-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Ehhh, fachowcy...Ja mam całą sforę na rusztowaniach-ocieplają okoliczne bloki. Niewybredne komentarze na mój widok, zaczepianie i straszenie psów to codzienność. Dzisiaj jeden, gdy przechodziłam z psem rzucił na chodnik kubeł z resztką farby i jak pies się wystraszył to zaczął się głupio rechotać.Mam ochotę czasami im bluznąć ale wiem, że na ten typ chamskich podrywaczy lepiej działa dostojne milczenie.
-
Mój znajomy kiedyś podniósł psa za ogon, skończyło się to uszkodzeniem kręgów oraz bezwładem ogona. Pies do końca swoich dni chodził z wlokącym się za nim ogonem w wyniku czego końcówka ogona się starła. Nie była to ani ładne ani komfortowe dla psa. Ja nie odważyłabym się pociągnąć swojego psa za ogon tak jak i za inną część ciała (no chyba, że byłaby to sytuacja bez wyjścia). Jeśli chcę przytrzymać czy odciągnąć chwytam raczej za szelki. Tak samo sporo osób podnosi kota za skórę na karku-taki proceder może się skończyć uszkodzeniem kręgosłupa. Za skórę można trzymać wyłącznie kocięta i dla bezpieczeństwa, drugą ręką należy podtrzymywać tyłeczek zwierza.
-
Dwa wtulone w siebie psy, śpiące w różnych konfiguracjach-ten widok rekompensuje cały trud włożony w wychowanie,szkolenie, karmienie, leczenie.....Łatwo nie jest, ale opłacało się. Wcześniej miałam szelciaka, dobrałam do niej szkotkę-niestety mimo wielkiego zaangażowania szkotki szelciak pozostał niewzruszony i na każdą próbę czułości reagował warczeniem. Po odejściu starszej szelti zapanowała pustka, szkotka wyła nocami z żalu jak wilk, miała depresję. Po roku zdecydwałam się na kupno drugiego pieska. Wybór padł znowu na szelciaka, szkotka wpadła w euforię, szczególnie że szelciak przylgnął do niej jak mała przywra. Stanowią nierozłączną parę w zabawach, jedzeniu, spacerach-tym razem udało się, psy się uwielbiają co oczywiście nie znaczy, że zawsze i wszędzie muszą być razem."Stadnego"zachowania na spacerach uniknęłam dzięki oddzielnym wyjściom z psami. Niektóre spacery były wspólne, teraz po pół roku jest ich więcej ale większość oddzielnie. Pojedyncze wyjścia z psami wykorzystałam na nauki przystosowawcze kurdupla i dalsze szkolenie dużej-dzięki temu wyjścia z parą psów są mniej problemowe. Szkotka też do najodważniejszych nie należy, towarzystwo drugiego psa poprawiło jej kondycję psychiczną.
-
Ja też przywiązuję szelciaka do drzewa i idę szkotce rzucać frisbee. Szelciak nie tylko stoi i się patrzy ale także drze japę:evil_lol:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Od dzisiaj zaczynam regularne spacery z dwójką moich głąbów. Zazwyczaj chodziły oddzielnie ale glut musi się wreszcie nauczyć, że starej się za portki nie łapie tylko grzecznie idzie obok i wykonuje polecenia pańci, więc ruszyłam....Mała już nabrała masy-6kg, głupkowato podskakuje więc sterowność mam ograniczoną. Stara dostojnie na smyczy, aż tu nagle....Znajoma dziewczynka(znajoma bo zawsze robi to samo czyli chce obmacać mojego psa, który jej ewidentnie nie lubi) i to jeszcze z koleżanką, na hura lecą przez psią sr..alnię wprost do tyłka dużej. Szkotka kocha dzieci a właściwie dziecko bo tylko moje, reszty udaje, że nie widzi no chyba, że to dziecko z krzykiem podbiega od tylca, wtedy reakcja może być różna-zazwyczaj-hau, hau albo kłapnięcie paszczą.....Mówię do dziewczynki, nie dotykaj psa bo cię ugryzie, dziewczynka nic, dalej mi goni uchylającą się szkotkę. Ranyyyy, ręce mi się rozjechały, dziecko się drze, pies szczeka-wtopa. Matka dziewczynki lezie i plotkuje z koleżanką....Ta jej córeczka to zmora, notorycznie zaczepia też psa mojej koleżanki a piesio na zaczepki reaguje dosyć ostro a i capnąć potrafi:roll: Już jej kilka razy mówiłam żeby pilnowała dziecka ale reakcji zero, beton.... Jakby moja córka tak podbiegała do psów i to jeszcze z krzykiem i zachodziła od tylca to dostałaby niezły op. -
Greven-słyszałam, że tak niektóre psy odreagowują stres po zajęciach czyli rzucają się na inne psy, tylko należy się spytać czy w takim razie taki pies nadaje się do dogoterapii skoro wyrządza to i krzywdę jemu, osobom postronnym i innym psom. Właścicielka idzie też nieustająco w zaparte, że pies dogoterapeuta jest zwolniony z obowiązku noszenia kagańca i chodzenia na smyczy:crazyeye: Nie wiem gdzie ta osoba szkoli tego psa, ale nie jest to chyba dobry ośrodek skoro przystają na takie zachowanie. Znam goldena, przewodnika niewidomej, to pies bez cienia agresji, nadpobudliwości, oaza spokoju no i psi geniusz. Choćby mu machać kotem czy psim jazgotem przed oczami to pozostanie niewzruszony. Co do twojej pitbullki to nie jestem zaskoczona, moi znajomi mają psy tej rasy i też są to niezłe pieszczochy. Jedna suka ma 10 lat a zachowuje się jak szczeniaczek, zawsze z jakąś zabawką w pysku, jest bardzo delikatna....szkoda, że ludzie tak panicznie się jej boją. Ach ten gaz...już namierzyłam gdzie można go kupić-w sklepie dla zwierząt:roll: Ze zbokiem rozwiązałam sytuację pokojowo, tak go wkręciłam, że sam zadzwonił do straży miejskiej bo wcisnęłam mu że tam są fajniejsze dziewczyny niż ja:evil_lol:
-
Diana S-więcej śmiałości! Jak ktoś będzie demolował przystanek to też nie zareagujesz bo nie jest on twój?Z twoich wypowiedzi wynika, że jak coś nie jest czyjeś tylko wspólne czyli niczyje to można to niszczyć. Trochę pokrętna logika:p
-
No to Władczyni możesz sę natknąć na mojego TZ, on wtedy wychodzi z dużą. Mój ostatni spacer to 21 z małym glutem a i tak trochę z duszą na ramieniu po spotkaniu z zaczajonym podrywaczem z nożem w kieszeni:roll: Znowu miałam starcie z dalmatynką. Jej właścicielka upiera się, że jej pies to dogoterapeuta dzieci autystycznych i nie ma w nim cienia agresji. No to w takim razie pytanie, dlaczego ten dogoterapeuta notorycznie doskakuje do moich suk? Dzisiaj byłam tylko z małą sheltie a ona nie reaguje na zaczepki, ale z dużą szkotką to już problem...... Czy moja szkotka ma znienawidzić wszystko co w kropeczki?Dalmatynka rzuca się na moją sukę a pani z uporem wmawia mi, że to nie jest agresja i że moje psy są winne. Dalmatynka biega luzem, całe osiedle należy do niej. Tylko jak raz wpadła w zęby szkotki to pani miała pretensje, że kagańca nie noszę (moja była na smyczy), kolejnym razem szkotka miała kaganiec i została poszarpana przez dalmatynkę to pani wciskała mi że mój pies agresywny bo przydusił jej sukę kagańcem(chyba myśli że trafiła na idiotkę). Dzisiaj dalmatynka zaatakowała mojego szeltika, który nawet obronić się nie umie a pani znowu udaje, że nie widzi i znowu upiera się, że jej pies nigdy do psów nie doskakiwał i nie ujadał, no chyba więc mam halucynacje:roll:.Ciekawe jak wygląda dogoterapia w wykonaniu tej"łagodnej" dogoterapeutki?:crazyeye:
-
A i owszem mam i kilka jeszcze innych fajnych rzeczy.....a rzeczywistość trzeba zmieniać. Ja na "występy gościnne" ze swoimi psami nie chodzę bo nie muszę, honorowo zbieram czy to ze swojego trawnika czy cudzego więc nie muszę palić cegły jak mój pies się zasadza do.....Korona mi z głowy nie spadła od zbierania psich odchodów. "Jednym słowem, schodzić ci z drogi"- "schodzić ci z drogi" to nie jest jedno słowo:shake:
-
Oczywiście, że moje i tylko moje:diabloti: A ludzi, którzy już nie mogą wychodzić pod swój dom bo wszyscy ich gonią za niesprzątanie po swoich pupilach i wolą przemierzyć codziennie kilka przecznic, aby piesek wyprodukował kolejny stosik pod moim:diabloti: drzewem, niż chodzić z woreczkiem i sprzątnąć po swoim ulubieńcu będę gonić i koniec!A co do własności to i owszem jestem właścicielem kawałka trawnika, parkingu, kilku drzewek i krzaczków pod moim domem. Kulturalni psiarze są zawsze mile widziani a ci, którzy przychodzą tylko "na kupę"-wynocha.
-
Veramente, masz oko do reproduktorów, więc pewno kolejne szczeniaki też będą genialne.... Ech, szkoda że już mam dwa psy bo chętnie bym się już w kolejce po szczeniaka ustawiła. Zobaczymy, może kiedyś...... w końcu piękna, skandynawska amerykanka do nas jedzie:loveu:
-
Ja niestety znam osoby, które notorycznie przychodzą na moje odsiedle odesrać psy, oczywiście sprzątania zero.Mamy duże trawniki, wielkie, stare drzewa i krzewy więc warunki dla psów dobre ale cholercia, jak widzę jak osoba z dwoma psami włazi na trawnik i to tuż obok kosza na psie odchody, jej psy swobodnie walą kupsko a pani chodchodzi z miną w stylu "to nie moje psy, nic nie widziałam" to mnie ku......wica bierze.Dziś nie wytrzymałam i zwróciłam jej uwagę, że ma kosz obok i może wypadałoby posprzątać, to skubana uciekła bez słowa.....a przyłazi tam co najmniej trzy razy dziennie:angryy:
-
Nie "dokśc" tylko "dogść" czyli dog+iść czyli po polsku pies+iść czyli może iść z psem....... Ja dogszłam do weterynarza Ty dogszedłeś na spacer On dogszedł do sklepu :multi:
-
Wydaje mi się, że należy patrzeć nie tylko na swojego psa ale także na "podbiegacza". Reakcja twojego może być uzależniona od sygnałów wysyłanych przez drugiego psa, być może twój reaguje agresywnie na osobniki dominujące. To, że tobie wydaje się, że są to osobniki lubiące wszystko i wszystkich niekonicznie musi tak samo wyglądać w ocenie twojego psa. Moja duża suka ma problem z innymi dużymi, obcymi sukami. Zauważyłam, że nie zawsze jak zacznie szczekać to musi to znaczyć, że za chwilę ruszy do ataku. Szczekanie na wysokich tonach + machający ogon oznacza-"no dobra nie znam cię, ale jest ok. i możemy się poznać", niskie tony, odsłonięte zęby i dziąsła to sygnał"zabawy nie będzie, zobaczymy kto tu silniejszy" wtedy komenda siad+patrz lub zwrot i koniec rytuału. W drugim wypadku reakcja suki jest uzależniona zazwyczaj od nastawienia"koleżanki". Moja suka znaczy teren i nie toleruje innych o podobnych tendencjach-jak to poznaje, nie wiem może zapach specyficzny????? Zazwyczaj mój niepokój (i mojego psa)wzbudza pies podchodzący z opuszczonym łbem, postawionymi uszami i wpatrujący się intensywnie w moją sukę.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
To ja jestem nienormalną matką, bo nie lubię jak obce psy podbiegają do mojego dziecka i do mnie też. Już miałam kilkakrotnie wypadki, że pies podbiegł niby to w pokojowych zamiarach a finał był zupełnie inny......Raz duży pies próbował odebrać nam piłkę(podarł mi rękaw od kurtki), drugi raz atakował moją kieszeń(wybrudził spodnie i ugryzł w rękę) bo miałam w niej nagrody dla psów, kolejny zaatakował niespodziewanie bo nasze suki mu się nagle nie spodobały(córka się rozpłakała a ja musiałam opanować sytuację) a jeszcze inny przyniósł swoją piłkę, rzucił pod nogi mojej córki i jak się schyliła zaatakował. Psy potrafią się zachować nieobliczalnie tak jak i dzieci i trzeba mieć to na względzie więc radzę aby szczególnie duże psy w towarzystwie obcych dzieci trzymać na smyczy. Warto pamiętać, że dziecko może się wystraszyć psa, krzyczeć, płakać a wtedy to już krok od tragedii...psy bardzo różnie reagują na takie dźwięki. Nie raz chodziłam z córką do parku na sanki i nie wyobrażam sobie aby tam gdzie jest gromada rozkrzyczanych dzieci puszczać psy luzem, a już zaglądanie do wózków, lizanie po twarzy????? -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Zazwyczaj jak idę ze szkotką to mijam mamusię z dziewczynką, dziewczynka zawsze pyta czy może pogłaskać psa, zawsze mówię że nie. Szkotka ma muchy w nosie i lubi ludzi, których zna co do obcych to niezbyt...Ale obiecałam, że jak spotka mnie z szeltikiem to będzie mogła pogłaskać. No i dzisiaj spotkała, pogłaskała a mamusia stwierdziła"ten to oswojony a tamten dziki". No trochę się zdziwiłam - dziki? No ale oczywiście-pies, który nie lubi głaskania obcych oczywiście jest "dziki", co z tego że fantastycznie wykonuje mnóstwo komend, cudownie łapie frisbee, uwielbia się bawić z moją córką i ciągle nadstawia brzuch do czochrania, nie daje się głaskać więc "dziki" i już:evil_lol: -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Mnie denerwują rodzice, dziadkowie, którzy uważają, że każdy napotkany pies a w szczególności szczeniak to ciekawy przerywnik spaceru, który służy do szarpania, szturchania i tłamszenia.Tak są zapatrzeni w swoje pociechy, że dla nich to naturalne że ich słodkie dzieciątko musi pobawić się z pieskiem bo jak inaczej, przecież pies to maskotka.Jeszcze gorzej jak chcą mi zabrać piłkę aby dziecię mogło sobie porzucać. Spokojnym dzieciom, które spytają się czy mogą pogłaskać psa zawsze pozwalam (ale tylko szczeniaka). Przed rozwydrzonymi bachorami, jeszcze z patykiem w ręce moje psy uciekają i ja też. Czasami jednak trudno zrobić unik gdy atak odbywa się zza pleców. Raz mało się to źle nie skończyło gdy mała dziewczynka idąca z mamusią zaatakowała moją zasmyczoną szkotkę od tyłu i chciała wyszarpać ją za kryzę. Całe szczęście psica tylko obszczekała. -
Jasne, że zadowolona. To piękny pies o dobrej budowie i bardzo gęstej, reprezentacyjnej sierści. Mała jest bardzo energiczna, zawsze skora do zabawy. Szybko się uczy, nie jest agresywna, ma zrównoważony charakter, nie jest lękliwa.Waży ok.5 kg, wzrost w kłębie ok. 35 cm. Ta hodowla prowadzona jest przez miłą i życzliwą osobę, która dba o socjal szczeniąt, służy radą i pomocą. Ma zawsze tylko jeden miot (nie jest nastawiona na produkcję). Jedyny minus - obecnie nie mają szczeniąt merle ani tri. Oryginalne szczenięta posiada hodowla Veramente (niestety, obecny miot już sprzedany)ale można się zapisać na przyszłość..... W okolicach Warszawy merlaki bywają także w-Vanilla Hills, Alkantara no i Anuwa-hodowla mojej wcześniejszej sheltie, też polecam ze względu na genialny socjal i charakter szczeniąt.
-
Ja rozumiem, że niektórzy boją się psów ale to co mnie spotkało to już jakaś paranoja. Poszłam po córkę do jordanka, akurat wyszła jak dotarłam, stoimy tuż przy parkanie razem z dziećmi i znajomymi, ja ze szczeniakiem na smyczy. Mała jak zobaczyła córkę i znajome dzieci zaczęła pląsać w radosnych podskokach i szczekać-jak to szeltik. W pewnym momencie wcisnęła się w naszą grupę młoda dziewczyna, chociaż z drugiej strony miała wolny chodnik i do mnie że mam zabrać tego psa! Spytałam się czy się boi szczeniaka, który zresztą nie zwracał na nią uwagi, na co ona zaczęła się awanturować, że każdy pies powinien mieć kaganiec. Na co odpowiedziałam, że kaganiec to by jej się przydał to może rzadziej otwierałaby buzię aby gadać głupstwa. Najlepiej to zakagańcować wszystkie psy, nawet te oseski żeby to cytując Konona"starsi ludzie mogli przejść"(w tym wypadku młodzi).
-
Ja zapłaciłam 1350 za szczeniaka blue-merle, ale tylko z metryczką za rodowód muszę zapłacić sama. Pierwszy mój sheltie, kilka lat temu kosztował tylko 800 zł.-też z metryczką.
-
Mój szeltik osiągnął już taki wiek i poziom posłuszeństwa, że pozwalam mu na swobodne zabawy z psami ale dobieram mu właściwe towarzystwo-psy zbliżone wagowo i takie, które potrafią się bawić. Stoję sobie na dużym trawniku, rzucam piłkę, szeltik aportuje, biega z prędkością światła, wykonuje skoki i obroty, wygląda to fajnie, wiem ale często przyciąga głupkowatych gapiów. Podchodzi do mnie blondynka z młodym, narwanym amstaffem (jakieś 20 kg) i mówi do mnie sięgając do obroży-"puszczę go to się pobawią". na co ja "chwileczkę, a czy pani pies umie się bawić delikatnie?" ona-"no nie, raczej nie" to ja się pytam"to jak pani sobie wyobraża tą zabawę, że pani pies przydusi mojego?" na co ona "no nie wiem chyba tak...." głupota ludzka nie ma granic:angryy: zabieram psa i idę w swoją stronę, z daleka widzę jak rozbuchany amstaff wciąga bezwolną blondynę w krzaki:evil_lol:
-
Ja również uważam, że obsikiwanie przez psy opon samochodów to zwykłe chamstwo, może nie tyle chodzi o względy estetyczne ale o bezpieczeństwo, sukcesywnie oblewana opona parcieje i się niszczy, przecież to zamach na cudzą własność....To samo tyczy się oblewania płotów i bram, ktoś to będzie musiał umyć. Ja mam suki ale w mieście nie pozwalam im na podlewanie młodych drzew, krzaczków i kwietników, one nie zniosą takiej ilości amoniaku, szybko uschną. Gonię towarzystwo na duży trawnik z nadzieją, że on da radę...Zauważyłam też, że psy podlewają poręcze i kanty na klatkach schodowych a właściciele to zostawiają, jak moje suki były małe i popuściły na schodach to brałam szmatę i zmywałam. Pies może podlać duże drzewo, ono nie uschnie ale obszczywanie wszystkiego jak leci to lekka przesada. Co do ogrodzonych działek. Moja posesja na wsi nie kończy się wraz z płotem, dalej mam drogę, polanę i rzekę. Ludzie mogą tam chodzić ale wkurza mnie, że np. śmiecą a ja te papiery po lodach, cukierkach muszę potem zbierać. Jak im nie przeszkadzają śmieci to ciekawe czemu nie wywalają u siebie na podwórku? To samo tyczy się psich odchodów. gops-ja zrezygnowałam z kagańca, jak się ostatnio przekonałam kaganiec może uniemożliwić psu obronę w krytycznej sytuacji, chodzę z dużą tylko na smyczy i nie puszczam luzem, moja pokojowo nastawionego lub mniejszego od siebie psa nie chapnie, duży, ujadający pies puszczony luzem do mojego może spotkać się z nieprzyjemnym potraktowaniem z mojej strony (gaz pieprzowy), sukę już nauczyłam wyciszać się w momencie ataku (siad+patrz na mnie). Mam też komendę"piesek", stosuję ją gdy widzę obcą, niepewną sukę, na tę komendę mój pies ma się zachować przyzwoicie to dostanie coś wyjątkowego do żarcia.Gdybym jednak miała psa nieprzewidywalnego, który zagryza wszystko co się rusza to jednak zostałabym przy kagańcu dopóki nie uporałabym się z agresją.Trzeba nauczyć psa niereagowania na atak, to trudne, wiem ale małymi kroczkami da się zrobić, ja po 1,5roku treningu widzę pierwsze efekty.
-
puli-ale fajne zdjęcie, moja szkotka by nie doniosła, wtrzepałaby razem z folią:evil_lol: tak, czuj się zdominowana a następnym razem tą bułkę z ogórkiem też oddasz bo psy będą tobie kazały :evil_lol:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Też mam szczeniaka 7ms. i dużo chętnych do głaskania. Jeśli ktoś grzecznie zapyta, szczególnie dziecko to daję pieska pogłaskać i on to lubi i socjalizacja dobra. Jeśli się spieszę to grzecznie odmawiam. Jeśli widzę, że nadciąga osoba rwąca się do głaskania bez pytania to kieruję się w inną stronę. Jeśli pies jest luzem to wykorzystuję wszystkich głaskaczy do trenowania przywołania w sytuacjach ekstremalnych tzn. głaskacz woła psa i idzie w jego stronę, w tym momencie przywołuję psa i gdy przyjdzie nagradzam za posłuszeństwo, głaskacz zostaje na trawniku czy chodniku z głupią miną. Wczoraj miałam taką sytuację-babcia z dwulatkiem i mój pies luzem. Dwulatek rwie się do psa i krzyczy, babcia mówi nie wolno psa głaskać ale lezie po obsranym trawniku w stronę szczeniaka. Wołam małą, idziemy w drugą stronę i stoimy, babcia zwrot z wnuczkiem i znowu do nas, to ja znowu unik a mała grzecznie przy nodze idzie za mną, bawiłyśmy się tak dobre pół godziny aż babcia zrozumiała że jej rozdarty wnuczek psa nie pogłaszcze i koniec.No i dumna byłam z małej, że taka posłuszna (a ona bardzo lubi dzieci)jak widać nauka nie poszła w las, a z siebie też jestem dumna bo wszystkiego uczę psy sama(plus kliker oczywiście) i wychodzi mi to jak widać całkiem, całkiem;)