-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Dokładnie an1a! dla mnie co innego unikanie rzeczy, ktorych pies nie lubi np. dmuchanie w nos a co innego unikanie psa we własnym domu. Myślę, że jakby mój pies warczał na domowników, szczególnie na dziecko to bym się bała. Warczenie to ostrzeganie ale i zapowiedź, że może się zdarzyć coś nieprzyjemnego ale nigdy nie wiadomo kiedy i w jakim momencie. Czy pies nie uzna kiedyś, że warczenie nie jest wystarczające? Może sam zdecyduje, że dodatkowo można chapnąć za rękę? Ja bym nie pozostawiała psu rozwiązywania tego rodzaju dylematów. Nie mnie radzić jak pracowac z psem bo mam doświadczenia tylko z moimi. Nigdy nie stosuję jednak jednej metody, zawsze są to metody dostosowane do charakteru psa i sytuacji. Nigdy też nie ignoruję lecz wychowuję i czasami ciężko mi z tym ale chciałam psy to mam. Wydaje mi się, że mimo wszystko rady dawane przez internet w tak poważnych sprawach będą nieskuteczne-nie znamy psa ani rodziny. Jeśli trener, którego polecacie jest dobry to bym spróbowała. Dla mnie życie pod jednym dachem z warczącym psem byłoby nieznośne, bardzo stresujące i myślę, że w tej sytuacji warto jeszcze powalczyć, szczególnie że pies jeszcze nie gryzie więc nie jest tak źle.
-
Ja działam kompletnie bezmyślnie. Jak trzeba stanąć w obronie to staję, nie myślę wtedy o gabarytach przeciwnika.Jeśli nie ma szans na pokojowe rozwiązanie problemu, to trudno wpadam w furię i koniec.To się nazywa mieć góralskie geny:multi: Psa nigdy nie kopnęłam a człowieka i owszem, bywało...(głównie na treningach)
-
A masz kondycję? 25 kg. w zwyż to kawał psa do przytrzymania. Jak pociągnie to można zaliczyć ładny ślizg.U mnie to powszechny widok-panienki targane przez duże psy po trawnikach.Jak pies zacznie sprawiać problemy a nie znasz się na psach to możesz się zacząć go bać a to najgorsze co może się wydarzyć. Na początek wybierz mniejszego psa. Opis BOSa ładnie brzmi na wikipedii, w realu rzecz może wyglądać zupełnie inaczej.Kilkanaście stron wcześniej toczyła się już dyskusja na temat BOSa, konkluzja była taka, że to wymagające psy tak jak i ONki. Ja mam collie i sheltie. Collie 25 kg. - silny, energiczy pies wymagający pracy i siły w sytuacjach kryzysowych.Sheltie5kg-0 problemów, mnóstwo energii, chęć do pracy.Spacery- od 3 do 6 godzin dziennie.Z szelciakiem wychodzi też moja nastoletnia córka, z collie nie puszczam.... Duży pies jak "narobi" w domu to będziesz miała sporo sprzątania no i jakie aromaty......rodzice mogą nie wytrzymać. Może zanim zdecydujesz to wybierz się na wystawę psów, pogadaj z hodowcami, zobacz jak wyglądają przedstawiciele ras w realu, to ułatwi wybór.Te "książkowe" opisy do niczego się nie nadają.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nie wiem jak to jest w przypadku psa ale u mnie rtg kolan nic nie wykazało, dopiero padanie usg wykazało chondromolację chrząstki i to w znacznym stopniu.Po kilkumiesięcznym utykaniu znalazła się nareszcie przyczyna bólu a wcześniejszy ortopeda wziął kasę za rtg-300 zł i uważał, że symuluję. Pomogła rehabilitacja, lek na odbudowę chrząstki i sporo zakazów co do aktywności fizycznej-zakaz biegania. Usg stawów +dobry specjalista, który zrobi opis-może to jest pomysł?
-
Pan rzucił aport tuż obok mnie i mojego psa, ONek zamiast po aport doskoczył do mojej suki. Pan spacyfikował Onka i mówi-"bo on tak swojego aportu broni aby pani pies nie zabrał". Mój pies nie był zainteresowany jego aportem no i był na smyczy więc nie mógłby po niego sięgnąć. Co z pomysł aby rzucać aporty w stronę przechodzących ludzi. Jak pies tak zaciekle ich broni to rzuca się w ustronnym miejscu. Druga rzecz, siedzimy na trawie, jemy, mój pies dostaje prezent od mojej koleżanki w postaci ekokaszanki. Idzie pan z haszczakiem, haszczak ciągnie do naszych przysmaków. Mówię panu-proszę odejść, nie widzi pan, że mamy jedzenie? Pan jakby głuchy i znowu popuszcza psa w naszą stronę. Już widzę, że kroi się awantura, haszczak skłonny do odebrania mojemu prezentu a ja bez walki kaszanki i swojej kapusty nie oddam. Nafukała jeszcze moja nieuprzejma koleżanka i pan dał sobie spokój ale był wybitnie niezadowolony-gamoń:angryy: Pewno szkoda mu było kasy na kaszanę to stwierdził, że wyśle psa na polowanie.
-
BC to wspaniałe psy i rzeczywiście "serce rośnie" jak się ogląda je w trakcie ćwiczeń frisbee, tyle że to jak pracują jest wynikiem szkoleń a nie domorosłej chałtury. Jak widzę osiedlowego bordera targającego się na smyczy na bezsensownych spacerach to mi przykro.Oglądałam kiedyś na BBC program o borderach, hodowca przestrzegał laików przed tą rasą-znudzone potrafią wywrócić dom do góry nogami. Dla początkującego, lubiącego sporty dobrym wyborem jest sheltie, wybrany z dobrej hodowli, bez oznak lękliwości genialnie nadaje się do aktywnego spędzania czasu jak i do leniuchowania w domu. To psy, które osiągają o. 35-40 cm. wzrostu, te z genami kanadyjczyka nawet więcej. Dużo osób ćwiczy z nimi agility, taniec z psem, mniej frisbee. Sheltie to pies o dosyć delikatnej strukturze psychicznej, nie lubi krzyku a więc najlepsze efekty przynosi szkolenie na smaczki, piłkę, kliker. Sheltie lubi poszczekać, a szczek mają dość upierdliwy ,szczególnie jak się cieszy czy uprawia sport-trzeba miec to na uwadze. Pies ten nie wymaga skomplikowanych zabiegów ale dużo lnieje. Kosztuje ok. 1500 zł. W sprawie wyboru szczeniaka do sportu dobrze porozumieć się z hodowcą-piesek powinien mieć predyspozycje jak i przebadane stawy.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Strachliwa bokserka-szkolenie, behawiorysta?? Co robić:(
badmasi replied to Moniek193's topic in Wychowanie
Powiedz - a czego konkretnie boi się twój pies (przedmioty, dźwięki,ludzie)?Jakie są sytuacje kiedy wpada w panikę i jak się zachowuje (kuli, się, trzęsie, ziaja, czy tylko robi unik), czy agresywnie reaguje w sytuacjach stresowych, jak sobie dotychczas radziłaś, czy stosowałaś jakieś metody?Co lubi twój pies robić-np. aport, czy lubi jeść ? Czy pies miał jakieś traumatyczne przeżycia np. atak ze strony innego psa, przypadkowe uderzenie przez przedmiot? Czy pies jest z rodowodem, z jakiej hodowli, ile przebywał u hodowcy i jak hodowca socjalizował psy? Czy znasz matkę i ojca szczeniąt? Mogę wstępnie pomóc na tyle na ile mam doświadczenie ale wizyta behawiorysty na pewno się przyda. Tak jak pisze Jota praca z psem lękliwym to mozolna i codzienna praca, behawiorysta objaśni być może przyczyny lęku, powie co robić ale na spacery będziesz wychodzić sama. 3 -letni pies ma już niestety utrwalone pewne zachowania lękowe, trudno jest wrócić do punktu zero. Często też stare strachy wyeliminowane chwilowo wracają i pracę zaczynamy od początku. -
Znam kilku dobrych hodowców z mojej ukochanej rasy - sheltie. Niektórzy oddają pieski po 12-tyg. życia. Mają w domach specjalne podłoża aby pieski poznawały różne sposoby poruszania się, zabierają szczeniaki na spacery (jadą czasami dosyć daleko aby znaleźć nieuczęszczane miejsce), uczą zachowywania czystości, podstaw posłuszeństwa. Nie słyszałam aby mówili, że to trudne inaczej nie mieliby kolejnych miotów.Człowiek odbiera od nich psa po części "gotowego". Trudno mi sobie wyobrazić, że człowiek który myśli o sportach nie byłby w stanie przygotować psa który ukończył 12 tyd. życia. Hodowcy, których znam zazwyczaj mówią o swoich szczeniakach- ten ma predyspozycję do sportu, ten delikatny, ten kanapowiec....Pies, który nie lubi aportować nie będzie tego robił-znam tylko jednego, może dwa, pies nakręcony na sport i zabawę zamęczy właściciela przynoszeniem szarpaków, piłek i dysków. Dla mnie nie ma sensu przymuszać psa do czegoś, czego nie lubi-jest tyle form działalności że zawsze coś się znajdzie. Znajoma mówiła jak skutecznie zniechęciła psa do biegania przy rowerze bo było to jej marzenie a nie psa, po kilku miesiącach obserwacji wybrali psu inny sport, na rowerze jeździ sama. puli-twoja wiedza i postawa mi imponuje, jeśli jesteś hodowcą to przyszli właściciele twoich szczeniąt powinni cię ozłocić Co do matkowania- moja szkotka nie lubi szczeniąt, ucieka od nich, małą sheltie zajęła się jakby to był jej szczeniak, tak samo sheltik był szczęśliwy że ma psie towarzystwo- śpią razem, liżą się po pyskach, przytulają do siebie -myślę że jednak ten psi kontakt ma duże znaczenie inaczej nie "śpiewałyby takich piosenek" jak się zobaczą po kilku dniach. Wiem, że dla psów jestem nr.1 ale relacje między nimi są zupełnie odrębną rzeczą składającą się z mieszanki "miłości", współpracy i zabawy. Wydaje mi się, że szczeniak bez psiego towarzystwa, odizolowany w trakcie kwarantanny od całego świata bardzo dużo traci. Spacerki na rękach nie zastąpią normalnych, psich relacji.
-
My też idziemy na spacer! Moja popaprana szkotka z TZ pojechała na frisbee więc został tylko szeltik uffff z nim spacery to zero stresu chyba że natkniemy się na jakiegoś gamonia.
-
Ojej, od razu niedojrzałe, Martens to przecież żart;) Wiadomo, że balkon się nie urwie a pies nie spadnie.... Czemu sąsiedzi nie zgłoszą? Nie wiem, nie mieszkam tam, może zgłaszali. Warto zobaczyć właścicieli rotka, oj warto...Facet 2 m. z tatuażami więzinnymi, cham straszny i jego żona słaniająca się mimoza i jeszcze babcia poruszająca się od krawężnika do krawężnika. Mój "kwadrat" wogóle obfituje w niezwykle dużą ilość psów, kompletnie niewychowanych dla których osiedle to jedyny wybieg. Ostatnio kolejna "blondynka" sprawiła sobie amstafa (nie ma rodowodu bo był 10 z miotu a jak wiadomo dostają tylko 3 pierwsze szczeniaki:evil_lol: ). Jak zobaczyła mnie z piłką na sznurku to wyraziła zdziwienie, że mój pies ma zabawki bo jej bawi się tylko smyczą. 17 kilowy szczeniak ciąga swoją właścicielkę po trawnikach, jest szarpany i drażniony przez dziecko, wychodzi na 5 min. spacery. Teraz to sympatyczne, nieporadne szczenię, zobaczymy jak to się skończy za kilka miesięcy:shake:
-
Może i nie wina psów pozamykanych na balkonach, że szczekają co nie zmienia postaci rzeczy, że jest to wkurzające. Rotek tkwi na 1 piętrze, tłucze się o szybę i pręty balkonowe, robi potwornie dużo hałasu, wiele innych psów zaczyna ujadać. Teren pod balkonem zawłaszczył jako swój a że na spacery wychodzi bez kagańca i smyczy a za to w kolczatce to życzę wszystkim obrońcom tej bestii miłego spotkania z "niewinnym" szczekaczem(a ma durnych właścicieli, którzy za kołnierz nie wylewają). Najlepsze jest to, że pod tym balkonem jest jedyny na osiedle srajkosz dla psów (wogóle jedyny kosz) więc chcąc nie chcąc lezę tam ale z duszą na ramieniu.Rotek nienawidzi innych psów a szczególnie włochatych suk (czyli takich jak moje) więc moja wina będzie jak je zeżre bo mogłam to wziąć pod uwagę i kupić sobie coś gładkowłosego. Ciche psy , "opalające się" na balkonach mi nie przeszkadzają i życzę im dużo słonecznych dni a rotkowi mimo wszystko uszkodzenia żelbetonowej konstrukcji :diabloti:
-
A propos szczekaczy. Na naszym osiedlu jest mało ogrodków podokiennych a więc w modzie są "szczekające balkony". W bloku opodal właściciele na balkonie o wymiarach 1m-2m zamykają upasionego rotka z psem terieropodobnym. Pod balkonem jest alejka spacerowa gdzie przemieszcza się wielu psiarzy. Jakikolwiek przechodzący poniżej balkonu pies wprawia rotka i jego towarzysza w ruch okrężny oraz prowokuje do głośnego "hau, hau" i tak od rana do nocy przez cały ciepły sezon!Moim psom to już nie chce się odpowiadac rottkowi bo takie szczekanie to nudne, niestety rotek poluje na swoje ofiary również w realu czyli jak już wreszcie zejdzie na ten spacer. Wszyscy okoliczni psiarze oraz sąsiedzi rotka życzą mu aby ten balkon się wreszcie urwał i ukrócił jego oraz nasze cierpienia;)
-
Dla mnie coś takiego jak pies genetycznie lękliwy nie powinno mieć miejsca w porządnej hodowli-niestety realia są inne. Nie uważam też ciągle i podane tu argumenty mnie nie przekonują, że szczenię oddane po 12 tygodniu życia stoi pod wieloma względami na straconej pozycji. Nieczęsto przecież się zdarza, że szczenięta nie zostaną zamówione lub potencjalny właściciel zrezygnuje z rezerwacji i pieski zostają dłużej, nierzadko i do 5-6 ms. życia. Odpowiedzialny i troskliwy hodowca zadba o wszystkie elementy niezbędne do dalszego życia szczeniąt. Trudno też mówić, że ich przyszłe relacje z właścicielem będą upośledzone. Moja poprzednia sheltie odebrana po 12 tyg, życia nie miała najmniejszych kłopotów z aklimatyzacją w nowym domu. Czasami też wydaje mi się, że to czy nakierowuje się na sporty we wczesnym szczenięctwie czy też później nie ma większego znaczenia. Mam szkotkę (poza konkurencją bo jest to pies przygarnięty i bez rodowodu), która bez najmniejszej zachęty z mojej strony wybrała sobie sport po ukończeniu 1 roku życia. Zobaczyła jak rzucamy frrisbee ze znajomymi i po prostu się przyłączyła. Teraz ma już swoje, prywatne dyski a ja ze swoimi miernymi umiejętnościami rzutu staję się coraz mniej atrakcyjna (tą konkurencje wygrywa mój TZ który na rzucaniu frisbee spędził na plażach Afryki Południowej 10 lat swojego życia).Kliker też wprowadziłam dosyć późno a pies uczy się jak błyskawica. Obecnego szczeniaka sheltie wyhowuję klikerowo i z wykorzystaniem zabaw nakierowujących na sporty. Marzy mi się frisbee w bardziej profesjonalnym wydaniu, jak na razie szczeniak ma dyski-gryzaki w głębokim poważaniu.Mam na uwadze to co napisała puli o "wpojeniu" ,przewodniku i sporcie-znam psa tak intensywnie nakierowywanego na przewodnika, że rzeczywiście określenie "psi socjopata" pasuje do niego jak ulał. Dla mnie też cenna jest obserwacja jak ułożyły się relacje między starszą szkotką i małą sheltie. Od pierwszego dnia w domu szkotka przejęła funkcje matki a szczeniak z tego chętnie korzystał. Myślę że dużo zyskał dzięki temu przedłużonemu dzieciństwu. Psie zabawy i nauki trwają do dziś.
-
Delay-nie jestem hodowcą ale zwykłym "psim laikiem" ale mam pewne spostrzeżenia. Pierwszego, mojego szelciaka odebrałam od hodowcy po 12 tygodniu życia. Nigdy z tym psem nie miałam najmniejszych problemów, powiem więcej był to pies genialny. Jego zdolności adaptacyjne do wszelkich możliwych sytuacji były 100%. Czy to geny czy tylko praca hodowcy nad szczeniakami? Nie wiem. Szczeniak pochodził z hodowli agilitowo-klikerowej.Chciałabym widzieć więcej hodowców, którzy potrafiliby odhować i tak przygotować starszego szczeniaka do życia we wszystkich możliwych warunkach jak hodowczyni mojej pierwszej sheltie. Obecnego szelciaka odebrałam po ukończeni 7-go tygodnia życia i też jest fantastycznym psem bo wkładam mnóstwo energii w jego wychowanie i przyuczenie do sportów, które będziemy uprawiać. Jednak mam obawy, że ten pies gdyby trafił w nieodpowiednie ręce łatwo mógłby zostać"zepsuty". Nie twierdzę, że to źle że oddaje się szczeniaki w 7-8 tygodniu życia (hodowczyni mojego obecnego szelciaka wiedziała komu sprzedaje psa i co będę z nim robić) . Niestety, wiele tych psich niemowlaków trafia w nieodpowiednie ręce. Dlatego zawsze powtarzam - zanim kupi się psa z rodowodem trzeba zawsze uważnie pooglądać hodowlę, zobaczyć człowieka, który ją prowadzi i co robi z psami no i samemu posiąść wiedzę dotyczącą wychowywania psów.Hodowca ze swej strony też powinien robić wywiad aby wiedzieć w jakie ręce szczeniak idzie-chociaż wiadomo, że sama rozmowa nie zawsze jest miarodajna. Konkluzja moja jest taka- nawet pies odebrany po 12 tyg. życia może być fantastyczny i pracować genialnie jeśli jest z naprawdę dobrej hodowli a pies odebrany po 7-tyg. życia może okazać się "niewypałem" gdy zostanie nieodpowiednio ułożony przez właściciela (ten siódmy tydzień życia nie gwarantuje tak naprawdę niczego jeśli właściciel do d...)
-
Strach przed odgłosem silników motocykli/skuterów
badmasi replied to michal195's topic in Strachliwość
Mam lękliwą szkotkę i co do pokonywania lęków to w jej przypadku działa tylko oswojenie się ze strachem, przechodzenie w jego pobliżu wielokrotnie aż do znudzenia (w bezpiecznej odległości wybranej przez psa a więc długa smycz, linka). Dźwięk motoru, kosiarki oswoiłam odpalając te urządzenia w pobliżu psa. Pies był puszczony luzem w ogrodzie więc mógł podejść lub nie. Wystarczył jeden sezon motorowy i oswoiłyśmy stracha. Podobnie z odkurzaczem- początkowo pies się chował, potem oszczekiwał, potem ignorował a teraz nadstawia tyłek do odkurzania. Teraz "panierkują" styropianem osiedle. W zeszłym roku pies się panicznie bał, kulił i uciekał, teraz przechodzi obok robotników w bezpiecznej odległości ale bez paniki. Jeszcze rok panierkowania i to pokocha. Jak jesteśmy w Warszawie to zawsze zostawiam uchylone okno aby docierały wszelkie dźwięki, również te nieprzyjemne-sygnał karetki, wiertarki, stukania, pokrzykiwania. W przypadku dużego stracha barowanie (karmienie) nie działa bo pies nie chce jeść ale zawsze warto próbować bo to czasami pomaga odwrócić uwagę. Warto podbudować pewność psa, odstresować poprzez zabawę. Znajoma hodowczyni, która miała kiedyś lękliwego ONka powiedziała-znajdź zabawę, którą pies lubi i baw się często - u nas jest to frisbee i łapanie piłki. Lękliwość jest niestety czasami wrodzona i mimo dobrej socjalizacji bardzo trudno sobie z nią poradzić.To jest praca na lata.....:-( Mimo sukcesów mamy też porażki-parasol,ruchomy baner, tramwaj, autobus, brama, miotła-jak na razie nie do przejścia. -
Co do "cium, cium" to mam święty spokój, moje psy kompletnie nie reagują na ciumkaczy, przechodzą jakby nie słyszały, na zbyt nachalne cium, cium szkotka robi "hau, hau" i zapał słabnie. Szeltik kocha tylko dzieci więc wszystkie różowe księżniczki lub spider mani mogą dostać obleśnego, mokrego całusa ciepłym języczkiem-jeśli tylko chcą. Jeśli chodzi o miecz to bym chyba spękała, od momentu jak wiele lat temu zaatakował mnie facet ze sprężynowcem to boję się wariatów a mam do nich zawsze szczęście (może na zasadzie swój ciągnie do swego). Jak mam dobry dzień to łapię cudze psy na swojego, wczoraj przechwyciłam szaloną bigielkę, która w głupich podskokach uciekała zrezygnowanemu właścicielowi, podziękowaniom nie było końca:lol: Ale jeśli ktoś z uporem maniaka puszcza swoje psy do moich, szczególnie do szkotki, która nie lubi podbiegaczy, to oddalam się szybkim krokiem i niech się dzieje co chce. Od dziś rezygnuję też z kagańca dla szkotki-podbiegacze strzeżcie się! A co do upierdliwych ludzi, którym przeszkadza to że pies idzie chodnikiem, stoi na trawie, siedzi na kolankach w autobusie, to mam ich głęboko w d.... i nie reaguję na zaczepki-nie odzywać się, ignorować to dla upierdliwca największa kara:diabloti: Co do chamstwa to najbardziej nie lubię niewychowanych dzieci. Wczoraj odstawiłam córkę na basen i poszłam do Królikarni z szelciakiem. Wracam za godzinę i czekam przed wejściem. Wychodzi dziewczynka (4-5 lat) i drze się na całą ulicę "Mamo czemu ta pani stoi tu z psem! Tu nie wolnoooo!Czemu pani tu stoi, czemu, niech pani idzie!!! No niech pani stąd idzie!!!". Stałam na chodniku, szeltik nawet nie spojrzał na dziewczynkę a mama nawet nie zwróciła uwagi dziecku, że nie można się tak zachowywać, nie mówiąc już o tym że taka psia fobia to choroba kwalifikująca się do leczenia.Zachowałam zimną krew i nie odezwałam się słowem.
-
szmaja-jeszcze raz dzięki, widzę, że dobrze znasz się na psach więc twoje rady są bardzo cenne (no i dosyć proste w wykonaniu co jest ważne) z tym kagańcem to od jakiegoś czasu podejrzewałam że coś jest nie halo Obchodzimy ostatnio wiele rzeczy po łuku bo całe moje osiedle jest okładane styropianem więc mnóstwo rusztowań, robotników i dziwnych przedmiotów, które nie budzą zaufania. Tak samo wymieniłam obrożę na szelki, zauważyłam, że obroża uciskająca szyję w momencie napięcia potęguję stres, na szelkach sucz jakaś taka zrelaksowana no i uwielbia jak je na nią zakładam, chyba się czuje jakby co najmniej dostawała medal za interczempinat:evil_lol:.
-
M@d-Zazdroszczę! Moja szkotka za nic do autobusu nie wsiądzie, jeździłyśmy kilka razy i trzęsła się jak galareta, dostawała rozwolnienia więc odpuściłam (źle zrobiłam), samochodem podróżuje bez problemu. Druga suka-szeltik jeździ ze mną i autobusem i tramwajem a pasażerowie traktują mnie jak matkę z dzieckiem;) i wpuszczają na siedzenie abym mogła trzymać małą na kolanach. Co do siuśków-trochę dziwi mnie to zajście bo nigdy nie spotkałam się z tak drastyczną reakcją. Bywało że szkotka jak była mała to czasami posikała się ze strachu w autobusie czy sklepie, zawsze miałam ręczniki papierowe, przeprosiłam, posprzątałam i nie było problemu. Myślę, że trafiłaś na służbistę, przecież takie sprawy można załatwić inaczej a nie od razu mandat.:shake: Kurcze, dzieciaki też potrafią napaskudzić i też się po nich sprząta. Moja córka kiedyś wpakowała się jak torpeda do fontanny w Gal.Mokotów, cała ociekała wodą i zachlapała całą podłogę wokół. Ludzie zamiast się wkurzać to pomogli posprzątać a sprzedawczyni ze sklepu obok wyciągnęła z zaplecza kieckę za 5 zł abym mogła przebrać diabła.(dobry sposób na wyżebranie czegoś taniego:diabloti: )
-
szmaja-dzięki za rady, na pewno i niestety będzie okazja aby wypróbować, "siad" mamy dobrze wypracowany więc damy radę;) Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz po tym zajściu-czy nie zrezygnować z kagańca. Dotąd jeśli puszczałam sukę luzem to zakładałam przepisowo kaganiec, jeśli idzie na smyczy to bez. Teraz znowu na jakiś czas zrezygnujemy z puszczania luzem+kaganiec, pozostanie nam smycz i treningi. Kaganiec to może i dobry wynalazek ale tylko w wypadku gdyby wszystkie psy puszczane luzem je miały. Suka, dalmatynka, która zaatakowała mojego psa jest łagodna ale jak się okazało wybiórczo. Jak zobaczyłam co wyprawia z moją, ubraną w kaganiec bez szans jakiejkolwiek obrony to się we mnie zagotowało. Całe szczęście nie doszło do poważniejszych obrażeń. Delph-jeśli komendy nie działają to znaczy, że są stracone i trzeba trenować za pomocą innych słów i w inny sposób. Większość ludzi jednak się tym nie przejmuje lub nie potrafią pracować z psem. np. komenda "wróć" a pies biegnie w inną stronę i nie reaguje powtarzana wielokrotnie z taką samą reakcją doprowadzi do tego, że pies za słowo "wróć" będzie uważał coś w stylu "biegnij sobie piesku a jak się wyszczekasz to możesz ewentualnie przyjść". U mnie podstawową i ostateczną komendą jest "nie"-krótka, treściwa, wypowiedziana z wykrzyknikiem działa jak pejcz i nie jest zakończona nagrodą."Spokój" zarezerwowana na sytuacje stresujące, wypowiadana głosem łagodnym skłania psa do skupienia się na mnie i smaczku wyciągniętym z kieszeni. "Do mnie" zakończona nagrodą-wypracowana na 4+ a to dlatego, że pies czasami wykazuje pewne ociąganie w wykonywaniu komendy. Całe szczęście w trakcie zajścia sprawdziła się bardzo dobrze.Dopracuję ją na lince.
-
No dobrze, a co zrobić w sytuacji - do mojej suki podbiega inna i ją oszczekuje (robi to po raz kolejny). Tym razem zaliczam wtopę bo moja chociaż w kagańcu to luzem. Moja dociska tamtą kagańcem do ziemi a tamta gryzie. Mimo całej kotłowaniny odwołuję psa. Teraz tak-suka dostaje reprymendę czy nie i w jakiej fofrmie? Zaznaczam, że nie zareagowałam bo skupiłam się na ochrzanianiu właścicielki szczekacza i zapomniałam o procesie wychowawczym. To był drugi przypadek w naszej karierze kiedy moja suka zareagowała na atak i chociaż z mojego, ludzkiego punktu widzenia trudno jest trzymać nerwy na wodzy gdy ktoś jest agresywny to wolałabym aby mój pies w bójki się nie wdawał. Biedna, po całym zajściu cały dzień była przygnębiona a może czuła moje niezadowolenie?Też jestem lekko sfrustrowana.
-
Azer-a jesteś pewien, że nie pomyliłeś forum? może coś w stylu [url=http://www.zboki.pl]zboki.pl[/url] by cię zadowoliło?
-
Azer, ty tak na serio czy ci się nudzi? Męskie narządy-to dobre! Takie mądre słowa znasz a takie głupoty wypisujesz.Jak to taka trauma dla ciebie to idź na terapię.:diabloti:
-
hi, hi To nie seksik, suczka okazała swoją przewagę nad właścicielem:multi: Nie baw się tak i koniec, jak dajesz psu łazić po plecach to tak się kończy, Najpierw atakowała, potem gryzła i na koniec wygrała czyli wlazła na ciebie. Najpierw uczymy psa dobrych manier a łażenie po właścicielu do nich nie należy. Wskakiwanie na plecy właściciela (bez seksiku oczywiście:evil_lol:) to sztuczka dla zaawansowanych stosowana np. we frisbee
-
Hej! bonsai 88 - ja nie mam nic przeciwko kąpielom i trymowaniu tyle, że ja mam psy smooczyszczające się, brud spada z ich sierści, mają piękną zdrową skórę i błyszczącą sierść i nie śmierdzą więc po co im szampony? Jak się wytarzają w padlinie lub gnoju to co innego-idą pod szlauf a zimą do wanny.Mam rasy, które nie wymagają trymowania ani strzyżenia (zimą tylko łapy, czasami farfocle za uszami i ewentualnie okolice @ ) nawet we wzorcu nic nie ma na ten temat. Ostatnio pewien pan zaonkowany zaczepił mnie i spytał się czym myję swojego psa(szkotkę), że tak pięknie błyszczy w słońcu i że pewno często ją kąpię. Powiedziałam, że tylko czeszę i to niezbyt często! Częste kąpiele u collie i sheltie nie są wskazane bo niszczą okrywę i podszerstek, czesanie też z umiarem w końcu to owczarki a nie barbie;)
-
NatiiMar-u szelciaka klei się klejem do tkanin lub gumą do żucia, często stosuje się obciążniki:shake: sama natura:multi: