-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
badmasi replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Arwilla-u nas sprawa jest patowa, kosz na psie odchody jest jeden na kawał dzielnicy. "Ludzkich" koszy brak, albo skupiają się cztery obok siebie albo nie ma ich wcale. Coś takiego jak kontener to rzadkość, mamy wiaty śmietnikowe zamykane na klucze i okratowane. Więc zbieranie po psie wymaga dużego samozaparcia, zawsze muszę pamiętać nie tylko o woreczkach ale także o kluczyku do wiaty. Jak nie ma kosza to kupę niosę w ręku lub ładuję do kieszeni. Mój duży pies potrafi nieźle nawalić więc niesienie takiego pakunku przez dłuższy czas nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Chyba sprawię sobie specjalną saszetkę na te odchody. -
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
badmasi replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Natknęłam się na sąsiedzki "komitet blokowy". Grono zmieniających się dziadków czycha przy swoim trawniczku na srające pieski i walą reprymendy. Mój piesek kucnął sobie na ich zasranym trawniczku i dalej kręcić kupkę o wyglądzie słonego paluszka. Oczywiście podniósl się rwtes, że co mój pies tu robi, że mam swój trawniczek pod domem itd. Bez słowa wyjęłam torebkę, kupkę schowałam no i oczywiście pakunek do kieszeni. Dziadki stały z rozdziawionymi buziami jakby najświętszą panienkę zobaczyły. Tak swoją drogą to ten trawniczek nie należy do nich bo to teren miejski, po drugie sami wypuszczają tam psy i oczywiście po nich nie sprzątają a po trzecie dość mam już noszenia tych kup w kieszeni. Na moim osiedu ciągle zero koszy, do jedynego (o dziwo psiego) wędruję z dymiącą kupą w dłoni (chyba, że mój pies wytrzyma i dojdzie pod kosz). Drugi, ludzki mam na przystanku autobusowym ale jakoś mi głupio wrzucić kupsko gdy obok stoi tłum ludzi, jadą do pracy a tu ktoś im humor psuje cuchnącym ładunkiem. Może wrzeszcie ktoś się zlituje nad warszawiakami i postawi nowe kosze na miejsce starych, zabranych kilka lat temu. -
Do mnie dziś podeszła nawiedzona kobieta z dwoma agresorami na smyczy. Siedziałam sobie na ławce z szelciakiem zmęczona długim spcerkiem a kobieta chociaż widziała, że jej psy warczą i ujadają na moją to i tak podlazła, poluzowała flexi i powiedziała słodko "przywitajcie się z koleżanką". No trochę mnie zmroziło gdy jazgoty rzuciły się na mojego psa. Co ona trenowała? Miała szczęście, że miałam dobry humor i nie wypadło z mojej paszczy żadne paskudne słowo.
-
To ja w kwestii praktyczny polecę collie. Cholerstwo do torebusi się nie zmieści ale jak się wypaskudzi na spacerze to i tak myć nie trzeba. Ma tak oleistą sierść, że cały brud odpada i ląduje na podłodze. A jako poręczny niech będzie szelciak. Jak się go capnie na ręce to dłoń odgryzie.Słodziak.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja byłam planowana bo moja mama nie mogła mieć dzieci i długo walczyła. Tylko jak się już urodziłam to ciągle wkurzałam swoją matkę. Moje dziecko i większości koleżanek też z wpadki. To efekty młodzieńczych szaleństw, które mają już naście lat a my ciągle młode. Te bezdzietne koleżanki, teraz po ukończeniu trzydziestki rozmnażają się rozsądnie, wszystko zaplanowane. Mieszkanko, mąż, samochodzik, kariera już są to teraz dzidziuś.Trochę im zazdroszczę bo mają lżej, ja stoczyłam walkę o przetrwanie tak, że odechciało mi się kolejnych dzieci.
-
Voevick-fakt, jestem zarejestrowanym uczestnikiem little star tylko kurcze z tym logowaniem coś nie tak. Odrzuca mnie i odrzuca....ale za to jak rozsyłają ostrzeżenia dla uczestników forum to przychodzi na moją skrzynkę bez zarzutu.
-
To, że suka rezydentka karci szczeniaka to normalka. Wątpię aby szczeniak to zapamiętał i się zemścił w przyszłości. Jak się będą układać relacje między psami - wiele zależy od wychowania, temperamentu psów. Może być dobrze a może być niewesoło. Po osiągnięciu dorosłości druga suka może zacząć walczyć o zmianę pozycji. Władczyni ma niestety dużo racji-piesek w tym wieku powinien być przy matce. Do domu trafia szczenię 8-tygodniowe lub starsze. Drugiego psa zazwyczaj się dobiera tak aby prawdopodobieństwo tarć między nimi było niewielkie.Nieoczekiwany prezent w postaci psa to trochę głupi pomysł. Na Dogo jest dosyć dużo ciekawych rad jak układać relacje między psami. Poczytaj sobie trochę i zastanów się czy podołasz czy nie. Wydaje mi się też że amstaff to dosyć specyficzna rasa, która wymaga odpowiedniego układania. Też musiałabyś zgłębić temat. Może też pojawi się ktoś z forum kto dobrze zna się na tej rasie?(np.Vectra) Sam fakt, że się boisz co będzie dalej to trochę niepokojące. Miałam kiedyś sukę niewielkiego wzrostu i przygarnęłam drugą, dużą. Mała nie polubiła konkurentki. Szybko ją ustawiła i tak zostało. Duża nigdy nie zakwestionowała swojej pozycji. Tylko, że duża ma bardzo spolegliwy charakter. Trudno radzić odaj, nie oddaj. Sama musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie.
-
Dla mnie szelciakiem "typowo amerykańskim" jest np. SumerSong Winter Shadows. Przyznam się, że podobnego okazu w Polsce nigdy nie widziałam. Stronę little star znam od lat ale z tymi informacjami na temat szelciaków to raczej tam krucho. Nawet dyskusje na forum dotyczące wystaw zostały usunięte....
-
Podobno "dolewano" nie tylko krew collie ale także i szpica miniaturowego. Moja poprzednia sheltie była podobna bardziej do pomeraniana (łącznie z zakręconym, noszonym wysoko ogonem) niż do owczarka. Obie moje sheltie to typ brytyjski, w przodkach brak kanadyjczyków czy amerykanów. Obecna szetlandka ma krew holenderską i węgierską, poprzednia rosyjską. Tak wogóle to w Polsce jeszcze nigdy nie widziałam prawdziwego sheltie w typie amerykańskim/kanadyjskim (chociaż z reproduktorów już hodowle korzystają). Te szelciaki mają bardzo dużą głowę i masywną budowę ciała, także kształt oka i kufy jest inny niż u brytyjczyka, sheltie w tym typie widziałam tylko na zdjęciach. Nie ukrywam, że chciałabym bardzo zobaczyć w naturze. Na wystawach warszawskich takie szelciaki się nie pokazywały. Moja obecna suczka to też niezły dominant. Niestety, pieski swojej wielkości w kilka sekund rozkłada na łopatki. Moja suka collie nauczyła ją kilku "morderczych " chwytów, które mała stosuje z zapamiętaniem (o dziwo, dopiero teraz zauważyłam, że moja kolia, wcielenie łagodności zna takie "bestialskie" sposoby walki)
-
W Polsce na sable mówimy śniady. Dla mnie twój pies jest po prostu ciemnośniady. Trikolory mają to do siebie, że ich sierść jest czarna ze złotym podpaleniem i białymi dodatkami. Ta czerń im bardziej czarna tym lepiej. Psy o takiej maści jak twój uzyskuje się poprzez krzyżowanie osobnika śniadego z trikolorem. Kolor sierści szelciaka wybarwia się do trzeciego roku życia i może się zmieniać. Specjalistą nie jestem ale napisałam to co wiem. Ostatnio widziałam również specyficznie umaszczonego szelciaka. Miał igiełki czarnej sierści poprzeplatane z odcieniem śniadym i był niemalże całkowicie pozbawiony białych znaczeń. Wyglądał troszeczkę jak pies w paseczki....
-
Ja mam za sąsiada pinczerka bardzo zabawowego. Jego pani zawsze słodko się uśmiechała jak jej piesek podbiegał do mojego szeltika aby się pobawić i skakał po moim zasmyczonym szczeniaku jak po trampolinie. Mój szeltik to mały morderca, zaprawiony w "bojach" z moim dużym psem więc dzisiaj ja ze słodkim uśmiechem spuściłam go do podbiegającego pinczerka. Szeltik zrobił hyc, hyc i pinczerek leżał zduszony na glebie. Pani nie było już do śmiechu a pinczerek bardzo szybko stracił ochotę do zabawy. Pani skomentowała, że mój pies mógł uszkodzić jej pupilowi kręgosłup....No mógł ale może pani stanie się kolejną osobą zapinającą psa na smycz na mój widok.
-
Mortikia- a możesz zdradzić z jakiej hodowli i co cię urzekło w ich pieskach? Ja mam już drugiego szelciaka. Pierwszy to była suczka mojego TZ.Kilka miesięcy temu zakupiłam suczkę blue merle. Muszę przyznać, że obecny piesek jest kompletnie inny od poprzedniego. Nie mówię, że gorszy.....Obecna suczka to taki mały taran-silna i bardzo szybka o dosyć mocnej budowie ciała. Poprzednia była delikatna i filigranowa.Poprzednia raczej stroniła od psów, wolała towarzystwo ludzi zaś obecna rwie się do każdego psa ale jej temperament trochę odstrasza potencjalnych kandydatów do zabawy, do obcych ludzi wogóle nie podchodzi (wyjątkiem są dzieci). Ciekawa jestem co wogóle myślicie o tych różnicach między szelciakami? Czy chodzi tu o różne typy preferowane w hodowlach czy może sposób układania psów a może wpływ mają tylko geny?
-
Mój duży pies zna komendę-bierz go-tyle, że jest to sztuka dla sztuki. Nie stosuję jej bo nigdy nie zaistniała taka potrzeba. To komenda wyuczona całkiem na serio więc pies mógłby być dla kogoś zagrożeniem a i sam mógłby się znaleźć w opałach. Jeśli ktoś jest agresywny, wymachuje rękami, krzyczy na mnie mój pies szczeka i to całkowicie wystarczy aby napastnik odsunął się o krok dalej. Tylko, że mój pies spory i ma duże zembiszcza..... Małego psa nie uczyłabym takiej komendy bo po co? Jeśli ktoś cię zaatakuje i będzie chciał ci zrobić krzywdę york ci w żaden sposób nie pomoże. Duży pies też niekoniecznie poradzi sobie z napastnikiem, szczególnie jeśli ten jest uzbrojony. W formie sztuczki można nauczyć psa np. ciągnięcia za nogawkę ale musi to być pies odpowiednio przygotowany, nauczony posłuszeństwa, szkolony itd.oraz pies o zrównoważonym charakterze. Czyli jest to raczej zabawa dla zaawansowanych a nie początkujących. Nie wiem w jakim wieku jest twój pies ale dla mnie cenniejsze w układaniu szczeniaka jest oduczanie gryzienia rąk, kostek, ubrań. Jedyne co może "atakować" to swój szarpak.W tym przypadku komenda "bierz go" (może być cokolwiek innego np. "złap")może polegać na chwytaniu szarpaka i potrząsania nim. Wtedy ma to formę zabawową bo nie dotyczy atakowania człowieka.
-
Mój szczeniak sika na komendę. Naukę zaczynałam jeszcze podczas kwarantanny, gdy lał na pieluszkę. Jak kucał i sikał-komenda siusiu a po skończeniu nagroda. Potem przeniosłam to na dwór. Bardzo się to przydaje w momencie gdy rano szybko muszę wrócić ze spacerku do domu. Dużego-kilkuletniego psa nauczyłam komendy kupa-wtedy mi nie srajtnie w nieoczekiwanym miejscu tylko tam gdzie jest kosz i mogę wyrzucić gówienko a nie paradować z nim kilometrami.Nauka przebiega identycznie jak komenda siku. Moim zdaniem to nie są wygórowane wymagania w stosunku do psa. Zawsze warto uczyć komend, które mają praktyczne zastosowanie (sztuczki to już wyższa szkoła jazdy).Można nauczyć szczeniaka jak i dorosłego psa.Ja nagradzam zawsze po wykonaniu polecenia, nigdy w trakcie.Również używam klikera. Dla moich psów klik jest równoznaczny z końcem komendy np. komenda siad, następnie klik+nagroda=możesz wstać. Zamiast klikania stosuję też wymiennie słowo ok. Daną rzecz ćwiczę miesiącami i często przypominam.
-
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
badmasi replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
filodendron-"Dlatego nieodmiennie dziwi mnie, że tego typu historie natychmiast przyciągają osoby gotowe udowadniać, że między yorkiem a amstafem nie ma żadnej różnicy"-przepraszam czy to do mnie????Chyba nie zrozumiałaś co napisałam ?Jeśli nie to przeczytaj uważnie jeszcze raz zanim usiądziesz do klawiatury. Równie dobrze mogłabym napisać, że tego typu historie przyciągają psich rasistów ale nie napiszę..... -
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
badmasi replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
Filodendron-może niedokładnie przeczytałaś wątek? a może myślimy o różnych?Jeśli to jest ten o którym ja myślę-dziecko karmiło psa chrupkami to ewidentnie nie jest to wina psa tylko matki dziecka. Mogę ci to powiedzieć jako matka i właścicielka psów. Zanim pozwoli się dziecku karmić psa trzeba nauczyć go delikatności w wyjmowaniu pokarmu z ręki. Tam gdzie są psy (nawet małych ras) i dzieci-szczególnie kilkumiesięczne zalecana jest ostrożność. Znam asty lepiej wychowane niż niejeden york. Te z tego wątku dobrze wychowane nie były i jest to wina właściciela. Nie były też dopilnowane. Dla mnie zagrożeniem są psy jakiejkolwiek rasy czy bezrasowce błąkające się bez opieki i nadzoru.Moje psy są atakowane także przez zwykłe wiejskie burki często dużych rozmiarów i nie raz zdarzyło się, że musiałam je wyganiać z posesji z narażeniem własnego życia. -
Wczoraj dwa amstaffy zagryzły trzy owczarki niemieckie
badmasi replied to lilia1983's topic in Pogryzienia
Nawet jakby amstaffy były na liście ras agresywnych to co? Jakie zezwolenie? Prawdopodobnie to nie były psy rasowe tylko w typie rasy czyli kundle.Nie można wpisać na listę ras agresywnych kundli.Jak udowodnić komuś, że to amstaff skoro nie ma rodowodu? Nie można prawnie zakazać hodowli astów bo nie wszystkie asty to mordercy. Rasa jest wspaniała tyle, że w rękach odpowiednich hodowców i właścicieli. -
Ja poszłam w niedzielę na Pola Mokotowskie. W sobotę zaliczyłam Królikarnię a że nie miałam pomysłu na następny dzień to polazłam na Pola.Niezły był tłum. Szybko minęłam grupę z rozszalałymi psami i zaszyłam się w krzakach opodal polany. Byłam tylko z małą więc troszkę popróbowałyśmy odwoływań w skrajnych warunkach-nadbiegający jamnik, bigielek,yorkopodobny matki z wózkami wydające dziwne dźwięki na widok mojego psa i inne takie...a potem obejrzałyśmy fantastyczny trening frisbee z borderkami (dopóki bigiel nie wtargnął co by chwycić borderka za tyłek). Tym razem obyło się bez przykrych zdarzeń a mała zobaczyła jak wygląda naprawdę wielki młyn ludzko-psi zaś ja nauczyłam się troszkę jak profesjonalnie rzucać dyskiem (na razie to mój duży pies jest lepszy w łapniu niż ja w rzucaniu).
-
Aga900- Nie ma takiej opcji, że znajdziesz szetlanda z rodowodem za mniej niż 1000 zł. Pieski tej rasy kosztują od 1200 w górę. Możesz szukać tańszego peta, tylko że hodowcy rzadko je ogłaszają i ustawiają się po nie kolejki. Musisz dzwonić po hodowlach i się pytać. Adresy i telefony hodowli znajdziesz na little-star.pl. Pod Menu masz Hodowle Sheltie-tam znajdziesz to czego szukasz.Jest też rubryka Ogłoszenia (szczenięta). Jeśli jednak chcesz konkretnego psa np. do sportu to polecam abyś dozbierała pieniądze i kupiła takiego jaki tobie w 100% odpowiada (lekkiego, zwinnego, szybkiego i najlepiej z przebadanymi stawami). Dodam także, że pieski tej rasy nie bywają w schroniskach. Rzadko się zdarza, że ktoś chce je też oddać-ostatni taki przypadek to Dover Vision rok temu. Zazwyczaj taki pies idzie w sprawdzone ręce lub wraca do hodowli. W schroniskach prędzej znajdziesz collie, mają inny charakter niż szeltiki ale to także wspaniałe psy. Zdarzają się mniejsze egzemplarze bardzo podobne do szeltie. Moja córka zbierała pieniądze na wymarzonego szeltika przez rok. Odkładała nawet"tygodniówki", ja trochę dorzuciłam i jest! Jak się kocha rasę to naprawdę warto.
-
Też widzę co robię nie tak-rzucam za wysoko no i mam zbyt mało dysków. Też te dyski, które mam są złej jakości. Czas na zakupy! Swoją drogą dzisiaj w Warszawie na Polach Mokotowskich widziałam niezły pokaz tyle że z borderkami. Moja szkotka trochę przyciężka na takie ewolucje. Zobaczymy może szelciak złapie bakcyla, jak na razie woli wąchać kwiatki i zerkać na inne pieski.
-
Russellka- Dzięki wielkie. Zdecydowałam- dla dużej dwa Daktari CS a dla małej Soft dla szczeniaków. Drugi wątek -polecony przez ciebie czytam i przeczytam sobie resztę tematów, bo ze szkotką najwyższy czas zacząć nowe sztuczki więc najpierw ja muszę się czegoś nauczyć.
-
Proszę o radę. Mam owczarka szkockiego collie. Bawimy się frisbee już od dwóch lat. Suka coraz lepiej sobie radzi (może nie jest mistrzynią świata ale ma kompletnego bzika na punkcie dysku)i ja też. Mam pytanie co do dysku. Ja mam bardzo wytrzymały, dobrze też lata tyle, że nie jest to dysk dla psów i suce rani dziąsła.Mam też plastikowy, psi ale lata słabo. Dzisiaj pytałam się o radę "profesjonalistów", poradzili Daktari-tylko który? Może powiecie mi co mam wybrać-delikatny i dobrze latający, może też być innej firmy. Będę też próbowała wkręcić swojego szelciaka. To suka 5-ms.Nie bardzo interesuje się dyskiem. Zrozumiałam, że mam ją nakręcać żelowym? Mam taki trixie, kompletnie nie lata ale do szarpania dobry. Czy może warto przyinwestować w coś co się unosi w powietrzu?A jeśli tak to co i jaki mam mieć rozmiar. A może to nie dla niej zabawa skoro jej to nie kręci i pomyśleć o czymś innym?
-
Grallinka-zależy jak rzadkie to kupsko. Jeśli to jest taka gówniaczkowa woda, kóra się zdarza po zatruciu to nie ma czego sprzątać bo wsiąka w ziemię. Jeśli takie pół na pół to zbieram to co ma konsystencję stałą. Moje psy nie walą na krzaczki i drzewka ale jeśli by to zrobiły to tym bardziej bym zebrała w końcu krzaczek nie choinka a gówno nie bombka. U mnie na osiedlu doszło do tego, że antypsiarze wyrzucają trutki na trawniki (także w proteście przeciwko hordom psów biegających luzem na trawniku pod jordankiem) i tak jesienią pożegnało się z życiem kilka psów...Akurat trafiło na te najmniej upierdliwe ale za to najbardziej łakome.
-
Saite-święte słowa, jest ogólny syf na ulicach a szczególnie Warszawy. Obrzydzają mnie szczątki pokarmów zalegające na trawnikach, często w torbach foliowych, kawały mięsa, kości i zdechłe gołębie roztapiające się pod moim domem. Tylko, że teraz najbardziej w oczy rzucają się jednak kupy psie. W ciągu ostatnich miesięcy w okolicznych blokach przybyło około 10 nowych psów, jeśli dodać pozostałe to robi się zatrważająca ilość-kilkadziesiąt sztuk na mały kwadrat podwórka. Tylko u nas jest duży trawnik i w miarę spokojna alejka więc wszyscy przychodzą tam odesrać psy, często dużych ras. Te kupy, które zostawiają są naprawdę wstrętne.Psy nie celują i walą też na chodnik, aż żal patrzeć jak elegancka pani w balerinkach wpada w poślizg na takim cuchnącym prezencie albo dzieciak wbiegający na trawnik po liścia czy kwiatka wraca ze śmierdzielem przylepionym do butów. Jako posiadaczce dwóch psów często jest mi wstyd przed ludźmi, chociaż ja sprzątam.Nie dziwię się, że na psiarzy pozostali zerkają niechętnym okiem. Zastanawia mnie też dlaczego okoliczni psiarze chodzą wybiegać psy na boisko szkolne czy do ogródka jordanowskiego i jednocześnie zostawiają po sobie "pamiątki"?Tak trudno się schylić? No i ta teoria, że kupa psia to takie naturalne i samo znika. Jakoś u mnie na podwórku nie znika.
-
Właśnie zawinęłam w torbę foliową kolejne upaprane w gównie buty. Cholerstwo powłaziło między wypustki w podeszwach. Będę szorować i wymiotować dlatego zostawię sobię tę przyjemność na jutro. Wyświniłam się oczywiście wędrując po kupsko mojego psa i wdeptując po ciemku w cuchnące "miny". To całe sprzątanie to po psie jest gówno warte jeśli na całym osiedlu sprzątam tylko ja i koleżanka. Kupy są na krawężnikach, chodniku, trawniczkach a teraz na moich butach. Z takich bardziej oryginalnych kolorów wypatrzyłam kupy zielone, pistacjowe, białe i różowe. Niezła tęcza....