Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. Mieszkasz na wsi?
  2. Nie jest powiedziane, że to był myśliwy. To mógł być zwykły kłusownik
  3. Na jakich podstawach wysnuwasz wniosek, że mial prawo? Przecież nie wiadomo kto to jest.
  4. Czy oskarżony miał zezwolenie na broń łowiecką? Pewnych rodzajów broni nie można używać bez stosownych zezwoleń, tak samo cel jest ważny. Idąc tym tropem myślenia każdy mógłby nosić przy sobie dowolną broń i używać jej w stanie wydumanego zagrożenia. Ze śrutówki bez zezwolenia to sobie można postrzelać do tarczy i to ze śrutówki o odpowiednich parametrach.
  5. Mam collie, zawsze jeździ w kagańcu. Raczej ludzie się od niej odsuwają niż garną z głaskaniem. Szetland jeździ bez kagańca i zawsze jest masa chętnych na cmokanie, głaskanie itp. Raz tylko miałam sytuację, że ktoś zaprotestował, że szetland w autobusie bez kagańca. Facet strasznie się awanturował, nawet drażnił psa, żeby mi udowodnić, że pies zachowa się agresywnie. Szetland odwrócił się i położył na podłodze, więc pasażerowie powiedzili mu żeby się odczepił. Nie wdawałam się w pyskówkę, bo w sumie pies powinien mieć kaganiec a mi zależało żeby dojechać na miejsce i nie chciałam, aby kierowca mnie wywalił. Szetland często jeździ na kolankach, biorąc pod uwagę to co zostawia na moim ubraniu po takiej wycieczce nie odważyłabym się posadzić go na siedzeniu.
  6. Pytanie, dlaczego ten furiat nie oddał kilku strzałów ostrzegawczych. Większość psów boi się huku. Prościej i przyjemniej jest zabić. Ktoś kto używa broni palnej nie może sam sobie ustanawiać prawa, bo istnieje bardzo cienka granica między faktem, że pies idzie tylko na spacer oddalony od właściciela o kilka metrów a tym, że pies puścił się za sarną. Taka samowolka rodzi patologie doprowadzające do tego, że zabijane są psy będące z właścicielem na spacerze na łące pod własnym domem.
  7. Chodzi o to, aby nie posądzać dziewczyny, że jest kłamczuchą. Tak, zgadzam się to niezbyt mądre. Zresztą wyraziłam już swoje zdanie. Jak się nie ma psa na smyczy czy oe to się nie chodzi do lasu. Obstaję jednak przy tym, że strzelanie do psów jest nie tylko nielegalne, ale także karygodne. Wogóle strzelanie do zwierząt bez stosownego zezwolenia i potrzeby - np. odstrzału nadpopulacji dzików.
  8. https://www.facebook.com/npilarska?fref=ts oto profil Nikoli, przeczytaj sobie wypowiedzi z dnia zaginięcia psów. wyraźnie jest napisane "Tata byl w lesie nie ja"
  9. Tak dopiero. Widziałam nie raz psy postrzelone ze śrutówki. Często przy grubej skórze i futrze śrut wbija się jedynie pod skórę i z zewnątrz nie widać obrażeń. Może też uszkodzić narządy wewnętrzne, ale niekoniecznie te postrzały są śmiertelne. Mogą uszkodzić motorykę zwierzęcia na tyle, że jest niezdolne do ucieczki i zostanie dobite. Wszystko zależy od tego jakiej broni użyto.
  10. Od początku dziewczyna mówiła, że to nie ona była na spacerze tylko ojciec. Jej tata biega co wieczór tą ścieżką. Historia została przekręcona przez media, trzeba słuchać tego co mówi dziewczyna i co zeznała na policji. Fakty co do postrzału kształtują się dopiero po dokładnych oględzinach.
  11. Koteczka skończyła w sierpniu 12 rok życia. Myślę, że niejeden kotek mógłby pozazdrościć jej wigoru, kondycji i pięknego młodzieńczego wyglądu. Niewątpliwie jej życie jest sporo krótsze niż koci rekord żywota, ale nie przesadzajmy. Myślę, że 20 w tych "ciężkich" warunkach dożyje :) Czy Fizulka kiedyś do domu nie wróci? Myślę, że kompletnie nie ma ku temu powodów. Jest szczęśliwym kotem i z tego co mi wiadomo nikt na jej życie nie dybie, tym bardzi że pilnowana jest przez jej ulubione psy ;) Tak na serio, nie wyobrażam sobie jak można trzymać kota w zamknięciu na wsi. W mieście owszem, w Warszawie siedzi w domu. Może gdybyśmy miały ogródek pod oknem i daleko ulice to też by wychodziła.
  12. Nie ja tylko ironizuję i wypowiedzi nie odnosi się konkretnie do Ciebie. Chodzi o to, że ja jestem w stanie uwierzyć, że pies może mieć tylko częściowy instynkt łowiecki, polegający wyłącznie na pogoni i pozbawiony ostatniego ogniwa w postaci dopadnięcia i unicestwienia ofiary, co ma się odwrotnie jak u zwierząt z wysoko rozwiniętym instynktem jak kot. Mamy zajaca i sarny na naszej ok. 2h działce z ogrodzeniem. W okolicy ludzie strzelają do ptaków i małych zwierząt oraz psów ze śrutówek. Żadna z tych osób nie jest myśliwym. Strzelają dla fanu i ofiary są całkowicie przypadkowe. Raz jednego gnoja dorwałam a mój mąż też kilku namierzył. To najczęściej młodociani psychopaci. Kota nie przyozdobię dzwoneczkiem, raz że będzie się stresował i wydrapie sobie dziurę, dwa że i tak nasza sąsiadka, którą odwiedza i tak mu obrożę zdejmie. Pogodziłam się z tym że mam mordercę w domu. Szkoda zająca, nawet psy patrzyły na tę zdobycz z dezaprobatą, ale kot jest w konkretnym celu na wsi - ma łowić myszy...Psy mają tysiące okazji, aby upolować coś na łące jedyną zdobyczą w ich 10 letnim życiu był podtopiony nornik. W lesie nigdy bym się nie odważyła puścić psów luzem, dlatego wogóle tam z nimi nie chodzę. Jest wyraźny zakaz puszczania psów, opodal leśniczówki i mnóstwo ambon. Poza tym ten las to rezerwat i w wiele miejsc wogóle nie można wejść więc chodzę tylko na obrzeża na grzyby. Z drugiej strony ten nasz las to też miejsce, gdzie często wałęsają się bezpańskie psy i nigdy nie było sytuacji, aby jakikolwiek został odstrzelony. Raz na jakiś czas, szczególnie jak się wiążą w sfory to są odławiane - nikt do nich nie strzela! Dla mnie dziewczyna zapłaciła zbyt wysoką cenę za swoją nieuwagę, a ktoś kto to zrobił nie strzelał by bronić sarnę ale tylko dlatego że lubi zabijać.
  13. Tak zgadzam się, nieodwoływalny pies w lesie powinien mieć obrożę elektryczną. Co do zająca, mamy tego zająca od lat, 10 m od wejścia do domu ma norę jakby któryś pies chciał nas zaskoczyć to by to zrobił dawno temu. Za to za kota nie ręczę, 3 kg. syjamka "upolowała" małego zajączka, prawdopodobnie potomka naszego rezydenta. Może kotkowi należy się "kulka"?
  14. tu relacja właścicielki psów http://www.turek.net.pl/telewizja/16484-wideo-w-tym-lesie-zabito-psy-kto-strzelal-w-turkowicach
  15. Psy miały połamane żebra co świadczy o tym, że ktoś dobijał je ciężkim przedmiotem. Prawdopodobnie strzały nie były śmiertelne a więc była to pewno kolba strzelby śrutowej. Drugi pies został zabity podczas, gdy prawdopodobnie bronił maltretowanego towarzysza, a więc sarenki już nie gonił. Psy miały zdjęte obroże przez sprawcę. Dla mnie jest to znęcanie się nad psami. Ja tam do lasu z psami nie chodzę, zające i sarny mam często na posesji. Czy jeśli którykolwiek z moich psów pogonił zająca czy sarnę na mojej łące też można go odstrzelić? Nie każdy pies, który goni to zabija, włącza się instynkt pogoni, ale nie musi on być równoznaczny z chęcią mordu.
  16. Na dogo podano raptem trzy przykłady - z czego dwa niesprawdzone/niewiarygodne, to biorąc pod uwagę to jak dużo mamy hodowli, to nie jest to zatrważająca ilość :) Jeśli mówisz o dyskusji na forach szetlandowych to znam te dyskusje do bólu. Toczyły się głównie po to , aby "dokopać" innym, nie mają żadnych podstaw merytorycznych, nie operują przykładami. Z forum znam jedną osobę, która skarżyła się, że ma lękliwego szetlanda. Okazało się, że pochodził z fatalnej, klatkowej hodowli. Dziewczyna wzięła psa na szkolenie i w zasadzie bardzo szybko nadrobił braki. No może jeszcze jednego, trzymanego też w zamknięciu, ale ten pies wyrobił się bez pomocy trenera - wystarczyło zaangażowanie właścicieli. Po szetlandzie nie można oczekiwać zachowań ala terrier, czy labrador bo to inna rasa przecież ;) Z drugiej strony racaja, to nie są psy, które można kupić z piwnicy czy łańcucha. Dobra hodowla to podstawa. Ja za każdym razem będąc w hodowli dokładnie oglądałam zachowania starszyzny, szczeniaków, słuchałam co ma do powiedzenia hodowca. Nie jestem litościwa, za kilka tysiaków chciałam mieć fajnego psa. Za darmo to mam już swoją zwichrowaną collie ze stodoły.
  17. Ja odpowiedziałam aniusi przecież a propos frisbee. Może z tą reklamowką to wcale nie strach? Nie wiem, nie widziałam. Ja mam bardzo dobre porównanie między collie - lękliwa i szetland - zrównoważony. Collie zawsze zwróci uwagę na obiekt, który się pojawi a którego nie było np. osłony na krzakach podczas remontu. Natychmiast pokazuje mi, że coś jest i ona się obawia, ale wieloletni trening spowodował, że ani nie jeży się ani nie zwiewa, robi siad i prosi o nagrodę - zachowanie zastępcze. Szetland przechodzi spokojnie, w tyłku ma taki obiekt :) Szetlanda jak zaniepokoi coś to podchodzi wolnym krokiem i wącha, czasami trochę się "wydłuży" - coś w stylu tylne łapy zostawiamy na wszelki wypadek dalej. Nigdy nie obszczekuje martwych przedmiotów, nie oblizuje się na ich widok ani nie dyszy. Dla mnie takie zachowanie jest ok. Ja mam psy w mieście i wszelkie szczekanie na obiekty, uciekanie, szarpanie jest kompletnie niedopuszczalne, dlatego collie ma wytrenowane odpowiednie zachowania, bo nie lubię cyrku na ulicy. Ale po raz kolejny napiszę, że się nie wykręcam! Dlatego napisałam wcześniej - kupować w sprawdzonych hodowlach. Najlepiej poczytać o potomkach, szczeniakach, zobaczyć psy w akcji. Z drugiej strony, co też pisałam wcześniej - nie miałam do czynienia z lękliwym szetlandem, nigdy nie widziałam osobiście. Słyszałam od hodowców, ale dzielę te info na pół. Hodowcy działają trochę na zasadzie - "każda pliszka swój ogonek chwali" a "co złego to nie my". Problem polega na tym, że demonizuje się szetlandy i tę niby lękliwość. Ludzie coś usłyszą, coś przeczytają na fejsie i klepią byle co. Ja nie jestem ekspertem od buldogów, gordonów etc. Nie znam się, nie wypowiadam, a to że coś tam słyszałam, czytałam nie upoważnia do generalizowania.
  18. O czym ty chcesz jeszcze dyskutować? Nie masz bladego pojęcia o czym piszesz i tyle.
  19. Tak, bo nikt poza mną nie zna historii, którą opisywałaś. Dałaś jako przykład na lękliwość szetlandów psa, który niedopilnowany uciekł nieodpowiedzialnemu opiekunowi u którego pies był tymczasowo. Nie znał tej osoby, być może został źle potraktowany, być może podczas ukrywania się pobity, wystraszony czy potrącony przez samochód - nie wiesz tego. To jest zły przykład i już, nie brnij w to dalej. Chcesz być wiarygodna? Podaj jakieś konkretne dane, zabłyśnij znajomością rasy, bo jak dotąd kompletnie ci się to nie udało.
  20. Zawsze to jest jakiś argument na brak argumentów. Zanim następnym razem będziesz doradzać lub odradzać polecam zgłębić temat a nie pisać byle pisać i nie opowiadać fantastycznych historii wyssanych z palca.
  21. Większość znawców rasy z tej dyskusji operuje tutaj podobnymi "skrótami myślowymi" i w tym cała rzecz. Czyli potwierdza się to co pisałam "nie wiem, ale się wypowiem" Nie mam bladego pojęcia o budogach :) Nigdzie nie napisałam, że mój pies jest najdoskonalszy na świecie, ale fakt to bardzo fajny pies, nie przeczę i życzę wszystkim frustratom takiego psa :)
  22. Mowa nie o funie tylko lękliwości. To zupełnie dwie różene rzeczy. Mój szetland też ujada na frisbee co nie znaczy, że się go boi.
  23. Rozumiem co chciały przekazać, ale ten przekaz jest całkowicie spaczony przez nieznajomość rasy. Szelti nie mają jak to nazywasz genu lękliwości. Szelti według wzorca ma być nieufny w stosunku do obcych, co miało wzmacniać jego funkcję stróżującą. Niektórzy hodowcy i właściciele niewłaściwie rozumieją ten przekaz i tyle. Wzmocniona nieufność, pielęgnowana może okazać się zgubna. Pies wyniuńkany, niesocjalizowany pójdzie w złą stronę. Nawet odpowiednio przygotowany może zostać "zepsuty" przez właściciela. Szelti jest owczarkiem, czujnym, innteligentnym, dla niektórych inteligencja psa może okazać się zgubna. Taki pies szybko uczy się nie tylko dobrych, ale też i złych rzeczy. W przypadku buldogów, niewłaściwa hodowla może skutkować agresją i pobudliwością. Każda cecha rasy, przesterowana do granic możliwości jest zła. Z niczego się nie wycofuję. Napisałam, że trzeba rozważnie wybierać hodowlę. Obecnie mamy sporo nowych hodowli szetlandów i tak jak napisałam, ja bym nie zaryzykowała i nie kupiła psa z pierwszego miotu takiego hodowcy. Jedynie pod wrunkiem, że pies/suka jest na współwłasność i proces rozmnażania, doboru i socjalizacji jest monitorowany przez doświadczonego hodowcę. Rozumiem, że psy pozostałych ras zachowały się wzorcowo? Jeden przykład z całej wystawy...coż Większość? Czy, aby na pewno? Dla mnie takie zachowanie jak piszesz też nie jest ok. Moja collie tak się zchowywała i dla mnie jest to sygnał ostrzegawczy. Żaden z moich szetlandów niczego nie obszczekiwał. Stabilny pies podchodzi powoli do przedmiotu bez cech agresji.
  24. a jakie masz doświadczenie z szetlandami? Masz psa tej rasy, jesteś hodowcą? Opowiadasz o przykładzie lękliwości szetlandów na podstawie wydarzenia, gdzie uciekinierem był pies przebywający tymczasowo w obcym domu! Ten pies nie uciekł właścicielom! Psow , uciekinierów, zaginionych, wystraszonych jest mnóstwo różnych ras i bezrasowych. Przeprowadziłaś jakieś badania dotyczące ucieczek psów na podstawie ras? Jakieś statystyki poprosze w takim razie. Kilka miesięcy temu uciekła suka border collie będąca na kryciu w obcym domu. Uważasz, że to lękliwość była przyczyną? a może najzwyczajniej w świecie brak staranności przy opiece nad cudzym psem? Wszyscy ludzie zajmujący się cudzymi psami mają wdrukowane, że należy się największa staranność w dopilnowaniu, gdyż taki pies nie znając ani miejsca ani nowego domu może zwiać. To samo dotyczy szczeniaka w nowym domu, psa po adopcji
  25. Dlatego napisałam, że trzeba kupować ze sprawdzonych hodowli ze stażem a nie z kiełkujących jak grzyby po deszczu. To problem wszystkich ras, w każdej znajdziemy psy chore, lękliwe, agresywne. Rasa nie uchodzi za lękliwą tylko coraz częściej za hodowlę biorą się ludzie bez pojęcia. Chodzi mi o to, że posiłkujesz się jakimiś miejskimi legendami i opowiadasz nieprawdę. Jak ty wogóle możesz się wypowiadać o rasie, z którą wogóle nie masz do czynienia? Wiesz, ja słyszałam różne opowieści a tak naprawdę nie widziałam szeltie lękliwego nigdy. Chodzę na wystawy, spotykam się z hodowcami, wszystkie psy są fajne. Przykro mi, że masz takie doświadczenia, moje z hodowcami są zupełnie inne. Nikt mi nie radził, abym nosiła zaciski i tym podobne rzeczy. Ludzie z którymi mam kontakt kochają psy, socjalizują, uprawiają sporty, biorą udział w zajęciach dogoterapeutycznych. To ludzie mądrzy i z pasją. Sam fakt, że moja suka ma 7 lat i przez cały czas mam kontakt z hodowcą, spotykamy się, wymieniamy doświadczeniami, jak potrzebuję to dostaję wszelkie możliwe porady. To hodowczyni z długoletnim doświadczeniem, także w innych rasach oraz w kwestii pomocy psom ze schronisk. Takich ludzi trzeba szukać jak się chce fajnego psa rasowego. Każdy powinien dopasować energię i potencjał psa do siebie. Jeden woli teriera, inny labradora a jeszcze inny kupi malinę. Miałam jamnika i dobermana, oraz kilka kundli. Od kiedy mam szetlandy to wiem, że nie zamieniłabym tej rasy na inną. Jeżeli ktoś by się mnie spytał jaka jest trudna rasa to powiedziałabym, że raczej maliniak czy owczarek użytkowy. To już wyższa szkoła jazdy. Szetland naprawdę jest prostym w obsłudze psem. Czy labrador jest łatwym psem? Jak bym tak opierała się tylko na obserwacjach podwórkowych labradorów i opowieściach dziwnej treści to bym powiedziała, że labrador to pies tępy, trudny do szkolenia, agresywny etc. Ja spotykam się raczej ze zjawiskiem, że ludzie którzy mają jednego szetlanda, tak rozkochują się w rasie że za chwilę mają jeszcze dwa kolejne. Nie znam ani jednej osby, ktora się zniechęciła, czy uznała, że to pies niezgodny z oczekiwaniami. Chodzi mi tylko o nazwy hodowli o których mówisz, aby w przyszłości omijać je szerokim łukiem :) to jakaś tajemnica?
×
×
  • Create New...