-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Talia, między hodowcami szltie trwa nieustająca wojna. Jedni na drugich gadają głupoty. Ja też ciągle słyszałam, że w tej czy tamtej hodowli są lękliwe, brzydkie, przerośnięte etc. psy. Oczywiście problemy wymienione nie istnieją w hodowli osoby, która aktualnie obgaduje. Wstaw linka do jakiejś dyskusji, to chętnie poczytam. Nie wiem o których specjalistycznych forach mówisz, ale na tych które znam rozgrywały się bardzo brzydkie potyczki łącznie ze szkalowaniem osób i psów. Obecnie wiele osób opuściło fora i przeniosło się na facebooka, gdzie każdy dowolnie może zarządzać swoim fanpejdżem. Nie przeczę, że nie ma lękliwych szetlandów, zapewne są, ale nie jest to globalny problem. Szetland nie jest psem, który będzie się spoufalał z obcym, ale to nie jest lękliwość tylko typowe zachowanie szetlandowe. Bywają także szetlandy kochające obcych, też takiego miałam, ale moim zdaniem to nic dobrego. Wolę psa takiego jak mam, nie zwraca uwagi na obcych, nie podchodzi, to mi bardzo pasuje. W stosunku do członków rodziny i znajomych jest czuły, wylewny. Ja szetlandy mam od kilkunastu lat i uważam, że nie ma fajniejszej rasy towarzyszącej dla człowieka o średniej lub dużej aktywności, mobilnego, lubiącego przemieszczanie się. To pies idealny w mieście, lubiący zabawy w parku, podróżowanie komunikacją miejską, nie wchodzący w konflikty z psami i ludźmi. Lubi zabawę, szkolenie, kocha dzieci i małe zwierzęta, które mam w domu (myszy hodowlane, ptaki, świnki etc) dla mnie ideał. Inteligencją zaś prawie dorównuje borderowi, a to kolejna rasa, którą uwielbiam :) Ciekawa jestem o jakich znajomych hodowcach ciągle mówisz, sypiesz ogólnikami. Chętnie konkrety poznam - nazwy hodowli poproszę.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nie wiem, ale się wypowiem :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nie tylko z zakręconym ogonem, ale z całym mnóstwem wad, między innymi charakteru. Szetlandy to trudna rasa do hodowli ze względu na typy i domieszki ras, które się pojawiły w dziesiątkach lat hodowli np. collie Bo piszesz nieprawdę Problem lękliwości występuje w słabych hodowlach. Pojawia się czasami jako efekt złej socjalizacji. Szetland to owczarek, jedna z najinteligentniejszych ras, a to rodzi problemy...tak jak i z borderem
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Tak, są. Miękka, puszysta sierść nie ma właściwości samooczyszczających. Tak, dlatego eksterier jest ważny, porządny hodowca będzie się trzymać wzorca, czyli psa do roboty o proporcjonalnej budowie, silnych łapkach i twardej sierści ;) Jak masz jakieś pytania to możesz pisać na skrzynkę.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
i na podstawie tego jednego wydarzenia oceniłaś, że szetlandy to lękliwa rasa :) ten pies był u nowego właściciela, uciekł i nie dał się złapać i tyle w tym z lękliwości...zachował się jak większość psów, które uciekły nowym właścicielom
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Uczestniczyłaś w tych poszukiwaniach, poznałaś tych "hodowców"?
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jacy konkretnie hodowcy? Ciekawa jestem :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Nie, szetland małego wzrostu, z zakręconym do góry ogonem, krótkim, wiotkim ciałem, puszystą sierścią i szpiczastą kufą nie będzie szetlandem tylko nieudanym eksperymentem hodowalanym :) Trzeba szukać psa zgodnego ze wzorcem zarówno z eksterierem jak i cechami charakteru. Eksterier szetlanda to wcale nie piękniś tak jak piszesz, moim zdaniem nie masz pojęcia o rasie. Szetlandy tak jak i inne psy bywają źle wychowane, rozpieszczone, źle socjalizowane i to cała lękliwość...Szetland nie ma lękliwości zapisanej w genach. Ludzie często traktują szeltika jak maskotkę, bo taki ładny, ale to duży błąd, który odbija się potem w nieprawidłowych zachowaniach. To podobnie jak z borderami - kupowany bo ładny i sam z siebie robi sztuczki... Jest kilka fajnych hodowli szetlandów, gdzie hodowcy przykładają dużą wagę do odpowiedniego wyglądu, popędów, socjalizacji szczeniaków.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Szetlandy nie mają skłonności do demolek, to dość elastyczne psy i dostosowują się do trybu życia właściciela. Słyszałam o jednym szetlandzie "demolce", ale te jego wyskoki to była raczej wina właściciela - rozpieszczenie, brak zajęć, jasnych zasad w domu. Tutaj krótki wywiad z hodowcą http://www.szkola-doberman.pl/szkolenie-psow/wywiad-z-hodowca-lovesome-sheltie/ Zacznij się juz rozglądać w wybranych hodowlach, pytać o planowane mioty z zaznaczeniem, że psa chcesz mieć za rok. Forum sheltie http://www.shelties.pl/forum/index.php http://little-star.pl/forum/ Nie polecam zupełnie świeżych hodowli - w stylu pierwszy miot, widziałam psy kompletnie nieudane pochodzące z takich miejsc. Sheltie to nie taka łatwa rasa jeśli chodzi o eksterier i zdarzają się psy bardzo odbiegające wyglądem od wzorca np. przypominające szpica lub kulę z sierści.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
To prawda, w hodowli można się wystraszyć :) Tak naprawdę to w szczekanie wkręca moja collie, zaczyna zawodzić i stukać sztlanda nosem żeby szczeknął, więc moje upominanie ogranicza się najczęściej do upominania collie a nie szetlanda.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Eee, bzdura szetland nie szczeka głośno tylko upierdliwie, to są wysokie dźwięki. Ja tam swojego nauczyłam komendy "cicho" i daję radę. Wkręca się przy frisbee ze szczekaniem, ale to już moja wina bo słabo reagowałam. No i nie szczeka jak ćwiczy tylko jak ćwiczy inny pies. w domu wogóle nie szczeka i nie jest nadpobudliwy, szczeka kiedy trzeba :) Znacznie głośniej szczeka moja collie a już jamnik to był dopiero koncert...Moja koleżanka jak go usłyszała przez drzwi a nie wiedziała jakiego psa mam to myślała że to gabarytowo coś w okolicy owczarka niemieckiego :/
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Szetlandy mają tendencje do szczekliwości, dlatego trzeba wygaszać od małego - uciszać, nie nakręcać. Jak się jest konsekwentnym to można mieć szetlanda bez tendencji do nadmiernej szczekliwości. Trzeba zawsze pamiętać, że szczekliwość u sztlanda była cechą pożądaną i wzmacnianą, szetland przy pasieniu musi szczekać inaczej owce nie traktują go serio :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Sheltie pasuje jak najbardziej. Do frisbee niezbyt się nadaje ale agility, umiarkowany rower i rolki to dla szelciaka ok.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Odpowiem z pozycji właściciela posiadającego dwa domy - w mieście i na wsi. Na wsi nie jest to kłopotliwe, bo w zasadzie pies spełnia swoją funkcję - odstrasza lisy, kuny, obce koty, wałęsające się cudze psy, daje sygnał, że ktoś wszedł na posesję. Jednak takie zachowania przenoszone na teren miejski może być bardzo kłopotliwe. Collie, która ma wybitne tendencje do stróżowania i jest psem pobudliwym wymaga nieustająco przypominania, że w mieście zachowujemy się inaczej. Szetland, który jest psem bardziej uległym, o charakterze zrównoważonym takich korekt nie wymaga. Obydwa psy mają też trochę inny tryb życia. Szetland kręci się cały czas blisko, collie lubi większość czasu spędzać na zewnątrz, włazi do domu tylko na popołudniową drzemkę i na noc a nawet w nocy leży pod drzwiami wyjściowymi. Obydwa psy mają regularne spcery, dużo zajęć organizowanych przeze mnie a collie dodatkowo "swoje" stado krów wyprowadzane i przyprowadzane z łąki. Czy dla psa stróżowanie jest negatywne? Moim zdaniem nie, jeśli ten pies też ma inne zajęcia i stały kontakt z właścicielem. Negatywne to raczej może być dla właściciela takiego jak ja, który takiego zagrodowca musi zawlec do Warszawy i wytłumaczyć, że tutaj nie pilnujemy bo nie ma czego ;/ Co do ludzi wchodzących na posesję. Collie oszczekuje twardo i nie pozwala się delikwentowi ruszyć, dopiero odwołana przestaje. Robi tak nawet w stosunku do osób, które dobrze zna. Na wsi nikomu to nie przeszkadza, bo wszyscy ją znają. W mieście takie zachowania są niedopuszczalne, więc trzeba wybiegać przewidywawczo w przyszłość co oznacza obserwację, co by pies nie chciał spróbować odgonić intruzów spod bloku. Ogarnianie takiego psa wcale nie jest łatwe, bo przyzwyczajony jest do tego, że sam decyduje co jest zagrożeniem. Pierwszy dzień pobytu w mieście to moja zwiększona czujność a dla psa przypominanie komend kompletnie zapominanych i niepotrzebnych na wsi. Co do hałasu októrym wspomniała Berek, to fakt psy na wsi szczekają. W ciągu dnia zazwyczaj obszczekują swoje posesje w wybranych momentach co nie jest jakoś szczególnie upierdliwe bo trwa krótko. Zastanawiające jest szczekanie nocne, kiedy jeden pies zaczyna a inne mu odpowiadają, taka psia rozmowa, która może trwać w nieskończoność :/
-
Każdy pies się "sypie" .
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Może collie smooth, trochę lżejszy niż 25 kg ale w granicach
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Moje psy aportują, psy mojej siostry aportują. Wszystkie to psy pasterskie ze specjalnie wzmacnianym aportem - do zabawy, sportu pracy. Nie wiem co ma wspólnego aport z niemożnością grzebania psu w pysku. Ostatnio wyjmowałam mojej suce zakleszczoną kość z zębów. Zawołałam, poprosiłam o pokazanie. Suka sama dała paszczę bo czuła się niekomfortowo. Wyjęłam kość palcami, oddalam psu, pies zżarł i tyle z "operacji". Grzebię psom w pyskach, weterynarza zawsze oglądają uzębienie suk przy kontroli, nie ma z tym najmniejszego problemu. Zawsze uczyłam psy, że głaszczę je także po kufie, oglądamy ząbki, masujemy dziąsła, same przychodzą na te masaże, widocznie lubią :). Pies, który ufa właścicielowi da ze sobą zrobić wszystko a tę ufność budowałam spokojem, sposobem a nie odbierając bez sensu żarcie z miski. Co daje aport na co dzień? Możliwość zacieśniania więzi, wytrenowania posłuszeństwa, wzmonienia psychicznego psa, poczucie wspólnoty i dużo miło spędzonego czasu. Ludziom na wózku potrzebny aportujący pies nie tylko do pomocy w codziennych sprawach, ale także do zabawy jaką jest np. frisbee ;)
-
Jowita, to trochę inaczej. Ci ludzie myślą sobie, że psu tak wolno, że może się tak zachowywać bo jest po przejściach, jakiejś tam rasy, ze schroniska, powinien być ostry bo obroni etc...To ludzie, którzy nie nauczą, nie skarcą psa za niewłaściwe zachowanie. Często reakcją na wyskoki pupilka jest niuńkanie, całowanie i głaskanie. Według nich ten pies nie jest głupi tylko właśnie mądry lub uzewnętrza swoje uczucia. Często jak już się oddalam to słyszę przemowy "pimpusiu jak mogłeś, czemu tak się zachowujesz?". Wielu ludzi ma znikomą lub błędną wiedzę o psach, sami nie chcą się uczyć, czegoś dowiedzieć... Jak tu mają wychować psa jak nawet nie mają zielonego pojęcia o potrzebach i zachowaniach psów, nawet nie potrafią odczytać znaków jakie wysyła.
-
Wszystkie uwagi dotyczące mojego szetlanda luzem były wygłaszane właśnie przez właścicieli psów agresywnych na smyczy i częstokroć w kagańcu. Nie są to osoby spotkane przypadkowo, ale te które mijam wielokrotnie. Mój pies nie podchodzi do tych psów, omija je szerokim łukiem bo jeszcze mu życie miłe. Zastanawiam się skąd tym ludziom się to bierze ;/ Szczerze powiedziawszy wolę jak te wszystkie agresorki są na smyczach i mają kagańce. Biorąc pod uwagę totalną niechęć właścicieli do wychowywania swoich pupilków, pieski nie wyjdą już na prostą i lepiej jak są zakagańcowane. Sama smycz nie wystarcza już. Właściciel młodej onki szarżującej na mojego psa na wąskim chodniku przy ulicy z trudem ją trzymał, pies stał na tylnych łapach a ja tylko patrzyłam czy karabińczyk wytrzyma :/
-
Bo walka z lękami to skomplikowany i złożony proces. To, czy pies w przyszłości będzie uciekał czy zostanie przy tobie to będzie zasługą wyłącznie twojej pracy i nadejdzie taki moment, jak umiejętnie pokierujesz szkoleniem, że żadne psie jazgoty nie sprawią, że twój pies ucieknie w siną dal ;) Musisz na tyle "wzmocnić" psa poprzez sport, budowanie więzi, zaufania, posłuszeństwo, żeby lęki zeszły na dalszy plan. Warto wymyślić sobie zachowania zastępcze dla psa w sytuacjach stresujących - dla mojego jest to np. zajęcie pozycji "siad". No i litość też bywa złym doradcą ;) Jeden pies jest chodzącym ideałem, a drugi jest dobrze wyszkolony i nie dają się sprowokować, podchodzą tylko do tych psów do których im pozwolę. Choć dziwię im się bo ja na ich miejscu już dawno straciłabym cierpliwość.
-
Ja czasami nie wiem jak żyć ;) Na podwórku wygrodzonym czterema blokami mamy kilka psów wziętych ze schronisk, trudnych warunków, bitych etc. Zawsze daję osobom, które wzięły takiego psa taryfę ulgową. Czekam, aż poznają swojego psa, wyszkolą. Odwołuję swoje, przemykam się bokiem coby nie stresować. Sytuacja wygląda tak, że z tych kilku psów tylko jeden przeszedł szkolenie i stał się socjalnym, całkiem przyjemnym psem. Co z tego jak mijają lata a pozostałe psy są ciągle takie jak były na początku a nawet gorsze. Właściciele tychże mają coraz większe żądania względem innych, dochodzi już do takich absurdów, że nie życzą sobie aby inni wychodzili z domu, gdy oni są ze swoimi na spacerze a jeśli już to mają spadać na obsrany trawnik bo pancia idzie ze swoim trójłapkiem o skomplikowanych przeżyciach lub parką agresorów atakujących wszystko co się rusza. Szczerze? Mam wywalone na te osobniki, to są wlaściciele niereformowalni a ich groźby, że mamy nie puszczać swoich normalnych psow ze smyczy, mamy nie wychodzić z domu bo "karoca" jedzie mam gdzieś. Po kilku latach męki z czymś takim przestaje się zwracać uwagę na takie osobniki. Niech się szarpią ze swoim psem, zakładają kolczatki, kagańce...ich sprawa. Niuńkanie się z takimi przypadkami przynosi odwrotny skutek
-
Pies bez smyczy nie oznacza psa, który interesuje się innymi psami lub szaleńczo biega po trawnikach. Ja puszczam luzem psy i spokojnie idą metr ode mnie. Nie widzę problemu w nauczeniu psa, że nie podchodzi się do dzieci, psów etc. Żeby nie było collie też nie była łatwym psem. Nie jest to pies po przejściach, ale "zwykły", nadreaktywny pastuch.
-
Różnie to z tą smyczą bywa. Czsami robię ukłon w kierunku histeryków ;) i zapinam psy na smycze. Po ostatniej wyprawie do parku uznałam, że lepiej czasami, aby jej nie było. Trzyosobowa rodzina rolkarzy - matka, ojciec i małe dziecko, wszyscy początkujący przemieszczali się po wąskiej alejce. Po obu stronach krzaki, więc nawet nie było gdzie specjalnie zejść. Moje psy na smyczy - dwa. Rolkarze początkujący, nie umieli się zatrzymać a i dodatkowo wszyscy jechali trzymając się za ręce i za Chiny nie chcieli puścić. Władowali się w te moje smycze, zplątali i powywalali jak klocki domino. Do kogo były pretensje - ano do mnie że nie wiem nie rozpłynęłam się z tymi psami, czy jak...Jak moje psy byłby luzem to najzwyczajniej by przemknęly między rolkarzami i tyle :)
-
Nie wiem czemu biegnące dziecko uważa się za jakiś specjał. Mam dwa owczarki, teoretycznie powinny wszystko co się rusza zaganiać, gonić etc. Jakoś "udało" mi się wychować psy tak, że kompletnie nie reagują na dzieci, rowerzystów, rolkarzy i to jest konstans od wielu lat. Szczególnie ślepnąca z wiekiem collie coraz mniej czasu poświęca na obserwowanie rzeczywistości, człapanie, polegiwanie, kąpiele w bajorze to coraz częściej jej świat, nie wiem co by się musiało zdarzyć, aby jej reakcja była nieprzewidywalna :/ Jedyna rzecz, która jest ją w stanie wyprowadzić z równowagi to natrętna, czarna kura sąsiada. Dla mnie wychowanie to podstawa. Co z tego, że pies ma krótką smycz, kaganiec a i tak jest kompletnie nieprzewidywalny bo zabrakło pierwiastka edukacji. Psom reaktywnym, ze skłonnościami do agresji czasami potrzeba trochę więcej stanowczości niż zauważam w na polu "podwórkowo - miejskim". To niuńkanie, rozczulanie się nad psami agresywnymi a i wielokrotnie tłumaczenie, że to pies ze schroniska, danej rasy, pamiętliwy etc. to trzeba mu odpuścić i pozwolić na nadreaktywność mija się z celem i prowadzi do nikąd. Solidny trening posłuszeństwa, czasami przy pomocy porządnego trenera załatwia zazwyczaj większość problemów, pozwalając nie tylko właścicielowi ale i psu na powrót do społeczeństwa. Konkluzja z wczorajszego spaceru. Na kilka psów mijających mnie i szetlanda na chodniku tylko dwa zachowały się spokojnie, z czego te dwa to były samce, więc w zasadzie to zrozumiałe biorąc pod uwagę, to że mam sukę.
-
Moje suki robią się "niuchające" w trakcie cieczki i rzeczywiście jest to upierdliwe, biorąc pod uwagę to, że również wtedy głuchną no to jest niezbyt fajnie. W normalnych warunkach mają komendę "na przód" jak chcą wąchnąć. Do szybkiego przemieszczania mamy komendę "go" i wtedy wiedzą, że biegniemy i nie rozglądamy się na boki. Ja osobiście preferuję jak pies sobie niucha w "czasie wolnym" tzn jak łazi luzem i nic nie robimy. Jak miałam samca to było tak samo, kwestia wyuczenia. Jak idziemy na frisbee to zawsze daję psom najpierw obwąchać placyk, żeby poznały zapaszki i żeby nie korciło