-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Grozny pies rasy Amstaff zaatakowal dziecko i zagryzl psa
badmasi replied to kell46's topic in Pogryzienia
Tak, po pogryzieniu przez ONka "smuciłam się" ładnych kilka lat no i teraz czasami "zasmucę się"jak jakiś do mnie nagle podbiegnie...."Smucę się" też za moje psy poturbowane przez agresorów różnej maści. Chciałabym aby te "smutki" wreszcie minęły ale przy takiej dużej ilości nieodpowiedzialnych właścicieli psów chyba dopadnie mnie peramanentna nostalgia:evil_lol: -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
smerfetka123-ok. może źle ciebie zrozumiałam, ale gdybyś stosowała czasami wielką literę, kropki itp. byłoby mi łatwiej. To co napisałam o szkoleniu psa w ekstremalnych sytuacjach to była taka wypowiedź "na marginesie" i nie tyczyła się konkretnie ciebie tylko tak ogólnie... Co do generalizowania, ty też mnie zaszufladkowałaś pisząc, że moje psy nie mają ruchu. Jak widzisz mają tylko taki trochę alternatywny, dostosowany do warunków w jakich mieszkam, czyli wielkomiejskie osiedle co wyklucza swobodne hasanie gdzie popadnie. Gdyby inni właściciele psów mieli podobne podejście do kwestii puszczania psów luzem jak ja to żyłoby się wszystkim łatwiej i nie musiałabym się żalić w temacie "Chamstwo innych psiarzy...";) -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Karilka-logicznie rzecz ujmując to"wszystko = nic", tak jak"zawsze=nigdy":evil_lol: -
Bejotka-z łaski swojej nie wtrącaj się jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia. Klei się również plastarmi i są to powszechnie stosowane sposoby, sama tego nie wymyśliłam:cool3: Znalazłoby się prawdopodobnie sporo osób, które te metody stosowały. Czy się klei stojące ucho (które jest wadą u szkockiego collie) czy nie zależy od wolnej woli właściciela i on sam ocenia czy jest to właściwe czy nie. Mnie stojące ucho nie przeszkadza ale na wystawie szkocki collie z takimi uszami zostanie wykluczony jako niezgodny ze wzorcem.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
smerfetka123-Nie masz się co wpieniać;)Nie krytykuję ciebie tylko twoje zachowanie, myślę że jeśli szkolisz psa do dogoterapii to powinnaś to robić mądrze-to jest tylko moje zdanie. Trzeba też "chronić" psa przed pewnymi sytuacjami albo chociaż starać się kontrolować zarówno jego zachowania jak i zachowania postronnych osób a przy psie puszczonym luzem jest to kompletnie niemożliwe (chyba że pies wyszkolony a twój jeszcze do takich nie należy). Fakt, moje psy w mieście chodzą na smyczy, mały czasami jest puszczany luzem ale tylko wtedy gdy ma jakieś konkretne zajęcie. Duży pies nie. Generalnie nie musisz mi współczuć ani moim psom-mały jest przygotowywany do sportów(chociaż po kontuzji biodra po ataku psa puszczonego luzem nie wiem co będzie), duży trenuje z moim TZ frisbee (czasami ze mną ale ja jestem cienka w rzucaniu) już od dwóch lat a więc zajęcia mają dużo...... A tak swoją drogą, czasami głupio zachowujący się ludzie są potrzebni. Nie sztuka nauczyć psa posłuszeństwa w domu, mistrzostwem jest sprawić aby wykonywał komendy w sytuacjach ekstremalnych i to jest cel do którego dążę, może kiedyś mi się uda;) No i dalej twierdzę, że nie lubię obcych, witających się psów a szczególnie takich które skaczą. Ja mam takiego geniusza, który skacze tylko na komendę, czego i tobie smerfetko życzę. -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Też mam na podwórku takiego psa, który po zajęciach z dziećmi jest puszczany luzem aby się "odstresował"-efekt jest taki, że w ramach tego odstresowania atakuje moje psy:angryy: Miejsce gdzie jest dużo dzieci i innych psów to nie plac do psich zabaw i odstresowywania. Psa do dogoterapii trzeba "prowadzić' mądrze i właściciel powinien umieć kontrolować jego zachowania a nie zwalać winę na innych, że pies źle ułożony. Dziwne, że ja mam psy nie szkolone do dogoterapii a jakoś na nikogo nie skaczą, nawet wołane i obcmokiwane:cool3: Swoją drogą też nie lubię obcych psów biegnących się"przywitać". Ostatnio takie"witanie" skończyło się pogryzieniem mojego psa i wielkim siniakiem na mojej osobistej nodze. -
zuzia-też nie rozumiem zachowanie amstaffki (może ktoś mądrzejszy objaśni), zauważyłam jednak, że często psy źle socjalizowane z innymi psami nie pojmują sygnałow ostrzegawczych, mimo wyraźnej dezaprobaty ze strony twojego psa, tamta się narzucała. Wiem jednak jedno, nie należy zmuszać swojego psa do tego typu kontaktów, jeśli twój nie wykazuje chęci poznania się, to zabierasz go i koniec. Mój szeltik, bardzo pozytywnie nastawiony do innych psów, chętnie biorący udział w psich zabawach jednak pewnych psów unika- nie toleruje psów nachalnych, natrętnie obwąchujących zadek, dominantów kładących łapę na karku czy takich, które przewracają małą na plecy. Przypadkowy kontakt z nachalnym psem (pozbawionym agresji) skończył się ostatnio leczeniem uszkodzonej w pseudozabawie łapy. Drugi mój pies, starszy niechęć do danego osobnika okazuje odwracając głowę, dopiero w dalszej kolejności pojawia się kłapnięcie zębami.Bywają jednak sytuacje, że niechęć ta przejawia się już w momencie wypatrzenia nielubianego osobnika-wtedy stawia uszy, unosi ogon i się napina, to jest znak dla mnie do odwrotu (aczkolwiek bywa, że gdy potencjalny nielubiany podejdzie to emocje opadają, ale wolę nie ryzykować). Teoria mówiąca, że psy prowadzone na smyczy są bardziej agresywnie nastawione niż pies puszczony luzem w moim przypadku się sprawdza, tyle że jest to zawsze ryzyko do którego wolę nie dopuszczać. Ostatnio miałam przygodę-może ktoś mi objaśni zachowanie psa. Do mojego psa na smyczy podbiegła suka, najpierw obwąchiwała go intensywnie. Zanim zdążyłam zareagować, mój pies wywalił się na plecy w geście poddańczym a ta suka rzuciła mu się do gardła (niezła awantura była). Czym mogło być spowodowane zachowanie tej suki???Nie było chyba zbyt normalne.Suka zjeżyła się i stawiała ogon, jej właściciel powiedział, że to taka zabawa:shake:
-
Sheltie doskonale dogaduje się z kotami. Mam kolaka i szelciaka i swoich kotów nie gonią-z cudzymi różnie bywa. Raczej na małego psiaka-szczeniaka trzeba uważać bo kot nowemu lakotarowi może chcieć spuścić wp. Miałam dwa szelciaki w życiu i żaden z nich nie wykazywał się agresją ani w stosunku do zwierząt ani do ludzi (ze szkockim collie mam troszkę inne doświadczenia, to pies nieco ostrzejszy) Szelciak raczej nie ma morderczych instynktów-lubi pogonić ale dla zabawy. Moje koty lubią się bawić z psami i nawet czasami śpią w jednym kojcu tworząc przedziwną piramidę. Mam też mysz i świnkę morską, ale tu raczej nie dopuszczam do swobodnych kontaktów ale są ludzie, którzy bez oporów puszczają świnki z szelciakami. Moje psiaki nie atakują klatek, nie czają się, spokojnie wąchają zwierzątka ale trochę dziwnie się oblizują:razz: tak jak na widok smakołyku (może dlatego, że lubią łykać świnkowe bobki więc często obwąchują świński zadek czy czegoś nowego nie wyprodukował). Niektóre szelciaki tak jak i terriery lubią zapolować na myszy np. w ogrodzie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
filodendron-skrzywia, to fakt...Ja, jako młoda dziewczyna zostałam zaatakowana przez owczarka niemieckiego. Byliśmy nad jeziorem i szliśmy ścieżką wzdłuż brzegu. Pies przyczaił się w krzakach, wszystkich przepuścił a mnie zaatakował, pewno dlatego, że byłam na końcu. Pies był prawdopodobnie psem szkolonym, policyjnym bo atak odbył się bardzo"profesjonalnie". Pies bardzo cicho skoczył na moje plecy, przewrócił na ziemię i zaczął szarpać. Od poważniejszych obrażeń uchroniła mnie punkowa kurtka skórzana (tzw.papa) i bardzo gruby sweter (było tego dnia zimno).Po dłuższej chwili właściciel odwołał psa i powiedział, że dobrze, że zaatakował bo bronił namiotu i jeśli sobie nie pójdziemy to nas zastrzeli. Pies był uwiązany na ok.10 m linie, ja też palikuję psa w namiocie ale tak aby nie mógł atakować przechodniów. Bardzo długo od tego wydarzenia bałam się dużych psów(miałam wręcz fobię), nigdy też nie zdecydowałabym się mieć psa tej rasy choć TZ kiedyś bardzo nalegał.
-
Spotkałam się wczoraj z chamstwem do kwadratu. Wyskoczyłam na wieczorny spacerek z szeltikiem. Musiałam uporać się szybko bo jechaliśmy na imprezkę. Idziemy sobie naszą osiedlową alejką, pusto wokół aż tu nagle od tyłu doskakuje do nas nieznajoma suka-nabita, zdefiniowa, dosyć duży mieszaniec na krótkich łapach. Jej zamiary są bardzo niepewne-uniesiony sztywno ogon, zjeżony grzbiet. Zaczyna mi ganiać małą wokół moich nóg, oczywiście nasza smycz się zaplątuje. Suka zaczyna groźnie warczeć i naskakiwać na szeltika, więc szukam wzrokiem właściciela. Kilka metrów dalej widzę pana, młody, wysoki, wypielęgnowany, ubrany w elegancki, sportowy strój (żeby nie było, że dresiarz bo u nas dresy to pełna kulturka) ale psa nie woła! Więc krzyczę do niego proszę zabarać psa. Facet nic, tylko głupio się uśmiecha. W tym czasie jego suka taranuje moją nogę generując na niej siniaka, przewala mojego psa na plecy i zaczyna go dusić i szarpać. Facet dalej nic, podchodzi i się patrzy-no i wpadam w szał......Teraz już się drę, że zabiję mu tego kundla jak go nie zdejmie z mojego psa. Facet powoli, z uśmiechem wyciąga smycz, zapina i mówi"Pani jest głupia bo nie odróżnia agresjii od zabawy":angryy: Jak to usłyszałam to ogarnął mnie taki wk..., że nie będę tu przytaczać co miałam do powiedzenia bo to niecenzuralne. Najgorsze, że gościowi sprawiło przyjemność, że jego pies zaatakował mojego(widział cham, że to nie zabawa), szeltik wyszedł z całej historii trochę wymiąchany i przestraszony, ja z obitą nogą ale myślałam, że zejdę ze strachu o mojego psa, ciśnienie mi ostro skoczyło. Bałam się kopać tamtego potwora bo był agresywny i obawiałam się, że mnie pogryzie, telefonu nie miałam przy sobie, jedynie TZ zaproponował, że wyskoczy z domu i gościowi mordę obije. Jeszcze, palant powiedział, że jakbym zrobiła krzywdę jego psu (puszczonemu luzem i bez kagańca) to by mnie zaskarżył-takie odwracanie kota ogonem:angryy:Jakby jego suka trafiła no moją szkotkę, to ta historia inaczej by się skończyła, facet nie miałby co zbierać z chodnika. Znowu wychodzi na to, kto ma większego psa ten górą, to tak a'propos wcześniejszej dyskusji. Facet przychodzi w odwiedziny do kogoś na Mokotowie (ewentualnie pomieszkuje, bo widziałam go tylko dwa razy) w okolicach Bachmacka-Joliot Curie, suka jest czarna, podobna do beagle, gończy polski-to tak gwoli ostrzeżenia przed psychopatą.
-
Tak, te pytania "z rodowodem czy bez" jakby to miało jakieś znaczenie. Jak się człowiek nie pyta o rozmnażanie to po kiego diabła wkręcać w to rodowód.Tak jak na forum collie padło pytanie o stojące uszy i natychmiast"Czy pies ma rodowód?"Niestety pewne rzeczy tak jak stojące ucho, podgryzanie przez szczeniaka nie mają nic wspólnego z rodowodem. Jakby rodowód gwarantował, że będziemy mieć idealnego psa to wszyscy właściciele psów z rodowodem mieliby same czempiony dodatkowo obwieszone nagrodami za agillity, frisbee, taniec z psem i posłuszeństwo.Nawet kundelek może być geniuszem tylko samemu trzeba to wypracować, tak jak i u psa z papierami.
-
Arwilla-powinnyśmy założyć wątek"Powody dla, których nasze teściowe nie cierpią naszych zwierząt":evil_lol: Ostatnio teściowa do mojej córki chodzącej ze świnką morską w dłoniach: -Zabieraj tego szczura bo się brzydzę. Albo o psach -Takie psy jak twoje to się powinno przy budzie trzymać bo mają ładniejszą sierść, trochę krócej wtedy żyją ale to lepiej...... (owczarek szkocki i sheltie) -Małe psy to są ładne a duże to są brzydkie (a to jedna z mądrości z cyklu Złote Myśli) -Wszystkie psy zagryzają swoje młode (a to z cyklu Poradnik Kynologa)
-
Witaj Gracjana!-my jesteśmy "spokrewnione" przez psy. Moja sheltie to córka twojego Lexusa-Zoomi Blue Archos Canis, zresztą całkiem udana! W wieku 8-ms. ma tyle sierści, że wygląda jak mały mop, szyjka długa, ogonek na swoim miejscu. Grażka ją obmacała i wydała werdykt, że całkiem dobrze zbudowana.Nie planujemy wystaw ale może jakieś sporty.Z moją szkotką trochę bawimy się frisbee więc jakby mała zechciała dołączyć to bardzo bym się cieszyła.Diabełek bardzo skoczny(ma szmergla na punkcie piłki) więc można spróbować czegoś bardziej profesjonalnego tylko nauczyciela nam brakuje:-(
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
A z collie i sheltie to jest dopiero jazda. Najczęstsze pytanie:Ten duży to mama a ten mały to córka? Ja:Tak, tak córka tylko taka nieudana. -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
A ja mam ochotę zrobić sobie tabliczkę z napisem-To nie jest mini Lessie, to nie jest miniatura collie tylko owczarek szetlandzki. Rozumiem, że nie każdy musi znać się na rasach, szczególnie że szelciaki mało popularne, ale można zapytać a nie z miną znawcy tłumaczyć dzieciakom i żonie, że mamy do czynienia z mini Lessie (w tych głupich komentarzach przodują niestety mężczyźni, którzy prawdopodobnie chcą zabłysnąć przed rodzinką swoją wiedzą). Mnie ostatnio wkurzył młody człowiek, który zaczął dokarmiać mojego psa. Pan ma swojego szczeniaka i chwała mu za to, że uczy go metodą pozytywną czyli na smaczki ale wabienie mojego psa żarciem bez mojego pozwolenia to już lekka przesada. Nie wiem czy mam rację w tym względzie ale intuicja mówi mi, że nie należy dokarmiać cudzych psów bez zezwolenia właściciela. Nawet jak znajomi przychodzą ze swoimi psami to zawsze się pytam czy można psa czymś poczęstować. -
A co to za różnica czy pies ma metrykę czy jej nie ma? Przecież nie padło pytanie o rozmnażanie tylko o uszy.Ja mam jednego psa z metryką a drugiego bez i u obu uszy stoją aż miło. Jeśli pragniesz aby pies wyglądał zgodnie ze wzorcem lub planujesz wystawy to popracuj nad uszami, jeśli pies ma być tylko towarzyszem domowym lub uprawiać sporty to sobie odpuść(w sportach zgodność ze wzorcem nie jest wymagana). Uszy najlepiej skleić klejem do tkanin. Sierść na końcówce ucha przyklejamy do sierści na czaszce w linii prostej zaginając oczywiście ucho do przodu. Wysokość załamnia, o ile mnie pamięć nie myli (może ktoś mnie poprawi) to 2/3 od nasady, czyli zgina się 1/3 od końcówki. Powstałe załamanie masujemy kilka razy dziennie, można smarować oliwą aby zmiękczyć skórę. Ucho powinno być sklejone przez około rok a już musowo aż do zakończenia wymiany zębów mlecznych. Można też zamiast kleju stosować gumę do żucia. Jeśli masz wątpliwości jak dokładnie powinno być załamane ucho, na jakiej wysokości, jak je skleić aby było dobrze to poproś o pomoc hodowcę lub znawcę rasy o demonstrację na twoim psie. Mnie hodowca dokładnie wyuczył jak to robić tyle, że ja odpuściłam(mój pies strasznie te poklejone uszy drapał). Brzydko załamne uszy też mogą szpecić!
-
Pseudohodowla Owczarków Niemieckich koło Wągrowca
badmasi replied to furia1's topic in Owczarek niemiecki długowłosy
Można prosić autora o poprawienie błędu ortograficznego w tytule tematu? Pseudo a nie psełdo. -
To ja pisałam o parasolach. Też stosowałam sposób na oswojenie w domu, kładłam parasol na podłodze i nawet wkładałam do środka kawałek kiełbasy. Pies nie zbliżył się do parasola, nie tknął kiełbasy jedyny efekt to rozwolnienie ze strachu i eskalacja lęku plus powrót strachów dawno oswojonych.Kiełbasa była w rezultacie pożerana przez drugiego psa, który nie bał się niczego, nawet petard. Przyznam się, że nie wiem skąd ten lęk przed parasolem. Włączył się w pewnym momencie i tak już zostało. Kiedyś na parasole nie zwracała uwagi, nawet chodziłyśmy na spacery pod parasolką. Ten typ już tak ma ale sukcesów mamy też sporo-wszelkie folie, kubły, śmieciary, krzyczące dzieci, ujadające psy mijamy z pełną obojętnością.Powiem tak, mojemu psu najbardziej pomaga zajęcie-nauka i zabawa, przynajmniej raz w tygodniu intensywny trening frisbee(czasami przez 3 dni z rzędu), wtedy nie ma czasu ani siły się bać:evil_lol: Zauważyłam, że wielką przyjemność sprawia suce bieganie ze mną lub towarzyszenie TZ przy rowerze(rower jednak w mieście odpada ze względu na nieoczekiwane zrywy ale na wsi super). Pomogło też wymienienie obroży na szelki. Jak pies pociągnął ze strachu to działała jak dławik i wzmagała lęk.Szelki-moje odkrycie roku!Mamy też głupią komendę na lęki, jak suka zaczyna się bać to mowię"No co ty stara"-wtedy odwraca się, patrzy na mnie i odpuszcza (ale nie w przypadku parasola:shake: ). Generalnie lęki psie włączyły się po naszym wypadku samochodowym, w wyniku huknięcia otworzyły się drzwi bagażnika i pies uciekł w szoku (o dziwo drugi został), przemierzył wiele ruchliwych ulic(biegł nawet Łazienkowską), znaleźliśmy go ale coś się zmieniło.
-
filodendron-masz całkowitą rację, zdarzają się silne alergie i należy je potwierdzić lub wykluczyć testami np. test z krwii robiony już u niemowląt. Bywają jednak pediatrzy, którzy orzekają alergie na podstawie tylko oględzin dziecka, to bardzo głupie! Pediatra mojej córki orzekł, że powodem uczuleń jest na pewno sierść zwierząt więc powinnam się ich pozbyć. Testy tego nie potwierdziły. Uczulenia na skórze były spowodowane oliwkami dla dzieci a katary pyleniem drzew..... Bywają ludzie, którzy mimo uczuleń na sierść i astmy u dzieci mimo wszystko trzymają zwierzęta bo uważają, że plusy przeważają minusy
-
Zerduszko-powiem tobie jeszcze raz no i ostatni bo to nie miejsce na tego typu dyskusje-Twoje metody może dobre dla twojego psa, dla mojego i pewno kilku innych do d...(stosowałam metody opisane przez ciebie dwa lata temu, skutek był opłakany)Ja pracuję inaczej z psem i to przynosi efekty, widocznie czytamy inne książki i na pewno mamy inne psy;) Na marginesie-czytam cię i to dokładnie, nie moja wina, że wielokrotnie jedna część twojej wypowiedzi wyklucza drugą.
-
Zerduszko- w naszym przypadku są rodzaje strachu i ja je stopniuję. Bywają rzeczy do przejścia-wystarczy luźna smycz, odwrócenie uwagi. Bywa i tak, że stosujemy skupienie uwagi na mnie i barowanie, ale jest i tak, że nie skutkuje nic np sytuacja. ruchomy baner przy ulicy-rzecz która pojawiła się nagle i niespodziewanie. W tym ostatnim wypadku jeśli pies się kładzie, dyszy to nie będę go na siłę ciągnąć w stronę tego banera, odejdę i już. Przyjdę następnego dnia, obejrzymy z daleka i jeszcze następnego itd. Moim zdaniem są psy lękliwe i ja takiego mam. Pies lękliwy to trochę tak jak autystyk-reaguje silniej na pewne bodźce.Posiada pewien stopień nadwrażliwości. Myślę też, że nie można mierzyć wszystkiego jedną miarką, to co sprawdza się w przypadku jednego to w przypadku innego może okazać się totalną klapą. Tak jak dałaś przykład z koniem, niech będzie...Jeden wlezie na tego konia natychmiast, drugi po tygodniu a trzeci już nigdy.
-
Zerduszko-wydaje mi się, że myślimy o różnych rodzajach strachu....Atak paniki wyklucza podążanie za strachem, jest to całkowicie niemożliwe. Wypracowane zachowania w innych sytuacjach w trakcie ataku paniki są też niewystarczające. Pies, który się tylko czegoś wystraszył to inna bajka niż pies lękliwy.
-
Zerduszko-Zgodzę się, że przepracowanie powoli jeśli mamy pozoranta np. pies się boi dzieci to znalezienie dziecka, które będzie z nami pracowało ale powoli, wraz ze stopniowaniem bodźców. Sytuacja nagła np. nagły atak dziecka wyposażonego w kij to nie jest czas i miejsce na pracę z psem. Przytrzymywanie na siłę, próba karmienia jeśli pies nie chce jeść i wyłącza całkowicie mózg ze strachu tylko pogłębi uraz i lęk. W razie sytuacji stresowej najlepiej oddalić się poluzowując jednocześnie smycz. No i zabrać się do pracy ale rozważnej, praca nad lękliwym psem to niełatwa sprawa i można popełnić wiele błędów, szczególnie jeśli działa się poprzez przyciąganie na siłę do stracha, zakładanie dławików jeśli pies ma skłonności do ciągnięcia w ataku paniki itd. itp. ale to już inny temat....
-
zmierzchnica-zależy jak pies się boi. Jeśli trzęsie się i dyszy to trzeba się oddalić, nic na siłę bo to pogłębia lęki i może się zdarzyć, że wogóle nie będzie chciał chodzić na spacer albo w miejsce gdzie doszło do przykrego zajścia.Mój pies boi się parasoli, inne rzeczy zniesie ale parasole są strachem nr.1. Jak idziemy na spacer to suka zawsze sprawdza jaka jest pogoda. Na schodach zatrzymuje się i patrzy w okno-słońce, ok. idziemy i fajnie, pada to odwrót bo pewno będą parasole:shake: Mnie wkurzają tupiący ludzie. Jak moja szkotka była mała to natupał na nią dziad podblokowy(a odważna nie jest, patrz wyżej)i od tego momentu zaczęła obszczekiwać podobnych dziadów. Dwa lata mi zajęło odwrażliwianie ją na starszych ludzi.Dzisiaj podobny dziad natupał na mojego małego psa. Przeszkadzało mu, że on nalewał wodę dla ptaków a my przechodziłyśmy obok. Szelciak co zrobił-oczywiście go obszczekał a przy okazji podniosły rwetes wszystkie psy w okolicy.Szelciak całe szczęście nie jest lękliwy więc może to zachowanie się nie utrwali:shake:
-
Jak się urodziła moja córka też miałam psa-starego jamniora. Po dwóch latach też zostałam samotną matką więc wiem jak to jest z organizacją czasu-dziecko, pies, końcówka studiów i jeszcze praca, ale dla chcącego nic trudnego!Teraz moja córka już duża i mamy dwa psy, kota, świnkę, mysz no i TZ-ta. Dlatego dziwi mnie podejście moich znajomych, którzy gdy urodziło się dziecko oddali kilkuletniego psa bo-sierść w domu, bo brud przynosi, będzie niszczył zabawki dziecka, nie będzie miał kto wychodzić na spacery, bo stwarza problemy i nie będą mieli czasu go wyszkolić.....Kurczę, są we dwoje, pomaga im mama i teściowa, mają pieniądze, samochód, mieszkanie, pracę-wszystkie udogodnienia-dla psa miejsce się nie znalazło w tym idealnym świecie.Ciągle myślę o tym psie, czasami brałam go na spacery i był tak fajny, grzeczny, uwielbiał dzieciaki, ich dzieci miałyby(bo pojawiło się już drugie) z nim raj. Czasami mówię mojemu koledze, że będzie się przez tego psa smażył w piekle:diabloti: Teraz moja, kolejna znajoma oddała psa bo urodziło się dziecko. Kilka lat temu, zanim jeszcze pomyślała, że będzie w ciąży to marzyła o tym psie, w końcu dostała go na urodziny od męża. Cieszyła się jak głupia, urodziła dziecko no i historia jak wyżej...:angryy: Często, niestety taką decyzję wspierają pediatrzy, mówią że dziecko się uczuli, czymś zarazi-wciskają bzdury. Pediatra mojego dziecka radził uśpienie psa bo pewno zarazi córkę jakąś chorobą skóry (zasugerował się wyglądem bo jamnior był stary, brzydki i lekko wyłysiały).Zabobony....