-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Nie dopuszczać też do sytuacji gdy jeden pies atakuje drugiego. Ja rozumiem, że poszłaś na żywioł na zasadzie że psy się jakoś dogadają? Czasami trzeba pokazać"kto tu rządzi" bo nie psy rządzą tylko ty. Jeśli jeden pies zaczyna gnębić drugiego nie oferując mu nic w zamian np. wspólnej zabawy to moim zdaniem nie chodzi tu już o przejęcie przywództwa lecz raczej o wyeliminowanie przeciwnika. Pierwszy krok jak napisała karjo-rozdzielić kojec i pracować z każdym psem. Jak pracować? Najlepiej z każdym z osobna eliminując niepożądane zachowania oraz dodatkowo razem. Sesja razem ma się odbywać pod twoją kontrolą gdzie nagradzasz współpracę a złe zachowania z pomocą komend słownych są korygowane. Pies agresor musi sobie skojarzyć-dobrze traktuję sukę-nagroda, źle reprymenda. Warto doprowadzić do sytuacji gdy psy na smyczy, w szybkim marszu razem wykonują twoje polecenia-to rodzi więź i daje im poczucie współpracy. Czyli np. taki plan na początek-dwa osobne spacery i jeden wspólny.Warto też karmić je jednocześnie z ręki-psy w siadzie a ty dajesz przysmak raz jednemu raz drugiemu. Pies lękliwy wymaga wzmocnienia kontaktów z wami, musicie zbudować zaufanie, zafundować mu porcję rzetelnego zainteresowania poprzez naukę np. komend i obfitego wynagradzania. Zarazem wprowadzić korektę na ataki na psy. Nagroda za spokój, nagana za atak (tu na dogo są całe elaboraty o prowadzeniu psów z agresją lękową). Także lękliwy pies musi znać pewne granice i mieć poczucie, że przewodnik decyduje i rozwiązuje konflikty. Pamiętaj, musisz nauczyć psy podstawowych komend, one muszą rozumieć czego od nich oczekujesz inaczej nie ma mowy o jakiejkolwiek pracy. Jeśli czujesz, że nie podołasz to szkoleniowiec jak najbardziej.
-
Lula to szelciak. Imię dostała po neurotycznej bohaterce jednego z moich ulubionych filmów "Dzikość serca" Davida Lyncha. Kolak to z kolei Viva. Nazwałam ją tak na czesć mojej ukochanej suki (najcudowniejszej psicy jaką kiedykolwiek poznałam), znajdy w typie goldena należącej do mojego przyjaciela z Republiki Południowej Afryki.
-
A welsh corgi???Gdzie się podział mój ulubiony zawodnik?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
badmasi replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Jamniki to raczej "dostają zawału" jak nie biegają:evil_lol:Miałam przez 18 lat jamnika i był o niezwykle żywotny pies, aportował do późnej starości, lubił pływanie, bieganie i kopanie dołów. Do dziś tli się w mojej głowie wspomnienie gdy jako 12 letnia dziewczynka biegałam z nim codziennie po parku (chociaż to było wieki temu:roll:). Brak zajęcia odpracowywał sobie na moich ubraniach powieszonych na wieszakach w przedpokoju. Tak swoją drogą otyły jamnik to wielki problem. Kręgosłup wysiądzie jak nic. -
Zastanawia mnie jedno. Czy rzeczywiście powinno stosować się inbred matka +syn. Z tego co słyszałam od hodowców to raczej nie. Ponoć bezpieczniejsze jest kojarzenie matka + "wnuk". Wydaje i się, że inbred stosuje się także jeśli ma się jakiś szczególny zamysł a nie tylko dlatego, że brakuje niespokrewnionych reproduktorów. Czy rzeczywiście pomeraniany to tak mało liczebna rasa aby nie można było skorzystać z reproduktora z innego kraju?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
badmasi replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Biegnę sobie z pieskami(collie i sheltie). Przechodzi mała dziewczynka - tak z 5 lat, z mamą i mówi: Zobacz mamusiu, pani wyszła z lisami na spacer. Jakie ładne! Duży lis i mały lis.:lol: -
zmierzchnica-a kto pierwszy napisał, że jestem podobna do szelciaka? To już uważasz za przejaw dobrego smaku?Tak, uważam że bardzo banalne jest opróżnianie swoich emocji na forum kiedy się ma możliwość załatwienia pewnych spraw w realu. Ja jestem za rozwiązywaniem problemów natychmiastowo(szczególnie jeśli ma się obiekt pod ręką) a nie toleruję pielęgnowania żalów i wypłakiwania się na publicznym forum z dala od ewentualnej konfrontacji na żywo. Ja nie rozumiem zamysłu Angels-może ty mi wytłumaczysz? No właśnie nic się poważnego nie stało więc po co tych kilka stron zmarnowanej energii i opisywania, że moje psy są niewychowane, szelciaki to mają zęby i gryzą, że ktoś nie toleruje szczekania,psów na smyczy, psów bez smyczy, ludzi którzy chcą mieć trochę spokoju,ludzi którzy chcą się bawić tylko ze swoimi psami a nie uczestniczyć w szkoleniu cudzych, że ktoś się krzywo spojrzał-to jest norma? To ja dziękuję za taką normę.Dla mnie normą jest kultura w kontaktach społecznych. pituophis-nie ja panikuję, bo nie ja zaczęłam całą historię i do głowy mi nie przyszło aby to zdarzenie opisywać na forum. Bardziej porażające jest to, że onka chciała dziabnąć wilczaka i angels nie zobaczyła w tym nic zdrożnego. Może na przyszłość spóbujesz też bardziej oryginalnych porównań? To, że nie chcę być obiektem dziwnych eksperymentów to coś dziwnego:-o Ja odebrałam całość jako prowokację, drażnienie się i nie lubię jak ktoś stresuje moją córkę, psy i mnie. Tego rodzaju szkolenie powinno się stosować za zgodą obydwu stron, jak Angels tego nie rozumie to może się to kiedyś dla niej i jej psa źle skończyć. Podchodzenie z dużym, warczącym psem na odległość 2 m(będę się upierać) też można uznać za stwarzające zagrożenie. Dla mnie ta kontrola jest bardzo umowna. Bywa bardzo różnie. Jak pisałam wcześniej, podobne podchody okazały się tragiczne w skutkach dla mnie i dla psa (na smyczy żeby nie było). No i te straszne szelciaki, to one zagryzają małe dzieci, było o tym w TV:eviltong:. No i fakt nie ma co dyskutować dalej bo ta dyskusja jest jałowa. Nie zdarzyło się nic bardziej tragicznego od trzech szczeknięć szelciaka i dwóch collie i mojego złego oka?Może znowu jakiś superwyszkolony pies pogryzł wrednego szczekacza, który sam sobie był winien, albo ktoś coś kopnął, albo wysmarował wrednej babie kurtkę błotem? Angels-też nie lubię złych emocji i nawet nie wiem dlaczego dałam się wkręcić, może to wina burzy? Ten wątek opuszczam na jakiś czas bo nie mam ochoty na zawał w tak sumie jeszcze młodym wieku.
-
[quote name='AngelsDream']badmasi, rzuciłam taką uwagę dla rozluźnienia, ale widać nie bardzo masz do siebie dystans. Przpeprosiny też cię nie obeszły, więc więcej nie uda mi się zrobić. A omijać cię szerokim łukiem nie zamierzam. Rzucanie dysków to bardzo żywy sport - z daleka zwykle widać, że ktoś pracuje z psami. W waszym przypadku widzialam jedynie dwie osoby na trawie. Siedzące. Serio. I bez złośliwości. Kawałek od was też tak siedzieli ludzie, ich pies biegał i nie robił nic konkretnego. Nie oczekuję, że każda osoba pracująca z psem postawi transparent - po prostu czasem nie widać, że ktoś pracuje z psem. I tyle. Ja nie chcę zapoznawać Baaja z twoimi psami, z żadnymi psami nie chcę - on ma do żadnych nie podchodzić i, o ile czyjeś nie podejdą, on nie podchodzi na bliżej niż 8-10 metrów, więc od razu mówię, że jeśli nie życzysz sobie bliskiego spotkania z tym psem, po prostu odwołaj swoje i na pewno nikt ich do wąchania się nos w nos nie zmusi. A na pewno nie my. Myślę, że to dość istotne. Wilczak, zwierz charakterystyczny. Kaganiec też ma z daleka widoczny, chociaż nie obiecuję, że będzie go miał na sobie. ;) Mieć go naprawdę, jak na razie, nie musi. Aczkolwiek pies nie komputer, zmienić się ma prawo, więc nie wykluczam. Cieszę się, że collie był na smyczy - to bardzo, bardzo dobrze. Ja nie toleruję obszczekiwania - ktoś, kto ma szczekającego psa ma dużo wiekszą na te dźwięki tolerancję. Do tego sheltie mają głosy dość świdrujące, więc to, co dla ciebie było szczeknięciem kilka razy, dla mnie było już ujadaniem, co po raz kolejny udowadnia, że jedna sytacja i dwa poglądy. I obie strony mają rację. Bo ja ci twojej racji nie odbieram, tylko już mnie nie obrażaj i daruj sobie wycieczki osobiste.[/QUOTE] I tak wkoło Macieju. Przeprosiny by obeszły gdybyś cokolwiek zrozumiała. Szelciak ma małą piłeczkę więc może nie zauważyłaś. Collie właśnie przyniosła dysk-dostawała rollery na rozgrzewkę. Frisbee to sport czasami dynamiczny a czasami statytyczny np.w momencie kiedy robi się przerwę aby pies się nie zniechęcił, szczególnie jak jest gorąco.Dlaczego uważasz, że rollera nie można puścić z pozycji siedzącej lub wykonać innego rzutu:crazyeye: Mnóstwo psów szczeka na Polach a w szczególności bordery jak ćwiczą.Spróbuj uciszyć je wszystkie, powodzenia. A ja nie toleruję podchodzenia do mnie z psem na bliską odległość, stania i wpatrywania się oraz pokazywania na mnie palcami. Ludzie kulturalni się witają, szkoda że o tym zapomniałaś. Nie musisz mi przypominać, że masz wilczaka, widziałam, zanotowałam.Ale śledzić mnie na Polach chyba nie zamierzasz?:diabloti: Dlaczego mam odwoływać psy z miejsca na którym siedzę?Jak to zrobić inaczej, jeszcze lepiej skoro one obok mnie:crazyeye: Collie zapięłam smycz jak podeszłaś, nie udawaj że nie widziałaś.....(piłeczka, dysk rozumiem ale że sięgnęłam po smycz też nie zauważyłaś?) Jesteś chyba przewrażliwiona, gdzie ja cię obrażam?Chciałaś podyskutować? Dyskusja nie zawsze toczy się w kierunku jaki wyobrazi sobie perlokutor. Jak widzisz punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, obydwie mamy swoje racje. Ty masz do mnie jakieś niuzasadnione pretensje, ja wymagam kultury i jakiś ludzkich reakcji i tyle w tym temacie. Mam nadzieję, że wyciągniesz jakikolwiek wnioski? Szkoda by było tylu zmarnowanych fontów. EOT
-
Angels i tak się nie dogadamy bo ja o czym innym a ty o czym innym. Poczułam się dotknięta, to fakt ale dopiero jak przeczytałam na forum twój opis zdarzenia, kiedy to sprytnie pominęłaś niektóre fakty. Collie była na smyczy już w momencie gdy zbliżał się twój trener z psem, szelciak dziamgnął kilka razy niegroźnie gdy człowiek stanął obok nas i wcale nie atakował twojego psa. Mam prawo puszczać psy ze smyczy jeśli zachowuję nad nimi kontrolę a takowa była. Mam prawo też rzucać im frisbee w spokoju, siedzieć na trawie, bawić się z córką bez wlepionych we mnie oczu obcego, niezbyt przyjaźnie nastawionego psa tuż obok(szcególnie, że nie bez powodu wybrałam miejsce odległe od was). Moja collie chodzi na smyczy jak nie biega za dyskiem, jak za nim biega to nie interesuje się psami i osobami ale jak ktoś tak jak twój trener zaskakuje nas nagle to biorę ją na smycz jak zauważyłaś. To spotkanie nie było miłe bo wtargnęłaś w nieodpowiednim momencie-kiedy bawiłam się z psami. Po jakimś czasie wzięłam psy na smycz i poszłyśmy na kąpiel, gdybyśmy spotkały się wtedy sytuacja wyglądałaby inaczej.Psy by się poznały (no moje pewno by szczekały), obwąchały i razem ruszyły do wody. Mówiąc, że moje psy są niewychowane to znowu przeinaczasz fakty. Na jakiej podstawie to mówisz, że biegały luzem za dyskiem, że szczeknęły kilka razy?Ani jeden ani drugi nie wystartował z zębami. Szelciak jest niesłychanie pokojowo nastawiony do ludzi i psów(jedyna wada że dużo szczeka ale nie jest to szczekanie agresywne a i nad tym pracujemy). Biedak nawet nie broni się jak coś go zatakuje więc nie rozśmieszaj mnie tym lękiem przed zębami 10ms. pierdołowatego psa 35 cm w kłębie. Nie musisz ciągle podkreślać, że będziesz przychodzić na Pola, ja nie mam nic przeciwko, nawet nie pamiętam już jak wyglądasz. Jeśli jednak jeszcze raz ktoś będzie próbował przeprowadzać na mnie tego typu eksperymenty może spotkać się z bardziej nieprzyjemną reakcją niż tylko krzywe spojrzenie. Co to znaczy, że nie przeszkadzasz jak naprawdę pracuje? a można to robić na niby? Jeśli wymiennie rzucam dysk, piłkę, dopracowuję komendy z klikerem to co robię? Według mnie pracuję i się bawię, a że bez trenera? No i dość już mam porównywania mnie do szelciaka-więcej czasu w swoim życiu spędziłam z dobermanem i jamnikiem. Szelciaka mam od kilku miesięcy i żeby była jasność to jest pies mojej córki.Poprzedni szelciak był TZ.Mam znajomych z różnymi psami-kilku szelciarzy oczywiście, kilku z bullterierami,staficzerami, pitbullkami, westami, collakowców, zwolenników kundelków, spanielków, chi, yorków i długo by tu wymieniać. Lubię wszystkie psy i nie czuję się podobna do szeltika.Mój szeltik na pewno mi to wybaczy.Lula daruj:-( Co do specyfiki forum, to jak widzisz jestem na nim czynnie bardzo rzadko i od niedawna.Nie włączam się w dyskusje,wolę czerpać wiedzę-jednak tym razem zrobiłam wyjątek bo sprawa dotyczyła mnie.
-
[quote name='Jami']A nikt później nie podszedł i nie wytłumaczył zachowania swojego i psa?[/QUOTE] Nie, dopiero zostałam obsmarowana na forum że się krzywo spojrzałam. Żadna z tych osób nie powiedziała do mnie nawet słowa. Nie miałabym pretensji gdyby nie opowieść na mój temat, którą zobaczyłam na Dogo i która nie była zgodna z prawdą. Teraz wiem czemu to wszystko miało służyć ale nie lubię być traktowana przedmiotowo. Trener mógł chyba chociaż się przywitać, skoro czegoś ode mnie chciał. Ludzie kulturalni jak podchodzą z psem to się pytają czy można. Tutaj tego pytania nie było.
-
[quote name='Jami']Ominełam kilka stron bo juz mi się nie chciało czytać tych kłótni. W czym problem? Szczerze mówiąc nie wiem co bym zrobiłagdyby ktoś się tak na mnie gapił :cool3: Chyba bym sobie poszła, gdybym nic nie robiła z psem, ale ty ćwiczyłaś frisbee, więc... Na dogo jest dużo ludzi z warszawy więc dlaczego by się nie umówić na spacer czy "gapienie" ? :evil_lol:[/QUOTE] Tak Jami umówmy się na gapienie, tym razem ja się będę gapić z psem w kagańcu, najlepiej na przypadkowe osoby siedzące na kocykach i jak najbliżej od nich, możesz mi towarzyszyć:evil_lol: Też chciałam odejść ale wzięłam na przeczekanie. No i jeszcze musiałam pozbierać dyski i piłki....... Teraz pojadę sobie na jakiś czas tam, gdzie nikt się nie będzie na mnie gapił bo mam 2 metrowy płot:evil_lol: Nie dziwię się, że nikomu się nie chce czytać a mnie już pisać też się nie chce.
-
[quote name='pituophis']Podtrzymuję tezę o psychicznym podobieństwie sheltie i właściciela sheltie. Nie mam żadnego, nigdy nie zamierzam mieć wilczaka. Baaj nie bulgotał...[/QUOTE] A skąd wiesz, że nie bulgotał? Obok był trener z psem, Angels i chłopak stali daleko. Nikogo obok nie było, no chyba że duch?To może ten dźwięk, który wydawał to był odgłos nieposkromionej radości? Uważam, że dalsza dyskusja jest bezzasadna, nic nowego nie wnosi a moja wina w całym zdarzeniu taka, że nie ucieszyłam się z wymuszonego, nienaturalnego kontaktu. Niezbyt wiedziałam w jakim celu ten człowiek podchodzi do mnie ze spiętym psem, czemu stoi i się patrzy tuż obok mnie a opodal stoi para ludzi i rozmawiają beztrosko na mój temat. Takie zachowanie uważam za nieeleganckie.
-
karjo-Moje psy nie dobiegły i nie obszczekiwały, ile razy mam pisać? Collie była w siadzie na smyczy, sheltie obok córki-podszedł do nas trener z psem Angels, stał i się patrzył a pies bulgotał. Moja córka się wystraszyła, nie ja. Ja nie zareagowałam wogóle a szkoda bo wtedy Angels naprawdę miałaby o czym pisać na forum. Oczywiście uważasz, że dyskutanci (pomijając zmierzchnicę, juliuszkę, zerduszko, shin) byli eleganccy?Ja nie zauważyłam. Każdy może się bronić a wulgaryzmów nie używam więc w czym problem?Uważasz, że częste na tym forum nakłanianie do bicia psów, dzieci, brudzenia ludzi w windzie itp. jest eleganckie? Może w takim razie udzielaj się jako stróż moralności jak to jest niezbędne? pituophis-dzięki za radę, może za jakieś 12 lat, a ty jakiego masz pieska? niech zgadnę wilczaka?
-
[quote name='pituophis']Właściciele sheltie są zdumiewająco podobni do sheltie...[/QUOTE] Jako dziecko miałam dobermana, potem jamnika, kilka chomików, później sheltie, a teraz mam collie, sheltie, kota, świnkę morską i mysz. Najdłużej przebywałam z jamnikiem-18 lat więc może raczej warto obstawić jamnika:cool3: Właścicielka wilczaka, którą widziałam na Polach raczej wilczaka średnio przypominała. Więc może właściciele wilczaków przypominają jakieś inne rasy -chi, yorki, pudelki.....no, pituophis wykaż się inwencją:p
-
Zerduszko-temat o którym piszesz już był omawiany więc nie ma sensu tracić czasu aby go przetrawić jeszcze raz. Jeśli bardzo chcesz to do niego wrócę, on o ile pamiętam nie dotyczył raczej ciebie tylko dziewczyny której pies ugryzł innego będącego na flexi, ale może się mylę...:roll: Mój pies reaguje nieswojo na psy rasy i podobne do ON, dlatego unikam nieznajomych psów w typie tej rasy, podobnych....Spotykam się z kilkoma bardzo cierpliwymi, których właściciele mają ochotę i czas na odczulanie mojej suki. Psy te mimo strachu mojej psicy reagują bardzo przyjacielsko i ostrożnie i nie mają kagańców ani spiętych smyczy, podchodzą łagodnie przy aprobacie właścicieli (wszystkich). Nie jest mi wstyd jak moje psy szczekają, nie o wstyd tu chodzi chyba....Wogóle jestem mało wstydliwą osobą:evil_lol: Tak sama sobie psuje bo nie jestem chamska i nie robię awantur, zazwyczaj zwracam uwagę bardzo grzecznie (oczywiście do czasu) i nie robię tego na forum tylko w realu. Na dogo jestem od wielu lat i szukam tu wyłącznie dobrych rad jak ustrzec się przed różnymi sytuacjami, jak wychowywać i szkolić psy (w tym jednego bardzo trudnego) a nie emocji i kłótni. Moje psy też nie regaują na rowery, rollki, deski, dzieci, przechodzące psy. Dużo mam do zrobienia ale dużo już zrobiłam ale raczej przy pomocy innych forumowiczów a nie Angels. Juliuszka-byłam daleko od psów i ludzi i bawiłam się ze swoimi psami. Specjalnie stanęłam z dala od innego psiaka bawiącego się frisbee, pana z labką i piłką, dziewczyn rzucających patyki swoim pieskom aby nie było afer, podbierania aportów itp. Widziałam też ową onkę (bawiła się z dziećmi w aportowanie na małej łączce) atakującą ponoć wilczaka i samego wilczaka. Ustawiłam się również w takiej odległości aby nie przeszkadzać a w szczególności once bo pięknie aportowała rzucane przez małolaty patyki. Tylko, że wilczak pojawił się po ok. 30 min.-wyrósł mi zza pleców, choć wcześniej zanotowałam go w odległości ok 0.5 km. Jakoś inni ludzie zajęci swoimi psami specjalnie nie garnęli się do kontaktów ze mną. Po treningu poszłyśmy na spacer gdzie moje psiaki już wyluzowane kąpały się ze sforą rozszalałych podrostków i podgryzającej mini bullki i afery nie było. Nie przyszłam na Pola aby się "zaprzyjaźniać" z wilczakiem tylko wyluzować ale Angels, zapatrzonej w swojego psa trudno jest to zrozumieć.Potraktowała mnie przedmiotowo a tego nie lubię i krzywe spojrzenie w jej stronę to chyba nie jest jakaś straszna kara? Nie miałam pretensji do Angels tylko ona do mnie i nie wiem zbytnio o co? Może zupa była za słona?
-
asiunia-nie napisałam że nie reaguję a wręcz na odwrót zmierzchnica-mój pies do nikogo nie podbiegł Angels- mam nadzieję że nie spotkam, ja chodzę tam raczej rzadko a jak cię zobaczę to ucieknę w drugą stronę:evil_lol: Nie strasz bo się nie boję, szczególnie osoby która zamiast rozwiązać problem na żywo, choć miała okazję to woli roztrząsać sprawę na forum:diabloti: Mój sheltie jest bardzo zrównoważony i właśnie w przeciwieństwie do twojego całkowicie pozbawiony agresji a to zaproszenie to było pro forma, wiem że wolisz "straszyć" cudze psy niż z nimi popracować, twoja postawa jest egoistyczna! zerduszko-to Angels pierwsza napisała że nie musi wiedzieć jakiego psa mam,tylko sobie podchodzi tam gdzie chce a wystarczyło się spytać, nie wiem jak by moje psy zachowały się w innej sytuacji bo Angels nie dała mi szansy aby to sprawdzić, ta sytuacja była bardzo nienaturalna, życzę abyś kiedyś znalazła się w podobnej to zrozumiesz. Nie wiem jak ta opowieść o flexi ma się do tej?Ona chyba wogóle była jakś dłuższa itd. wybacz ale nie chce mi się do niej wracać. Nabuzowany wilczak 2m. od twoich psów stojący "wieczność" to nie problem? Masz lękliwego psa atakowanego przez dwa podwórkowe ONki puszczane luzem na podwórku?Ja tak i wolę aby w stosunku do moich psów stosować moje zasady a nie wymyślone przez siebie.Takie osoby jak Angels właśnie psują to co ja wypracują i co mam z tego powodu obsmarowywać każdą taką osobę, która nie zachowa się właściwie-szkoda czasu. Tak jak napisałam na początku- Angels robisz z igły widły i się wyraźnie czepiasz, nie wiem co chcesz uzyskać?O co ci chodzi?Masz wyraźnie jakiś problem ale nie jestem nim ja tylko twój pies.Tak jak napisałam gdybym nie zerknęła na Dogo wieczorem to bym wogóle zapomniała o tobie raz na zawsze. Ciebie i twojego psa wogóle olałam, gorsze rzeczy się zdarzają w życiu od jakiś głupawych spotkań z psem w parku.Strasznie się przejęłaś, i to poszczekującym szelciakiem, więcej luzu życzę.....
-
Jeszcze raz powtarzam - Nie życzę sobie przypadkowych kontaktów i prowokowania moich psów. To jaki jest twój wilczak mało mnie obchodzi i nie będę jeździć na pustkowie bo moje psy też potrzebują kontaktu z psami ludźmi i to nie tylko z tymi z osiedla (no i mieszkam opodal więc czemu mam nie chodzić na Pola?). Powiedzialam-Chcesz trenować z moimi psami to się umówmy i wtedy spróbujemy ale wymuszonym kontaktom mówię nie! Też mam dosyć niekontrolowanych akcji (głównie na moim osiedlu) dlatego idę na Pola aby ćwiczyć z psami a nie prowokować je do głupich zachowań, na socjalizację jest czas dopiero po upuszczeniu energii-taki mam system pracy. Paranoję to właśnie sieją ludzie na dogo, którzy uważają że wszystko trzeba zasmyczyć i zakagańcować. Ty też histeryzujesz i przeżywasz jakby świat się kręcił tylko wokół ciebie i twojego psa. Angels i nie mów mi co ja mam robić, gdzie rzucać aporty i odwoływać swoje psy bo zaczynasz od d... strony. Pomyśl co ty powinnaś zrobić na samym początku. Ja tam już nawet nie wiem o co ci chodzi-czy ludzie mają odwoływać te swoje psy od ciebie, czy nie, czy te psy mają podchodzić czy nie czy biegać za aportami w inną stronę, rany w głowie mi się kręci od tego...... pituophis-nie boję się wilczaków, wręcz bardzo podobają mi się te psy i nie demonizuj, Angels pisze że jej pies nie nakręca się na psy w grupie więc oznacza to, że na inne może się nakręcić?:razz: asiunia-gdzie tu widzisz epitety???? Juliuszka-polana jest spora, niedaleko dwa psy też biegały za aportami, ja stanęłam w wystarczającej odległości aby nie przeszkadzać, wielokrotnie czytałam na dogo, że ludzie nie lubią jak się im przeszkadza w sportach więc tego nie robię, no ale to ja;) Angels tak wogóle to zrobiłaś z igły widły i gdyby nie twoje jakieś dziwne przytyki w moją stronę to pewno tego samego dnia zapomniałabym o tobie i twoim psie. Może dzisiaj obsmarujesz kogoś innego po swoim treningu? Zmierzchnica-pojawiłaś się przed chwilą więc odpowiem na twoje wątpliwości, nie pamiętam zbytnio tematu i nie będę go teraz szukać (może później)ale gdy mój szelciak szczeka na inne psy jest natychmiast uciszany ale gdy jestem zaskakiwana tak jak wczoraj? Może ty poćwiczysz z wilczakiem Angels w proponownaym przez nią stylu czyli z zaskoczenia?Wiele szelciaków moich znajomych ujada non stop, taka rasa i trzeba się z tym liczyć a mój szeltik jeszcze młodziutki gnojek i jesteśmy ciągle w fazie nieustającej nauki.Collie po dwóch szczeknięciach wykonała komendę siad i cicho co chyba nie najgorzej jak na psa lękliwego i to w takich warunkach? a i jeszcze Angels-wogóle nie podchodzić z psem, kurcze!Podejdź sama, zapytaj się, jeśli psy będą szczekać uspokoję je i spróbujemy, zrozum, błagam....
-
Shin- to było 2m, pies Angels był napięty i wpatrywał się w moje, wcale ci ludzie nie przechodzili tylko podeszli i stali bez słowa, moim zdaniem to nienaturalne zachowanie, wręcz prowokujące psy. Ja i córka siedziałyśmy na ziemi nasze psy przyszły właśnie za aportami i co zastały-dużego psa w kagańcu i napiętej smyczy, dużego faceta, pies Angels dodatkowo się gotował (bulgotał dziwnie). Moje psy przychodzą na wołanie a na linie nie będą ćwiczyć frisbee bo to niebezpieczne. Zerduszko-przechodziło sporo ludzi i odwiedziło nas kilka psów. Jak idą ludzie to nie rzucam w ich stronę aportów a psy które podeszły zachowywały się normalnie-wysyłały przyjazne sygnały wąchały się z moimi i sobie szły Jeszcze raz powtarzam pies Angels nie przeszedł obok mnie, on celowo tam stanął z tym pseudotrenerem. Nie widzę powodów dla których miałabym zbierać swoje zabawki z ziemi, picie i torby .....przecież oni i tak by tam nie zostali bo nie chodziło wcale o polanę tylko o moje psy. Tak mój szetland szczeka, jak wiele innych psów tej rasy, komunikuje w ten sposób dużo rzeczy, nie szczeka agresywnie i jest oazą łagodności. Jest uciszany kiedy trzeba a to nie była ta sytuacja.Był raz zaatakowany to wcale nie wtedy kiedy szczekał lecz szedł na smyczy na spacer. Zaatakowała go duża suka luzem całkowicie bezgłośnie i dorwała się natychmiast do gardła. Juliuszka-myślę, że jak na teraz tylko ty zrozumiałaś w czym rzecz Miałam już kiedyś podobną, wymuszoną próbę wytrzymałości. Pies był też na smyczy i w kagańcu, niestety przewodnik go nie utrzymał jak pies się zabulgotał i pies poranił moją nogę i moją collie na smyczy. Tym razem też wzięłam collie na smycz, szeltikowi zostawiłam wolność na wszelki wypadek. Powtarzam nie znam Angels, jej psa, który wyglądał na agresywnego, jej historii, nie wiem kim jest i jak się zachowuje i nie muszę cierpliwie znosić jej nieprzemślanych pomysłów. Dopiero po przeczytaniu jej wynurzeń w tym temacie skojarzyłam sytuację z osobą co też nie oznacza że będę królikiem doświadczalnym dla wirtualnych osób z "jednym płomyczkiem".
-
Mimo wszystko i tak wczorajszy dzień uważam za udany. Angels, trochę przesadzasz, demonizujesz całą sytuację, gdyby nie twój wpis na forum to wogóle nie pamiętałabm o tobie i twoim psie. Wydaje ci się może, że jesteś bardzo charakterystyczna-tutaj na forum być może ale w realu niesamowicie banalna i pozbawiona podstaw kultury. Następnym razem w ramach treningów proponuję podchodzić do ludzi na kocykach opalających się z pieskami i próbować cierpliwości lub wchodzić do mieszkań. Psy na Polach biegają i szczekają, niektóre tylko leżą i odpoczywają-rozumiem, że po klkudziesięciu latach tych zwyczajów wszystkie powinny wylądować na smyczy i w kagańcach tak jak twój aby "królowa" mogła przejść. Twój pies też nie ma wypisane na czole jaki jest, jego właścicielka i trener też nie. Możecie być wszyscy razem do kupy wzięci agresywni i nieobliczalni i co? Dalej uważam że wtrynianie się bez słowa -dzieńdobry, przepraszam między bawiące się psy jest totalną głupotą a nawet chamstwem. Kurcze i przestań gadać głupstwa, że mój pies cię oszczekał, dziamgnęły kilka razy i skończyły historię.Kontakt ty wymusiłaś bo ty podeszłaś i przestań się wybielać i użalać nad sobą. Tak wogóle nie wiem czemu się czepnęłaś, miałaś pewno kilka gorszych przygód w życiu niż dostanie zje..ki wzrokowej i wysłuchanie kilku szczeknięć obcych psów? Powtarzam raz jeszcze nie chcę być obiektem eksperymentu dla ciebie i twojego psa. Wymagam kultury i odpowiednich zachowań jeśli tego nie rozumiesz to trzymaj się z daleka i tyle..... Twój pies był na napiętej smyczy i nie wyglądał na luzaka, o nie....Moje psy nic nie zepsuły, wygląda na to że sknociłaś coś sama i teraz szukasz winnych. A ty asiunia nie podniecaj się tak bo nie widziałaś i nie wiesz.....
-
[quote name='AngelsDream']Domyślałam się tego. Nawet powiedziałam, że to specyfika rasy i nie dziwi mnie szczekanie. Z drugiej strony - popatrz jak to wyglądało z naszej strony - rzadka możliwość na dogo w tym temacie. Nasz pies chodzi na smyczy i w kagańcu, trenuje, nagle zaczyna go obszczekiwać mały pies, a właścicielka wydaje się nie do końca nad nim panować. Ponieważ twoje psy kojarzę, po temu nie wzięłam tego do siebie, ale mogłam prawda. Ty trenujesz frisbee - super. Ja posłuszeństwo, a niestety nikt nie ma na czole etykietki, że jego pies jest lękliwy, płochliwy, czy jeszcze jakiś inny. Baaj jest tak zabezpieczony, żeby nie mógł, gdyby chciał, zrobić nic złego, twoje psy były luzem. W tej chwili mam przykaz reagować tak na większość mijanych psów, zatrzymać się, patrzeć przed siebie i uspokajać psa. Jeśli to możliwe odzywać się tylko do niego. Chętnie pytałabym każdą mijaną osobę, czy mi wolno, ale to średnio wykonalne.[/QUOTE] To nie ja podeszłam do ciebie tylko ty do mnie i nie mam obowiązku odwoływać psa gdy ktoś podchodzi na 2m. staje i wpatruje się widząc, że mam inne zajęcie niż bratanie się a mój pies spokojnie biega za aportem.Następnym razem nie sprawdzaj na ile panuję nad swoim psem, bo nikt cię o to nie prosi. Jak sobie wyobrażasz łapanie frisbee-na smyczy, na linie:-o Właśnie dlatego odeszłam tam gdzie nie było innych psów aby moje nikomu nie przeszkadzały. Moje psy nie muszą być cały czas zabezpieczone, w kagańcach i na napiętej do granic możliwości smyczy. Jeśli mają zajęcie to biegają po parku luzem, jak nie to chodzą na smyczy. Dlaczego uważasz pytanie się jako średnio wykonalne. Jakoś miałaś czas stać na uboczu i gawędzić ze swoim chłopakiem?Gdybyś podeszła i się zapytała chętnie bym się zgodziła.Mijam w parku wiele osób, które coś robią z psem i staram się nie wchodzić im w paradę. Pomyśl jak to wylądało z mojej strony. Podchodzi do mnie facet z wielkim psem w kagańcu i ściągniętej smyczy. Stoi i się patrzy nic nie mówi, pies wpatruje się w moje-nie wykazuje przyjaznych zamiarów, nie macha ogonem, jest cały spięty. Co mam sobie myśleć, no co? Obawiałam się, że wymusi bliższy kontakt-już tak kiedyś miałam i skończyło się awanturą ale o dziwo ze strony tego psa w kagańcu. Byłam z córką i dwoma psami oraz mnóstwem gratów.Normalnie to bym się zawinęła na pięcie i sobie poszła. Tym razem wolałam przeczekać. Oczywiście, że psy nie mają wypisane na czole jakie są, ale wyobraźnia nie boli.
-
[quote name='AngelsDream']A ja się zastanawiam... Mamy z Baajem treningi indywidualne na Polach. Niestety lub stety wszystko rozbija się o ignorowanie psów, więc siłą rzeczy trener zabiera nas tam, gdzie tych psów jest dużo. Baaj jest wyłącznie na smyczy, jutro być może na lince, ale na razie na pewno pod totalną kontrolą. Dziś nawet dodatkowo w kagańcu, bo to pierwszy trening. O co mi chodzi? O to, że dziś kilkakrotnie widziałam, jak właściciele w panice zabierali swoje psy biegające luzem, bo odwołanie nie skutkowało. Widziałam psa, który miał zupełnie w nosie, co się do niego mówi. Zostaliśmy też obszczekani przez uroczego szelciaka i być może tylko mi się zdawało, ale jego właścicielka ciskała w nas gromy, jakby to, że przechodzimy przez tę łąkę i nie ulatniamy się z niej szybko, tylko stajemy i każemy Baajowi stać, było zbrodnią. Podkreślam, że Baaj nie kontaktował się z tymi psami. Miał tylko przy ich bliskiej obecności wykonywać polecenia. Suka onka zaatakowała nas od tyłu, potem mijaliśmy ją dwukrotnie, kiedy była już na smyczy - podziękowałam za możliwość pracy. I tak sobie myślę, czy to jest ok? Ja bym się nie wkurzyła za coś takiego, ale może to faktycznie nie do końca grzeczne? Z drugiej strony park jest publiczny, a Baaj pod stałą kontrolą i jeśli ktoś ma problem ze swoim psem luzem, to no właśnie - jego kłopot?[/QUOTE] Właścicielką uroczego szelciaka jestem ja i właśnie ćwiczyłam z nim aporty i frisbee. Byłam też -nie wiem czy zauważyłaś z dość płochliwą suką collie, która dodatkowo reaguje agresją lękową w stosunku do psów podobnych do ON(była przez takowego kilkukrotnie zaatakowana). Również trenuję z nią frisbee i staram się znaleźć miejsca stosunkowo odległe od psów gdyż w innych warunkach pies się rozprasza a frisbee to dla niej także forma tererapii. Suka była luzem i uważam za trochę nieprzemyślaną decyzję podchodzenia nagle z psem w kagańcu i krótkiej smyczy na ok 2m. od nas, stanie i wpatrywanie się(też nie wiedziałam o co chodzi). Nie dziw się, że psy zareagowały szczekaniem(i tak niezbyt intensywnym jak na ich możliwości). Następnym razem radzę się zapytać zanim "wyskoczysz" zza krzaka. Chętnie zgodzę się na socjalizację pod warunkiem, że odbędzie się to za zgodą obydwu stron (nawet bardzo chętnie, staramy się spotykać z cierpliwymi ONkami no wilczakami też nie pogardzę). Nie dziw się że psy i ludzie nie chcą być materiałem eksperymentalym dla twojego psa i jego trenera-szczególnie że ktoś może przyszedł akurat w innym celu tak jak ja czyli na frisbee. Park jest dla wszystkich zgadzam się ale zasady obowiązują jakieś......chyba? A szczekający szelciak to chyba nic nadzwyczajnego?Widziałaś kiedyś milczącego?On szczeka cały czas:evil_lol:
-
Isabelle 30-masz całkowitą rację. Ja i mój TZ mieliśmy śliczną suczkę sheltie, pięknego pieska o bardzo przyjacielskim charakterze. Była niezwykle ufna, podchodziła do każdego kto się do niej uśmiechnął, nie mówiąc już o cmoknięciu. Pieska pilnowałam jak oczka w głowie, nigdy nie wiązałam pod sklepem-jeśli musiałam coś kupić to brałam na ręce i wchodziłam do środka. Pierwszy raz została skradziona z samochodu. TZ wracal z nią z naszego wiejskiego domku do Warszawy. Przystanął w pobliskim miasteczku bo musiał wyskoczyć po środek na przeziębienie (bardzo źle się czuł), pies został w samochodzie na 3-5 minut. W tym czasie został z samochodu skradziony. Wywieszaliśmy ogłoszenia, pytaliśmy miejscowych i nic jak kamień w wodę. Jednak kobieta z miasteczka, która nas znała z widzenia bo w jej sklepie często robiliśmy zakupy zlitowała się i "puściła farbę". Dała nam namiary do osoby, która skradła psa. Zadzwoniliśmy-osoba ta powiedziała, że pies się błąkał i go przygarnęła, oczywiście zażądała pieniędzy za "opiekę" nad psem. TZ pojechał po suczkę, była aż w Płocku, zapłacił okup. Okazało się, że rodzina tam mieszkająca trudni się od lat tym procederem. Kradną psy rodowodowe lub w typie rasy i sprzedają na targu płockim lub do pseudo. Teraz się cieszę, że obecne moje psy są niufne w stosunku do obcych.
-
............
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
badmasi replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Erazm']- Wariatka, przeciez Gucio mogl sie zarazic[/QUOTE] Najprędzej to od swojej właścicielki głupotą, a że głupota nie boli to często bywa że to śmiertelna choroba:evil_lol: -
Moja collie nie ma rodowodu więc trudno mi ją przyrównać do innych psów tej rasy ale z rodowodem. Nie pochodzi z hodowli, została "stworzona" przypadkiem.....Nikt nie zastanawiał się nad doborem właściwej suki i reproduktora, socjalizacja była zaniedbana. Jak trafiła w moje ręce bała się wszystkiego-torby plastikowej, słupków, samochodów, okien, ludzi. Dużo kosztowało mnie przyzwyczajenie jej do miejskich warunków. Choć minęło kilka lat to ona i tak woli przebywać na wsi. Staje się wtedy innym psem-wesołym odważnym, chętnym do zabawy. W mieście ciągle zerka nerwowo na boki, czasami się zapiera i nie chce iść w obranym przeze mnie kierunku.Często pomaga nam mój odważny szelciak-bestia choć ma niespełna rok lezie wszędzie i zawsze pierwsza-collie podąża nieśmiało za nią. Moja wcześniejsza sheltie też była bardzo śmiała, kupiona już jako pies całkowicie ułożony a więc chyba w polskich hodowlach nie dzieje się jeszcze źle. Jednak historia opisana na little-star przekonuje mnie, że i w rodowodowych hodowlach bywają sheltie ze spaczonym charakterem, całkowicie pozbawione socjalizacji.Więc chyba trzeba uważać...... Collie to może niezbyt popularna obecnie rasa a jednak wystarczy wejść na allegro czy gratkę-same "piękne" szczenięta bez rodowodu za jedyne 200 zł. Wysyp następuje na wiosnę.Ktoś te psy jednak musi kupować, co się z nimi dzieje-może idą na łańcuch? Na hodowlach rodowodowych collie słabo się znam. Jednak gdyby kiedykolwiek następny collie (czy to border czy szkocki)miałby zawitać do mojego domu to po przemyśleniach doszłam do wniosku, że będzie to zwierz z adopcji. Chociaż to psy tylko w typie rasy to jednak gdzieś tam w genach tkwi "żyłka sportowa", która mi tak bardzo pasuje, reszta nieważna.