Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. A disckillers? (disckillers.com) Mają swoje forum, dają całkiem fajne rady i też prowadzą lekcje. Zarejestruj się, napisz do nich..... Ponoć do szarpania są dobre także dyski dla szczeniąt Hero (dystrybutor to whippy.pl)
  2. [quote name='kendo-lee']Chodziło właśnie o to,że nie zje bo mały i dlatego lata luzem:diabloti:[/QUOTE] Tak, podwójne zaprzeczenie wprowadza w błąd. Jeśli york nie zje sarenki to może coś zje yorka a może to być np. osławiony "jaszczomb" polujący na psy
  3. [quote name='kendo-lee']Myślisz,że Twojego psa luzem biegającego po lesie nie zastrzeli jakiś myśliwy,bo jest mały i nie zje sarenki?To się możesz któregoś dnia rozczarować.[/QUOTE] To musiałaby być bardzo mała sarenka np. z filmu Walta Disneya.
  4. [quote name='joanna83']hmmm... chyba masz zły dzień sądząc po tonie Twoich wypowiedzi.(to do Badmasi) W każdym razie niezależnie od Twojej opinii nasz pies nie ma zakazu spania na kanapie i fotelach i nikt na tym nie cierpi, a już bynajmniej nikt nie musi "walczyć" o miejsce, bo mamy ich sporo,więc wystarcza dla każdego;) Prosiłam jedynie o radę jak oduczyć go jedzenia na kanapie. Jeśli pies rozumie, że nie może wchodzić na łóżko gdy tam jest pościel, a w innych sytuacjach może,to chyba jest szansa,że pojmie i tą zasadę? Dziękuję Ci za uświadomienie mi moich braków... Jednak niewiele mi pomogłaś w temacie, o którym mówiła kilka postów wyżej. Stwierdzenie,że "praca z psem polega na konsekwencji" jest oczywiście prawdziwe,ale komuś kto potrzebuje konkretnych porad niewiele dają ogólniki,które można przeczytać na każdej stronce o psach.[/QUOTE] Moje odpowiedzi są krótkie i tyle....Nie dostaniesz porad jakich oczekujesz. Prawie każdy powie tobie, że z psem musisz pracować od podstaw a twoje problemy obecne z psem to jedynie "czubek góry lodowej". Oduczyć psa jedzenia na kanapie jeśli jest z nim tak wiele problemów to będzie trudnooooo. Konsekwencja to nie ogólnik. To pewna prawda, którą warto sobie przyswoić zanim się zacznie pracować z psem. Bolesna bo wymaga od nas samych zmuszenia się do zajmowania konkretnej postawy i wykurzenia leniucha;)
  5. [quote name='puli'] A moje siedza na kanapach a ja siedze z nimi na posłaniach (same zapraszają), moge je wypraszac i zapraszac, przesuwac i przenosic, sa bezwzglednie karne ale: [B]wszystkie pożadane zachowania sa nagradzane.[/B] [B]Zawsze pochwałą, często dotykiem, okazjonalnie żarciem. Słowa: "dobrze" i "super" psy słysza kilkadziesiat albo kilkaset(!) razy dziennie.[/B] Za spojrzenie na mnie, za najzwyklejsze komendy na spacerze (lewo. prawo,stój, naprzód itd) , przy grzebaniu w oczach czy uszach, za podanie łapy do wytarcia, za zjedzenie kolacji, za przesuniecie tyłka i zrobienie mi miejsca na kanapie...W efekcie prawie nie uzywam zakazów ani awersji (kot,wiewiór) a psy nie naruszaja zasad i maja bardzo silne poczucie bezpieczenstwa. [/QUOTE] Tak, wiem Puli, że wielu osobom nie przeszkadza "kanapowanie" czy "łóżkowanie" psów. Mnie strasznie......Miałam jamnika kanapowo-łóżkowego i nie chcę już tego powtarzać z obecnymi psami. Nie chodzi mi o to, że zapraszanie psa na kanapę samo w sobie jest złe tylko w przypadku joanny trochę nieodpowiedzialne. Jej pies ma przywileje a wychowania zero a więc moim zdaniem kolejność zaburzona. Tak samo nie siadam na posłaniach psów bo nie odczuwam takiej potrzeby. One są obok mojego łóżka i jak chcę to po nich chodzę no ale siadać nie lubię. Moje psy też nie lubią i nigdy nie lubiły siadac na moim łóżku. Powiem tak, ja jak chcę poleżeć z psami to rozkładam matę albo w domu albo w ogrodzie i jest super! Wylegujemy się z córką, dwoma psami i kotem zajmującym czubek piramidy. Z tym nagradzaniem i wzmacnianiem pożądanych zachowań to owszem, owszem święta racja tylko co np. ze szczekliwością czy agresją do innych psów na spacerach .......?Mnie tam troszeczkę awersji nie przeszkadza;)(no ale to nie mój wątek)
  6. Pies może nie widzieć różnicy między siedzeniem z kością czy bez-nie jest człowiekiem. Chodzi o "tarmoszenie" z twarzą przy psim pysku-to co innego niż chodzenie przy psie z twarzą na jego poziomie. Komendy nigdy nie są za karę, muszą być na tyle wyuczone aby były naturalną sprawą. U mnie komendy się sprawdzają a rzeczy których nie toleruję wygaszam, rzeczy które lubię wzmacniam. Moje psy nie siedzą na kanapach tak jak ja nie siedzę w ich posłaniach. Jak się nie chce punktów zapalnych to nie ma sensu ich generować-to nie kwestia rozpieszczania psów. Jak ktoś chce "walczyć" z psem o miejsce na kanapie -jego sprawa. Praca z psem polega na konsekwencji ale żeby wymagać od psa czegokolwiek trzeba samemu sobie najpierw uświadomić jakie się ma braki-np. jest się człowiekiem niekonsekwentnym.
  7. Dwa ostatnie akapity twojej wypowiedzi świadczą o braku konsekwencji w wychowaniu psa. Nie możesz się ciągle zdecydować czy chcesz mieć psa dobrze wychowanego czy rozpuszczonego jak dziadowski bicz. Co to znaczy, że nie wiesz jak "wytłumaczyć" psu, że ma nie jeść na kanapie? Skoro ćwiczysz komendę "na dół" to powinna ona działać zawsze. Jeśli pies jest oporny to nie pozwalaj mu wogóle wchodzić na kanapę (szczególnie jeśli robi sobie na niej stołówkę). Jeśli dziecko naśladuje ciebie-twoje pieszczoty z psem to albo zaniechaj tego rodzaju "miziania" albo wyklaruj córce, że ma nie zbliżać twarzy do pyska psa (chyba, że zależy ci na tym aby straciła kiedyś kawałek nosa). Pies ma nie chodzić za jedzącym dzieckiem (może próbować odebrać jedzenie). Komenda "do mnie" chyba jeszcze nie działa zbyt dobrze? Psa trzeba odwołać i kazać zostać. Pamiętaj-pies musi mieć jasno i wyraźnie określone zasady, nie może robić co mu się żywnie podoba. Ty rządzisz czy pies?
  8. [quote name='Bubbly']Zabawa frisbee czy piłeczką na podwórku wygląda tak, że pies biegnie za zabawką po czym odbiega gdzieś na bok, żeby np. powąchać leżący liść. Często bywa również tak, że wypuszcza zabawkę z pyska i biegnie nie wiadomo gdzie. Na spacerach jest wręcz tragicznie, pies głuchnie na wszystkie polecenia, sporadycznie zdarza się, że spojrzy się na mnie, zainteresuje się zabawką czy smakołykiem. Na treningu agility pies stoi i się patrzy, nawet nie zwraca uwagi na biegające psy, tylko szuka czegoś w trawie, patrzy niewiadomo gdzie itp. [/QUOTE] Z tego opisu wynika jednak, że pies średnio jest nakręcony na zabawę:razz: Moim zdaniem, to że pies nie zauważa ludzi na spacerach to wcale żadna wada. Moje też nie zauważają i bardzo się z tego cieszę. Psy o zdolnościach tropiących często na spacerach zachowują się jakby były w innym świecie, szczególnie jak wokół dużo zapachów no i właśnie dlatego może fajnie te talenty węchowe wykorzystać. Jeśli jednak uważasz, że pies ma problem natury zdrowotnej to skontaktuj się z wetem (neurologiem), behawiorystą-szkoleniowcem etc.
  9. A może jest tak, że pies potrzebuje innego zajęcia? Może piłeczki, agility, frisbee nie dla niego? Ja bym się pokusiła o inny sposób współpracy z psem. Często obsewuję treningi psów na pracę chodzenia po śladzie, pracę węchową. Jak sądzisz, może mógłby się zrealizować właśnie w taki sposób? Co do piłeczek i frisbee to zauważyłam też pewną prawidłowość-jeśli aport zetknie się z jakimś zapachem pozostawionym przez inne zwierzę na trawie to moje psy również tego aportu nie podejmą. Na znudzonego psa ja mam taki prywatny sposób -urozmaicam zajęcia. Trochę nauki różnych "głupot" na smakołyki, tochę zabawy piłką, frisbee, chwila odpoczynku, potem szybki marsz przy nodze, potem bieg i znowu komendy, sztuczki itd.Tak wygląda każdy spacer. Jeśli jest gorąco to tylko gwoli przypomnienia troszkę komend i daję spokój. Mam dwa psy więc bardzo łatwo można je podpuścić - jednego palikuję a drugiemu rzucam dysk, ten co patrzy dostaje kręćka i robimy podmiankę, pierwszego palikuję, drugi łapie. Nawet jak się ma jednego psa to warto wykorzystać do takiej zabawy drugiego, zaprzyjaźnionego. Aportowanie warto też ograniczyć do 3min. seansów. Kilka rzutów i chowamy piłkę czy frisbee.Po jakimś czasie znowu rzucamy i za chwilę chowamy. Wydaje mi się, że tak jak różne są psy, jak mają różne charaktery to potrzebują różnych zajęć a czasami niestety tylko świętego spokoju;)
  10. Ciekawe jak odróżnili linkę od smyczy? No chyba, że sam im powiedziałeś:evil_lol:
  11. Psy wybarwiają się do około trzeciego roku życia tzn. że dopiero wtedy kolor sierści się stabilizuje. Do tego czasu może też zmieniać się odcień i rozległość znaczeń np. białych czy czarnych. Zmienia się też gatunek sierści. Niektóre psy obrastają w prawdziwe "futro" dopiero po trzecim roku życia. Co do sierści letniej i zimowej to zawsze jest różnica związana z linieniem. Mój kot zmienia kolor w zależności od pory roku, naświetlenia i temperatury ale to syjam one tak mają.
  12. Stoją, leżą co za różnica? Jeśli pies ma się prezentować na wystawach to kleić a jeśli nie to odpuścić. Kurze łapy nigdy nie zaszkodzą. Rasowość psa też nie zawsze ma tu coś do rzeczy. Bywają psy w typie o prawidłowym uchu i psy rasowe o nieprawidłowym (jak np.mój).
  13. No pod warunkiem, że będzie to coś lepszego niż znalezisko. W moim ogrodzie pozwalam psom na jedzenie trawek, orzechów, porzeczek, malin, jeżyn, kwiatków, piją wodę z kałuż (z wyjątkiem tych z benzyną) i żyją. Pokazuję im co mogą jeść a czego nie-na niejadalne jest "fe", na porzeczki, jabłka, sałatę, marchew i orzechy chodzimy razem. Nauczyłam je rozłupywać orzechy i pokazałam co się je a czego nie, robią to doskonale, wyjadają wnętrze a skorupę zostawiają. Trujące rośliny same omijają z daleka. Co do aportów w pysku to nie chcą ich nosić. Mała to i owszem tak z 1km poniesie i rzuci. Aport nieruchomy to dla nich żaden aport:evil_lol: Przed zżeraniem w mieście najlepiej w moim przypadku chroni smycz. Komenda "fe" działa, ale wystarczył jeden raz jak nie zadziałała i skończyło się to ciężkim zatruciem (kiełbaska ze strychniną). No i też mogłam zaobserwować jak psy uczą się od siebie. Mała nie zbiera ale jej osiedlowe "koleżanki" to i owszem, chętnie....no i bardzo chętnie pokazują jak to się na podwórku "poluje" pod blokiem a potem równie chętnie dzielą się znaleziskiem.
  14. Ja widziałam staffika:multi: Mój znajomy ma. Lubimy się z nim bawić konarem, który leży w moim ogrodzie. Piesek łapie konar, my podnosimy i bestyjka sobie wisi:diabloti:
  15. Toż to będzie masakra. Tylko szkoda trochę pieniędzy na taką jednodniową zabawkę. U mnie obyło się bez klatek, pokoje w których jest coś "cennego" lub niebezpiecznego (kable na podłodze) zamykałam, buty chowałam-ucierpiały tylko książki (pies "przeczytał" encyklopedię zdrowia) i tapety (ale i tak przeznaczone do usunięcia więc w sumie nam pomógł). Możecie wypróbować jak wygląda zostawianie psa bez klatki. Jeśli jednak będą szkody to szybciutko klatka i nauka zostawania w niej bo czasu już macie niewiele..... Na wystawach można zobaczyć jak wyglądają psy w klatkach-mają posłanka, zabawki a nawet zasłonki, nie wyglądają na nieszczęśliwe.
  16. U mnie często ludzie mówią o moim kolakopodobnym -ooo, jaki piękny collie a o arystokratce z rodowodem-miły kundelek. Jak się ktoś zacznie wypytywać o kolię to mówię, że kundel ale tak na szybko to mnie się nie chce wgłębiać w temat i tylko grzecznie przytakuję:evil_lol:. Teraz kolia po całkowitym wylnieniu to wogóle do niczego jest niepodobna a już najmniej do collie a więc dostała nową ksywę "wycior" ewentualnie "słomka" bo dopiero teraz widać jaką ma piękną, sportową sylwetkę.
  17. Ostatnio, jak zapomniałam kluczyka od wiaty śmietnikowej to przyniosłam kupkę w kieszeni do domu (oczywiście w worku):oops:
  18. No właśnie Warszawa i jej psie sprawy:multi: Oczywiście nikt nie zmusza do posiadania psa ale skoro Warszawa jest najbardziej zapsioną stolicą Europy to warto by było umożliwić jej mieszkańcom przestrzegania przepisów.
  19. [quote name='Justynaaaa']Masz całkowitą rację. W dziale Beagle na forum zamieściłam temat w którym przedstawiłam ludziom, że udało mi się kupić zdrowego psa z pseudohodowli. Oni oczywiście zaczęli po mnie jeździć, że pies bez rodowodu to kundel, że jestem idiotką, bo za kundla dałam 600 zł [rok temu nie było tańszych BEAGLI BEZ RODOWODU, nie kundli, jak 600zł] Ręce opadają :roll:[/QUOTE] Beagla z rodowodem można kupić już za 800 zł a więc wtopiłaś:razz: Nie twierdzę, że psy bez rodowodu nie potrzebują miłości ale takie pieski powinno się oddawać za darmo lub za koszt szczepień o ile takowe są. Rozmanżanie psów w typie nie ma sensu. Materiał genetyczny, przodkowie niepewni. Rodzice szczeniąt bez hodowlanki a same szczeniaki bez przeglądu. Kupując psa z rodowodem też trzeba mieć oczy dookoła głowy i nie działać pochopnie. Szczególnie narażeni na wpadki są ludzie, którzy planują zakup psa modnej rasy jak np. york. Jednak obserwując niektóre rasy jak np. collie to czasami wydaje mi się, że dolewka takiej krwi od zdrowych, nierodowodowych psów by się przydała:roll: (choć w realu to prawdopodobnie niemożliwe)Fakt, jestem fanką collie "starego typu" (których w Polsce się już nie hoduje, dostępne są jedynie jako importy) i kolaki prezentujące się na tutejszych ringach niezbyt mi się podobają. Te współczesne kanony psiej urody są czasami troszkę dziwne. Czasami we wzorcach niektórych ras zmierza się w stronę, która w ostateczności może okazać się ślepym zaułkiem (pod względem zdrowotnym również).
  20. Sikających gdzie popadnie?Psy też? One właśnie sikają gdzie popadnie:evil_lol:
  21. Ja tam nie widzę problemu. Można się zawsze spytać. Jeśli właściciel sklepu się zgadza to wchodzę z szelciakiem na ręku a jeśli nie to nie i koniec. Jakoś tak z dużą collie to bym się do sklepu nie pchała:roll: a na ręce jej nie wezmę. Mam dużo osiedlowych sklepików (i spożywczych i ze szmatami) gdzie można z psiakiem wchodzić a są i takie gdzie jest wyraźny zakaz więc się nie narzucam. W sumie w GalMoku widuję yorki na rękach czy w torbach ale innych ras nie uświadczyłam. Czasem myślę, że fajnie by było iść z szelciakiem np. na wyprzedaż do Zary, doradziłaby mi co kupić;)
  22. Eeee, trochę dziwny pomysł z tą pieluszką. Myślę, że mało który 6-latek dałby się namówić na taki zabieg, szczególnie na placu zabaw czy trawniczku. Dla mnie jednak toaleta to podstawa+podkłady higieniczne na deskę (eko). 6 latek to duże dziecko i tak w pieluchę:-o Z tą chusteczką na ziemi to ok. A te kupy w parkach i krzakach to raczej produkcja żuli. Można spróbować ich ukarać grzywną:evil_lol:
  23. Jesteś z Warszawy? Pod niektórymi jordankami nie ma trawniczków tylko chodniki i ulice. Ja już nie mam dylematów czy lepiej żeby dziecko siknęło na uboczu czy przy chodniku czy zsikało się w majtki bo to dorastająca nastolatka i doniesie do domu jak trzeba ale nie dziwię się matkom małych dzieci bo co one mają zrobić, maluch nie trzyma zbyt długo. Swoją drogą nigdy nie widziałam dziecka robiącego kupę pod krzakiem czy w jordanku (kupa to jednak taka wstydliwa sprawa dla dziecka). To nie chodzi o to, że czuję się gorsza tyle, że na moim osiedlu grozi się psiarzom i wykłada na psy trutki. Nagrałam nawet na kamerę pana, który zawsze mi wygraża z okna i powiedziałam, że zaniose film na policję. A noszenie kilometrami kupy w folii jest jednak dla mnie nieestetyczne, więc pojemnik sobie sprawię.
  24. Tak a propos dzieci sikających gdzie popadnie. Niestety w Warszawie i nie tylko w ogródkach jordanowskich brakuje toalet. Pamiętam jak moja córka była mała, chodziłyśmy do jordanka przy Odyńca-piękny, wyremontowany plac dla dzieci tylko toalety brak no i krzaczków też......Maluch "przypilony" na siusiu i nie odsikany w porę, no wiadomo jak to się kończy:oops: Warszawa nie pomaga niestety i psiarzom i ludziom na godne załatwianie swoich spraw-brak koszy, brak toalet. Nie polecam komuś, kto nagle zapragnie siknąć wybierać się do Centrum, trzeba trzymać i koniec. Nie polecam psiarzom Mokotowa, piesek zrobi kupkę to owszem zbieramy, sprzątamy i co dalej? Torebka do kieszeni. Na targach w Pekinie były takie fajne pojemniki, które można przytroczyć do szelek i wrzucić kupę w woreczku, taki sprzęt w Warszawie jak najbardziej przydatny, gdyby nie cena to już by był mój bo takie chodzenie z kupą w przejrzystym worku nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Swoją drogą, choć sprzątam po psach to i tak są ludzie którym nie podoba się to że pies wogóle śmie kucnąć i zrobić kupę. Może nauczę psy korzystać z sedesu:multi:
  25. Motywacją niech będzie to co pies lubi najbardziej-u mnie wystarcza kabanos pocięty na prześwitujące plasterki. Dla innego psa niekoniecznie to musi być jedzenie, może być np. piłka. Koncentrację ćwiczyłam nakierowując jedzeniem wzrok psa na moje oczy-początkowo w statyce potem w ruchu. Nauka poprzez zabawę też przynosi fajne efekty np. pies jest zwariowany na punkcie frisbee, rzucam dysk, pies przynosi ale ma ochotę się poszarpać a ja nie, pokazuję mu palcem na ziemię i mówię "tu", pies zainteresowany dlaczego stukam palcem odkłada dysk i sprawdza to miejsce. Odłożony dysk biorę do ręki i rzucam. Jest zabawa, jest nowa komenda, jest nagroda w postaci zabawy. W podobny sposób można nauczyć komendy-puść (szarpak w roli głównej, pies się szerpie, jak puści to mówimy puść), daj (piłka odkłada na kolana), hop (skok na murek), lewo, prawo (wykorzystujemy np. słupki biegając z psem) itd....... Fajnie uzupełniać komendy słowne gestami, z czasem pies reaguje na sam gest.
×
×
  • Create New...