Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. Jest jeszcze jeden mój ulubiony typ-złośliwe pańcie. Mam taką jedną co w tym celuje. Podchodzi i mówi -"pani puści pieska to się z moim pobawi". Nasze psy się lubią więc nie mam powodu aby nie puszczać. Pieski zataczają kółeczka, bawią się wesoło a pańcia nagle "No to idę, dowidzenia."Nie czeka aż zapnę psa na smycz tylko odchodzi szybkim krokiem. Moja biegnie za jej psem a pańcia z oddali "Chyba będzie musiała nas pani gonić". Całe szczęście nie muszę bo moja robi w tył zwrot i grzecznie wraca do mnie. Dla mnie to jasne, że jak mój pies bawi się z innym to zanim się zawinę to mówię, że muszę już iść i może przywołamy pieski. Szczególnie jeśli drugi to niezbyt posłuszny szczeniak i jeśli się oddalę to może pobiec za mną i odbiec od właściciela. A co do "pouczającego" typu to większość tych mądrali nawet smyczy dla psa nie ma bo uważają, że pies na smyczy się męczy. Większość tych"wolnych" bezsmyczowych psów nie widziało jednak więcej niż skrawek trawnika pod domem.:diabloti:
  2. Miejmy tylko nadzieję, że ten wspaniały wątek umrze śmiercią naturalną a jego "kulturalny gospodarz" przeniesie się do działu "Foto Blogi" gdzie będzie mógł bezstresowo snuć swoje mrożące krew w żyłach historie:evil_lol: i żaden bezczel nie będzie się mu wtrącał i wyłapywał jakieś tam "drobne" nieścisłości i krytykował jakże podziwu godną postawę:p
  3. He, he.....też mi atrakcja:evil_lol: Przynajmniej czysto i w wakacje dosyć pusto. Ja nie będę wystawiać, mój szelciak ma stojące uszy :oops:ale chętnie przyjdę pooglądać wasze psiaki.Niestety dosyć droga ta impreza więc pewno jak zwykle zdecyduję się tylko na 1grupę :-( Współczuję wszystkim użytkownikom "parkingu"-co roku to horror i wyłudzanie pieniędzy za nic.
  4. Tylko tak-do metra trzeba dojść (w stronę Marszałkowskiej), potem wysiadamy Stacja Racławicka (na stacji do przodu i w prawo wychodzimy), idziemy Racławicką w stronę Wołoskiej, przechodzimy skrzyżowanie i dalej aż do Gwardii. Do przejścia mamy dużo więcej niż w przypadku korzystania z tramwajów. Ale jak ktoś woli metro to też dobrze;)
  5. Lottie-Szkoda, że nie oglądałam odcinka o którym piszesz. Ciekawi mnie skąd się bierze agresja w stosunku do domowników, co trzeba zrobić aby sobie takiego psa "wyhodować":-( Moje psy nie są agresywne, jeden czasami wykazuje agresję lękową w stosunku do psów konkretnej rasy-ONków.Jeśli mialabym agresora w domu to bałabym się takiego psa, nie wiem czy byłabym w stanie samodzielnie wyprowadzić psa z takich zachowań. Na forum collie, była opisywana historia chłopaka, który przygarnął kolaka. Pies okazał się agresywny, dotkliwie pogryzł go w twarz i uszkodził oko w momencie gdy chłopak usiadł na podłodze. Chłopak nie poddał się i zostawił psa u siebie oraz zaczął szkolnie. Myślę, że dla niektórych to byłaby zbyt duża trauma aby móc na nowo zbudować relacje z psem.Pies agresywny to chyba wogóle gigantyczny problem i nie do rozwiązania przez laika.
  6. joanna83-ja na twoim miejscu nauczyłabym córkę, że jak pies śpi to mu się nie przeszkadza, wydaje mi się że pies też chce trochę spokoju więc warto czasem rozdzielić psio-dziecięce towarzystwo. Co do szelek wyciąganych spod psa to też mnie to nie dziwi-takie szarpanie może wywołać w psie niepokój czy ból (ja daję komendę wstań jeśli chcę coś spod psa zabrać, po co mam go płoszyć, łatwo jej nauczyć jak pies już umie komendę siad).Uważaj aby pies nie powiązał obecności dziecka z czymś co jest nieprzyjemne, bo w przyszłości może być źle. mój pies jak mu się dmuchnie w nos to też potrafi kłapnąć paszczą, więc tego nie robię;)
  7. W jakim celu więc jesteś w tym wątku ? "Chyba nie ma co tego powielać? " No jak to w jakim celu? W takim samym w jakim ty założyłeś ten wątek, czyli w żadnym. A tak na serio, trochę śmieszy mnie historia o "dzielnym rycerzu" i jego psie, którym udało się obronić przed groźnym yorkiem, ewentualnie druga wersja jak to "dzielny rycerz" uchronił yorka przed pożarciem przez swojego "superwytresowanego"psa. Wiem, podbiegacze to zmora zarówno właścicieli dużych jak i małych psów tyle, że te historie nie są rozparywane w oddzielnych wątkach, tylko w jednym zbiorczym, gdzie jest szansa na szerszą i ciekawszą dyskusję Twój wątek nic ciekawego nie wnosi poza gloryfikacją własnej osoby.No i dziwi nie wybór działu"rasy agresywne". Kto jest agresywny-york, twój pies czy ty? No i nie musisz tak "wytłuszczać" moich wypowiedzi bo mam dobry wzrok i standartowy font też dobrze widzę(inni chyba też?);)
  8. No trudno, ten przed kim zje ma przerąbane. No chyba, że następnego dnia zje po nim. Albo niech ten ktoś wogóle nie je to będzie srawa jasna:evil_lol:
  9. A wogóle to skąd pies wie, że je po mnie? Czasami łyknę coś w przelocie a czasami nic a czasami podjadam. Jak nie zjem nic to kiedy mam nakarmić psa?Czy zamiast jeść mogę wypić tyko kawę?:evil_lol: (tak, wiem mam złe nawyki żywieniowe)
  10. Z Cenralnego (bezpośrednio spod dworca)każdy tramwaj w stronę Mokotowa-10, 17, 33. Wysiadka na skrzyżowaniu Wołoska-Odyńca, Racławicka. Potem w prawo- w Racławicką, prosto do Gwardii, to już tylko kawałeczek na piechotę. Z Centrum (można już wsiąść pod Stadionem 10-lecia)dogodne połączenie to autobus 117 (na Mokotów, Wilanów) wysiadka jak wyżej. Z okolic Zachodniego bezpośredni autobus (w stronę Mokotowa) pod Gwardię to 186. Kilka darmowych parkingów jest przy Odyńca-bywają wolne miejsca (to dla zmotoryzowanych), opodal Wołoskiej;)
  11. yamayka-nie mogła tego zrobić celowo bo takie osoby nie mają mózgu a jeśli mają to w szczątkowej postaci i coś takiego jak myślenie planowe czy przyczynowo skutkowe jest im całkowicie obce Podbiegacze i to jeszcze nachalne to zmora tak jak i ich własciciele. Jakiekolwiek szkolenie w towarzystwie naskakującego, upierdliwego psa jest całkowicie niemożliwe. Ćwiczenia w rozproszeniu bardzo się przydają o ile rozproszeniem nie jest obcy pies na grzbiecie naszego.
  12. Tylko o takich niewłaściwych zachowaniach psów i ich właścicieli jest już jeden wątek i to bardzo obszerny "Chamstwo innych psiarzy...." Tam już wielokrotnie rozpracowywano sprawę jazgotów, puszczania psów luzem. Chyba nie ma co tego powielać?
  13. No i jeszcze jedna przygoda mnie spotkała (może nie powinnam wychodzić z domu dzisiaj?) tym razem z kopulatorem. Idę sobie z suką a tu chop od tylca skoczył sobie na nią spanielek i dawaj! Właścicielka stoi i sobie patrzy z ogłupiałą miną więc nie zastanawiając się ani chwili capnęłam napaleńca za grzbiet i pierdyknęłam metr dalej. Baba skomentowała całe zdarzenie "Jak nie ma cieczki to nic z tego nie będzie" to się jej spytałam "czy jak nie będzie miała owulacji i ktoś ją zgwałci to powie to samo?"Babsko zamilkło i chyba się obraziło, że nie dałam jej psiuńciowi sobie pofolgować. Swoją drogą pies był tak napalony jakby moja suka miała cieczkę w pełni rozkwitu. Przydałby się jakiś mały Armagedon co by wybiło wszystkich kretynów z mojego osiedla:diabloti: Za tydzień pojadę na wieś i zamierzam ten czas spędzić tylko w towarzystwie psów, kotów, krów, obornika i piwa. Jestem z urodzenia warszawianką ale czasami to miasto i materiał ludzki tak mnie wpieniają, że mam ochotę wyjechać i więcej nie wrócić. evl-cieszę się, cieszę! W tych trampkach, dżinsach i czapce z daszkiem wyglądam na gówniarę, pewno dlatego ludzie mnie nie szanują(no chyba że mam strój galowy-dresik i łańcuchy:evil_lol:). Czas wskoczyć w garsonki i obcas a do ręki teczkę, taka byznesłumen to dopiero budzi respekt.
  14. badmasi

    Gryzie !

    Kagańca nie zakłada się psu "za karę". Pies ma się przyzwyczaić do kagańca i traktować go jak coś normalnego a nie jak formę kary gdy coś nabroi. Kup szarpak (taki sznur dla psów, w sklepach są w formie grubych warkoczy) i gdy pies zacznie gryźć twoją rękę wymieniaj na szarpak. U mnie to działało bez zarzutu. Zdecydowanie nie pozwalaj na podgryzanie rąk, komenda "Fe" "Nie" itp. jest dobra tylko musi być wypowiadana stanowczym tonem.Potem wręczasz psu szarpak i mówisz wesołym tonem "zabawa". Ja tam nie wiem czy to "piszczenie" to dobry pomysł-ja tego unikałam jak ognia.Niektóre psy wręcz to rozochaca do dalszej zabawy w gryzienie. Musisz psiaka zmęczyć szarpaniem, nich się wybawi to będziesz mieć spokój przynajmniej na kilka godzin.Labki to psy pełne energii i muszą mieć dużo zajęć aby nie psocić w domu;)
  15. Dzisiaj ja się popisałam chamstwem. Poszłam z psem na bazarek, mam zaprzyjaźnione budki gdzie pozwalają mi wchodzić z psem. Pies był coś nie w sosie więc się lekko zaparł na środku bazarkowej alejki i stwierdził, że nie idzie dalej, wypatrzyła to jakaś starsza kobieta i naskoczyła na mnie, zaczęła krzyczeć- "Wstrętne dziewczynisko! Męczysz psa! Zaraz zadzwonię na straż miejską, że maltretujesz zwierzę!"(raczej spodziewałam się opieprzu za wchodzenie z psem na teren bazaru) No i coś we mnie pękło, więc zbluzgałam babę. Nie jestem z siebie dumna bo trzeba było odwrócić się na pięcie i odejść bez słowa. Niestety, chyba skumulowała się we mnie złość gromadzona od miesięcy a spowodowana głupimi komentarzami przechodniów (a może to wina dzisiejszej wichury).Tak swoją drogą miło być postrzeganym jako "dziewczynisko" w wieku 35 lat.
  16. eagle-ciągle nie rozumiem dlaczego właścicel yorka tak się zestresował? Dlatego, że podbiegł on do twojego spokojnego psa? Dlaczego krzyczał na ciebie? Twierdził, że masz psa luzem - ty początkowo piszesz, że wziąłeś na smycz, potem że miałeś go na lince cały czas. Ciągle nie klei mi się ta historia. Mój pies jakoś nie raeaguje na małe jazgoty, jakoś tak ma, że je olewa więc dla mnie spacer w parku gdzie są małe psy puszczone luzem zupełnie nie stresuje. Jak się coś przyczepi do portek to z godnością to strząśnie. Wiem, że są psy agresywne nietolerujące miniaturowych szczekaczy ale ja w takim układzie zakładałabym kaganiec, tak na wszelki wypadek. Nie chciałabym aby mi pies zżarł yorka czy chihuahua. Spacer w otoczeniu psów średnich czy dużych puszczonych luzem i wykazujących jakiekolwiek tendencje do zachowań agresywnych czy dominujących to troszczkę inna bajka. Poradzić sobie z silnym agresorem jest trochę trudno.
  17. U mnie z tą rejestracją to jest na odwrót niż u ciebie Bejotka, ja czytam sobie forum czasami całymi latami a nigdy się nie rejestruję-tak jest np. z FC czy Little Star (forum sheltie). Ostatnio zarejestrowałam się na LS tylko żeby potwierdzać obecność na szelcikowych spacerkach.Trochę przerażają mnie fora gdzie są prawie sami "wszechwiedzący" hodowcy, którzy nawet na zwykłe pytanie nie potrafią odpowiedzieć spokojnie. Dogo też śledziłam wiele lat i stwierdziłam, że "mieszane" towarzystwo jest dużo ciekawsze a i pogadać sobie można na wiele tematów.....nie tylko hodowlanych i wystawowych.
  18. Bejotka- Ja przez wiele lat nosiłam się z zakupem kolaka, dużo czytałam, przeglądałam hodowle i doszłam do wniosku, że jednak zbyt mało wiem o rasie i hodowlach w Polsce więc nie mogłam się zdecydować. Ideałem dla mnie był pies znany z mojego dzieciństwa, postawny, silny, energiczny no i niezbyt "puchaty". Los chciał, że zamiast kupić przygarnęłam kilkumiesięcznego szczeniaka w typie collie. Odkryłam bardzo fajną rzecz, że nie wygląd psa jest dla mnie najważniejszy tylko to co razem robimy. Uwielbiam collie więc w odległej przyszłości prawdopodobnie kupię psa z rodowodem ale teraz już wiem z jakiej hodowli-z takiej w której kładzie się nacisk nie tylko na wygląd ale także na "pracę" psa. Pies pracujący nigdy nie będzie "puchaczem" bez szyi. Wolałabym aby idea psów pracujących jakimi są collie i sheltie utrwalała się a nie zanikała. Zarówno na dogo jak i na FC wielokrotnie czytałam wypowiedzi hodowców hołdujących tej idei (także Delay) więc mam nadzieję, że nie jest tak źle. Rzeczywiście, oglądając collie i sheltie na wystawach można odnieść mylne wrażenie, że są to "puchate kukły" . Okazuje się jednak niejednokrotnie, że te wypielęgnowane "miśki" na codzień wyglądają troszkę inaczej i mają całkiem ciekawe dokonania na torach agillity czy we frisbee.
  19. Delay-nie wiem jak to jest wśród hodowców collie, sheltie są mi troszkę bliższe bo mam już drugiego psa tej rasy zauważyłam jednak że nie dyskwalifikuje się szelciaków i nie wyklucza z hodowli tylko ze względu na stojące ucho. Jeśli pies ma szanse wystawowe, jest ładnie zbudowany, ma ładną sierść, fajny charkter to hodowca to ucho klei i prowadzi psa dalej. W pewnych kwestiach zgadzam się z Bejotką (chociaż może na to nie wygląda) i uważam taką rzecz jak stojące ucho za banał, który można zmienić we wzorcu dopuszczając dwie wersje i stojące i załamane. Jeśli chodzi o "wyraz" to przecież psy niegdyś kopiowane też uważano z psy o prawidłowym "wyrazie", to czy teraz kiedy nie jest to powszechne to te psy mają "wyraz" nieprawidłowy? Często hodowcy zadają mi pytanie-dlaczego nie chcę poprowadzić psa wystawowo bo pies dobrze rokujący. Tylko dlatego, że nie chcę kleić uszu. Jak twierdzisz, psy z podklejanymi uszami zdobywają laury na wystawach-sędziowie chyba widzą co jest grane? Być może zaczynają już powoli przymykać oko na obowiązujący wzorzec?Być może zbyt wiele psów w tych rasach ma z tym problem i gdyby wyeliminować te z podklejanymi to nie byłoby co oceniać?
  20. Moja szkotka jest bardzo cicha, nie szczeka bez potrzeby ale szelciak dziamgocze jak oszalały (ale i tak o połowę mniej niż na początku). Całe szczęście szkotkę chyba też"boli głowa" od jazgotu więc w domu małą ucisza, niestety na spacerach muszę już sobie radzić sama.....Dzisiaj niosłam torbę żwaczy wołowych, postawiłam ją na chwilę na ziemi, szeltik wywąchał, że mam coś pysznego. Niefortunnie w tym czasie podbiegły do nas dwa znajome pieski aby się grzecznie przywitać, jednak szeltik doszedł do wniosku że uśmierci potencjalnych pretendentów do żwaczy swoim jazgotem-rany..... ale psy miały zniesmaczone miny jak usłyszały te szelciakowe dźwięki (to tak jakby ktoś kroił styropian tępym nożem). Im odechciało się żwaczy a mnie spaceru.
  21. Bejotka-skoro się tak uczepiłaś tego fragmentu mojej wypowiedzi (nie chwyciłaś ironii chociaż we wcześniejszym poście to wyjaśniłam) to-moje zdanie jest takie jeśli ktoś marzy o wystawach i założeniu hodowli oraz ma fantastycznego psa niech te uszy klei. Jeśli ma zbankrutować kupując kolejne psy i modląc się żeby przy 10 to ucho znowu nie stanęło niech klei i koniec, spełni swoje marzenie, dochowa się miotów które wzbogacą rasę a pies na tym nie ucierpi. To, że ktoś chce wystawiać i hodowć psy nie wyklucza tego, że ich nie kocha tak jak każdy inny, przeciętny właściciel. Nie słyszałam żeby collie usypiano ze względu na ucho:crazyeye:tym bardziej, że to ucho często staje w 4-6 ms. życia kiedy pies jest już u nowych właścicieli a nie w hodowli. Zgadzam się z Moną, która napisała że"klejenie uszu to najmniejsza zbrodnia w hodowli". Collie to zdrowe, silne, energiczne psy, świetne do szkolenia i sportów, jaki idiota chciałby to zmieniać:-o Przytaczane przez ciebie drastyczne przykłady nijak się mają do tego w jaką stronę dążą porządne hodowle owczarków szkockich-czyli polepszenia nie tylko wyglądu ale i charakteru oraz kondycji.
  22. perla111-Nie musisz się aż tak bardzo martwić o mój stan psychiczny jestem silna jak taran bo właśnie takie "małe smuteczki" uodparniają mnie na niekomfortową rzeczywistość, co nie znaczy że każdy tak ma-jeden się wzmocni a drugi przewróci. Wiem co to znaczy mieć dużego psa bo mam całkiem spory okaz owczarka szkockiego. Tylko mam taką zasadę-jeśli właściciel małego psa nie życzy sobie witania to nie dopuszczam do kontaktu. Dziwne to może ale mój pies nie zaatakuje kurduplaska nawet ujadającego do niemożliwości, a jak otwieram drzwi to pies zawsze staje za mną, nigdy się nie "wymyka". Kontrola nad psem i przewidywanie zdarzeń do podstawa szczególnie jeśli mamy psa który może stać się przyczyną czyjegoś cierpienia czy to fizycznego czy psychicznego.
  23. evl-wprowadzenie poprawek do wzorca byłoby genialną sprawą (tak jak u borderów gdzie dopuszczalne jest ucho stojące i załamane) ale wielu hodowców pewno nie poparłoby naszego pomysłu:evil_lol: Nieliczne hodowle posiadają psy z naturalnie załamanym uchem, reszta klei i tyle....Ponoć, stojące czy załamane ucho głównie (ale nie tylko) to sprawa dziedziczna. Tyle, że jak sprawdzić, że suka czy reproduktor mieli te uszy klejone???? Bejotka-te moje rozważania a'propos oddawania psa do hodowcy to tylko takie dywagacje, nie znam nikogo kto tak zrobił albo chciał zrobić tylko ze względu na ucho (tylko coś tam w owczarkach niemieckich była taka historia opisana na Dogo).Znajomi, którzy mają psy wystawowe z problematycznymi uszami to nad tymi uszami"pracują". Nie wiem czy te psy cierpią, raczej wyglądają na zdowolone, chyba przyzwyczajają się tak jak york do noszenia spinki. Dla psa to nie jest bolesny czy upośledzający funkcjonowanie zabieg.Ja nie kleiłam bo lubię stojące ucho -szkotka i szeltik dzięki temu wyglądają tak "zadziornie" (jejku hodowcy mnie zabiją za takie herezje:evil_lol:) Genialnie by było gdyby wszystkie sheltie i szkockie collie miały te uszy naturalnie załamane ale jak widać matkę naturę ciężko oszukać....Może gdyby dopuszczać do rozrodu tylko osobniki o prawidłowym uchu?Ale to w obecnych czasach utopia:evil_lol:
  24. Bejotka-oczywiście, że każdy może się wypowiadać ale w tym wypadku ważne są wypowiedzi konstruktywne a twoje taka nie była. Jeśli jesteś przeciwnikiem klejenia uszu to napisz dlaczego. Stwierdzenie "nietenteges"to opinia o wartości zerowej. Nieuważnie mnie czytasz, nigdzie nie napisałam że collie ze stojącym uchem jest gorszy. Przeczytaj jeszcze raz-uważnie:cool3: Sama mam szkockiego collie i sheltie-i jeden i drugi mają stojące uszy ale nie uważam, że każdy musi mieć psa niezgodnego ze wzorcem tak jak ja. Osoba prosiła o radę to poradziłam na tyle ile umiem, ale przecież nikogo nie zmuszam ani nie namawiam. Istnieją ludzie, którzy marzą o wystawach, dlatego kupują psy z rodowodem. Jeśli kupią szkockiego collie czy sheltie, będą to psy dobrze rokujące wystawowo ale "ucho stanie" to co mają według ciebie zrobić? Kupić następnego, oddać do hodowcy? W przypadku tych dwóch ras często występują wady związane z nieprawidłowym uchem więc ryzyko jest zawsze. Moje osobiste zdanie jest takie-jeśli nie zamierzamy chodzić na wystawy to "nie kleić" ale nie każdy musi je podzielać;)
  25. A ja mam na podwórku całą"sforę" yorków, są to przesympatyczne psy i doskonale wychowane. Nie są noszone na rękach i zawsze bez oporów witają się z moją szkotką, która je uwielbia(choć z perspektywy takiego małego pieska to pewno wielki potwór). Nie są też szczekliwe i lękliwe ani tym bardziej noszone na rękach oraz nie podbiegają do obcych psów, więc nie widzę powodu aby prowadzać je na smyczy. Nie można więc generalizować że mały pies to szczekacz a duży "oaza spokoju". Dla mnie jak mandaty za puszczanie luzem to dla każdego po równo-czyli dla ciebie też [B]eagle[/B]:cool3:
×
×
  • Create New...