Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. Problemy zdrowotne np. neurologiczne, babeszjoza, zapalenie opon mózgowych,początki padaczki, zwykła niestrawność, zatrucie .....mogą być różne ale nie należy myśleć o najgorszym, wet będzie wiedział najlepiej po zbadaniu odruchów i reakcji źrenic, jeśli będą prawidłowe to może rzeczywiście nadwrażliwość może na jakiś dźwięk, którego my nie słyszymy? mój pies dyszy i się trzęsie przy problemach żołądkowych (kiedyś jak się zatruł przysmakiem osiedlowym nafaszerowanym trutką) ale do tego dochodzą inne objawy-wymioty, rozwolnienie....no i szybkie odwodnienie psy rasy takiej jak twój, jak wiesz miewają problemy z jelitami, może to? co tu wyrokować, jak wrócisz od weta to napisz co powiedział
  2. Jeśli nie są to problemy zdrowotne to trzeba się dokładnie rozejrzeć w mieszkaniu-może coś się zmieniło?Mój pies miewa lękliwe okresy po których następują miesiące spokoju i zaczyna się od początku....Przez kilka dni patrzył wieczorami w okno i panicznie się czegoś bał, ja nic nie widziałam. Kiedy z uporem zaczęłam się wpatrywać w to miejsce co pies to okazało się, że chodzi o czerwone światełko dla samolotów zapalane na odległym Pałacu Kultury.Czasami boi się nowego przedmiotu przyniesionego do domu np. raz był to kwiat pnący postawiony wysoko na półce. Może to też być nowy obraz na ścianie, kiedyś był to wygaszacz w kompie, czasami cień lub światła samochodów rzucające ruchome rozety świelne na suficie:shake: Mój drugi pies też nie zwaraca uwagi na takie drobnostki więc może tu chodzić o rodzaj nadwrażliwość na bodźce dotyczący tylko niektórych psów (moja znajoma mówi o tym zjawisku"psi autyzm") Co do cmentarza, to psy zazwyczaj zachowują się tam dziwnie, myślę że czują świeżo zakopane ciała,"zapach śmierci". Jeden pies będzie się bał, inny spróbuje kopać a moje wyją, żegnając się ze zmarłymi po wilczemu więc na cmentarz nie chodzą.
  3. Konsekwencja-jasne że tak! TD zastosowana jako forma terapii właściciela? Gorzej jak potraktuje on te zasady tak bardzo na serio, że skończy się to nerwicą natręctw :evil_lol:
  4. Też się kiedyś dałam zwieść TD, całe szczęście tylko na kilka dni bo doszło do mnie, że to totalna głupota. przechodzenie przez drzwi-gdy próbowałam się wcisnąć pierwsza to suka też się wciskała, uważała że to jakaś głupia zabawa więc tak się przepychałyśmy co kończyło się zazwyczaj moim śmiechem gdy suka machała ogonem i zachęcała-dalej, no poprzepychajmy się jeszcze! Teraz włazimy jak której wygodniej. karmienie-trudno by mi było nakarmić psy po mnie bo one są zawsze wygłodniałe rano i czekają na śniadanie, ja często śniadania nie jem więc musiałyby mieć głodówę posłanie-no raz usiadłam w jej posłaniu a ona stała i patrzyła na mnie jak na przygłupa na zasadzie "jak chcesz to sobie siedź a ja tam pawika puściłam" moje łóżko- psy nie włażą bo nie lubią, mają posłania pod moim łóżkiem i tam chrapią chyba ze świadomością, że śpimy razem jedzenie psa-tu nie ma o co walczyć bo psy jak dam im kość to same przynoszą ją do mnie, przygłupy czasami chcą żebym tą kość im rzucała do aportu, nie próbowałam jeść z miski psiej bo jak biorę miskę do ręki to one się cieszą bo wiedzą, że coś do niej wpadnie a nie zniknie domaganie się uwagi- jakoś wiedzą, że jak jestem zajęta to się nie przeszkadza, jak pracuję na kompie to psie pyski lądują na kolanach albo na stopach i to im wystarcza, lubię jak psy przychodzą się połasić bo to sama przyjemność a one lubią doglądać pakowania walizek, prac ogrodowych (razem z kotem)są ciekawe co robię i sprawdzają czy to fajne, nie mogłabym ich pozbawić tej przyjemności pies nie może stać wyżej niż właściciel- a my mamy taką zabawę, suka biegnie przodem po schodach i na półpiętrze się zatrzymuje, czeka, dostaje nagrodę, zawsze jest wyżej niż ja i jakoś jak dotąd mnie nie zagryzła Dla mnie, ogólnie ciekawsze jest poznawanie psa, jego ruchów, znaków niż walka o władzę na którą się pewno traci mnóstwo energii. Doceniam swoje psy i pozwalam im na humory, psie smutki, mają zły dzień ok. ja też miewam złe dni.No i dzielę się żarciem, zawsze widzą, że po obiedzie wpadnie do miski jakiś kąsek-choćby ćwiartka ziemniaka. Dużo więcej uzyskałam budując zaufanie psa do mnie poprzez nagrody, zabawę i współpracę niż poprzez przepychanie się w drzwiach(chociaż cholernice zakazy też mają:diabloti: żeby nie było, że wszystko im wolno). Poza tym mówi się, że pies to towarzysz człowieka-a towarzysza dominować się nie powinno.
  5. Szkoda, że ludzie dorośli prezentują mentalność nastolatki z podstawówki, obgadywanie za plecami to przecież norma w środowisku hodowców. Nawet wśród ludzi z kręgu "hodowlanych przyjaciół" pojawiają się osoby, które krytykują i obgadują tych, którzy na chwilę znikną z pola widzenia i wydaje mi się, że nie jest to domeną (jak kilka osób uważa) wyłącznie użytkownika merider. Dogomania całe szczęście jest to forum na którym można swobodniej wymieniać poglądy niż na "tym innym" ale kilku osobom przydałoby się więcej wyrozumiałości i poczucia humoru. Zaperzanie się i popadanie w ton mentorski to cecha osób zadufanych w sobie i bez krzty samokrytyki. Co do "robienia bagna" to administratorzy tamtego forum mogliby posądzić o to użytkowników, którym honorowo przyznali tzw. banana, więc może warto przypomnieć sobie pewien cytat z NT "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem". Supergoga ma całkowitą rację- kochajmy swoje psy bez względu na ich pochodzenie i wygląd. "Konkursy piękności" są potrzebne bo bez wystaw, my nabywcy nie mielibyśmy rodowodowych psów. Tylko czy trzeba aż tyle jadu aby hodować i wystawiać psy? Złość piękności szkodzi i dlatego pewnie mój pies jest taki śliczny bo pochodzi od hodowcy z dużym poczuciem humoru;) Co do psa ze zdjęcia(importa, wypożyczonego z Danii). Czy nie ma on czasami "niedomkniętej paszczy"?Hmmm, może tak tylko na zdjęciu, a może grymas???
  6. Oczywiście, że grzeczne:evil_lol: Po spacerze 1,5 godzinnym"tam i z powrotem", aportowaniu i szarpaniu piłki, ćwiczeniu slalomu, obrotów w powietrzu i zaliczeniu gonitw przez płotki z pinczerem miniaturowym to każdy byłby grzeczny (może ja też?) Piękna Lulka puszcza do ciebie oczko:loveu:
  7. Ok. ja tam wycofuję się z dyskusji, wkracza ona dla mnie w niezbyt lubiane rejony. Prześciganie się kto jest lepszym hodowcą szetlandów nie ma dla mnie sensu (zweryfikuje to raczej czas a nie elokwencja na forum). Nie jestem i nie będę hodowcą psów z powyższych powodów. Jako zwykły wielbiciel rasy życzę samych sukcesów hodowlanych bo być może w odległej przyszłości po raz kolejny stanę się waszym "kupującym";)
  8. aniaDark-nie "faktycznie" tylko mam, jak chcesz to mogę tobie przesłać skany z orzeczenia lekarskiego;) przeczytaj to co napisał merider, to zrozumiesz o co chodzi, ja nie umiem jaśniej, szkoda klepać w klawiaturę aby tłumaczyć ciągle to samo, bo wracamy do punktu wyjścia:shake:
  9. No właśnie-merider, trafniej bym tego nie ujęła....O to właśnie mi chodziło, gdy napisałam że w Polsce nigdy nie widziałam prawdziwego amerykana. Jak to w znanej reklamówce "prawie robi wielką różnicę":evil_lol:
  10. Ciekawe co to znaczy najlepsze szetlandy w Polsce?Mój nie ma dolewki amerykana(poprzedni też nie miał) i wygląda całkiem, całkiem, charakter też nienajgorszy:razz: A co do słów hodowczyni to ciężko mi oceniać czy miała coś zdrożnego na myśli, animozje między hodowcami to całe szczęście nie moja sprawa. Jak na całą Polskę to te kilka importów to niezbyt wiele aby móc sobie wyrobić pogląd na temat imponującego wyglądu amerykana, myślę że więcej w tej kwestii mają do powiedzenia Norwegowie i Szwedzi. Byłam blisko od wejścia w posiadanie takiego psa, ale jak nie teraz to może za kilkanaście lat lub w innym wcieleniu. Dobrze Gosik-wymieńmy się skanami rodowodów, ale będzie zabawa:multi: Co do tego rozglądania, mam astygmatyzm może przez to nie dostrzegłam tych kilku doskonałych importów?
  11. "Bez przesady z tym zmęczeniem szetlanda. "-tak, tak milamini, wcale nie trzeba szetlanda męczyć bo to on cię zamęczy, właśnie zaliczyliśmy czwarty 1,5 godzinny spacer a teraz piszę tylko jedną ręką bo w drugiej trzymam piłkę na sznurku z uwieszonym psem, i to wszystko twoja wina:diabloti: Co do dysplazji to na pewno zrobiłabym badania w przypadku jeśli chciałabym uprawiać z psem sport w poważniejszym wydaniu.Wydaje mi się że profesjonalne trenowanie agility czy frisbee bez badań na dysplazję jest ryzykiem i może się dla psa skończyć niezbyt przyjemnie-znam dwa takie przypadki. Wydaje mi się, że w polskich hodowlach szeltików bardzo rzadko robi się badania stawów.Znalezienie więc hodowli z wszelkimi możliwymi badaniami i jeszcze blisko miejsca zamieszkania może być trudne:shake:
  12. Widziałam dokument o szetlandach z USA i Kanady. Były tam też zdjęcia psów, których nie ma już na świecie.Były to psy spore, mocnej budowy i o rzeczywiście dużych głowach, przypominały swym wyglądem szkockie collie. Gosik71-z całym szacunkiem ale zdjęcia psów, które zamieściłaś nijak się mają do tych psów na filmie.Jedna ze znanych hodowczyń szetlandów powiedziała, że te polskie amerykany to "pic na wodę".Warto pooglądać sobie zdjęcia psów z hodowli amerykańskich i kanadyjskich sprzed kilkunastu lat i współczesne można poczynić bardzo ciekawe obserwacje...
  13. Zofia.Sasza-cudny ten twój psiaczek, gdybym nie miała swoich "blondynek" to już by był mój. Miniatura amstaffa, ale to by był szpan na osiedlu:diabloti:
  14. Władczyni-ja tego sznurka jeszcze nie wymieniłam(wytrzymał już 3 ms), jest bardzo mocny a dużo też pewnie zależy od psa. Sznurek się tylko zmechacił ale to mi nie przeszkadza.Dzwoneczek też nie drażni a wręcz pomaga jak chcę odwrócić uwagę od przechodzącego psa czy ptaka to potrząsam piłką. Szarpaki do przeciągania też mamy ale nie są takie ekscytujące. Zazwyczaj daję je moim dwum sukom i wtedy to rzeczywiście jest performens, duża ciągnie, mała za nią jedzie..... Co do twojego pomysłu z kupowaniem piłek i nabijaniem na sznurek to chętnie skorzystam, tylko nie wiem gdzie można je kupić, potrzebuję małej bo paszcza też niewielka. Duża suka uwielbia piszczałki ale nie kupuję bo z lubością chodzi z tym w pysku i wydaje dziwne dźwięki a na dłuższą metę to rzeczywiście jest irytujące.Potem próbuje rozbroić zabawkę i wyjąć to piszczące coś....Piłkę ma jedną ulubioną, takiego dużego jeża, jeśli ta piłka kiedyś zginie to będzie problem zostanie tylko frisbee a dyskiem w domu rzucać nie mogę choć czasami mi się zdarza:oops: Mamy też miękkie nibyfrisbee do szarpania ale mała go nie lubi......za to duża bardzo, gorzej jak ustawia się do łapania a to cholerstwo nie lata.
  15. prittstick-masz całkowitą rację, pies ciągnie za sznurek tuż przy piłce powodując że "włącza" się dzwoneczek z czasem sznurek ulega destrukcji ale można go wymienić. Sznurek jest dosyć mięki ale wytrzymały, piłka natomiast ze specjalnego, miękkiego odpornego na pożarcie tworzywa.Pies aportuje ją też trzymając za sznurek tuż przy piłce. Niestety nie pamiętam jaka firma-metka jest niebieska z wizerunkiem psa.Mój pies uwielbia to cudo nigdy nie zapomina o nim jak idziemy na spacer.Ma ją od kiedy skończył 5ms.życia. Mam też taką cięższą piłkę, masywną ale się nie sprawdza bo w trakcie rzutu jakbym wcelowała w psa czy przypadkowego przechodnia to byłoby słabo:roll: Mamy też zwykłe piłeczki bezsznurkowe ale one czasami giną w trawie a i teraz jak jest ciepło to nie mam ich gdzie schować, tę na sznurku przewieszam sobie na nadgarstku i nie ma problemu.Dla mnie odkrycie roku!
  16. Ja zauważyłam, że te regularnie bite psy jak nie przychodzą na wołanie i biegnie do nich właściciel to się wywalają na plecy, brzuchem do góry. Ten gest poddaństwa ze strony psa to bardzo smutny widok....Jednemu panu poradziłam, że lepszym spsobem na skuteczne przywołanie psa jest wyciągnęcie z kieszeni smaczka niż okładanie smyczą to powiedział, że nie będzie uczył psa żeby do żarcia leciał. Szkoda tego psiaka bo to bardzo fajny golden, niezwykle pojętny i możnaby go nauczyć wiele rzeczy.Raz mu nawet zademonstrowałam, wyjęłam smaczka, powiedziałam "do mnie" i sprowadziłam do "siad"-pies nie miał najmniejszych problemów z posłuszeństwem.Teraz tylko problem bo jak pies mnie zobaczy to biegnie i siada przy nodze:evil_lol:
  17. Kup piłkę na sznurku-dla labków jest odpowiedni rozmiar i wytrzymałość. Niech będzie w miarę lekka-ja mam taką pustą środku z dzwoneczkiem. To fajna rzecz, można ją rzucać i się nią szarpać. Najpierw szarpaczka, potem kilka rzutów i znowu szarpanie psiaki to uwielbiają. Pies będzie warczał, potrząsał glową ale się nie przejmuj to tylko zabawa! Zawsze jak przyniesie posłanko to wymieniaj na piłkę-szarpak.Jak wymęczysz psa to będzie spkojniejszy, nauczysz przy okazji aportów a między wami nawiąże się więź i współpraca.
  18. Puli- w prosty sposób, trącają mnie pyskami w specyficzny sposób i ja wiem, że jest problem bo bardzo dobrze znam swoje psy i w tej kwestii się nie mylę a psy mają do mnie zaufanie i wiedzą, że jak jest ciśnienie to pomogę i mogą zawsze przyjść, a nie reagowałam na zaczepki zabawowe bo nie będę się bawić z psami w nocy i już. psy potrafią sygnalizować wiele rzeczy-brak wody w misce, brak ulubionej piłki, strach, niepokój, chęć na siku.....trzeba tylko umieć odczytać te sygnały i tyle no cóż moje psy wiedzą też że na każdą rzecz jest odpowiedni czas-na zabawę, jedzenie, spacer, odpoczynek.....czy są genialne?raczej nie....po prostu dobrze wychowane Ja dużo pracuję w domu-piszę, rysuję-i jak siedzę przy kompie to jakoś psy też wiedzą że nie wolno mi przeszkadzać, to bardzo ułatwia życie i to też jest kwestia zaufania bo wiedzą też że jak skończę robotę to będzie spacer i zabawa, jak się zasiedzę to przynoszą"spacerowe"piłki i patrzą wymownie:p
  19. Ja bym zmęczyła diabła:diabloti: Ja robię tak z 8 ms. szczeniakiem: ostatni spacer ok. 19-20 ale bardzo intenswny, biorę piłkę rzucam, szarpię i tak 1-1,5godz.Jak spotkamy zaprzyjaźnione psy to jeszcze zaliczamy szalone biegi. Potem pies pada i śpi aż do 7rano.Jeśli po spacerze ma jeszcze ochotę na zabawę to rzucamy lekką piłką w domu.Drugi pies wychodzi ok.24-1 ale mała już nie idzie aby nie rozbudzać. Jeśli nie odpowiada mi pora wychodzenia to stopniowo ją zmieniam, przesuwam o pół godziny i po kilku dniach o godzinę. Zastosowałam też drastyczną metodę ale od pierwszego dnia w domu-jak kładę się spać to psy nie mają prawa mnie budzić, na zaczepianie reagowałam odwróceniem się plecami i komendą na miejsce(posłania mają pod moim łóżkiem). Sygnałem do ciszy nocnej jest zgaszenie światła.Nie mogą też bez pozwolenia wejść na łóżko-to broni mnie przed dzikimi skokami po twarzy.Myślę że zakaz wchodzenia na łóżko możesz jeszcze wyegzekfować, na zaczepki nie reagować-kilka dni, trochę wytrwałości i pies się znudzi.Nie daję zabawek na noc-szczególnie kości bo robią dużo hałasu.Noc jest do spania koniec.Tylko, że ja jestem psim terrorystą:evil_lol: Psy mogą budzić tylko jak mają problemy-ponadpogramowe siku czy ku.
  20. Młodzi ludzie w okolicy sprawili sobie owczarka niemieckiego, młody, skory do zabawy, przyjazny. Idę ze swoim kurduplastym szeltikiem na smyczy i słyszę jak młodzi ludzie mówią głupio się uśmiechając: zabierz psa bo nasz go zeżre. Za chwilę wychodzę ze swoją szkotką-duży, umięśniony collie starego typu no i młodym ludziom rzedną miny. Już nie są tak skorzy do wygłaszania głupich komentarzy. Nie wiem skąd w ludziach przekonanie, że jak mają dużego psa to natychmiast ma to być groźny okaz, który będzie gnębił kurduplaste pieski. Po co wogóle otwierać usta jak mają z nich wypadać same idiotyzmy?Chamstwa nie lubię i chamskich komentarzy też nie.
  21. Greven- nie wiedziałaś, że amstaffy pożerają niemowlęta? Skaczą do wózeczków, robią am, am i po dzieciątku. Całe szczęście mamusia miała na tyle przytomny umysł, że odczyniła uroki zapobiegające nieszczęściu. A tak na serio to kobiety w ciąży i z malutkimi dziećmi są często przeczulone-może włączają się atawizmy z podtekstem hormonalnym?
  22. joanna83- co do szczeniaczka to bym na twoim miejscu zastanowiła się jak rozwiązać pewen problem logistyczny tzn. nauka sikania na dworze. Jak szczeniak jest bardzo mały 8 tyg-12. to sika na podkład kiedy chce ale potem trzeba go dość często zabierać na spacer aby nauczył się siusiu na zewnątrz, czasem i co 2 godz. Jak jesteś sama z dzieckiem to jak wyjdziesz-będziesz zabierać dziecko? Samo nie zostanie w domu bo zbyt małe, a jak dzieciak zachoruje to wogóle będziesz uziemiona. Piesk z DT to fajny pomysł ale ja bym się zdecydowała na pieska starszego, spokojnego, lubiącego dzieci i potrafiącego załatwiać swoje potrzeby na zewnątrz.Jak marzy ci się pies rasowy to wybierz takiego w typie rasy, w DT jest dużo takich psów-fajny pomysł to szkocki collie, to psy dosyć spokojne, łagodne, piękne a niestety aż roi się od nich w schronach.Jeśli pies jest pod opieką DT to pewno też będą opiekunowie wiedzieli czy zwierz jest szczekliwy czy nie...Dobrze też aby był w miarę odważny bo z płochliwym psiakiem będziesz mieć sporo problemów, agresywny też nie a więc zrównoważony. Jak urodziła się moja córka to miałam jamnika, starego i krnąbrnego, jakoś nie był dręczony przez dziecko, relacje między nimi ułożyły się genialnie.
  23. Agneska-co do pielęgnacji to ja specjalnie psów nie pielęgnuję, dobre jedzenie i spacery to dla mnie podstawa, piękna sierść wtedy zapewniona (jak karmić i czym to odsyłam do odp. działu, dużo jest o karmach i żywieniu naturalnym, wybór należy do ciebie). Spacery z sheltie przy każdej pogodzie-deszcz, śnieg bo szelciak nie jest wrażliwy na zimno i wilgoć, nie choruje, nie wymaga ubranek. Mogą go męczyć duże upały lub duży mróz ale to jak każdego psa.O pielęgnacji sierści napisałam kilka postów wyżej w odpowiedzi na pytania Kisses.Kołtuniącą się z uszami sierść można nacierać oliwą, ostatecznie rozciąć lub wyciąć kołtuny jak nic nie pomoże(są w sklepach specjalne widelce do rozczesywania kołtunów) Szelciaki gubią dużo sierści na wiosnę, wtedy pomaga kąpiel i wyczesanie. Ja nie mam dywanów, moje psy nie śpią na łóżkach więc nie ma problemu. Sierść szelciaka zbiera się w kłębki na podłodze, które codziennie zbieram, zamiatam lub odkurzam. Co do pielęgnacji pupy,uszu i oczu to tak jak każdy pies-czasami trzeba wyczyścić, przemyć. W układaniu szelciak jest bezproblemowy, chętnie współpracuje z właścicielem, nie jest nadpobudliwy. Nie lubi krzyku a już bicie wogóle nie wchodzi w rachubę. Dobrze uczy się go na kliker, zabawki, smaczki. Lubi długie spacery, aporty, chętnie uczy się sztuczek co dobrze sprawdza się w tańcu z psem.Zwinny, skoczny, energiczny ale sporty wysiłkowe jak bieganie przy rowerze to raczej nie.W domku starszy szelciak lubi sobie pospać, młodszy potrzebuje zajęcia i gryzaków. Wymaga socjalizacji aby nie był lękliwy (psy, samochody, dzieci itd.też jest dużo porad na dogo)Wybierając z hodowli poproś o pieska o zrównoważonym charakterze-koniecznie wyklucz egzemplarze lękliwe. No i oduczaj szczekania bo szelciak lubi drzeć japę co w przyszłości może być problemem. Warto się spytać w hodowli czy psy mają badania oczu i na dysplazję, niewielu hodowców je robi a są one ważne jeśli chcesz mieć zdrowego psa a szczególnie jeśli zwierz ma uprawiać sporty.No i kup psa wiosną lub latem, zimowa pora nie jest najlepsza do uczenia sikania na dworzu, latem wszystko jest prostsze. Dużo informacji o sheltie znajdziesz na forum little-star.pl Co do wychowania psów też dużo porad na dogo lub [url]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/url] bonsai 88- w całej rozciągłości się z tobą zgadzam, osobiście wolę dzieci na spacerach z psem małym niż z dużym a i tak zawsze powtarzam córce-na spacerach z trzymaj się z dala od nieznajomych psów, ulicy, nie puszczaj ze smyczy. Z moją 25 kg. szkotką dzieciaka bym nie puściła. 12 letnią dziewczynkę z berneńczykiem (przeciągającym ją od krawężnika do krawężnika) omijam szerokim łukiem.Są też dzieci i dzieci-lubię popatrzeć na małego chłopca z mojego podwórka uczącego swoje yorki wygłupiastych sztuczek a jego wiedza na temat psów jest imponująca. Niezły elaborat wysmażyłam:oops:ale jadę na wieś bezinternetową i wracam dopiero w niedzielę w nocy .....
  24. Kisses-sierść sheltie nie wymaga specjalnej pielęgnaji, trzeba tylko wyczesywać miejsca za uszami bo robią się tam kołtuny. Co do brudzenia-to ja nie zauważyłam aby szelciak się specjalnie brudził, posiada włos okrywowy o oleistej strukturze, odporny na wilgoć i brud (to pieski wyspiarskie przystosowane do życia w chłodnym i wilgotnym klimacie). Brud sam odpada.Jak jest mokro i błocko to przecieram szmatką i tyle....Szelciaki z dużą ilością bieli mogą się czasami "przykurzyć". Jak się nie lubi brudasków to można sobie sprawić trikolora (czarny, podpalany).Tak wogóle to częste kąpiele i czesanie szkodzą sierści, uszkadzają naturalną osłonę a podszerstek wogóle nie ulega zabrudzeniu więc nie ma co go myć.Trzeba tylko pamiętać że szelciaki obficie lnieją na wiosnę-tracą podszerstek i wtedy trzeba zbierać kołtuny z podłogi.Sheltie nie wymaga strzyżenia, według wzorca można podciąć tylko sierść w okolicy@,i kępki na spodniej stronie łap (szczególnie zimą bo zbiera się tam śnieg). co do reszty twoich wymagań to sheltie jak najbardziej pasuje
  25. W razie spacerowej wpadki szelciaka można wziąć na ręce, BOSa raczej nie..... Mniejsze sheltie ważą ok. 3 kg, te większe egzemplarze od 7 w górę, przeciętna waga ok. 5 kg.Większą sterowność można sobie zapewnić na szelkach, moja 12 letnia córka daje radę a jest raczej drobnej postury. Te psy są dosyć proste do układania. Tyle, że to ja w domu zajmuję się uczeniem psów a nie dziecko.Ale już rozsądna 14-15 -latka spokojnie sama może zająć się szkoleniem szelciaka, to raczej nastolatka pełną gębą a nie dzieciak.
×
×
  • Create New...