-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
-chihuahua -pomeranian -sheltie -szkocki collie -owczarki belgijskie -australijski pies pasterski -wilczak -dog argentino
-
Też myślę, że troszkę zbyt późno na samodzielne działanie. Twoje suki są dorosłe, mają utrwalone niewłaściwe zachowania i sprawy zaszły zbyt daleko. Ja na twoim miejscu też bym skorzystała z rady dobrego szkoleniowca bo życie w takim "ukropie" to nic przyjemnego.Jak widzisz, słuchanie rad weterynarza a propos wychowania psów nie zawsze przynosi dobry skutek. Powiem ci, że zanim dokupiłam drugą sukę to trochę poczytałam tu na forum co zrobić aby relacje układały się dobrze. Nie wydaje mi się żeby pozwalanie psom na ustawianie się w drastyczny sposób to była dobra decyzja. Wyznaję jednak zasadę, że w stadzie psim rządzę ja i psy muszą się słuchać moich poleceń a nie kierować swoimi popędami.Nie pozwalam na walki o zabawki, kości, jedzenie i moją uwagę.(kości np. jeśli powodują konflikt zabieram i koniec zabawy)Próby drastycznego ustawiania duszę w zarodku - słownie. Myślę też, że jeśli jeden pies jest spokojny a drugi pełen temperamentu to należy zapewnić jednemu spokój a drugiemu zajęcie. Myślę, że ten spokojny wkurza się, że drugi zakłóca mu odpoczynek. Nie chcę cię oceniać ale myślę, że twoje psy nie są posłuszne skoro walczą a ty nie masz na to wpływu.No i dlaczego boją się smyczy????
-
Fiona 2008-łączę się z Tobą w cierpieniu, przerabiałam to już, może nie z psem agresywnym ale upierdliwym. Walka z tym psiurem kilka razy dziennie, na każdym spacerze doprowadziła mnie do nerwicy. Branie na ręce mojego psa się nie sprawdzało bo upierdliwiec skakał na mnie lub moją kurduplastą córkę aby wydostać od nas naszego szczeniaka. Dla Ciebie, jeśli ten pies jest agresywny może się to źle skończyć. Kilka postów wcześniej dziewczyny dały mi kilka rad jak stoczyć walkę z "głuchym"właścicielem upierdliwego psa. Jeśli prośby nie skutkują czas na groźby.... Ja zaczęłam od tego, że poinfomowałam właściciela, że nie odpowiada mi , że jego pies podbiega do mnie, czuję się osaczona i zagrożona. Powiedziałam, że boję się o swoją córkę na, którą jego pies skacze i warczy oraz o zdrowie moich suk po których depcze. Powiedziałam, że jeśli nie zmieni swojego postępowania złożę skargę. Do nękania go dołożyli się także inni sąsiedzi i to wystarczyło... Jeśli nie starczy to looknij sobie na rady zawarte w postach wcześniejszych
-
A ja się muszę pochwalić sukcesem. Sprawa z radosnym goldkiem-gwałcicielem została rozwiązana. Okazało się, że pies zalazł za skórę jeszcze kilku osobom i po kilku intrwencjach słownych goldek wrócił tam gdzie jego miejsce czyli na smycz. Najlepsze są miny właścicieli psa na mój widok, kwaśne i obrażone tak jakbym pozbawiła ich czegoś cennego. Cóż, nie musimy się przyjaźnić. Teraz czas na starszą panią i jej agresywnego rotka. Jej głupkowate komentarze gdy jej bestia rzuca się regularnie na moje psy doprowadzają mnie do szału -"Ona się tak rzuca bo się jej pani piesek nie podoba", no i zero reakcji z jej strony. Ostatnio powiedziałam jej, że się nie boję bo kupiłam sobie gaz na psy, które nie lubią mojego. Fajną miała minę.... Moja suka też ma pieska, który się jej nie podoba ale gdy widzę go z daleka, co by uniknąć niemiłych zdarzeń omijam go szerokim łukiem a nie pcham się w jego stronę.Pani rotkowa czuje się mocna bo większość właścicieli suk pryska na jej widok a ja mam już dość uciekania przed nią do bloku. Fiona 2008-mnie to mają za wariatkę, że nie puszczam szczeniaka do ich psów, przecież mogą się tak fajnie pobawić. Jak mówię, że z posłuszeństwem u niego krucho i może nawiać to wywalają gały ze zdziwienia "To mu pani wkropi i będzie po sprawie"
-
kary dla nieodpowiedzialnych wlascicieli psow
badmasi replied to mistwalker1006's topic in Wszystko o psach
Amstafka-a gdzie Twoja smycz? Chcesz wymagać od innych? Zacznij od siebie. Mnie osobiście wkurzają ludzie puszczający psy na boiska szkolne. Potem dzieci na zajęciach wf. zmuszone są omijać "prezenty" pozostawione przez pieski. Jest wyraźny zakaz wprowadzania tam psów. -
Pod moim domem, w lumpeksie był na wystawie taki śliczny Chi-biały, długowłosy w różowym kaftaniku. Niestety ktoś mi go sprzątnął sprzed nosa. Sprzedają je na wagę-zapłaciłabym ok. 4zł-ufffff , cóż to by była za oszczędność!!!
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Napiszę tu. Może ktoś rozwinie temat. To na co hodowca zwrócił mi uwagę to:dysplazja stawu biodrowego, zwichnięcia rzepki, choroby kręgosłupa, zapadanie tchawicy, choroby przyzębia ( bardzo kosztowne), choroby oczu oprócz tego:choroby serca, wodogłowie, liczne choroby neurologiczne, problemy z żołądkiem, rozszczep podniebienia, wodogłowie Bardzo trudny poród - jeśli ktoś pragnie w przyszłości zakładać hodowlę
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Też marzyłam o CHi i przez dłuższy czas poszukiwałam białej suczki długowłosej(moja koleżanka ma taką i jest bardzooooo słodka) ale w rezultacie odpuściłam sobie. Dlaczego? -Cena jest niestety zaporowa. Naprawdę ładna suczka to koszt ok. 3,5 tys.(pieski tańsze)a więc już na wejściu trzeba wyskoczyć z dużej kasy, no ale potem można "zaoszczędzić na jedzeniu", tak mały piesek nie je zbyt wiele i można pozwolić sobie na zakup nawet bardzo dobrej karmy, która nie zniknie tak szybko....... -W Polsce niestety nie ma idealnych CHi dla zwykłego człowieka, znajomi sprowadzali ale to koszt ok. 4 tys. euro -Znajoma hodowczyni powiedziała, że niestety Chi niechętnie uczą się czystości, mają mały pęcherz i posikują dlatego dobrze aby na stałe pies miał kuwetkę w domu -Są bardzo skoczne, jak koty i wszędzie wejdą -Zestaw chorób genetycznych często spotykanych u tej rasy trochę mnie przeraził -To pieski ciepłolubne, kaftaniki jednak nie w moim stylu.... -Mogą być lękliwe i szczekliwe(egzemplarze źle socjalizowane, izolowane od innych zwierząt i ludzi, np. noszone tylko na rękach) a ja mam już jednego strachliwca Mity a'propos Chi: -To nie jest prawda, że psów tych nie można szkolić, uczą się tak samo szybko jak każda inna rasa -Wcale nie tak źle sobie radzą z dużymi psami i innymi zwierzakami, potrafią się dogadać nawet z dużo większym od siebie(moja koleżanka ma oprócz Chi kundla wielkości bernardyna oraz kota) - Złośliwe i jazgotliwe? Dobrze ułożony i socjalizowany Chi jest słodki,bystry,odważny, pełen energii i chętnie uczy się sztuczek, może też biegać w agility.(i jest piękny....znowu mnie naszło, gdybym tylko była trochę bogatsza) a jeśli chodzi o kota-kot wcześniej czy później zaakceptuje każdego psiaka tylko przez pierwsze dni trzeba pilnować aby szczeniaka nie drapnął w oko (chociaż elegancki kot tego nie zrobi). Mój kot fantastycznie bawi się z psami ( a też mam jednego kurdupelka, sheltie), jak ma dość towarzystwa siada na parapecie, szafie itp. co do kontaktów z obcymi, dużymi, ciężkimi psami to trzeba zachować taką samą ostrożność jak w przypadku każdej innej małej rasy
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Mój szczeniak też rozlewa. Tylko, że ja zuważyłam pewną prawidłowość, "kopie"w misce jak pada na nią światło, olśniło mnie, że widzi na dnie swoje odbicie. Ostatnio przyniósł też "sobie" piłeczkę i wkurzył się, że sobowtór nie chce się bawić. Ja po prostu stawiam miskę w zacienionym miejscu, może też zmienię na plastikową-tam nie ma odbicia. Chlapanie jest cudowne ale ja gonię i nie pozwalam, tylko trzeba namierzyć przestępcę na gorącym uczynku.Co do innego poidełka to nic mi nie przychodzi do głowy, może to dla świnek to dobry pomysł? Mój szczeniak pewno by się szybko z nim rozprawił. A do zabawy na samotne godziny zostawiam pojemnik sylikonowy z chrupkami w środku, gigantyczną kość większą od szczeniaka oraz wielkie kartonowe pudło do szarpania.
-
Zaczerwienienie i opuchlizna to mogą to też być objawy grudkowego zapalenia trzeciej powieki lub wrastających pod powiekę rzęs. Takie przewlekłe problemy dobrze skonsultować z psim okulistą(w Warszawie dr. Garncarz) Jeśli to na 100% zapalenie spojówek to leczenie niekoniecznie będzie łatwe. Problem lubi nawracać, szczególnie jeśli pies lubi grzebać w ziemi, biegać po krzakach czy kąpać się w bajorkach. Ja moją sukę leczyłam antybiotykiem, niestety z mizernym skutkiem. Teraz stosuję tylko żel nawilżający gałkę oczną Vidisic i krople do oczu Homeoptic (wet odradził dłuższe stosowanie antybiotyku). Nam pomogło.To nie są leki szkodliwe więc zawsze można spróbować, oczywiście po skończeniu kuracji zapisanej przez wet. Homeoptic to fantastyczne krople-ja leczę nimi swoje zapalenia spojówek na tle alergicznym. Antybiotyki dawno odstawiłam.
-
Władczyni-masz rację sprawa nie łatwa. Sterylkę kotce musiałam zrobić, bo miała permanentną mrauczkę ( a to syjam więc wyła jak potępieniec) a tabletkami szprycować jej nie mogłam bo brała je już zbyt długo. Lato spędza z nami na wsi więc nie miałam wyjścia. W przypadku suki ciągle się waham. Od kilku lat chodzę ze zwierzyńcem na Wołoską i myślę, że tamtejsi wet. też mają dosyć mojego słowotoku. Sterylkę wyliczyli na ok. 400 zł. Suka jest lękliwa więc nie wiem jak zniosłaby zabieg. Z tą parasolką to kiepska sprawa, moja suka dostałaby zawału. Jak pada to nawet nie chce iść na dwór ze względu na parasole.Nawet jak w parasolu leży kiełbasa to skubana nie podejdzie. Myślałam aby kupić gaz(kiedyś miałam) tylko czy psu nie zrobię nim krzywdy, w końcu nie jego wina, że ma głupiego właściciela. Ja myślę, że w przypadku goldka sprawy nie da się załatwić polubownie. Obecny właściciel jest niefrasobliwy i uważa, że każdy powinien kochać jego psa. Dziś powiedział, że nie panuje nad psem bo pies młody (ma ok. 1,5 roku)-i co z tego?Ja też nie panuję nad przygłupami więc chodzą na smyczy. Najpierw skarga do wspólnoty, wymagają dokumentacji fotograficznej, potem dzielnicowy i policja.Mamy kilku dziadków blokowych, którzy chętnie zajmują się tego typu sprawami. Zanim straż przyjedzie delikwent się zmyje.
-
Shin-ustosunkuję się do części Twojej wypowiedzi dotyczącej kastracji/sterylizacji. Przeczytałam sobie wątek o którym prawdopodobnie piszesz, nie będę się tam udzielać bo nie mam czasu. Mam sukę nierodowodową, której nie zamierzam rozmnażać. Zastanawiałam się nad sterylizacją. Przeczytałam na Dogo wszystkie za i przeciw i się wystraszyłam. Co jeśli moja suka będzie miała komplikacje po zabiegu, miałam już psa z częstomoczem i wiem co to jest...Smród, ścierka i tak przez lata. Także suka mojej znajomej, rok po sterylce ma wiele komplikacji związanych z zaburzeniami hormonalnymi, czeka ją kolejny trudny i drogi zabieg.Sterylizowałam swoją kotkę, ale ona jest wychodząca a kota nie da się upilnować. Zabieg przebiegł ok. tylko w wyniku stresu pooperacyjnego kotka wyskubała sobie sierść w kilku miejscach infekując je jednocześnie.Leczenie skóry było długie i kosztowne.... Moja suka ma cieczkę raz w roku i jestem w stanie jej upilnować, regularnie odwiedzamy weta więc kontrolujemy kwestię ewentualnego ropomacicza. Nęka mnie jeden problem-podwórkowych gwałcicieli. Jak pisałam wcześniej mam na podwórku goldena biegającego luzem, który naskakuje na suki w cieczce, właściciel nie reaguje. Dziś kolejny raz zaatakował cieczkującą amstafkę prowadzoną na smyczy, jej właściciel był zmuszony wziąć ją na ręce a jego dziewczyna trzymała goldena za skórę(brak obroży). Ja swojej suki na ręce nie wezmę bo zbyt ciężka. Obawiam się też goldena bo warczy co znaczy, że może mnie dziabnąć, nie boi się tupania, krzyku, wogóle nie reaguje.Dziś miałam kolejną już rozmowę z właścicielem goldena, psu zachciało z kolei gwałcić mojego szczeniaka, który cieczki nie ma i nigdy jeszcze nie miał.Tym razem właściciel był bardzo agresywny. Spytałam się go co zrobi jak będę wychodzić z suką w cieczce-powiedział żebym się odczepiła bo ma ważniejsze problemy na głowie i żebym sobie poszła, tylko gdzie skoro tam mieszkam???Nie chciałam sąsiedzkich zatargów ale prawdopodobnie czeka mnie oficjalna przeprawa z właścicielem psa, bo jak nie to będzie problem. Jak zgwałci mi sukę to co? aborcja? Na razie za radą dziewczyn zaopatrzę się w gaz i cyknę kilka zdjęć cyfrą, gorzej jak chamski pan po prostu da mi w ryj. Goldek kupiony był oczywiście dla dziecka, wnuczki tego faceta, jak widać szybko się rodzince znudził i wylądował u dziadka.
-
Z tymi chętnymi na szczenięta to śliska sprawa. Nawet w przypadku zamawiających, przy szczeniętach z rodowodem często część z tych osób się wycofuje i młode muszą zostać w hodowli dodatkowe tygodnie albo wręcz miesiące. Zdarza się też tak, że chętny gdy przyjdzie do hodowli i zobaczy ile zniszczeń szczeniaki potrafią dokonać, że potrzebne są zabezpieczenia kabli, usunięcie niektórych mebli i dywanów, maty czy gazety do sikania to uciekają z krzykiem. Malamuty to też o tyle trudne psy, że lubią sobie zapolować. Mój znajomy ma dwa. Zdarzyło się, że nawiały i niestety rozprawiły się z kozą sąsiada (nie mówiąc już o kotach, kurach czy małych psach) za którą trzeba było zapłacić. Jeśli taki malamut pójdzie w tak zwaną "szkodę" to może go niestety spotkać zły los. Malamuty potrzebują specyficznego zajęcia, psy znajomego biegają w zaprzęgu a i tak im mało. Nie może on też mieć małych zwierząt w domu a ogrodzenie i kojec dla psów muszą być solidne.To psy, które potrzebują nie miłych ale odpowiedzialnych właścicieli.Może się zdarzyć, że część szczeniąt lub dorosłych psów wróci do Ciebie (w najlepszym razie)od zniechęconych nabywców.
-
Dzisiaj miałam szansę pogadać sobie z właścicielem niesfornego, podwórkowego goldena. Pan zawsze, jak mnie widzi ulatnia się za blok zostawiając mnie i moje psy z problemem jego naskakiwacza. Dziś natknął się na mnie przypadkiem akurat w momencie gdy jego pies zaplątał się w moją smycz z przyduszonym na końcu szczeniakiem. Spytałam się czy ma smycz dla psa i czy mógłby zacząć jej używać. Na co padła odp." A po co? przeszkadza pani?". Powiedziałam, że przeszkadza bo łazi za mną, warczy, plącze się w smycze i skacze na córkę. Facet zaczął się pultać więc powiedziałam, że złożę zażalenie do wspólnoty. Facet jakiś niekumaty, zobaczymy czy normalna rozmowa poskutkuje. A jeśli nie to co....?Boję się bo mojej suce zbliża się cieczka, jak ja będę walczyć z tym psem?Jak się na niego tupie to warczy. Może kurcze jak się znowu doczepi to czymś go spsikać? Dezodorant, lakier do włosów?
-
Moim zdaniem bez smyczy mogą chodzić psy posłuszne, zrównoważone, nieagresywne oraz te które znają zasady psiego savoir vivre. Psy nachalne, naskakujące na inne, agresywne, zaczepne bezwzględnie na smyczy. Jak się ma własny ogród to można robić co się chce. W mieście muszą obowiązywać jasne zasady, żyjemy w otoczeniu innych i musimy dbać nie tylko o swój komfort ale także innych osób. To z jakimi psami moje się bawią i biegają wolę decydować ja-z wielu powodów i nie będę się rozpisywać z jakich bo to nudne. Socjalizacja może być też z powodzeniem przeprowadzana na smyczy czy lince. U mnie na podwórku cztery yorki biegają luzem i są to fantastyczne, bardzo posłuszne psiaki. Moja suka jak była mała uwielbiała zabawy z nimi. Teraz troszkę zbyt duża i zabawa z tymi miniaturkami, mniejszymi od mojego szczeniaka mogłaby się zakończyć katastrofą.
-
Idąc tym tropem rozumowania musiałam się osobiście oraz mojego szczeniaka pozbawić wieczornego, miłego spaceru. Skoro z małą mam się nie pojawiać tam gdzie biegają duże (także agresywne) psy puszczone luzem to muszę się trzymać z daleka od mojego podwórka, trawniczków i alejki. Przymuszona niefrasobliwością właścicieli podbiegaczy odbyłam "przyjemny" spacer wzdłuż ruchliwej ulicy a zarazem głównej alkoholowej arterii okolicznych nurków, narciarzy,amatorów sklepów nocnych.... Co z tego, że szczeniak na smyczy? Podbiegacze z prędkością błyskawicy wpadają na zasmyczonego psiaka i przy okazji na mnie. Smycz nigdy nie chroni nikogo przed atakiem obcego psa puszczonego luzem. To właściciele psów puszczanych bez smyczy mają obowiązek zachować ostrożność.
-
Ja tam nie puszczam ze smyczy-duża lubi sobie wtedy poszczekać a mała jeszcze głupia i ciagnie ją w stronę śmietnika. Ale wczoraj puściłam dużą i wcale nie po to aby mogła się pobawić. Byłam zmęczona po całym dniu roboty (w niedzielę!), wyszłam z psami i pod blokiem były moje ulubione pańcie z suczkami atakującymi moją zasmyczoną i w kagańcu. Jak zwykle suki ruszyły do ataku, pańcie zadowolone bo psinki takie odważne (a wiedzą, że ja swojej nie puszczam) i myślały że jak zwykle bezkarnie ich suki będą szczekać a ja będę swoją wyciszać i kombinować....Stwierdziłam a ch. i odpięłam smycz....Suki sp. aż miło a moja się przebiegła. Kagańca nie zdjęłam bo jedna z nich miałaby już dziurę w tyłku. Przerażenie na twarzach pańć bezcenne. Powiedziałam, że następnym razem zdejmę kaganiec.
-
Ostatni spacerek u nas to 2-3 w nocy tylko, że to już obowiązek (a nawet przyjemność jak twierdzi) TZta. Przygłupy mogą sobie poszaleć w śniegu i nawet nie ma kogo obszczekać. Tak, te Pola Mokotowskie to porażka. Zawsze sobie obiecuję, że nigdy tam nie pójdę a potem ciągnie mnie tam jak muchę do g. Numer do straży wpisałam w komórkę, tak na wszelki wypadek. Mój podwórkowy retriverek wczoraj zyskał nową ksywkę-gwałciciel. Sąsiedzi sprawili sobie śliczną amstafkę. Jest słodziutka i milutka. Dostała pierwszej cieczki w życiu i na spacerku, puszczony jak zwykle luzem retriver wskoczył na nią od tyłu i dawaj...Szkoda mi było właściciela amstafki gdy bezradnie miotał się z nią na smyczy a właściciel gwałciciela nawet nie próbował go odwołać. Cholerny retriver wymusza kontakty, jak się go próbuje odgonić to warczy. Ma też nowy zwyczaj chodzenia za ludźmi i obwąchiwania im tyłków, a spróbuj zaprotestować.....Aż się boję jak moja sucz dostanie cieczki. Tylko, że ja nie będę tak grzeczna jak właściciel amstafki....
-
Wszystkie historie,które mi się dotąd przydarzyły to nic w porównaniu z dzisiejszą. Podkusiło mnie aby wybrać się na Pola Mokotowskie-córka pojeździ na sankach, TZ zrobi zdjęcia psiarni, psy pobiegają-będzie fajnie. Stoimy na górce i w pewnym momencie włazi na nią postawny, pijany facet z ONkiem. Moja suka nie lubi ONków, zaczyna szczekać więc wyjmuję kiełbaskę i ją wyciszam.Siedzi i łypie na ONka.Wtedy facet pyta się czy suczka ja mówię, że tak ale żeby nie podchodził bo ona nie lubi tej rasy. Na to facet, że on musi poznać swojego psa z moją i podchodzi do mnie bliziutko. Suce puszczają nerwy (dodatkowo czuje wódę od gościa) i zaczyna się rzucać, ONek też, a facet mimo wszystko podchodzi, psy się na siebie rzucają (choć moja suka na krótkiej smyczy).....Wtedy wkracza TZ i każe mu wyp. No i dalej następuje lawina zdarzeń-TZ się ciska, suka się rzuca, facet rzuca się do bitki, szczuje nas ONkiem.....jakaś baba odciąga faceta, jakiś koleś odciąga ONka-wtopa!A ja chcę dzwonić na straż miejską- pierwszy raz w życiu, co by ocalić moje zęby i szczękę i mojego TZta,oraz zdrowie psa ale pojawia się problem-nie znam numeru......Ludziom udało się odciągnąć faceta z ONkiem, my przeżyliśmy.Tylko jak to możliwe aby w środku miasta, na górce pełnej dzieci w samo południe dochodziło do takich zdarzeń?
-
No to ja tym razem o rotku. Opodal mnie mieszka starsza babka z mężem, mają dwa psy rotka i kundla. Oba psy bardzo agresywne. Letnie dni spędzają na balkonie metr na metr (pierwsze piętro) drąc japy na przechodzące psy. Zawsze mam obawy, że rotek skoczy, nigdy się to nie stało ale zastanawia mnie jak sąsiedzi mogą znieść to ujadanie? Na spacery rotek wychodził zazwyczaj w kagańcu i na smyczy a kundel luzem ale w kagańcu. Akcja wygląda tak, że już z daleka kundel zaczyna ujadać i podbiega do przechodzącego psa a rotek miota się na smyczy zajadle charcząc. Dotąd omijałam towarzystwo zawsze szerokim łukiem (po prostu ze strachu bo boję się, że babcia rotka nie utrzyma), albo wracałam w stronę domu i szłam inną drogą. Myślę, że większość psiarzy tak robiło bo państwo się rozbestwili. Rotek i kundel zaczęły chodzić bez smyczy i kagańca! Dzisiaj wieczorem wyszłam z małym pieskiem i idę odebrać córkę z zajęć harcerskich i widzę, zbliża się do mnie rotkowe towarzystwo. Na mój widok pan zapiął rotka na smycz (niechętnie), kundla już nie. Tym razem nie chciałam im schodzić z drogi bo się spieszyłam i stanęłam licząc na to, że państwo skręcą w alejkę. A oni nic! Idą w moją stronę, nadbiega atakujący kundel, jeży się a pan mówi do swojej żony (myślał że nie słyszę)"No patrz, stoi głupia, czemu sobie nie pójdzie" i pcha się w moją stronę z rotkiem który charczy, dyszy, ujada a kundel przy mojej nodze razem z nim .......Nawet nie miałam gdzie zejść bo śnieg po kolana a moje buty już całkiem mokre....Bałam się jak cholera ale stwierdziłam, że tym razem nie ustąpię, niech mnie ten diabeł zje! Boże, gdzie ja mieszkam.... Kurcze, przecież czasami można jak się chce. Mam sąsiada z psem rasy bojowej (nie wiem co to, podobny do CC ale smuklejszy), pies zawsze na smyczy, w kagańcu, grzeczny, chodzi przy nodze, nie piekli się , bardzo zrównoważony. Przechodzę często blisko niego, pies nawet się nie spojrzy, do głowy by mi nie przyszło żeby się go bać.
-
Przyznam się, że małych obszczekiwaczy kompletnie się nie boję. Mogą mnie wkurzyć ale to tyle. Mam też to szczęście, że moje psy kompletnie na nie nie reagują więc nie mam obaw, że obszczekiwacz zostanie pożarty. Obok mnie mieszka dama z cane corso. Stosuje taki motyw, że wiąże często psa do drzewa i idzie do sklepu. Jej suka jest niezwykle agresywna w stosunku do innych psów więc omijam ją z daleka. Jednakże małpa stosuje taki podstęp, że jak właścicielka pójdzie to kładzie się na ziemię za drzewem (jesienią pięknie wpasowywała się w zgniłe liście) tak, że jej wogóle nie widać i jak ktoś przechodzi to wyskakuje na chodnik z rozdartą japą. Raz mało nie dostałam zawału ze strachu.Zastanawiam się tylko jak długo smycz utrzyma tą miotającą się bestię, jak się zerwie to z moich suk zostaną tylko strzępy, a może przy okazji także i ze mnie.
-
Mój duży pies ma jazgoczące kurduple w wielkim poważaniu.Nawet jak się jakiś uczepi za portki to nie reaguje-nie wiem dlaczego? Może dlatego, że był wychowywany z kurduplem, który mógł mu na głowę wejść a szkody nie uczynił.Ale duży, atakujący pies to już inna sprawa.Jak nie mam kiełbasy w kieszeni albo jest z nami moja córka to koniec....umarł w butach. Mogę się liczyć z długim ślizgiem na śniegu.Wtedy tylko kaganiec ratuje mój honor odpowiedzialnego właściciela. Mój nowy nabytek-kurdupel dla jasności, kompletnie nie jest strachliwy ale lubi pobszczekiwać sobie jakieś dziwo np. psa w kropeczki czyli dalmatyńczyka.Ze szczekaczką walczę bo zależy mi na tym aby piesek dożył sędziwych lat w zdrowiu. Te małe, szczekające pieski to zazwyczaj cziłki lub yorki-jak mi powiedziała hodowczyni takich miniaturek -szczekają po prostu ze strachu dlatego trzeba im dawać możliwość wczesnej socjalizacji z dużymi, łagodnymi psami.
-
Dostałam wczoraj na spacerku kolejną radę szkoleniową. Pani ze szczeniakiem puszczonym luzem podchodzi do mnie i mojego szczeniaka i mówi abym swojego puściła ze smyczy to się ładnie pobawią.Mówię, że nie puszczam swojego bo mała jeszcze głupiutka i się nie słucha więc jak ją puszczę to szukaj wiatru w polu. Na co pani mówi żebym stosowała taki sposób jak ona-"jak ucieka to dogonić i smyczą albo kijem w dupę". Ona tak swojego uczy posłuszeństwa.Gratulajcje. Jak zawołała pieska to on w długą i tyle go widziała. Jej szczeniak rzeczywiście często dostaje w skórę. Jak podbiega do mojej dużej suki to jest łapany przez właścicielkę za grzbiet i dostaje wp..Efekt jest taki, że jak moja go widzi to się boi bo myśli pewno, że jej też się dostanie.Tylko czy o to dokładnie tej pani chodziło?
-
Idę sobie dzisiaj na spacer i widzę następującą historię. Babcia z parówczanym pieskiem staruszkiem idąca tuż przy ulicy próbuje się odgonić od dużego psa rasy myśliwskiej, który rozochocony skacze po jej kundelku. Woła do właściciela aby zabrał psa bo obawia się o zdrowie swojego. Właściciel lat ok. 25-typ pseudointelektualisty zniechęconym głosem woła swojego czworonoga ale bez reakcji a więc zaprzestaje i niech się dzieje co chce. Dopiero gdy babcia zabiera się za przechodzenie przez ulicę właściciel z oburzoną miną rusza po swojego psiuńcia i nadąsanym tonem mówi do babci moją ulubioną kwestię"po co te nerwy on się chce tylko przywitać".Na co ja wkurzyłam się i powiedziałam do niego"a gdyby z panem ktoś się tak witał skacząc po plecach?"na co on"po co się wtrącasz?"Po co się wtrącam? Ano po to, że mnie to wkurza i przy okazji rozpoznałam go jako notorycznego, bezsmyczowego spuszczacza psa.Był na dodatek w towarzystwie mojej drugiej ulubienicy notorycznej spuszczaczki spasionego labka taranującego wszystko co się rusza, która co i rusz tłumaczy mi że musi się on witać z moimi psami a jak przepędzam to się dąsa.Przecież jej psiuńcio jest taki słitaśny.A więc gang spuszczaczy z Mokotowa się rozrasta......a ja będę tępić bezlitośnie, chyba że psiuńcie opanują podstawowe komendy, w co wątpię.Niech mnie znienawidzą
-
Szpaczek-Ja też mam domek na wsi zawsze jeżdżę tam z psami. Mam duży samochód, w którym z tyłu psy mają swoją przestrzeń nie zagraconą walizkami a więc mogą się położyć, wstać....no i cóż, psy uwielbiają te podróże a też jeździmy dosyć często, gdy zbliżamy się w okolice domku to aż skowyczą z radości .Nie mają choroby lokomocyjnej a musisz wiedzieć że przewożenie psa z chorobą lokomocyjną jest trochę skomplikowane. Psy na wsi są zawsze pod moją kontrolą, dla dużego przeskoczenie płotu to nie problem, a dla małego przeciśnięcie się przez sztachety też. Dlatego mam je na oku.Nocują zawsze w środku.Pobyt na wsi ma ten plus że można spokojnie pobawić się z psem w ogrodzie w aporty, frisbee, chowanego, tropienie, przywołanie bez smyczy.... Co do złych nawyków to niestety....prawda. Wiejskie psy się obszczekują i przychodzą w nocy pod bramę, więc moje też nie pozostają im dłużne i szczekają na potęgę. Powrót do miasta to mozolna praca nad wyciszaniem na spacerach. Ja też mam wokół łąki i pola a na nich sarny, zające, bażanty, czaple, lisy a nawet żbiki. Psy dostają szmergla na ich punkcie a więc trzeba bardzo uważać. W okolicach też myśliwi, którzy lubią postrzelać także do psów....to duże zagrożenie. Psy zabieram wszędzie, nawet pod namiot, zaopatrzyłam się w specjalne paliki wkręcane w ziemię i mocne linki....i to tyle.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: