-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Ja osobiście nie do końca wierzę w te metody typu: popiskiwanie, szarpanie za kark czyli naśladowanie zachowań psów. Ważna jest umiejętność czytania psich sygnałów-ustawienie uszu, ogona, grzbietu, łap ale ważne jest także aby pies się uczył naszych sygnałów. Może trudno jest tego wymagać od szczeniaka ale zauważmy, że starsze psy które są z nami dłuższy czas doskonale czytają naszą twarz i gesty ( nawet szczeniaki intensywnie przypatrują się naszej twarzy). Reagują na ściągnięte brwi, smutek, uśmiech. Szczególnie uśmiech czyli szczerzenie zębów, które normalnie dla psa byłoby oznaką zagrożenia, agresji jest przecież prawidłowo czytany przez psa czyli jako oznaka radości z naszej strony. Starsze psy wręcz naśladują człowieka "uśmiechając się" po ludzku. Nie widzę przeszkód jeśli to "piśnięcie", częściej "ałaaa" jest wypowiadane spontanicznie - kiedy nas zaboli ale celowe popiskiwanie może tylko psa jeszcze bardziej zdezorientować i rozochocić. Ja osobiście jestem za przekierowywaniem ząbków na zabawkę, przerywaniem zabawy jeśli staje się dla nas niekomfortowa, uczeniem słowa "nie" oraz wyciszaniem psa który bywa zbyt natarczywy. Karmienie z ręki to też dobry sposób na poznanie przez psa naszej wrażliwości. Jeśli pies zbyt mocno chwyci dłoń to spontanicznie ją cofamy i na twarzy pojawia się dezaprobata i ból. Pies cały czas nas obserwuje, za drugim razem postara się przyjąć jedzenie delikatniej. Szczeniak to taka "niezapisana karta" więc warto dać mu szansę pokombinować trochę po ludzku, w końcu to z nami spędzi swoje życie a nie w psim stadzie. Inaczej oczywiście jest w przypadku psów z adopcji-tutaj nie mamy pewności czego pies się wcześniej nauczył, jak czyta nasze gesty i mimikę być może błędnie więc nie dość, że trzeba nauczyć od nowa to też i wygasić niedobre nawyki.
-
[quote name='zmierzchnica'] badmasi[/B] - lat 80 nie mogę pamiętać :oops: [/QUOTE] No ja pamiętam i 70-te niestety też:roll: Za kilka lat pojawi się tu ktoś, kto nie będzie pamiętał lat 90-tych i to dopiero będzie.....:evil_lol:
-
Spaniele były modne także w latach 80-tych. Wtedy, w Warszawie sprzedawano psy na Bazarze Różyckiego. Sama pamiętam jak pojechałam z mamą na bazar, zobaczylam spaniela w pudle i wpadlam w amok. Leżałam uczepiona tego pudła a mama mnie ciągnęła po chodniku. Spaniela nie dostałam ale po kilku miesiącach w moim domu pojawił się jamnik-także niezwykle modny w tamtych czasach. Mama chyba nie spodziewała się, że ten słodziaszczy piesek pożre pół jej mieszkania; kilka płaszczy, dywanów, fotel oraz dwie pary drzwi:evil_lol:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Moje psy nie wezmą smaka od obcej osoby:roll: . Czasami zapałają nagłą miłością do kogoś i zazwyczaj jest to osoba która uwielbia zwierzęta. Wyczuwają to prawdopodopnie poprzez przyjazny zapach oraz obserwację gestów. Ludzie, którzy kochają psy ruszają się w specyficzny sposób i pachną jak smakowita endorfinka:evil_lol: Jak moja collie się "zakocha" to na cześć oblubieńca potrafi zanucić rzewną melodię. -
Ja się nie spotkałam jeszcze z atakującym yorkiem:roll: Zazwyczaj szczekają ze strachu ale w miarę normalny pies nie zaatakuje innego, który szczeka bo się boi. Pies wykazujący postawę agresywną rzadko szczeka raczej wytacza inny rodzaj sygnałów - stojące uszy, naprężony ogon, lekko ugięte łapy, patrzenie w oczy.......ja osobiście unikam takich psów a nie ujadających. To jest prawdziwe zaproszenie do walki i wiem, że moja suka takie sygnały może potraktować poważnie. Do szczekaczy odwraca się bokiem i lekko "zezuje". Do obszczekiwacza zza płotu owszem szczeka i macha ogonem-coś w stylu fajna zabawa ale trochę nudna. Co innego szczekacz wyskakujący zza ogrodzenia i podgryzający tu nie ma reguły......Taki pies za ogrodzeniem rezerwuje sobie także ścieżkę przebiegającą obok i zajadle jej broni więc to jeszcze inny rodzaj ujadania.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
badmasi replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Mnie się wydaje, że z tą socjalizacją bywa różnie-dużo zależy od charakteru psa. bywają psy co to kochają bezwarunkowo wszystko i wszystkich a są takie, które zachowują ostrożność i moim zdaniem należy to uszanować. Jeśli na siłę będziemy zmuszać psa, który nie lubi dzieci i hałasu do głaskania i wysłuchiwania pisków nad uchem może się to skończyć urazem raz i na zawsze. Bywają psy, z którymi trzeba delikatniej, wolniej, sposobem........Miałam psa nastawionego bardzo przyjaźnie do pijaków, dzieci, bab w futrach i z parasolami i nie była to wcale zasługa socjalizacji-pies taki był i koniec. Obecne, socjalizowane modelowo są mimo to ostrożne i nieufne w stosunku do obcych, co nie znaczy że agresywne. Jednak czuję się z nimi bezpiecznie nawet i w nocy na spacerze-facet który jakiś czas temu zaczepił mnie w nocy i zamachnął na mnie ręką skończył z tą ręką przyblokowaną przez dużą sukę-nie ugryzła tylko hmm dyskretnie przytrzymała z pięknego wyskoku.....Uwolniony z "uścisku" oddalił się w podskokach. Mogłam jej tego zakazać ale co wtedy.....? Gazu nie noszę, TZ nie chodzi jako obstawa dostałabym jak nic. -
[quote name='asia77']Chamstwo-może trochę za ostre słowo.Ale wkurza mnie to,że często jest tak że właściciele psów r=r wywyższają może nawet nie swoich pupili tylko hmm bardziej siebie?nad tymi bez papierków.Przecież one nie są gorsze.[/QUOTE] Ostatnio koleżanka mojej córki, takiego psa bez papierków przygotowywała do wystawy-trenowała chodzenie przy nodze i na ringówce. Z trudem udało się wytłumaczyć dziecku, że jej piesek nie może być wystawiany bo nie ma rodowodu. Dziecku zrobiło się strasznie przykro, szkoda że rodzice nie pomyśleli, nie dopytali....To nie kwestia wywyższania a uświadamiania. Mam psa z rodowodem (już kolejnego) i psa w typie rasy-obydwa mają równe prawa a wręcz często ten rasowy ze względu na dziwne umaszczenie brany jest za kundla i wcale nie chce mi się dementować tego typu spostrzeżeń. Nigdy się nie wywyższam, chciałam mieć psa rasy, którą kocham to kupiłam w hodowli a nie na bazarze i nikomu nic do tego. Psy bezpapierkowe rzadko są zgodne ze wzorcem-pod wieloma względami, to ja się pytam po co je kupować? Psa w typie można znaleźć w schronie oraz jak się przekonałam w pobliskim Parku Kampinoskim.
-
Da się. Dużo osób skleja uszy- na wysokści 1/3 od góry zaginamy ucho i końcówkę sierści przyklejamy do sierści u nasady (klejem do tkanin). Niektórzy stosują gumę do żucia. Powstałe załamanie masujemy i zmiękczamy oliwą. Stojące ucho nawet mimo klejenia ma tendencje do wstawania. Decyzja należy do ciebie. Ja nie kleję ale i nie wystawiam psa ;)
-
Ja spokojnie mogłabym stać się "kolekcjonerką" psów. Podoba mi się wiele ras (kundelków też sporo) a najbardziej te, które są poza moim zasięgiem. Od wielu lat marzę o wilczaku jednak wiem jak są trudne w wychowaniu więc sobie odpuszczam. Może kiedyś, jak opuszczę Warszawę na stałe to pomyślę o takim psie. Uwielbiam belgi za ich piękny wygląd ale wymagania jakie stawia rasa studzą mój zapał. Bordery to też moje marzenie, chęć z jaką łapią frisbee mi imponuje, sama lubię sport więc border byłby genialny ale biorąc pod uwagę to ile czasu spędzam na pracy (nawet w domu a często i na wyjazdach) to myślę, że ten pies by ze mną jednak zwariował, jeden dzień bez zadań i mieszkanie w drzazgach. Lubię też kurduple takie jak Chi czy pomeraniany za ich cudny wygląd, no ale wiadomo, że wygląd to zbyt mało.....no i silne psy jak asty, staffiki, cc, dc ale jako żem laik w układaniu takich psów to także zabawa nie dla mnie. Idąc tym tropem zostanę przy swoich histerycznych dwóch owczarkach, którym zapewnienie ruchu, zabawy, nauki i połączenie tego z pracą i domem to duży kawał logistyki.
-
Ojej i szelciak się załapał na brzydala:-o
-
Moja córka jest pouczona co do zagrożeń i jak się ma zachować w przypadku podbiegnięcia obcego psa, tyle że to teoria w praktyce nawet dorośli sobie nie radzą. Ma naście lat ale z kolakiem i tak nie wychodzi, w jej zasięgu jest jedynie szelciak. Kolak i szelciak to fajne psy do domu z dziećmi. Jeśli w domu jest dziecko to warto wybrać z miotu psa o zrównoważonym charakterze, niezbyt rozbrykanego i nie podgryzającego ale też nie strachliwego-czyli takiego wypośrodkowanego. Dobry hodowca postara się aby wybór był właściwy. To fakt-kolaki świetnie aportują, chętnie się uczą ale mają też sporo siły. Przy oddawaniu aportów warto uczyć odkładania przedmiotu na ziemię czy kolana. Kolak ma dość duże zębiszcza i nawet niechcący może uderzyć w delikatną rękę dziecka. Kolaki lubią też podszczypywać za łydki biegające dzieciaki, też trzeba tępić bo takie szczypnięcie to może być całkiem bolesna dziurka w nodze. Zrównoważony pies nie powinien tego robić ale bywa, że niektóre egzemplarze mają tendencje do karcenia dzieci np. jak zbyt hałasują.
-
Ja zauważyłam (na mojej posesji), że to gryzienie mojej kolakowej to takie markowane jest. Jak przyjeżdżają nasi znajomi z psami i puszczamy towarzystwo luzem w ogrodzie to zazwyczaj jest tak, że jeśli ich psy zachowują się ok. to jest wszystko ok. Jest jednak kilka psów, które notorycznie chcą suce pokazać kto rządzi i to na jej terenie. Przeganiają, naskakują na grzbiet. Dwa razy doszło do kotłowaniny. Wyglądało to strasznie-pisk, jazgot, lecące kłaki.....i ani jednej rany. Więc chyba nie gryzie.Niestety, te osoby w końcu dostały zakaz przychodzenia z psami. Mamy też w ogrodzie świętość nad świętościami frisbee, piłeczkami i innym chłamem się dzieli ale nie dyskiem. Jednak na blokowisku nie zaryzykowałabym takiej "ustawki".
-
To dobrze, że masz takie fajne psy ale warto też sobie zdawać sprawę z tego, że nawet w obrębie "twojej" rasy mogą się pojawić osobniki o nieco innych zachowaniach. Tak jak "mopy" jak je nazywasz też bywają różne. Akurat te, które ja znam są łagodne i przyjacielskie. Ja myślę, że betka całkowicie wyczerpała temat i powiedziała to co najważniejsze-dobra hodowla, socjalizacja i niegłupi właściciel to gwarancja sukcesu. Psa każdej rasy można zepsuć a nawet i szarpka jak się okazuje. Takie przywitanie o jakim mówisz to dla kogoś kto nie zna rasy może być zupełnie inaczej odczytane. Moje psy jak się witają to lekko podszczypują ręce przednimi zębami, ja to lubię ale moi znajomi niezbyt:roll:.
-
Domyślam się, że psy z dobrych hodowli, dobrze socjalizowane i ułożone będą genialne w każdym calu tak jest w przypadku każdej rasy. Zanam blisko trzy shar pei i niestety każdy z nich stwarzał problemy zarówno wychowawcze jak i zdrowotne. Dwa z nich wymagały trenera ze względu na wyskoki-jeden zagryzł psa. Psy te trafiły w ręce laików i taki był efekt. Jeden z nich był psem mojego byłego (ojca mojej córki). Moje dziecko nie potwierdza teorii o rodzinności tego psa. Fakt, może błędy w jego wychowaniu przyczyniły się do tego, że pies był niestabilny. Niestety wszystkie trzy psy o których piszę miały przykrą przypadłość nagłego chwytania za przedramię (bez ostrzeżenia) i trzymania, uwalniać musiał zawsze właściciel. Dla mnie ten odruch był zawsze dość traumatycznym przeżyciem. Nie chcę dyskredytować rasy ale moim zdaniem ktoś, kto nie zna jej specyfiki może się troszkę "przejechać". Opinie hodowców są zawsze bardzo cenne ponieważ oni najlepiej znają rasę, którą się fascynują ale opinie osób "z zewnątrz" też mogą się przydać dla zrównoważenia poglądów i doświadczeń. To tak jak o sheltie, które są moją rasą pisze się, że są wrażliwe, strachliwe, rodzinne albo wręcz na odwrót, potrzebują dużo pracy, mało pracy itd..... Trzeba trochę pobyć z tymi psami aby zobaczyć jakie są. Pooglądać rożne "egzemplarze". Będą się bardzo różniły między sobą w zależności od hodowli, socjalizacji i wychowania, specyfiki charakteru danego osobnika. Jak ktoś mi mówi że szetland jest wrażliwy to się pytam, który konkretnie bo mój wcale (mówię na niego mały taran). Bywają szetlandy, które lubią dzieci i które nie lubią, dlatego też nie ma co go reklamować jako psa "rodzinnego" bo też można się zdziwić. Wszystkie na pewno mają kilka cech wspólnych-są nadmiernie szczekliwe, łatwe w szkoleniu itd. Dużo zależy od właściciela-jak poprowadzi psa i wykorzysta jego zalety, skoryguje wady. Dlatego upór u shar pei o, którym pisze betka może prawdopodobnie skutkować złymi nawykami jakie zaobserwowałam u psów moich znajomych ale taki pies w dobrych rękach może być psem genialnym jak i pies każdej innej rasy. Dlatego też napisałam, że znam oprócz tego jeszcze dwa inne shar pei, które odpowiednio prowadzone są psami idealnymi ale w ich wychowanie od samego początku właściciele włożyli dużo pracy oraz zostały zakupione z pełną świadomością a nie jako alternatywę dla shih tzu czy dlatego, że takie słodkie czy groźne.
-
Wygląda na to, że ten szelciak niewiele mniejszy od mojego kolaka:evil_lol: Myślę, że przy tym wzroście waga jest prawidłowa. Mylić może bogata szata. Wystarczy zmoczyć szelciaka i widać jak "spadają" kilogramy.
-
Martens zgadzam się z tobą w całej rozciągłości:multi:
-
[quote name='tonacja']Collakom przez lata hodowli zniszczono ich charakter... ale moim zdaniem i tak sheltie są bardziej wrażliwe.[/QUOTE] Przy moim szelciaku możesz odpalić petardę a i tak nie drgnie a kolia to by się chyba ze strachu na drzewo wdrapała:evil_lol:
-
Tak, teraz wcześnie się robi ciemno więc w poszukiwaniu kupy na trawie zacznie się slalom z przeszkodami:evil_lol: Przyznam się, że buty, które ufajdałam w ukrytej na trawniku "minie", chyba w marcu :roll: z dużym obrzydzeniem zawinęłam w torebkę foliową i schowałam pod szafę i do dziś leżą:oops: (szkoda takie fajne były, puma w wersji exclusive)
-
Mnie się podobają wszystkie rasy no i sporo kundli-szczególnie takie "parówczane", "brzydale" i długowłose ślicznotki. Wiem jednak z całą pewnością, że nie chciałabym mieć już już jamnika ani dobka. Te psy dały mi ostro w kość:evil_lol: Dobek był ze mną gdy byłam dzieckiem i zapamiętałam go jako niezłego wariata, jamnika dostałam gdy byłam nastolatką-do późnej starości ten szaleniec był zatwardziałym niszczycielem (przeżarł mi również drzwi wejściowe na wylot jak się chciał wydostać do ogrodu). Kolaki uwielbiam ale mają bardzo delikatny charakter (choć ich inteligencja i szybkość uczenia się są niesamowite). Dlatego stanowczo wolę szelciaki bardziej stabilne emocjonalnie.
-
Shar pei miewają problemy z powiekami, układem oddechowym, sercem i skórą także ciężko jest powiedzieć, że nie będzie problemów z pielęgnacją psa tej rasy:roll: W wychowaniu też nie są najłatwiejsze, bywa że wykazują agresję w stosunku do psów a także ludzi więc należy się liczyć ze szkoleniem. Ja bym nie powiedziała, że są to psy proste do prowadzenia. Mój były oraz moi znajomi mieli psy tej rasy no mimo pozornego spokoju miały one charakter dość nieobliczalny (bywało, że bez ostrzeżenia chwytały za rękę i nie chciały puścić). Dla mnie osobiście shar pei jest psem "nieodgadnionym" po którym dość ciężko rozpoznać emocje. Zastanowiłabym się raczej głęboko nad takim wyborem. Mimo to, jeśli marzysz o takim psie, poznasz rasę i będziesz się liczyć z wydatkiem na szkolenie to czemu nie.......Mam też dwa osiedlowe shar-pei i są to psy bezproblemowe, dużo zależy od wychowania. Zgadzam się z kendo-lee, jeśli pierwszy pies to jednak shih tzu.
-
[quote name='hexyhexy']Nie będe się z Toba kłócić, bo i tak Ty wiesz swoje, a ja swoje. To tak jak z dziećmi- jedni są za bezstresowym wychowaniem, a inni dadzą czasem klapsa i nie pogodzisz ich ze sobą. Tak czy inaczej cieszę się że Twoja praca osiągnęła efekty. Co do patrzenia w oczy- z sympatią jest to dość trudne, bo psy traktują patrzenie w oczy jako wyzwanie ;)[/QUOTE] Bicie dzieci to patologia a nie wychowanie. Proponuję przylać każdej osobie, która zachowa się niezgodnie z naszym widzi mi się lub powie coś co nam się nie spodoba. Ja jestem za okładaniem się jedynie na sportowym ringu. Patrzę swoim psom w oczy i jakoś się nie gryziemy. "Patrzenia w oczy" można nauczyć a potem to niecnie wykorzystywać np. w momencie mijania "osiedlowego wroga". Co innego obcy pies- tutaj unikanie patrzenia w oczy jest jak najbardziej zasadne.
-
Nie uważam, że należy naśladować psy. Jesteśmy ludźmi i pies widzi różnicę międzygatunkową. Mnie pies nie postrzega jak innego psa. Czy jeśli chcę zachęcić psa do zabawy to padam na łapy i skaczę wokól niego? Nie-więc i nie karcę psa jak suka szczeniaka. Psy mają inną mowę ciała, nieosiągalną dla człowieka. Jeśli chcielibyśmy je naśladować w pełni musielibyśmy mieć ogon i nauczyć się stawiać lub kłaść uszy po sobie. Moja przyjaciółka powiedziała fajną rzecz-"To cudownie, że twój pies łapie frisbee i je przynosi ale poczekamy jak je złapie i do ciebie rzuci".
-
Moje psy wylizują kota-wygląda na to, że skubaniec rządzi. Dawno już się tego domyślałam a teraz mam dowód:diabloti:
-
No nie wiem czemu, mnie się ładuje bez zarzutu. Może spróbuj z innej przeglądarki? Albo spróbuj przez www. czasami pomaga wpisanie pełnego adresu. Ja ćwiczę z jedną moją suką już od dwóch lat, jest to świetna forma terapii i okazja do popuszczenia energii. Nie planuję szkoleń bo moja psica bardzo źle łapie dysk w rozproszeniu (jest lękliwa) ale w warunkach "ogrodowych" jest genialna. Frisbee to ma być nade wszystko fajna zabawa:multi: Jak byłam w RPA to tam wszyscy bawią się z psami we frisbee. Pies mojego znajomego to ma nawet strate zęby od łapania dysku razem z piachem. Nikt nie traktuje tego jako czegoś nadzwyczajnego, to taki "narodowy sport" i wszyscy mają z tego mnóstwo radości.
-
Mój mały pies chodzi luzem. Jest nieagresywny, lezie obok nogi więc jak są warunki to puszczam a jak trzeba to zapinam na smycz. Drugi, ciut nieobliczalny jest puszczany luzem na osiedlu tylko o 2 w nocy a do tego ma kaganiec. Spotykamy się wtedy z fajnym amstaffem Paco, który niestety ze względu na swoją rasę a nie agresję zawsze chodzi zasmyczony. Moja suka i Paco wspaniale bawią się razem zataczając dzikie kręgi wokół drzew. W tych momentach dociera do mnie, że jednak psy potrzebują kontaktu i zabawy z przedstawicielami swojego gatunku a nie tylko z człowiekiem.