Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. Popieram karjo i eagle w 100%-pies tak się zachowuje bo na to pozwala mu właściciel. Pies jak i wlaściciel jest pozbawiony lekko mówiąc kultury. Właściciel powinien pokazywać jakie zachowania są porządane a jakie nie. Przyzwolenie na "dominowanie" innych psów jak widać skutkuje eskalacją takich zachowań co w przyszlości może doprowadzić do nieszczęścia. Miałam kiedyś taką kobietę na osiedlu, która wychodziła z suką i jej synkiem, którego uparcie nazywała szczeniakiem choć pies miał grubo ponad rok. Obydwa psy luzem i scenariusz zawsze ten sam-suka namierzająca inne psy i atakująca jak pani twierdziła "broni szczeniaka"-i pełen luz, na moje prośby o zabranie psa tylko głupi uśmiech. Moja suka miała bardzo dużo cierpliwości, chodziła wtedy wyłącznie na smyczy uczona intensywnie podstaw posłuszeństwa, tamta zawsze, nawet z daleka dostrzegała moją i nic się nie przejmując moją osobą atakowała. Moja suka tylko kłapała zębami, była bardzo cierpliwa, dużo bardziej niż ja...Pewnego dnia po wysłuchaniu po raz enty tłumaczeń pani, że tamta tylko broni (nie wiadomo przed czym bo zagrożenia nie było) niestety przywaliłam psiej damie karabińczykiem aż zmykała gdzie pieprz rośnie. Już na kolejnym spacerze w ręku pani pojawiła się smycz i niespodziwany respekt w stosunku do mojej osoby i psów. Konkluzja jest taka-obyś nie spotkała na spacerze właściciela lub psa, którym puszczą nerwy i twoje tłumaczenia będziesz sobie mogła...Lepiej zabierz się za wychowanie psa sama zanim zrobią to inni.
  2. Na szybko to raczej nic się nie zrobi. Jeśli już to musisz unikać konfrontacji z psami-nie pozwolić aby doszło do namierzania wzrokiem, można np. zasłonić obiekt swoim ciałem. Zaobserwuj na jakie psy reaguje, w jakich sytuacjach, pomyśl z czego mogą wynikać takie reakcje (może lęk?)i jak mocno są nasilone. Zastanów się co może odwrócić uwagę twojego psa od innych-zabawka, przysmak... Niestety z tego co obserwuję - moi znajomi mają dwa schroniskowe psy o podobnych reakcjach to praca nad wykształceniem odpowiednich zachowań trwała ok. roku + profesjonalne szkolenie. Zastosowano różne metody-jeden tylko na klikerze, drugi i kliker i kolczatka. Właściciele zostali także nauczeni jak dyscyplinować psy tuż przed atakiem-stosowanie blokad ciałem. Początkowo próbowali sami szkolić ale niestety schroniskowe reakcje były tak silne a psy na tyle duże, że kompletnie sobie nie radzili. Szkolenie pomogło na tyle, że już nie stresują się na spacerach z psami. W twoim przypadku istotną kwestią jest to, że nie możesz zapanować siłowo nad psem bo rozumiem, że jest zbyt duży. Jeśli masz obawy to chwilowym ratunkiem, przed rozpoczęciem szkolenia może być kaganiec.
  3. "Osobiście sam zaklikałem się na śmierć próbując pozytywnie wpływać na agresję lękową mojego pierwszego psa do innych psów. Klikanie i nagradzanie idealnie działało przy wszystkich komendach, dopóki na horyzoncie nie pojawił się inny pies i nie rozpoczęła się samobójcza szarża 8 kilogramowego Sznaucera miniatury na Dobermana/Rottweilera/Bullteriera/etc... Ja mu klik, klik, klik, klik. klik, a on ma to w (_!_) i już 200 m dalej ujada przy 5 razy większym przeciwniku ... (mimo ciągłego rozglądania się i uważania, czasem zachodziło nieprzewidywalne i zaczynała się niepohamowana szarża...) Szczęściem nie trafił na popaprańca, bo bym mu tą metodą szkolenia mógł tylko marsz pogrzebowy Mendelssohna wyklikać ... Ponadto w opisywanej wcześniej sytuacji, to JA się "odwijałem" po JEGO kolejnym ataku zębami na moją rękę! To JA zaczynałem mieć lęki (tak, tak, lęki...) wyciągając do niego rękę [B]z przysmakiem[/B] i drżąc czy nie ugryzie." Tak, może gdybym umieściła ten cytat wcześniej to lepiej by to wyszło...:evil_lol:
  4. Nie pisałam w takim sensie, że stosowanie klikera to jakaś szczególna umiejętność-można nauczyć sztuczek, czego się tam chce...Jednak gdy już chcemy popracować nad agresją to warto sobie ułożyć program, zastanowić się co chcemy konkretnie osiągnąć i czy wogóle mamy na to czas. Pies, który stanowi realne zagrożenie np. dla domowników to pies który niestety rzadko ma "dużo czasu". Praca z klikerem może dać dobre efekty przy agresji do innych psów pod warunkiem, że nad naszym panujemy również w inny sposób np. poprzez smycz czy jakąkolwiek inną blokadę (ostatnio widziałam fajnie zastosowaną blokadę kolanem gdy pies się wyrwał do innego, bez bólu i skutecznie czkolwiek była ona wynikiem szkolenia). Wtedy poszczególne elementy szkolenia możemy sobie rozłożyć w czasie ucząc skutecznie elementów składowych jak np. kontaktu wzrokowego, chodzenia przy nodze, odwołania z siadem. Po opanowaniu tych elementów dopiero możemy sobie popróbować jak skuteczne są nasze elementy szkolenia składając je w całość. Jeżeli nauka poszła dobrze to na widok potencjalnego obiektu agresji pies prawidłowo zareaguje na komendy, jeśli nie to znaczy że czegoś nie dopracowalśmy, lub o czymś ważnym zapomnieliśmy a tych ważnych rzeczy może być całkiem sporo.... Dlatego kliker używany przy wyprowadzaniu z agresji jest tak trudnym narzędziem. Wyższość klikera nad sieknięciem psa gdy się źle zachowa jest taka, że przy okazji klikerowej nauki nawet jeśli nie uzyskamy zadawalającego efektu to nauczymy psa kilku pożytecznych rzeczy np. chodzenia na luźnej smyczy. A propos pogryzionych książek, które się przewinęły w dyskusji-zamiast karcić czy nagradzać psa za ich niszczenie podczas nieobecności właściciela to ja bym te książki schowała lub przełożyła na wyższe półki.
  5. Szkolić pozytywnie też trzeba umieć. Nieskuteczność metod w dużej mierze może się wiązać z pewnymi brakami w wiedzy szkolącego, brakiem wytrwałości i odpowiedniego programu szkolenia. Kliker nazywam "pilotem do psa" ale działa on tylko w wypadku gdy go odpowiednio zaprogramujemy. Jeśli nie "wyklikamy" siadu, przywołania to możemy sobie tylko pomarzyć o wyklikaniu niezwracania uwagi na innego psa. Kliker nie jest cudownym środkiem na nagłe "ozdrowienie" psa lecz pomocą szkoleniową, która dobrze wykorzystana może dać dobre efekty. Nie jest też powiedziane, że jak już stosujemy kliker to naganne będzie np. podniesienie głosu na psa czy mocniejsze przyciągnięcie smyczą. No i jeszcze jedno kliker to nie zabawaka dla "miękkich" ale dla inteligentnych.
  6. [quote name='smallpati'] sheltie bywają płochliwe i dużo szczekają. [/QUOTE] Płochliwe:crazyeye:Co to znaczy? Przy moim szetlandzie możesz odpalić petardę, strzelać z broni a on będzie stał niewzruszenie. Bywają lękliwe szetlandy tak jak i lękliwe yorki, jamniki, collie, onki tak jak i przedstawiciele innych ras ale coś takiego jak "płochliwość" nie jest wpisane we wzorzec szetlanada. Że szczekliwe to się zgodzę i wcale nie tak łatwo oduczyć szetlanda szczekania-widocznie jest/było mu to do czegoś potrzebne...Można częściowo oduczyć, całkowicie się nie da. Bywają egzemplarze mniej szczekliwe ale jak to sprawdzić w trakcie wyboru szczeniaka to nie wiem.
  7. [quote name='Greven']Pomyślcie, jak fajnie by było, gdyby posiadacze psów przestrzegali dosłownie kilku zasad... Jak przyjemna byłaby koegzystencja z psiarzami zarówno tych, którzy mają psy i je lubią, jak i tych, którzy psów nie mają, nie lubią, boją się. Jak mało byłoby konfliktów sąsiedzkich i ogólnie międzyludzkich. Jak na plus zmieniłby się krajobraz miasta - skwerki, trawniki, parki. O ile wzrosłaby higienia i bezpieczeństwo. Tych zasad jest dosłownie kilka, a ich przestrzeganie jest praktycznie niekłopotliwe i kosztuje minimum wysiłku. Te zasady to: - sprzątanie psich kup i kłaków - wysikiwanie psów niekoniecznie tuż pod czyimś oknem, na koło samochodu, albo w windzie - ograniczenie do niezbędnego minimum ujadania psa w ogrodzie, czy na balkonie - kontrolowanie psa podczas spaceru, czy to za pomocą komend, czy na smyczy - nienarzucanie się ze swoim psem innemu psu - nienarzucanie się ze swoim psem innym ludziom - kontaktowanie psa z psami i ludźmi, którzy sobie tego kontaktu życzą Wyobrażacie sobie, jaka sielanka by zapanowała? ;) Tak z ciekawości - Wy przestrzegacie, lub staracie się przestrzegać wymienionych przeze mnie zasad?[/QUOTE] -kupy zbieram, czeszę psy w domu lub jak jestem na wsi to trochę puchu zostawiam ptakom w ogrodzie jak budują gniazda z czego chętnie korzystają -moje suki mają kilka miejsc na trawce do sikania ale musi to być duży trawnik -w ogrodzie szczekają razem ze wszystkimi psami we wsi ale jak nie chcę to nie szczekają, w Warszawie nie szczekają na balkonie, mała ujada jak bawi się z psami lub biega za frisbee-chodzimy na psią łączkę, pod oknami nie pozwalam na jazgot -w Warszawie duża chodzi na smyczy (wyjątkiem jest jak ćwiczy frisbee lub łapanie piłki, ćwiczymy tylko w parku, nigdy na osiedlu) a mała często luzem-obie mają dobre przywołanie, obie potrafią chodzić przy nodze z kontaktem, duża ma dodatkowo kaganiec, który nosi przypięty do szelek -nikomu się nie narzucamy, staram się omijać z zapasem osoby które nie życzą sobie/boją się kontaktu, przy dzieciach i wózkach psy dostają "równaj", psy agresywne mijamy szerokim łukiem na smyczy (na osiedlu są tylko cztery więc nie ma problemu) Konkluzja-z niektórych zasad się delikatnie wyłamuję ale pod kontrolą:cool1:
  8. Saite-pisząc niektórzy chyba kogoś konkretnego miałaś na myśli czy się mylę? To, że kilka osób się z czegoś śmieje to nie znaczy, że koniecznie jest to zabawne. Dopuszczalna jest chyba różnica zdań, czy z góry jest określone co jest śmieszne a co nie, może mówi o tym regulamin? Dydaktyczna rola takiego postępowania jest nieco wątpliwa a konsekwencje takich nauk w przyszłości mogą skutkować wcale niezbyt śmiesznymi zachowaniami u dzieci. Rodzic chyba powinien dawać dobry przykład? Nie jest ważne czego nauczyła się owa pani ale czego może nauczyć się własne dziecko. Dzieci są uważnymi obserwatorami i warto o tym pamiętać. Żeby wyrazić sprzeciw, zanim komuś oddamy to mamy do wykorzystania cały arsenał innych środków.
  9. [quote name='Niunia_Zolzunia']Demonstrowanie przemocy przy dziecu w jakiejkolwiek formie jest zle....ale... gdziez ja zademonstrowalam przemoc?? Zrobilam to samo co zrobila Pani - z usmiechem dotknelam policzka i tiutiajac powiedzialam dokladnie to co ona:) To Pani sie zbulwesowala bo ja caly czas anie nie podnioslam glosu ani nie uzylam sily!! Odpowiadajac Pani tez zrobilam to spokojnie wiec sorry ale nie widze przemocy.[/QUOTE] Rozumiem, że nie naruszyłaś nietykalności a pani była zadowolona? Robienie czegoś złego z uśmiechem sprawia, że robi się to dobre? No ciekawa teoria....
  10. [quote name='Merenwen']Jeśli mój pies kiedykolwiek kogoś pogryzie, to grzywną z pokorą zapłacę, bo to będzie moja wina. Wpadamy w skrajności. Jeśli pies ugryzł, bo był głaskany bez pozwolenia w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie (załóżmy siedział przy pańciowej torbie i w jego psim rozumie musiał tej torby pilnować), to czy trzeba mu przylepić łatkę psa agresywnego? W mojej ocenie nikt nie powinien głaskać mojego psa bez mojej zgody, a jeśli ktoś to robi, to robi to na własną odpowiedzialność. Nie mówię o karach stosowanych przez prawo! Jeśli ktoś wejdzie na Twój koc na plaży, to nikt go za to nie ukaże, a Tobie się to może nie podobać, prawda? Tak samo jest z psem. Nikomu noża za przypadkowy dotyk nie będę wbijać, mój pies zębów też nie, ale dziecko czy jakikolwiek człowiek podchodzący do psa na wprost, szybko, pochylający się i klepiący po głowie dla psa jest, powiedzmy, niekulturalny i część psów odskoczy, a część posłuży się zębami. Do spokojnego zachowywania się w tłumie zaliczam też tolerowanie przypadkowych dotyków. To nie jest tak, że pies jest świętą krową i w ogóle go dotknąć nie można, ale trochę empatii jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To tak jakby mama kazała Ci wyjść na ulicę i niech wszyscy Ci policzki szczypią, bo "to takie ładne dziecko". Fajnie by było? Nie sądzę. Psu też się może to nie podobać. Różne są psy, a podchodzenie do każdego różnie się kończy. Jeśli dziecko mogło głaskać wszystkie psy, to sobie wbije, że to jest odpowiednie i będzie tak robiło, aż w końcu trafi na psa półdzikiego albo prosto ze schroniska i co? I afera. Dzieci trzeba uczyć szacunku. I tyle, jeśli o moje zdanie chodzi. Dobra, lepiej skończę dyskusję, bo odnoszę przykre wrażenie, że kręcimy się w kółko. Ja Chapsi nie będę zmuszać do znoszenia czegoś, co jej się nie podoba. Nie lubi głaskania i nie musi lubić, i nie ma żadnego problemu. A jak ktoś będzie miał ochotę pogłaskać pieska, to odeślę go do Ciebie ;). Pozdrawiam[/QUOTE] Nie pozwalam psom pilnować moich rzeczy a nawet ich. Od pilnowania jestem ja a jak będę potrzebować psiej pomocy to zapiszę się na odpowiednie szkolenie.Wystarczy, że psy pilnują mojego ogrodu (z własnej nieprzymuszonej woli) a i tak mają przywołanie oraz zakaz kąsania niezapowiedzianych gości co z pokorą respektują. Mnie się nie podoba wiele rzeczy ale nikogo za to nie pobiję. Masz rację, niedpowiednie zachowanie w stosunku do psa może się skończyć źle ale skoro ten pies jest mój to muszę go pilnować. Nie mogę odpowiadać za to jak ludzie wychowują swoje dzieci, mogę a wręcz muszę odpowiadać za siebie, swoje dziecko i psa. Do niczego cię nie nakłaniam ani nie krytykuję twojego psotępowania. Twój pies, twoja sprawa. Nie traktuj tej "dyskusji" osobiście. Co do głaskania psów to i tak mam zbyt wielu chętnych (po części samobójców) z czego się bardzo cieszę. Jak ktoś będzie chciał zobaczyć jak wygląda ślad po ugryzieniu to odeślę go do Ciebie;)
  11. [quote name='Litterka'][B]Badmasi[/B], wyobraź sobie, że to Ty idziesz beztrosko chodnikiem, a tu nagle podbiega do Ciebie wrzeszczący maluch i ciągnie za rękę, nos, ucho... Podoba się? Psu ma prawo się to nie podobać, i o ile moim, nomen omen, psim obowiązkiem jest psa pilnować, o tyle rozumiem jego reakcje.[/QUOTE] Ma prawo mi się nie podobać ale nie ugryzę tego dziecka. Jestem raczej spokojnym człowiekiem i reaguję tylko wtedy gdy to jest konieczne. Tak jak sytuacja z wczoraj -kobieta uderzyła mojego psa bo śmiał obwąchać się z jej psem, czy to oznacza, że powinnam uderzyć również jej psa? Niunia-Zolzunia- czy na pewno demonstrowanie przemocy dziecku to właściwa droga?
  12. [quote name='Merenwen']Hm, powiem tak - to, że sędzia twierdzi, że wina jest psa, to nie znaczy, że ja mam obowiązek się z tym zgodzić. I tak jak innych nie obchodzi, że ja mogę czuć się poszkodowana, tak dla mnie jest to ważne, żeby nie wchodzić w zbędne spięcia z ludźmi. A co jeśli taki przechodzeń zaczepi psa nieułożonego i pies go dziabnie? Czy ten przechodzeń miał prawo dotknąć mojej, bądź co bądź własności? I czy jeśli ta własność go ugryzie, to będzie to wina moja, bo nie wywieszam psu plakietki "nie dotykać" czy jego, bo dotknął czegoś, czego nie było wolno mu dotykać? Pies to pies i trzeba się z tym liczyć, że zęby ma i wie, do czego służą. To nie pluszak, który zawsze musi znieść niechciany dotyk. Ja mogę tego nauczyć, ale nie mam takiego obowiązku, bo "co nie twoje, to nie rusz". Nie oczekuj od ludzi, żeby uczyli swoje psy bycia żywymi zabawkami. Nie mówię o psach nerwowych, ale - do jasnej cholery - przytaczałam już kilka przykładów, gdy nas psem się zapanować nie da, a i pies, nieważne jak dobrze ułożony, nie zawsze nad nerwami zapanuje. Uważam, że uczenie psa, by nie atakował, by nie zaczepiał ludzi bez pozwolenia i by zachowywał się spokojnie w tłumie jest w porządku, ale mój pies nikogo nie zaczepia i nie chcę, żeby ktoś zaczepiał mojego psa. Właśnie, zastanów się - czy Ty nie próbujesz robić z żywego stworzenia takiego kłębka do tulenia? Dużo ludzi nie pyta, ale to nie jest w porządku i nie będą głaskać mojego psa bez pozwolenia. Jeśli ktoś decyduje się pogłaskać psa, chociaż nikt mu na to nie pozwolił, to musi się liczyć z konsekwencjami. Gdyby spytał, to być może bym powiedziała, że "nie, nie wolno głaskać, bo jest zestresowana i może ukąsić". Błaha, no po prostu błyskotliwy żart to był. Pytałam o różnice między psem a dzieckiem w tej danej sytuacji. Czy to, że ktoś przytula uroczego pieska na smyczy jest mniej niekulturalne od przytulania nieznanego dziecka? (jak psu klasówka poszła, piątkę dostał?).[/QUOTE] Nie musisz się zgadzać z sędzią ale możesz zostać ukarana grzywną oraz obciążona kosztami leczenia ofiary nie mówiąc już o upokorzeniu. Przechodzień może dotknąć psa przypadkowo i co wtedy? Nawet jeśli zrobi to celowo, to też może powiedzieć, że przypadkowo. Czy jeśli ktoś cię dotknie to natychmiast wbijesz mu nóż? Jeśli jest atak to i obrona, a jeśli ataku brak to....Można być ukaranym nawet za psa atakującego na twojej posesji. Dotknięcie cudzej własności nie jest karalne. Pies tak jak własność musi być dobrze zabezpieczony. Nad psem trzeba próbować panować a jeśli się nie da to kaganiec... Nie próbuję zrobić kłębka do tulenia ale nie chcę aby pies reagował nerwowo w momencie gdy nie ma zagrożenia. O tym czy jest zagrożenie czy nie decyduję ja a nie pies. Mój pies słaby z matmy, dopiero będziemy się uczyć liczenia więc sama wiesz.... Podstawowa rónica w kontaktach pies-dziecko jest taka, że pies ma zęby a dziecko raczej ząbki. Widziałaś kiedyś ślad po lekkim szczypnięciu przez psa czy siniaka po uderzeniu zębami? Ja nie chcę rozważać co powinni inni ludzie bo wiem, że powinni się pytać itd. ale nie zawsze to robią. Powiem ci tak-miałam psa zrównoważonego, dobrze ułożonego, wymagającego jedynie szkolenia sportowego. Życie z takim psem to bajka. Życie z psem nerwowym, zestresowanym to pasmo udręk i warto zrobić wszystko aby to życie było łatwiejsze.
  13. [quote name='Merenwen']Nie wiem, czy ma znaczenie. Dla mnie ma, bo mi nie pasuje, żeby dziecko było zawsze niewinne, a pies zawsze be. Wydrapywanie oczu to raczej przenośnia, ale czasem zdarzają się przykre odruchy jak chociażby ciągnięcie za ucho cocker spaniela. Dziecko może sobie nawet nie zdawać sprawy, że sprawia psu ból. Fajnie bardzo, że Ty tak nauczyłaś, ale to zupełnie, totalnie, w ogóle, w żadnym razie nie zmienia faktu, że przechodzeń głaszczący psa bez pozwolenia jest zwyczajnie niekulturalny i kiedyś mu się może za to oberwać. Równie fajnie, że Twoja koleżanka rozkazuje głaskać psy, ale mi się to może nie podobać, że ktoś MOJEGO psa głaszcze. Mam chyba prawo do tego, hm? No właśnie. Dlatego jakkolwiek pies by był wyszkolony i posłuszny, jakkolwiek by tolerował wszelki dotyk, to nikt obcy nie ma prawa dotykać go bez zgody właściciela. "Różnica między psem a dzieckiem jest spora" - super, czyli konkretnie jaka? Przejście obok witryny sklepowej nie było frustracją (jeśli już to powodem frustracji...), a raczej dodatkowym stresem. Wtedy faktycznie dla własnego i psa komfortu zmienienie skojarzeń na pozytywne jest konieczne. Mówiąc o frustracji, mam na przykład na myśli to, że pies bardzo by chciał się odgonić od dotykających go ludzi, ale nie może. Dlatego mogą się gromadzić negatywne emocje i potem może je piesek w różny sposób rozładowywać. Powtórzę po raz któryś - od zapytania o możliwość pogłaskania jeszcze nikomu język nie odpadł.[/QUOTE] To co tobie pasuje a co nie w świetle prawa ma raczej znikome znaczenie. Czy przechodzień jest kulturalny czy nie też nie zmienia postaci rzeczy, dobrze ułożony pies nie zareaguje negatywnie na zaczepkę. To, że takiego psa chcę mieć to chyba nic złego? Jeśli ktoś woli psa nerwowego to jego sprawa ale też mu się za to może oberwać. Mój pies też nie mógł się odgonić od witryny:roll:. Aby nie gromadziły się "negatywne emocje" stosuje się odpowiedni program szkolenia. Język nie odpadł ale dużo ludzi nie pyta więc dobrze jest mieć coś pod ręką np. komendę lub kaganiec co zapobiegnie nieszczęściu. Czy dzieci różnią się od psów hmm.....No tak, czasami trudno mi odróżnić moje dziecko od psów, ciągle mi się mylą, ostatnio nawe wsypałam psiej karmy do talerza.:cool1: a pies poszedł do szkoły na klasówę z matmy-no ale to w końcu Lassie
  14. [quote name='Merenwen'][B]Badmasi[/B], a Ty zawsze zgadzasz się z karami wymierzonymi przez tego typu instytucje? Bo ja nie. Jeśli jest konfrontacja dziecko-pies, to nie okłamujmy się - dziecko zawsze wygra, bo "pies był bez kagańca". I nieważne, że to spokojny na co dzień maleńki piesek, który wkurzył się, że dziecko mu oczy wydrapuje. Był bez kagańca i pogryzł. Jasne, w rozproszeniu, popieram, co nie zmienia faktu, że pies tak czy siak jest skupiony i cmokanie na niego nie jest dobrym pomysłem. Zawody to zawody, a chodnik to chodnik. Na zawodach nikt psa nie próbuje głaskać, a na chodniku owszem. I mi się to nie podoba, bo to mój pies i nie życzę sobie, żeby ją dotykano bez mojej zgody. Tym bardziej, że ona jest wpatrzona we mnie i jak coś ją tak dotyka, to się przesunie i teraz problem - nagrodzić czy nie? A jeśli nie, to tylko dlatego, że uciekała od natręta? Nie twierdzę, że nie warto. Sęk w tym, że przebywanie w tłumie a bycie dotykanym przez tłum to zupełnie dwie bajki. Mogę nauczyć ją chodzić zatłoczoną ulicą, ale dodatkowe ręce na jej grzbiecie już odpadają. Nie widziałam jeszcze matki zadowolonej z faktu, że ktoś obcy przytula czy głaszcze jej dziecko bawiące się w piaskownicy. Więc jaka jest różnica w tym wypadku między psem a dzieckiem? "Psa trzeba frustrować" - a w jakim to celu? Po co specjalnie go męczyć, skoro ten sam efekt można osiągnąć mimochodem? I jak byś chciała go frustrować? To trochę dziwne podejście, bo zazwyczaj ludzie unikają stresujących bodźców w szkoleniu... Jak można stres uniknąć, to po co go specjalnie pobudzać? Toż to tylko męczy psią psychikę. Komendy tak, ale zmieniłaś kapkę temat ;). Fakt faktem pies powinien znać pewne komendy, ale to nie znaczy, że ludzie sobie mogą na wszystko pozwalać.[/QUOTE] To czy ja się zgadzam z karami czy nie nie ma tu najmniejszego znaczenia. Dziecko wydrapujące psu oczu to patologia-mówłyśmy przecież cały czas o głaskaniu? A ja tak nauczyłam psy, że jak ktoś cmoka to nie reagują. To bardzo przydatne. Moja koleżanka, która jest trenerem sportowym wręcz rozkazuje głaskać psy. Te niegłaskalne lądują w klatkach podczas przerw. Ja uczę chodzenia w tłumie i przypadkowego dotyku, jak na teraz efekty na db+ Różnica między psem a dzieckiem jest spora:razz: Frustracją dla mojego psa (collie) było przejście obok witryny sklepowej-aby jej nie stresować to mam tego unikać? Tym samym zestresuję siebie. Psią psychikę trzeba kształtować jeśli jest nieprawidłowa aby samemu nie zwariować.
  15. [quote name='Juliusz(ka)'] Tłum? A proszę bardzo. Byle ten tłum, za moimi plecami, łap z zaskoczenia mi do psa nie wyciągał. Bo pies to, do ciężkej cholery, jest żywy organizm, a nie kawał pluszu do wycierania kończyn.[/QUOTE] A ja zaryzykowałam, polazłam w taki bezmyślny, dziki tłum gdzie gawiedź ogłupiała wycierała się łapskami i torbami o psy. Okazało się, że psy nie dość, że kończyn nie poogryzały to nawet były idiotycznie z siebie zadowolone. Wprawiło mnie to w osłupienie i czekam na efekty.:diabloti:
  16. [quote name='Merenwen'][B]Badmasi[/B], A kto ma decydować? Niby nie, a jednak wiele psów noszenie kagańca traktuje jako pracę - tak jak na przykład zostawanie w miejscu - i reaguje nerwowo na każdą próbę przeszkodzenia mu w tym. Oczywiście, że można, tu się zgadzam. Ale jak podchodzi jeden człowiek, drugi, trzeci, każdy przeszkadza nam w szkoleniu i niepotrzebnie rozprasza (cmokanie na psa w komendzie "zostań" to coś, za co mogłabym zabić!), to piątego już nie zdążysz poprosić o odejście, bo nie powiesz psu "tego nie rusz, bo ten dopiero podszedł". Poddenerwowanie? No właśnie, pamiętam taką jedną sytuację (już ją opisywałam wcześniej) - skwar ponad trzydzieści coś stopni, tłum ludzi na plaży, hałas, obce miejsce, ludzie antypsiarze na jednym kocu z nami i Chapsia wciśnięta gdzieś pod leżak (w jedyne wolne zacienione miejsce). Nagle podbiega dziewczynka i próbuje się wcisnąć pod JEJ psi, własny kawałek spokoju. Nawet mi by nerwy puściły, chociaż dużo mogę znieść. Pomijam fakt, że nawet nie zdążyłam powiedzieć "nie głaskać psa!"... (dla jasności: nie ugryzła, ale skutecznie natręta odgoniła ;)) A mój pies jest kundlem i nie bywa na wystawach, ani nie jest - jak to ujęłaś - oswojony z tłumem. Znaczy dopóki ma względnie jasną sytuację, to jest okej, ale jak robi się właśnie tak, jak wyżej opisałam, to trudno wymagać od niej opanowania. Najlepiej takich sytuacji unikać, ale nie zawsze jest to możliwe i naprawdę nie trzeba być aż tak znowu wykształconym, by nie domyślić się, że lepiej takiego psa nie zaczepiać. Są psy i psy - niektóre z radością dadzą się przytulić, inne będą uciekać, a jeszcze inne się zdenerwują. No i cóż, zamiast przystosowywać psa do naszych zwyczajów i uczyć je reagować pokojowo na wszelkie zaczepki, lepiej do takowych zaczepek nie dopuszczać. A przyzwyczajanie do wszelkiego chaosu wokół może chyba doprowadzić do jakiejś frustracji, nagromadzenia emocji czy coś...? Tak mi się przynajmniej zdaje. Jak już mówiłam - pytanie o zgodę nie boli. Proponuję rozejm, bo widać żadna z nas poglądów nie zmieni :D. Ja jestem przy tym, by ludzie wykazali minimum szacunku i zrozumienia dla zwierzęcia, Ty dbasz o to, by pies znosił wszystko cierpliwie i o ile żadna z metod nie spowoduje szkód, o tyle każda z nich jest w porządku, tak sądzę.[/QUOTE] O tym kto jest winien w przypadku pogryzienia przez psa decyduje zazwyczaj jakaś "instancja wyższa" i może się to skończyć wymierną karą dla właściciela. Dla mnie komenda "zostań" musi być trenowana w rozproszeniu tak jak i wiele innych. Ta komenda ma sens jeśli pies wykona ją na chodniku a nie w domu czy ogródku. Na zawodach psy wykonują dużo komend mimo oklasków, pogwizdywania itp. zgromadzonych widzów. Warto oswoić z tłumem, chociaż próbować aby ułatwić sobie życie. Im więcej pies umie tym większa wygoda dla właściciela. Psa trzeba frustrować i pokazywać że tak wogóle to nie ma czym się przejmować. To nie jest tak, że pies musi wszystko znosić cierpliwie, ale im więcej tym lepiej i dla psa i dla człowieka. Zanim się zacznie go frustrować to najlepiej sprawić aby miał do nas bezgraniczne zaufanie. Ja też jestem za tym aby okazywać zwierzętom szcunek itd. ale to nie zmienia postaci rzeczy że ludzie są różni i dlatego pies musi reagować na komendy, które w razie czego uchronią go oraz właściciela przed kłopotami.
  17. [quote name='Merenwen'] Pies odruchem bezwarunkowym łapnie, bo go bolało i nie zapanował. I tu jest wina rodzica, nie właściciela psa. Pies to nie anioł i nie ma obowiązku znosić tulenia, tarmoszenia, ściskania i czochrania. A rodzice często potrafią się rzucać o to, że pies zawarczał. De facto Chapsia jeszcze nigdy nikogo nie ugryzła, ale wystarczy, żeby szczeknęła z poirytowania, a już się odzywają rodzice, którzy nagle jak z pod ziemi wyrastają i dopiero teraz o dziecku sobie przypominają. Nie żebym kogoś obrażała, ale takich sytuacji moim zdaniem być nie powinno. Ja również staram się uczyć psa panowania nad nerwami, ale są sytuacje, których nie da się przewidzieć. A czasami są to sceny jednorazowe, więcej najprawdopodobniej się nie powtórzą. Chapsia spokojnie postoi czy tam posiedzi i da się pogłaskać, w najgorszym wypadku ucieknie, ale tak jak ode mnie wymaga się tego, by dzieci nie zostały poorane chapsiowymi zębami, tak ja od ludzi wymagam, by chapsiowe nerwy pozostały w całości (bo czy nadmierne głaskanie, które nie jest ulubioną rozrywką mojego psa, nie może spowodować wstrętu do kontaktu z człowiekiem? a zalęknionego i nieśmiałego psa nie chciałabym mieć). I uważam, że mam do tego prawo. Głaskać można, ale przesada jest zła. A na przykład terapie psów agresywnych - czasem kaganiec tylko wzmaga agresję, a jedna głaszcząca ręka może zniszczyć wiele dni pracy. Sądzę, że mylisz agresję ze zwykłym podenerwowaniem. Jeśli pies jest agresywny, to na żaden ring dopuszczony być nie może, ale jeśli pies otoczony i zmiażdżony przez ludzi kłapnie zębami, bo żadne sygnały uspokajające ani ostrzeżenia nie działały, to jeszcze nie oznacza, że ten pies rzuci się na sędziego.[/QUOTE] Ale czyja będzie wina jak pies ugryzie to nie decyduje właściciel psa Kaganiec prawidłowo dobrany i nakładany nie powinien wzmagać agresji psa. Przeciż nie musisz znosić "nadmiernego" głaskania, zawsze można poprosić o odejście od psa. A co to jest poddenerwowanie? Pies wystawiany nie powinien być nerwowy, musi być oswojony z tłumem. Nie zawsze tak jest ale powinno być. Psy na wystawach muszą znosić dużo nieprzyjemnych bodźców. Między psem nerwowym, lękliwym a agresywnym jest różnica ale w efekcie niewielka. Co do terapii psów agresywnych to się nie wypowiem bo się nie znam.
  18. [quote name='*Monia*'] Dzisiaj za to jak labka podbiegła to puściłam Shinę, bo ileż można zwiewać. Ćwiczę z młodą olewanie, ale jak ma olewać psa skaczącego po grzbiecie? Może kiedyś do tego dojdziemy, ale jak na razie nie da rady i mam wybór - szarpać się z odskakującą przed psem młodą albo ją puścić i w bezpiecznych miejscach wybieram opcję nr 2.[/QUOTE] Też tak robię z collie, co najwyżej przegoni delikwentkę i przyciśnie do gleby. Ona ma olewać psy przechodzące w spokoju lub agresywne, rozbawionych naskakiwaczy puszczonych luzem nie musi.
  19. [quote name='Merenwen']Oczywiście, ale pies jest spokojny dopóki wokół nie ma zbyt wielu bodźców stresujących. Nie mówię o żywych wulkanach miłości, tylko o przeciętnych miejskich psach. Ja Chapsi w kagańcu nie będę prowadzić tylko dlatego, że nigdy nie wiem, czy jakieś dziecko jej nie zechce pogłaskać w czułym miejscu albo z zaskoczenia. Zazwyczaj sytuację kontroluję, ale no bez przesady. To, że bawię się z Chapsią i ćwiczę sztuczki na podwórku (przykładowo), to jeszcze nie znaczy, że można ją głaskać i próbować brać na ręce "bo taki śliczny pieseczek". "Śliczne pieseczki" też mają ograniczoną cierpliwość. Zauważ, że wystawiając psa, wyrażam zgodę na jego obmacywanie, a dzieci ani niektórzy dorośli tej zgody ode mnie nie dostają ;). Agresywne psy faktycznie powinny być w kagańcu, ale i mały pudelek może dziabnąć.[/QUOTE] Dlatego psu trzeba zapewniać jak najwięcej bodźców stresujących-to też może nie sztuczka ale sztuka;) Ja osobiście psy obserwuję i to na co są przewrażliwione próbuję korygować. Pies zazwyczaj zanim ugryzie to ostrzega-szczekaniem lub kłapaniem paszczą, ewentualnie warczeniem jeśli reaguje natychmiast ugryzieniem to nie jest chyba zbyt dobrze? Można sobie dywagować, jednak gdy pies ugryzie to będzie zawsze wina właściciela. Czy warto narażać się na nieprzyjemności, abstrahując od innych rzeczy? Nawet psy uprawiające sporty nie mogą/nie powinny być agresywne, nie tylko te wystawowe. Ja też nie wystawiam psa ale słucham rad hodowców oraz szkoleniowców i pilnie odrabiam lekcje. Pies zrównoważony to przepustka do normalnego życia (czego i sobie również życzę).
  20. Mojej szelti dzisiaj jakaś baba przywaliła. Suka idzie zziajana, co prawda luzem ale człapie spokojnie. Opodal przechodzi kobieta z suczką na flexi rozciągniętej na kilka metrów. Suki chciały się obwąchać, nie były agresywne tylko ciekawe, zachowywały się spokojnie i przyjacielsko. W pewnym momencie ta kobieta zaczęła nerwowo wymachiwać smyczą, krzyczeć jakby niewiadomo co się stało. Suki dalej się spokojnie obwąchują, najmniejszych oznak agresji (jakby tamta chciała zaatakować to moja dałaby dyla). No więc idę po moją a ta baba łupnęła mi psa rączką od flexi aż odskoczył na metr. No i dostałam przy okazji "dogomaniacki" wykład, że mam prowadzać psa na smyczy. Tak jakby jej flexi rozciągnięte na 3 metry można nazwać smyczą.
  21. [quote name='filodendron']Wam to trudno dogodzić z tymi dziećmi ;) Podchodzą, bo chcą psa pogłaskać - źle. Uciekają, bo się go boją - źle. Matki zagadują - źle. Nie zagadują - też niedobrze (bo pewnie psa nie widzą wcale) ;) Trzeba jakiś postulat napisać o tym, że dziecko w obecności psa ma stać jak kołek i już. I może rozesłać - nie wiem - po szkołach rodzenia? W końcu czym skorupka za młodu nasiąknie... :D[/QUOTE] Ja bym chciała aby moja collie nie reagowała nerwowo w obecności dzieci i nad tym pracuję. Dopuszczam do siebie myśl, że jakieś dziecko może nieoczekiwanie podejść i nie chciałabym aby wydarzył się wypadek. Moim marzeniem nie są nie podbiegające dzieci ale spokojny pies reagujący na komendy. Collie nie przepada za krzykiem i nerwowymi ruchami dlatego moja w tym głowa aby tak pokierować sprawę aby nie odbierała zachowań dzieci jako zagrożenia. Ja osobiście wolę zagadujących rodziców niż nerwowo chowających się po kątach. Zazwyczaj są to miłe rozmowy, pytanie o rasę, jakie ma wymagania, jak się zajmować psem itp.Moim zdaniem, ja jako właścicielka psa tak go muszę wychować aby nie stanowił zagrożenia. Jedyne na co się nigdy nie zgodzę to na bicie psa przez dziecko, a niestety miałam taki wypadek że chłopiec podbiegł i uderzył sukę kijem. Od tego momentu dziewczyna ma mały problem z odbiorem szczególnie chłopców biegających z kijami. Trenujemy jednak na dzieciaku znajomych i postępy są. Ja -jako matka nauczyłam dziecko, że zanim się podejdzie do psa to trzeba zapytać właściciela czy można oraz jak się zachować gdy obcy pies podbiega, jakie może mieć zamiary i gdzie głaskać. Uważam, że jeśli ma się agresywnego psa, który może zrobić krzywdę to niestety powinien on chodzić w kagańcu aż się nie nauczy prawidłowych zachowań. Ja zawsze zakładam kaganiec jak mam obawy co do reakcji psa. Drugi mój pies nie reaguje na dzieci, co najwyżej szczeka ostrzegawczo co jest dla mnie dopuszczalne a zarazem zniechęca do głaskania.Jednak jakby się ktoś uparł to i tak ją może przytulić, nawet szczekającą. Pies np. na wystawy musi być tak wychowany aby dawał się dotykać, ustawiać obcym osobom. Za okazanie agresji może być odesłany do domu.
  22. Do pierwszych rzutów polecam Competition Standart Pup- to mały dysk dla szczeniąt i niewielkich psów. Dostępny na daktari.pl w dziale "małe" za jedyne 10 zł, lepiej zamówić kilka bo teraz są w dobrej cenie. Te dyski są miękkie, świetnie latają-gorzej tylko przy wietrze bo są lekkie. Możesz się wybrać na zawody lub z kimś kto już psom rzuca dyski. Trzymasz swojego na smyczy i dajesz mu obserwować. Psy się uczą od siebie no i taka obserwacja bez czynnego uczestnictwa nakręca psa. Mój pierwszy pies sam się nauczył łapać z wyskoków i bez rollerów ale przygodę z frisbee zaczął po ukończeniu roku, drugi właśnie dorasta do skoków-nauczył się łapać rollery, obiegać i robić sztuczki z bliskich pozycji. Ma półtora roku i zaczynamy uczyć skoków-klękam na jednym kolanie, drugie zgięte tworzące tak jakby przeszkodę, trzymam dysk nad zgiętym i prowokuję psa do skoku, gdy skacze podaję mu frisbee do pyska i pozwalam z nim odbiec. Po chwili pies wraca z dyskiem bo wie, że nigdy nie podejmuję za niego talerza z ziemi (jak zostawi to koniec zabawy). W nagrodę dostaje jednego rollera.
  23. Ja mam z kolei odwrotne doświadczenie z ogródkami okołobalkonowymi-takie małe na parterach z ogrodzeniem z siatki. Ludzie traktują je jak wybiegi dla psów. Ostatnio ktoś sobie zakupił owczarka i coś amstaffowego do takiego "ogródka". Obok przebiega chodnik, którym porusza się mnóstwo ludzi oraz jest przystanek autobusowy. Jak ktoś przechodzi z psem to ON z koleżanką wyskakują przez drzwi balkonowe, biegną do siatki i ujadają jak cholera. Większość ludzi ucieka z przerażeniem a ja perfidnie chodzę tam codziennie i uczę sobie psy spokojnego przechodzenia obok szczekaczy. Nie stoję bezpośrednio pod siatką tylko po drugiej stronie uliczki. Trenujemy też sobie siady, warowanie a te diabły ujadają. Nie powiem, bardzo dobra pomoc szkoleniowa:diabloti: Ogródek tych ludzi zamienił się w klepisko, drzwi balkonowe w ruinę a sąsiedzi chyba ogłuchli od tego jazgotu.
  24. Psy pasterskie miały różne funkcje - mogły służyć do zganiania lub pilnowania stada. Te służące tylko do zaganiania mają łagodne charaktery, te do pilnowania bywa, że całkiem na odwrót. Pies pasterski to zazwyczaj także pies stróżujący. Mały sheltie jest także stróżujący ale swoją małą posturą nie wzbudza respektu, jego funkcją jest alarmowanie. Collie-większy zaganiacz budzący większy respekt ale trochę tchórzliwy. Psy pasterskie - zaganiające to nie są raczej psy do biegania-szybko się tym nudzą i męczą. Nie są też niezależne-potrzebują zainteresowania właściciela i nachalnie się tego domagają. Energiczny zaganiacz, niesamowicie inteligentny o silnym instynkcie stróżującym i mocnej psychice to np. australijski pies pasterski. Dla mnie pies ideał, przypominający wyglądem wiejskiego burka ale nie dla laika.
  25. Dzisiaj kolejny sukces. Bodbiegła do nas sporych rozmiarów suka zadymiara, cała najeżona i chętna do bitki. Nie okazałam strachu, zdenerwowania, puściłam collie luzem i wykorzystałam radę pewnej forumowiczki (rada nie była dla mnie ale się przydała). Usadziłam collie bokiem do suki, tak aby nie było kontaktu wzrokowego. O dziwo suka odpuściła i choć ciągle z irokezem na grzbiecie to również wykonała ładny siad obok mojej. Spytałam się właścicielki, która już spanikowała że będzie dym czy jej sukę też mogę nagrodzić. Obie dostały po kawałku sera z kiełbasą i rozeszło się po kościach. Wogóle zaczęłam uchodzić w okolicznym parku za zaklinaczkę psów, wszystkie do mnie biegną, ładnie wykonują komendy, których nawet wcześniej nie znały. Właściciele nie mogą wyjść z podziwu myśląc, że jestem cudotwórcą. Nie znają mojej tajemnicy-to kieszeń pełna kabanosów, których aromat pewnie się niesie na kilka kilometrów:evil_lol: (ale nie będę wyprowadzać ich z błędu a co tam). No i jedna rzecz, która mnie przygnębiła. Kobieta z młodym amstaffem. Pies odratowany z lasu, cały wylękniony, nie chodzi normalnie tylko się czołga i cały drży. Oczywiście ubrany już w kolczatkę i izolowany od ludzi i psów bo "problemowy". Teraz jeszcze młody i pozbawiony agresji (choć irokeza już stawia), za kilka miesięcy to nawet nie chcę myśleć jak się to skończy. Może uda mi się nakłonić właścicielkę do pracy z psem, choć szczerze wątpię. Myślę, że ona nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. zmierzchnica-walcz dalej, sama wiesz jak cieszą chociaż najmniejsze sukcesy w pracy z problemowym psem, moim zdaniem dają one dużo więcej radości niż tysiąc sukcesów z "normalnym" . Mojej euforii jak coś się uda nawet TZ nie rozumie, cóż jestem sama ze swoją radością:roll:
×
×
  • Create New...