Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. Socjalizacja szczeniaków? Zapraszam do mnie:diabloti: Wszystkie teorie dotyczące tego, że dorosły pies nic nie zrobi szczeniakowi padają. Moja suka nic nie zrobi szczeniakowi przechodzącemu obok na smyczy ale wszelkie próby nachalnego witania-obskakiwanie, skowyt, przewracanie się tuż obok, bieganie wokół i szczekanie zakończone zostaną przyciśnięciem delikwenta do gleby. Jeśli ktoś ma ochotę na taką socjalizację i późniejszą niechęć malucha do dużych psów to nie mam nic przeciwko. Niepokoi mnie jednak fakt, że takie psy, podbiegaczo-witacze kończą rok i ciągle przez właścicieli uważane są za szczeniaki. Właściciel nie zauważa subtelnej różnicy w zachowaniach swojego psa-nagle pełna pokory, szczenięca postawa zamienia się w agresję. Niestety mam taki przypadek z amstafką puszczaną regularnie do mojej suki. Dziewczyna ma kilkanaście miesięcy i merdanie ogonkiem powoli zamienia się w pełną napięcia postawę, nie wróży to nic dobrego...Czy ta suczka, regularnie "gaszona" przez mojego psa nie spróbuje wreszcie swoich sił w regularnym starciu? Moim zdaniem może zdarzyć się i tak.
  2. [quote name='Voute']Nie krytykuję CM, aczkolwiek niejeden raz w swoich programach używał kolczatki, natomiast dziewczyna twierdziła, iż to największe zło, w ogóle kolczatki powinny nie istnieć i powodują krwawienie z szyi psa :) Natomiast jej poglądy co do ogólnie wychowania (a szczególnie agresji) są dość... osobliwe, ale to raczej nie na temat.[/QUOTE] Nie zakładał psom kolczatek. Wręcz w jednym programie powiedział, że nie stosuje. Jednak czasami dopasowuje się do "sprzętu", którego używa właściciel i czasami jest to kolczatka. Używa on smyczy zaciskowej lub specjalnej obroży obejmującej szyję (część jest tuż za uszami), która ma zapewnić większą kontrolę nad psem.
  3. Praca klikerem z bojaźliwym psem to bardzo fajny pomysł-bardzo dobrze wpływa na relacje z właścicielem, pogłębia zaufanie i wzmacnia psychicznie. Ważne też aby stopniować psu bodźce-nie puszczać natychmiast na "głęboką wodę". Co do kontaktów z psami-polecałabym uważny wybór psich towarzyszy, nie mogą to być psy zbytnio pobudliwe, agresywne. Suczka powinna mieć kontakt z psami zrównoważonymi, inne bym omijała szerokim łukiem. Moja suka w wieku szczenięcym miała zapalenie pęcherza a objawiało się to nagłym moczeniem jak np. siedziała czy leżała oraz niemożnością całkowitego wysikania się na spacerze-posikiwanie. Weterynarz zalecił antybiotyk-w zastrzykach przez trzy dni i przeszło jak ręką odjął. Co do nauki trzymania-rzeczywiście bywa że i 7 ms. psy mają z tym problem, szczególnie gdy w domu mają sporo zaznaczonych, zasikanych swoich miejsc. Polecam schować obsikane dywany, podłogi wymyć octem+woda z cytryną i olejkiem eterycznym.
  4. "Radzę darować sobie sarkazm i wtarabanianie się z butami w moje oceny. Mój pies nie jest idealny, a ja nie jestem idealnym przewodnikiem. Popełniam błędy, on też ma swoje za uszami. Nie dalej jak parę dni temu zerwał mi się z komendy i pogonił sukę - on chciał się pobawić, ale ona, choć podobnej wielkości, bała się go, warczała, nie miała ochoty na kontakt. Moja wina, za późno ją zobaczyłam i za późno zareagowałam. Tylko że ja [U]natychmiast[/U] pobiegłam za psem, odwołałam go, grzecznie przeprosiłam kobitkę i zaproponowałam jej pomoc w socjalizacji lękliwej suni. A nie wyszłam z beztroskiego założenia, że problem ma ten, komu zachowanie mojego kundla przeszkadza " behemotka-Trochę pokory by się przydało, pies który wyrywa się z komendy (gania sukę) oraz niefrasobliwa właścicielka zdecydowanie nie nadają się do socjalizacji czegokolwiek.
  5. Mój mały pies wogóle się nie broni. Potrafi szczeknąć i to wszystko. Też czasami jak tracę cierpliwość to zabieram psa na ręce jednak naturalną reakcją doskakiwacza jest to, że wdrapuje się na moje nogi. Efekt-zniszczona jedna para spodni, druga wybrudzona i szrama na dłoni. Też bywa, że ciągnie się za mną "ogon" cudzych psów. Nagle właściciele dostają motorka w tyłku gdy z ich pupilem znikam powoli za rogiem. Oczywiście pretensje do mnie, że: za szybko idę, mogłabym się zatrzymać, że jego pies nie daje się złapać bo moje się wiercą etc. Słowo "proszę" zmieniło się wczoraj w wyjątkowo brutalny monolog gdy jeden z właścicieli z rozanieloną miną (po raz kolejny) patrzył jak jego pies najpierw próbuje skopulować moją sukę a potem szoruje po moich spodniach. Świadkowie oburzyli się oczywiście na moje chamstwo bo to przecież pieski i one tak mają a że ja mam psy to powinnam to rozumieć i kochać zaś pan jest starszy ode mnie. Potem kolejna przygoda. Piesek bez smyczy i obroży śmignął przez ulicę i gładko postanowił zabrać się do rzeczy. Bezpardonowo odstawiłam go nogą (nie kopnęłam), pies w kwik razem z właścicielką. Powiedziałam że powinna się cieszyć, że pies nie zamienił się w marmoladę na ulicy i że nie zrobiłam mu prysznica z gazu. No i na koniec złota rada- powinnam dopuścić suki to będę mieć święty spokój. Cóż za pokrętna logika. Moje psy też nie lubią zabaw z psami (mały czasami zrobi ukłon w stronę jakiegoś mniejszego pimpka a duża eleganckiego dżentelmena), na ogół właściciele łapią to w momencie gdy zniecierpliwina "duża" robi przyduchę obskakiwaczowi(za moją cichą zgodą)- zazwyczaj przerośniętemu sceniackowi .
  6. Proszę zabrać psa, proszę zapiąć psa, proszę skrócić smycz...etc. Ostatnio słowo "proszę" zaczęło brzmieć w moich ustach jak przekleństwo. Na osiedlu wysyp psich młodzików. Każdy jeden bezpardonowo podbiega i natychmiast chce gwałcić moją sukę. Jak używam słowa "proszę" to słyszę-a on taki ciekawski, on chce się przywitać, pobawić, to tylko szczeniaczek (10 ms). Nie mam nic przeciwko witaniom i zabawie ale nie w takiej testosteronowej formie. Niestety gorzej mają właściciele małych psów. Zauważyłam, że jak idę jeszcze z dużym to wszystkie kajtki lądują na smyczy (on cię, pogryzie) a jak tylko z małym to nagle chęć "witania się" we właścicielach rośnie.
  7. Do treningów rzucania whamo fastback, hero air. Dla psa w zależności od zaawansowania. Dla szczeniaka może być materiałowy, gumowy-do nakręcania. Jeśli zaczynamy ze starszym psem to taki sam jak dla nas, może być też miękki sonic. Polecam oddzielić trening z psem od nauki rzucania. Materiałowym nie nauczymy się rzucać bo to ustrojstwo nie lata. Zanim zaczniemy nakręcać psa na dysk dobrze aby miał perfekcyjnie wyuczony aport zwykłą piłką i chęć do szarpania (może być np. piłka na sznurku). Wtedy przy pracy z talerzykiem mamy połowę roboty z głowy. Ja robiłam tak: od szczeniaka nauka aportu, potem psy obserwowały jak rzucam aby oswoiły się z frisbee, potem rollery przynoszone a nie wywlekane bo już wiedziały co to aport. W przypadku jednego psa wogóle pominęłam rollery bo od samego początku łapał backhandy. CS nie jest złym dyskiem, ja mam i używam ale do nauki nie jest idealny bo nie wybacza błędów co może być bardzo zniechęcające, ale jak się ma talent to każdym da radę.
  8. Niektóre z figur do freestylu opisywane są w gazecie dog&sport. Nie jestem do końca przekonana, że można ich nauczyć samodzielnie bez ryzyka kontuzji. Proste sztuczki jak slalom między nogami, skoki przez nogę nie niosą za sobą ryzyka. Wszelkie ewolucje z odbiciami od ciała już tak. Co do ras i mixów - to fakt, że niektóre są szczególnie predystynowane do dogfrisbee co nie znaczy, że inne są poza nawiasem. Border to niezwykle szybki, skoczny i pojętny pies dlatego jest faworytem w psich sportach i mnie to nie dziwi. Do mojej siostry na zajęcia z frisbee "chodzą" owczarki niemieckie aczkolwiek nie osiągają takich wyników jak bordery. Tyle, że moja siostra wyznaje zasadę, że zanim nauczymy psa sztuczek to nauczmy go najpierw porządnego łapania w dystansie a potem zobaczymy. Ważne jest także opanowanie wszelkich możliwych technik rzutu, to nieodzowny element freestylu. Zapisanie się na treningi to moim zdaniem najlepsza decyzja. Trener nauczy ciebie prawidłowej pracy z psem i rzucania dyskiem. Takie domowe smoróbki czasami ciężko odkręcić-szczególnie jeśli na poważnie myślisz o tym sporcie. Koszt takich zajęć nie jest duży.
  9. Może najpierw zbadaj stawy psu? Wyskok z pleców nie jest zbyt bezpieczny dla psich stawów zresztą tak jak i wiele innych figur do freestylu. Polecałabym zapisać się na zajęcia z dogfrisbee i przećwiczyć wszystko pod okiem trenera. Jak zaawansowany jest twój pies w dogfrisbee?
  10. Hero Atom 185 to dysk mniejszy niż standardowy a co za tym idzie może to być dysk trudniejszy w obsłudze aczkolwiek nie próbowałam osobiście. Jeśli wolisz coś mniejszego to lepszy będzie Sonic. Niestety aby ocenić czy pasuje nam dany model to najlepiej wziąć do ręki i rzucić. Trudne też moim zdaniem są ciężkie, wzmocnione dyski. Do nauki rzutów najlepsze są duże i lekkie o średnicy 235. Wogóle polecam aby naukę frisbee zacząć od siebie. Psa uwiązać i rzucać do bólu aż te rzuty będą stabilne a frisbee klapnie w pożądanej przez nas odległości-rzucajmy np. do położonego na ziemi patyczka, piłeczki. Ćwiczmy nadgarstek aby nadać dyskowi odpowiednią rotację oraz siłę wymachu jeśli chcemy aby dysk poleciał daleko. Ważny jest też kąt wyprowadzenia dysku. Jeśli dysk nie łapie poziomu to zmieniamy kąt wyprowadzenia.Pieska odwiązujemy tylko na krótkie rundki rollerów a jak się trochę podmęczy to dajemy mu dysk do chapnięcia przez nogę lub uciekamy z dyskiem w łapie.
  11. CS to dosyć szybki dysk i dosyć niewdzięczny dla początkujących. Trzeba umiejętnie wprawić go w ruch rotacyjny natrafić na odpowiedni wiatr aby "lewitował" nad ziemią a nie pruł jak strzała do przodu. Ja CS wykorzystuję do pierwszych, bardzo szybkich rund a potem wymieniam na whamo fk który jest o niebo wolniejszy i pięknie zawiesza się w powietrzu, w sam raz dla trochę zmachanego psa. Podobny w budowie do whamo fk jest hero air-cenowo zbliżony i troszkę mocniejszy. Szarpanie z psem talerzem to niekoniecznie forma nagrody, ma wyrobić mocniejszy i pewniejszy chwyt u początkującego psa. Moja frisbowa weteranka też lubi się poszarpać aczkolwiek unikam tej czynności z użyciem whamo fk-w dużej paszczęce ten dysk rozciąga się jak guma:roll: Odradzam dla początkujących CS pupy-mały i trudny do nauki a co za tym idzie zniechęcający. Mam te maluchy ale zaczęłam ich używać dopiero jak w miarę opanowałam "normalne" dyski.
  12. Ciekawa jestem co to za rodzaj broni. Mam nadzieję, że nie ostra z tłumikiem bo ta zabawa może się bardzo źle skończyć nie tylko dla psa ale także dla właściciela. Wiatrówki też mają tłumiki ale chyba nie śmierdzi prochem...
  13. Nie wiem co to za rodzaj broni. Nie było huku tylko przelatująca kula, która odbiła się rykoszetem od samochodu i swąd prochu. U nas na osiedlu jest wielu "wielbicieli" psów.
  14. Ostrzegam mieszkańców Mokotowa. Dziś dwukrotnie ktoś strzelał do mojego psa z okna przy ul. Bytnara 15. Całe szczęście nie trafił. Sprawę zgłosiłam na policję.
  15. Filodendron-prowadzącego już nie było, cała grupa się rozeszła a zostali tylko młodzi ludzie z wilczakami, też jestem ciekawa co on na to. Choć nie mam pewności może tam stał i obserwował, trudno stwierdzić-były dwa psy i kilka osób. Zawsze liczę na rozsądek ludzi biorących udział w szkoleniach i ufam, że także bez trenera zachowają się odpowiednio-jak widać mylę się bardzo. Evel-te psy nie zaatakowały tylko w jakimś amoku wbiegły na nas i zaczęły gonić starszą sukę uwiązaną na krótkiej smyczy i na nią wskakiwać-ona bardzo tego nie lubi i może upomnieć młokosa-wtedy by było że mój pies pogryzł. Upominanie w jej wykonaniu to przytrzymanie nachalnego młodziaka przy glebie co zazwyczaj kończy się przerażającym skowytem przygniecionego. Agresywna była tylko właścicielka i jej kumpel-to im miałam ochotę zrobić prysznic z gazu a nie psom. Pewno wcześniej widzieli, że rzucam psom dyski i piłki-wtedy moje psy były luzem. Ich psy były cały czas na smyczy (wlokły się za nimi) z tą różnicą że drugi koniec tych smyczy nie był w ręce człowieka:p Wilczaki to fantastyczne psy, budzące respekt i piękne ale w rękach nieodpowiednich ludzi to jakaś porażka. Niektórzy traktują psa jak dopełnienie do stroju i fryzury.Myślę, że na forum wilczakowym nie będzie tej opowieści-raczej nie ma się czym chwalić.
  16. A ja na temat parkowych szkółek dla psów. Wzięłam psy, piłki i inne gadżety i wybrałyśmy się do parku. Sobota, wokół kilka "szkółek" dla psów, właściciele w kółeczkach ćwiczą siad, waruj i resztę. Wybrałyśmy pustą polankę oddzieloną kanałkiem od wszystkich szkólkowiczów. Rzucam aporty, psy grzecznie się bawią, nauczone że jak aport to choć luzem to nie ma zwracania uwagi na resztę świata. Po zabawie zapinam psy na smycze i szykujemy się do powrotu. w tym momencie z jednej ze szkółek wypadają dwa podrostki wilczaków, pokonują kanałek i bez żadnej żenady chyc mi na suki. Moje suki miotają się na krótkich smyczach, wilczaki na wierzchu z zerowym odwołaniem. Wiem co zrobi większa suka, "upomni" jednego z naskakiwaczy i przyciśnie do gleby, będzie skowyt a wtedy może być że drugi wilczak postanowi ruszyć z odsieczą. Uprzedzając fakty odganiam tupaniem i krzykiem wilczaki. Wtedy jedna z młodych właścicielek agresywnie rusza na mnie uzurpując, że kopnęłam jej psa. Oczywiście tego nie zrobiłam, nie mam takiego zwyczaju. Zamiast łapać psy przyłącza się do niej kolega i ta sama śpiewka. Wilczaki ciągle luzem więc zwalniam większą sukę, odgania delikwentów(wilczaki) i na komendę wraca. Młodzi ludzie coraz bardziej agresywni, mam tego dość szukam gazu w kieszeni(na wszelki wypadek) ale TZ dotąd milczący mnie uprzedza-bierze sprawy we własne ręce. Kilka słów wystarcza aby grupka młodych ludzi zamilkła (TZ były zawodnik zapasów). Jeszcze na odchodnym rzucają, że zadzwonią po straż bo miałam psy luzem. Tak to się szkoli psy...Moja siostra, która jest świetnym szkoleniowcem, także sportowym (korzystała kilka razy z mojego nicku) a mieszka na stałe Stanach i bywała ze mną jesienią na Polach M. nie może zrozumieć że w Polsce tak właśnie szkoli się psy-całkowicie bezmyślnie nie szanując innych psów i ich właścicieli.
  17. "Nie są pożądanie, ale niestety bardzo częste. Większość polskich szelciaków to psiaki mniej lub bardziej 'poschizowane'. Osobiście nie znam ani jednego 'normalnego' szetlanda, wszystkie mają problemy na tle lękowym, włącznie z agresją lękową." Na takie stwierdzenie nie pozostaje nic innego do powiedzenia poza zwykłym, telewizyjnym "łał!" Jakże cenne są takie obserwacje "znawców" rasy.Chylę czoła...
  18. Jakie są sheltie? To pogodne, wesołe psy zawsze skore do zabawy, zazwyczaj bezproblemowe w kontaktach z innymi psami i małymi zwierzętami jak np. świnki, króliki, koty. Sheltie potrzebuje zainteresowania i pracy jak każdy owczarek-spacery, aport. Łatwo się uczą sztuczek, posłuszeństwa bo to psy wpatrzone w człowieka. Można z nimi uprawiać psie sporty ale nie jest to wymóg konieczny. Czasami wystarczy to co się robi we własnym zakresie o ile ma się dobre chęci i pomysły. To psy, które potrafią się zrelaksować i chętnie odpoczywają oraz leniuchują a więc nie są napobudliwe, najchętniej robią to co właściciel. Chętnie przebywają ze wszystkimi członkami rodziny, bywa, że kogoś lubią bardziej ale nie stanowi to problemu. Bywają szczekliwe bo to był element wzmacniany przez lata hodowli. Szczekliwość trzeba umiejętnie eliminować, nie pozwalać na bezsensowne ujadanie. Dać się wyszczekać w trakcie zabawy w parku, ogrodzie oraz pozwolić na kilka ostrzegawczych szczeknięć przy bramie, drzwiach i na tym koniec. Sheltie nie jest lękliwy lecz nieufny w stosunku do obcych (nie daje się głaskać ale nie atakuje) choć bywają szeltiki będące zaprzeczeniem tego stwierdzenia i przymilają się do każdego. Lękliwość i nadwrażliwość to nie są cechy pożądane. Charakter danego psa z hodowli ocenimy oglądając go kilkukrotnie przed zakupem. Szczeniaki powinny być już oswojone z ludźmi, w tym dziećmi, przedmiotami domowymi, hałasem (można np. upuścić klucze), ruchem ulicznym itd. Psy powinny być ciekawskie i nie mogą chować się po kątach. Sheltie nie wymaga szczególnej pielęgnacji tylko regularnego wyczesywania kołtunów zza ucha. Jak się wyjątkowo ubrudzi to ewentualnie wykąpać i raz w tygodniu wyczesać. Sheltie o prawidłowej szacie ma włos samooczyszczający się.
  19. Jest taki film "W łonie matki-psy". Film ten w prosty sposób wyjaśnia różnicę między psem a wilkiem. Odpowiada na pytanie czym jest pies w stosunku do wilka w sensie ewolucyjnym. Wnioski nasuną się same-hierarchia w psim stadzie będzie zaznaczona słabo, może być zmienna, może nie występować. Tak na marginesie-w wilczym stadzie funkcję "łagodziciela konfliktów" może pełnić nawet osobnik zajmujący najniższą pozycję w stadzie. Zadaniem alfy w pierwszej kolejności jest informowanie stada o rozpoczęciu polowania no i rozmnażanie się...z tego powodu trudno umieścić człowieka jako alfę w wilczym stadzie. Wybór partnerki mógłby być problematyczny. Dzięki temu, że wśród psów hierarchia jest zaznaczona słabo to człowiek może być liderem (ale nie alfą w sensie wilczego stada)bez większych problemów-wystarczy, że trzyma w garści kilka zasobów jak np. jedzenie, zabawę a zarazem może śmiało ingerować w układy między psami i innymi domownikami.Jeśli już chcieć przyrównywać pozycję człowieka w korelacji z pozycją wilka to jest on raczej taką wilczą "opiekunką" nadzorującą szczenięta;)
  20. Moim zdaniem -linka 12 m. nie nadaje się do szkolenia, jest raczej narzędziem asekuracyjnym w trakcie zabawy, wróciłabym do linki 3 m gdzie reakcja na komendę może być lepiej egzekwowana -komendę już spaliłaś, wymśl nową -w miejscach, w których pies wykazuje niesubordynację nie spuszczaj go ze smyczy, ganianie go tylko pogłębia problem -zwróć uwagę na to, że 7 ms. to głupkowaty wiek dla psa, wtedy uczy się intensywnie (mimo pozorów) ale dokładność w wykonywaniu komend może być bardzo różna dlatego trzeba ćwiczyć, uzbroić się w cierpliwość -musisz znaleźć inny sposób na rozładowanie energii psa niż puszczanie luzem, znajdź formy aktywności adekwatne do rasy i asekuruj się liną, wspólna zabawa pogłębia więź co przyczynia się do tego, że pies lepiej skupia się na właścicielu-staje się on bardziej atrakcyjny tak że pies zawsze chętnie do niego wraca -ćwicz ciągle z użyciem jedzenia jeśli to działa, polecam też kliker do wzmocnienia reakcji, dodatkowo ucz chodzenia przy nodze z kontaktem wzrokowym to pomaga nauczyć psa trzymania się blisko właściciela -nagradzaj psa za przyjście a nie za samą chęć przyjścia, gdzie po drodze zaczyna wąchać trawkę, przekaz ma być jasny komenda, wykonanie, nagroda, entuzjazm pojawi się gdy zaczniesz być dla psa atrakcyjna -twój pies nie jest autystyczny, to normalne szczenię, które poznaje świat i bywa, że ten świat jest chwilowo atrakcyjniejszy od właściciela, nie każdy pies to przylepa i na zainteresownie niektórych egzemplarzy trzeba sobie zapracować -moja koleżanka ma doga (już kolejnego), uważa ona że w przypadku tej rasy szkolenie jest niezbędne, wystarczy podstawowe z posłuszeństwa
  21. [quote name='Sylsiaczek']Apeluję o zaprzestanie nazywania szetlandów owczarkami, gdyż wbrew obiegowej opinii były to pierowtnie psy stróżujące! :diabloti: [/QUOTE] Nie stróżujące a zagrodowe. W zagrodzie bywały niegdyś owce, konie i inny inwentarz. Każdy kto ma zagrodę wie doskonale jak szetland będzie się tam zachowywał i w jaki sposób traktował zwierzęta tam mieszkające i to bez specjalnego szkolenia choć ono pomaga ogarnąć sporo spraw.
  22. [quote name='Elka'] Badmasi Jeszcze jedna kwestia mnie zastanawia. Na jakiej podstawie twierdzisz, że twój pies jest sportowcem? [/QUOTE] cztery lata frisbee pod okiem brytyjskiego trenera, dwa agility, trzy lata obe, oraz taniec z psem (z wcześniejszymi psami głównie agility), obecnie nic bo od dłuższego czasu nie mieszkam w Warszawie a jedynie bywam u rodziny (dwa razy w roku) i szybko znikam, psów raczej ze sobą nie zabieram. Jeśli ci chodzi o zawody to nie mam w tej kwestii dokonań. To dobrze, że masz takie dobre doświadczenia. Biorąc pod uwagę twoją wypowiedź to jeśli kiedykolwiek będę miała szansę to się chętnie do pani Boczuli zapiszę na szkolenie.
  23. romas-powiedziałam już wszystko na ten temat i uważam, że ciągnięcie go dłużej nie ma sensu. Nie dostałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie bo jej prawdopodobnie nie ma. Na marginesie-uważam, że w Warszawie jest kilka dobrych szkół i zamiast jednej jedynie słusznej warto choć czasami podlinkować jakąś inną. Autorka znalazła już pomoc i miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jak ja będę potrzebować rad forumowiczów z Dogo to na pewno założę stosowny temat . syllepsis-jak przeczytam ową książkę o ile wogóle jest sensownie napisana to chętnie podzielę się z tobą swoimi spostrzeżeniami bo widać, że strasznie ci zależy na mojej opinii. No i chyba też napiszę EOT...
  24. [quote name='Berek']Badmasi, z całym szacunkiem: nie wiesz, jak szkoli się w AKI, nie wiesz, jak w tych innych szkołach ktore przywołujesz w ostatnim poście (bo piszesz "słyszałam" - czyli takuśko jak o pani Boczuli, cosik mię się wydaje :roll:, ważne że "słyszałaś" że ci inni szkoleniowcy to w życiu kolczatki w rękach nie mieli), opinie kategoryczne wydajesz na temat metod i sposobów szkolenia jednej, konkretnej, wymienianej z nazwiska pani (a nie "ogólnie" oraz "w perspektywie Polski" :cool3:) co więcej, te opinie są wygłaszane na podstawie: - anonimowej (dla Ciebie) wypowiedzi na portalu społecznościowym - wypowiedzi innego szkoleniowca ktory chyba nazbyt blisko z tą panią nie współpracowal... ;) ciekawe ile jej lekcji widział :cool1: - książki wydanej przez tą panią ino że jej na wszelki wypadek nie przeczytałaś (nota bene to nie przeszkadza Ci wydawać o niej opinii jako o "złej literaturze" mimo że nawet do niej nie zajrzałaś :crazyeye:). Niepoważne to wszystko jak rzadko. :evil_lol: :roll: Dla mnie EOT. Myślę że kto ma cztery szare, zdążył sobie wyrobić trochę opinię o tym wszystkim. :eviltong:[/QUOTE] Twoje nerwowe a wręcz agresywne wypowiedzi raczej nie świadczą o tobie dobrze i wtręt "z całym szacunkiem" zakrawa tu na ironię. -widziałam psa wyszkolonego w Aki i miałam z nim do czynienia całkiem blisko przez kilka dni i nie zachwycił nie ten pies w żadnym calu -szkoleniowiec, o który pisałam zna panią Boczulę bardzo dobrze i nie tylko widział jej lekcje ale nawet...cóż jest nawet starszy od w/w pani i ma dłuższy staż no i kilka osób wywodzi się właśnie z jego szkoły -do książki jak napisałam wyżej zajrzę ale jeśli natknę się na rażące glupoty to rzucę ją w kąt jak całą stertę tego typu literatury -szkoleniowcy o których piszę nie używają kolczatek, znam psy szkolone przez nich a ich właściciele to moi dobrzy znajomi -nie wydaję żadnych kategorycznych opinii a jedynie wyrażam wątpliwości i proszę o konkretne przykłady psów lękliwych prowadzonych w Aki bo jak zaznaczyłam być może jeśli takowe są to sama z wielką ochotą zapiszę się na szkolenie gdyż pracy z psem nigdy zbyt wiele choć upatrzonego szkoleniowca już mam i bardzo podoba mi się że jest on również świetnym sportowcem
  25. [quote name='Martens']Widać nie może... Ja miałam bardzo podobną sytuację, kiedy do mojego 8-tygodniowego szczeniaka podbiegła luzem najeżona i sztywna suka mieszaniec - a jej włascicielka na pytanie identyczne jak twoje, odpowiedziała namyślając się "no nie wiem..." :roll: I była oburzona, że zrobiłam się niemiła :p[/QUOTE] Ja osobiście mam problem nawet z psami nastawionym przyjaźnie, zbyt przyjaźnie...Moja szetlandka do brytanów nie należy, chętnie bawi się z psami ale tylko wybranymi. Instynktownie odrzuca psy mające zamiar skakac jej po plecach i traktować jak żywą zabawkę. Na ostatnim spacerze podbiegł do nas labek, całkiem spory. Zostawił właścicieli daleko w tyle i oczywiście przybiegł sie "przywitać". Nie robiłam paniki do momentu gdy pies zamiast grzecznie się obwąchać skoczył na moją sukę i zaczął ją turlać po ziemi jak piłeczkę. Przegoniłam go lecz on po chwili ponowił próbę i z całym impetem przygniótł do ziemi. Sukę coś zabolało i zaczęła piszczeć. Tym razem potraktowałam laba trochę ostrzej choć i tak nie odpuszczał na co oczywiście pojawili się właściciele. Ich kwaśne i zlośliwe komentarze nie zbiły mnie z tropu i natychmiast kazałam zabierać psa na co przez cały czas nie mieli ochoty. W wyniku tego musiałam choć tego nie mam w zwyczaju robić wziąć swojego psa na ręce. Oczywiście coś bąknęli o socjalizacji a ja na taką socjalizację dawno mam już łańcuch w kieszeni. Bardzo mnie dziwi taka postawa dorosłych, wyglądających inteligentnie ludzi. Też mam większego i silnego psa, który lubi małe rasy nigdy jednak nie pozwoliłabym na taranowanie, deptanie. Bez pozwolenia nigdy nie podchodzi do psów.
×
×
  • Create New...