-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Czy rozmawiałaś z sąsiadami? Zazwyczaj da się takie sprawy rozwiązać polubownie. być może nie zdają sobie sprawy z problemu. Jak ja się przeprowadziłam to pytałam się sąsiadki na dole czy nie przeszkadzają jej moje tupiące psy - ja nie mam dywanów. Całe szczęście sąsiadka okazała się nieco przygłucha więc żadne hałasy jej nie przeszkadzają. Czy dziecko zwyczajnie chodzi czy rzeczywiście tupie? Jeśli generuje ten hałas "specjalnie" to nie wydaje mi się aby wyrosło. Jeżeli ma przyzwolenie rodziców to robienie rabanu może jedynie eskalować. Ja mojej córce nie pozwalałam łomotać w podłogę - skakać, walić zabawkami i jakoś to rozumiała.
-
Nie jestem rozżalona jak mi jedna osoba sugerowała, jestem przerażona. Kilka lat temu zaatakował moją collie rotteweiler, atak przebiegał tak samo jak w przypadku amstaffa - cicho i szybko bez żadnej prowokacji ze strony moich psów. Wtedy wrosłam w ziemię, zbyt się bałam aby coś zrobić, całe szczęście właściciel psa zreagował wyjątkowo szybko - suka rotka nie dała się odciągnąć i musiał ją zdzielić grubą gałęzią. Wczoraj byłam w szoku ale wiedziałam, że jeśli nie wybronię mojego psa to zostanie on zagryziony. Naraziłam się na wielkie niebezpieczeństwo - przekierowanie ataku ale jak zobaczyłam, że ast puścił nogę mojego psa i złapał małą za szyję to wiedziałam, że od tragedii dzielą nas sekundy. Kocham moje psy, szkolę, pracuję z nimi, jesteśmy rodziną i nie pozwolę aby jakiś zafajdany ast zrobił któremuś krzywdę. Nie sądzę aby atak jorczka czy cziłki wzbudził we mnie taki strach. Nie rozumiem niestety tej wielkej miłości do twardych ras, jestem za tym aby takie psy lądowały wyłącznie w rękach prawdziwych miłośników rasy a nie zwykłych zjadaczy chleba. W Polsce prawo jest pod tym względem zbyt liberalne. Nie rozumiem dlaczego mam chodzić opłotkami bo na moim osiedlu kilku kretynów z astami, rotteweilerm i dobermanem zawłaszczyło sobie przestrzeń. Oni oczywiście poprzez dawanie swoim psom możliwości podejmowania decyzji okazują swoją miłość. Dlaczego ludzie nie mogą sięgać po rasy prostsze w obsłudze? Moj przyjaciel ma rodowodowego asta - ten pies jest prowadzony twardo i stanowczo. Nie ma takiej opcji aby odganiał sie od małych ujadaczy, on ma je koncertowo olewać. Kolega zawsze twierdzi, że stosuje do swojego psa zasadę ograniczonego zaufania nie ze względu na charakter psa ale jego rasę. Filodendron - moja córka ma koleżankę, dziewczynka kilka lat temu na naszym osiedlu przeżyła atak amstaffa. Pies ten rzucił się na nią jak zadzwonił jej telefon, dziewczynka ma połowę twarzy wyglądającą jakby część jej skóry się rozpłynęła. Usta, nos, oko - wszystko jest zniekształcone. Część twarzy została odgryziona. Rekonstrukcja nie wypadła zadawalająco. Ladys - nie spotkałyśmy się na spacerzy więc twoje marzenie się spełniło :) Tak na marginesie. Dzisiaj mój szetland już odzyskał wigor, nie ma śladu traumy. Byłam na frisbee i mimo pogryzionej nogi mała całkiem fajnie śmigała za talerzami.
-
[quote name='Szura']U mnie na osiedlu o dziwo prawie wszystkie asty i pseudoasty są super, przyjazne i w odpowiedzialnych rękach. A te agresywne też są pod kontrolą. [/QUOTE] Napisz, która to dzielnica to pójdę i obejrzę tę bajkę;) Moja siora też jest w Polsce od kilku dni i nie może uwierzyć, że dzieją się tu takie cuda...
-
[quote name='Beatrx']tu nie chodzi o określanie "czyja wina" w trakcie, jak swoje zwierzątko ratować trzeba, tylko można się nad tym zastanowić już po fakcie, jak rany zostaną wygojone. i to nie jest wina psa, tylko człowieka. to człowiek powołuje na świat psy, to człowiek psy bierze pod swój dach, to człowiek psa wychowuje (bądź nie) i to człowiek jest za działanie psa odpowiedzialny, niezależnie od tego czy ten pies ma wśród przodków amstaffy czy szetlandy. i pisze to osoba, której szczeniak został pogryziony przez samca asta/pitta czy mixa tych ras. i nie uważam, ze to pies-debil jest winien tylko właściciel idiota, który wiedząc jakie ma zwierze śmiał się, że jego piesiuńcio z zębami się rzucił:roll:[/QUOTE] Wzruszyłam się... Szetlandy oraz ich mixy są zupełnie niegroźne;)
-
[quote name='LadyS']Nie, nie uważam tak, ale nie sądzę również, że jesteś jedyną pokrzywdzoną i ofiarą, wokół której nagle nagromadziły się same "zdebilałe" asty. Natomiast z każdą Twoja wypowiedzą wyrabiam sobie o Tobie coraz gorsze zdanie - sorry, ale nawet jeśli astka jest agresywna, to nie jest jej wina, tylko człowieka, który ją rozmnożył, a przedtem rozmnożył jej przodków. To nie jest jest sam z siebie "zdebilały", tylko ludzie nie myślą. A Ty - naiwnie właśnie i dziecinnie - próbujesz winę człowieka zwalić na psa. Jak Ci opadnie adrenalina i emocje, to się nad tym zastanów.[/QUOTE] Twoje zdanie na mój temat mało mnie obchodzi. Następnym razem zanim skopię jakiegoś psa próbującego zagryźć mojego zastanowię się czyja to jest wina a że wszystko wskazuje na to że moja jako człowieka to w imię idei i samobiczowania pozwolę załatwić mojego szetlanda.
-
[quote name='Dardamell']badmasi, ja zdecydowanie nie lubię jak małe pieski rzucają się na moją rottkę. Jedna suczka jak tylko ją widzi to biegnie z zębami na wierzchu i rzuca się do gardła. Właściciel miał to zawsze w d***e bo to mały piesek i nic przeciez nie zrobi. Raz miał pecha bo trafił na czas przed cieczką, gdy hormony już walą w łeb, suczka miała szczęście, ze moja była w kagańcu i trafiła w ziemię zamiast w nią bo by na jej łeb roztrzaskała. Nie winię suczki tylko właściciela kretyna. Postrachem większości psów na moim osiedlu jest borderka, która ma właścicieli debili. To też nie jej wina, że tak trafiła. Zostałaś zaatakowana przez zwyjłego kundla a wyżywasz się na astach. To baardzo cie fair z Twojej strony. Nie możesz oceniać danej rasy na podstawie primo: psów rasopodobnych a secundo: przez pryzmat poczynań właścicieli.[/QUOTE] Na moją collie i bordery mojej siostry też rzucają się małe ujadacze. Nasze psy choć to nie sierotki marysie to kompletnie nie reagują na pchły. Pies na pewnym poziomie nie zniży się do zaatakowanie słabszego od siebie;) To nie był zwykły kundel tylko silny, szybki mix asta. Zwykłego kundla to ma moja ciocia Czesia. Jest to stukilowa parówka na krótkich łapkach. Gdzie ja wyżywam się na astach? Twierdzę tylko, że mix asta jest bardzie niebezpieczny od mixa jamniczka czy jorczka.
-
[quote name='lika1771']No ale czyja to wina psa czy czlowieka.....[/QUOTE] Nie chcę tu rozpatrywać problemu na zasadzie czyja to wina. Mało mnie to obchodzi.
-
[quote name='LadyS']Ależ ja uważam, że właściciel tego psa to debil. Natomiast pies nie. I to jest tak różnica, której Ty nie zauważasz.[/QUOTE] Pies urodził się już całkowicie zdebilały po amstafce, którą znam - ta suka nigdy nie powinna mieć szczeniąt. Jej debilizm plus siła i upór typowo astowy czynią ją bardziej niebezpieczną niż by to miało miejsce w przypadku np. przytaczanego tu jamniczka. Cały jej przychówek odziedziczył agresywne nastawienie do innych psów dodatkowo wzmocnione przez nieprawidłowe wychowanie zafundowane dzięki właścicielom z alkoholowym zanikiem mózgu. Uważasz, że wszystkie psy rodzą się czyste i niewinne? Taka tabula rasa? Bardzo to naiwne i dziecinne.
-
Ladys - jakby twojego psa urządził ast to inaczej byś śpiewała i przestała się litować nad debilami. Byłam z psem u weterynarza (okazało się, że jednak pod sierścią są rany)- miłośnika astów, powiedział, że mój pies ma szczęście, że ma tak zdesperowaną właścicielkę bo gdyby nie moja szanowna noga to pies by już nie żył. Astki w walce to niezbyt milusińskie stworzonka, złapią i trzymają więc był pełen podziwu, że z odwagą i bez pomocy silnego chłopa sama dałam radę. cienkun- u nas na osiedlu każdy astek, rottewailerek i dobermanek jest - on nie gryzie tylko się chce pobawić albo on nie gryzie bo to szczeniaczek (a ma np.1,5 roczku) evel - ja też z rezerwą podchodzę do pewnych ras, jeśli znam właściciela, znam psa i wiem że jest fajny to rasizm mi się wyłącza filodendron - ona tłumaczy to tak, że panowie z Pruszkowa kupowali psy z rodowodem i wychowywali je dobrze. Żołnierze tworzyli mixy, bezsensownie rozmnażali, szczuli na inne psy - psuli rasę. Większość tych żołnierzy i ich przychówku mieszka w mojej dzielnicy - na Mokotowie. Pani Lidia obecnie hoduje cziłki ;)
-
[quote name='LadyS']No to równie dobrze ten "ast" może mieć w przodkach matkę asta,a ojca zupełnie innego. Bawi mnie i przeraża jednocześnie "nienawidzenie" danej rasy, bo "zna" się kilku jej pseudo-osobników. Na mnie małe atakujące psy robią wrazenie, bo i mój ma 5 kg - i nieraz atakowały go i małe psy, i duże. Ale nie sprawia to, że uważam jakąś rasę za znienawidzoną - nienawidzić moge jedynie ludzi, nie psy :roll:[/QUOTE] No i co z tego co ma w przodkach, podobny do asta i tyle w temacie. Mój szetland też wielki nie jest a z kurduplami, agresorami dobrze sobie radzę. Osobiście wolę atak kurdupla niż asta czy jego mixa. Gdzie ja napisałam, że nienawidzę jakiejś rasy?
-
[quote name='Diora']Opisana przez Ciebie sytuacja podlega pod paragraf. Jeżeli nic z tym nie zrobisz, będziesz mogła mieć pretensje jedynie do siebie, gdy zdarzenie się powtórzy (lub nie daj Boże - zakończy tragedią). Gdybyś zgłosiła sprawę policja musiałaby się nią zająć. Nie dziwię się, że kretyni z agresywnymi, niedopilnowanymi psami żyją w poczuciu bezkarności, skoro nikt nie chce ich "wychować".[/QUOTE] Z tymi kretynami walczymy na osiedlu od dawna ale niestety są to osoby patologiczne - alkoholicy, narkomani. Psy są im odbierane a za chwilę sprawiają sobie nowego. Tym razem nie stanę do walki bo sama mam problem z własnym zdrowiem. Zrobiłam ile mogłam.
-
Ladys - Małe, atakujące psy mnie wogóle nie ruszają. To asty to asty bez rodowodów posiadające cechy fizyczne asta i skrzywioną psyche. Znam się na rasach i umiem rozróżnić asta od jamnika. Znam hodowczynię, która jako pierwsza wprowadziła asty do Polski. Powiedziała, że gdyby wiedziała co się stanie z tą rasą w Polsce to nigdy by tego nie zrobiła. Myślisz, że w momencie kiedy atakuje mojego psa "maszyna" o wyglądzie asta to ja się zastanawiam czy ta bestia ma rodowód? Widzę kupę mięśni, szeroką kufę i zajadły charakter i tyle.
-
[quote name='Diora']I nie pofatygowałaś się? Dlaczego wezwałaś SM a nie policję? Tym bardziej, że miałaś świadków zdarzenia... Na Twoim miejscu siedziałabym już na komisariacie i składała zeznania.[/QUOTE] Nie mogę nigdzie jechać jestem poważnie chora a na kopanie zużyłam resztkę energii. Policja w tym wypadku ma takie same uprawnienia jak straż.
-
Wiesz dlaczego ja boję się astów? Bo kretyni, którzy je mają pomijają socjalizację, szkolenie. Rosną psy asocjalne, negatywnie nastawione do psów, prowadzane na kolczatach co w momencie spinki jeszcze bardziej je nakręca. Potem są puszczane luzem aby sobie pobiegały albo urywają się ze smyczy i konsekwencje są opłakane. Agresja do psów plus brak przywołania no i mamy "mordercę"...
-
[quote name='ajeczka']Nie mam yorczka, ale mixa amstaffa, który bawi się z yorczkami i broni ich przed innymi psami. Mój mix był zaatakowany i poturbowany przez labradora. To nie pies jest winien, ale człowiek. Z właścicielami tamtego laba lubimy się, ale z psami omijamy żeby nie było awantur.[/QUOTE] Człowiek tylko w pewnym stopniu, charakterystyka rasy wskazywałaby na to, że nie jest to pies dla każdego, to powinien być pies elitarny dla znawcy i miłośnika rasy a nie debila osiedlowego.
-
Konsekwencji nie ma żadnych-tylko upomnienie. Własciciele zagryzionych psów wnieśli sprawy cywilne, ale tam "szkody" były większe. Jedna z właścicielek również została pogryziona. W moim przypadku wyszliśmy bez szwanku - zanim amstaff zdołał przegryźć się przez sierść na szyi mojego psa został przeze mnie brutalnie skopany (aż mnie noga boli). Jedyne co to wydarte kłaki i rozwolnienie ze strachu (musiałam myć po przyjściu do domu). Zarówno właściciel amstaffa jak i obserwatorzy bali się mi pomóc. Nikt się nie ruszył. Jedna uwaga - podczas całego zajścia amstaff nie wydał żadnego odgłosu. Wcześniej nie szczekał, nie warczał. Ruszył szybko i znienacka. Straż miejska poinformowała mnie, że oni muszą być świadkiem zajścia, wtedy konsekwencje są natychmiastowe a jeśli nie ja muszę pofatygować się i składać skargę pisemną.
-
Dzisiaj mojego psa zaatakował mix amstaffa - wyskoczył zza winkla i zaatakował moją szetlandkę na smyczy. Stoczyłam walkę - całe szczęście miałam długie buty a nie japonki. Wezwałam straż miejską. Jestem przygnębiona - nie mam już gdzie iść z psami na spacer. Na moim osiedlu dwa agresywne amstaffy i dobermanka, wszystko luzem. Walcząc z amstaffem strasznie się bałam, że ja też zostanę pogryziona. Chce mi się płakać. Nie wiem po jakiego grzyba ludzie kupują sobie takie psy, dlaczego to nie mogą być yorczki. Jak widzę kolejnego amstaffa na osiedlu to już się boję co będzie za kilka miesięcy. Mam łańcuch, gaz - niczego nie zdążyłam wyjąć, to była chwila. Do dyspozycji pozostały mi tylko gołe ręce i nogi. Miesiąc temu przez mixy amstaffów zostały zagryzione dwa małe psy opodal mnie ale tych głupich ludzi i tak niczego to nie nauczyło. Wszystko dzieje się w Warszawie na dużym osiedlu prawie w centrum miasta...
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
badmasi replied to a topic in Strachliwość
[url]http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/szkolenia.htm[/url] Może spróbuj chociaż zadzwonić, nie jest to superblisko - bo w Kielnie ale może coś da się wymyślić. Twoja suczka nie jest stracona, moja collie była taka sama. Ja wyszłam z założenia, że "dostajemy" nie takiego psa jakiego chcemy ale jakiego potrzebujemy. Choć kiedyś nie widziałam plusów posiadania lękliwca to teraz wiem, że dzięki temu dużo się nauczyłam. Ludźmi się nie przejmuj, ja często robię tak głupie rzeczy z psami, że ludzie patrzą się na mnie jak na kretynkę. Ostatnio uczę jednego psa chodzenia po mnie jak leżę na trawie. Nikt nie wie co ta głupia robi a mnie jest to potrzebne do frisbee ;)- 222 replies
-
[url]http://www.owczarek.pl/szczeniak_w_domu[/url] Szczerze polecam, to blog Zofii Mrzewińskiej (znanego szkoleniowca) opowiadający o tym jak wychowywała swojego szczeniaka - dużo fajnych rad, pomysłów- wszystko "z życia wzięte".
-
[quote name='panbazyl']Bo po jaką chorobę mam sobie tym sprzętem zaprzątać głowę jak mogę psa nagrodzić w inny sposób a nie durnowatym klikaniem klikerem którego najzwyczajniej na swiecie mogę nie zabrać na spacer, bo zapomnę. [/QUOTE] Klikera wcale nie zabiera się na każdy spacer, nie jest to konieczne. Kliker wręcz powinno się "usuwać" po nauczeniu (dobrze) wymaganej czynności. Kliker może być przydatny przy nauce posłuszeństwa ale najlepiej sprawdza się przy nauce rzeczy lekko zwariowanych, nie do końca oczywistych dla psa. Klikanie nie jest nagradzaniem psa a sygnałem, że zrobił coś dobrze za co dostanie nagrodę. Psy na klikerze (dobrze uwarunkowanym)uczą się jak błyskawica.
-
Ja mam psa średniej wielkości - 23 kg. Dla cziłki czy yorka jest to olbrzym. Nie wyobrażam sobie aby mój pies reagował na małe jazgoty. Nie ma takiej opcji. Jak widzi ujadającą miniaturę to się odwraca i idzie w swoją stronę. Duży pies, który reaguje agresją na "małe coś" jest moim zdaniem niestabilny emocjonalnie.
-
[quote name='paulina200']Ta suczka co podałam link z ogłoszenia jest z rodowodem i pochodzi z jakiejś hodowli z Paryża. Ma 50cm wzrostu, to dobrze? A to z wzorca jest podany wymiar od głowy do ziemi czy od plecków? Zastanawiam się nad nią i nad Latte. Ta jest podobno ułożona, nie ucieka, spokojna i uwielbia dzieci, bo jest z nimi wychowana. Pan ją oddaje, ponieważ podobno chce nabyć psa stróżującego a ona się do tego nie nadaje. Znowu Latte to sunia jak jest napisane do wychowania, a jak będzie trudna w ułożeniu to mam obawy, że nie dam sobie rady :-( No i muszę się też liczyć, że sunię tą z ogłoszenia muszę sterylizować.[/QUOTE] Coś mi tu śmierdzi...Dlaczego pan nie może mieć dwóch psów? Jakaś podejrzana historia. Sprawdź lepiej dokładnie. Wysokość psa mierzymy do plecków;)
-
[quote name='Chiquita&DeeDee'] Sama zastanawiam się nad zakupem gazu, ale nie miło jest robić krzywdę psu, nawet agresywnemu. Po tym jak musiałam potraktować tego labka było mi bardzo przykro. To nie jego wina, że ma takiego właściciela..[/QUOTE] Kupuj gaz i się nie zastanawiaj. Dwa tygodnie temu na moim osiedlu został zagryziny york, kilka godzin później amstaff mix zagryzł 13 letnią sukę (mini kundelka) sąsiadki. Obydwa zagryzione pieski były na smyczy. Również właściciele psów zostali pogryzieni. Moje suki przeżyły atak rotteweilera od tego czasu bez łańcucha i gazu się nie ruszam.
-
Jeszcze a'propos karmienia dzieci. Ja się nie spinam i uważam, że jeśli mi coś osobiście nie szkodzi to przechodzę nad tym do porządku dziennego. Jeżeli widok karmiącej mi się nie podoba to odwracam głowę i już. Ja nie karmiłam w miejscach publicznych (krępowałam się) ale wymagało to ode mnie sporo organizacji - nakarmić przed wyjściem i szybko wracać do domu jak dziecko jest głodne. Ściągać pokarm to sobie można jak jest go dużo. Po ok. miesiącu od narodzin dziecka organizm kobiety tak się reguluje, że pokarm jest wydzielany tylko w porach karmienia czyli mniej więcej co trzy godziny a na zapas to nie ma nic...Karmienie piersią ma naprawdę wiele plusów i jeśli jakaś kobieta może, chce karmić to się nie oburzajmy - pamiętajmy że jesteśmy ssakami tak jak psy które kochamy i starmy się dać im to co najlepsze a karmiąca tak samo kocha swoje dziecko i jeśli tylko może daje mu to co najlepsze. W ogólnym rozliczeniu jest to też pożytek dla nas - będziemy mieć zdrowsze społeczeństwo. Mnie nie podobają się wystające, spasione brzuchole ale co one mogą mi zrobić złego? Nic, więc je olewam.
-
5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji
badmasi replied to a topic in Strachliwość
Próbowałaś popracować z klikerem? Dla mojej starszej suki szelki i kliker to było wybawienie. Bardzo żałuję, że zaczęłam pracę klikerową dopiero jak miała 2 lata, jakbym zaczęła wcześniej to oszczędziłabym sobie mnóstwo stresu. To, że pies głuchnie w sytuacji stresowej to nic dziwnego i nadzwyczajnego przy lękliwcach. Jak głuchnie to luzujesz smycz, kilka kroków do przodu i powtarzasz ćwiczenie. Długa smycz to też ważne, jak pies się przestraszy przedmiotu to luzujesz smycz tak aby pies obszedł po półokręgu. Siadacie w bezpiecznej odległości a to jest taka, że pies zaczyna przyjmować smaki i oswajasz z przedmiotem. Jak się całkowicie uspokoi to swobodnym krokiem oddalacie się. Następnym razem do miejsca zagrożenia podchodzicie z innej strony - działasz na zasadzie zaskoczenia tzn. pies nie spodziewa się, że tam znajdzie "stracha". Unikaj rutyny na spacerach, pies nie ma wiedzieć którędy pójdziecie. Często zmieniaj trasę i zachodź "strachliwe miejsca" od różnych stron. Spróbuj potrenować aporty w miarę spokojnym miejscu. Powoli przenoś się w miejsca bardziej ruchliwe. Jak suka zaczyna odczuwać strach to przerwij zabawę i potrenuj skupienie - siady, warowanie. Jak się uspokoi znowu włącz aport. Ogólnie służę radami po 7 latach ze strachołakiem;) Pamiętaj, że warto odpuścić sobie perfekcję przy strachliwym psie, nic nie będzie idealne więc nie warto się spinać. Bardzo też polecam frisbee, dla mojej suki to niezła terapia. Nie pamiętam w jakim twoja jest wieku ale rollery już możesz zacząć puszczać. Skoki dopiero od ok.15 ms. życia. Moja koleżanka trenuje frisbee z ONką i fantastycznie jej to wychodzi.- 222 replies