Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. [quote name='gops']jako że są roztopy(i pełno smacznych rzeczy wyszło spod śniegu) + cieczka w okolicy(ma jajka i wole nie ryzykować jak konkurencja podleci) mój staffik chodzi w kagańcu , wieczorem robię z nim kurs po dzielnicy bez celu szybkim krokiem żeby trochę pochodzić i w ciągu jednego takiego spaceru 2 razy zostałam "niedobrym właścielem" bo po co psu kaganiec jak jest na smyczy i raz "dobrym właścielem i powinni brać z nas przykład " :lol: więc tak źle i tak nie dobrze :) ludziom się nie dogodzi .[/QUOTE] Nie przejmuj się tylko rób swoje. Moja collie zanim nie stała się socjalnym, w pełni ułożonym zwierzątkiem też chodziła w kagańcu. Co ja się musiałam nasłuchać, że taka Lassie i jest katowana kagańcem. Dla mnie kaganiec był gwarancją mniej stresującego spaceru co było niezbędnym czynnikiem do dalszego szkolenia. Co nie znaczy, że kaganiec miała zawsze. Oceniałam, w zależności dokąd się udawałyśmy czy jest potrzebny czy zbędny.
  2. [quote name='MollyMolly']bo zmusicie mnie do przejrzenia całego tego wątku sprawdzenia wypowiedzi każdego z osobna i wypomnienie wam waszych błędów (które nie koniecznie sa błędami ale tak bedzie wynikać z opisu)[/QUOTE] Błagam, zrób to! Ale będzie fajnie:evil_lol: Chętnie bym się pośmiała bo tak grozą znowu powiało. Ja miałam kiedyś fajną przygodę jeśli chodzi o Dogo, tak ze trzy lata temu. Byłam z psami na spacerze a potem, wieczorem oczom nie wierzę...Dziewczyna opisuje jak to miala do czynienia z chamskim psiarzem no i z opisu wynika, że chodzi o mnie;) Bardzo ciekawa konfrontacja to była, aż mi się łezka w oku zakręciła na to wspomnienie:-(
  3. [quote name='Luzia'] Dodatkowo powiem jeszcze jedno, na stałe mam 3 psy na DT obecnie 1 ( zdarzało się więcej ) ale mimo, że im ufam, [B]nigdy prze nigdy[/B] nie pozwoliła bym przejść od tak sobie obok rodziny z dzieckiem/dziećmi. To jest za dużo niewiadomych a co jeśli na przykład dziecko piśnie i pies się wystraszy? Albo wyciągnie rączkę? Nawet w domu gdy Emilka ( 5 letnia siostra) bawi się z którymś z psów mam [B]cały czas[/B] na oku całą sytuację pomimo, że [B]nigdy do tej pory[/B], żaden nie zachował się w sposób agresywny.[/QUOTE] Ja z szetlandem nie mam takich rozterek. To jest pies, któremu pod tym względem ufam całkowicie. Ona potrafi "stanąć w obronie" całkiem obcego dziecka jeśli widzi, że jakiś pies je zaatakuje co się niestety zdarza na moim osiedlu. Nigdy nie monitoruję jej kontaktów z dziećmi bo to jest całkowicie zbędne. To pies, który nie boi się krzyków, pisków, szarpania czy nawet klepnięcia. Dla niej wręcz hardkorowe zabawy są najfajniejsze. Być może burzy to ogólne pojęcie o szetlandach ale taka mi się bestia trafiła. Nie ufam zbytnio collie - nie ze względu na agresję ale ona zbytnio przejmuje się rolą niańki. Genialnie sprawdzała się jako opiekun do grupy dziesięciolatków samotnie eksplorujących nasze wiejskie tereny. Pilnowała, zaganiała odpędzała intruzów. Ciągle ma takie ciągoty choć dziesięciolatki zamieniły się w szesnastolatki.
  4. Jestem często na Polach Mokotowskich - to taki park w Warszawie. Niezliczona ilość psów luzem, przechodzących obok dzieci, nic tylko się bać. Najgorsze jest to, że wiele z tych psów luzem przychodzi do parku ze swoją rodziną i puszczają tego psa między inne rodziny, które też przychodzą z psami - straszne. Bywa, że te rodziny kąpią się w bajorze razem z tymi wszystkimi psami. Na Polach zdecydowanie panuje psio dziecięcy terror:diabloti:
  5. Matki współczesne bardziej od psów to się boją już tylko mikrobów i lamblii :diabloti:
  6. [quote name='motyleqq']no no, cóż za urocza bezczelność. zanim weźmiesz się za takie ocenianie, to się zastanów jak działa psychika dziecka, bo nie wszystko jest takie proste, by podpiąć to pod 'złe wychowanie przeczulonej mamusi'. za to Ty mogłabyś być bardziej wyczulona na uczucia innych. ale może jak ktoś kopnie Ci psa, albo psiknie gazem, bo nie ma ochoty na takie bliskie kontakty, to oczka się Ci otworzą :)[/QUOTE] Tyle, że ten dzieciak o ile pamiętam nie wystraszył się psa. Teraz pewnie właśnie będzie reagować histerią taką, że hej! Mamusia pokazała, że boimy się piesków no to się boimy. Bać się należy psa prezentującego niejasne zamiary (dla nas nieczytelne) lub zdecydowanie jasne np. agresję, lęk a nie swobodnie przechodzącego. Ja przynajmniej uczyłam tego swoją córkę.
  7. [quote name='zaba14']Inaczej patrzy właściciel małego szetlanda, a inaczej powinien patrzeć właściciel owczarka niemieckiego, labradora, amstaffa... bo przechodzień też inaczej odbiera słodkiego szetlanda, a inaczej wielkie bydle ... i ma do tego prawo... ja nie oceniam czy Molly postąpiła chamsko czy nie, bo tnie moja sprawa ;) osobiście gdybym szła pieszo a z naprzeciwka szedłby owczarek tez nie krzyczałabym że się boję, nie zwróciłabym nawet uwagi właścicielowi, ale czułabym się nie pewnie, bo osobiście mam dystans do luzem biegających dużych psów... [/QUOTE] To by się mój szetland ucieszył jakby usłyszał, że jest słodki. Dla mnie ma dwie miny albo tępaka albo zbója. To taki morus szary w czarne łaty i taki średnio słitaśny z wyglądu raczej z gatunku tych zakapiorów. Ludzie, zauważyłam często prezentują bardzo skrajne emocje na widok psów albo że słodziak przytulaśny albo morderca. Gdzieś tam większość zatraciła zdolność "czytania" psów. Trochę szkoda...stąd ta histeria.
  8. Mój szetland przechodzi przez grupy ludzi a w zasadzie "przenika" z całkowitą obojętnością i autyzmem typowym dla szetlandów. Nie reaguje również na głaskanie, cmokanie, gwizdanie obcych w takich momentach ma zupełnie nieobecną minę. Nie widzę w tym ani krzty zainteresowania ludźmi a wręcz totalne wyautowanie. Bywa, że "przenikając" przez grupy przedszkolakow służy jako naturalny czochrak do wytarcia rąk oblepionych słodyczami. Collie zupełnie inaczej - omija po łuku co świadczy o ty że daje sygnał że kontakt mógłby sprawić jej niezbyt dużą przyjemność co jest sprzeczne z obojętnością dlatego właśnie w przypadku dzieci ląduje na smyczy bo dzieci bywają nieprzewidywalne.
  9. Ja nie wiem co bym zrobiła bo moje psy mają zakaz oddalania się jak idą luzem. Dla mnie granica bezpieczeństwa to metr. Na widok dzieci zawsze biorę większą na smycz a małej nie. Moje psy tak jak pies molly nie wykazują zainteresowania ludźmi (wyjątkiem są baby w naturalnych futrach czyli zwierz na człowieku), omijają ich po łuku, mają też komendę "na bok" wtedy schodzą ładnie z drogi. Czasami ciężko stwierdzić czy człowiek boi się psa czy ma ochotę na kontakt z nim, ja to już czasami tracę rezon. Z jednej strony ludzie pchają się z łapami a z drugiej wymagają aby z psem pływać po zaspach. Na widok rowerzystów, rolkarzy i innych nie biorę psów na smycz bo one wogóle nie reagują - moja córka jeździ z nimi na desce i rolkach a tz na rowerze więc są przyzwyczajone. Dla mnie pięknym widokiem był borderek i grupka całkowicie obcych dzieciaków rzucających mu piłkę i mamuś wyzbytych z paniki smażących się na kocyku (to było lato). Ta idylla polegała na tym, że borderek świetnie wychowany i wesoły, dzieci delikatne i wiedzące jak obchodzić się z psem zaś mamusie całkowicie wyluzowane. Jakbyśmy zawsze mieli do czynienia z takimi obrazkami to świat byłby piękny. Po części zgadzam się z wami a po części wiedząc jak zachowają się moje psy to włącza mi się leniuch smyczowy:diabloti: Od kilku tygodni mam zepsuty kręgosłup więc leniuch rozkwita. Rozumiem też matki. Ostatnio byłam świadkiem jak pies mojej koleżanki zaatakował małe dwuletnie dziecko, które nie weszło z nim w żadną interakcję, szło grzecznie przy wózku. Suka podbiegła i nie zważając na wołanie właścicielki zaatakowała malucha. Koleżanka, owszem przeprosiła ale to były takie nieszczere i naburmuszone przeprosiny. Potem tłumaczyła mi, że jej pies nie lubi dzieci w kombinezonach :crazyeye: Jej zdaniem pies poniżej 8 kg nie musi mieć smyczy ani kagańca - poinformowała o tym również wystraszoną matkę.
  10. [quote name='asiunia']Mój DON tak robi..i popiskuje tak przyjaźnie...:diabloti:[/QUOTE] Wabi jedzonko. Miałam kota co ćwierkał do ptaszków.
  11. Fastback wręcz delikatniejszy jak na mój gust niż cs. Flexy są wogóle elastyczne i że tak się wyrażę rozciągają się - można się nimi szarpać ale z psem o niezbyt mocnym uchwycie. Mogą się łatwo zdeformować i wtedy będą słabo latać. Ja dla większego psa - collie mam fastbacki zwykłe i wymieniam je raz na rok. Rzucam nowe a szarpię się starymi. Specjalnie ich nie żałuję bo są tanie. Flexy są dla szetlanda bo ma delikatniejszy pysk, uchwyt słabszy i uwielbia flexy bo są miękkie. Collie kilka razy dorwała flexa w locie i w zasadzie bez szarpania przedziurkowała. Jak dla mnie fastbacki to wygodniejsze dyski do rzucania bo są większe od cs i ładniej zawisają w powietrzu. Podobnie latają hero air. Cs ma dla mnie tą wadę, że szybko niszczą się krawędzie, robią się ostre jak papier ścierny z fastbackami tak nie mam. Cs też stosunkowo szybko się spaczyły i skręcały w locie ale z drugiej strony przeleżały na mrozie i deszczu kilka sezonów i ciągle żyją - nie popękały. Flexy polecane są do ćwiczeń także na mrozie bo nie pękają co zwykłym fastbackom może się zdarzyć aczkolwiek mi pękł tylko jeden a rzucam nimi trzeci sezon wcześniej miałam cs.
  12. Jeśli chcesz psa typowo obronnego to musisz iść z nim na specjalne kursy. Żaden pies bez szkolenia nie będzie psem obronnym. Co innego szczekacz a co innego pies odpowiednio reagujący na komendę. Musi to być też pies o odpowiedniej psychice. Pies bez szkolenia może zrobić różne głupie rzeczy łącznie z pogryzieniem właściciela jeśli nieodpowiednio oceni sytuację.
  13. [quote name='ulvhedinn'] Mi się trafił (trafiła). Wiesz jaki jest efekt? Oprócz poświęcania psu dużej ilości czasu na pracę umysłową, zaczęłam biegać. Po siedmiu latach z takim psem, oprócz wyrobionej anielskiej cierpliwości, mam wyrobioną znakomitą kondycję ;) Same plusy poniekąd, tyle, ze wiem, że wielu ludzi nie wytrzymałoby miesiąca......[/QUOTE] To zazdroszczę kondycji fizycznej bo ja mam rozwalony kręgosłup i dwa kolana;)
  14. Amberówna, tyle że wrzuciłaś do jednego worka border collie i szkockie collie a to bardzo różne psy. Mam do czynienia z jednymi i drugimi i zaręczam że zachowują się zupełnie inaczej. Szkocki collie jest cięższym i mniej zwrotnym psem a także dużo mniej dynamicznym. Istnieje między tymi rasami kilka punktów wspólnych ale to zbyt mało aby stawiać je w jednym szeregu.
  15. Taka jest prawda, że większość szkockich collie długowłosych zatraciła swoje popędy pasterskie. Zazwyczaj pies z hodowli, z rodowodem będzie psem stosunkowo spokojnym i łagodnym. Nie ma takiej pewności przy psach bezrodowodowych. Dużo bardziej intensywny w zachowaniu będzie owczarek szkocki krótkowłosy gdyż te psy powstały na bazie linii typowo pasterskich przeznaczonych do ciężkiej pracy. Niektóre owczarki szkockie mogą mieć tendencje do zaganiania dzieci ale to nie znaczy, że nie można tego "wytępić". Jeśli psu nie pozwolimy na takie zachowanie to przestanie to robić i już. Collie to psy inteligentne, posłuszne i nie mają skłonności do agresji. Lubią sobie poszczekać na obcych ale nie mają tendencji do atakowania. Nie są to też psy nadaktywne, chętnie dostosowują się do trybu życia narzuconego przez człowieka i nie wymuszają rzeczy nadzwyczajnych. Mój pies jest typem sportowca bo wzmacniałam odpowiednie zachowania od szczeniaka. Jeśli jednak nie mam siły na zbytnie wyczyny to pies się do tego bez oporu dostosowuje. Ja pamiętam też o tym, że rodzice mojej suki to collie pracujące przy koniach i bydle więc ich potomek będzie psem ciut innym niż zrównoważony szczeniak po czempionach. Moim zdaniem czy to ON, czy BC czy jakikolwiek inny owczarek musi mieć zapewnioną opiekę, kontakt czy szkolenia (choćby w indywidualnym zakresie) stosowne do rasy i indywidulanych potrzeb wybranego szczeniaka. To jest zupełnie naturalne ponieważ te psy należą do grupy ras pracujących a nie ozdóbek. Wysiłek wlożony w szkolenie będzie musiał być adekwatny także do egzemplarza jaki sobie wybierzemy dlatego tak ważny jest wybór hodowli czy poznanie rodziców (szczególnie suki) szczeniaków. Co do szkockich collie to mam sporo znajomych posiadających takie psy, również wyadoptowane ze schronisk i żaden z nich nie ma skłonności do agresji. Najspokojniejsza suka jaką widziałam to schroniskowa collie mojej przyjaciółki. Dobrze znam też kilka collie z dobrymi rodowodami mieszkające opodal mnie - te psy to oaza spokoju.
  16. No tak ale on może pobrudzić nam psa:oops:
  17. A oto szetlandowy pradziad [url]http://shetlopedia.com/File:ShetlandMuseumPhoto_P04179.jpg[/url] Trochę do Zu podobny...
  18. Moim zdaniem jorcek może się bawić i z dużym psem oby tylko ten pies był uważny. Moja collie nie depcze jorków a mamy ich całą chmarę na podwórku. Potrafi nawet łapać frisbee skacząc przez jorka. Z doświadczenia wiem, że psom bardzo uważnie trzeba wybierać kumpli i nie puszczać na głęboką wodę szczególnie w wieku szczenięcym. Młody pies chłonie jak gąbka wszystkie doświadczenia, również te złe. Skutkowac to może wyhodowaniem małego histeryka z agresją lękową.
  19. [quote name='Beatrx']co nie zmienia faktu, ze ONki są krótkowłose i to z krótkowłosych psów mogą urodzić się długowłose.[/QUOTE] Tylko dlatego, że do dyspozycji mają odpowiednią pulę genów. Jeśli wzmocnić tę cechę to za nią może pójdą również inne cechy także charakteru, budowy... no ale robimy tu śmietnik... Ja polecam collie i tak jak Mona napisała najlepiej budzącego grozę tricolora.
  20. Beatrx- to nie jest protoplasta, to pierwszy rodowodowy owczarek o imieniu Horand. Protoplasta miał długą sierść - pies wilczastoszary z Turyngii długowłosy. Stosowano dolewkę krwi i owszem, nomenomen owczarków szkockich collie;) stąd dluga sierść i prawdopodobnie pojawianie się białych znaczeń.
  21. Protoplasta owczarka niemieckiego miał sierść długą czy krótką?;) No bo może długą...W jaki sposób "wzmacniano" długą sierść? Jakiej krwi dolano?;) Jeśli pojawi się owczarek z białym znaczeniem...?
  22. A może na odwrót? ONy z DoNków? ;) Chodzi o etymologię tego długiego włosa...Był uważany za "wadę" ale czy to na pewno wada? Tak jak i u gładkowłosych collie czasami pojawia się dłuższy włos wtedy mamy do czynienia z psem półdługowłosym - jest to scheda po collie długowłosym.
  23. To nie do końca moja opinia. Wiem, że to odmiana tak jak i w collie a nie inna rasa. Geny (skąd długi włos?), sposób hodowli mogą powodować pewne różnice. Nie wszystkie DONy jakie spotkałam były "przerośnięte" , z drugiej strony to może ONy są zbyt małe?
  24. Ponoć różni się temperamentem. U szkockich collie bardziej temperamentne są krótkowłose (gładkowłose) i collie w typie klasycznym - one też dosyć późno dojrzewają.Bywa, że rodzą się półdługowłose - im też temperamentu nie brakuje. Za spokojniejsze uważa się collie długowłose w typie współczesnym.
  25. [quote name='P&Rubi']Ja się z tym nie zgadzam, takie twierdzenie jest niesprawiedliwie i prawdę mówiąc głupie, ponieważ jak pies +50kg będzie chciał się wyrwać to i dorosły mężczyzna go nie utrzyma. Jeśli nad takim psem nie panujesz psychicznie to nie panujesz wcale, chyba, że jesteś Pudzianem. ;) Na przykład u mnie w rodzinie tylko ja wychodzę z psem, bo w razie czego rodzice go po prostu nie utrzymają. Ja mam 160cm w kapeluszu, i ważę tyle samo co moja suka (55kg) i chociaż nie jest super zrównoważona to przez 2 lata nigdy mi się nie wyrwała, może z raz w życiu mnie przewróciła jak była szczylem i zapomniała, że jest smycz. :eviltong: Natomiast gdy mój ojciec wyszedł z nią na spacer, a ona zobaczyła mnie w oddali to tata (90 kg wagi) fruuuuuuunął jak laleczka ku uciesze przechodniów, a na koniec i tak się wyrwała. :lol: Więc ja po prostu jak widzę, że ktoś się szarpie z dużym psem, obojętnie czy kobieta czy facet to wybieram inną drogę.[/QUOTE] Zgadzam się. Moje psy mają w zadzie TZ a ze mną są grzeczniutkie jak trusie. Jestem taką panienką - 52 kg. 173 wzrostu i do tego długowłosa blondzia. U mnie na osiedlu baba nie panuje fizycznie nad swoimi burkami po 10 kg każdy a wystarczyłoby tak niewiele.
×
×
  • Create New...