Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. [quote name='dog193']Nie nie, to ty dałaś za argument przeciw to, że tobie się ogolony szeltie nie podoba :) Co nie jest żadnym argumentem ;) Dobrze, że nie mam takich dylematów i "moja" rasa jest krótkowłosa :evil_lol: Ale jak gdzieś trafię na ogolonego szelciaka to będę cieszyć oczy :cool3:[/QUOTE] Matka mojego szwagra ze strony świekry powiedziała siostrzenicy brata drugiej żony, że ona powiedziała , że jej się łyse szelti nie podobają. Życzę powodzenia w dalszych przemyśleniach:roll:
  2. [quote name='Unbelievable'] generalnie to jest tak, że podszerstek zatrzymuje ciepło, a sierść nie pozwala na przedzieranie się ciepła/ zimna do psa, chroni przed promieniami słonecznymi ALE jak pies ma ogromną ilość zbyt długiej sierści jak, na przykład :) sheltie, czy niektóre bordery, czy milion innych ras, to ta sierść, mimo, że wyczeszemy cały podszerstek, też będzie bardzo przeszkadzać. Według mnie ogolenie psa na łysola nie jest dobrym wyjściem, przez poparzenia słoneczne, udary, i tak dalej, ale podcięcie tej sierści jak najbardziej. Psom nie jest do niczego taka długa sierść potrzebna ;)[/QUOTE] Tak, podcięcie sierści jeśli jest długa to dobre wyjście. Fajnie jeśli zrobi to dobry groomer to wtedy nie oszpeci psa. Jeśli pies pracuje w terenie to nie czepiają się trawki, rzepy... Moim psom natura dała niezbyt długą sierść więc nie jest to potrzebne ale moja koleżanka, która pasie szetlandem o dość długiej sierści to trochę go podcina. [quote name='umberto_eco'] nie rozumiem po prostu oburzenia badmasi[/QUOTE] eee:roll:
  3. [quote name='Szura']Ty się pytasz po co, a ja czemu nie? Dla Ciebie to nieestetyczne, ale mi, znajomej która tego szetlanda ogoliła i jak widać kilku osobom tutaj się to bardzo podoba. Zresztą jak mówiłam, suczce było widocznie chłodniej w upały. Ty teoretyzujesz co to za dramat dla psa, a ja na własne oczy widziałam, że dla tego to była wygoda. :) Ty chyba nie rozumiesz, że to nie jest kwestia powinno-nie powinno, tylko kwestia tego, co się właścicielowi podoba lub co uważa, że lepiej służy jego psu.[/QUOTE] Nie mam nic do tego czy ktoś ogolił swojego psa czy nie ale mówienie, posiłkując się marginalnymi przypadkami, że szetlanda można golić uważam za pomyłkę. Tak samo, że kilku osobom się to podoba też nie jest żadnym argumentem. Żeby była jasność, nie dyskutuję o tym konkretnie przykładzie psa twojej przyjaciółki tylko generalnie o szetlandach i to co ona robi ze swoim psem naprawdę mało mnie obchodzi. [quote name='FredziaFredzia']Nie wiem jak u szetlandów, ale samoyedów nie powinno się golić - bo mimo wszystko utrzymuje zimą ciepło i [B]chłód w lecie[/B], bo włos okrywowy chroni psa przed promieniami słonecznymi i izoluje od ciepła.[/QUOTE] Dokładnie tak i o tym już wielokrotnie napisałam. [quote name='aussie&husky']Wiecie,wg mnie to kwestia gustu,a o gustach się nie dyskutuje.Podobnie jak wszystko inne,golenie szetlandów ma swoje minusy i ma swoje plusy.Dopóki psu nie dzieje się krzywda,może to pozostać kwestią gustu. Choć akurat mi się łyse sheltie nie podobają.[/QUOTE] Nie wiem jakie plusy może mieć ogolenie szetlanda do łysa. Pies dla którego sierść jest ochroną przed gorącem, zimnem, wilgocią pozbawiny tej osłony będzie bardziej narażony na choroby a skóra na uszkodzenia. Więc nie jest to tylko kwestia gustu.
  4. Szura oczywiście, że można. Tylko po co? Jaki to ma cel bo ja nie widzę ani względów estetycznych ani zdrowotnych. Dałaś przykłady dwóch szelti i jak się to ma do całej populacji szetlandów? To, że kilka osób ogoli szetlanda to nie znaczy, że powinno się to robić. Umrzeć nie umrze ale poczuć się gorzej to zapewne może. Pisałam o tym wcześniej. Rozumiem, że jesteś zafiksowana na łyse psy ale ta fiksacja niech dotyczy psow o sierści przeznaczonej do strzyżenia a nie psów, które do golenia kompletnie się nie nadają. Szetland jest historycznie pastuchem a nie łysym tworem przeznaczonym do fikania przez hopki.
  5. [quote name='Szura']Termoregulacja ma to do siebie, że się przystosowuje do stanu okrywy włosowej. [/QUOTE] Jeśli pies linieje latem to nie ma co uszcześliwiać go na siłę i propagować bezsensowne i szkodliwe działania. Wystarczy poszukać sobie w necie co właściciele i hodowcy szetlandów mówią na temat golenia psów tej rasy i dlaczego nie powinno się tego robić. Każdy może sobie ogolić swojego psa, wolna wola co innego dorabiać do tego ideologię i na siłę szukać argumentów "za". Ja nie golę psów latem i też biegają, bawią się, pracują. Jak im gorąco to się je schładza wodą lub lądują w wykopanej przez siebie lodówce pod podestem. Stworzenie szelciaka krótkowłosego to mrzonki. Nie ma przedstawicieli rasy o krótkim włosie więc nie ma "bazy". Jedynie tworzenie hybryd mogłoby doprowadzić do stworzenia szelti krótkowłosego tylko pytanie na ile to by był jeszcze szelti a jeśli by był to ten proces by był niezwykle żmudny i długotrwały i kompletnie nie mający uzasadnienia. Można prowadzić odpowiedni dobór hodowlany tak aby wyselekcjonować osobniki o krótszym, dobrym gatunkowo włosie i to zdecydowanie miałoby sens. Szelti w "historycznej" wersji wyglądał [url]http://photos.shetland-museum.org.uk/index.php?a=wordsearch&s=item&key=Wczo4OiJzaGVlcGRvZyI7&pg=25[/url] i ta szata byłaby całkiem fajna. Tak wygląda właśnie mój pies po wylinieniu i bardzo mi się taka wersja podoba. Aczkolwiek psy mają na ten temat swoje zdanie bo widzę, że zaczyna się pojawiać zimowa szata.
  6. U sheltie sierść chroni przed przegrzaniem, zimnem, deszczem. Nie chodzi o "ekscytację włosem" lecz o zdrowie psa. Zbyt długi włos zawsze można przyciąć u dobrego groomera. Podcinamy i collie i szelciaki jak ktoś sobie tego życzy ale golenie jest niedopuszczalne.
  7. [quote name='asiak_kasia']To dużo też zależy od jakości kłaka. Macałam szelciaki z takim fajnym lekko sztywnym włosem, ale tez "miałam" w rekach takie wełniaste, kołtuniaste, nie wiem czy to kwestia dbałości, czy tak po prostu się zdarza w rasie? [/QUOTE] Tak się zdarza i nie jest to sierść zgodna ze wzorcem. Mam nadzieję, że dla szelciaków nadejdą lepsze czasy. Ostatnio rozmawiałam z hodowcami i powiedzieli, że powoli zmienia się trend na wystawach i za nadmiar sierści coraz częściej sędziowie obniżają noty.
  8. [quote name='dog193']O, a mnie też się podoba łysy zdecydowanie bardziej :D Jak collie smooth :loveu:[/QUOTE] To nie lepiej kupić sobie collie gładkowłosego niż golić szetlandy? Jest dużo ras krótkowłosych lub nadających się do strzyżenia, po kiego grzyba kupować psa i robić z niego straszydło oraz niszczyć okrywę, która spełnia swoją funkcję.
  9. [quote name='Szura']Baaardzo długo, sierść wróciła do stanu sprzed strzyżenia po 2 latach. Czy ostrzyżony szelciak jest brzydki? Zależy co się komu podoba. Mi wybitnie się podobają łyse. :loveu: [/QUOTE] Całe szczęście takich "wielbicieli" można policzyć na palcach jednej ręki:multi:
  10. Ani szelciaka ani collie długowłosego nie powinno się strzyc. Wzorzec przewiduje niewielkie poprawki dotyczące okolic uszu i łapek. Okolice odbytu można przystrzyc ze względów higienicznych. Sierść wolno odrasta, może też być inna gatunkowo od pierwotnej okrywy co w wypadku psa o dobrej sierści może być porażką. Aby ograniczyć ilość podszerstka wystarczy psa dobrze wytrymować i to całkowicie starczy. Należy pamiętać, że ta okrywa włosowa na coś psu jest potrzebna, chroni skórę nie tylko przed brudem ale także przed działaniem słońca, gorąca, zimna. Ja wiem, że ludzie, którzy startują w agility golą szelciaki ale ani to ładne ani praktyczne i w zasadzie nie wiem czemu ma służyć. Mój szelciak i collie bardzo ładnie reagują na temperaturę i linieją latem a to całkowicie wystarcza. Bardzo gęsta zimowa sierść pojawia się dopiero jesienią. Szelciaki obcięte na krótko wyglądają brzydko, wystarczy zobaczyć jak prezentuje się mokry szelti i wtedy można mieć pojęcie jak by wyglądał ogolony. Do mojej przyjaciółki, do salonu czasami "przychodzi" collie i właściciele proszą o skrócenie sierści. Tyle, że ten przypadek jest wyjątkowy - pies jest stary, większość dnia spędza na podwórku, lubi leżeć w błocie i jego pielęgnacja jest trudna. Trymujemy tego gościa solidnie i podcinamy sierść, nie wygląda może super ale właściciele mogą potem łatwiej zadbać o psa - on jest tak stary, że ledwo chodzi i stoi. Nie chodzę z psami na wystawy, obydwa psy są bardzo aktywne, wykonują różne rodzaje pracy a także trenujemy frisbee. Sierść im w niczym nie przeszkadza. Trymer załatwia sprawę, czyli mniej podszerstka a ładna okrywa zostaje dzięki temu brud nie ma dostępu do skóry.
  11. [quote name='wari']Zgadzam się z wami, jednak nie szukam psa nieufnego. Cecha którą opisujecie jako wadę psa- a więc wylewność w stosunku do obcych czy nawet zaczepianie do głaskania dla mnie jest zaletą i właśnie takiego psa szukam :) [/QUOTE] Wylewność nie jest wadą, nie będzie wadą nawet w przypadku owczarka. Nie jest jednak moim zdaniem cechą u owczarków często spotykaną. Dlatego ktoś kto szuka psa, który będzie wskakiwał obcym na kolana powinien raczej porozglądać się w innych rasach.
  12. [quote name='Pysia']Pewnie prawda jest, że owczarki mają wpisaną nieufność. Tylko że ja z owczarków to znam tylko ONki ( tzn znałam wiele lat temu kiedy były zupełnie inne....) , PONki ( bo mam zaprzyjaźnioną po sąsiedzku hodowle i brałam pod uwagę tą rase ;) ), colie ( bo miałam) no i puli. Mnie się wydaje, że wiele osób myli pojęcie "nieufność" do atakowania, szczekliwości na obcych na spacerach itd. Zreszta ja też kiedyś ten błąd popełniałam mając wylewne nowofundlandy. Teraz "nieufność" znaczy dla mnie to, że moj pies "olewa" ludzi na spacerach i pokazuje postawą ciała ze nie ma ochoty na zawieranie znajomości dotykowych ( prościej- proszę mnie nie dotykać bo nie lubię się spoufalać z obcymi). I przyznam się, że trochę łatwiejsze są spacery z psem, który nie dochodzi sam do ludzi ;) Nie trzeba sie pilnować i nieustannie odwoływać psiaka ;)[/QUOTE] Tak bo ta "nieufność" owczarka o prawidłowej psychice i wychowaniu będzie właśnie tym "olewaniem" ludzi na spacerach a stróżowanie nie będzie atakiem a zatrzymaniem delikwenta przy furtce. Nieufność nie będzie obszczekiwaniem przypadkowych osób czy ucieczką z podkulonym ogonem. Ludzie właśnie często mylą tą niestabilność psychiczną z nieufnością wpisaną we wzorzec i to jest problem głównie osób mających psy o nieprawidłowej konstrukcji psychicznej lub źle ułożone.
  13. [quote name='Pysia']Puli są, a raczej powinny być nieufne. Tak jak PONki. Tylko że jak wiadomo to wszystko się zmienia z czasem. Ważne jest jaka jest matka i jakie relacje dostaje szczeniak na początku życia. Jedną puliczke miałam nieufną. Tzn nie biegła do każdego ludzia napotkanego, tylko ich "olewała" totalnie. Gdy ktoś chciał pogłaskać to albo stała spokojnie, albo sie cofała. Sama wołana nie podeszła, chyba że to dziecko było. Te uwielbiała. Pozałam też puli inne. I jest różnie. Jedne same podchodząna mizianki a inne udają ze ludzi nie ma. Oczywiscie mówimy o spacerach, bo na swoim placu to inna sprawa ;) Teraz mam smarkule w domu. Po matce kochającej wszystkich. I smarkula dostaje kociokwiku do kazdego człowieka. Precelek na grzbiecie chce odpaść z radości. Zobaczymy jak to z wiekiem będzie, ale sądząc po jej mamie to sie nie zmieni. Są to psy bardzo temperamentne, ale bez przesady. Wpatrzone w człowieka i chętnie pracujące z nim. Moja smarkula mając 8 tyg. juz nie brudziła w domu. Błyskawicznie załapała, że należy gryźć delikatnie. nauczyła sie komend kilku w krótkim czasie. To właśnie przez to wpatrzenie typowe u puli w człowieka. Trzeba uważać ze szczekliwoscią u tych psów. Jest to do opanowania. Trzeba tez zadbać o wczesną socjalizacje bo to wrazliwe psy. I nie wolno ich od siebie odpychać. A dla mnie podstawowy plus to to, że jest to rasa jeszcze nie zniszczona zdrowotnie ;)[/QUOTE] Owczarki są nieufne i większość ma to wpisane we wzorzec. Dla mnie nie jest to wada a zaleta. Jeśli za tym nie idzie lękliwość i histeria to wszystko jest ok. Jeśli ktoś chce psa superwylewnego do obcych to niech się zastanowi czy nie lepiej wybrać labka. Owczarki były stróżami, do dziś są i nieufność choć w niektórych hodowlach "eliminowana" to będzie się niosła w genach i już. Ja lubię tą cechę, przydaje mi się bo moje psy większość czasu mieszkają na wsi i ich styl stróżowania mi odpowiada. W mieście, mając psa nieskorego do zawierania przyjaźni z obcymi czuję się spokojniejsza, że nikt tego psa mi na ręce nie weźmie i nie zwieje (oczywiście mam na myśli szetlanda a nie collie bo ta druga to klocek). Dla mnie "zdrowie" rasy to też niezwykle ważna rzecz. Coż, owczarek to owczarek i nie liczmy na to, że otrzymamy owcę w skórze wilka.
  14. [quote name='Luzia']Eeee no co ja tam wiem, w sklepach wiedzą lepiej :evil_lol: No w końcu Chappi to dobra karma, a tuby z ortalionu idealnie sprawdzają się na spacer :lol:[/QUOTE] Moja koleżanka próbowała Whiskasa i twierdzi, że bardzo smaczny (zjadła kilka saszetek). Poproszę ją o test Chappi.
  15. [quote name='klaki91']zawsze mnie zastanawiało jak radzą sobie właściciele kotów :) muszą być wyjątkowo czyści i nie zostawiać nic na blacie czy w zlewie, co? :evil_lol:[/QUOTE] No i zamykać klapę od kibelka. Mój kot uwielbia wodę z naczyń zostawionych w zlewie. Jak zaleję gar i wstawię do zlewu to mam gościa. Bardzo też lubi domowe ciasto. Takiego kupionego nie ruszy.
  16. Moja collie jak była mała to wykradła kiełbasy. Kolega przyjechał do nas na grila z całą torbą kiełbas i nieopacznie postawił na tarasie. Zorientowaliśmy się dopiero jak zobaczyliśmy pięknego owczarka szkockiego jak mknie przez łąkę a za nim powiewją rozkołysane na wietrze śląskie sztuk kilkanaście. Kolega niestety znienawidził mojego psa a Viva kocha go do dziś miłością przeogromną. A tak wogóle największym złodziejem jest kot. Kiedyś dorwał się do upieczonych żeberek pozostawionych na blacie. Usłyszałam hałas w kuchni, zerknęłam i widzę kota jednocześnie pałaszującego i zrzucającego po żeberku tkwiącym w pięknym siadzie psom.
  17. [quote name='Okamia'] wszystko też zależy od psa u mnie metoda na smaczki nakręca psa dodatkowo a przy silnym pobudzeniu pies wyłącza mózg ;-) Z piłeczkami jest podobnie. A nie zawsze oczekuje od psa że będzie pobudzony.[/QUOTE] Pewnie zależy. Z szetlandami pracowałam wyłącznie pozytywnie bo nic innego nie jest potrzebne, żarte to i posłuszne no i wpatrzone w panią. Collie to inna bajka, pobudliwa histeria, spostrzegawcza, przewrażliwiona, szybka w reakcjach, silna i bardzo szybka no i dużych suczek nie lubi no i czasami jakiś pan/pani się nie spodobał, dzieci od 5 r. życia w górę też nie... Pozytywnie było, awersyjnie czasami też ale to nie pies do kolczaty - zdechł by ze strachu o własną szyjkę. Siwieć zaczyna i w główce trochę się poukładało choć odpały bywają. Mnie tam osobiście jest wszystko jedno jakie kto metody stosuje jeśli mnie to osobiście nie dotyczy a psiuńcio żyje i ma się dobrze.
  18. [quote name='Pani Profesor']teraz już to wiem :) i właśnie jak dostawał ochrzan za wchodzenie do łóżka i NIERACZENIE ruszenia dupy celem zejścia z niego, to zapinałam go na smycz i odwlekałam na posłanie. tak czy siak, dopiero nagradzany smakami za zejście nauczył się schodzić na zawołanie :roll: powaga - z tą smyczą to mogłam wychodzić co 10min z pokoju i z powrotem trzeba było go zganiać, a na smaki schodził sam, przez co pozwalałam mu czasem poleżeć. nie używałam w praktyce ani razu,bo ich po prostu nie mam, wiem jednak, że to nie służy do przeciągania psa po chodniku :roll: a do strzału/krótkiego sygnału, ale póki co - kolce zostają jako ostateczność, jeszcze powalczę.[/QUOTE] Zdecydowanie, z psem da się zrobić wiele rzeczy na żarcie. Dla mnie wogóle siłowe metody są bez sensu, szczególnie jak się ma silnego psa to takie użeranie się jest mega stresujące.
  19. [quote name='Pani Profesor']ja też mam psa niezrównoważonego, tyle tylko, że mój ma słabe szczęki :diabloti: bo nawet w przeciąganiu się to widać, że jego siłowanie to formalność, a zacisk szczęk - kiepścizna. może tylko dlatego nie mam urwanego palca :roll:po tym jak mnie uwalił, kiedy pierwszy raz spróbowałam metody NIEpozytywnej (miał zostać zawleczony za karczycho na posłanie, żaden straszny terror). teraz [I]niepozytywne [/I]metody stosuje tylko TŻ, ja i tak się czepiam, choć muszę przyznać, że pies go słucha :roll: a ze mną jest ciężko. nie leje go oczywiście, ale potrafi psa sprowadzić do parteru albo wytargać za skórę, kiedy ten np. warczy albo nie chce czegoś oddać. ja próbuję po dobroci i widać skutki, ale wolniej. nie mam po prostu sumienia go ukarać jakoś boleśnie/fizycznie, bo w moim przypadku - nawet, jeśli próbowałam - to pies się jeszcze gorzej zachowuje i po prostu zaczyna mnie nie lubić. a na rzeczy grubszego kalibru, typu właśnie agresja do psów, nie ma OPCJI, że pomoże awersja - te TŻ-towe przygniatanie, szarpanie smyczą (pies się generalnie dusi, ma w dupie, że go skracamy na smyczy do granic, więc z kolczatą nie byłoby inaczej pewnie, on w adrenalinie nie zwraca uwagi na ból) nie dają NIC - za to barowanie daje, tak samo jak focus na piłce.[/QUOTE] Nie lubi cię za "niepozytywne" metody bo widzi, że ty jesteś ich sprawcą, trzeba to załatwiać inaczej ;) Dla mnie osobiście targanie psa za skórę to trochę niebezpieczny sport, jeśli już gdzieś zawlec to na smyczy. Tak samo jak pies ujada przy drzwiach to chwytanie go za obrożę i odciąganie może się skończyć średniomiło. Psa zapinamy na smycz i dopiero "wleczemy" ;)
  20. [quote name='evel']Dobra! Myślę, że będę go puszczać na tych wszystkich właścicieli idiotów, których dane mi było spotkać w swoim życiu i wrzeszczeć: proszę się nie bać/on nic nie zrobi/ma dopiero dwa latka, to jeszcze szczeniaczek! :loveu:[/QUOTE] Ewentualnie to "pies terapeuta, on się wychowuje z dziećmi" :loveu:
  21. Nie wiem jaki jest Jari bo go nie znam ale mialam "szczęście" mieć dobermana. Nie był to łatwy pies - bardzo popędliwy, ze skłonnościami do agresji, naladowany energią. W mojej ocenie bardzo trudny. Wiedziałam jedno dobermana nigdy już mieć nie będę, to nie pies dla mnie. W zestawieniu z jamnikiem i owczarkami, które potem nastały a w szczególności szetlandami doberman to wcielony diabeł był ;) Nie wiem, może są dobermany łagodne jak baranki, może mnie się taki egzemplarz trafił...Z obecnymi psami radzę sobie bez żadnych "pmocy szkoleniowych" choć collie to też pies niełatwy ale ta trudność to trudność natury "owczarkowej" takiej trochę bardziej histerycznej a o agresji takiej prawdziwej raczej ciężko tu mówić. Po latach "obraz" dobermana bardzo zatarł się w mojej pamięci, ale nie na tyle aby zapomnieć o totalnych porażkach związanych z wychowywaniem tego psa. A i fakt, budzenie śpiącego dobermana to nie był najlepszy pomysł. Może zbyt małe miałam pojęcie o psach tej rasy ale czasami wydawało mi się, że Ami jest chory psychicznie ;) Kiedyś mój dziadek niechcący go zbudził z drzemki i został dotkliwie pogryziony, choć pies dziadka znał i spędzał z nim dużo czasu.
  22. [quote name='evel']Może dziewczyna nie miała innej drogi do przejścia, może się zagapiła, jak rozumiem wszyscy psiarze są alfomiomegom :cool3: Ja bym osobiście szukała innej drogi albo wzięła psa pod pachę, gdyby to była Zu, względnie szła jakoś bokiem jak największym łukiem, gdyby to był którykolwiek większy pies i wzięła sobie gaz do rączki, czekając na rozwój wypadków. A laska potem stała i rozmawiała chwilę, tak po prostu - pisałam, że mi też się zdarzyło gadać z ludźmi chwilę po tym, jak odczepiałam z Zu wgryzioną astkę i nie widzę w tym nic dziwnego - oba psy były na smyczach, w pewnej odległości.[/QUOTE] Może psy się znały i wcześniej nie było między nimi starć? Może to był temat do rozmowy między właścicielami? Ja miałam taki wypadek. Moja collie kumplowała się z kundlem olbrzymem. Któregoś dnia zamiast jak zwykle powąchać się i pomerdać ogonami poszarpały się. Okazało się, że kumpel został wykastrowany ;) No i po zajściu to był temat rozmowy między mną a właścicielką drugiego psa, czyli jak pozbawienie atrybutów męskości wpłynęło na relacje między naszymi pieseczkami.
  23. [quote name='Tess']To, że w Polsce nie ma hodowli nastawionych na sport, nie znaczy, że nigdzie ich nie ma. Więc po co piszesz, że jest ich kilka, skoro to nieprawda? Dla mnie, jako osoby, która z psami uprawia sporty i szuka szczeniaków do sportu, nie jest dziwne, że mają socjal i są odpowiednio rozmnażane. To, że większość hodowców tego nie robi, świadczy tylko i wyłącznie o nich. I tak, będę się upierać, że dobry owczarek ma aport i tyle. Nie tylko owczarek, wiele innych ras też, ale w owczarkach siedzę najbardziej, więc nie będę uogólniać. To że nie przynosi piłki właścicielowi, nie świadczy o tym, że nie ma dobrego aportu. Poza tym dobry szczeniak to bardzo subiektywne pojęcie i dla mnie przerażająca większość szelciaków (nie uogólniajmy) w Polsce jest słaba, a co najwyżej przeciętna. I wybierając szczeniaka do pracy, aport jest jedną z najważniejszych rzeczy na liście.[/QUOTE] Tak, jest kilka hodowli, które poprzez odpowiednie pokierowanie szczeniakami mogą ułatwić uprawianie sportów z psem. Nie będę się powtarzać po raz enty. Dużo lepiej wybrać psa z takiej hodowli niż z hodowli, gdzie hodowca martwi się tylko tym czy szczenięta będą miały futerko w odpowiednim kolorze (chyba, że komuś na tym zależy). Na dobór hodowlany pod względem sportów i pasterstwa w szetlandach jeszcze za wcześnie. Szetlandy generalnie mają fatalny aport, więc szetlanda z dobrym aportem ze świecą szukać. Ja dostałam psa, który w wieku 8 tygodni przynosił mi piłki na komendę więc ułatwiło mi to robotę. Pies może mieć aport, który właściciel skutecznie zepsuje. Dlatego szczenię przynoszące piłeczkę do ręki to skarb. Pies uciekający z piłką to dla niektórych problem nie do pokonania co zaobserwowałam na treningach frisbee ;) Aport nie jest rzeczą niezbędną w pracy psa, zależy jaka to będzie praca. Ciekawe jaki znasz kraj w którym przeważająca ilość szelciaków jest doskonała :) Nie ma możliwości wyhodowania dużej ilości doskonałych psów, zawsze duża część jest skazana na przeciętność tak jak w przypadku ludzi. Mój pies ma w rodowodzie bardzo dobre psy z renomowanych hodowli europejskich i jest doskonały czy przeciętny?
  24. [quote name='PositiveThought']O, właśnie to. Naprawdę fakt, że ktoś robi cokolwiek z psem, który jest OWCZARKIEM i potrzebuje specjalnej relacji z przewodnikiem, nie jest niczym niezwykłym. Dopiero jak ktoś zaczyna robić coś dobrze i odnosić sukcesy, a pies się czymś wyróżnia - ok, zachwycajmy się.[/QUOTE] Widzę, że koleżanka żyje w Nibylandzie ;)
  25. [quote name='Tess']Evel, nie Ty pisałaś, że nie linieją, było to wyżej, chociaż też nie zgodzę się, że linieją raz w roku, ale ok, powiedzmy, że zależy to od egzemplarza. Za to napisałaś to "Teraz w Polsce jest sporo hodowli w tym kilka zorientowanych na sporty psie oraz pasterstwo. Tam specyficznie przygotowuje się szczeniaki - łącznie z oswojeniem z torem agi czy klikerem." Dla mnie wyrażenie hodowle zorientowane na sport oraz pasterstwo, sugeruje, że psy są w odpowiedni sposób dobierane i szczeniaki mają odpowiedni socjal. To że niektóre szczeniaki nie widzą nic poza kojcem nie jest tajemnicą, ale nie znaczy to, że to jest i powinien być standard. I tym, którzy coś więcej z nimi robią nie należą się ordery, bo to jest całkowicie NORMALNE. Dla mnie to standard, że szczeniak z hodowli wynosi socjal i odpowiednie umiejętności. Szczególnie że dobry szczeniak nie musi się uczyć aportowania, bo umie to od początku. Co do lękliwości, nie będę się rozpisywać, osoba powyżej idealnie to ujęła. Co do tunelu tym bardziej, bo szkoda słów. :)[/QUOTE] Tak, te hodowle to jest obecnie wielki eksperyment ;) Może za jakieś dziesięć lat coś z tego będzie. Normalne to może kiedyś będzie, większość hodowców nic nie robi ze szczeniakami dlatego takim ryzykiem jest kupowanie podrostka. Gdyby było tak różowo z tym aportem to wszystkie psy przynosiły właścicielom piłeczki a nie uciekały z nią w siną dal.
×
×
  • Create New...