Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. [quote name='spike1975']pytanie jest podchwytliwe bo to są bardzo różne odległości. idę sobie parkową alejką a z jednej strony jest stare boisko to odbiega z 50 metrów a z drugiej strony jest lasek więc jak wbiegnie sobie w ten lasek to mi znika z oczu po 15-20 metrach więc go zawracam. a to jest to samo miejsce. tak samo na osiedlu. jak idziemy między blokami to maksymalnie kilkanaście metrów a zwykle do 10 bo idzie sobie trawnikiem wzdłuż chodnika, ale jak idziemy na taki duży trawnik a on znajdzie kumpla do ganiania to gania i ze 30 metrów ode mnie. a to samo osiedle. a jak idziemy chodnikiem i chcę żeby szedł koło mnie to idzie w odległości 0,5 metra i też jest dobrze. po prostu zależy od okoliczności.[/QUOTE] Moje psy jak idą luzem na osiedlu czy w parku to mogą się oddalić wyłącznie na odległość 2m. Dla mnie osobiści pies oddalający się na większą odległość i nie będąc w trybie pracy jest poza kontrolą.
  2. Nie jest podchwytliwe to zwyczajne pytanie. Interesuje mnie jednak odległość na osiedlu czy w parku.
  3. Wiesz jeszcze jedna rzecz mnie interesuje. Jak pozwalasz oddalać się psu to na jaką odległość?
  4. [quote name='spike1975']ja edytuję posty bo nie chcę pisać jednego pod drugim. to często jest zabronione na forach. ale to jednak nie jest najwygodniejsze. w ostatnio zedytowanym pisałem że jest wykastrowany. nie bardzo go interesują suki z cieczką.[/QUOTE] To znaczy wogóle czy "nie bardzo"?
  5. Do zacieczkowanych suk też pozwalasz podbiegać?
  6. [quote name='spike1975'] mój pies ma ze spacerów dużo więcej przyjemności niż "łażenie przy nodze". spotykam i takie. biedne psiaki na każdym kroku "tępione" przez właścicieli gdy tylko chcą mieć ze spaceru cokolwiek więcej niż potępieńcze snucie się przy nodze człowieka.[/QUOTE] Jeśli mogę się spytać - cóż to za przyjemności?
  7. [quote name='spike1975'] bo to jest normalne, naturalne zachowanie psów. zdecydowana większośc psów podbiega lub chce podbiec do nowo zobaczonego psa. ileż ja widziałem tych wleczonych na smyczy, biednych psiaków dla których kontakt z innym byłby największą radochą ale nie mają na to szansy bo właściciel ma pełno w gaciach. a mój właśnie dlatego nie wpada w euforię na widok nowo spotkanego psa i nie leci do niego nie zważając na nic bo ma tego kontaktu wystarczająco na co dzień więc nie jest to dla niego jakaś nieprawdopodobna atrakcja tylko codzienność. wobec tego mogę go odwołać w każdej chwili i nie muszę go nawet zapinać na smycz. wielu z was jak widzę, nie mieści się to po prostu w głowach i dlatego wypisujecie te niedorzeczne historie na mój temat.[/QUOTE] Moja collie ostatnio sprawiła sobie taką radość gdy nareszcie i luzem i w kompletnych ciemnościach spotkała swoją "konkurentkę" z podwórka, którą zawsze musiała mijać na smyczy i w spokoju znosić "bluzgi" owej suczki :) Cóż to była za euforia i trymowanie koleżanka zaliczyła całkowicie darmowo...
  8. Dla mnie psy wcale nie muszą być agresywnymi, rządnymi krwi mordercami aby spuścić sobie łupnia. Dlatego zasada jest prosta - nie zbliżać się ani do nieznajomych grup psow ani nie pozwalać psom do nich podchodzić. Dopuszczam możliwość, że jeden z moich psow nie zachowa się ładnie jak ktoś puści swojego kajtka do niego. Jedyne co mogę zrobić to albo odwrócić uwagę swojego albo jak już dojdzie do scysji to skutecznie odwołać psa i nie pozwalać na tarmoszenie przeciwnika. Dla mnie w zachowaniu psa Lośka nie ma znamion agresji a jedynie wystąpił brak zdecydowania właściciela w sytuacji kryzysowej. Dla mnie problematycznym byłby zapewne pies, który po capnięciu przeciwnika pozbawił go życia. Głupie warczenie, jazgot i wyrywanie kłaków to może nie powód do dumy ale też nie powód do rozpaczy i zakuwania psa w dyby.
  9. Ja mam prosty pomysł. Na noc bierz całe swoje stado do domu to psy nie będą się pobudzać pod bramą. Na wsi jest niestety zwyczaj puszczania psów na noc poza ogród, nawet jeśli są ogrodzenia. Ja się w nocy sama na spacery nie ruszam bo wiem, że po okolicy biegają psy spuszczane z łańcuchów a specjalnie przyjazne to one nie są. Ostatnio ktoś potraktował takiego psa śrutem - to pies mojego sąsiada. Sąsiad strasznie się skarżył bo twierdzi, że pies łagodny. Fakt łagodny ale strasznie duży no i potrafi siać spustoszenie w cudzym ogrodzie (wiem bo mi pożarł kanapę wystawioną na noc do suszenia się po praniu). Ja mam mniej drastyczny sposób na niechcianych gości - rzucam tzw. diabełki to takie śmierdzące, rozbłyskujące kapiszony, niespecjalnie hałaśliwe ale burki zwiewają w podskokach.
  10. [quote name='Losiek1990']Hehe to ja też miałem różne sytuację już związane z innymi właścicielami czworonogów. Mamy jakieś 50 metrów dalej taki parczek parę drzew, 3 dróżki i trawa w sumie standard. Jeśli jestem tam ze swoimi 2 psami i biegają, bawią się bez smyczy to jest okej. Moje nie lecą do żadnego psa bo są tego nauczone żeby się mnie pilnowały. Najlepsze jest to że jak wchodzi inny właściciel i puszcza psa bo się Moje bawią, piesek podbiega i 1 z moich go atakuje(uznał to prawdopodobnie jako zaburzenie porządku w Naszym trójkowym stadzie) złapał go za pysk i nie chciał puścić to baba się do mnie drze żebym zabrał psy bo po policję zadzwoni i że mam agresywne psy i ona tak tego nie zostawi.... Mam kaganiec zawsze przy sobie i smycz. Nie rozumiem tej baby. Nie znając psów, puszcza swojego a potem pretensję. Pies zwierzęciem stadnym i będzie pilnował porządku w swoim gronie. A najlepsza była sytuacja taka jeszcze, słuchajcie :) Nade mną w bloku mieszka taki gówniarz z rodzicami i w sumie tylko na niego mój pies szczeka jak się tłucze na klatce. Ostatnio wychodziłem z klatki z psami i uderzyłem tego gówniarza drzwiami ledwo je otwierając (musiał się opierać głową o drzwi) gdy już je otworzyłem, mój pies wyrwał się do przodu i szczekał ostrzegawczo na niego a gość do mnie żebym psa uspokoił a jego żona, już był problem z tym pieskiem(ciekawe jaki) ale to można coś poradzić na to. A ja na to, niech pani robi, proszę bardzo gość do mnie, nie pyskuj a ja bo co? a on jajco hehehe taka przepychanka słowna ale to pokazówka przy żonce bo jak jest sam to mi z drogi schodzi i nawet nie słyszę że wchodzi na górę... Doczepili się mnie a to była ich ewidentna wina bo nie upilnowali sobie dziecka i zarobił drzwiami. Od tamtej pory jest cisza, nawet złego słowa na temat moich psów. Widzicie jaka to bezmyślność jest ludzka, nie tylko właścicieli czworonogów :) A jak reaguję na chamstwo? hmm jak mam gorszy dzień to odpłacam chamstwem i wchodzę w dyskusję ale przeważnie to zlewam.[/QUOTE] Słuchaj, bywa że psy się pogryzą, coś im tam się nie spodoba. Jednak to twój pies złapał tamtego i należałoby sprawić aby szybko puścił nieszczęśnika a nie nim poniewierał. Ja na twoim miejscu nie rozpatrywałabym tego co twój pies uznał za słuszne a wyegzekwowałabym posłuszeństwo. Co do drugiej części postu to nie rozumiem o co chodzi? Uważasz, że dobrze zrobiłeś że uderzyłeś dzieciaka a pies na niego jeszcze naszczekał? Dziwne to nieco. Ja bym raczej przeprosiła dziecko a psa opierniczyła za głupi jazgot.
  11. We mnie rozdziawiony pysk ttb też wzbudza atawistyczny strach - szczena, zębiszcza a do tego małe oczka w komplecie:oops: jak pies zaczyna się zginać, merdać ogonem i opuszczac głowę to mi przechodzi. Jestem przyzwyczajona do krowiego spojrzenia owczarków, niezbyt okazałych zębów i falującej sierści i takie psy wzbudzają we mnie matczyne uczucia. Myślę, że strach przed psem z dużą szczęką i o ograniczonej mimice możemy mieć "wdrukowany" i stąd nieoczekiwane reakcje, nawet jak sobie człek tłumaczy że to to niegroźne to i tak reaguje inaczej.
  12. Co do frisbee nauczyłam psy aby jak podbiegnie inny i jest bardzo nachalny to mają dysk porzucić i wrócić do mnie. Zazwyczaj robią to automatycznie jak robi się niebezpiecznie. Najgorsze co mogłyby zrobić to wdać się w bójkę z powodu zabawki. Bardzo rzadko się zdarza aby podbiegające psy chciały ten dysk zwinąć bo zazwyczaj nie wiedzą do czego to dziwo służy. Raczej chodzi o psy w ruchu, pies biegnie więc trzeba go gonić wtedy najlepiej akcję przystopować sprawiając, że pies przestaje biec. Jeśli podłączy się coś niegroźnego to ja nie mam problemu bo moje psy mogą chwytać frisbee i w towarzystwie. Zazwyczaj towarzystwo po kilku rundach wymięka. Mnie tam nie przeszkadza wygradzanie kawałka parku do obi pod warunkiem, że park jest duży i to wygrodzone miejsce jest na uboczu. A pani z borderem chyba powinna poświęcić więcej czasu na posłuszeństwo i mniej na frisbee. Szczerze powiedziawszy trudno stwierdzić na czym polega ta jej "praca":roll:
  13. [quote name='dance_macabre']Masz jakiś numer konta żeby wpłacać na ten cel? W temacie wybiegów, z przed chwili(więc jestem mocno zirytowana). Poszłam sobie na boisko moje osiedlowe, zazwyczaj jest tam parę osób i czasem ktoś puści psa ale jest tak duże że raczej można psy ominąć. Cel miałam bardzo prosty- potrenować elementy obi , potrzebne mi był plac około mi 40x40m(a boisko ma ok 300x100m) najpierw przylazła młoda dziewczyna z szczylem ON i nie widziałam jej bo byłam skupiona na mojej, zorientowałam się jak pies leciał już do nas. Moja w trybie pracy goni(nie jest agresywna a awanturuje się i odpędza) i to samo zrobiła z szczylem. Dziewczyna oczywiście bezstresowo bo przecież miały się pieski pobawić łapała pas 15min a stał od niej 2m. Ok ,bywa nic się nie stało. poćwiczyłam ok 10min i wylatuje lab. Gość jest jakiś nie halo ogólnie bo namiętnie pies lata gdzie chce w podłazi do kogo ma ochotę. Mojej suce wolno akurat tego psa gnoić do woli(pies się ładuje na chama a ona ma operowane nogi więc ja nie będę dlatego operować psa bo gość nie panuje nad swoim) mamy komendę na to. Więc odlazł kawałek, facet chyba wie że nie życzę sobie kontaktu jego psem więc udaje że woła. Szkoda tylko że pies chyba nawet nie wie co to przywołanie. Niemniej pies prawie nalał mi na plecak gdybym mu nie przywaliła przed nim drewnianym aportem, a facet przeprasza mnie i się cieszy. Kurcze w takich sytuacjach żałuje że nie umiem być zwyczajnie chamska i zbluzgać takiego delikwenta. wniosek "przepraszam że mam wychowanego psa i chcę z nim ćwiczyć".[/QUOTE] Wiesz jeśli ćwiczysz w miejscu publicznym a nie na placu szkoleniowym musisz się z tym liczyć. W parku ludzie ćwiczący z psami czasami wygradzają sobie teren taśmą ostrzegawczą na pachołkach, może to trochę pomaga. Sporo psów się tej taśmy boi więc nie przełażą. Ja trenuję z psami frisbee i to jest dopiero cyrk. Moje psy nie reagują na podbiegaczy tylko ćwiczą dalej. Czasami bywa, że odpuszczą dysk i podchodzą do mnie ale to rzadkość. Niestety, taki wypuszczony dysk może paść "ofiarą" podbiegacza a wtedy żarty się kończą i właściciel dostaje zj...ę i ostrzeżenie, że będzie płacił za starty. Sikanie na plecaki, torby to codzienność dlatego rzeczy wieszam na drzewie. Jak siedzę na trawce i podchodzi do mnie obcy pies to wstaję bo też się zdarzało siknięcie:roll:
  14. [quote name='filodendron']No jak labradorem? Labrador średni w odróżnieniu od królewskiego? :) Mało jest stafików i też się dziwię, że taka dyskusja się rozwinęła na temat komentarzy odnośnie tej rasy. U mnie jest masa psów, mieszkam tuż przy - można powiedzieć - miejskim spacerniaku. Stafika na żywo (nie licząc wystawy) widziałam tu tylko raz, może dwa - tego drugiego nie jestem pewna. Inna sprawa, że jakoś tak się składa, że pojawiające się tu młode ttb (głównie asty, trochę bullterierów) jakaś magiczna siła wymiata ze spacerniaka wkrótce po osiągnięciu dojrzałości. Obstawiam, że to z powodu wciąż jeszcze statystycznie częstego mózgu chlupotu u właścicieli, ale kto wie - może to mała odporność psychiczna na komentarze :D[/QUOTE] Mój dobry kolega miał staffika a było to 10 lat temu - stąd rasa mi znana. W wyniku "podziału majątku" po rozstaniu staffik pozostał w rękach jego dziewczyny. Od tego momentu, poza wystawą w Warszawie staffików nie widziałam. Znam jedynie z opowieści, moja sąsiadka ma córkę, która hoduje staffiki i czasami się dopytuję o psiaki bo staffiki to jednak rzadkość więc takie opowieści z pierwszej ręki (no może z drugiej) zaspakajają moją ciekawość choć trochę.
  15. Dla mnie najwięcej złego zrobiły nie media a debilni wlaściciele. Ja osobiście się zmywam jak widzę nieznajomego asta puszczonego luzem. Nie dlatego, że czuję organiczny strach przed rasą ale przed włascicielem. Moje doświadczenia są takie, że w przypadku atakującego ttb właściciel stoi jak kołek i dupy nie ruszy bo on się właśnie boi swojego psa. U mnie na osiedlu jest sporo astów - jedna suczka genialna, każdy może pozazdrościć tak świetnego psa, cudownego dla ludzi i świetnie komunikującego się z innymi psami, druga suczka niezbyt przyjazna ale wyszkolona i dopilnowana. Reszta to psy agresywne w stosunku do przedstawicieli swojego gatunku, puszczane samopas i niech się dzieje wola nieba. Efekt - dwa zagryzione małe psy, mój pogryziony i pogryziny pies koleżanki. We wszystkich przypadkach ataków właściciele astów stali przyrośnięci do ziemi i czekali jak właściciel masakrowanego psa da sobie radę. Rozdzielałam psy kilkukrotnie i zawsze z pozytywnym skutkiem - zazwyczaj reagują na krzyk czy prewencyjne sieknięcie. Zdejmowania ze swojego psa ttb nigdy bym już nie chciała powtarzać. Zero reakcji ze strony tego psa, zaciekłość, determinacja i siła z którą trudno się mierzyć. Ja wiem, ze są asty fajne, socjalne tylko one giną w masie tych beznadziejnych, pokrzywionych egzemlarzy. To bezmyślni ludzie zepsuli rasę i stworzyli taki a nie inny wizerunek. Żeby to zmienić trzeba lat, aż moda się skończy, wzrośnie świadomość układania i socjalizowania psów.
  16. Ja też nie kumam pewnych rzeczy. Moja suka w cieczce, chodzę opłotkami, chodnikami wzdłuż ulicy, unikam podwórek, skwerków, parków a i tak napotykam tonę idiotów puszczających psy "aby mogły się przywitać". Na moje stwierdzenie "suka w cieczce" słyszę radosne "ale to nic nie szkodzi", "tylko się przywitają" etc. Takie witanie kończy się tym, że muszę sukę brać na ręce a na moim płaszczu lądują rozbawione łapy adoratora. Inne suki też reagują dziwnie więc również proszę o odwołanie. Ostatnio wylądowała na niej amstaffka, na prośbę o odwołanie usłyszałam "ale ja nie wiem jak":roll:
  17. Fastbacki to jak dla mnie superłatwe dyski. Rzucałam wieloma i dla mnie "najtrudniejsze" są ciężkie, wzmocnione dyski np. euroblendy. Może związane jest to z tym, że mam drobną dłoń:roll: Najgorzej jak pies obślini taki ciężki dysk to mam wrażenie jakbym rzucała omszałą płytą chodnikową. Fastback może być trudniejszy przy dużym wietrze bo jest leciutki ale to kwestia tylko mocniejszego podkręcenia. Ja używam fastbacków od wielu lat, również flexów i dla mnie są idealne - tanie więc mam ich dużo. Przy psie, który nie dziurkuje i nie "glamie" dysku mogą być idealne. Podobnie latają hero air
  18. [quote name='a_niusia']to troche lewy ten ekopatrol skoro nie umieli zlapac kaczki. my bez pomocy ekopatrolu zlapalismy kilka miesiecy temu agresywnego bobra, bo szedl sobie nasza ulica. a jak zadzwonilismy do odpowiednich sluzb w tej sprawie to pan nam sie zwierzyl, ze kilka tygoddni temu straznicy miejscy mieli bobra w centrum miasta to go zamkneli w bankomacie, bo byl agresywny i sie go bali:))))) i musial przyjechac jakis pan i go uspic na czas transportu w bezpieczne miejsce:)))[/QUOTE] Mieli nawet specjalną siatkę i nic. Może to była superkaczka :)
  19. Vectra, myślisz o tym ze straży miejskiej? Ja kiedyś zadzwoniłam aby zrobili "porządek" z kaczkami. Stara wysiedziała jaja w jordanku i jak nadszedł czas to doszła do wniosku, że czas przeprowadzić młode do jakiegoś zbiornika no i wybrala się w stronę odległej o kilka dużych ulic Królikarni. Trzeba było jakoś powstrzymać tą wędrówkę więc wyłapałam kaczki, włożyłam do kartonu ale stara nie dała się spacyfikować. Zadzwoniłam po ekopatrol straży miejskiej to jak już przyjechali po dwóch godzinach to powiedzieli, że źle zrobiłam bo powinnam pozwolić na selekcję naturalą czyli rozjechanie kaczek na pobliskiej Al. Niepodległości lub Puławskiej więc za pezpodstawne wezwanie ukarzą mnie karą porządkową w kwocie 200 zł. Na co ja powiedziałam, że nie wezwałam ze względu na dobro kaczek ale ludzi, którzy mogli zginąć w ewentualnym wypadku hamując samochodami na drodze przemarszu kaczek. Na to stwierdzenie odstąpili od kary, zabrali pudełko i odwieźli do Skaryszaka. Starą zostawili bo nie dała się złapać. Smutne trochę ale dzięki temu opuściła swoje lęgowisko w jordanie a młode przeżyły.
  20. [quote name='Pysia']Ja też walczę z takim czymś. Nawet ostatnio na fb szukali domu dla psa w typie sznupa i w opisie było że ma włos a nie sierść i nadaje się dla alegrików. Oj ilu ja psom szukałam domów bo ludzie stwierdzali że jak jest alergik w domu to psa z włosem. Czyli yorka, shi lub w tym stylu.... A po jakimś czasie poważne problemy zdrowotne człowieka i pies fruuuuuuuuu na bruk![/QUOTE] Niestety lekarze alergolodzy rozpowszechniają takie brednie. Ostatnio moja koleżanka oznajmiła, że moje psy to mają zwykłą sierść a jej pies będzie miał włosy bo to pies dla alergika. Oczywiście będzie to pies lepszy od innych no bo ten włos taki jak u człowieka. Czyli mamy zwykłego psa dla motłochu z sierścią i cudownego psa, elitarnego z włosami.
  21. [quote name='IZMADO']Dzięki wszystkim za rady! Chyba rzeczywiście przypatrzę się spanielom, bo akurat ich wielkość bardzo mi odpowiada. Szelciak odpada, bo jest jednak dla mnie trochę za mały ;( A czy one są bardzo szczekliwe?[/QUOTE] Bardzo dużo szczekają. Samiec szelti wcale nie taki mały, czasami to całkiem okazałe psy.
  22. [quote name='Noelle']dobrze, przyznaję, na szelcikach średnio się znam, tylko z opowieści znajomych, którzy takie psy posiadają. nie mówię, że są leniwe, tylko wydawało mi się, że mogą być trochę za mało "nakręcone" na sport, ale przyznaję, mogę się tu mylić. ;) z borderami miałam do czynienia, springer spaniele często spotykam i wiem, że to są psy nastawione na pracę i najczęściej aktywne. może zdarzają się wśród nich leniwce, ale po co polecać tego typu psa, jak można znaleźć mniej aktywną rasę... ja, mimo że lubię długo spacerować z psami, na te dwie rasy bym się nie zdecydowała na pewno..[/QUOTE] Szetland jest psem bardzo plastycznym. Jak będziemy chcieli to nakręcimy go na sport a jak nie to będzie się wylegiwał na kanapie. W przypadku szetlanda dużo zależy od właściciela bo dla szetlanda numer 1 to zawsze przewodnik. Szetland może paść, biegać w agi, trenować obi, taniec, służyć jako pies ratownik czy dogoterapeuta ale równie dobrze może tylko aportować piłkę w parku i będzie zadowolony. Jak dla mnie szetland jest mniej "problemowy" niż border collie, łatwiejszy w wychowaniu trudniej popełnić błędy i łatwiej je naprostować. Z borderami problem polega na tym, że to psy bardzo aktywne "intelektualnie", lubią kombinować. Nadaktywni właścicie narzucając psu zbyt dużo zadań nakręcają go zbyt mocno i często nie pozwalają być zwykłym psem. Border jak każdy pies wymaga odpoczynku, relaksu i zwykłego spaceru, niektórzy sami tworzą z nich pracoholików nakręconych i sfiksowanych. Moja siostra ma borderki, jest szkoleniowcem z długim doświadczeniem i świetnie sobie radzi z psami-daje im i pracę i odpoczynek. Fakt, ona pasie z borderkami więc ta praca jest jak najbliższa przeznaczeniu tych psów więc w zasadzie po robocie one same się wyłączają. Jak obserwuję moich znajomych, którzy bordery "wykańczają" nieustającą aktywnością to śmiać mi się chce jak potem narzekają, że mają psa agresywnego, nadpobudliwego etc. Dopuszczają np. do "pasienia" różnych obiektów na spacerach, brak im asertywności w psich fiksacjach tzn. dopuszczają do sytuacji nagannych z racji, że to border i nie można go "zgasić", nie pozwalają psu spokojnie poleżeć w domu tylko w kółko zadania i zadania....Nie twierdzę, że border to pies superłatwy ale przy dużej dozie rozsądku może być idealnym psem dla człowieka z żyłką sportową i zapędami szkoleniowymi.
  23. [quote name='evel']Tak, bo border to generalnie zachrzania 27 godzin na dobę, zawsze i wszędzie :diabloti:[/QUOTE] a szelcik jest leniwy :evil_lol:
  24. [quote name='gryf80']kylaudia-może szetlandzki,tylko szaty trzeba pilnować,ale przecież masz pudla to wieasz"czym to pachnie"[/QUOTE] U szetlanda nic specjalnego nie robi się z sierścią. Czeszemy raz na jakiś czas i już. Kołtuni się tylko sierść za uszami i tego trzeba pilnować.
  25. [quote name='Luzia']sądzę że są rasy w których te papierowe są rzeczywiście lepsze, ale coraz więcej jest takich gdzie gusta właścicieli i sędziów nie są zbyt "sprzyjające" rasie ;) Wystarczy spojrzeć na kilka popularnych ras: Owczarek niemiecki ile zdrowszy od rodowodowego przedstawiciela jest taki w typie? Tzw. wilczur :) Kolejny przykład pekińczyki, może nie są tak piękne, dostojne z długą szatą, ale w większości zdrowsze, już sam fakt ciut dłuższej kufy działa na ich korzyść. Goldeny - już dawno nie widziałam ładnego papierowego psa, podczas gdy znajoma mamy ma prze pięknego rzeczywiście złotego goldena bez rodowodu. Rottweilery - te które ogląda się na wystawach to pożal się boże karykatury tego czym były kiedyś - tym samym, te "hodowane" na lewo są bardziej w pierwotnym typie. Przykładów jest bez liku - niestety :roll:[/QUOTE] Ja niestety dorzucę też collie, owczarki szkockie długowłose. Nie wiem czy bardziej chorowite ale ze względu na kątowanie i bardzo obfitą szatę te psy w niczym już nie przypominają tego fantastycznego pastucha z dawnych lat. Ratunkiem jest collie w typie klasycznym ale to wielka rzadkość w Polsce.
×
×
  • Create New...