-
Posts
1127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by badmasi
-
Puli - na czym opierasz swoje przesłanki o lękliwości tychże psów, zachowania agresywne to zbyt mało. Agresja może być podszyta strachem ale to nie oznacza, że pies jest ogólnie lękliwy tyle, że być może boi się innych psów. Pozytywne szkolenie nie wyklucza korekt i nie kończy się na klikerze i kiełbasie. Psu lękliwemu jak żadnemu innemu potrzebna jest dyscyplina ale moim zdaniem słowo to niekoniecznie musi być wiązane z kolczatką. Nie zauważyłam aby życie z psem sportowym było w jakiś szczególny sposób problemowe. Jest to raczej czysta przyjemność i niekończoąca się satysfakcja. Berek-może i masz rację. Książkę można spróbować przeczytać, mam raczej awersję do złej literatury z racji zawodu ale jeśli to jest aż tak ważne do wyrobienia sobie zdania na temat poziomu szkoleń w Polsce to podejmę ten szczytny wysiłek. Co do pani z grona to kompletnie nie wiem kto to jest i jaki może mieć cel w krytykowniu innych szkoleniowców. Na Dogo też często nokautuje się różne szkoły i bez pardonu jeździ szczególnie po jednej. Teoretycznie też można to uznać za eliminowanie konkurencji. Zastanawia mnie jedno-czy poza szkołą Aki nie ma w Warszawie innych dobrych szkół. Warszawa to całkiem spore miasto i nie upchniemy wszystkich w jednym miejscu. Ja słyszałam o jeszcze bodajże czterech dobrych szkoleniowcach i widziałam efekty ich pracy, które według mnie są bardzo zadawalające i o dziwo nie stosuje się tam kolcztek i OE. Syllepsis-cięte i niezbyt kulturalne riposty też raczej nie świadczą o jakiej wybitnej wiedzy na dany temat a raczej o wrodzonym braku umiejętności prowadzenia jakiejkolwiek dyskusji.
-
[quote name='Berek'] Ufff. Dlaczego wobec tego wzięłaś moją wypowiedź do siebie? :crazyeye: Ja pytam jedynie, czy wszyscy omawiający pracę tej pani WIDZIELI jak ta trenerka startuje od razu do lękliwych psów z kolcami i obrożami elektrycznymi... a może z parówkami i pochwałami? Jaki jest procent awersji, a jaki - pozytywnej motywacji na jej zajęciach? Czy osoba (żeby było jasne - nie Ty) ktora tutaj z namaszczeniem wyglasza opinie o używaniu na tym szkoleniu tego typu narzędzi jak leci, do każdego psa (bo tylko tak można zrozumieć jej wypowiedzi, przepraszam, ale tak jest) uczestniczyła w wielu lekcjach prowadzonych przez tę panią z wieloma rożnymi psami, o różnej psychice i historii? Czy też sobie ot tak, rzuca w internet to, co jej ktoś tam powiedział? :roll: Ten topik przemienił się w powtarzanie plotek, półprawd i prawd tak między sobą przemieszanych, że po prostu nie ma chyba za bardzo sensu go kontynuować. :shake: Ważne że właścicielka suczki poszukała fachowej pomocy - za poprawę sytuacji na pewno wszyscy będziemy trzymać kciuki. ;)[/QUOTE] Jeśli nie o Evl to myślę, że chodzi o mnie...Nie wygłaszam żadnych prawd z namaszczeniem jak to sformułowałaś. Zadałam pytanie-czy ktoś był na szkoleniu u pani Boczuli z psem lękliwym i tyle. Można chyba zadawać pytania i mieć wątpliwości? Twoja reakcja jest chyba zbyt nerwowa? Niepochlebne recenzje jej pracy z psami lękliwymi nie były zasłyszane od byle kogo tylko od bardzo dobrego szkoleniowca, który ma duże doświadczenie i spore osiągnięcia, stąd pytanie. Nikogo nie zniechęcam do zapisania się na szkolenie a wręcz na odwrót, sama ciekawa jestem jak szkolenie tam wygląda i chętnie poczytam sobie taką rzetelnie opisaną historię. Swoją drogą jeśli trener propaguje takie podejście do psów jak opisał w książce to ja osobiście bałabym się zaryzykować, ale i tak jestem zwolniona z decyzji bo na tamtejszych szkoleniach rzadko są wolne terminy. Puli-gdzie ty widujesz te wszystkie lękliwe psy? Czy może według ciebie lękliwy pies to taki, który się raz na jakiś czas czegoś wystraszy? Znam psy niestabilne psychicznie, które odnoszą sukcesy sportowe co nie zmienia postaci rzeczy, że na życie są to ciągle psy problemowe.
-
[quote name='puli']To nie są pobożne życzenia. Każdy pies zmienia sie podczas szkolenia a od trenera i przewodnika zależy czy zmiany przebiegną w pożadanym kierunku czy wręcz przeciwnie - utrwalą sie lub co gorsza pogłębią cechy niepożądane. Z opisu wynika że pies ma słaby kontakt z właścicielką, jest praktycznie niekontrolowalny i że nikt mu dotychczas nie uświadomił czego robić nie należy. Już zmiana tych trzech punktów pozwoliłaby na znaczącą poprawę sytuacji ale klikerem i brakiem kiełbaski zrobić sie tego nie da. Słabych psychicznie i lękliwych psów jest mnóstwo, i jeżeli "zwykły" trener nie ma pojęcia jak z nimi pracować to może lepiej zeby poprzestał na tresowaniu kurczaków A co w tym niewybaczalnego?[/QUOTE] Zgadzam się, że psu prawdopodobnie brak solidnej pracy z właścicielem. Moim zdaniem z opisu wynika jednak niewiele. Ja osobiście staram się nie czytać między wierszami aby nie wyciągać pochopnych wniosków. Między słabym psychicznie psem a lękliwym jest duża przepaść, przestrzeń ta determinuje szkolenie i postępowanie. Autorka nie napisała nic o pochodzeniu psa a to mogłoby dużo wyjaśnić. Zazwyczaj lękliwość jest dziedziczna. Co do stosowania kolczatek i obroży elektrycznych a także obroży zaciskowych na psach lękliwych to jest duże prawdopodobieństwo, że zamiast zadowalającej korekty uzyskamy psa, który ze strachu nie wyjdzie na spacer a nie tylko wystraszy się foliówki pomykającej na wietrze. W jakim celu wogóle stosować takie gadżety w pracy z psem lękliwym?
-
[quote name='Syllepsis']Masz rację. Kieruj się durnowatymi i anonimowymi recenzjami z netu, i odpuść sobie czytanie czegokolwiek. Zwłaszcza tego poradnika, którego autorka w tym roku została V-ce Mistrzynią Świata w konkursie posłuszeństwa.[/QUOTE] Dla mnie nie jest miarodajne zdobywanie lokat w mistrzostwach jeśli chodzi o pracę z psami lękliwymi. Mój lękliwy pies też jest świetnie wyszkolony z zakresu posłuszeństwa oraz od strony sportowej co nie zmienia postaci rzeczy, że ciągle pozostaje psem lękliwym. Ktoś kto nie miał psa lękliwego nie wie o co chodzi i wydaje mu się, że szkolenie z zakresu posłuszeństwa załatwi sprawę. Jakże może się zdziwić...Praca z psami lękliwymi nie polega na zakładaniu kolczatek i nauce "siad". To praca wielokierunkowa łącząca wygaszanie lęków, zorientowanie na przewodnika, naukę posłuszeństwa, sport i podsycanie aktywności umysłowej. To praca, która nigdy się nie kończy i wymaga stałej aktywności od właściciela, to praca dla wytrwałych i zdeterminowanych. Uczy pokory i hartuje nerwy. Może dlatego trenerzy tak rzadko odnoszą sukcesy na tym polu o ile wogóle odnoszą. Pies lękliwy to jak człowiek z nadaktywnością sensoryczną. Widzi, słyszy więcej, rozbiera świat na części pierwsze wypatrując zagrożeń. Poprzez wytrwałą pracę pozwalamy mu funkcjonować w świecie ale nie zminiamy na stałe jego zmysłów. Możemy się utwierdzić w przekonaniu, że wszystko jest ok. a całość zepsuje spadający liść. Co do linku zamieszczonego przez Evl-jest tam fragment o barowaniu, bardzo pomocny w pracy i możliwy do przerobienia bez trenera.
-
[quote name='evl']Hm. Ciekawa jestem, jak i czy w ogóle ta książka mogłaby pomóc, bo też mam suczydło, której zdarza się wykazywać agresję lękową, szczególnie do ONków a że mieszkam na zakuprzu, gdzie dobrych trenerów po prostu nie ma, postanowiłam poszukać recenzji jakowychś podanej przez Ciebie książki... Znalazłam to: [URL]http://grono.net/psychologiapsow/topic/7802698/sl/ksiazka-agnieszki-boczuli-dobr[/URL] e psy [trzeba usunąć spacje, bo dogo gwiazdkuje linka] i mam trochę mieszane uczucia... Kurde, gdzie ja znajdę kolczatkę na 10 kg psa? :evil_lol:[/QUOTE] Ja mam zaprzyjaźnioną trenerkę, otrzymuję od niej rady całkowicie bezpłatnie. Prowadzi psy trudne z agresją i lękami, jest osobą wszechstronnie wykształconą oraz doświadczoną. Sama ma kilka psów świetnie wyszkolonych oraz wielokrotnie widziałam efekty jej pracy. Przestrzegała mnie przed Aki i Boczulą gdyż swojego czasu chciałam się tam zapisać zachęcona opiniami na Dogo. Stosowane tam są kolczatki i obroże elektryczne co przy psach lękliwych jest niewybaczalne. Nie chciałam oceniać aż nie zobaczę ale na swoim psie eksperymentować nie będę. Jeżeli ktoś był z psem lękliwym na szkoleniu u pani Boczuli to proszę aby pochwalił się efektami o ile takowe są i o ile psy lękliwe są wogóle obecnie przyjmowane na szkolenie. Evl-Przeczytałam tekst wstawiony przez Ciebie i ciary mi przeszły po plecach.
-
[quote name='anna22']Przestałam się już łudzić, że moja sunia po szkoleniu będzie super odważnym psem. Przeczytałam wiele publikacji, że pies lękliwy to tylko problemy. Ale takiego właśnie psa mam i co mam go oddać, załamać ręce, płakać, bać się z nim wychodzić z domu - przechodziłam już to. Sunia jest kochana jak każdy nasz zwierzak, to pierwszy mój pies i jak się okazało jest dużym wyzwaniem. Wiem, że wiele problemow z zachowaniem psa wynika z naszych błędów- chcę je wykluczyć. Odpowiedzi Badmasi są pewnie okrutną prawdą, ale sunia jest zależna ode mnie i staram się być odpowiedzialną dorosłą osobą. Pytam Was o rady bo może to mi jakoś pomoże, podniesie na duchu. Za wszystkie maile bardzo serdecznie dziękuję.[/QUOTE] Nie chodzi o to aby się załamywać a jedynie zmierzyć z prawdą (choć płacze się nie raz). Tak do końca to nie wiadomo czy problemy wynikają ze złego postępowania z psem. Jeśli chodzi o lękliwość dziedziczną to większość problemów wynika z genów. Sama pracuję z psem lękliwym i widziałam pracę trenerów z takimi psami. Zazwyczaj sukcesy są takie sobie. Po okresach lepszych nadchodzą gorsze. Bywa, że wiele miesięcy pies zachowuje się całkiem poprawnie ale wystarczy jeden incydent aby cofnąć się w czasie. Jak sama piszesz masz za sobą przykre doświadczenia związane z atakami na twojego psa. Dla psa zrównoważonego to rzecz nad, którą po pewnym czasie przejdzie do porządku dziennego. Dla psa lękliwego to trauma i twoja wina jest tu raczej znikoma. Ważne jest to co robisz z psem, jak z nim pracujesz i w jakiej kondycji był pies jak przybył do ciebie, jacy są jego rodzice i jak były howane szczenięta.Nic o tym nie piszesz. Co do trenerów, sama już wiesz, że należy wybierać bardzo ostrożnie. Bywa, że człowiek rezygnuje z trenera a bywa też że trener rezygnuje z prowadzenia psa. Bywa i tak, że trenerzy doradzają znalezienie psu nowego domu nie widząc postępów w pracy (np. w przypadkach gdy pies panicznie boi się miejskiego ruchu a na wsi funkcjonuje dobrze lub gdy właściciel nie jest w stanie ogarnąć treningów, zapanować np. nad agresją) Możesz spróbować skontaktować się z Aki, jeśli cię przyjmą to opowiesz jak było bo sama jestem bardzo ciekawa jak tam i czy wogóle prowadzi się psy lękliwe i z agresją lękową. Ja zostałam odesłana do kogoś innego. Nawet mnie kusi aby spróbować bo osoba ta jest również trenerem dogfrisbee a sport ten uprawiam już cztery lata i pewne rzeczy mogłabym podciągnąć.
-
[quote name='puli']Jasne że z lękliwego psa rambo nie wyrosnie ale odpowiednimi ćwiczeniami można znacznie podnieść jego pewność siebie i nauczyc go radzenia sobie z emocjami w trudnych sytuacjach. Dobry trener zacznie od wypracowywania kontaktu tak aby zwierzak w momencie "zagrożenia "kierował sie w strone człowieka a nie histeryzował i szukał rozwiązań na własną łapę. Weimary dorastają bardzo długo i z 1,5-rocznym psem mozna zrobić jeszcze sporo w kierunku wzmocnienia psychiki. Wg mojej wiedzy nie prowadzi sie tam szkolen grupowych a miejsca i terminy zajec ustalane sa indywidualnie.[/QUOTE] To są pobożne życzenia....Trener może jedynie spróbować to zrobić. Problem w tym, że brak jest trenerów zajmujących się psami lękliwymi. Lękliwy pies, dodatkowo z agresją lękową to duże wyzwanie, dla zwykłych trenerów często zbyt duże. Nie napisałam, że w Aki prowadzi się zajęcia grupowe tylko że może nie być miejsc.
-
Nie chcę cię zniechęcać ale jeśli pies jest " z natury" lękliwy to żadne szkolenia nie sprawią, że stanie się psem odważnym i zrównoważonym. Zawsze będzie "jakiś problem". Trener teoretycznie nauczy cię jak reagować w ekstremalnych sytuacjach, pod warunkiem że będzie wiedział jak... Co do Aki, to obawiam się że szkolenie tam może być niemożliwe ze względu na brak miejsc. To, że pies jest lękliwy nie wyklucza stosowania stanowczych metod w sytuacjach konfliktowych np. ataku na innego psa. Osobiście nie bałabym się głośnego i stanowczego odwołania. Dopuszczanie do ataku niejako "zauczy" w twoim psie ten odruch. Lękliwy pies potrzebuje "oparcia" w przewodniku a tym oparciem czasami jest także stanowcze i bezkompromisowe podejmowanie decyzji zamiast niego. No i jeszcze jedno. Pies lękliwy, z tendencją do zachowań agresywnych bez skutecznego odwołania nie powinien być puszczany luzem tam gdzie pojawiają się inne psy. Nawet psa bardzo bojaźliwego długotrwałym treningiem-codziennym nauczysz posłuszeństwa ale na ile jest posłuszny sprawdzaj na smyczy a nie na "żywca". Lękliwy pies potrzebuje zajęcia-dużej dawki ruchu i zmaltretowania umysłowego. Wtedy stan napięcia się zmniejsza.
-
Na terenie TBS-czynszówek jest zakaz spacerowania z psami. Owa właścicielka ON nie wracała do domu ani z niego nie wychodziła a spacerowała z psem. Pies był agresywny i już wielokrotnie, wcześniej proszono ją o nie wyprowadzanie psa na teren TBS. Tyle w sprawie tego co komu wolno na tym specyficznym osiedlu. Juliszka-moje psy bynajmniej nie były przyuczane do tego typu sytuacji-walenie po głowie kijem czy kopanie w brzuch. Szeltie jest z natury zrównoważona i nieagresywna a collie została zaskoczona ale ona też się boi przemocy. To raczej typy szczekaczy. Obydwa psy po tych incydentach mają ograniczone zaufanie do dzieci i nie dają się pogłaskać obcym. Robią unik...Obie potrafią odstraszać szczekaniem-to nie są psy do dogoterapii. Nie widzę osobiście powodu aby obcy podchodzili i głaskali moje psy, tak jak nie chciałabym aby ktoś obcy ciągną mnie za kurtkę czy obejmował. Dotykanie mojego psa bez pozwolenia odczuwam jako zamach na moją własność. To, że jest ładny i słitaśny nikogo nie usprawiedliwia, że się na niego rzuca. Ja też jestem śliczna a to nie znaczy, że każdy facet ma mnie obcałowywać. Obce dzieci zdecydowanie odganiam od psów i koniec, jak powyżej napisałam nie dlatego że moje psy są agresywne. Dodatkowo dołożył się incydent na zawodach frisbee. Dziewczynka koniecznie chciała pogłaskać moją szelti. Nie zgodziłam się więc dopadła ją za moimi plecami. Szelti lubi małe dziewczynki więc polizała małą po rączce. Dziewczynka w płacz a od ojca dziecka dostałam zj..kę bo pies śmiał dotknąć pyskiem jego dziecka a dzieciątko się wystraszyło. Mała się darła na cały głos-Tatoooo, ten pies mnie polizał!-i w szloch.
-
Cała rzecz wydarzyła się na osiedlu czynszówek co też daje do myślenia a'propos odpowiedzialności zarówno matki jak i właścicielki psa. Też uważam, że trzeba wychowywać psa tak aby nie stanowił zagrożenia dla ludzi ale czasami to mi ciary po plecach chodzą. Chodzę z psami do parku, gdzie spaceruje dużo matek, opiekunek z dziećmi. Bardzo często mam takie wypadki, że osoby te albo mnie gonią z wózkiem aby pokazać pieski i podchodzą aż pod pysk psa lub wręcz wyjmują małe dzieci z wózka aby pogłaskały pieska. Jak się odsuwam to pada głupie pytanie: "a co piesek nie lubi dzieci?" ale mleko jest już wylane bo niemowlak tkwi centralnie pod pyskiem collie. Co ja mam odpowiadać na taką głupotę? Nie wiem czy piesek lubi czy nie. Te dzieci, również małe które zna to lubi ale czy akurat to, konkretne polubi? Pilnuję psa, mam nad nim kontrolę ale uważam że puszczanie dzieci do obcych psów to głupota. Nawet mimo "szkoleń na placyku" zalecanych przez panią M nigdy nie mamy 100% pewności jak pies się zachowa. W imię tego podbiegania i głaskania powinno się zakuć wszystkie psy w kagańce? Miałam kiedyś przykrą sytuację, dzieciak podbiegł do mnie i psa i przywalił mojej collie kijem aż się posr..a ze strachu, nie ugryzła, nie rzuciła się, do mojej szelti z kolei podeszło 3 letnie dziecko i kopnęło ją nogą obutą w gumiaka centralnie w brzuch, pies tylko odskoczył-to jest odpowiedź na pytanie Juliuszki-ile powinien znieść pies ze strony obcego człowieka...tyle chyba wystarczy. Dlatego wolę aby dzieci trzymały się z daleka.
-
[quote name='Magda25']Masz takie problemy ze swoim psem, czy po prostu znasz sie na rzeczy? Opisałaś to tak dokładnie, jakbyś też borykała się z podobnymi problemami, czytając Twoją wypowiedź przez chwilę poczułam się zrozumiana ...[/QUOTE] Mam psa lękliwego-jako jedyny z miotu odziedziczył lękliwość po matce. Można powiedzieć, że dostałam go w prezencie. Ten pies miał zaganiać bydło (to collie) jednak w sforze psów całkowicie się nie sprawdził (był gnębiony). Chcąc nie chcąc wzięłam za niego odpowiedzialność, wielu rzeczy nauczyłam ale z lękliwością nie wygrałam i nie wygram (przejawia także agresję lękową w stosunku do dużych, dominujących psów). Bywają okresy lepsze i gorsze, pracujemy już cztery lata na wielu frontach a końca nie widać. Pies ma substytuty pracy i ciągłe szkolenie ale ideałem nie będzie i muszę się z tym pogodzić. Dlatego rozumiem wszystkich, którzy mają problemy z psami i zazdroszczę tym, którzy z nich wybrnęli. Pies Pustyni ma jakieś cudowne sposoby na psy problemowe dlatego czekam z niecierpliwością na jego rady;) Może dzięki nim stanę się trochę mniej chamskim psiarzem i nie będę musiała nosić łańcucha w kieszeni (będzie mi lżej).
-
[quote name='Pies Pustyni']Do takiej,zeby nie trzeba bylo lukiem omijac innych psow,ze prowadzac takiego psa na smyczy,nie musisz sie z nim silowac. I ja nie pisalem do debila od asta,tylko do osoby interesujacej sie tematem i chcacej (tak mysle) zmienic zachowanie swojego psa.[/QUOTE] Pies niestabilny psychicznie, ze złymi doświadczeniami lub chory to pies, który może zareagować nieprawidłowo na różne sytuacje. Chodzenie z dala od psów, w bezpiecznej odległości lub po łuku daje szansę na pokojową korektę. Można powiedzieć, że w przypadku niektórych psów dobrze działa zmęczenie psychiczne lub fizyczne (w przypadku psa cierpiącego ten wariant odpada) wtedy zmniejsza się reakcja na bodźce zewnętrzne.Nie zawsze jednak mamy czas aby zrealizować swój plan bo już za drzwiami klatki schodowej pojwia się nieoczekiwany gość. Idealna sytuacja to taka kiedy to my wybieramy z jakim psem nasz się kontaktuje i w którym momencie. Z braku takich możliwości ja osobiście wolę się trzymać z dala od niektórych osobników. Bywa, że wydaje nam się, że to nasz jest agresorem bo szczeka, często jednak bywa, że nie dostrzegamy sygnałów przekazywanych przez obcego psa-stawianie uszu, wpatrywanie się. Bywa, że jego reakcja to odpowiedź na kondycję psychiczną naszego-lękliwość i inne oznaki słabości. Jak sobie radzić? Każdy, kto zna swojego psa sam wie najlepiej. W przypadku psów lękliwych i chorych często zawodzą metody szkoleniowe i tradycyjna metoda dystansu okazuje się tą najlepszą. Korekta słowna czy siłowa (blokada) może się okazać niewystarczająca przy bardzo małym dystansie, szczególnie gdy obcy pies pokaże arsenał znaków ostrzegawczych lub najzwyczajniej w świecie zaatakuje. Pies Pustyni-ja bardzo ciekawa jestem o jakich konkretnie metodach szkoleniowych myślisz.
-
Co widzisz gdy patrzysz na psa? Czy widzisz jego emocje...?
badmasi replied to M@d's topic in Wszystko o psach
Czasami jak jestem w kuchni i psy siłą rzeczy mi towarzyszą słyszę głos męża z pokoju: "Co mówisz bo cię nie słyszę..." no i pada odpowiedź " Nie mówię do ciebie tylko do psów". Jestem typem gaduły a psy to moi najwierniejsi słuchacze. Nauczyły się nawet, jak przerywam słowotok w swoisty sposób to komentować-pomrukują, postękują, popiskują, cicho wyją-coś na kształt-"tak masz rację, tak to było". Zauważyłam też, że mimika pyska-szczególnie starszego psa zaczyna się upodabniać do ludzkiej. Potrafi się skrzywić z dezaprobatą, uśmiechnąć albo zdziwić przez podniesienie brwi. Dla mnie to jasne, że psy mają emocje, wiem to od dziecka. Wychowałam się z psami a miłością do nich zaraziłam od babci, która twierdziła że zwierzęta mają duszę a w końcu zwierciadłem duszy są oczy... Moja collie często mruczy, pośpiewuje-szczególnie jak jej dobrze, jak układa się do snu no swoim aromatycznym dywaniku. Collie jest moim psem ale często wyjeżdża z mężem na tydzień lub dwa, on ją zabiera na wieś i na treningi. Mój mąż mówi jednak, że jak mnie nie ma to collie nigdy nie mruczy ani nie śpiewa. Jest zadowolona ale nie szczęśliwa. Lubię momenty jak czytam książkę a collie leży na podłodze i mnie obserwuje, patrzy się na moją twarz jakby to była najcudowniejsza rzecz pod słońcem. Ma wtedy taki rozanielony wyraz pyska i czasami sobie westchnie. Wtedy myślę sobie, że być może jest to ten moment w którym wspomina minione dni. Pewno behawiorysta wytłumaczył by to inaczej (nawet się domyślam jak) ale ja bym tam chciała aby psy miały wspomnienia. -
Nosimy kaganiec przypięty do szelek. Niestety kaganiec na pysku sprawia, że większość psiarzy puszcza zupełnie bezkarnie swoich milusińskich do moich psów. Kaganiec przy szelkach daje znak-ten pies jest bardzo zły ale akurat teraz nie ma założonego kagańca:diabloti:
-
Ja mam kolegę, który jest zafascynowany Cesarem. Ogląda wszystkie odcinki i niestety próbuje trenować z psami znajomych, również moimi. Zaznaczę, że kolega nigdy nie miał ani nie ma psów a wręcz zawsze odnosiłam wrażenie, że psów nie lubi i nie rozumie. Ubzdurał sobie, że jest podobny do Millana-i fizycznie i psychicznie. Całe lato miałam z kolegą duży problem. Mam letni dom na wsi w którym pojawia się mnóstwo znajomych a więc i kolega. Moje psy są łagodne w stosunku do ludzi, nie ma z nimi problemów pod tym względem. Jednak kolega doszedł do wniosku, że bez metod Cesara się nie obejdzie. Najgorsza rzecz, która doprowadzała mnie do białej gorączki to szturchanie palcami. Cały czas dźgał moją collie chcąc wymusić na niej zachowanie dystansu albo zwrócić jej uwagę. To bardzo łagodny pies i leży zawsze przy nogach (szczególnie przy ognisku) więc zupełnie nie rozumiał dlaczego kolega ciągle go odgania. Tak samo przy powitaniu. Collie nauczona jest witać się z gośćmi w siadzie choć bardzo się ekscytuje i "spiewa".Jak ktoś nie lubi jej powitań to wystarczy, że odejdzie i pies daje spokój. Kolega zamiast pogłaskać psa lub przyjąć podaną łapę znowu ją mocno szturchnął. Drugi pies nie zna kolegi-zazwyczaj od nieznajomych chwilę trzyma się z dala. Jak się przekona podchodzi spokojnie i daje się głaskać. Kolega stwierdził, że pies jest dziki i go nie słucha (mała nie reaguje na przywołania obcych, ma specjalną komendę, której nauczyłam po swoich doświadczeniach z próbą kradzieży psa) więc zaczął ją ganiać z zamiarem przyciśnięcia i przewrócenia na ziemię. Ostrzegałam aby tego nie robił bo collie w końcu obroni małą a ja się nie sprzeciwię. Cichcem, za moimi plecami dopiął swego i cóż, collie choć bardzo go lubi lekko go szczypnęła. Kolega, zafascynowany swoimi "postępami" w tresurze wogóle nie reagował na moje uwagi i prośby aby zostawił psy w spokoju. Ciągle robił mi awantury, że robię coś niezgodnego z zaleceniami Millana. Próbował krzykami i przemocą wymóc posłuszeństwo choć tłumaczyłam mu, że moje psy mają swoje komendy i słuchają się głównie mnie. Życzę mu aby nie próbował owych metod na psie silnym i agresywnym bo może się to skończyć utratą kończyny. Wśród znajomych już mieliśmy taki przypadek. Znajomy po kilku piwkach drażnił się z tosą moich przyjaciół(specjalnie tosę zamknęli w kojcu aby koleś się nie zbliżał ale to było silniejsze od niego i cichcem polazł do kojca)To łagodny pies ale nie wytrzymał i delikwent skończył na ostrym dyżurze a że pijanych nie operują to musiał trochę poczekać... Jak widać Cesar może być dużym autorytetem, może budzić facynację i chęć naśladowania wśród całkowitych laików. To mnie trochę przeraża. Mimo wyraźnych ostrzeżeń aby nie stosować tych praktyk bez pomocy tresera zawsze jakiś wariat się znajdzie i to czasami całkiem blisko nas.
-
[quote name='Pies Pustyni']Zaintrygowalo mnie to budowanie szacunku do twarzy poprzez karmienie z ust...Skad wzielas taka porade?[/QUOTE] To z Mrzewińskiej. Ona jednak ostrzega aby nie próbować ze szczeniakami bo można stracić kawał nosa lub ust. Moim zdaniem jest to raczej sztuczka dla dorosłego, zrównoważonego psa, który umie delikatnie przyjmować z ręki i co do którego mamy zaufanie. Ja bym to raczej nazwała wzmacnianiem więzi. Pewno można tak budować "szacunek dla twarzy" ale przy pobudliwym psie miałabym pewne obawy. Przerobiłam to ze starszym psem, ciekawe doświadczenie ale raczej go nie powtarzam. Warto podawać duży kęs i schować usta-zacisnąć.
-
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
badmasi replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Co do weterynarza to była ironia. To wyjątkowy cep. Jedyne co na plus u niego to pies-piękny, zadbany i dobrze wychowany labrador, który ma nawet porządną obrożę i smycz a smycz na wsi to niespotykane dziwo. Jak kupiliśmy dom na tej wsi to patrzyli się na nas jak na przygłupów jak chodziliśmy z psami na smyczach. Teraz sporo osób ma smycze i wyprowadzają psy na spacer. Okolicznym zainteresowanym pokazuję też formy zabawy z psem, podstawy szkolenia oraz frisbee. Jak moja collie biega za talerzem-a robi to efektownie (łapie w dystansie z obrotami w powietrzu) to aż sąsiad traktorem przystaje. Sąsiad zza płota zaczął nawet uczyć psy podstawowych komend-robi to o drugiej w nocy jak wraca z pola:evil_lol: Misio umie już siad, daj łapę, głos itd. Grunt to dobry przykład. -
W mieście pies się męczy. Na wsi są warunki na psa...
badmasi replied to zebra12's topic in Wszystko o psach
Moi dziadkowie byli góralami z pochodzenia zamieszkałymi w świętokrzyskim. Mieli gigantyczne gospodarstwo, łąki i pola. Były krowy, kury, kaczki, gęsi no i oczywiście psy. Nigdy psy nie były trzymane na łańcuchach, zawsze miały wstęp do domu. Moi dziadkowie pracowali ciężko-w tamtych czasach nie było tyle maszyn rolniczych a wszystkie zwierzęta były wypielęgnowane-krowy codziennie czyszczone i "polerowane", miały czysto, stały dostęp do wody oraz jedzenia. Na podwórku stała ogromna buda dla psów zrobiona przez dziadka-piękna z drewna, z ocieplanym dachem i od środka zawsze wyłożona czystym filcem. Jak się chce to można. Psy spały w budzie lub w domu pod łóżkiem, jak chciały. Nie wiem jakie jest zadanie psa w gospodarstwie bo jedynym obowiązkiem Argo-psa mojej babci było towarzyszenie dziadkowi na pole. Jak ktoś mi mówi, że pies "pracuje" w gospodarstwie uwieszony na łańcuchu czy zamknięty w kojcu to śmiać mi się chce. Jaka to jest jego praca? Może taka jak psa moich sąsiadów na mazowieckiej wsi? Wielkie, masywne psisko w typie CC jakoś nie obroniło traktora za 1,5 milina zł wyprowadzonego tuż przy jego "stanowisku służbowym". Jednak jak, któregoś dnia udało mu się uwolnić z łańcucha to bez problemu dorwał przechodzącą opodal 5-latkę. Co do weterynarzy. Dwa domy dalej od mojego wiejskiego domu mieszka weterynarz. Ten czcigodny obywatel lubi sobie postrzelać do ptaków i regularnie wywala zużyte fiolki, strzykawki i igły do pobliskiego strumienia. -
Aby mówić o frisbee należy opanować podstawy a nie koncentrować się na zawodach. Pies musi opanować aport i podstawowe komendy. Zawody to wyższa szkoła jazdy. Pies, który nie zna podstaw nie wystąpi na zawodach. Obieganie należy do podstaw. Jeśli ktoś nie umie nauczyć obiegania to jak nauczy całej reszty? Nauka psa zaczyna się od socjalizacji, potem aport i cała reszta...Teoria to jedno a praktyka to drugie. Moje psy obiegają lub startują od nogi i korona im z głowy nie spadła. Znają komendy a łapać do pyska to sobie mogą kawał szynki i nie nazwę tego frisbee. Frisbee to sport czyli coś ponad podstawami i nie nazywajmy frisbee łapania jakkolwiek i czegokolwiek. Nie raz widziałam jak ludzie rzucają frisbee, ono wali o ziemię, pies podejmuje, ucieka i właściciele upierają się, że to frisbee. Jeśli chcemy czegoś nauczyć psa zacznijmy od najprostszych rzeczy, chyba że mamy geniusza...Ja mam takiego psa ale to wyjątek, kolejne muszę uczyć wszystkiego od początku. Ludzie, którzy występują na zawodach potrafią dużo więcej i obieganie to dla nich bułka z masłem
-
To może tak: bordercollie fora pl, zakładka border collie szuka domu, wątek Tufiego. Jest kilka filmików jak nakręcać i uczyć podstaw frisbee.
-
Jak uczyć psa frisbee? Polecam wątek [url]http://www.bordercollie**********/border-collie-szuka-domu,37/tufi-mlody-opuszczony-latajacy-pirat-gdynia,5548.html[/url] Co do obiegania- bardzo się przydaje w dystansie a nie we freestylu.
-
[quote name='Unbelievable']obiegać wcale nie musi ;)[/QUOTE] No tak przecież to freestyle...:roll: Podstawy muszą być opanowane: obieganie na komendę, łapanie i przynoszenie-to niezbędne minimum. Jeśli połączymy te trzy elementy to wtedy można mówić o frisbee.
-
[quote name='Aleksandrossa']Oto filmiki z naszego dzisiejszego frisbowania :D [URL]http://w734.wrzuta.pl/film/6cJSwe81uES/cezar_i_frisbee[/URL] [URL]http://w734.wrzuta.pl/film/3EcJKczUSCq/cezar_i_frisbee_2[/URL] [URL]http://w734.wrzuta.pl/film/6WZ6xsa3nH8/frisbee_owczarek[/URL] Na razie mamy zwykłego szmaciaka, ale już licytuje normalne frisbee... Szczerze mówiąc to jestem dumna z Cezara, że skacze po dysk ;) Dużo z nim nie ćwiczę- pierwszy i ostatni raz był zimą, teraz kilka minut nakręcania i pies gotowy do skoków :D[/QUOTE] to nie jest frisbee! pies nie odddaje tylko ucieka-brak aportu i nie obiega właścicielki. polecam też wiązać drugiego psa.
-
Szetlandy nie przechodzą prób pracy dlatego nie ma hodowli psów użytkowych. Nikt ci nie zagwarantuje, że pies będzie się nadawał do pasienia. Niektórzy hodowcy coś tam kombinują z psami od strony sportowej czy pasienia ale potomstwo niekoniecznie będzie równie chętne do współpracy. Co do agility-sama musisz wybrać psa o odpowiedniej budowie i psychice. Jeśli chodzi o frisbee-to niekoniecznie jest ulubiony sport szetlandów. Można z nimi trenować ale z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że większe sukcesy mają bordery - są bardziej skoczne i zawzięte. Pies sportowy w tej rasie to ruletka-albo się trafi geniusz albo będziesz sama musiała wszystkiego nauczyć. Szetlandy uczą się szybko więc nie ma większego problemu.
-
Moim zdaniem hodowli sheltie merle jest niewiele. Warto zamówić pieska z wyprzedzeniem. Polecić hodowlę jest trudno-co się komu podoba...Jeśli chcesz pieska na wystawy będzie jeszcze trudniej-ładny merling to ruletka.