Jump to content
Dogomania

badmasi

Members
  • Posts

    1127
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by badmasi

  1. [quote name='Szura']Mój pies nie wykazuje agresji, nawet przerażony. Ale się panicznie boi w wielu sytuacjach, a o tempie jego resocjalizacji decyduję JA, bo ja go znam i wiem, co dla niego dobre. Podbiegające duże psy, nawet przyjazne, cofają moją pracę o kilka kroków. Niemniej nawet jeśli bym sobie nie życzyła "BO NIE", to to moje święte prawo i należy to uszanować, oraz pytać kulturalnie, czy pies może podejść do drugiego, zanim się pozwoli. Gdy miałam amstaffa na tymczasie, był agresywny do wielu samców. Ale nie będę pozwalać podchodzić każdemu, żeby się przekonać, czy do tego akurat skoczy, czy nie. Znowu - resocjalizacja w tempie dostosowanym do psa, nie na siłę, bo to tylko pogarsza problem. To niech się liczy z tym, że osobiście psa będę odganiać, jeśli trzeba, to smyczą, noga, gazem - wszystkim, co mam pod ręką, jeśli widzę taką konieczność.[/QUOTE] Reagując taką agresją w przypadku "kulturalnego" psa, który się nijak nie narzuca jedynie wzmacniasz lękowe zachowania swojego psa. Na twoim miejscu raczej bym wykorzystała takie choćby i przypadkowe towarzystwo do treningu. Co do psów agresywnych (takich na serio agresywnych a nie bezsensownych ujadaczy)-polecam kaganiec.
  2. [quote name='motyleqq']myślę, że dla agresywnego psa nie ma to większego znaczenia, czy drugi pies jest łagodny. dlatego trzeba pilnować swoich psów i reagować, gdy ktoś mówi, żeby zabrać psa-ma swoje powody.[/QUOTE] No niby tak ale wypadki chodzą po ludziach...Jeśli zbliży się inny pies a właściciel agresora nad nim nie panuje ani słownie ani w inny sposób to czeka aż agresor pogruchocze tamtego psa czy jak..?
  3. [quote name='Szura']To znaczy podchodzić do mojego psa bez mojej wyraźnej zgody - nagminne u mnie na osiedlu, do tego chamskie. Jak ktoś ma np. agresora (u mnie to był amstaff po przejściach), albo psa lękliwego (mój obecny, też po przejściach), to sobie nie życzy i już. Nieistotne, że w takim przypadku ewentualne pogryzienie to będzie wina właściciela podbiegacza, istotne, że większość nie chce, żeby ich psy gryzły, więc nie chcą, żeby cudzy pies podchodził.[/QUOTE] Czyli jakikolwiek pies by się nie zbliżył to zostanie pogryziony? Każdy, bez wyjątku? Czy jeśli pies podchodzący jest łagodny i delikatny to także mu się oberwie?
  4. [quote name='lilk_a']luzem puszczony pies , który nie podchodzi do mojego psa ( do mnie może , czemu nie :) ) w niczym mi nie przeszkadza ,ale mimo wszystko może stanowić zagrożenie dla innych ;) no ale nie demonizujmy ... mogą sobie biegać byleby nie gryzły mojego psa ani nie podchodziły pod zęby mojej suki :)[/QUOTE] Ja się zawsze zastanawiam -co to znaczy podchodzić pod zęby mojego psa? To takie, ot pytanie...
  5. Co dopuszczania luzem-pies w trybie pracy nie będzie szukał atrakcji w postaci uganiania się za innymi psami dlatego moje psy pracują zawsze luzem. Chodzimy na treningi sportowe, są tam różne psy, niektóre reagujące agresją w stosunku do innych. W trakcie ćwiczeń pies jest zawsze zwalniany a reszta uwiązana, nie było jeszcze przypadku aby nawet agresywny pies wybrał doskakiwanie do innego od pracy z właścicielem. Dlatego pies mający skłonności do agresji jeśli jest luzem to powinien mieć wyznaczone zadania. Nie musi to być koniecznie frisbee może być zwykłe chodzenie przy nodze z kontaktem wzrokowym czy wykonywanie innych komend. Psy łagodne, odwoływalne i skore do zabaw z innymi psami - oczywiście odpowiednio wybranymi moim zdaniem spokojnie mogą się bawić i trzymanie ich na smyczy w tych warunkach nie ma żadnego uzasadnienia. Jeden z moich psów bardzo chętnie się bawi-sam się dobiera w pary z psami jego gabarytów i podobnym poziomie "kultury". Uwielbia te gonitwy i śmiem twierdzić, ze jest to dla niego równie ważne jak treningi ze mną. Drugi pies nie przepada za ganiankami i po kurtuazyjnych trzech kółeczkach z podbiegaczem zazwyczaj daje do zrozumienia że to by było na tyle... Co do agresorów polujących na inne psy. Ja wyznaję zasadę trzech upomnień-czyli proszę właściciela o zabranie, odwołanie psa, jeśli się to nie udaje to sama odganiam. Grzecznie lub mniej, w zależności od postawy właściciela informuję, że jeśli za kolejnym razem nie przypilnuje psa to pupil oberwie gazem. Zazwyczaj działa. Nawet ci najbardziej zatwardziali i pieklący się na słowo "gaz" reagują właściwie, czyli schodzą mi z drogi. Mam uczulenie na ludzi, którzy choć wiedzą, że ich pies zwyczajowo zaatakuje moje to dupska nie ruszają aby coś zrobić. Dopuszczam, że może zdarzyć się wypadek i psy w trakcie pierwszego, przypadkowego spotkania się nie polubią ale mądry człowiek dojdzie do właściwych wniosków i następnym razem przypilnuje psa, jeśli będzie z uporem powtarzał błędy to niestety jego pies za nie odpowie. Ja osobiście wolę użyć gazu niż pchać ręce między walczące psy. Nie bardzo też rozumiem jak można się tak litować nad agresorami. Jeśli mój pies zaatakował by innego nie miałabym nic przeciwko aby oberwał zanim dobierze się do skóry jakiegoś nieszczęśnika. Dla mnie jest niezwykle ważne aby pies chodzący luzem pozostawał opodal właściciela-dla mnie jest to odległość jednego kroku i wiedział, że może spokojnie węszyć ale pod warunkiem że zostajemy w kontakcie. Smycz jest dla mnie ważna i uważam, że chodzenie na luźnej smyczy przy boku właściciela jest niezwykle ważną umiejętnością-pies przyzwyczaja się że będąc na smyczy ma określony "zasięg" jest to też tryb pracy dla psa. Coś co ma powyżej trzech metrów nie jest moim zdaniem smyczą tylko linką treningową. Lina, szczególnie 10 metrowa to nie najlepszy i mało wygodny sposób na spacery z psem w środku miasta. Lina treningowa powinna dawać psu poczucie luzu i zabawy-być sygnałem w stylu bawimy się, trenujemy. Zabawa się kończy-wchodzimy w tryb spokojnego poruszania się przy nodze to zakładamy smycz. Moim zdaniem ta różnica jest ważna i zauważalna dla psa i warto tę różnicę od samego początku zaznaczać.
  6. Ze mnie po wielu miesiącach cham wylazł pełną gębą. Jakoś to ostatnio było, że trzymałam nerwy na wodzy ale dziś nie wytrzymałam-niestety...Po naszym osiedlu snują się paniusie z wózkami i pieskami do kompletu a że wózka i psa w ich pojęciu trzymać się jednocześnie nie da to psy szaleją luzem. Zazwyczaj jak jestem z dużym psem to jakiś respekt mają a jak tylko z małym to mają mnie w zadzie. Bokserka jednej z damulek przyszarżowała mi na małą sukę a że miałam dekle to trzasnęłam tamtej przed nosem. Dama wyskoczyła z ryjem, że biję jej psa a pies nawet nie został draśnięty. Wkurza mnie to niepomiernie, że ludzie widzą, że ich pies atakuje i jeszcze mają pretensje, że go odganiamy. Ja nie wiem, może należy stać jak ciele i czekać aż agresor wytarmosi nam psa? Wkurza mnie jeszcze jak rzucam frisbee i ludzie podchodzą do mnie z psami, puszczają je i cieszą się że podbierają moim talerze. Nie wiem co chcą osiągnąć-myślą, ze będę się bawić z ich psami a może chcą mi udowodnić, że ich pies jak chce to też potrafi? Ja za te talerze płacę i nie chcę aby zostały pogryzione przez innego psa ale do matołów to nijak nie trafia. Ostatnio nawet jedna babka podeszła z jrt na flexi i ze stoickim spokojem patrzyła jak jej pies zabiera moje frisbee i zaczyna je miętosić.
  7. Ludzie, którzy startują w zawodach mają inny plan ćwiczeń-jest on bardziej skomplikowany, wyczerpujący. Ja trenuję z psami wyłącznie rekreacyjnie i treningi nie są dla nich ani wyczerpujące fizycznie ani psychicznie-pilnuję aby trwały odpowiednio krótko. Co nie znaczy, że ćwiczenia nie są prawidłowe bo są. Bywa, że "odrabiam zdanie domowe" i staram się nauczyć czegoś nowego i czasami jest to jeden element, który wymaga np. kilkukrotnego przypomnienia w np. sześciu rzutach. Frisbee było nie było jest świetnym sposobem na wybieganie psa. Mojemu starszemu psu ani się to nie znudziło ani spowszedniało-biega za talerzem już pięć lat. Jak był młodszy to potrafił mnie molestować o frisbee cały dzień, bywało, że i w nocy wygrzebywał zagubiony w ogrodzie talerz i przynosił do łóżka.Młodszy od jakiegoś czasu też złapał bakcyla i jako, że piłka nie jest już tak bardzo atrakcyjna to talerzyk spełnia jej funkcje idealnie. Bywa, że np. przez tydzień nie ma warunków-jestem zajęta, spadł śnieg po pas, placyk zalała woda-to wiadomo, że jest przerwa. Żeby nie było-nikomu nie polecam treningów codziennych i jak napisałam nie uważam się za profesjonalistę.
  8. Actina-czy te dalekie rzuty są łapane, czy dysk spada na ziemię? Ja bym unikała sytuacji gdy dysk spada na ziemię a pies go przynosi (pod warunkiem, że nawet nie próbuje go łapać tylko czeka aż spadnie) bo to zły nawyk. Mój starszy pies nie był chowany na rollerach. Na samym początku łapał trzy rzuty na pięć ale to raczej wynikało z mojej słabej umiejętności rzucania-nigdy nie czekał na klapnięcie dekla o ziemię tylko wyskakiwał do niego. Rollery oczywiście łapie i to z wielką zaciętością ale traktuję je raczej jako nagrodę za fajną sesję. Jeśli pies nie łapie dalekich rzutów to oczywiście zaczynamy od rollera i tak jak napisała drachena. Ja się nie uważam za profesjonalistę ale trenuję codziennie. Przy sprzyjających warunkach są to nawet dwie, trzy rundy w ciągu dnia (rano, po południu i wieczorem)-to ze straszą suką, która zorientowana w temacie od wielu lat. Z młodszą też codziennie ale tylko raz-sesję dzielę na krótsze z odpoczynkiem ok. pół godziny. Moim zdaniem ilość treningów może być uzależniona od stopnia zaangażowania psa. Nie dopuszczaj też do sytuacji gdy na placu jest więcej niż jeden pies. Jeden ćwiczy, reszta na sznurek.
  9. [quote name='Casablanca'] Jeszcze jeden problem-jak jej rzucę dysk to biegnie po niego, a potem nagle wraca z jakąś inną zabawką? [/QUOTE] Podpowiedź jest prosta-nie może być innych zabawek, wszystkie schowane. Dysk po krótkiej rundzie rollerów też chowamy aby pies nie miał do niego nieograniczonego dostępu. Wyjmujesz go tylko gdy ty się nim bawisz z psem.
  10. Kup miękkie frisbee. To pierwsze [url]http://www.whippy.pl/hero-atom-rozowy-p-160.html[/url] powinno być dobre. Możesz też spróbować z jakimś zwykłym "gumowcem". Szarpać jak najbardziej tyle, że pies nie może się oddalać i gryźć, frisbee trzymasz w ręku. Niektórym psom ciężko przyzwyczaić się do plastiku więc gumowane będzie lepsze. Dla siebie kup coś co lata aby uczyć się rzutów. Psa wiążesz i rzucasz-wtedy dobrze jest mieć kilka dysków bo za jednym deklem to się nabiegasz jak głupia. Aportować frisbee jak najbardziej ale lepiej nie w domu bo pies może sobie zrobić krzywdę. Przycięta trawka to najlepsze podłoże. Ja niezbyt wiem jaki masz konkretnie problem. Może napisz co robisz-jak nakręcasz, jaki pies ma aport itd. W tych podlinkowanych nr. D&S jest sporo dobrych rad od profesjonalistów. Ja jestem wogóle zwolennikiem, jeśli komuś zależy zapisania się na treningi frisbee lub seminarium. Dużo można się nauczyć, usłyszeć wiele cennych uwag i to nie tylko na temat frisbee ale generalnie pracy z psami.
  11. [quote name='papillonek']w kłębie ok.27 cm.Ona się boi tego plastiku ,a jak dorwie to nie przynosi tylko gryzie ok.minuty i zostawia.ja już nie mam cierpliwości ,bo nakręcałam ją parę miesięcy. Ona się ogólnie go boi ,bo jak rzucam jej ringo to fajnie leci i trzyma się podłodi,bo jest gumowe,a to leci szybko się przewraca jest grube i z plastiku :/ To frisbee to była chyba najmniej atrakcyjna zabawka,bo nie mogła się nią szarpać.Po prostu ciężka jej było je utrzymać... Może lepsze byłyby te szmaciaki,bo miśki ona uwielbia ;)[/QUOTE] Może ten: [url]http://www.whippy.pl/hero-atom-rozowy-p-160.html[/url] albo ostatecznie ten [url]http://www.whippy.pl/sonic-xtra-gummy-czerwony-p-36.html[/url] Jedna uwaga-nie pozwalaj psu na gryzienie dysku, to bardzo zły nawyk Nie rzucaj psu w domu tylko na sporym placyku. Nie wiem jak nakręcałaś psa, może robisz to źle polecam lekturę: [url]http://www.dogandsport.pl/?q=numery/3/dzien-ktory-zmienil-moje-zycie[/url] [url]http://issuu.com/yaghe/docs/przyjaciel.pl[/url] [url]http://issuu.com/yaghe/docs/ds04[/url]
  12. [quote name='nosek']ej badmasi ja mam labradora i nic mi nie narobił jest ułozony od malego to sa naprawde najlepsze psy nigdy nie miałem lepszego a kazdy pies jest inny nawet jamnik moze ci zrobic z domu rozpierdułke[/QUOTE] Ale o co chodzi? Do, której mojej wypowiedzi się odnosisz? Fakt, nie przepadam za labkami-dwa, jakie znam są agresywne, jeden nieokiełznany, jeden jest przewodnikiem osoby niedowidzącej ale też nie jest szczególnie miły dla psów (nie mija ich bez kontaktu wzrokowego i specyficznej postawy). Co do reszty psów tej rasy widywanych w parkach to mam takie refleksje, że są to psy niedopilnowane, niewyszkolone (bez odwołania) i na luzaku puszczane do innych-ale to nie specyfika rasy tylko labkowłaścicieli, którzy zdają się być oddzielną kategorią wśród ludzi. Wolę goldeny, moim zdaniem są bardziej "szarmanckie" i nie narzucają się tak bardzo.
  13. Może poczytaj Mrzewińską np. na onet.pl [url]http://pies.onet.pl/13,11689,42,ucieczki_z_aportem,ekspert_artykul.html[/url] [url]http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html[/url] [url]http://klubgoldena.com/index.php?option=com_content&view=article&id=141:jak-trenuj-psy-art-z-mrzewiska&catid=5:praca-z-goldenem&Itemid=34[/url] [url]http://www.lukrowi.pl/index/?id=fe9fc289c3ff0af142b6d3bead98a923[/url] dużo tego, można szukać przez google wpisując "nauka aportu mrzewińska" Nie zniechęcaj się, tak bywa że czsami trzeba się cofnąć i zacząć pewne rzeczy od początku. Frisbee to sport zwieńczający dobrą współpracę z człowiekiem, bez tego ani rusz....Zawsze powtarzam, pies aprtuje, współpracuje to masz połowę roboty z głowy. Powodzenia;)
  14. Dla mnie to uczenie psa przynoszenia dysku na smaczki to dość kontrowersyjna sprawa....Sama nie wiem co o tym myśleć:roll: Ja osobiście bym tego unikała-to niepotrzebnie rozprasza psa, nagrodą przestaje być fajna zabawa a staje się nią smakołyk. Czasami stosuję nagradzanie smakami ale tylko po zakończeniu fajnej, męczącej sesji (całej). Czyli upolowalismy coś razem i teraz jemy;) Jęśli pies nie reaguje na aport to bezwzględnie chowamy zabawki i koniec. Jeśli pies nie ma humoru to wogóle rezygnujemy z rzucania i proponujemy coś innego np. szlifujemy komendy. Najlepiej odstawić dyski psu, uwiązać do drzewa i pobawić się samemu, niech się patrzy i nabiera ochoty. Dobrze też robi jak pies patrzy na innego, dobrze aportującego-wtedy "zazdrość" go zżera i ma ochotę na to samo. Wydaje mi się, że brak aportu to niechęć do współpracy z właścicielem mająca trochę głębsze podłoże. Za każdą niechęć do pracy pies musi zostać "ukarany" brakiem kontynuacji i totalną nudą. Psa można zachęcić do przyniesienia dekla drugim deklem trzymanym w ręce.
  15. Pan do swojej żony na widok mojej szetlandki : -To jest miniatura mieszana z czymś. To, że miniatura to słyszałam wiele razy ale mieszana z czymś (ciekawe z czym, może ze słoikiem dżemu?)-to mnie zaintrygowało:roll:
  16. Strach się bać:evil_lol:
  17. Ja lubię się chwalić swoimi psami z rodowodem-mówię, że mają wspaniałych przodków, że są zdrowe, mają wspaniałych hodowców na których rady i pomoc zawsze mogę liczyć. Swoje psy rasowe kupiłam także dla rodowodu bo mam gwarancję, że będą podobne do swoich przodków. Psami z rodowodem można się chwalić a nawet trzeba, dzięki temu wielu ludzi, których spotkamy na swojej drodze może dojdzie do wniosku, że warto mieć psa papierowego a nie z pseudo.
  18. Jest też takie schorzenie jak grudkowe zapalenie trzeciej powieki. Grudki obcierają gałkę oczną i dochodzie do stanów zapalnych. To najczęstsza przyczyna chorób psich oczu, szczególnie szczeniąt-grudki powstają przez wirusy i bakterie. Leczy się je stosując leki antybakteryjne, przeciwzapalne i nawilżające gałkę oczną. Nie wolno zaniedbać leczenia bo pogłębiający się stan może być wskazaniem do zabiegu operacyjnego. Najbardziej widocznym objawem są zaczerwienione, mocno ropiejące oczy. Doraźnie oczy najlepiej przemywać solą fizjologiczną, bardzo dobre są też krople homeoptic-świetnie leczą stany zapalne oczu u psów i ludzi.
  19. Zdecydowanie, w miastach kiedyś było mniej psów. Teraz jak jest "psia godzina" aż trudno przejść alejką-niegdyś na miejskie podwórko przypadały tak ze trzy psy. Jak byłam mała to modne były jamniki, spaniele i boksery obecnie w okolicy śmigają wszelkie rasy. Niezależnie od ich potrzeb czas spędzają kręcąc się wokół bloku i szukając rozrywki, czasami wątpliwej jakości. U mnie szczególnie nadmiernie rozpleniły się owczarki niemieckie oraz belgijskie. Pozbawione pracy i elementarnych zasad wychowania budzą większy postrach niż dopilnowane i nie szukające zwady asty.
  20. Tak, są identyczne i wagowo też.
  21. Flex bardziej aksamitny, gumiasty w dotyku-przeznaczony dla bardziej wybrednej psiej paszczy. Ten drugi też jest fajny i dużo się nie różni-jest tylko bardziej "śliski" ale też miękki, elastyczny.
  22. Ostatnio jak kupowałam bilet w kiosku a pies stał za moimi plecami to inteligentna matka przystawiła takiego utuczonego niemowlaka-uczącego się chodzić do mojego psa. Dzieciak z dzikim rykiem wrzepił się w sierść na głowie suki i nie chciał puścić tylko ciągnął i skowyczał. Ta kobieta nie stała w kolejce, to nie był przypadek ona zrobiła to specjalnie aby dać rozrywkę dziecku. Gnojek był silny i zacięty, ciągnął psa za uszy-trochę kudłów się posypało a pies ma długie włosy. Suka stała jak oniemiała i ani drgnęła. Order z sera dla tej pani za wyjątkowy poziom głupoty.
  23. [quote name='zmierzchnica']Chyba źle zrozumiałaś, badmasi ;) [/QUOTE] Tak, wydaje mi się, że źle zrozumiałam. Pozostaje mi więc tylko "odszczekać" . Jeszcze tylko dodam, że jeśli bym miała psa, który może zabić innego bądź zaatakować człowieka to mimo szkolenia nosiłby kaganiec. Ja kaganiec na stanie posiadam, choć rzadko używany to jednak jest i na dłuższe spacery między ludzi i psy zabieram.
  24. [quote name='strix']Uważaj, bo pies to pies i na 100% wierzyć mu nie można. Moja koleżanka tak wyszkoliła swojego, że niby nie zwracał uwagi na inne psy, szedł przy nodze itp. Aż razu pewnego do parku przyszedł nowy pies i jej ułożony psiak, przedmiot zazdrości sąsiadów, dostał małpiego rozumu. To byla suka. Podleciał do niej, chciał się witać. Suka miała koniec cieczki i humory. Złapała małego za fraki po czym wypluła. Pies był wielkości pinczerka a suka rottweilera. I pieska trzeba było uśpić. Suka była na smyczy. Jeśli Twoja suka, na luzie, zrobi to innemu psu na np. flexi to w świetle prawa niestety odpowiadać będziesz Ty. W drugą stronę może wywiązać się walka. Psy tak mają, że raz na jakiś czas pojawia się osobnik, którego nie trawią. Zupełnie jak ludzie. ;)[/QUOTE] Tak to straszna historia. Tylko jak się ma to do mojego psa bo nie wiem. Ani nie jest wielkości rotteweilera, nie zagryza psów ani innych stworzeń (a wybór ma spory bo w domu mam niezły inwentarz łącznie z małym psem, kotem, myszami hodowlanymi,świnkami morskimi, kaczkami, przygarniętym miotem kociąt itd) a także nie chodzi luzem w trakcie mijanek z innymi psami na smyczy. Walka także się nie rozegra bo mój pies nie walczy tylko w razie niebezpieczeństwa się poddaje (raczej obawiałabym się, że to ona może być zagryziona). Nie zwraca uwagi na małe psy-nawet agresywne. To, że dyscyplinuje podrostki skaczące jej na pysk czy plecy czy potencjalnych gwałcicieli uważam za całkowicie naturalne bo pies też ma swoją cierpliwość a jeśli moje słowne prośby nie działają (kierowane do właścicieli) to cóż pozostaje... Jeśli pies twojej koleżanki zagryzł to moim zdaniem nie był wyszkolony a tylko tak się jego właścicielce wydawało. Tak zachowują się raczej agresywne psy gdzie szkolenie było źle przeprowadzone, jest niepełne lub nie jest kontynuowane (psa szkolimy przez całe życie a nie tylko na kursie). Właściciel psa o agresywnych zachowaniach musi niestety pracować dwa razy bardziej oraz mieć "zestaw pomocniczy" na wypadek ataku co świadczy o tym że właścicielce też brakowało wyszkolenia. Historia, którą opisujesz jest dowodem na to, że nie należy puszczać swoich psów do "witania" bo może się to skończyć różnie i raczej powinna być ostrzeżeniem dla właścicieli "witaczy" a nie tych, którzy mają szkolone psy, grzecznie wędrujące przy nodze bo możemy popaść w paranoję i wszystkie psy zakuć w kagańce.
  25. Puszczać psy ze smyczy? Czemu nie...Moje psy od dłuższego czasu chodzą luzem. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że nauczyłam je chodzić przy nodze, nie podbiegać do innych psów i ludzi, utrzymywać ze mną kontakt wzrokowy, siadać na komendę w każdych warunkach. Mają komendę "stój" i wróć" a co najważniejsze komenda jest wykonywana zawsze i nie ma przebacz. Ja nie liczę na to, że zdążę złapać psa on ma być tuż obok choćby się waliło i paliło. Jeśli pies jest luzem nie może gonić dzieci, kotów, rowerzystów. Jeżeli odbiega ta większą odległość to tylko za aportem i ma z nim wrócić a jeśli podbiegnie pies obcy pies czy dziecko aby podebrać piłkę ma ją zostawić i wrócić do mnie-niedozwolone jest zaciekłe bronienie piłki czy talerzyka. Psa można puszczać ze smyczy, ja nie mam nic przeciwko tylko niech ten pies ma wytrenowane komendy a nie leci jak głupi do wszystkiego co się rusza. Czy mam jakieś błędy na sumieniu? Pewno sporo by się znalazło:roll: Jako istota myśląca wyciągnęłam wnioski i sporo rzeczy naprawiłam. Ucząc psa warto dostrzec niedoróbkę, wrócić o krok i naprawić to co się partoli. Dzięki temu mam fantastyczne psy i jestem szczęśliwa. Nie zamierzam jednak odpowiadać za cudze psy-za ich agresję czy natrętne zachowania. Nie będę uciekać przed namolnymi szczeniakami choć wiem co je czeka po kilku głupich skokach na pysk większej suki (suka ma też komendę "puść" więc w razie czego wypluje). Stosuję blokady nogą co można uznać za kopnięcie choć nim nie jest, zazwyczaj właściciele rozochoconych psów podnoszą skowyta nie same psy, które nagle tracą rezon. Na agresory mam gaz i nie będę sobie psuła nogi czy ręki na zbędne machanie. Taki lajf:diabloti:
×
×
  • Create New...