Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Dzięki za wyjaśnienie. Rzeczywiście niezachęcające do jedzenia. A u mnie uśmiecha się tylko Szerlok. Za to całą gębą i bardzo często, kiedy tylko jest w dobrym nastroju, a jako, że jest to pies z gruntu pogodny i wesoły, to dobry nastrój go właściwie nie opuszcza. No chyba, że się czegoś boi (np. krów), albo jakiś niedelikatny lekarz wyciska mu gruczoły okołoodbytowe w zbyt kawaleryjski sposób. Wtedy po prostu gryzie.
  2. Okazuje się, że w jakimś anglojęzycznym kraju żyje sobowtór Szerloka, który uśmiecha się dokładnie tak jak on, kiedy jest szczęśliwy! PS. Konfirmie, nikt nie pyta, widać wszyscy wiedzą - jak brzmi meksykańska nazwa tego grzyba?
  3. O kurce!!!
  4. Dzień dobry Grażynko! Super, że się odezwałaś, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w jakim takim porządku (nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej). Szkoda, że nie mogłaś być na parapetówie, bardzo było fajnie. A jak stoisz ze zdrowiem? A co do kleszcza, to nie wydaje mi się, żeby się przyczepił do spodni "po drodze" między pralką i suszarką. Całe pranie było w misce, a odległość, którą ta miska musiała przebyć to jakieś 3 - 4 metry i to po kostce burkowej, bez trawy i krzaków. Chyba, że był na mnie i przeskoczył. A tak a propos - one chyba nie umieją skakać? A teraz o kaniach. Znajoma mojej koleżanki z dawnej pracy któregoś roku zebrała cały kosz kań. Na szczęście, zobaczył to jej sąsiad i sprawdził zawartość kosza. Zostawił... dwa grzyby. Reszta to były muchomory. Mam nadzieję, Mazowszanko, że Ty potrafisz odróżnić jedne od drugich. Ja nie i dlatego zbieram wyłącznie maślaki. Coroczne przypadki otrucia robią na mnie tak okropne wrażenie (zwłaszcza te historie z dziećmi), że dmucham na zimne. Lubię żyć i jeszcze bym chętnie trochę na tym świecie pobyła. Czego i Wam życzę w tę niebezpieczną, grzybową porę!
  5. Czy mnie wzrok myli, czy to są kanie?
  6. To chyba wszędzie tak. Widać nie wystarczy zagrożenie, że człowieka może przejechać jakiś wariat w samochodzie, potrzebne są jeszcze większe emocje, jak w ruskiej ruletce - zarażony albo nie.
  7. Grzybiarze! Do lasów! Dzisiaj w trawie między sosenkami znalazłam pierwszego w tym roku maślaka. A na działce u sąsiadów, którzy rzadko tu bywają, cały łan jakichś, tak na moje niewprawne oko, prawdziwkopodobnych grzybków. Może więc obawy, że po takich upałach i suszy nic się w tej dziedzinie nie ulęgnie są niesłuszne?
  8. Ha, ha, ha! Ale się ubawiłam! Malagosie, jesteś niesamowita! Ale istotnie, wzorek na plecach kleszcza był jakiś wyraźniejszy, czyli się zgadza. A dziś rano coś mnie łaskotało na ramieniu - oczywiście kleszcz! Jednak mam szczęście - one mnie nie lubią. Łażą po mnie z wyraźnym obrzydzeniem i się nie wczepiają. Jeden pan weterynarz wyjaśnił mi, że kleszcze nie przepadają za "zimnymi" ludźmi. A moja normalna temperatura to 35,6 stopni...
  9. Kochani! Mam bardzo złą wiadomość: kleszcz przetrwał pranie w pralce w 40 stopniach z użyciem Persilu! Wieszając swoje sztruksy na suszarce, zauważyłam jakiś "paproch". Okazał się wczepionym w materiał ŻYWYM kleszczem. Czy to znaczy, że te potwory są niezniszczalne???
  10. Ojej! A teraz? Zmieniłam na publiczny. https://www.youtube.com/watch?v=QwDuQK0QpO8
  11. https://www.youtube.com/watch?v=QwDuQK0QpO8 ​
  12. Dziewczynki!. Jeszcze kto pomyśli, że jakieś straszne ekscesy były. Ja zdjęcia wklejam przez Tinypic, tak więc nie wiem, jak przez Fotosik, czyli jak załączyć filmik przez YouTube. Będę wdzięczna za każdą informację.
  13. Jak najbardziej! A oto wiadomość dla Mazowszanki: Przepraszam, że musisz wykręcać głowę, ale tak skopiował to zdjęcie Tiny pic. Jak widzisz mój brat cioteczny naprawdę jest złotą rączką i wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Czyli nie musisz się martwić. A jak mi ktoś powie, jak umieścić wideo, to wstawię filmik z imprezy.
  14. Moi Kochani! Nie odzywałam się, bo, jak wiecie, miałam gości "długofalowych", którym oddałam w używanie pokój z komputerem i nie chciałam im tam włazić, żeby zakłócać im prywatność. Przed godziną pojechali, siadłam więc do komputra i się odzywam. Ja też Wam wszystkim bardzo, bardzo dziękuję za taki miły dzień. Mam nadzieję, że uda się nam to powtórzyć w przyszłości, może latem to wtedy byśmy wybrali się nad rzekę na plażę? Ala tak poza tym zapraszam każdego, kto będzie w okolicy Dyszobaby do odwiedzania mnie, bo jak ładna pogoda się skończy, to tu będą trzy osoby na krzyż i pewno będzie mi brakowało kontaktów międzyludzkich. Nawet samotnicy czasami lubią się do kogoś odezwać. Kwiatki będę sadzić dopiero dzisiaj, bo Jędrek (mój brat cioteczny), mocował barierkę do drewnianego tarasu, montował światło samozapalające się przy drzwiach wejściowych, naprawiał zepsute drzwiczki od szafki kuchennej itd., itp. On należy do ludzi, którzy nie potrafią siedzieć bezczynnie i z reguły, jak przyjeżdża, od progu pyta "co mam robić". Głupio mi go zostawić samego z całą tą robotą, staram się mu pomagać jak mogę, chociaż często ogranicza się to do rozmowy towarzyskiej i podawania śrubek. W nocy były dwie burze (ja słyszałam tylko jedną, tak mocno po pierwszej zasnęłam!), tak więc ogródek jest dobrze nawodniony i roślinki powinny być szczęśliwe, że się uwolnią od pojemników. Konfirmie - Twoich specjałów regionalnych już praktycznie nie ma, takie były smaczne! Dziękuję za całe jedzonko, jeszcze wczoraj mieliśmy obiad "od gości". PS Szerlok nadal ciągle się obawia, że go komuś oddam, jak kuzynostwo zaczęli się pakować, najpierw wlazł mi na kolana, a potem się schował. Tak na wszelki wypadek, żeby go nie zabrali.
  15. W niedzielę jest okazja zobaczyć go na żywo. No, może bez tej melancholijnej mgły, bo ona szybko opada, ale Narew przez to wcale nie traci na urodzie.
  16. Jesień, jesień, mgła się niesie wśród zalesień.... (nad Narwią, dla precyzji). Zapraszam na takie widoki!
  17. Taki właśnie jest cel ćwiczenia - znajoma z Chotomowa ma przywieźć cytrynową, Będzie pięknie!
  18. Super! Chociaż te 20 stopni to według mojego telefonu nieco na wyrost - on zapowiada ledwie 17, ale za to słońce! A to najważniejsze słońce na niebie i słońce w duszy. Mam nadzieję, że tak będzie.
  19. Nutusiu, na szczęście ode mnie do Kasprowego kawałek, na weekend zapowiadają poprawę pogody, w każdym razie słońce i około 20 stopni, czyli tzw. komfort termiczny. Będzie dobrze! Kominka zaś nie mam, tylko wężownicę, a zapas drewna i owszem, znajomi przywieźli mi z Chotomowa. Nawet miałam zamiar rozpalić dziś w piecu, żeby sprawdzić jak ta wężownica działa, ale włożyłam rano gruby sweter, zrobiło mi się gorąco, więc zaniechałam prób ogrzania domu. Co się odwlecze to nie uciecze, to pewne w naszym klimacie.
  20. Na drugim zdjęciu od góry wygląda zupełnie jak taki duży nietoperz chyba z Ameryki Południowej. Niestety nie pamiętam nazwy
  21. Marysiu, a gdzie masz ten internet? Ja z powodu aktualizacji łidnołsów do dziesiątki miałam tę samą przygodę - wyczerpał się limit i dokupiłam sobie internet bez limitu za 10 zł miesięcznie, tyle, że im więcej ściągasz, tym wolniej chodzi, a ponieważ ja nic nie ściągam, więc chodzi ok. To u Plusa.
  22. Dobrze wiedzieć, Malagosie. Niech się tu przeprowadza, na pewno klienteli mu nie zabraknie. A może słoiki starają się "wtopić w krajobraz"? Pamiętam we Francji, było to samo: mieszkańcy Paryża paskudni, a na prowincji sam urok. Widać wielkie miasta ludziom mieszają w głowach. Bo niby z jakiego powodu "miastowe" uważają się za lepsze? Że wdychają smród i spaliny? Że pędzą przed siebie bez chwili zastanowienia? Że nie mają czasu (ani zwyczaju) zatrzymać się na chwilę i zastanowić, że życie im ucieka na absurdalnych staraniach o rzeczy bez znaczenia?
  23. Konfirmie, nic nie jest lepiej z Twoim mężem? Nie odkryto chociaż, skąd te problemy? Zawsze byłby to krok naprzód w dobrym kierunku. Współczuję Wam serdecznie, tym bardziej, że w Warszawie - może dlatego, że tylko tam to "specjalne" leczą - to nie wygląda tak miło i różowo jak w Różanie (nomen omen!), chociaż na własny koszt. To jest właśnie takie okropne, że nie dość, że człowiek płaci najczęściej jak za mokre zboże, to go jeszcze traktują jak hetkę pętelkę. Dlatego ja przeżyłam tutaj taki szok. Ale na szczęście pozytywny. Miejmy nadzieję, że i to "specjalne" dotrze w te okolice jeszcze za naszego życia. A tak na marginesie - jakiej specjalności jest Twój syn, Malagosie?
  24. Nie roztopiłam się, za to dopadł mnie najpierw wirus, a teraz bakteria. Tak przynajmniej stwierdził pan doktor, ponieważ od ponad dwóch tygodni walczę z bolącym gardłem, uszami i... mdłościami. Chociaż to ostatnie już własciwie minęło. Skończyło się na antybiotyku. Nawet bańki tym razem nie pomogły. Przy tej okazji wrażenia miałam, jakbym wylądowała na innej planecie. Ale do rzeczy: wchodzę do Centrum Medycznego w Różanie. - Czy doktor może mnie przyjąć, bo źle się czuję? - pytam, spodziewając się, że recepcjonistka roześmieje mi się w twarz i powie, że ostatni numerek wydała o 8.05 (jest 10.00). - Ale trzeba będzie poczekać, bo u doktora jest w tej chwili pacjent - słyszę szokującą odpowiedź. - A jak długo? - dopytuję. - Około 20 minut, pół godziny. Słuchajcie, słuchajcie ludkowie kochani! Po 20 minutach zostałam poproszona do gabinetu, wysłuchana, zbadana, poinformowana o stanie swojego zdrowia i zaopatrzona w receptę. Wyszłam stamtąd całkowicie oszołomiona. To jakiś cud! W Chotomowie po numerek stało się od 4 rano! To nie wszystko. Wiecie, co robiła recepcjonistka przez te 20 minut, kiedy czekałam? Dzwoniła do ludzi i przypominała im o wizycie u lekarza!!! Słowo honoru. Ja rozumiem, że to prywatna klinika, ale pracują także w ramach NFZ-u i wyraźnie nie robią różnicy na lepszych i gorszych. Czyli jednak można.
  25. No i spokojnie możemy zacząć narzekać, że jest zimno! Co za ulga po wczorajszym dniu! Myślałam, że się roztopię. A swoją drogą jakby to było fajnie, gdyby się z człowieka przy takiej temperaturze tłuszcz wytapiał. Po tegorocznym lecie byłabym jak sylfida, a tak co? Grubas, ot co.
×
×
  • Create New...