Jump to content
Dogomania

N&N

Members
  • Posts

    392
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by N&N

  1. Synuś: :loveu: [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1233359_700672916613925_873205648_n.jpg[/IMG] Torpeda.:loveu: [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn1/1239399_700672976613919_1693872353_n.jpg[/IMG] Został z nami nieco dłużej. Moje Słoneczko.:loveu:
  2. Dobra, dam, ale macie podziwiać. Nawet jak się nie podoba. :evil_lol: [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1233952_700674006613816_1382270614_n.jpg[/IMG]Nie umiem zmniejszać.:-( [IMG]https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1255478_700670353280848_149902472_n.jpg[/IMG]
  3. Nie nie. Nie mam pewności co do żadnej ze stron. ;-) A wolę popanikować (na zapas) i miło się rozczarować, niż nie panikować wcale i wyjmować sierść Zu z pyska Wendy :eviltong: albo zwłoki Wendy z pyska Zuzanki :diabloti: (do wyboru). Chociaż "moja nie gryzie". :cool1: Znalazłam fotkę. :razz:
  4. Nooo ejjjj!!! Jadam w McDonaldzie i wcale nie mam spasionego psa! Raczej chudzinkę! Za to ja jestem ...... mocnej kości. :eviltong: Oj tam, linia musi być gruba i wyraźna! :cool1:
  5. Nie wiem czy można. Nie moja galeria. Poza tym nie mam aktualnych. Podzieciowych. Mogę poszukać. :-) Może uda nam się pyknąć jakieś zdjęcia na spacerze z [B]evel,[/B] (jak już rozdzielimy gryzące się suki). :lol: Oj, będzie się działo....:siara: Nerwowa Zuzanka i wściekły raitlerek. :diabloti: Trzeba nagrywać.
  6. Nie no, nerwicy nie dostałam :lol: ale nie bardzo rozumiem jak można utrudniać komuś życie? Świadomie i celowo. Zwłaszcza jak ten ktoś poprosi. To tylko chwilka, przywołać psa, kazać mu iść przy nodze (ew. zasmyczować jak się nie słucha) i dalej puścić luzem. Ja jakoś umiem. Bez proszenia. :roll: A propo, dzisiaj ocaliłam psychikę ślicznej czekoladowej labradorki (pewnie ok. 4 m-cznej już takiej podrośnietej), która radośnie próbowała do nas dobiec i się bawić (zapewne bardzo delikatnie) :razz:. Znam swoją suczkę na tyle, by wiedzieć, że jak mała stratowałaby ją (nawet przypadkiem), to moja przeorałaby nią trawnik. Zupełnie celowo. :p Niestety, moja sunia wymaga dla siebie szacunku. Szkoda szczeniaczka.
  7. Idę z psem, spotykam pana z DONkiem (swoją drogą piękny piesek). DON luzem. Piękny irokez, postawione ucha, ogon wyżej się nie da. Grzecznie proszę o odwołanie psa. Pan: A to piesek czy suczka? -A co to ma do rzeczy? Bo jak suczka to mój nic nie zrobi. -Złapie go pan? Proszę. Nie. I tym sposobem mijankę robiliśmy na rączkach. :loveu: Bo przecież "on nic nie zrobi"..... No i pewnie przeważnie nie robi. No chyba, że miałby zły dzień. :diabloti: Albo suczka by mu się nie spodobała. Albo on suczce. A moja jasna kurteczka od teraz ma piękne błotne łapki. Sweet.:loveu:
  8. [quote name='evel']O przepraszam! Nic nie przebije [U][B]turbomyszy na amfie,[/B][/U] jaką jest Wendy N&N, która więcej czasu spędzała w powietrzu niż na ziemi :evil_lol:[/QUOTE] Boskie! :happy1: LUBIĘ TO! :-D Świetna tekściara z Ciebie. :loveu: Przepraszam za dzisiaj. Odsypiałam. Po południu zaliczałam groby (c.d.) :razz: A propo, śmieszna sytuacja. Pewna urocza, 3 może czterolatka przed cmentarzem w Kazimierzu dramatycznie wołała: "Och nie! Znowu te trupy! Ja tego dłużej nie zniosę! Nie wytrzymam! Tatusiu. Bolą mnie nóżki. Poczekam tutaj, dobrze?" :-D Mina rodziców - bezcenna. Biedacy byli tak zażenowani.... Słodka ta ich mała... Jeszcze mówi wszystko co myśli. Gorzej jak coś im się wymsknęło. Potem jej przejdzie taka szczerość. :-D
  9. Kto pokazał dwa stafiki? Czarnego szoła i rudego sporta? Przyznawać się! (bo nie pamiętam:razz:, ach ten wiek.):eviltong: Rude było cudne!:loveu:Cudowne. Cudeńko. Czarne ykhym, taktownie przemilczę. :cool1: U "nas" też tak jest. Tendencja do wielgachnych, masywnych (tak, pin też może być masywny, tylko trzeba zobaczyć to na wystawie, żeby porównać). Samce często przerastają. 32cm to norma. Bywają i 35 cm. :shake: Wolę psa bardziej zgodnego ze wzorcem, eleganckiego, smukłego i zwinnego.:loveu: Masywne psy ładnie prezentują się na ringu, ale mnie nie przekonują. Jak tak dalej pójdzie to trzeba będzie zmienić wzorzec. I pina zrobić do 35 cm. Jak sznaucerka mini. :roll:
  10. [quote name='asiak_kasia']To, że pies "nieprzypomina" yorasa, czy innego pekinczyka, wcale nie świadczy na niekorzyść kwestii zdrowotnej. Chore i przykre skracanie kufy do przesady. Chodowanie tylko na eksterrier, i mogła bym tak długo i długo. Buldogi angielskie, ONy, Dogi Niemieckie, roty (tu mnie boli ogromnie!), w sumie wiekszosc molosów (entropium i ektropium-jako norma w rasie) W sumie w każdej rasie znajdzie się coś do czego można się przyczepić. To oczywiście nie jest argument za pseuduchami, nic z tych rzeczy, ale...wytłumacz komuś, że rodowód FCI, potem tłumacz, że mało tego, że rodowód, to jeszcze hodowla (czy bada, czy psy spoko, czy dobre charaktery) a potem jeszcze wyjasnij jak to jest ze 50 psów z pseudo za 300zł wyglada dobrze, są zdrowe (no moze 1-2szt "coś" mają) a przy WSZYSTKICH psach z papierem jakie znasz każdy gdzies mocniej lub słabiej ale choruje? JA wiem, że to na ogól tak, że włąsiciel staje na rzesach zeby pupilkowi było dobrze, i dba i regularnie bada itd. Ale to dla szarego Nowaka jest ABSURDALNE. Może te jeszcze "niezniszczone" mogą być stawiane za przykład r=r, ale z dnia na dzien jest ich coraz mniej niestety. [/QUOTE] Ech, nie zrozumiałaś mnie. To, że pies nie przypomina aż tak pekina nie sprawiło, że jest zdrowy. Bo suka jest chora. Nie hipotezyzuję, podaję przykład z życia. Skracanie kufy dzieje się w ogromnej ilości ras. M.in. w moich ukochanych chihuahua. Jeszcze trochę pokoleń i będzie bez różnicy, mops czy cziłka... A nie, cziłka będzie miała 2-3 kg. Nie zamierzam nikomu tłumaczyć po co FCI? To nie ma sensu. Jak kogoś bardzo interesuje, to sam zapyta. Nie będę nikogo na siłę uświadamiać. Co do tych choryych 2-3 na 50 psów pseudo, ja mam zupełnie inne doświadczenia. Znam jednego, JEDNEGO zdrowego ratlerka, za to całe mnóstwo ma "coś". To nie jest powód do dumy, bo szkoda zwierząt, ale jednak dużo więcej znam zdrowych zwierząt rasowych niż tych w typie. Fakt, że to raczej małe i modne rasy. Niby przerośnięty pies York (na wysokość i na mas)ę, oraz nie mieszczący się język w pyszczku, to nie za wielka tragedia, ale po co płacić za takiego psiaczka 1000 zł? Myślę, że podobnego można adoptować. Moim zdaniem akcja R=R jest nie tak do końca dobra. Sam fakt przynależenia do ZK nie czyni z hodowcy człowieka uczciwego. Osoba biorąca szczenię nie powinna bezgranicznie ufać, tylko sprawdzać. Bo i w ZK znajdują się zwykli rozmnażacze.... :/
  11. Owczarek niemiecki ma linię użytkową. Szołowa jest dosyć ... hmm... specyficzna. ;-) Pekińczyk, nie miałam okazji obserwować rasowych. Za to mam w rodzinie suczkę znalezioną w lesie. Młodziutką. Śliczną. Słodką. Zapadająca się tchawica plus masakra w górnych drogach oddechowych. :-( Zwierzę do operacji. Oddycha tak chrapliwie, że słychać w drugim pokoju. Suczka przerośnięta, z lekko wydłużoną kufą. Jakoś domieszka kundelka nie zapewniła jej zdrowia. "Prawie" cawalierka, znaleziona. Wypadające rzepki kolanowe, suka fatalnie chodzi. Na wystawie nie widziałam takiej patologii. Goldenów nie znam, Rottów też niestety nie obserwowałam. Niemniej nie można generalizować. Są hodowcy, którzy sprawdzają zdrowie psów, przed planowaniem potomstwa. Wystarczy ich o to zapytać. :-)
  12. [quote name='asiak_kasia'][B][U]Pomijajac fakt, że czesto gęsto psy rodowodowe wcale nie są zdrowsze czy bardziej wzorcowe od kundli[/U][/B] i wiele argumentów po prostu nie ma wiekszego sensu. Daleko patrzec nie trzeba, wystarczy się przejechać na wystawę jakakolwiek i popatrzec sobie na "wzorcowe" psy. Po miedzynarodówce w Poznaniu i ringu rotów, mam "kaca". Wygrywające psy i suki (o matko tragedia!) to egzemplarze, których bym w zyciu nie chciała miec u siebie. (.....)[/QUOTE] Kasiu, Jak to nie są zdrowsze? :crazyeye: W mojej rasie są zdecydowanie zdrowsze! Serce, oczy, rzepki.... No i wyjaśnij mi proszę, co to znaczy, że rasowe nie są wzorcowe? W jakim sensie? Że taka np. moja suka jest gorszym pinczerem od ratlerka (nazwijmy go umownie Pikusia) z osiedla? :-o Psy w typie jakie widuję ledwo przypominają Yorka, czy pekińczyka. Nie mówiąc już o pinczerze (to szczególnie skrzywdzona rasa, najczęściej widać skarlałe, trzęsące się wytrzeszcza na cienkich łapkach, z wieczną histerią :shake:). Nie wiem jak w "twojej" rasie, ale w mojej, psy rasowe są zdecydowanie ZDROWSZE od psów w typie. Mają też zdecydowanie LEPSZY CHARAKTER. Czy są ładniejsze? Kwestia gustu. ;-) :eviltong:
  13. [B]a_niusia[/B], jak już o spacerach mowa..... Wprawdzie jestem we frakcji "spacerowiczów" ;-), ale rozumiem i frakcje "działkowe". Jakoś tak trudno mi negatywnie ocenić niespacerujących CODZIENNIE (bo przecież nie never). Skoro ich psy nie dostają shizy z zamknięcia i spełniają się w czym innym to gdzie tu jest problem? Jestem w stanie wyobrazić sobie psa niepotrzebującego do pełni szczęścia wielokilometrowych spacerów, a spalającego się inaczej. Jest tyle ras, tyle temperamentów, tyle osobowości..... Wątpię, by był przepis na szczęście dla każdego. Uniwersalny. Nie chcę oceniać innych swoją miarą. Mogłabym być nieobiektywna. :p Nie da się nie być nie w TWA i nie w kontrTWA? Muszę sobie wymyślić jakąś własną grupę, fanclub.:razz: Pisze się ktoś? [B]evel,[/B] Ty musisz! W końcu grasuję po twoim wątku.:eviltong: :lol:
  14. Uffff, przebrnęłam.:lol: Ale dajecie dziewczyny. :-) [B]evel[/B] wisisz mi piwo. Dzięki mnie galeria odżyła. :eviltong: Dyskusje zaczęłam ja, twierdząc prowokacyjnie :cool1:, że znacznie trudniej opanować stado psów niż pojedyńcze egzemplarze. I że (ogólnie rzecz biorąc) łatwiej uszczęśliwić przeciętnemu Kowalskiemu 3-5 psów, niż całą watahę. Dodajmy, sporą watahę (pojęcie względne). :razz: Dalej tak twierdze. :diabloti: Odezwały się oburzone głosy, że jak to? Przecież JA mam stado, a psy są szczęśliwe i zadbane! Da się? Da! Nie wątpię, że się da. Baaa, wierzę, że osoby mające stado psów i bywające na dogo są w stanie ogarnąć swoje pieseczki. :razz: Tyle, że nie pisałam o nikim personalnie. Ogólnie, o tendencji. O to mi chodziło. :lol: No bo tak szczerze, to ILE jest takich odpowiednio zagospodarowanych stad? Zadbanych? Kochanych? Szczęśliwych? Przypuszczam, że niewiele. Ośmielę się twierdzić, że bardzo mało. Osoba ogarniająca swoje psiska, jest raczej wyjątkiem niż regułą. :shake: Na spacerach doskonale widać, jak co poniektórzy (dobra, sporo osób) mają problem z podstawowym ogarnięciem nawet ....... [I]jednego [/I]pieseczka! A co dopiero mówić o kilku? Kilkunastu? Tego się nie widuje na codzień. Za piękny przykład (żeby podgrzać atmosferę, a co? :razz:) podam pieski pani Aguni N., (hodowczyni chartów), albo Yoreczki spod Warszawy. Albo wszystko inne, głośne i w dużych ilościach. To przerażające. Zastanawiam się, jak do tego dochodzi? Jak to się dzieje, że w pewnym momencie właścicieli przerasta opieka nad stadem? Założę się, że sami nawet nie wiedzą kiedy. Nie zakładam złej woli czy celowego dręczenia. Bo przecież 20 czy 25 psów to już niewielka różnica. :grins: Człowiek szybko się przyzwyczaja (zresztą pies też). Niestety, czasami zwierząt jest za dużo jak na możliwości (fizyczne i psychiczne) opiekującej się nimi osoby. I zaczynają cierpieć zwierzęta. One się nie poskarżą.:-( I o ile zdarzają się zaniedbane "jedynaki", o tyle w "stadach" cierpią dziesiątki zwierząt. Żeby nie było, że jestem stronnicza, znam przypadki dręczenia jedynaków. Znam osobiście. Może mało spektakularne, mało medialne, ale jednak. Np. piesek chodzi na smyczy CAŁE ŻYCIE. Rasa mocno aktywna, myśliwska. Zwierz nie był nigdy spuszczany!:crazyeye: Bo nie wróci....:icon_roc: Też bym nie wróciła. :shake: Spokojna rozmowa, z argumentami nie przynosi rezultatu. Nie bo nie i już. Bywa. Ale będzie się działo. :diabloti: Piszę kontrowersyjnie.:diabloti: Wracam wieczorem. Do zobaczenia. :-)
  15. [B]evel[/B], rezerwuj niedzielę rano. Blady świt. Może po ....... 8.00? Nie wiem, czy ponowne zabieranie TZ-ta, to nie nadużywanie jego dobrej woli. Przecież on mnie znienawidzi (regularnie kradnę mu dziewczynę i nie daję dojść do głosu :evil_lol: ;-) ). Dzisiaj znowu biegałam. Pies ma dość. Ewidentnie nudzi go lecenie równym tempem po prostej. Szturcha łydkę z niemą prośbą "no weź przestań". Wolałby się pobawić niż latać tak bez sensu (no bo co to za sens dla psa spalanie kalorii PAŃCI :razz:). Ja mam jasno określone poglądy na stado. Na MOJE stado (inni mogą mieć jak chcą). Planuję 2 góra 3 sztuki. W bloku. W domku jednorodzinnym piąteczka to mój maks. :-) Nigdy nie miałam więcej niż jednego psa na raz, więc trudno obiektywnie ocenić. Być może tworzyłabym zgodne, pełne harmonii stado? :razz: Albo poległabym na dwóch sztukach :eviltong: Wyjdzie w realu. :diabloti:
  16. Inna inszosć, że czasami właścicielowi wydaje się, że ogarnia stado i psy są szczęśliwe. Nieprawda. Po prostu nie znają innego życia. Przyzwyczaiły się. A można inaczej. Lepiej. (Nie piszę o nikim personalnie, tylko ogólnie o dużym stadzie na 1 ludzia). Sama nie mam stada i pewnie nie będę miała. :cool1:
  17. O rany! Co za wieści. Bardzo mi przykro. [B]ppaula2[/B], powrotu do zdrówka! Maluszki słodkie :loveu:
  18. Ufff, jestem. Już po pracy i po spacerze. [B]evel,[/B] dziękuję za spacer. :-) Naprawdę miło spędziłam czas. Jednak co dogomaniak, to dogomaniak! :evil_lol: Obawiam się tylko, że Wendy zrobiła "promocję". Nie robiła przypałów, żeby nie odstraszyć potencjalnych spacerowiczów. :diabloti: Może jednak spotkanie face to face zrobimy w kagańcach i przez płot? :loveu: Tylko tym razem musimy umówić się wcześniej. Za szybko zrobiło się ciemno. Czarne futro słabo namierzyć po ciemku. Niestety, ten weekend to święta. No nic, jak znajdziesz chwilę, to zapraszam. Z tego co widziałam, niedzielę mam wolną!:multi::multi: Psy - dla mnie ilość do ogarnięcia i dopieszczenia to 2-3. Więcej mogłabym nie dać rady. Uważam, że jak się bierze futro to należy móc się nim zaopiekować. Ponad 15 to zdecydowanie za dużo. Wydaje mi się, że w dużej ilości zwierząt łatwo zgubić wyjątkowość kontaktu. Wtedy jest "sfora". Pojedyńcze egzemplarze to wciąż przyjaciele. Jak się ma dużo zwierząt, to niestety czasem ich kosztem (poświęconego czasu, indywidualnej uwagi, pieszczoty).
  19. [B]anabell[/B] Gratulacje. :-) [B]ppaula2[/B], co u Was? Szczęśliwie rozpakowani?
  20. A ja nie wiem komu.:placz:Powiedzcie, proooszę.
  21. Proponuję sobotę, ok. 16-17. Wtedy będę po pracy. :-) Nie wiem.....Park? Skwer Niepodległości przy uroczej fontannie? Podaję kontakt. 796 79 79 73. Ewentualnie zesmsujemy się jeszcze. Jak nie weźmiesz psa, pożyczę Ci swojego (na chwilkę). Zastanów się dobrze i może lepiej weź swoje futro. :lol: Chcesz chodzić publicznie z ratlerkiem na smyczy? :razz: Pozdrawiam, Agnieszka P.S. Masz masakrycznie zapchaną skrzynkę pocztową i nie mogę wysłać PW.
  22. Wiesz, w pierwszej chwili człowiek bardziej się skupia na odepchnięciu dzieci (żeby nie przyszło im do głowy ratować pieseczka). Pieska na szelkach podnosi się w drugiej kolejności. Od dziś biorę sukę na ręce jak jakikolwiek obcy kundel lata luzem. To nie na moje nerwy. Tym bardziej, że suka nieogarnięta i nie umie się bronić. Wcale. :-(
  23. No i się zdenerwowałam. Chciałam chamstwa, to mam. Tyle, że w drugą stronę. Doczekałam się i ja. Idę z dziećmi (właśnie wróciłam), suka przy nodze (na smyczy). Obok bawi się pani ze srebrną sznaucerką. Myślałam, że zwierzę w miarę ogarnięte, skoro luzem (a tabliczki wszędzie o trzymaniu psisków na smyczy). Błąd. Niestety, obca suka wystartowała do nas. Nawet nie miałam czasu zareagować! Nosz! :angryy: "Uwielbiam" takie akcje. Kotłujące się pieski pod nogami przerażonych dzieci to marzenie każdej mamy! :angryy::mad: Sorki za OT, jestem jeszcze w emocjach.
  24. Doczekałam się i ja. Idę z dziećmi, suka przy nodze (na smyczy). Obok bawi się pani ze srebrną sznaucerką. Myślałam, że zwierzę w miarę ogarnięte, skoro luzem (a tabliczki wszędzie o trzymaniu psisków na smyczy). Błąd. Niestety, obca suka wystartowała do nas. Nawet nie miałam czasu zareagować! Nosz! :angryy: "Uwielbiam" takie akcje. Kotłujące się pieski pod nogami przerażonych dzieci to marzenie każdej mamy! :angryy::mad:
  25. [B]Kasiu[/B], ładne te psiska. Nawet bardzo. Podobają mi się "estetycznie". :-) Charakterologicznie pewnie nie dałabym rady opanować. Za mientka jestem. :shake:
×
×
  • Create New...