-
Posts
392 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by N&N
-
[quote name='Okamia']Jesteś na fotoblożkach tu się posty nie nabijają ;) Chcesz się zamienić? Obie suki mam takie wspaniałe, że hej ;) Po za tym nad kilku kilogramowym psem nawet z kur.... charakterem łatwiej zapanować niż nad cięższym z podobnym charakterkiem. Po za tym widzę, że nie zrozumiałaś że to miał być żart...[/QUOTE] Wiesz co, znam ludzi, którzy ukatrupili kilkukilowego psa (mniejszego od mojej), bo właśnie nie dali rady nad nim zapanować. Co ciekawsze, wieloletni szkoleniowiec też spasował. :/ Na piesa się nie zamieniam, bo polubiłam swojego skubańca. A i Ty na pewno szybciej byś je odbierała, zanim wróciłabyś do domu. ;-) Nie dałabyś swoich wychuchanych Niuniek obcej, sadystycznej babie. :lol:
-
Spoko, zapraszam do mnie. :-) Jeździsz czasem do Kazimierza? To koło Puław. :-) Skoro z twoich jamników nie zostały placki ziemniaczane, to znaczy, że Jari nie łazi jak ostatnia pierdoła, tylko czasami uważa. A Wendy ogarnę na tyle, żeby nie zrobiła Ci z pieska mielonego (nie lubi dobków, tylko i wyłącznie ich, rasistka jedna :roll:).
-
Obawiam się, że Jari nie dałby rady jej stratować. Tyle labów próbowało i nic. Ona też ma łapki, odskoczy. Okamia, zdziwiłabyś się jak twardy i niezłomny charakter może mieć pinczer. Duży pies ma zupełnie inny temperament. Dla mnie łatwiejszy. Czemu nie zmienia mi się ilość postów pomimo pisania?
-
Nie no, braków w fizjonomii nie ma (przynajmniej sędziowie nic nie mówili :-P ). A charakterek, ekhem, przemilczmy to. Kasiu, mogłabyś opróżnić skrzynkę, bo wiadomość nie chce się wysłać?
-
[quote name='Okamia']Ale przecież ty nie masz psa :evil_lol: pies się zaczyna od 10kg :evil_lol: [/QUOTE] Obawiam się, że jesteś w błędzie. Moja suka nie różni się niczym od doga niemieckiego (no może poza wagą i wzrostem). :cool1:
-
Phi, też mam więź. Z fleksi (jednak są najlepsze, tą z biedry moja niemal 5 kilowa suka rozwaliła. Kupiłam największą do 50 kg! z karabinkiem, który ledwo uniosła, a jak szarpnęła, to smyczka już się nie schowała i pani oddała pieniążki :-( ). Więc brykamy sobie na flexi long. Mini.:loveu: Kolców nie mam, ale półzaciska dla charcika włoskiego na szerokiej, wyściełanej, skórzanej cielęcej obróżce jak najbardziej mam. Może być, czy za mało sadystycznie? :razz: Lepiej mi na tym chodzi niż na szelkach, bo szelki jednak zawsze COŚ obcierają. :-( Ona się nie skarży, ale sama widzę. Mieliśmy już 5 par. Żadne mnie nie zadowoliły. :-( Obcierają. Pewnie przez to gęste, grube futro. Kaśka, Ty się nie wygłupiaj i nie wstawiaj fot tego białego cuda! :loveu: Rany, jaki Aniołeczek! Słodki! :loveu: Bulwa też całkiem całkiem. I ta hienkowata koloska..... Lubię duże. :-( Szkoda, że tak daleko mieszkacie. Nawet na głupi psi spacer się z Wami nie wybiorę. Ech....
-
Może i ja kiedyś coś wezmę. Dodatkowego. Tyle, że DLA MNIE dwa psy to maks. Ale najpierw muszę doskonale ogarnąć to co mam. Ma być perfekt wyszkolona (a wymagająca jestem). Wtedy pomyślę. :-) [B]Amber[/B], zachęcona twoimi przeżyciami na dwóch kółkach (i czterema stronami dyskusji o tym ;-) :lol: ) postanowiłam spróbować swoich sił na rowerze (też chcę być sławna :eviltong:). Z resztą ruch zawsze się przyda. Wzięłam psa ....... i w drogę. :-) To był nasz pierwszy raz. Naprawdę pierwszy. Suka ma w miarę ogarniętą komendę [I]"noga[/I]". No to poszłam do parku, wsiadłam na rower i jadę. Pies spuszczony, ja powolutku, coby jej nie rozmaślić, ale nie. Nawet komendy nie zdąrzyłam wydać. Patrzę, a Wendy biegnie z lewego boku ..... Sama z siebie! Wiecie, że niemal cały czas kłusowała obok, wpatrując się we mnie i nie wyprzedzając?! :-o Rany, jakie to małe jest mądre! Przez pół godziny (dzięki Bogu) spotkaliśmy tylko jednego piesa, zasmyczowałam swoje profilaktycznie (flexi), wzięłam z drugiej strony roweru i zrobiliśmy mijankę bezproblemową. Nawet "noga"! nie musiałam mówić. Szarpej został zignorowany i ...... zdziwiony :hmmmm:(albo one mają taką minę zawsze, nie wiem). Potem spuściłam suczkę, niech sobie pobiega. A ona dalej koło mnie. Przez pół godziny jazdy tylko ze dwa razy zmieniła stronę biegu, i to z tyłu roweru! Nie wyprzedziła mnie z przodu. Zaryzykowałam nawet rozpędzenie się, ale nie! Biegła równo obok! Nie dała długiej i przede mną. Ma maleństwo instynkt samozachowawczy ;-) (ze mną bidulka się wyrobiła :razz:). Czuje respekt do roweru najwidoczniej. To była bardzo udana przejażdżka. Nie zdarłam gardła, nie uszkodziłam psa ani siebie. Nawet się nie zmachałam (pies też nie za bardzo). Jak nie jest przyzwyczajony, to też nie chcę jej przeforsować za bardzo. Fajna sprawa. Lepsza niż bieganie. Muszę to wprowadzić od czasu do czasu jako urozmaicenie spaceru. Dzięki. :-)
-
Masz dwa pieseczki? I ogarniasz? Podziwiam. Ja na razie pracuję nad jednym. ;-)
-
Przerypane mam i tak. Łatki TWA nie dostanę, bo nikt mnie nie lubi. :-( Buuuuu. A nad psiskiem ciągle pracuję (sporo rzeczy już zepsułam :eviltong: ). Niom. To Witam. :-) Doskonale nadaję się do porannego podnoszenia ciśnienia. Zamiast kawy.:diabloti: Edit: W sumie to forum o psach, to może się pochwalę. Biegam z psem. Albo nie, pies biega ze mną (utyło mi się po lecie ok. 7 kg., to najwyższa pora zacząć działać). No i od kilku dni biegam sobie. Odrobinkę. Tak, żeby się za bardzo nie zmęczyć. :diabloti: Uwielbiam mimikę mojej suki. Jest bardzo wyrazista. Biegniemy pierwsze kółko. Mina: Wow, to (czyli Pańcia) biega! Extra. Dawaj, dawaj! Co tak wolno? Poganiamy się? I bieg naprzód i do mnie, łapanie za ręke, przynoszenie kija (no rzuć, nie bądź taka!) i rzucanie mi pod nogi (bosko ;-) ). Drugie kółko, mniejszy entuzjazm, bieg równoległy i pytanie wypisane na pysku o co kaman? :lol: Trzecie kółko, łep i ogon w dół, spojrzenie z wyrzutem spode łba i nieme pytanie: Jak możesz mi to robić? Jesteś pewna, że chcesz? Ratuuunkuuuuu! Za chwilę (ten sam pies): OOooooo!!!!Koledzy na horyzoncie: sprint do nich i dzikie gonitwy chwilę potem. Hmmmm, to jak to jest? Zamęczyłam, zajeździłam pieseczka czy nie? :-)
-
A na tej części dogo mogą bywać nieogarnięci właściciele małego rozwydrzonego pieseczka? :evil_lol:
-
Się przywitam. :-) I o zdjęcia szaroburych ładnie poproszę. :-)
-
To wątek o chamstwie innych psiarzy, więc proszę bardzo. Przyznam się oficjalnie. Pisałam już, że puszczam sukę bez smyczy w miejscach publicznych! Nie zauważył nikt? I suka mi się przyczaja na inne pieseczki,a ja paczam. Helloł! Czekam na hejty. :p Co do oftopa, śmieci już nie jemy. A były to odpadki żywnościowe. Zepsute. :-( Koopale też. Wszystko. W spożyciu i w wytarzaniu. Miałam atrakcji co niemiara. :-( Podobno to nie tylko braki witamin i mikromakro, ale też kwestia psychiki może być..... Fauka, stresujesz pieseczka :diabloti:? Przyznaj się.:mad:
-
[quote name='asiak_kasia'] a co do żarcia syfów, u nas się to definitywnie skonczyło jak psy przeszły na surowiznę. Jak żarły suche to i jednak i druga notorycznie zarły jakies odpadki. Surowe mięsko i kości skonczyły z zapędami do szukania obleśnego zarcia poza domem.[/QUOTE] U nas pomimo Barfa odpady były megapyszne. :roll:
-
[quote name='Fauka']Ale macie łatwe pieseczki (....) [/QUOTE] Nie znasz się! Po prostu jestem rewelacyjnym szkoleniowcem, treserem i behawiorystą :cool1: A pies był bardzo trudny w obsłudze. Cha! Mam wrodzony talent! I wiedzę! Będę musiała założyć szkółkę dla psów. :eviltong: Tyle, że nie mieszkam w centrum Polski. Wiem! Korespondencyjną.:diabloti: :cool3: [B]Fauka[/B], serio? Stale Ci żre? To już nie jest papiś, ani podrostek. Chyba nie spuściłabym potfora ze smyczy. :p W mieście. Swoją niemal nie smyczuję. Chodzimy w takie miejsca, gdzie nie ma aut, pieseczki mijamy przy nodze. Bez smyczy. Przy dużych obcych i luzem, na rączkach :loveu: No chyba, że znamy. Wtedy wystawiamy, "polujemy" na nie ...... i bawimy się z dziką radością. Jak nie ma pieseczka to wystawiamy Pańcię. Taki wielki kawał mięsa to niezły kąsek. :lol: Na długo wystarczy. Słabo to to biega, łatwo dogonić, tyle, że gardziel wysoko, więc ciężko ukartupić. :diabloti:
-
[quote name='Czekunia'] (.....) uff:diabloti: trochę mi ulżyło... Na spacerach też muszę ją ciągle zajmować, bo w innym wypadku albo zeżre jakiegoś kurczaka, chleb, albo (co najgorsze!) ludzie gówno:angryy:. Swoją drogą nie miałam zielonego pojęcia, że ludzie są aż takimi brudasami i wyrzucają takie ilości jedzenia albo srają w takich miejscach, że głowa mała... Macie jakieś pomysły na to, jak psa oduczyć takiego zachowania? Zara jak dorwie chleb to przylatuje do mnie i oddaje (nauczyłam ją, że czasami w nagrodę może go zjeść), ale z resztą znalezisk jest masakra...[/QUOTE] Oooo, temat szczególnie mi bliski. Miałam sunię pedantkę (MUSIAŁA posprzątać WSZYSTKO :diabloti:). No i okazało się, że ......... nie zawsze wszystko dobrze się kończy. A ja.... niestety, jestem brutalna (wydało się :eviltong: ). Zacznę od początku. Pewnego razu moje kochane maleństwo najadło się świństw. Przez cały dzień miałam atrakcję (sprzątałam klatkę schodową, bo nie zdążała tak ją czyściło). Moja mina - bezcenne. :razz: Zadziwiające jak taki mały pies, potrafi narobić tak duży bałagan. Po tej historii zmądrzałam. Zaopatrzyłam się w .......... kaganiec :diabloti: (o ja niedobra, malusiemu pieseczkowi kaganiec). Oczywiście działałam na wszystkich frontach. Urozmaicona dieta, suplementy, żwacze i dodatkowo ćwiczenie komendy FE! (przez kaganiec półpłynna konsystencja doskonale przechodzi :cool1:). Dodatkowo dużo zajęć na spacerze (nie wolno rozmawiać przez komórkę :eviltong: bo pies szybko korzysta z chwili nieuwagi.) Wymęczony pies mniej energii wkłada w szukanie świństw. No i niestety, konsekwencja (mój słaby punkt). Do bólu (wiem, że często się nie chce). No ale co zrobić? Mieszkamy w mieście, niemal centrum, duże osiedle. Mnóstwo zepsutego jedzenia wala się po trawnikach. :mad: Wcześniej przymykałam na to oko, ale po tej całodniowej akcji (szybko się uczę ;-) ) zawzięłam się i podeszłam do sprawy poważnie. Łatwo nie było. Mieliśmy etap (przejściowy), gdzie mała na smyczy ostentacyjnie omijała świństwa szerokim łukiem patrząc wymownie w drugą stronę :lol: bez smyczy węszyła i patrzyła oceniając odległość (czy dolecę :eviltong:), a jak byłam w większej odległości zjadała szybko i na zapas zanim dobiegnę :lol: a dopiero potem zwiewała. Teraz jest już na tyle rozgarnięta, że wystarczy powiedzieć "WIDZĘ" i od razu zostawia paskudztwa wracając do mnie. :loveu: Moje Słoneczko. :loveu: Kaganiec był używany pomocniczo, ok. 2 tyg. jak chciałam psa spuścić ze smyczy, a nie miałam pewności jak się zachowa. Teraz nie nosimy. :-)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
N&N replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Dzisiaj na spacerze pewne starsza małżeństwo zauważyło jak szłam z psami (a było na co popatrzeć ;-) :lol: ) i zapytali: "To pinczery miniaturowe?" :crazyeye: Po niemal 3 latach ktoś właściwie określił rasę jaką widzi! :modla: Szok. Tyle co ja się nasłuchałam (najczęściej o jamnikach, dobki rzadko się trafiały) aż w końcu ktoś wiedział, co widzi!:B-fly: To byli eleganccy starsi ludzie na spacerze z ..... jamnikiem. ;-) :lol: Brawo! :loveu: [I]Domyślam się, że moja mina była wtedy bezcenna[/I]. :lol: -
[quote name='Juta']Z tymi szczepieniami to chyba jakiś żart???!!! Jak to NIE WSZYSTKIE?! [/QUOTE] Piszę poważnie. Nie bawi mnie tragedia psów. Ani moich, ani cudzych. :shake:
- 1229 replies
-
- agnieszka
- hodowla w puławach
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Moja kilka razy jechała komunikacją publiczną. Nie zakładałam kagańca. Wiozłam w klatce. :evil_lol: Kierowca nawet wolał w klatce. Kaganiec mamy i jak trzeba to nosimy. Suczka nie strzela focha, biega jakby była bez. Za to jak kiedyś chodziła w kagańcu to wiele razy osłuchałam się, że tak nie można, bo piesek się męczy. :razz:
-
No tak, zatem spróbuję je wstawić. Charty, psy krótkowłose, megaaktywne, po 3 w 1 klatce. Taki los dla najlepszych przyjaciół człowieka. Coś nieprawdopodobnego. To działo się tak blisko mnie.:shake: Klatki w oborze, poustawiane piętrowo. W zimie brak ogrzewania. Psy nie odrobaczane, nieregularnie karmione, nie wszystkie szczepione...
- 1229 replies
-
- agnieszka
- hodowla w puławach
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Widziałam zdjęcia na FB, na profilu pani Eli. :crazyeye::shake::-(:angryy: Nie wiem, czy można je tu wkleić. Właścicielką/autorką(?) zdjęć jest pani Ela Piotrowska. Myślę, że można ją poprosić o foto na maila jeśli ktoś ma taką potrzebę, a nie ma FB i nie chce zakładać konta. Zdjęcia wstrząsające.:placz:
- 1229 replies
-
- agnieszka
- hodowla w puławach
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[B]Karkakarka[/B], gratuluję! Dzieciątka cudne. :loveu: Faktycznie podobne. :razz: My opuszczamy porodówkę. Mamy 10 dni, powoli będziemy otwierać oczka... Ostatnie fotki szkrabów. :-) [IMG]http://files.zgroduczartoryskich.webnode.com/200000093-0ab510ca77-public/DSC_0067.jpg[/IMG] [IMG]http://files.zgroduczartoryskich.webnode.com/200000094-a00daa1064-public/DSC_0049.jpg[/IMG] [IMG]http://files.zgroduczartoryskich.webnode.com/200000122-e8ce3eb5ee-public/CSC_0177.JPG[/IMG] [IMG]http://files.zgroduczartoryskich.webnode.com/200000096-123c913318-public/DSC_0041.jpg[/IMG] Przepraszam za rozmiar. Niestety nie umiem zmniejszać zdjęć. :-(
-
[B]Sequedille[/B], spotkałam się z takim przypadkiem. Kluseczki nie dość że żyły, to urodziły się baaardzo dorodne. :-) Pewnie widoczność serduszka zależy od sprzętu i od umiejętności lekarza. Ja bym poszła na drugie usg za tydzień, żeby zobaczyć, czy rosną. :-)
-
Dziękujemy. :-) Maluszki mają 5ty dzień. Są słodziutkie, ładnie przybierają na wadze, a Wendy troskliwie się nimi zajmuje. Mimo to, na brak zajęć nie narzekam ;-) Wczoraj dzieciaczki wołały mamę będącą na (szybkim, fizjologicznym) spacerze. Jak nie poskutkowało ....... włączyły groźby :-o Zawarczały. :lol: Były nawet pierwsze próby szczeku. :-D Dzieci to 3 dziewczynki i chłopczyk. Spora gromadka jak na pierwszy raz. Pozdrawiamy :-)
-
Pierwsza doba[IMG]https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/1005138_658922920788925_1424055870_n.jpg[/IMG]
-
Mamy szczenięta pinczera miniaturowego. :multi: Czarne podpalane i brązowe. :loveu: Obie płcie. Na szybko zdjęcie z komórki. [IMG]http://d.alegratka.pl/g2/o/d8/25/7e/21959559_2_5093_s.jpeg[/IMG] Maleństwa Moje Kochaniutkie. :loveu: