Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Dzień dobry cioteczki i jedno wujo, i uważajcie dzisiaj, Mimisia ma Was na oku, to się nazywa -dyskretna obserwacja klienta-
  2. Tysiu, gdybym była młodsza, a nawet nie młodsza ale zdrowsza, albo Mimi stara, a tak to co ja mogę? Podarować jej cztery, może pięć lat a potem co? LIski też lubię, ale żywe, a coraz ich więcej rozjechanych na drogach, u nas mnóstwo, chyba nie ma dnia żebym jakiegoś nie spotkała, nie mówiąc o jeżach i kotach, koszmar.
  3. No i niedziela ma się ku końcowi, piękna, ciepła i słoneczna. My wycieczkowaliśmy się i obiadowaliśmy w Czechach, zwierzory zostały w domu przeżuwając wołową skórę. A żeby tak się stać mogło, rano wyskoczyłam w szlafroku do garażu, odpaliłam wyrzynarkę, coby tą skórę pociąć na kawałki. Czasem myślę że w takich sytuacjach przydałoby się czasem fotę trzasnąć. Ja w mięciutkim różowym szlafroku w kwiaty, w czerwonych klapeczkach, z wyrzynarą w ręce i kawałem wołowej skóry, rżnąca ją na klocku drewnianym do kominka, coś jakby "Masakra piłą mechaniczną" w wydaniu mikro. A teraz chciałam napisać co następuje: uważam że Mimisia żadnego poprawczaka nie potrzebuje, to jest po prostu niesforny psiak, bo młody, nadpobudliwy i charakterny. Nikogo nie zjada, ani do krwi nie gryzie. Suczek nie lubi, ale nie jest to walka na śmierć i życie, raczej niechęć i złośliwość, a z tego wynika znaczenie w domu. Bo Mimi pięknie się załatwia na ogrodzie. Dlatego marzy mi się dogomaniacki domek albo pod dogomaniackim patronatem, by dać jej czas, czas i jeszcze raz czas na aklimatyzację w nowym miejscu, ale decyzja należy do Tysi, jak zarządzi tak będzie. I co kolejny raz podkreślam, Mimi to pies jednego człowieka, tylko spójrzcie, jest u nas osiem miesięcy, śpi z nami w łóżku, daje się Połówkowi miziać, jak idzie do kuchni jest z nim cały czas, żebraczy od niego, skubie za łydki i obszczekuje, a na smyczy wygląda tak jak na fotce, jak najdalej, najlepiej jakby się dało w krzaki, ogon na brzuchu. I filmik ze mną. Ten sam teren, bezludny, tylko odgłosy z daleka. I oczywiście sławetne Mimisiowe sikanie;)))
  4. ...tak coś czułam podskórnie..., dobrze że teraz a nie trzy dni po adopcji.... Bardzo mądre podjęłaś decyzje, ta odległość była przerażająca, co innego piesek bezproblemowy, a co innego taka nasza zwariowana Mimiśka. W dolnośląskim zawsze można zorganizować spotkanie z psiakiem, w przypadku Mimi to byłaby chyba najlepsza opcja, żeby przyszły domek poznał ją przed adopcją. Choć muszę przyznać że jakby było odrobiniuniusienieczkę lepiej, pokropki niestety nadal urządza, ale jakby rzadziej, problem ma tylko z suczkami, z Psotą (i vice versa) i teraz z Jeżynką weszła na wojenną ścieżkę, ale wielkiej tragedii nie ma, krew się jednak nie leje ;), próbuje je sobie podporządkować, z Yoshim nie ma problemu. Toffisiowi się pięknie trafiło, domowy tymczas i praca z trenerem. Może tam by się dało klepnąć miejsce w kolejce, jak Tofika naprawią to dali by szansę Mimisi? I do tego że tak powiem "pod ręką" są? Mi marzył się dogomaniacki lub pokrewny domek, który wie jak z takimi psiakami postępować, bo trzeba dużo czasu i cierpliwości, tolerancji itd żeby Mimi poczuła się bezpiecznie i zaczęła otwierać, choć teraz powinno już to pójść szybciej. Mimiśka jest u mnie chyba z osiem miesięcy i dopiero teraz zaczyna się tak naprawdę przytulać i szukać kontaktu, ale tylko ze mną. Nie martw się Tysiu, w końcu i Mimi trafi na ten jeden jedyny wyjątkowy domek, który będzie dla niej wszystkim i dla którego ona wszystkim będzie. Jak to leciało? nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)
  5. Dzień dobry A mi jakoś ciężko się te kciuki zaciskają, przerażająca jest odległość w razie czego..., opieki pana nad Mimi jakoś nie widzę, chyba że pan ma duży pierwiastek żeński w sobie, to może, może, wielkie morze..., a już mieszkania w bloku i spacerów miejskich.....tak daleko moja wyobraźnia nie sięga. Szkoda że nikt z przedmieść czy ze wsi (ale nie wsiok), nie zakochał się w Mimisi, z niej taki antydepresant i pogoda ducha, całkiem inna niż moja trójka. Gdyby nie zdrowy rozsądek, którym już muszę się kierować, nigdzie bym jej nie oddała. Życzę więc Mimisi cudownego domu, najcudowniejszego, może to jest właśnie ten dom, nie mnie oceniać, a nawet gdybym chciała to zrobić to nie jestem obiektywna. Nie dałabym sobie też ręki uciąć, że Mimi nie ugryzie kogoś kogo nie polubi, to charakterny pies, choć bardzo bojący. A to czego najbardziej się boję to ucieczki, Mimi biega jak chart wyścigowy, 1 sekunda do setki ;), startuje z miejsca jak odrzutowiec. Nesiu, bardzo trafnie określiłaś mojego Połówka, taki spokojny jak bohater tego filmu ;), ale mój własny i osobisty, i mogę z nim robić co chcę ;). Noooo....... i bardzo lubię jak zwierzaki rozrabiają.........wiem wiem, jestem deczko ten teges ;), do rzeczy materialnych od wielu lat mam wieeeelki dystans, człowiekowi tak niewiele potrzeba do życia, a my obrastamy w te wszystkie materialne balasty jak foki w tłuszcz, niewarto, życie to tylko chwila. Pokerku, na pisanie książek jestem za leniwa, wolę je czytać niż pisać :) Pięknego dnia wszystkim życzę.
  6. Zaglądamy na dobranoc. W nocy? W nocy z nagła przeleciał mi nad głową lotokot, trafił w lampkę nocną, lampka rymnęła na ziemię, klosz się rozbił a Mimiśka o mało nie wybiła dziury w suficie, ze strachu rzecz jasna, wyskoczyła do góry jak na trampolinie. Nie chciało mi się w środku nocy sprzątać, więc zawinęłam szkła z klosza w dywanik, niestety zwinięty dywanik nie dawał spokoju innym kotom i co chwilę któryś grał na tych skorupach, w końcu przywaliłam pierwszemu który się nawinął kapciem w dupsko i wszystko wreszcie ucichło. Reszta towarzystwa łącznie z Połówkiem przewróciła się na drugi bok i po sprawie, tylko ja i Mimi nie mogłyśmy ponownie zasnąć, ale odbiłyśmy sobie to po południu, w dwójnasób. Dobrej nocy wszystkim.
  7. Elu kombucha to twardzielka, nic jej nie będzie. W wolnej chwili do poczytania, może Cię zmobilizuje do troskliwego pochylenia się nad kombuchą ;) https://www.up.lublin.pl/files/foodscience/2014_newsy/11/2014.11.19_kombucha.pdf
  8. Nalewam chętnym bez tego dzisiaj ani rusz. Mgły zasnuły wszystko, mieszkamy pomiędzy dwoma jeziorami i właśnie zaczął się sezon na mgły ;), ale zapowiadają piękny dzień, oby taki był. Mimisia w zasadzie nic nadzwyczajnego nie wymyśliła, choć jest dla mnie codziennym rozśmieszaczem, chuliganka rozbrajająca z niej. Wczoraj chciała nastraszyć kurki siedzące w środku okrągłej rabaty, wybiła się wysoko do góry, ja zastopowałam smycz i Mimiśka wykonała salto mortale i glebła w hosty, widać jej nie było z liści, wyskoczyła z nich jak sprężyna i poleciała dalej, no i jak się nie śmiać z takiego szaleńca? Poprzednia nocka też była obfita w atrakcje, ale innego rodzaju i można powiedzieć że Mimisia była poszkodowaną, to znaczy obie byłyśmy, reszty towarzystwa nie była poruszona, ale o tym napiszę później, bo teraz cza się zbierać i zawieźć Połówka do pracy. Do potem.
  9. -japko japkiem, a nożyk i tak dzisiaj dorwałam, hłe hłe........jak łatwo ludzia zrobić w bambuko-
  10. Z tym panem to też może być problem, Mimi jest u mnie od lutego chyba, a za Połówkiem ciągle chodzi, szczeka i warczy, warczy, chodzi i szczeka. Tylko jak Połówek siedzi, leży lub je, jest spokój, nigdy nie dała mu się prowadzić na smyczy. Miejsce zamieszkania państwa wyjątkowo niesprzyjające Mimisi, ale może, może... Ja na osobę która oddaje psiaka do nowego domu, absolutnie się nie nadaję, nigdy tego nie robiłam i robić nie będę, mam chorą wyobraźnię i na przykład oczami wyobraźni widzę eeeeeeee lepiej nie napiszę co widzę. I na dzieńdoberek, mój jest ten kawałek kanapy.....
  11. Tysiu, w podjęciu decyzji Ci nie pomogę. Uxmal, biegające dzieci absolutnie nie wchodzą w rachubę. Owszem jak sobie biegają za bramą, Mimi dostaje wścieklicy na serio, jednak poza posesją, jeśli cokolwiek lub ktokolwiek pojawia się na horyzoncie Mimi wpada w panikę, rzuca się do ucieczki, pełza po ziemi. Nadal boi się wszystkiego i tak już chyba zostanie, ale jest charakterna. Same sprzeczności w rudzielcu siedzą. W tym tygodniu się nie wyrobię, ale w przyszłym mogę spróbować z Mimisią pojechać do miasta, nie widzę tego absolutnie ale mogę spróbować i zobaczymy czy w miejskich warunkach w ogóle będzie chodzić. Na pewno da się ją przyzwyczaić do takich warunków, ale skoro u mnie, na spokojnej wsi trwało to tyle miesięcy to w miejskim zgiełku nawet nie będę wróżyć jak długo to może potrwać. No i najważniejsze, gdyby Mimi nabrudziła w mieszkaniu żeby nie była bita i państwo wiedzą że to nie jest żaden ratlerek? A z aktualności Mimi odgryzła kawałek listwy przypodłogowej i zmemłała, chyba zaczyna ten remont którego ja nie zrobiłam ;) Dobrej nocy
  12. Dziękuję za dobre słowa Wybaczcie że nie odpowiem każdemu z osobna, ale muszę dzisiejszy dzień przetrawić, ciężko. Wrzucam tylko filmik z jazgoczącą Mimisią, Bianka jest głucha więc Mimisiowe gardłowanie ma w głębokim poważaniu a i zlać Mimiśkę potrafi. Nie wiem czy tamten kot będzie w stanie podporządkować sobie Mimi, no i sąsiedzi. Filmik w tragicznej jakości, ale co jest najważniejsze to....słychać ;), może państwo powinni ten filmik...posłuchać ;)
  13. Oj, tak, można ją przepisywać na receptę :) A ze złych wieści, dzisiaj odszedł Ryszard Lwie Serce, pampersowy, torturowany przez debili kocurek, był z nami cztery lata.
  14. Mam coś więcej niż kropki, niestety. Teraz chyba wszyscy mają mikro-udary. No cóż, kręgosłup też mam chory, drętwienia obu rąk, zastawki do wymiany, mocno zwężoną tętnicę szyjną, z tego powodu mdleję i jeszcze dużo dużo innych przypadłości, ale......skóra mnie trzyma w całości i jakoś żyję ;) A i osławioną alergię;))) Zapomniałam, jeszcze tarczyca i hipercholesterolemia ;) Aaaa, początki POCHP Lepiej skończę tą wyliczankę. Żyje się raz.
  15. O bardzo bym chciała żeby tak było, niestety nie jest, mówią o tym jasno wyniki rezonansów głowy, tylko że często początki SM mylone są z boreliozą, stąd te badania DNA, niestety nie są refundowane, mogłam nie robić ale chciałam wiedzieć. Boreliozę można wyleczyć/zaleczyć, a SM...... Kochani, jak się ma chorób więcej niż Mikołaj prezentów w swoim wielkim worze, to się człowiek przestaje tym przejmować i żyje dniem dzisiejszym, tak właśnie robię :), żrę piguły i mam w nosie wszystko, co ma być to będzie, jak się przewrócę to sobie będą ze mną w szpitalu robić co chcą ;). Odmówiłam też zgody na grzebanie w kręgosłupie, niech sobie sami grzebią ;) "Czapka troszeczkę na bakier, dusza rogata w niej, polny za uchem masz kwiatek, duszy rogatej lżej"
  16. I jeden dzień dłużej ;) Zaraz wybywam na ogród, spróbuję odpalić kosę, muszę skosić łany mięty i melisy, jak zniknę na dłużej to będzie znaczyło że poległam......pod kosą ;), bo słabosilna jestem i nie wiem czy to ja będę kosiła kosą czy kosa mną ;) Dobrego dnia.
×
×
  • Create New...