-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Nie kochani, na razie nie ma, ale brak wieści to bardzo dobra wieść (tak myślę):) Wetka koło południa ma jechać, więc jakoś tak teraz, jak tylko mi zadzwoni, zaraz Was poinformuję. Bardzo dziękuję za pamięć
-
Dzięki Bogu jest dziewiąta, co ja będę w nocy robić ;), ale fakt, mam jaśniej w głowie, chociaż ścisk w środku nadal siedzi. Dziękuję z całego serca wszystkim trzymającym kciuki i ślącym dobre myśli Duszkowi. Nawet nie wiecie jak bardzo pomogliście mi przetrwać dzisiejszy dzień.
-
Jak mnie stres puścił to mnie przewrócił, dopiero wstałam.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Bębenku, tak mi przykro. Może nie będzie tak źle, czekam na wiadomości po dokładnym usg, nie zamartwiaj się na zapas, to może nie być nic strasznego. Wygłaskaj Filcusia. Filcakową w końcu też złapiesz. -
Jest już po, na razie Duszek żyje, został w lecznicy, żeby w razie czego od razu miał pomoc, w inkubatorze leży? OPeracja była długa i ciężka. Piszę swoimi słowami więc proszę o wyrozumiałość: Jedna wielka dziura zamiast przepony była, a w klatce piersiowej Duszek miał nie tylko jelita ale i narządy, czterech lekarzy brało udział w operacji. Coś tam z jednym płucem jest nie tak, z rozprężaniem??? Czy jakoś tak. Najważniejsze teraz żeby tam w środku wytrzymało, żeby się szwy nie porozchodziły? Musieli coś tam mocno naciągać żeby odgrodzić???? Coś bredzę, ale mam mętlik w głowie. Jutro wetka pojedzie, więc będą informacje. Na razie kosztów nie znam. Nadal życie Duszka waha się na szali życia lub śmierci.
-
Ja już obleciałam ze swoimi. Wetka przykleiła u siebie na drzwiach że gabinet czynny będzie od 16, więc chyba wiedziała co robi, może nie ma się co martwić na zapas
-
kardiolog mnie ściga jak za dużo hmmm..., a teraz mam za dużo i do nowego roku muszę co najmniej 5 kilo zwalić żeby mnie nie opierniczał
-
Wetka asystuje przy operacji obiecała zadzwonić zaraz po, a zresztą boję zadzwonić.
-
zażeram stresa cukierkami, a powinnam sobie łapę uciąć
-
nie dam rady nic robić, minęła czternasta i cisza
-
co to tak długo trwa, nie wyrabiam
-
Koszt wetka obiecała negocjować, w końcu to biedna bezdomna kocina, nie wiem jeszcze. Próbuję się czymś zająć, chciałam rozsyłać konto dla bazarkowych cegiełkowiczów, ale nie mogę się niczym zająć, mam w głowię tornado, czekam i nic nie robię, stary bez obiadu chyba będzie.
-
Po jedenastej zawiozłam Duszka do wetki, przesiadka i pojechali dalej. Tak, zabieg powinien się już zacząć albo zaczynać. Choć ją przypierałam do muru to mi nie chciała nic obiecać nic więcej niż 50/50, wszystko zależy co się przez te pół roku tam w Duszku zadziało. Duszek waży 2,40. Nie mogę sobie miejsca znaleźć. Wetka założy kasę za operację zanim nie rozliczę bazarków.
-
Elu, Krzyś jest obcinany raz do roku, bo nie pozwala się czesać, za to bez problemu daje się strzyc, taka kocia przewrotność ;), przeważnie robią go na lwa, kudłata głowa i pompon na ogonie :) Mam stresa strasznego, operacja potwierdzona, Duszek właśnie dostał ostatni posiłek, ma pół godzinki na zjedzenie, potem miseczki zabieram. Poświęcam mu dużo czasu, miziam, drapię, głaskam, bo jutro może się wszystko wydarzyć, prosimy o dobre myśli i kciuki, żeby się udało.
-
To mamy dzisiaj surprajz Mimisia szczęśliwa, jedyna z całej czwórki, dziczy w śniegu jak pijany zając. Dziękuję za wszelkie porady dotyczące śmierdzących rąk jak i rutera. Jak to dobrze że tego starego nie kazali mi zwrócić swojego czasu, teraz się przydał, funguje extra, jak na zadupiowe warunki. Zobaczymy czy ten nowy zmartwychwstanie. Na śmierdzące łapy mam już patent, może się komuś przyda w przyszłości. Raczej rąk w kocie rzygowiny nie wkładam, ale tym razem ratowałam ruter. Spryskujemy zatem ręce neutralizatorem do kuwet (w spraju), czekamy chwilę, myjemy mydłem, wąchamy, jeśli zachodzi potrzeba powtarzamy operację, na koniec wcieramy krem do rąk. Jest OK! Zostawiam Wam sezam Alibaby. Sezamie otwórz się.....
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Nikomu by nie było. Jak mi kiedyś jeden taki śmignął wieczorem tuż za płotem to myślałam że zawału dostanę, tym bardziej że w ciemnościach wydawał się wielki jak niedźwiedź ;) Ciekawe co tam Ci się jeszcze złapie w tą klatkę ;))) -
Wiadomości wieczorne. Mimi grzeczna, jak na swoje możliwości. W tej chwili namiętnie niszczy ukochaną zabawkę Yoshika. Miłość Mimisi do kominkowego drewna kwitnie, szczególnym uczuciem darzy brzozowe i akacjowe bierwiona. Sorry za słownictwo. Kot narzygał na ruter, ruter zdechł. Dobrze że miałam w zapasie dziadka obecnego rutera, więc odzyskałam kontakt ze światem. Zarzygany ruter schnie, spróbuję go odpalić jutro. Może.... Żadna kocia łachudra nie przyznała się do zarzygania rutera, więc poniosą odpowiedzialność zbiorową. Próbowałam ratować zarzygany ruter, teraz mi ręce walą kocimi rzygami i nie mogę tego zmyć niczym, sprawdzone porady mile widziane.
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Jaka cena, zbankrutowałabym, taki karton to dla moich jeden dzień zabawy, potem godzina sprzątania, u mnie dziesięć harpaganów dziczy i lata po domu, dosłownie ;)https://images86.fotosik.pl/591/e3fbbb90eb53449cmed.jpg -
I nastała zima sroga, prawie sroga,..........łosiem stopni mrozu, ogród padł na kolana, psiaki też, .....się zdziwiły mocno jak weszły na zmrożoną trawę, Mimisia telepała się na tych swoich chudych łapinach jak kosarz. Zresztą żadnemu nie podobał się poranny spacer, obleciały tylko swoje święte miejsca pokropków koniecznych, Mimi kopala w locie zrobiła i heja do domu, najdłużej na mrozie wytrzymał Yoshi, choć dopiero wrócił od fryzjera i grzać go nie ma co, ale to chłop, to wiadomo, musi ochroniarski obchód zrobić, wszystkie trzy dziewczyny pognały do domku galopkiem. Ja tysz...
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Potwierdzam, kartony to jest chyba to co koty kochają najbardziej. Jeśli mają do wyboru piękne i mięciutkie legowisko i karton, to zawsze wybiorą karton, musi być tylko mały, dopasowany do kota :) Ja zwłóczę do domu kartony non stop, z marketów, muszą być te twarde, mocne, żeby wytrzymały kocie zabawy. A wygląda to tak (Bębenku jak Olenka zobaczy to wykasuję to zdjęcie) -
Olenko, serdecznie dziękuję
-
Bębenku, rudy Ryś niedawno odszedł za TM. Był z nami prawie cztery lata, był katowany, znęcano się nad nim, powalczyłam o niego, niestety było już za późno, został niepełnosprawny, pampersowy, chorowity, ale zdążył poznać co to dobre, bezpieczne i spokojne życie. Jeśli chodzi o Duszka, to na razie nie wybiegam myślami dalej niż do wtorku, staram się nie myśleć. Zżera mnie panika i stres, bardzo żałuję że wetka mi powiedziała to co powiedziała, wolałabym tego nie wiedzieć.
-
Dusio OK, apetyt dopisuje, wciąga pierś z indyka, kociego żarcia nie tyka, w kuwecie urobek prawidłowy. A to część Dusiowego towarzystwa, stołówka na wysokości ;)
-
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Hihi, ale Filcak mlaska przy jedzeniu :)) Łatka wygląda jak siostrzyczka mojego Ursusa Dobrze że znalazłaś pomoc dla Filcakowej, nawet jeśli po sterylce będzie musiała zostać wypuszczona, to przynajmniej nie będzie rodzić. A wolnożyjącej też można pomagać, dokarmiać, postawić budkę, tylko dobrze by było żeby została wypuszczona na swoim terenie, znanym, czyli u Ciebie. -
Bębenkowo - FelV-ki 2, Filcusiowy guz i..oczko Gutka
jaguska replied to Bębenek's topic in Kotki już w nowych domach
Jaki biedniusi Filcuś. Straszny jest los bezdomnych kotów, jemu akurat szczęście dopisało, bo trafił na Ciebie. Zazdroszczę cywilizowanej Łatki, moje pchają się na mnie, miejsca starcza na dwoje, kto pierwszy ten lepszy, reszta robi mi okłady boczków, no i jeszcze trzy psy, ledwo się w łóżku mieścimy. Trzymam kciuki za Filcka