Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Też tak myślę, na fotach są takie bardziej pracochłonne, u mnie najzwyklejsza gałązka taka większa podczepiona nad lampą i ustrojona :). Tak to koty cofnęły mnie do korzeni, gdy choinka trzymała się za naszą zachodnią granicą, szkoda że wyparte zostały nasze tradycje.
  2. O takie coś Eliku :) http://bialaglowka.blogspot.com/2013/12/zapomniane-ozdoby-swiateczne-cz-i.html
  3. To wiemy, ale ktoś skoncentrowany na Mimi spojrzy na nią innym niż moje okiem, zobaczy rzeczy których może ja nie widzę. A w grupie psów będzie tylko jednym z wielu i na konkretne obserwacje nie będzie czasu. Ja tu nie decyduję, u mnie Mimi czeka na swój jedyny dom, a że dom musi być wyjątkowy to nie ulega wątpliwości. Takiego strachliwego, niepewnego, niezdecydowanego, słabego psychicznie psiaka to ja jeszcze nie widziałam, a z drugiej strony z charakterem, zadziornego, wesołego, pomysłowego. Do mnie przyzwyczaja się już prawie rok a i tak się boi w niektórych sytuacjach. To nie dom musi być wyjątkowy to człowiek musi taki być by ją zaakceptować i pokochać taką jaką jest. Mimi to nie niedźwiedź żeby ze strachu urwać smycz razem z ręką, ale śmignąć między nogami, albo delikatnie szarpnąć w chwili gdy dłoń niezbyt mocno zaciśnięta jest na smyczy to i owszem, a wtedy już nikt jej nie znajdzie ani nie złapie. Wcale ale to wcale nie zazdroszczę Tysi decydowania o Mimisiowej przyszłości.
  4. Bo Mimi to jest psi aniołek, tylko jak każdy z nas ma plusy dodatnie i plusy ujemne :) i zołza to nie, może trochę chuliganka a generalnie bojałka do kwadratu. Tysiu, podejrzewam że Mimi próbowałaby choinkę zjeść, bo wszystko musi sprawdzić organoleptycznie.;) Co do DT na kolonie to popieram, dobrze żeby to było miejsce z jak najmniejszą ilością zwierząt, a nawet bez, żeby opiekun mógł popracować i poobserwować, i może popracować tylko z Mimi, ale jak wiadomo marzenia nie zawsze się spełniają. Mimisia uwielbia poranki, ale te jeszcze w łóżku, drapanko po brzuszku, po szyjce, dłubanie w uszach, zakopywanie się w kołdrze i wszelkie inne mizianki ;) Tysiu waga Mimi waha się około siedmiu kilogramów, ale raczej ciut poniżej niż powyżej. Jest takiej troszkę chartowatej budowy, jak to opisują znawczynie ma podkasany brzuch :))), jak poskłada długie nożyska to jest mały rogaliczek, ale jak rozprostuje to jest najwyższa ze stada i ma robaki w D, wszystkie futra leżą a ona ciągle drepcze, szuka co by tu, uwielbia targać na strzępy co tylko uda się jej wynaleźć. Generalnie jest bardzo fajnym psiaczkiem, rozrywkowym, jak ktoś nie jest przewrażliwiony na własnych domowych dobrach materialnych, to Mimi da mu wiele radości.
  5. Najpierw komunikat, jeśli jednak ten dom pozostanie w sferze marzeń ;) Kolonie Mimisi w tym/przyszłym roku wypadną od 1 do 14 czerwca, czyli ostatniego maja Mimi musi się katapultować ode mnie, odebrać ją mogę 15. Tak więc Tysiu możesz się rozglądać za miejscem na te dwa tygodnie dla rudzielca, żeby w ostatniej chwili nie szukać w panice. Mimisia przez strach którego jest pełna aż po uszy, nie jest w stanie w ogóle się skupić na tym co się do niej mówi, a tym bardziej cokolwiek wykonać, robi się jej w główce -pstryk- i nie ma jej, nie ma kontaktu, jest całkiem gdzieś indziej we własnym świecie, do którego człowiek nie jest w stanie dotrzeć, dobić się. Skarcę słownie innego zwierzaka a Mimi się cofa na pół godziny, stado jest duże i nie jestem w stanie nie reagować jak mi kot włazi po firance na karnisz. Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć, najprościej to przyjechać do nas i zobaczyć jak to wygląda. Z choinką pożegnaliśmy się już wiele lat temu, chyba w dwa lata po zakoceniu. Po pierwsze primo; Krzyś próbował w donicy zrobić sobie kuwetę, po drugie primo; koty skakały po gałęziach i ściągały ozdoby. Wróciłam więc do starych polskich tradycji i zadowalam się podłaźniczką. :) A to jest to co tygrysy lubią najbardziej, grzanie dupki przed kominkiem ;)
  6. Nic nie szkodzi Olenko, pięknie dziękuję. Rozliczenie jest w pierwszym poście. Czy mam gdzieś potwierdzić przelew? Jak już wyżej pisałam Dusia czekają badania więc na pewno te pieniążki mu się przydadzą. Jeszcze raz bardzo dziękujemy Duszek dobrze zniósł sterylkę i narkozę, po świątecznych szaleństwach będę próbowała go integrować ze stadem, zobaczymy czy to się uda. Na razie tylko spacery po domu na rękach uskuteczniamy, bo to nie tylko koty ale i cztery psy, jak będą zbyt duże trudności to trzeba będzie szukać Dusiowi nowej chałupki. Wstawiam paragon za sterylkę A wszystkim kibicującym Duszkowi podziękowania i pozdrowienia przesyła Krzyś, podsufitowy gość ;)
  7. Już sprawdzam.
  8. Olenko, skarbnikiem Dusia jest Elik, bardzo Ci dziękuję za ujęcie Duszka w swoim bazarku Tysiu, wszelkie doświadczenia jeszcze przed nami, na razie niezbyt przyjaźnie bandziory nastawione, zobaczymy. Duszek dzisiaj pożegnał się z klejnotami ;), koszt-80zł Po nowym roku musimy zrobić badania, bo coś Dusio nie chcę przybywać na wadze.
  9. Anula, szelki trochę przyduże, cóż Yoshi ma prawie 9kg a Mimi 6, to chomątko na szyję trochę przyluźne. Całkiem możliwe.
  10. Skorzystałam z wolnej chwili i parę króciutkich filmików wstawiam, następne zapewne dopiero w nowym roku. Migawki ze spacerku po ogrodzie i ostatni "wracamy do domku" :)
  11. Sówko, przeceniasz mnie i to o dużo za dużo. No doooobra Yoshi zgodził się na wypożyczenie swoich wyjściówek, zobaczymy czy się będą dobrze sprawdzać.Po zmianie szelek zero reakcji, ale oczywiście strach i paraliż był przy ściąganiu i zakładaniu. Mimi w wersji eksportowej, w tych szeleczkach https://www.hamishmcbeth.com/collections/dog-harnesses/products/tartan-blue-dog-harness?variant=32837480193 proszę znawców o ocenę czy to są dobre szelki, bo nie zawsze cena idzie w parze z funkcjonalnością i jakością. I modelka
  12. Poprawa jest, oczywiście, choć jak na prawie rok pobytu to hmm... Wychodzimy dziarsko i ciekawością na zewnątrz, dopóki na horyzoncie nie pojawi się coś lub ktoś zdążające w naszą stronę, nie od razu panika, najpierw czujność i obserwacja, w miarę zmniejszania się dystansu narasta strach do rzucania się do ucieczki i paniki włącznie, ale Mimi to nie owczarek więc da się nad nią zapanować. Najlepiej się czuje na posesji, wtedy bryka jak źrebak, skacze, biega, pełna radocha. Połówka na podwórku też omija łukiem, wielkim. Jeden człowiek - jeden pies to Mimisiowy schemat na życie ;)
  13. Może ktoś od nich? https://www.facebook.com/FioletowyPies/
  14. Orzesz-ku jedyny, jakie ten Pitman ma ceny, na pewno coś pokombinuję w swoim zakresie ;)))
  15. Tysiu, na razie spróbuję dopasować to co mam, może nie trzeba będzie kupować. Na burze Mimi jakoś panicznie nie reaguje, Sylwester będzie pierwszy u mnie, ale ja siedzę w domu więc nie ma problemu, choćbym się miała z nią pod kołdrę schować;), u nas tylko Jeżynka boi się burzy, panicznie, wyczuwa ją zanim się zacznie, nie wyobrażam sobie co przeżywała przez te wszystkie lata przy budzie. O tak Mimi w panikę wpada, wtedy najpierw się wyrywa, potem jak na początku rozpłaszczy się i udaje że jej nie ma dopóki zagrożenie w jej mniemaniu nie minie (czyli człowiek, samochód). Trudno to nazwać spacerami ;) Za to po swojej stronie podwórka potrafi obszczekać ludzia, czy innego psa.
  16. Zawsze z szerszej dyskusji coś wyniknie ;), po prostu dopasuję Mimisi jedne szelki i zszyję żeby się nie rozjeżdżały. gdzieś mam zakopane szelki takie kubraczkowe, może będą na Mimisię, muszę zrobić kipisz w spiżarce. Pokerku, jej się nie da nie kochać, to takie dziecko specjalnej troski, niepełnosprawne emocjonalnie. Ja jej sobie w ogóle nie wyobrażam w takim standardowym polskim domu, ale to już kłopot Tysi. Dogomaniacki dom to jest to, co najlepszego by mogło się Mimi przytrafić. Z Mimisią nie jest trudne życie, po prostu trzeba ją zrozumieć i zaakceptować taką jaka jest....tylko te pokropki... Sowo, Mimisia nei jest w stanie skupić się na czymkolwiek, nie jestem w stanie jej niczego nauczyć, nawet na wołanie na spacer przychodzi do drzwi wtedy kiedy się dobrze (psychicznie?) czuje, jak ma gorszy dzień to muszę iść do pokoju, przypiąć smycz i dopiero wtedy idzie. Jak się do niej coś mówi, wymaga, ucieka we własny świat, nie widzi, nie słyszy, jest nieobecna. Jest delikatna jak filiżanka Rosenthala, choć charakterna. Słowne skarcenie wywołuje w niej strach i niepewność. Niestety nie raz już pisałam na wątku że na wychowawcę się nie nadaję, absolutnie. Ja nie jestem wychowana, moje zwierzaki też nie. No i nie mam na tyle czasu żeby skupić się na pracy tylko z Mimisią. W moim odczuciu i z moich obserwacji to jedynie indywidualna praca z Mimi, cierpliwa i długa, mogłaby coś zmienić, i nie w stadzie, stado to dla Mimi cofanie się. Dlatego gdyby udało się na Mimisiowe kolonie załatwić jakąś indywidualną opiekę, bez innych psów, żeby ją poobserwować, popracować sam na sam, to byłoby super. Dwa tygodnie dały by jakiś obraz Mimi jako jedynaczki. Jeśli chodzi o nasz dom to jestem pewna że Mimi gdyby mogła wysłałaby w kosmos wszystkie zwierzęta, włącznie z Połówkiem, no może by oszczędziła Yoshika i Kitusia. Yoshi jej nie wadzi, a Kituś to jej przyjaciel, choć to kot. No i miałaby mnie na wyłączność. Do czerwca daleko więc może coś by udało się znaleźć. Tysiu pomyśl na tym, żeby nie hotel tylko indywidualna opieka. No a jak się nie da, to trudno, powakacjuje się w hoteliku. Dobrego dnia wszystkim.
  17. Tysiu, na zimne dmuchaj, najgorsze co by się mogło Mimisi przytrafić to chybiona adopcja i powrót po tygodniu, czy dwóch lub nie daj Boże ucieczka, Mimisia byłaby nie do złapania, jestem tego pewna na 1000%, szybkość rozwija ponaddźwiękową do tego strach. Ja sobie tak myślę że ewentualny chętny dom powinien najpierw odwiedzić Mimisię kilka razy i się z nią poznać, zobaczyć czy coś zaiskrzy. Na pewno nie wypychać Mimi na siłę, to specyficzny pies jakby utkany z emocji i bardzo wrażliwy, nie dla każdego. Chyba dlatego jej bliżej do kotów bo i charakterem do nich zbliżona. Nic na siłę. Konflikt z suczkami nie jest na tyle uciążliwy by determinować szukanie domu na szybko, nie rzucają się na siebie w krwiożerczych celach, raczej -daj mi spokój, wypad stąd-, jeśli Mimi trzyma odległość nic się nie dzieje, ale ona lubi się wpychać na innych no i ... a Mimi nie zostaje dłużna, bohaterka;) Nie udało mi się na razie namówić Mimi na spacer po mieście, ale na bardziej odludnym terenie, gdzie odgłosy miejskie są oddalone, spaceruje, niepewnie ale spaceruje, czasem nawet z ogonkiem do góry :). No i nie ukrywam że boję się z nią chodzić bo te szelki regulowane same się luzują i Mimi potrafi przełożyć sobie łapkę, rozglądam się za takimi dopasowanymi żeby nie mogła się z nich wysmyknąć. A poza tym jest kochana.
  18. Generalnie to Mimi szczeka na Połówka w ruchu, czyli idzie za nim i szczeka a nawet skubie w łydki. Jak siedzi, leży czy je, jest spokój. W łóżku daje się głaskać, włazi na niego, depcze po nim. Na podwórku obchodzi go wielkim łukiem, na smyczy nie pójdzie z Połówkiem. Czasem lubi sobie poszczekać do powietrza. Najbardziej szczeka jak Połówek idzie po schodach na piętro. Ze mną jest oswojona, przytula się , miziamy się, wskakuje mi na kolana sama, śpi przytulona, ale wyciągniętych rąk nadal się obawia. Wołana na spacer przychodzi do drzwi, ale kiedy przypinam smycz widzę że Mimi się tego boi. Strachliwa jest i chyba tak już zostanie, kot kichnie a Mimi ze strachu podskakuje, każdy hałas, nawet niewielki, stuknięcie czy szelest i już ma pietra, ale tylko na chwilę, dopóki nie sprawdzi co hałasowało, nie dotyczy to ludzi, do nich Mimi nie może się przełamać. Niby rozrabia, jest wesoła ale strach ciągle jej towarzyszy. Żeby ktoś obcy koło Mimi chodził to nie ma mowy, gubi nogi, kupę i siuśki. Ja sobie w ogóle nie wyobrażam nowej pani Mimi ( o panu to nawet nie wspominam), ludzie teraz niecierpliwi a tu trzeba miesiącami zapracować na zaufanie Mimi. Ludziska często myślą, -co, ja sobie nie poradzę?-, no tu akurat nie bardzo, tiutanie i ciumkanie nic nie da. A myślę nawet, że teraz, gdy nabrała trochę "pewności siebie", to przyparta do muru mogłaby kłapnąć. Adopcja Mimi musi być naprawdę przemyślana i przez Tysię i przez potencjalny DS, i pilotowana przez pierwsze miesiące, dlatego nie cisnę, nie poganiam, bo też chcę dla Mimi jak najlepiej, jest tego warta, jest tak pocieszna że aż rozczula. Moje trzy ciapki, to nawet nie mają 10% werwy i pomysłów Mimisi. Dzisiaj nam zrobiła zimę w domu, oczywiście we wpsółpracy z kotami, bo nie inaczej. Musiały zwalić z zamrażarki paczkę z papierem toaletowym, a Mimi robiła za armatkę śnieżną ;) i jak wróciliśmy do domu to.... Na całej połaci - śnieg. W przeróżnej postaci - śnieg.
  19. Obszczekuje Tysiu, zajadle, uparcie, ale też jest pierwsza kiedy coś je, wpatruje się i uprawia żebractwo, jak idzie do kuchni to Mimi też mu asystuje, wtedy nie szczeka, w sypialni śpi u niego na nogach, jak siedzi i się nie rusza, w tych sytuacjach ani nie piśnie na niego, w każdej innej obszczekuje. Dzisiaj próbowała wypić Połówkowi mleko ze szklanki, szklanka stała na ławie, może sobie i chlipnęła, ale Połówek nie widział a ja mu nie powiedziałam, się przecież nie otruje;) Zdrowie jako tako, jem tabletki i jakoś leci, raz lepiej raz gorzej, ale do przodu ;)
  20. Oj tam pomysłów jej nie brakuje. Jak nic jej łepek ukręcę niebawem. Znowu zaznaczyła łóżko. Jak tylko Połówek idzie pierwszy spać a z nim Psotka, Mimiśka leci za nimi, siknie na łóżko i ucieka do mnie. No i skonfliktowana jest już z obiema suczkami, i z Psotką, i z Jeżynką, Yoshi i koty są spoko. Jak nie będzie poprawy to będę musiała ją separować kiedy będę wychodziła z domu. Oprócz znaczenia domu i konfliktu bab, Mimi jest super psicą, choć trzęsidupką okropną, dobrze że chociaż przy konfliktach nie leje się krew. Iiiiiiiii z półrocznym wyprzedzeniem, informuję że Mimisiowy 2-tygodniowy urlop wypadnie w czerwcu, termin konkretny podam jak już będę go dokładnie znała, nooo chyba że do czerwca ruda cykoria znajdzie DS. Tak więc Tysiu wstępnie możesz się rozglądać na czerwiec, za miejscem na kolonie Mimiśkowe. Na razie kubraczkowanie idzie nam baaardzo opornie, a Mimi dygoty na zimnie ma okropne, za to dupcia na zimę zarasta wicherkami, z prawa na lewo i z lewa na prawo, na zakładkę ;) Miłej niedzieli życzymy, choć zimno i mroźno.
  21. Bębenku, ja w ramach integracji, (jeszcze za czasów Rysia), w drzwiach łazienki zamontowałam łańcuszek, ale od drugiej strony, tak więc drzwi są cały czas uchylone na ile pozwala łańcuszek i Duch poznaje przez szparę psich i kocich domowników. Może to pomogłoby Łatce i Filcakowi lepiej się poznać i przyzwyczaić do siebie.
  22. Lepiej niech Mimisia nic nie wymyśla :) U nas dzisiaj pogoda migowa, psy migiem wróciły do domu. Coraz bliżej święta. Miłego dnia.
  23. Pożegnanie jajec ustalone na następny wtorek, tak więc Duszek ma siedem dni żeby nacieszyć się swoimi klejnotami ;) Bębenku, moje rozwydrzone koty mają wredne charaktery, między nimi zdarzają się przepychanki i bójki, ale nie krwawe;) Tylko Majka ma awersję na Krzysia, po prostu go nie trawi i często go okłada, a Krzyś dwa razy większy i cięższy od Majki a daje się jej, taka z niego fajtłapa. Nie chcę żeby Duszek był okładany przez moje koty, jeśli nie uda się go wprowadzić do stada będę mu szukać domku gdzie nie ma tyle kotów, może ktoś go przygarnie. To taki kochany, przytulaśny kitek. Nadziejko, Dusio i ja dziękujemy za odwiedzinki
  24. Można się pomylić ;) U nas mokro i ciapato, Mimisia obchód Musi zrobić, potem jak już pozałatwia to co powinna, sama prowadzi do drzwi z uporem osiołka. Spokój jest wtedy gdy Mimi śpi, jak nie śpi to nie usiedzi w jednym miejscu ani chwili. Na kolana do mnie wskakuje już swobodnie (prawie rok jej to zajęło!!!), na Połówka szczeka oczywiście. Z kotami w dobrej komitywie, z suczkami w złej, Yoshi traktuje ją jak powietrze, jak go wkurza to burknie na nią, ale generalnie ją toleruje i nawet razem śpią, czyli obok siebie, bo z Psotką odległość musi być zachowana. Mimisia jest dobrą pocieszką na zły humor, jej cztery dłuuugie i chude nożyska czasem przestają ze sobą współpracować, każda w swoją stronę chce biec i nie ma mowy żeby się nie pośmiać. Miłego dnia życzymy wszystkim
×
×
  • Create New...