-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Ależ nikt się nie obraża, ja od początku trąbię że do wychowywania się nie nadaję, absolutnie. Nie zgodzę się jednak że jazda ze mną i przebywanie poza domem to jest dla Mimi nagroda, wyjazd zawsze zaczyna się strachową trzęsawką, wiele razy nurkuje ze strachu pod siedzenie, ale generalnie jest bardzo grzeczna. Przyznam natomiast rację co do wypychania z miski, mogłam glizdę skarcić. Co zaś do Połówka, to tylko i wyłącznie jego wina że daje się takiemu kurduplowi stłamsić, on jest na samym końcu stada i NIC tego nie zmieni, jest niereformowalny a ja nie będę z nim wojować, bo szkoda nerwów. I gdyby moja sytuacja była inna to bym jej nikomu nie oddała, bo Mimi jest debeściara, tylko nie dla każdego.
-
Sobotnie dzień dobry, u nas zaczął się sezon mgieł, mlecznie mamy za oknem. Tak jak Tysia napisała, Mimi nie ma problemu zostawać w domu, ale nie z suczkami, bo i z Jeżynką ma na pieńku. Jak to u ludzi, baba w domu musi być tylko jedna ;) Nooo mam tą wielką klatkę, ale czy sama chciałabym w niej siedzieć? Mimi w aucie jest grzeczna jak aniołek, w czasie jazdy leży sobie grzecznie jak tylko przyhamuję lub stanę, Mimi wygląda raz przez jedno raz przez drugie okno, uważnie obserwuje otoczenie, sama wskakuje do samochodu, przy wychodzeniu czeka grzecznie aż ją przepnę ze smyczki zabezpieczającej na długą i dopiero na głos wyskakuje z auta. Do mamy jeździmy dwa razy w tygodniu, Mimi grzecznie (kierowana) wchodzi na trzecie piętro, w mieszkaniu wskakuje na nasze krzesło i się z niego nie rusza aż do wyjścia, łypie tylko oczami na wszystkie strony i radary nastawia. Nie ma jej. Na Mimisiowy paniczny strach przed wszystkim nie ma lekarstwa. I po raz kolejny napiszę że Mimi byłaby najszczęśliwsza gdyby była jedynaczką i miała człowieka dla siebie. Nie zdziwcie się jak kiedyś zobaczycie na zdjęciu obie rude zapampersowane, mają szczęście że to tylko wiejska chałupa, gdyby to było w miejskim mieszkaniu to....., jedna drugą najchętniej wystrzeliłaby z katapulty jak najdalej od domu ;) A poza tym Mimi jest super pieskiem, super przyjaciółką, kochaną pocieszką z malutką domieszką zołzowatości, no i ten strach. Ostatnio o mało nie dostała zawału przez rękawiczkę którą wiatr zwiał ze stolika, bo przecież taka potworniasta czerwona ogrodowa rękawiczka może pogonić, a nawet dogonić rudą i ogon urwać. Dobrego dnia :)))
-
Tak źle to chyba nie jest, we wcześniejszych postach było napisane że pani Kasia uważa że Tofik jest gotowy do adopcji tylko dla odpowiedniej osoby.
-
Czyli nie wiadomo na 100% czy DT da sobie radę z Tofikiem? A może jest jeszcze wolne miejsce tam gdzie Malwa proponowała przenieść Fado? Tylko cena że głowa boli.
-
Kurcze, a nie będzie to dla niego za duży stres? Nie dość że go zabierzecie od p.Kasi, pojedzie w nieznane, to jeszcze w klatce? Czy nie poskutkuje to sporym cofnięciem? Jednak przypięty, na siedzeniu, będzie mógł obserwować otoczenie i stres na pewno będzie mniejszy. Tak jeździ ze mną Mimi, tylko przypinam ją do zagłówka i na tyle swobodnie, by mogła sobie chodzić po tylnej kanapie, wyglądać przez okna, a w razie strachu hycnęła sobie pod tylne siedzenia. ....ale ja się nie znam...to tylko taka moja subiektywna myśl...
-
Nesiu, co poradzić, niektóre baby tak mają ;) Dzisiaj pół dnia spędzimy w samochodzie, Mimisia kiedyś do swojego domu pójdzie z wyuczonym zawodem komiwojażera ;) Mimisia ma straszny bałagan w głowie, sto pomysłów na godzinę i usposobienie klowna. I zawsze, ale to zawsze człowieka (a przynajmniej mnie) rozśmieszy. Wczoraj na ostatnim siusiu, w Mimisiowym wydaniu ekwilibrystycznym oczywiście, robiąc stójko-dreptaczkę na przednich łapkach, się jej potknęło o kamień, zrobiła salto mortale i zaliczyła glebę, ale się z wielką gracją i piorunem pozbierała, a ja miałam trochę śmiechu przed snem. Zaraz pakujemy Mimiśkowy plecak, jakieś papu na przegryzkę (choć wątpię czy cokolwiek zje), butelkę z łoter i..... "Uciekają rzędy drzew, twarz mi chłodzi wiatru wiew,Świat uśmiecha się, psiakrew, bałamutnie,A ja biorę gaz pod but, raz na objazd, raz na skrót,Byle dalej, byle w przód, absolutnie, absolutnie." autor: wielki W.Młynarski Miłego wszystkim dnia :)
-
Na dzisiaj mam komiks ;) Prawie jak walka o ogień, Mimi pokazuje tu swój zołzowaty charakterek i stawianie na swoim. A zaczęło się tak, że Psotka zasnęła w misce. Tytuł damy taki: Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta....a miska jest tylko jedna ;), resztę sobie dośpiewajcie ;))) wpychamy na siłę rude dupsko do miski i wypychamy niechciane towarzystwo...
-
Tysiu, jak najbardziej, myślę że nawet sama byłaby zadowolona, tylko trzeba jej zostawić zajęcie bo inaczej sama sobie znajdzie ;) Mimisia jest wspaniałym psiakiem tylko nie dla każdego człowieka. Tylko i wyłącznie dla człowieka - być, a w żadnym przypadku dla człowieka - mieć. Radku, kartkami to się chętnie dzielą, ale już jedzeniem niekoniecznie ;) O właśnie, Mimisia w obronie swojej miski i jedzonka zamienia się w czupakabrę ;) Nulka, jako że koty w naszym domu są w przytłaczającej większości, psy przejmują niektóre kocie zwyczaje, a już przyjaźń Mimi z Kitusiem jest wyjątkowa, niestety nigdy nie mam pod ręką telefonu żeby uwiecznić najlepsze momenty. Dobrej nocy.
-
:) Całkiem nieźle Nesiu, ale nic nie tknęła, ani rogu, ani kostki prasowanej, ani nawet nie widać było żeby się wody napiła, chyba czas jej zszedł na poddrzwiowych kontaktach z Psotą. Jak wróciłam to się cieszyła jak normalny psiak ;))) No i najważniejsze, papuga cała i zdrowa, a klatka stała na swoim miejscu, bo bałam się że Mimi za bardzo nią się zainteresuje. Dzisiaj od rana zdążyła przeczytać caaaałą gazetkę z Pepco, co do ostatniego strzępka. Książki zaleca się trzymać poza zasięgiem pysiaka piranii. Dobrego dnia.
-
Poleciało.
-
No i dzisiaj przymrozek, dobrze że chociaż słoneczko od rana świeci. Tysiu, fakt charakterek Mimi ma pinczerowaty, ale podciągać wyglądu pod pinczera chyba bym się nie odważyła, chociaż jakąś domieszkę może mieć ;) Nesiu, Mimi jak poskłada swoje długie, chude nożyska, to się do takiego kociego koszyczka mieści, koszyk ma 38x28, ale jak się wyprostuje to jest najwyższym stworzeniem w domu. Koszyk i miska to ulubione parapetowe legowiska Mimi i Psotki, Mimi zdradziła nawet leżak kaloryferowy na na rzecz parapetu, ale parapet odkryła stosunkowo niedawno, i chyba trzeba będzie jej go dać na kolonie. Nie parapet oczywiście tylko koszyk. Dzisiaj nie mogę jej ze sobą zabrać, a zostawić sam na sam z suczkami nie mogę, Mimi dostanie areszt gankowy, kołderkę, swój róg do gryzienia i zabawki. Do potem.
-
Wielkoludką też nie jest ;) Zmierzyć Mimisię to nie jest łatwa sprawa, w kłębie ma pomiędzy 35-40, waga natomiast ma wahnięcia o 10-20dkg w górę lub w dół od 6,5kg. W tej chwili wyścigówka waży 6,2, a w środku zimy zbliżała się do 7 (6,8). Myślę że optymalna waga dla Mimi to właśnie 6,5, więcej absolutnie nie ze względu na chude łapki.
-
A u nas ciepło i słonecznie, tylko coś po mnie "łazi", Połówek coś przywlókł z pracy, leży. Zła jestem na niego, nigdy nie powie że coś go bierze, żeby można coś zapobiegawczo zapodać. Dopiero jak się przewróci to widać że chory. Dobrze że mam jeszcze pół litra "zajzajeru" z czosnku, cytryn i miodu, zaprawione 40% ;))), świeży imbir i inne ludowe panacea ;). Sama zaś zaczęłam dzień od szklanki wody z octem sosnowo-świerkowym. Oby łagodnie przeszło. A tak się cieszyłam że udało mi się w tym roku nie zachorować, no i bum. Miłej niedzieli.