-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Koszmar, koszmar, koszmar, biedny psiak, taka potworna śmierć, serce boli. Elu, ja nie jestem tak wyrozumiała jak Ty dla ludzkiej bezmyślności, braku wyobraźni i głupoty, bo sprawy trzeba nazywać po imieniu. To tak jakbyś postawiła niewidomego człowieka nad przepaścią i jeszcze mu białą laskę zabrała. Tragedia. Być może i ludzie Ci cierpią, ale to co zafundowali Teosiowi w niczym ich nie usprawiedliwia.
-
Pewnie że nie jest pinczerowata bo jest lisowata, ale za to wyjątkowa, nie znają się i kropka. Jak mi dokładnie napiszecie gdzie zmierzyć i jak mocno ścisnąć centymetr to mogę ją zmierzyć, wybierzecie szelki w internecie a ja zapłacę, bo Mimi ma u mnie kasę z transportu, a wcale nie musimy na razie domawiać jedzenia, bo mamy zapasik.
-
I to jest potwierdzenie że kamera dodaje kilogramów. Zważyłam Mimisię i jadąc na kolonie ważyła 6,8 (gdzieś tam na poprzednich stronach jest napisane) a teraz waży 6,4, czyli schudła 40dkg. Zmylić może budowa Mimi, ona ma solidnie rozbudowaną klatkę piersiową, a później jest mocne wklęśnięcie na brzuszek, jeśli się nie mylę to chyba charty tak mają. Jutro wyprawa do miasta.
-
Na razie to jest tylko ostrzeżenie, ale już pierwszy sik był, nie wiem czy Mimi na Psotkę czy odwrotnie, ale diablice już zaczynają. Tysiu, ja nie wyróżniam żadnego ze zwierzaków, chyba jak jest chory to wtedy tak, bo jest pod troskliwszą opieką. Te dwa ancymony tylko tak mają że się organicznie nie lubią i uprawiają wojny podjazdowe, takie słodkie żmijki, niby wszystko ok, otwartej wojny nie ma, ale jak tylko nie widzę to się kopią po kostkach. No bo jak skarcić za znaczenie skoro robią to tak żebym nie zauważyła? A po fakcie to bez sensu karcenie. Pilnuje mnie, oka ze mnie nie spuszcza, brakowało nam wariatki, niestety jej stosunek do Połówka jest niereformowalny, ale spróbujemy nad tym popracować. Idziemy na ostatni spacer i udajemy się na odpoczynek po dniu pełnym emocji, dla Mimi będzie odmiana, z klatki kennelowej na wyrko ;) Dobrej nocy.
-
W domu byłyśmy o trzeciej, ale zaraz za mną zjechali goście, dopiero teraz usiadłam. Radości nie było, był strach, ogonek podkulony, dezorientacja, ale do samochodu wskoczyła sama, całą drogę siedziała wciśnięta pod siedzenie z tyłu. Trochę się zmartwiłam bo przecież pięknie już jeździła w aucie. Jak zajechałyśmy na podwórko, Mimi popruła prosto do drzwi, nawet się załatwić nie chciała. W domu obleciała wszystkie pomieszczenia, Psotka ją zwarczała, Mimisia na moją mamę nie zwróciła nawet uwagi, ale tradycyjnie Połówka obszczekała. Przeleciała koszyki parapetowe, łóżko, kanapę i wszystkie kąty, na kolana wskakuje mi jak dawniej. Pilnuje mnie i nie odstępuje na krok, chyba się boi żebym nie zniknęła. Moje autko mało pali, kilometrów 300, za benzynę wyszło:
-
I jeszcze to, może zakończyło by to żywot mordowni. Ustawą nakazać prowadzenie i utrzymywanie schronisk gminom w żadnym wypadku prywatnym firmom, małe gminy mogłyby się łączyć (tak jak u nas 7 gmin) do tego kontrole społeczne i weterynaryjne, zewnętrzne oczywiście. Limit przyjmowanych psów do ilości którą można się skutecznie zaopiekować i zapewnić podstawową opiekę i kontakt z człowiekiem, pozwolenie na wolontariat. W dużych aglomeracjach więcej schronisk, żeby ilość psów nie była przekraczana, tak, tak z naszych podatków, jako ludzie jesteśmy odpowiedzialni za te stworzenia które udomowiliśmy. Temat rzeka.... .....a ja wpadłam tylko przywitać się ze złotkiem, Oro korzystaj z rześkiej pogody, bo podobno mają zaraz wrócić upały.
-
Witaj skowronku Jest poranek, więc częstuję Po ósmej będę się zbierać w drogę, a z powodów zaistniałych niespodziewanych okoliczności odbiorę rudego szaleńca osobiście z hoteliku. Pogoda na drogę świetna, burza ochłodziła i oczyściła powietrze, przyjemnie i rześko jest na zewnątrz. Miłego dnia wszystkim.
-
Tak Tysiu, z Anetką rozmawiałam, zostaje niedziela, godzinę Anecik mi poda jutro jak sama wszystko logistycznie ogarnie. Te 210zł przekażę panu Arkowi, poproszę Anetkę żeby tu potwierdziła. Pilnuj Tysiu swoich spraw uczelnianych, bo to Twoja przyszłość. Po wczorajszej burzy znowu 29 i duchota, nic nie jestem w stanie tknąć na ogrodzie. Dla odmiany kfiatecki :)