Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Moja stała poleciała dzisiaj. Drapanko za uszkiem dla pampersiarza.
  2. Gdybym była stabilna zdrowotnie, nie miała jedenastu kotów niewychodzących i czterech psów, pewnie bym przyjęła na tymczas.
  3. ...czyli że zamiast spróbować farmakologii to prościej uśpić, bo w takim stanie adopcyjny nie jest i nie będzie i żadne szkolenie mu nie pomoże, bo po szkoleniu wróci do.... no właśnie....gdzie, i problem agresji też wróci, może nie po tygodniu, ale po miesiącu czy dwóch...., jak zrobi rozpoznanie i wybierze sobie ofiary. Człowieka z zaburzeniami psychicznymi, emocjonalnymi itp się leczy, a jeśli się nie leczy to często kończy się tragedią i zwierzęta też powinno się leczyć. I nie mam już siły na jałowe dyskusje. Każdy ma prawo do własnych wniosków, ale nie mówcie że zostały wykorzystane wszystkie formy pomocy.
  4. Hellou, nie wkładaj mi w usta słów których nie powiedziałam/napisałam. Tak jesteśmy 100 lat za..., w psiej farmakologi, nie traktowaniu. Boicie się skutków ubocznych leków, ale skutków ubocznych w formie pogryzienia to już mniej. Przeczytał ktoś w ogóle ten artykuł??? Ze zrozumieniem?
  5. No tak, SKS daje mi się we znaki, zapomniałam napisać że zrobiłam zwrot na 130zł razem ze stałą 25 dla Mimi = 155zł, proszę skarbnika o potwierdzenie jak przelew dojdzie. Wizyta zapoznawcza spaliła na panewce, a Mimisia spokojnie na tych szelkach co ma funkcjonuje u mnie, więc nie ma potrzeby żeby te pieniążki z nadwyżki transportowej zalegały na moim koncie.
  6. I u nas upał zelżał, ale to dopiero poranek, więc co dale to wielka niewiadoma. Deszcz noooo...był, był, ale co to za deszcz, cieszę się jednak i z tego, bo rośliny dostały po kilka kropel dla orzeźwienia. Burze to widziałam tak jak Ty Nesiu, z daleka. A wokoło nas, ulewy, grad i burze. Za grad dziękuję, ale malutką ulewę przyjęłabym z radością. Radku, mam nadzieję że kilka dni oddechu przyroda nam podaruje, zanim znowu zacznie nas grillować Dla mnie te upały to horror. Mimisię też pogoda trochę spacyfikowała, jakaś spokojniejsza i cichsza, nawet na Połówka mniej szczeka, ale dzisiaj przywożę mamę na te kilka "podobno" chłodniejszych dni, więc poziom decybeli z pewnością się zwiększy ;). Dobrego dnia Wam życzę, przyjemnego chłodu, odpoczynku, a tym co muszą do pracy, żeby dniówka minęła jak oka mgnienie ;)
  7. u nas również duszno niesamowicie, gdzieś na horyzoncie trochę pogrzmiało, nawet kilka kropel spadło i cisza, nadal sauna. Nie wiem czy korzystacie ze strony aktualnych burz, ale jak na nią patrzę, to wokoło mnie są burze, a u nas pustynia, ale mam nadzieję że nas nie ominie bo chyba nie ma jak. Ja ;), to to małe jeziorko na samej granicy, prostopadle w dół od Wrocławia. http://pl.blitzortung.org/live_lightning_maps.php?map=15
  8. I to nie jest już mój świat, nie jestem w stanie go pojąć, czas na emeryturę i odpoczynek, od wszystkiego.
  9. Jak tam u Was, ochłodziło się? U nas apogeum duchoty, 34st i wilgotność chyba 100%. Auto profilaktycznie schowałam do garażu, ale na horyzoncie nic deszczopodobnego nie widać.
  10. A jak nie będzie rokował to lepiej uśpić czy oddać do schronu niż leczyć? Przeczytałaś artykuł z linku który podałam wyżej? To nie są moje wymysły, takie leczenie już jest stosowane, ale u nas w Polsce jak zawsze, wszystko 100 lat za ..... Zresztą to nie moja sprawa. Życzę Tofikowi jak najlepiej.
  11. Szczególnie polecam punkt szósty.
  12. Może na pw, bo na wątku tego nie zauważyłam. Właśnie po wydarzeniach u Ciebie, powinno być zdecydowane postępowanie i taki można było wyciągnąć wniosek czytając posty, była mowa o lekach, niestety wszystko się rozmyło i kolejna powtórka zachowań, a przecież było wiadomo że po pierwszej adaptacji Tofik znowu zacznie fikać. I skoro nawet trenerka nie dała sobie z nim rady, nie było na co czekać, trzeba było działać. No i siłą rzeczy w kolejnym domu tymczasowym powtórka. Może to pomoże opiekunkom podjąć jednak decyzję o zastosowaniu farmakologii. http://www.zoopsychologia.com.pl/wp-content/uploads/2013/09/Farmakoterapia-zaburzen-zachowania-u-psow-i-kotow.pdf
  13. :), to widzę że dzisiaj dzień mammografii, tak, na wyniki trzeba poczekać. Niestety ja już miałam w 2009 incydent guzkowy, a moja mama jest w trakcie leczenia onko, więc moja niepewność jest uzasadniona. Jak potwornie dzisiaj żarówa daje (34), wróciłam z badania ledwo żywa i mokra jak szczur. Stare poniemieckie chałupy mają jeden plus, metrowe mury, w których panuje przyjemna temperatura, natomiast pięterko to piekarnik z termoobiegiem ;), pocieszające jest to że przed nami kilka dni ulgi, oby. Wszyscy jesteśmy padnięci, tylko Mimisia ma na tyle energii żeby kręcić się po domu. Dzięki :)
  14. Przeciwdepresyjne bardzo często na początku pogarszają stan, a nawet nasilają objawy choroby, dopiero po 2-3 tygodniach zaczynają przynosić poprawę. Dlatego tak ważne jest branie ich dłuższy czas.
  15. Poniekąd ryzykuję, po nauczce z pogryzieniem Jeżynki, Mimi nie zostaje sam na sam z psami, ale tylko wtedy kiedy wychodzę, jadę gdzieś. W domu mam ją na oku cały czas i nie dopuszczam do konfliktów, panuję nad nią. W malutkim stadku jest to możliwe. Tofik jest większym psiakiem i z pewnością trudniej go okiełznać w chwili ataku, dlatego stawiam na leki. Zastanawia mnie jedno dlaczego opiekunka odpychała go tą miotłą zamiast trzepnąć, albo docisnąć do czegoś energicznie i czekać aż się wyciszy, z dobermanem też by się opędzała czy waliła. Ja bym walnęła.;), nie żeby zrobić krzywdę tylko żeby pokazać kto tu rządzi.
  16. Ja to wiem, tylko nie wiadomo czy dotychczasowy dom tymczasowy da mu na to szansę, by sprawdzić działanie leków, a każdy lek typu psycho, oprócz tych typowo otępiających, potrzebuje ze dwa tygodnie by zaczął działać, to nie są takie leki jak ibuprom że się łyknie i ból znika.
  17. Niestety nie wiemy czy istnieje taka możliwość czy trzeba zabierać Tofika na CITO. Na razie ma kennel, będzie miał kaganiec, jakby podawać leki i za jakieś dwa tygodnie, bo to minimum by zaczęły działać (mam na myśli leki ale nie te otępiające zaraz po zażyciu), spróbować pomału wprowadzać go w stado, tylko dawki powinny być dobrze dobrane, żeby go wyciszały a nie rozdrażniały). Powinien dostać szansę, zanim jakieś radykalniejsze kroki ktoś podejmie.
  18. No i to chyba zamyka pewne drzwi. Dogo (dział pomocowy) topnieje, ludzi ubywa, myślę że skazane jest na samoistne wymarcie. Została garstka Don Kichotów, reszta przeniosła się na FB, dużo odeszło całkowicie, a jeszcze z sześć - siedem lat temu było nas tu bardzo dużo i zrzucenie się na cokolwiek nie sprawiało najmniejszych problemów. Tęsknię za wieloma, ale cóż, zycie...
  19. Należę do tego samego klubu :), dobry kryminał, dobre łóżko, na tyle duże żeby się wszyscy pomieścili i .... żyć nie umierać, trochę książki, trochę drzemki, trochę miziania z piesełami, a wszystko w pozycji horyzontalnej :))))))))) Dzisiaj mam mammografię, trzymajcie kciuki za wyniki. Dla Was ta ten gorący dzień :)
  20. Miałm już się nie odzywać, ale poruszę jeszcze tylko ten jeden temat. Jamor wiadomo, wielki człowiek, uratował wiele dogomianiackich psów, nie wiem kogo ma na myśli Sowa, ale na pewno równie doświadczonego trenera. Jednak, patrząc chłodnym okiem, widzę (przynajmniej ja), że Tofik ma wybitnie dominujący charakter, taki mały Kim Dzong Un. W każdym miejscu na początku jest aniołkiem, bada teren, charaktery, otoczenie, szuka poddanych i ofiar, po czasie zaczynają się problemy bo próbuje przejąć władzę. I choćbyśmy nazbierali na dwa miesiące porządnego szkolenia, nie tiutiania ze smaczkami, to później trzeba by go zabrać do......, a tam prędzej czy później odezwie się chęć rządzenia i wszystko się zacznie od nowa, no bo gdzie się znajdzie dom tymczasowy z umiejętnościami Jamora i jemu podobnych? Dlatego ja stawiam na farmakologię, bo Tofik docelowo ma żyć wśród zwyczajnych ludzi bez umiejętności trenerskich.
  21. Oczywiście że nie, ale w takim stanie zaawansowania zaburzeń emocjonalnych farmakologia może pomóc w socjalizacji, wychowaniu, adaptacji, zawsze można po jakimś czasie zmniejszać dawki i próbować wycofywać się z leków, ale trzeba dać mu tę szansę. Może gdyby brał leki nie było by incydentów w kolejnym miejscu pobytu. Żeby to sprawdzić trzeba próbować. Zgadzam się z Tobą że twarda ręka dałaby sobie radę z Tofikiem, ale nawet po szkoleniu, gdyby trafił do miękkich ludzi, efekt by był taki sam jak teraz. Pieniądze wyrzucone w błoto. My sobie możemy tylko pogdybać, a opiekunki podejmą decyzję co do dalszych losów Tofika, jednego czego mu nie życzę to tej eutanazji, która byłaby końcem problemów z Tofikiem. I schronu też mu nie życzę. Jeśli ktoś się poczuł urażony tym co napisałam wcześniej to przepraszam, nie było to moim zamiarem.
  22. Nie do końca to tak wygląda, lekarz też dobiera leki, zmienia, nie zawsze trafi za pierwszym czy drugim razem. Skutki uboczne? Ja tych od leków życzę Tofikowi, bo jedynym skutkiem ubocznym który przeziera przez niektóre wpisy jest śmierć, bez próby dobrania leku. I nie, nie trzeba żadnych psich psychiatrów, każdy wet może wypisać receptę.
  23. Ja stawiam na zaburzenia emocjonalne, ale w takich przypadkach też stosuje się leki psychiatryczne. Scenariusz jest zawsze taki sam, na początku Tofik jest grzeczny i do ludzi i do zwierząt, po czasie zaczyna rządzić i gryźć, jak nic leki są niezbędne. Gdybym tylko pozwoliła to Mimi też by rządziła i gnębiła Jeżynkę, Psotkę i te bardziej ciapciowate koty. Nie było o tym pisane nigdzie, ale Jeżynkę pogryzła dotkliwie. I uważam że to była moja wina nie Mimisi, bo to ja mam trzymać stado w ryzach i jestem odpowiedzialna za porządek w nim, od tamtego czasu, a było jakieś pół roku temu, Mimiśka ani nie dygnie do innych zwierząt, choć próbuje, wystarczy jednak że spojrzę i skarcę słownie. I mimo że jest tchórzem i panikarą, to jak tylko poczuje się pewnie to próbuje dominować. I była propozycja leków, i odradziłam, bo nad Mimi panuję, po prostu w pewnym momencie za bardzo poluzowałam, ale Tofik jak najbardziej powinien być na lekach, bo jego agresja zaszła już za daleko.
  24. I takie Twoje prawo. Zauważ jednak że w przypadku Tofika nawet nie podjęto takiej próby, być może na początku jego problemów emocjonalnych (bo wcale nie musi to być choroba stricte psychiczna), może wystarczyłyby lżejsze specyfiki, niekoniecznie otumaniające. Teraz niestety chyba od takich trzeba by zacząć. Jak można stwierdzić po kilku dniach że psu wsparcie farmakologiczne nie jest potrzebne a po czasie larum, zabierać psa bo się rzuca i gryzie. Z tego co wyczytałam to taki był scenariusz jego pobytu u trenerki. Do domu tymczasowego do którego teraz trafił powinien był iść już z zapasem leków na wyciszenie. Zabić zawsze się zdąży, a nie ładniej brzmi eutanazja. Iluż ludzi należałoby poddać eutanazji z powodu nieleczonej agresji. Trzeba chociaż spróbować a nie od razu skreślić, wiem że jest dużo psów w schroniskach i nie ma się co "szczypać" z jednym psim życiem, ja jednak tak nie potrafię, chcę wiedzieć że wykorzystałąm wszystkie możliwości. I nie, nie męczę swoich zwierząt, troje usypiałam, zabijałam za pomocą weta, na własnych rękach, chore, cierpiące, umierające. Tofik jednak jest świrusem ale zdrowym fizycznie i jest dla niego szansa życia, na prochach. I tak jak napisała powyżej Ilona, nie każde leki psycho robią z pacjenta zombi.
  25. To trzeba to jak najszybciej naprawić, nie bawić się już że go ktoś ułoży, ludzie chorują psychicznie przez całe życie i całe życie czasem muszą być na tabletkach. Nie jest już ważne czy on ma równo pod sufitem czy nie, najważniejsze żeby go wyciszyć, uspokoić, skutecznie, może wtedy i kennel i kaganiec nie będzie konieczny. Tylko leki muszą być konkretne a nie jakieś meliski czy inne stres outy. No i taka moja dygresja, może raczej kij w mrowisko, nie każdy trener powinien nim być, tak samo jest i z groomerami, weterynarzami i każdą inną profesją. Uważam że już po wypadku u Guccio, Tofik powinien być wspierany farmakologicznie, może wtedy wystarczyłyby lżejsze piguły, teraz uważam że bez twardych piguł się nie obejdzie, to lepsze niż go po prostu zabić.
×
×
  • Create New...