Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. No cóż, państwo pojechali. Mimisia darła się w niebogłosy, wczołgała się pod ławę nawet do siebie podejść nie pozwoliła, o podejściu do człowieka to nawet nie wspomnę, nawet mnie się bała. Z wyglądu się podobała, ale myśleli że jest mniejsza. To może być dobry dom, ale dla małego pieska, takiego do 5kg, który mógłby zamieszkać w bloku, więc jak takie są do adopcji to podsuńcie państwu, widać że lubią zwierzaki, ja bym im oddała psa do adopcji. Więcej może napisze Tysia po rozmowie z panią.
  2. Ach zapomniałam Wam jeszcze napisać, że na porannym spacerze spłakałam się ze śmiechu z Mimisi. Mamy dzisiaj wietrzną pogodę, Mimisia o mało nie umarła ze strachu, bo ją gonił.........dębowy liść.
  3. Poranna kawusia na dobudzenie, komu komu... Państwo zapowiedzieli się około czternastej. W zasadzie to nie mam pojęcia jak takie zapoznanie powinno wyglądać, do tej pory trafiały do mnie psiaki bardzo chore, na ostatnim zakręcie życia. Gdzie najważniejszy był spokój, opieka i podawanie leków. W domu, na zewnątrz na posesji, całkiem poza posesją. Najchętniej po zapoznaniu w domu, poprosiłabym byśmy podjechali bliżej centrum, żeby zobaczyli jak Mimi "spaceruje" w mieście, ale nie wiem czy się za bardzo nie wystraszą, bo w mieście to jest miotanie się a nie żaden spacer. No nie wiem, napiszcie coś, doradźcie.
  4. Taka właśnie jest Mimi. Niestety na przedmieściu, na naszym terenie spacerowym "miastowym" remontują duży budynek, huki, stuki, jakieś szlifierki czy inna maszyneria i finito, straciłyśmy teren. Strach, panika, ciągnięcie w krzaki, ani siku, ani koo. Musiałyśmy zmienić miejscówkę, ale nowy teren to i wszystko zaczynamy od nowa, czyli przyczajka, ogon pod brzuchem. Dzisiaj wyjątkowo się szarpała, ale co się dziwić, straciła znajomy teren. Całkiem w mieście, to tak jak już nie raz i nie dwa pisałam, rozglądanie się i gdzie by tu się wepchnąć w jakąś dziurę lub pod samochody, nawet najmniejsze nieznajome hałasy ją stresują. U mamy w mieszkaniu jest jak w czapce niewidce, siedzi na krzesełku za moimi plecami i nie ma jej, nawet najlepszego smakołyka nie przełknie. W naszym mieszkaniu, kładzie się i mnie obserwuje, ale jak jesteśmy same to widać że mniej jest spięta. Jak wracamy i wjeżdżamy na posesję, Mimi jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki zmienia się, mamy szczekanie, powarkiwania na powitanie domowników, smaczki odzyskują smak i aromat. Mimi potrzebuje mieć swój własny, mały, znajomy świat i człowieka do własnej dyspozycji. Jest trudnym psiakiem, to nie ulega wątpliwości, ale gdzieś na pewno jest ten człowiek i ten dom, który czeka właśnie na nią. Może to będzie własnie ten dom? Blisko dwa lata jest u mnie, więc wydaje mi się że taka jest i taka już zostanie. Trzeba do niej dużo serca, cierpliwości i wyrozumiałości. A tu mnie nadzoruje czy dobrze kwiatki podlewam ;)
  5. ` Dzisiaj wyprawa do miasta, Mimi jedzie ze mną, reszta odpoczywa w domku.
  6. Tysiu, ja jeszcze nie umieram ;) (mam nadzieję) Może faktycznie to nie miejsce na dyskusje, ale mnie również ciekawią ludzkie wybory i co nimi kieruje. Już tyle na dogo widzieliśmy dziwnych sytuacji, przeceniania własnych możliwości a później zwalanie winy na psa i zwroty z adopcji. Mnie zawsze ciekawiła ludzka psychika, ale faktycznie to nie miejsce na takie dyskusje.
  7. Tak, to prawda. Teraz tylko kwestia taka, co dla kogo ważniejsze, plusy czy te minusy ;)
  8. Takie są moje podejrzenia, dlatego bardzo dobre jest to że najpierw się z Mimi poznają, a potem będą mieli tydzień na myślenie. Proponuję od razu oprócz Mimi podsunąć państwu ze dwa pieski do wyboru. Takie bez problemów, umiejące chodzić na smyczy. Pani powiedziała że chce wychodzić z domu, z Mimi to będzie ciężko spacerować w pełnym tego słowa znaczeniu. Mimisia boi się wszystkiego, w mieście zero spaceru, na obrzeżach miasta jako tako, ale też jakikolwiek hałas, stukot, lub coś czego nie zna i panika, jak coś ją bardzo przerazi, to się potrafi ze strachu przewrócić. Jest strachliwa i płochliwa. "Spacery" po mieście zawsze będą dla niej traumatyczne i nic tego nie zmieni, choć jak wiadomo w cyrku tygrysy skaczą przez płonące obręcze, więc da się wszystko. Ze szczekaniem trudno coś powiedzieć, bo w drużynie to wiadomo, coś stuknie, puknie na zewnątrz i całe towarzystwo ujada, ale tylko Mimisia wyje ;) No, ze znaczeniem też nie wiadomo jakby było, a tu wydaje mi się że pani jest uczulona, bo kociak jej zasikiwał wszystko. Tak więc, nie ma co gdybać. Zobaczymy co czas przyniesie. Przyjadą to posiedzimy, porozmawiamy, poobserwują sobie Mimi, przejdziemy się na spacer, pani spróbuje jak wyglądają "spacery" z Mimisią, a potem niech myślą :)
  9. Spokojnie poczekajmy, spotkanie wyjaśni wiele, tym bardziej że państwo będą mieli cały tydzień na przemyślenia. Trochę się obawiam wyobrażeń pani o wyglądzie Mimisi, oczekuje wyglądu kotopsa, a Mimi to normalny psiaczek. Pełen pomysłów ale jednak pies nie kot ;). Dobrego dnia wszystkim.
  10. Pani dzwoniła, umówiłyśmy się na sobotę około godz.14 Tysiu pw.
  11. Zobaczymy co się z tego "ulęgnie". Jeśli państwo się zdecydują przyjechać poznać Mimi, cukrować nie będę, bo najgorsze co mogłoby się przydarzyć to zwrot z adopcji. A znając naszą rudą "psychiczną pietruszkę" zachowanie z góry wiem jakie będzie. Mam nadzieję że państwo nie są z tych happy-happy, co to ze wszystkim dadzą sobie radę. Mimisia to trudny i wymagający psiak. Od państwa do mnie okazuje się, że jest 95km, więc można rzec "rzut beretem". No i tradycyjnie największy koszmar to ucieczka, wyrwanie/zerwanie smyczy, wysmyknięcie z szelek, co dla Mimi równałoby się z wyrokiem śmierci. W każdym razie, państwo od poznania Mimi będą mieli tydzień na przemyślenie i podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Dzisiaj na przykład mamy dzień szczochania, Psotka rano była u fryzjera, po powrocie nowe zapachy z salonu fryzjerskiego i mamy wszystko znaczone, a za Mimi idzie Psotka i poprawia, a ja za nimi z mopem, dwa rude koszmarki. Generalnie to od razu widać kiedy było jakieś spięcie, właśnie po nasileniu szczochania. I Mimisia to wyjec, lubi sobie pośpiewać arie operowe ;) A co do dziecka, to ja ręki bym nie dała że nie dziabnie ;), tu należało by być bardzo ostrożnym. No to chyba takie generalne wady Mimisiowe, szczochanie, wycie, konflikt z suczkami, paniczny strach i ewentualne kąsanie. Reszta to same zalety Tyle mojego gadu-gadu, cała reszta łącznie z decyzją należy do Tysi.
  12. Jak najbardziej należy się Mimisi swój własny pałac z piernatami na królewskim wyrku i jakiś kamerdyner lub dwóch ;). Mimi to urodzona jedynaczka. Jedyne co mnie niepokoi to Mimisiowa psychika po zmianie domu, ona jest bardzo wrażliwa, można powiedzieć że nadwrażliwa. Tu może być problem.
  13. TYsiu, jak Ty dzwoniłaś to ja nie mogłam odebrać, a jak oddzwoniłam to Ty nie mogłaś chyba odebrać. Tu na wsi mam bardzo słaby sygnał. Nie ma problemu z wizytą zapoznawczą u nas na wsi, tylko ze dwa dni wcześniej muszę wiedzieć, w tym miesiącu 27 i 28 odpada. Chyba że zapoznanie na neutralnym gruncie, bez reszty psów, to może jakiś park w Nysie, lub moje mieszkanie w Nysie. Jakby co jestem do dyspozycji. Z tym że ja żadnej wizyty PA nie zrobię, absolutnie. No i mam nadzieję że państwo są mniej więcej zorientowani jak zachowuje się bardzo lękliwy psiak. Trzymam zatem kciuki.
  14. Zwracamy się z uprzejmą prośbą o cierpliwość, to ostatni tydzień zapętlenia totalnego( mam taką nadzieję). U Mimi wszystko po staremu. Strach był, jest i będzie. Jest najmłodsza, więc ma najwięcej energii. Jak nie śpi to kombinuje, knuje, wymyśla. Połówka już całkiem podporządkowała sobie i mimo że strach jej towarzyszy, to i tak robi swoje patrząc mu w oczy, i wszystko potrafi na nim wymusić. Większość nocy przesypia mu na głowie. Niestety na spacer nie da mu się wyprowadzać, no i oczywiście szczeka na niego jak tylko ruszy nogami ;) Niestety rywalizacja z Psotką trwa nieprzerwanie, raz gorzej raz lepiej, kiedy jest gorzej widać od razu po intensywniejszym znaczeniu. Tysiu, ja tylko zaproponowałam, by jeśli to możliwe to szukać PDT na kolonie, może się taki znajdzie gdzie nie ma suczki. Poza strachem i panikowaniem, Mimisia jest naprawdę grzecznym, miłym i bardzo inteligentnym psiakiem. Jak się nic nie znajdzie, to trudno, przetrwała dwa razy, przetrwa i trzeci w hotelu ;) A to widok z okna, pojawia się sroka, karmniki pustoszeją. Zdecydowanie muszę umyć okno ;)
  15. Kochani, nie mogę się poskładać >do kupy< ;))) Obiecuję poprawę.................wkrótce. U Mimisi wszystko ok, pozdrawiamy wszystkie ciotunie serdecznie.
  16. Wpadam, a tu tyle czytania :), teraz muszę gnać do dentysty na pieszczoty, wieczorkiem poczytam i coś skrobnę. Serducho się trzyma, ale tarczyca, DNA i cukrzyca, przypuściły atak. Do wieczorka, u Mimi wszystko ok.
  17. Napakowana paka z papu, przyszła już dawno. Mimisia dziękuję. Wszysko ok, tylko ja trochę niedomagam, dzisiaj po południu wizyta u kardio, jutro z mamą do szpitala, więc wybaczcie nieobecność na wątku. Trzymajcie kciki za mła. Chryzantemkę zimującą zostawiam, pięknie kwitną, to ich czas :)
  18. Z Mimiśkowymi pazurami to nie taka prosta sprawa, ona ma bardzo dziwną budowę tych paluszków i stópek ;), jakieś takie jak nie psie. W przyszłym tygodniu mogę ją zabrać przy okazji Jeżynki do weta i skrócić pazurki, ale ona i tak nadal będzie miała szpony jak jaszczomp ;) Prastara skrzynia posagowa, pamiętająca może i rejmontowskie Lipce i Cerber, ewentualnie Gorgona, do wyboru ;)
  19. Dzisiaj wyprawa do miasta. Miłego dnia. Radek ma rację Mimi to wilkosioł ;) i jeszcze kilka składowych by się znalazło ;)
  20. Bo też ona ma iście wilczy charakter, ostrożna, nieufna, bojaźliwa, waleczna, inteligentna, cwana i uparta jak osioł ;)
  21. Nesiu I na niedzielny deser, premiera filmu "Mimi w akcji" , zawsze ją troszkę deprymuje kamera, ale gwiazdy tak mają ;), i jak widać zabawka nie stanowi żadnego wyzwania, raz-dwa-trzy i lecimy dalej coś upolować, lub podkraść ślamazarnym kotom ;)
×
×
  • Create New...