-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Pięknie dziękujemy za tyle miłych słów U Mimi wszystko ok, oczywiście oprócz strachliwej natury i "szorstkiej przyjaźni" z Psotką i Jeżynką (o znaczeniu nie wspominam, bo nic się nie zmieniło). A mój słaby charakter doprowadził do tego, że odpuściłam dziewczynom i postawiłam na parapecie koszyki, odzyskały okno na świat. I właśnie z parapetu Mimisia pozdrawia dogowych przyjaciół :)
-
Nie martw się Tysiu, widać to jeszcze nie ten człowiek ani dom. Lepiej że zrezygnowali teraz niż po miesiącu adopcji. Choć możesz mieć rację, że chodzi o wizytę, ale oddać psa bez wizyty, tak "na gębę"????? Mimisia niczego nieświadoma, wciąga wędzony świński ryjek i ma wszystko w głębokim poważaniu ;)
-
Nie było mnie kilka dni a tu takie wieści, ho hoooo :) Tysiu, pokaż pani te mniej atrakcyjne zdjęcia, żeby nie sugerowali się tymi ładnymi. Ja optuję za kilkudniowym pobytem Mimi u państwa zanim podpiszesz umowę. Już tyle pięknych, cukierkowych opowieści tu na dogo czytałam, jak to pies będzie miał dobrze i czas, i opiekę, i cierpliwość, dotyczących bardziej adopcyjnych psiaków niż Mimi, a później wychodziło wielkie NIC i zwrot jak uszkodzony klamot na gwarancji, więc na razie podchodzę do entuzjazmu pani z rezerwą. Wiem, jestem już zgorzkniała i nie wierzę już ludziom za grosz, dlatego dobrze że o Mimi nie ja decyduję uffff... U nas wszystko ok :) Elu, uśmiałam się z Twojej interpretacji ortograficznego kunsztu naszych rodaków :) Pszyczymajcie dla mnie piesie bomi ona podobiesie, Szypko po niom sie udajem Zara jutro pod dźwi stajem.
-
Tysiu, niestety tak teraz jest, ludzie słyszą ale nie słuchają i widzą tylko to, co chcą zobaczyć, są zafiksowani na tym co sobie uroją i przez ten pancerz się nie przebijesz z własnymi informacjami, dopiero jak łupną łbem w rzeczywistość, nagle odzyskują słuch i wzrok, niestety rzadko to dobrze wróży psiakom. Jak kiedyś zjawi się ktoś, kto w zderzeniu fotografii z rzeczywistym wyglądem i zachowaniem, wykaże zainteresowanie i chęć adopcji, a po kilkudniowej karencji na przemyślenia nadal będzie zainteresowany, wtedy można podjąć decyzję. A może nawet kilkudniowy próbny pobyt by się sprawdził, można to przecież potraktować jak mini kolonie. Mimiśka jest psychicznie nadwrażliwa i ostatnim co bym dla niej chciała to zwroty z adopcji lub puszczenie luzem by się pozbyć kłopotu. Wiem co piszę, bo mam takiego bumeranga, kota Krzysia, kilka razy zwracany był do schronu po kilkudniowych pobytach i "dyscyplinowaniu". Standardowe podejście -Coooo ja nie nauczę???-. Krzyś był bity, znaczy się uczony. Po którymś zwrocie, kierowniczka wstrzymała adopcję Krzysia i takim oto sposobem trafił do mnie. To znaczy pewnie by nie trafił, bo niby czym ja się różniłam od innych, ale kilka miesięcy wcześniej wzięłam od nich Skarpetkę, kota również specjalnej troski, choć wybrałam innego, ale to Skarpetka najbardziej z całej kociarni potrzebowała natychmiastowego domu. Krzyś jest u mnie osiem lat i nadal boi się kuwety jak ognia, tyle za nią zebrał "lojtów" że nie może jej, kuwecie znaczy, wybaczyć po dziś dzień ;) Krzyś to ten duży.