-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Próbowałam znaleźć na ich stronie fejsbukowej zdjęcia Tofika i nie znalazłam, a wydaje mi się że kiedyś były, może czas iść do okulisty. A nie ma kogoś z tej miejscowości gdzie mieści się Artemida żeby podszedł sprawdził o co chodzi. Myślę podobnie jak Poker, czy on jeszcze żyje? Pamiętam jak gremialnie odrzuciliście psychotropy, teraz Tofik siedzi w kenellu, może mniejszym niż boks w schronisku.
-
Witajcie, witajcie, odzyskałam dostęp do świata, co prawda na sznurku jestem, bo awaryjny laptop jest po przejściach, kilku upadkach itp., ale śmiga nie najgorzej. Mam nadzieję że zepsuty da się naprawić bo mam na nim wszystkie zdjęcia tegoroczne, reszta nieważna. Oczywiście paczucha dotarła Tysiu, wybacz, ale ja nie czuję się na siłach, żeby napisać tekst do ogłoszeń. Po mojej charakterystyce myślę, że nawet durnych telefonów byś nie miała. Jeszcze przeżywam ostatnią wizytę i jestem urażona za Mimisię, chociaż ona ma to w nosie. Wyraźnie wyróżniony był Yoshi i Psotka, a Mimi i Jeżynka potraktowane jak dwa pasztety. Wrrr... A poza tym no co można napisać, że nienachalnej urody, do tego strach i panika, a z drugiej strony próba dominacji nad słabszymi, szczekliwość, no i w sprzyjających warunkach kłapanie zębami. Jej zalety są głęboko ukryte i na pierwszy rzut oka ich nie widać, niestety mało kto teraz patrzy sercem. Nikomu nie chce się trudzić miesiącami by zasłużyć na zaufanie psa. A ja leżę i leżę i leżę, i nikomu nie ufam, i nikomu nie wierzę...;) A jak tam u Was przedświąteczne przygotowania, ja jestem w lesie, ale nie bardzo mnie to rusza ;)
-
Wszystko ok Hop, ale chociaż z daleka powinni chyba zobaczyć jak wygląda pies, bo jak sama zauważyłaś Mimi jest......jaka jest ;), a ludziom się wydaje że to jakiś ratlerek, pińczerek czy insza sarenka, i nie dociera do nich nic. Dlatego napisałam żeby Tysia durnymi telefonami sobie głowy nie zawracała, szkoda zdrowia i czasu. A że dziewczyna z niej grzeczna i kulturalna, no to pozwala sobie zawracać głowę różnym dziwnym telefonującym...
-
Tysiu, szkoda zdrowia na durne telefony, od razu odrzucaj, lub mów że nieaktualne. Blok i centrum od razu eliminuj, szkoda Twojego czasu i nerwów. Dzieci też, bo ręki sobie nie dam uciąć że nie ugryzie. Spokojne przedmieście, bardzo spokojni ludzie, wręcz ślamazarni byliby ok, Mimi nie znosi energicznych ludzi, i w mowie, i zachowaniu. Mimisię musi ktoś pokochać taką jaka jest. I może faktycznie wstawiaj te mniej korzystne zdjęcia, żeby takie zaskoczenie (jak ostatnio) potencjalnych chętnych wyeliminować w realu. A najlepiej jakbyś na kolejne takie spotkanie, jeśli się nadarzy, przyjechała, to byś zobaczyła jaka Mimi jest towarzyska. Raczej powątpiewam że uda Ci się dla niej znaleźć dom stały, bo kto zechce takiego psiaka który na poznaniu się, wściekle szczeka non stop, ucieka w czarną dziurę no i prezentuje się jak czupakabra. Śmiem twierdzić że poznanie, powinno się odbywać gdzieś w parku, na neutralnym gruncie, choć i tak nie wierzę w powodzenie. Na pocieszenie mogę napisać że jak zdrowie i okoliczności pozwolą, to mam zamiar siedzieć na wsi przynajmniej osiem lat, więc na spokojnie szukaj tego domu dla dzikiego Dingo vel Mimi. Tysiu, ja już podawałam termin przyszłorocznych koloni?
-
Generalnie Psotka nie nosi ubranek, ale teraz po strzyżeniu, jest jej zimno na spacerach i się trzęsie, w domu w kubraku nie chodzi bo jest ciepło, termostat ustawiony na 21st., a jak jeszcze zapalimy w kominku to się można ugotować. Choć w zasadzie Psotka bardzo lubi być otulana i przytulana. Lubi ciepełko. W zimie na spacerach ubranko ma także Mimi, bo się telepie jak galareta. Ano właśnie Hop, dokładnie powieliłaś reakcję tych państwa, którzy przyjechali poznać Mimi. Ona jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde, raz delikatna i krucha a raz wilczyca. Nesiu, u nas ciepło, słonecznie, ale wieje jakby chciało urwać głowę razem z płucami. A teraz proszę się ustawić w kolejkę do fryzjera ;)
-
hoł hoł hoł czy jakoś tak ;) Mimisia ma mikołajki Mimisia choć zaspana, ale pięknie dziękuje :) No i trutututuuuuuuuuuu Mimisia po prawie dwóch latach odwiedzania mojej mamy w mieście, odważyła się zeskoczyć na chwilę z krzesła na podłogę i przejść się po kuchni, a potem leżała sobie pod krzesełkiem na którym siedziałam. Może to Wam pokaże jakiego serca i cierpliwości będzie potrzebował ewentualny Mimisiowy DS.
-
Jest tak dlatego, bo Mimi jest bardzo fotogeniczna, widziałam to w oczach tych państwa którzy przyjechali na zapoznanie. Wrażenie jakby zobaczyli innego psa niż oglądali na zdjęciach. Patrząc jak komunikują się między sobą ludzie młodzi mam wrażenie że wracamy do pisma obrazkowego. Chichot czy tam koło historii, które ponoć zawsze się obraca ;) Dzisiaj wyprawa do miasta. Z Mimi.
-
Dzisiaj dzień rozpoczął mi się o trzeciej nad ranem. Mimisia zaczęła stepować po panelach w sypialni naprzemiennie z bieganiem do ganku. Taaaaaak mi się nie chciało wstawać, myślę sobie -aaaaaaaaaa tam, najwyżej rano posprzątam-. Mimisia jednak ścisnęła mocno swoje cztery litery i zaczęła stepować ze zdwojoną mocą cóż było robić, poszłam w tą zimną noc, w piżamie i szlafroku, w kapciach, tyle mojego, że było piękne, przejrzyste niebo. Widoczność wyjątkowa, krystalicznie czyste niebo i widoczne Plejady. A potem nie mogłam zasnąć do piątej Teraz Mimisia śpi sobie jak suseł, a mnie głowa napiernicza. Dobrego dnia.
-
Mimi waży 7,4. Żebra czuć normalnie, tkanki tłuszczowej nie wyczuwam, jeśli jest to gdzieś w środku. Nie da się ukryć, Mimisia zmężniała, jest już dorosłym psem, chyba już trzylatkiem? Tysiu, moje psiaki są na karmie Light. Jeśli Mimi mam nie podawać light i ograniczyć jedzenie to nie ma sprawy. Tylko jaką karmę dla niej kupić i jaką gramaturę na dzień odmierzać. Dzisiaj konfiguracja odwrotna. Mimisia w końcu Psotkę wypchnęła z legowiska.
-
Witajcie, z rana kawa obowiązkowa :) No tak, Mimisia jest z całej czwórki najwyższa, natomiast wagowo jest druga, zaraz po Psotce, ma pomiędzy 7-8kg, chciałam ją nawet zważyć przed chwilą, ale mi padła waga, tzn. bateria, po południu zapodam Wam Mimiśkową aktualną wagę. Informuję uprzejmie że jeśli Mimi dobije do 7,5 to dołączy do mojej bandy karmionej Lightem. Koło południa będzie chwila prawdy ;), czy święta będą sute czy dietetyczne ;)))))) Dobrego dnia.
-
Pomału dotarło do mnie że znalezienie dla Mimi domu będzie graniczyło z cudem. Po takiej prezentacji zapoznawczej NIKT jej nie zechce. Chyba że znajdzie się taki ludź na którego Mimi zareaguje inaczej i który jakimś cudem zobaczy w niej to, co ja po kilku miesiącach aklimatyzacji. Bo przecież na podwórkowego psa, przemykającego ze strachu pod krzakami, to Tysia jej chyba nie wyda. Mimichol już doszedł do siebie, tylko strasznie się nudzi, bo jestem przeziębiona i spacery są krótkie, więc musi energię rozładować w domu. Nesiu, blackfrajedeje w sklepach mnie nie ruszają, a jak sobie pomyślę ile niepotrzebnych rzeczy ludzie kupią w ten weekend to mi ich prawie żal...;) ...ale za jakiś sensowny black friday w zooplusie to bym się nie pogniewała :))) Miłego weekendu
-
Tysiu, myślę że ta pani była zbyt ekspresyjna dla Mimi. Energiczne osoby, gestykulujące, głośne, Mimisia traktuje jak śmiertelne zagrożenie. Ty jesteś spokojna i łagodna, to i Mimi inaczej na Ciebie reagowała. Mnie również Mimi zaskoczyła. Na pewno jedno się zmieniło, Mimi nie podsikiwała ze strachu ani nic innego i mimo że leżała wczołgana pod ławą, to była bojowa. Ja wiem jak to dziwnie wygląda co napisałam -spanikowany, bojący się, bojowy pies- ;), no ale tak to było. Co prawda spod ławy, ale dzielnie broniła domu ;) A dzisiaj znowu doprowadziła mnie do płaczu, ale ze śmiechu. Chyba chciała niebo osikać, bo taką stójkę walnęła że fiknęła przez głowę na plecy. Nooo taka akrobatka. Hihi, pamiętam że miałam takie same problemy w szkole, jak nauczycielka kazała nam stać na rękach.
-
Tak, patrząc z boku wszystko jest jak było, ale ja czuję że Mimi odrobinę cofnęło się zaufanie do mnie. Anula opisała dom idealny, szyty jak na miarę dla Mimi, niestety taki dom znaleźć graniczy z cudem, bardzo marnie widzę adopcję Mimisi. Mam wrażenie że przez ostatnie dziesięciolecia nasze społeczeństwo, zresztą nie tylko nasze, stało się delikatnie mówiąc jakieś dziwne, ewolucja skręciła nie w tą stronę co powinna. Dobrego dnia.
-
Na niedzielny poranek najlepsza oczywiście... Mimisia dziękuje za dobre słowa Mimisia trochę lepiej, ale do poziomu sprzed wczorajszych traumatycznych dla niej przeżyć jeszcze nie wróciła. Co prawda spała na swoim ukochanym miejscy, czyli pomiędzy naszymi poduszkami, ale energii jej ubyło, chyba musi naładować akumulatory bo się wyczerpały, więcej leży niż kombinuje, ale jak na nią spojrzę to pomacha mi ogonkiem. Noooo, wczoraj też mi się od niej oberwało, parę razy na mnie napyszczyła, ze trzy razy tak bez powodu stanęła przede mną nagadała, nagadała i poszła. A teraz tak na chłodno. Pies to inicjatywa pani, ale widać że pan nie ma nic przeciwko. Jak już wzięłam Mimisię na kolana bo nie można było zamienić ani słowa, to pan nawet próbował coś do niej zagadać, ale warczała na niego jak stare wilczysko. Jak tylko postawiłam na podłodze to wczołgiwała się pod ławę i darła pychol. Że to nie to, to było widać od pierwszego spojrzenia na Mimi, pani chyba spodziewała się ratlerka, bo tylko pyszczek wchodził w rachubę, ale samego pyszczka to Mimi oddać nie chciała. I pani chyba miała inne pojęcie o lękliwym psie, żeby ludzie rozumieli chyba trzeba wrócić do -dziki pies-. Mam wrażenie że ludzie lękliwego psa wyobrażają sobie jako trzęsącą się kulkę, co to ją można do serca przytulić i głaskaniem wszystkie strachy ukoić. A tu bang! Wyskoczyło dzikie dingo, wścieklizna z jeżozwierzem na grzbiecie. I tu pan był bardzo spokojny, pani ekspresyjna, czego Mimisia nie lubi panicznie ;) Tiaaaa, tak to z bojącej się za przeproszeniem dupy, wyszła czupakabra albo inksza puszczańska wilczyca. I to by było na tyle.
-
W domu Mimisia zachowuje się normalnie, choć teraz jakby się trochę obraziła na mnie. Połówka już drugi rok obszczekuje i podgryza, ale też śpi u niego na poduszce, albo leży koło niego na fotelu. Jak coś na nim chce wymusić, to patrzy mu w oczy i żre go w nogę. Na spacer z nikim oprócz mnie nie pójdzie. Obcy to wróg śmiertelny, czy to człowiek czy kawałek papieru na wietrze. Państwo myśleli o mniejszym piesku, Mimisia kolosem nie jest, jednak te długie łapki wizualnie ją powiększają. Zachwalałam Mimisię, że inteligentna, mądra, pocieszna, wesoła, ale Mimiśka tak się zaprezentowała że strach. I niestety, czarno widzę adopcję Mimi, bardzo żałuję że nie nagrałam jej występów, ale pani pewnie opowie Tysi jak wyglądało to zapoznanie. Niestety od telefonicznej rozmowy z panią spodziewałam się takiego wyniku, pani spodziewała się psa wielkości kota, kotopsa. No i nie aż takiego dzikusa.