Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Oby Twoje słowa okazały się prorocze, bardzo się martwię. Czy los da mi szansę?
  2. Mi się często takie wtopki zdarzają ;)
  3. Od obiadu, obiadek jeszcze zje. Ostatni posiłek kazali dać około południa w poniedziałek. Zapraszam na bazarek książkowy, nadal na operację Duszka.
  4. Elu, Duszek w domku, to znaczy w swoim prywatnym salonie-łazience ;), łazienka duża z oknem, kontakt przez szparę z domownikami, po co miałby siedzieć w lecznicy. Tym bardziej że Dusio się zrobił wybredny jak francuski kotek ;), suche bleee, mokre bleee, surowe mięsko mu dawaj, kurczaczka i indyczka, barfny kotek, a na okrasę smaczki kocie ;) W poniedziałek od obiadu ma pościć, tylko woda, chyba mi serce pęknie. A tak w ogóle, to mogła mi wetka nie mówić o możliwości powikłań, bo ciągle myślę o tym.
  5. Serdecznie Gabrysiu dziękuję
  6. Poranny NIUS ;) Umyłam sobie włosy, zawinęłam turban z ręcznika i sem kafkę piję i lukam na dogo, a Mimi dziczy po całej chałupie i wszystkim dokucza, bo siem nie chcom z niom bawić w gryzienie siem po nogach. Chciałam zołzę skarcić, słownie oczywiście, sie mi głowom machneło, ręcznikowy ogon przeleciał mi przez głowę i se zwisnoł w dół, a Mimiśka odpaliła turbo doładowanie i z szybkością ponaddźwiękową ledwo łapiąc zakręt wyrwała do sypialni. Za chwilę robi kuku zza winkla co mi się ze głowom stanęło, czy mi spadła na glebę czy cóś innego. Jak zobaczyła że głowę mam tam gdzie mieć powinnam, to wróciła na salony i siem grzecznie bawi, moim kapciem. ...się pośmiałam z rana...a jak wiadomo śmiech to zdrowie...
  7. Wiem Elu, taka dupa wołowa ze mnie ;) (przepraszam za słownictwo) Dobrej nocy wszystkim i miłych, kolorowych snów :)
  8. Tego zazdroszczę, ja wtedy wpadam w czarną dziurę i cementuję się w skorupie jak ślimak na zimę i mnie nie ma. Nie widzę, nie mówię, nie słyszę ;) Dziękuję za serduszko które chciałam Ci dać ;)))
  9. Dałabym Ci Elu serduszko, ale mi się skuńcyły, zbyt rozrzutna dzisiaj byłam, ja nie jestem taka twarda, niestety.
  10. Dziękuję Pokerku za zakup cegiełek. Pół roku to bardzo długo a gdyby nie pogorszenie zdrowia to może by tak dalej wegetował. Ja nawet nie znam tej dziewczyny, wiem tylko że jest jedna na terenie gdzie mieszka, do tego wysoko w drugiej ciąży, ma rodzić na dniach, a może już urodziła. Pomaga kotom jak potrafi, łapie, sterylizuje, szuka domów, a sąsiedzi dokuczają ile mogą. Oby tylko wszystko skończyło się dobrze. We wtorek chyba jajko zniosę z nerwów.
  11. Pokerku, Duszek jest młody, około roczny, czyli pewnie z jesiennego zeszłorocznego miotu. Karmicielka dopiero od pół roku zauważyła problemy z oddychaniem, więc nie wiem czy wada nabyta czy wrodzona. Zespół który będzie Duszka operował, ma doświadczenie w przeprowadzaniu takich operacji, wetka będzie asystować. Nie chcę nic pokręcić bo medyczna terminologia jest mi obca, ale wszystko się będzie rozbijać o ten zastarzały stan i zrosty? Może coś pokręciłam, ale tak zrozumiałam. Elu, to co dla Ciebie jest oczywiste, dla wielu wcale oczywiste nie jest. Nieraz lecą kamienie na forach i celnie trafiają, jak wiele forumek już odeszło... Elu, skarbniczko Duszkowa, niestety zbieram teraz na operację, ma być ze zniżką, skleciłam na razie bazaruniunio, jutro jeszcze dwa malutkie chcę otworzyć. Moje bazarkowe doświadczenie jest zerowe, jeśli ktoś kupuje cegiełki to od razu wysyła się konto do wpłaty, czy dopiero po zakończeniu bazarku? Bębenku, całe szczęście że płuca są dobre, mimo przebytego zapalenia, inaczej nie byłoby szansy, a tak to można mieć nadzieję. A tu jest mój pierwszy w życiu bazarek, zajrzyjcie, podnieście, zapraszam
  12. Wrócili, tylko nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Stan płuc po wyleczonym zapaleniu jest...całkiem dobry, ale..., zawsze jest jakieś ale... Proszę o nieocenianie karmicielki, dobrze że są tacy ludzie, a ciskać oskarżeniami w innych jest bardzo łatwo, więc tych co pierwsi chcą cisnąć, zapraszam na zadupie na końcu świata by zrobić rewolucję w walce o dobro zwierząt. Rozjaśnia się powoli przeszłość Duszka, z problemami oddechowymi żyje już pół roku, zapalenie płuc i ciężki stan kota skłonił karmicielkę do zawiezienia go w ostatnim czasie do weta. Dzisiaj Dusio pojechał na konsultację i badania, troje lekarzy debatowało nad nim, niestety to nie płuca są największym problemem Duszka, raczej najmniejszym. Duszek jest ofiarą człowieka, prawdopodobnie został skopany lub uległ wypadkowi komunikacyjnemu, choć w miejscu w którym bytował wypadek jest mało prawdopodobny. I byłby tak wegetował do szybkiego końca gdyby nie zapalenie płuc i wyjazd do weta. Dusio ma jelita w klatce piersiowej, żyje tak już pół roku. Jedynym ratunkiem jest operacja, ale nie dają 100% pewności, być może w czasie operacji trzeba będzie mu pomóc przejść za Tęczowy Most. Operacja we wtorek. Tak więc będą potrzebne fundusze na operację a nie koncentrator.
  13. A to jedyna aktywność fizyczna jaką może bez skutków ubocznych wykonywać Duszek :), uwielbia to robić :)
  14. Duszek pojechał na rtg i konsultacje, czekam z duszą na ramieniu, potrzebne kciuki. Bardzo się boję, na razie nie ma telefonu, więc chyba wszystko przebiega ok.
  15. Witamy się z rana, z kubłem kawy w ręku Mimisia dzisiaj grzecznie przespała całą noc, grzeczna dziewczynka :) Pokerku, Duszek jest pod opieką wetów a bytowo pod moją, dzisiaj jedzie z wetką na rtg. Dobrego dnia wszystkim.
  16. Witaj w kocim klubie, Filcak bardzo podobny do mojego Myszkina, który spadł mi z nieba prosto w krzaki, jak go "odrobisz" to będzie piękny koteł. Czasem myślę że Bóg robi z tych kotów śnieżki i rzuca z nieba w kociarzy, żeby im się na tym padole łez nie nudziło ;), we mnie wcelował jedenaście razy. Będę zaglądać :)
  17. ...Potem Rozglądnij się wkoło Ale nie w górę Patrz nisko I – może wystarczy zawołać, On może być już tu blisko… A jeśli ktoś mi zarzuci, Że świat widzę w krzywym lusterku, To ja powtórzę: On wróci Choć może i w innym futerku… (Franciszek Klimek) Niedawno pożegnałam Rysia i zaraz na mojej drodze stanął Duszek. Duszek ma chore płuca, zwłóknienie dużej ich części, jest po ciężkim zapaleniu płuc, w trakcie leczenia. Jutro ma kontrolne rtg. Trafił do mnie w piątek, nowe miejsce, stres, nasiliły napady duszności, ale już w niedzielę Duszek zaczął się aklimatyzować, ciężkie duszności ustąpiły, interesuje się otoczeniem, apetyt mu dopisuje, a nawet zaczął wybrzydzać ;) Duszek ma zapewnioną opiekę i leczenie, więc nie potrzebuje stałego wsparcia finansowego, natomiast by mógł żyć lepiej, bardzo, bardzo wskazane by było, by mógł korzystać z koncentratora tlenu. Takie urządzenie kosztuje kilkaset złotych, będę się starała nazbierać na to urządzenie, bazarkami, cegiełkami. Skarbniczką Duszka zechciała zostać nasza nieoceniona Elik, za co jej bardzo serdecznie dziękuję A to nasz bohater i filmik z barfującym Duszkiem, zapraszamy wszystkich i prosimy o wsparcie, choćby ciepłą myślą i dobrym słowem. Rozliczenie: wpłaty: 13.12 - wpłata od Elik +410zł 14.12 wpłata od Olenki z bazarku + 94 ---------------------------------------- Razem =504zł Wydatki: operacja -250zł zdjęcie paragonu na str.5 zwrot kosztów pocztowych za paczki z bazarków - 80zł sterylka - 80zł Razem ------------- 410zł 504 - 410 ----------------------------- stan konta na 20.12 = 94zł
  18. Wypożyczanie mija się z celem skoro używany można kupić za 400, tylko gwarancja 3 miesiące to mało. Niestety obecne miau to nie miejsce dla mnie, napisałam do modka o likwidację wątku i konta.
  19. Ja się wycofałam z Miau po rozpadzie opolskiej grupy, po odejściu Boo. Od tego czasu sama sobie radzę i pomagam na miarę własnych możliwości, jednak teraz koszt koncentratora mnie przerósł. Duszek zajął miejsce Rysia, tak chyba miało być.
  20. Patmol, ja się na nikogo nie obraziłam, absolutnie. Z Miau rozstałam się już z pięć lat temu, teraz nie odnajduję się tam. Dusio jest nadal w trakcie leczenia, źle zrozumiałam wetkę, on dostaje jakieś leki o przedłużonym działaniu, jak już pisałam w czwartek rtg, na namiot tlenowy nazbieram bazarkami z Bożą pomocą, może ktoś jeszcze pomoże. Nawet narażając się na lincz publiczny, nie będę mu fundować jeżdżenia w te i z powrotem setek kilometrów, bo właśnie emocje najmocniej prowokują u niego duszność. Tak, chciałam mu znaleźć dobry dom bez zwierząt, ale już nie chcę, bo najbardziej czego Duszek potrzebuje to spokój i jak najmniej emocji. Tak mi również mówiła wetka, ale ja durna pała chciałam dla niego lepiej i niechcący naraziłabym go na przerzucanie jak tobołkiem w te i we wte. U nas się już pięknie zaaklimatyzował. To Blue zwróciła moją uwagę na namiot tlenowy i za to jej dziękuję. Na Duszka nie zamierzam zbierać pieniędzy oprócz koncentratora tlenu, a żeby uniknąć oskarżeń i posądzeń szukam skarbnika który tylko skoordynuje wszystko do czasu zakupu urządzenia.
  21. Żyjemy, żyjemy Nesiu kochana Mimisia gupoli na maxa, w naszym statycznym domu energia z niej bucha jak lawa z wulkanu, szczególnie po piątej rano, cosik jej się w dupce poprzestawiało, bo standardowo to dawała nam spać prawie do siódmej. No diablica żeby zajęła się zabawkami, albo sobą, a ona szaleje po łóżku, wszystkim dokucza, gardłuje, bulgocze, charczy, podgryza. Jeszcze chwila i będzie spała w psim kamperze, choć pewnie wtedy zaszczekałaby nas na śmierć. Weekend będę miała troszkę luźniejszy to jakieś fotki trzasnę zołzie. Co do kocika to już się psychicznie oswoiłam, bo miałam właśnie psychiczny problem z jego chorobą. Pewnie wiecie jak się ucieszył Połówek z kolejnej biedy. Wątek na miau to jakaś pomyłka była, tematu nie będę rozwijać, kilka dobrych rad udało mi się uzyskać i to wystarczy. Kocio dostał ode mnie imię, swoje pierwsze w życiu, nazywa się Duszek vel Duszak, dostał swoje miseczki, swoją osobistą kuwetkę i (na szczęście dla Mimi) będę szykowała dla niego psi kamper ;), żeby brał czynny udział w życiu domowym, bo można powiedzieć że już się oswoił z "odgłosami", szczególnie to się tyczy szalonego rudzielca, bo reszta źwirzoków spokojna jest. Jest na lekach, ma spokój, ciepło, na czwartek umówione rtg. Moja wetka cwaniara, podpuściła mnie, manipulantka jedna, tiaaaa tymczas na zimę..., dobrze wiedziała że kota w takim stanie nie dam po zimie w gorsze warunki niż u mnie, o ile w ogóle Dusio do wiosny dożyje. Kotełek zdecydowanie barfowy, choć mokre kocie też skubnie, a nawet chrupkę czy dwie przekąsi, urobki w kuwecie jak się patrzy. Dusio ma ogromną wolę życia. Potrzebuję również "chińskiego ochotnika" na skarbnika, bo chcę wybazarkować dla Duszaczka koncentrator tlenu, za 700-800 można już kupić na alle..o całkiem do rzeczy, do tego namiot 250, czyli razem około 1000. Piszę na Mimisiowym wątku, na razie, ale w kocim (na dogo) założę mu wątek, jak znajdzie się dobre serduszko na skarbnikowanie i obfocę pierwsze fanty. Wtedy poproszę jakiegoś modka o wyczyszczenie tego wątku. Skarbniku przybywaj, Duszek Cię potrzebuje.
  22. Anulko, a mogłabyś coś więcej o tych inhalacjach napisać, czym i jak to robić. Duszek jest "wyleczony" nie kaszle, tylko nic nie może bo zaraz go dusi, siedzi i patrzy ciekawie wkoło, ale siedzi sam, ileż mogę w tej łazience siedzieć, staram się być często, tak mi go żal. Dopiero co pożegnałam Rysia, kota tak zmaltretowanego przez człowieka że opisać się nie da, to teraz Duszek z trzema łapkami po drugiej stronie TM, wetka mnie bardzo przepraszała że mnie z Duszkiem ożeniła, ale sumienie nie pozwoliło jej go uśpić, tylko nie wiem czy to dobre dla Duszka.
×
×
  • Create New...