-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Patrząc na kocika (nazwałam go Duszek) serce mi pęka, u mnie siedzi w łazience bo nie ma szans w stadzie, a powinien na podusi otoczony opieką, bez innych zwierząt, nie sądzę żeby długo pożył, jak patrzę jak ciężko łapie powietrze otwartym pyszczkiem to sama się duszę. Tuli się do człowieka. Założyłam mu watek na miau, może tam mi coś doradzą. Masakra. A co do Mimi, to muszę jednak napisać podanie do skarbnika o zakup młotka dogłowowego do usypiania Mimisi.
-
Dochodzi osiemnasta a ja kawuję się by dotrwać do wieczora i częstuję potrzebujących A to wina rudej zołzy. W środku nocy wykonała prawie godzinne oratorium przeplatane polką galopką, jak już byliśmy na tyle wściekli żeby jej urwać łeb, padła wyczerpana i zasnęła jak zabita, mając nas w ...głębokim poważaniu. Kitek ma wolę życia i apetyt, tylko że to za mało, siedzi cały czas w jednym miejscu, bo jak tylko się pokręci to zaraz ma problemy z oddychaniem, mimo że łazienka jest duża, to jego świat zamyka się w dwóch metrach kwadratowych. Wiem co to chory kot, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Kot niby "zdrowy", ale nic nie może. Czy płuca mogą się zregenerować tak jak wątroba???
-
Dzisiaj nie będzie o Mimisi. Wetka wyprosiła mnie żebym na okres zimowy wzięła do siebie kota. Ja uprosiłam Połówka. Kota dzisiaj przywiozłam. Jeszcze nie jest pewne czy on dożyje do wiosny. Był przeznaczony do eutanazji, bo jako bezdomny nie miał szans przeżycia. Od pół roku miał problemy z oddychaniem, od dwóch miesięcy był intensywnie leczony przez wetkę, pro bono oczywiście, niestety z płucami jest źle, są zniszczone czy jakoś tak, nie zapamiętuję tych terminów medycznych. Kocik ciężko oddycha, nie może się męczyć bo ma ataki duszności, prawie nie je, nie pije, zaglądam cały czas czy jeszcze oddycha. Zajął dużą łazienkę z oknem. Wetka wiedziała że się Rysiowa[*] łazienka zwolniła, dlatego zwróciła się o pomoc do mnie, schronisko to dla niego śmierć, zima bez ciepłego kąta również, pod blokiem gdzie bytował też go nie chcą, przeganiają, rozwalili budkę którą zrobiła dziewczyna, ta która kota zawiozła do wetki a wcześniej dokarmiała, nawet ławkę pod którą miał kącik wynieśli. Na wiosnę ma tam wrócić, jak dożyje. Po niedzieli wetka zabierze go do miasta na prześwietlenie płuc, żeby zobaczyć co z nich zostało. Przez zimę będę próbowała znaleźć mu dom, bo u mnie na stałe zostać nie może, granice wytrzymałości Połówka zostały wyczerpane do cna przez moją niewychodzącą dziesiątkę plus psy. Choć znalezienie domu dla takiego kota graniczy z cudem to jednak z pomocą znawczyń ogłoszeniowych coś spróbuję zrobić, ogłosić na Opole, Wrocław, może zdarzy się cud, bo nie wyobrażam go sobie z tymi płucami jako kota wolnożyjącego, on nawet muchy nie złapie. Takie jest życie wsiowego kota na zadupiu. A to kot, bezimienny jeszcze Jakby mógł to by wszedł człowiekowi do środka, taki miziak, cały czas ugniata ciasto na swoim pierwszym w życiu, prywatnym, nowiuśkim, prosto z Pepco dywaniku ;)
-
Co tu pisać, trochę podłamałam się. Na weekend przyleciała córka, mała ale ekspresyjna osóbka, Mimisia widziała ją raz na Wielkanoc, ze strachu się posikała i skupcyła, o szczekaniu nie wspomnę. Wydaje mi się że "normalnego" domu, Mimisia nigdy nie znajdzie, nadzieja jest tylko jeśli dom będzie w kręgach psiolubów znających się na psach. Poza tym że dzisiejsza noc do bani bo Mimi nasłuchiwała najmniejszych odgłosów z piętra i jazgotała okropnie, to wszystko ok, tylko niewyspani jesteśmy. Córa dzisiaj odlatuje, więc po dobranocce lulu i odeśpimy ;))) Strachajło nauczyło się straszyć kury, to znaczy straszą się nawzajem, raz Mimiśka kury a raz kury Mimiśkę ;) A żeby jeszcze pierwszo-listopadowy nastrój zatrzymać przez chwilę, pokażę Wam monument ze starego, zrujnowanego cmentarza, odwiedzam takie miejsca co roku i co rok są coraz bardziej zdewastowane, rozkradane. Ten jest wyjątkowy, już niewiele z niego zostało, rozkradziono już prawie wszystko. I bez względu czy ktoś wierzy czy nie, przesłanie jest dla wszystkich jednakie. Zdążamy wszyscy w jednym kierunku. Do domu Pana.
-
Tysiu, byłam na wątku dzikusków, czytałam, widziałam, aż się serce ściska z żalu, takie małe fajne okruszki, kiedy to dzikie rozmnażanie się skończy. Choróbsko nadal po mnie chodzi, gardło i ucho trochę puściło ale wlazło w oko, wszystko z lewej strony, ciekawe gdzie pójdzie z oka??? Wichura u nas okrutna, po podwórzu latają doniczki, gałęzie i inne sprzęty, co trochę wyłączają prąd, psiaki robią rundkę i ciągną z powrotem do drzwi. Mimi nadmiar energii rozładowuje w domu. Jutro podobno ma się uspokoić, oby. Współczuję tym którzy już ustroili groby, jutro będą szukać stroików i kwiatów po całym cmentarzu. Zostawiam rudzielca, roznosi ją energia.
-
To chyba jakiś zjadliwy wirus, mam to samo plus krtań, ha! plus tysiąc opryszczek i strasznie opornie to choróbsko odpuszcza. Jakbym potrafiła, to bym sobie wyrwała lewe ucho i pół szyi i byłabym zdrowa ;) Mimisia ma się dobrze, dostaje tylko świra bo spacerki teraz krótkie, więc musi w domu się wyżyć i coraz częściej obrywa od kotów, niestety. Nesiu wierna ciociu Mimiśkę mój Połówek przechrzcił na...Bojałka, ja bym jeszcze dodała Rozdartka ;) Wczoraj Psotka ściągnęła Połówkowi z chlebka wędlinę, chyba doszła do wniosku że powinien przejść na dietę ;), Mimisia ma z kogo brać przykład ;) Teraz wszystkie futra "zagniwają" a Mimi chodzi i kombinuje, co by tu...., a to skubnie drzewo do kominka, a to zwędzi kapcia, powarczy do siebie, tam szczeknie, to mnie ugryzie w nogę, ADHD do kwadratu vel robaki w du..e ;) Zdrowia chorym i wszystkim dobrego dnia
-
Żyję żyję, wszyscy żyjemy, tylko mi się pochorowało, ale tak zwyczajnie, standardowo, jesiennie ;) . Mimisia "prawie" grzeczna. Strachu pewnie już nigdy się nie pozbędzie, taki jej urok, przyszły domek musi ją pokochać taką jaką jest, a jest urocza i pomysłowa. Zostawiam grzecznego rudzielca w dwóch wariantach i idę kurować się dalej
-
Moja jednorazowa Lolciowa nie może nigdzie polecieć bo nie mam namiarów, proszę o numer konta do przelewu.
-
Kochani, ostatnie dni pielgrzymowałam po lekarzach. Niestety jesień znowu przynosi zaostrzenia schorzeń, moich wiernych przyjaciół ;) Choć do Mikołaja jeszcze sporo czasu to Mimisia dostała prezent, to co kocha najbardziej, papuniuniu :) Mimi kocha jeść, gdyby jej nie pilnować to wyglądałaby jak kasztanowy ludzik, cztery zapałki i kasztan w środku. Ona i Jeżynka mają miski spowalniające, a i tak kończą szybciej niż Psotka z Yoshim. Mimisia wtedy dostaje "kociej mordki" że inni jeszcze mają coś w miskach, tak być nie może, próbuje się dopychać na siłę do ich misek, oczywiście nie pozwalam na to i Mimi jest nieszczęśliwa. Natomiast do jej miski nikt nie może podejść na odległość metra bo zamienia się w czupakabrę, tylko ja mogę mieszać jej palcem w misce. Mimi dziękuje za pyszną przesyłkę. A tak odchodząc od pieskiego tematu, ciekawe jak Tysi idzie pisanie pracy. Ja choć miałam szczere chęci przeczytania pracy magisterskiej mojego dziecka, to poza dłuuuugi i skomplikowany tytuł nie przebrnęłam ;))) Miłego dnia wszystkim i choć pochmurno to życzę w duszy.
-
Jednorazowa dla Lolusia 50zł, więcej nie dam rady, proszę o konto na pw.
-
Stefcia mała suczka z Podlasia chce kochać ludzi i być kochana....
jaguska replied to doris66's topic in Psy do adopcji
Jeśli więc będzie blisko dno w skarbonce Stefy proszę daj sygnał, zawsze jakimś grosikiem się podzielimy :) -
Mimisia nie jest zła, ona jest jak niesforny dzieciak, mała chuliganka i bojąca d..a w jednym, wychowana dobrze też nie jest bo ja sama nie jestem wychowana i bon ton to nie moja bajka. Gdyby miała wrócić do mnie po tym poprawczaku to zaprawdę powiadam Wam - byłaby to kasa wyrzucona w błoto. Jeśli koniecznie cza ją wychować, to najpierw niech się znajdzie ten jedyny domek i poczeka sobie na nią przez okres szkolenia. Jakimś cudem udało mi się dobrze wychować moje dziecię, bardzo dobrze zresztą, więc obowiązek wychowawstwa w życiu mam odfajkowany. Źwirzoka nie udało mi się wychować żadnego, u nas jest anarchia i totalna wolność. Tak niewiele żądam Tak niewiele pragnę Tak niewiele widziałem Tak niewiele zobaczę Tak niewiele myślę Tak niewiele znaczę Tak niewiele słyszałem Tak niewiele potrafię Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem Wolność kocham i rozumiem Wolności oddać nie umiem
-
Kołysanka na dobranoc ;))) "Biegnie biegnie renifer przez Rosję i Estonię Biegnie biegnie renifer Opuścił już Laponię Biegnie biegnie renifer przez Łotwę i Suwałki Biegnie biegnie renifer W Łomży skręca na Marki Biegnie biegnie renifer przez szosę Białostocką zdąży pewnie przed nocką Bo szybciej białostocką Biegnie biegnie renifer oj biegnie biegnie biegnie Z wysiłku zaraz się zegnie Ale na razie wciąż biegnie"
-
Stefcia mała suczka z Podlasia chce kochać ludzi i być kochana....
jaguska replied to doris66's topic in Psy do adopcji
Pięknie, pięknie, nie ma co. Stałej nie mogę dać, ale piękną inaczej Stefanię od czasu do czasu wspomogę grosikiem. Proszę podaj mi konto na priv. -
Stefcia mała suczka z Podlasia chce kochać ludzi i być kochana....
jaguska replied to doris66's topic in Psy do adopcji
Zabłądziłam na ten wątek, jakoś ;) Czy ja dobrze zrozumiałam że dziewczyny które są odpowiedzialne za Stefę wymiksowały się z obowiązku i zostawiły ją Tobie w prezencie??????????