Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Witamy ciotunie Znowu smaży od rana, dla mnie zabójcza pogoda. Wróciła już dawna Mimisia-szalejka, wyczynia cuda, skacze, fika koziołki, podgryza, zaczepia, potem pada jak kawka i jest chwila spokoju. Mimi cykorem już chyba zostanie na amen i nowy domek musi pokochać jej cykoriadę. Pamiętacie taką zabawkę żabkę z wężykiem i gruszką na końcu, jak się ścisnęło gruszkę to żabka podskakiwała? Jak Jeżynka kichnie to Mimiśka podskakuje jak ta żabka, tak jest z każdym hałasem, co nie przeszkadza jej w szaleństwach, chwila strachu i dziczymy dalej. A ja się wczoraj regenerowałam, niestety ze średnim skutkiem, dzisiaj chodzę jak pająk z połamanymi nogami ;) Zwrot za sterylkę od piątku jest już na moim koncie, dziękuję skarbniczko
  2. I ja zaglądam do psinki, 12 lat to jeszcze nie aż taki babciowy wiek dla małego pieska:) Ciężko jest znaleźć domek chorującym starszakom, ale mam nadzieję że Vanilkę wypatrzy jakaś dobra dusza. Trzymam za to kciuki, mocno bardzo. Pozdrowienia zostawiam.
  3. Olenko, Mimiśka i tak jest cofnięta na maxa, więc jeden kroczek w tył to dla nas jest prawie niezauważalny ;) Już nie irlandzki krasnal tylko błękitny anioł, odpoczywa po kilkudniowych horrorach, jeszcze nie wie że to już koniec wizyt ;))) Musieliśmy zmienić kubraczek bo się Mimisia oszczochała i waliła jak stary nocnik, ale ładnemu we wszystkim ładnie :) Jak widać na fotce oddałam wredocie swoje kapcie, bo i tak nigdy nie mogłam ich znaleźć, to po co mi takie kapcie ;)
  4. Aaaaa jeszcze zapomniałam napisać czym mnie Mimi mooocno rozbawiła. Kiedy już wyszłyśmy od wetki i drzwi się za nami zamknęły, Mimisia tak mocno sobie odetchnęła że słychać ją było wokoło, takie solidne uuuuuffffffff....
  5. I już jesteśmy z powrotem. Wszystko się goi wzorcowo, dzisiaj ostatni zastrzyk był, ciężko, oj ciężko Mimisie pokazać wetowi, tak się potrafi przyspawać do podłoża jak monstrualna pijawka ;) Już w samochodzie dostaje trzęsawki i próbuje sobie wykopać dziurę pod siedzeniem żeby się ukryć, ale jak auto stoi to wskakuje na siedzenie i ciekawie patrzy przez szybę. U weta trzęsawka osiąga kulminację ;). Pomimo strachowych trudności w obsłudze, Mimiśka była bardzo grzeczna i dostała smaczka. Po powrocie przeleciała przez ogród z ogonkiem w dół, teraz jest już dobrze i leży kołami do góry na kołderce. Generalnie trochę się przez tą sterylkę i wyjazdy do weta cofnęła, ale nie jakoś tragicznie, najgorzej że nie przychodzi już do drzwi jak ją wołam, muszę iść do niej i zapiąć jej smycz, wtedy idzie. No cóż, coś za coś, jednak sterylka i czip to w przypadku Mimisi podstawa by zacząć choć myśleć o wybieraniu przyszłego domku. Miłego dnia cioteczki :)
  6. Witamy pięknie ciociunie pamiętające o nas Zaraz jedziemy na ostatnie kujki w Mimisowe pupsko. Spacerowałyśmy wczoraj, choć trudno nazwać spacerem parominutowe dreptanie z drugiej strony ogrodzenia, nie było tak źle...dopóki na horyzoncie nie pojawił się człowiek. Mimisia nie boi się nieznanego terenu, Mimisa boi się panicznie ludzi na obcym terenie.
  7. Dom dla Mimi musi być bardzo starannie wybrany, może nawet nie dom tylko człowiek. To nie jest wesoły kundelek, to strach i przerażenie. Tysi będzie bardzo ciężko znaleźć odpowiedni dom, a że miała z Mimiśką styczność to wie o czym piszę. Mimi się krzywda nie dzieje i nie trzeba jej wypychać na siłę do nie prześwietlonego na wylot domu. Trochę żałuję że nie mogę nakręcić filmików w chwilach paniki, bo wtedy muszę ją mocno trzymać i uważać żeby mimo wszystko nie wywinęła się z szelek. Domy z dziećmi odpadają od razu, miasta też (przynajmniej centra), choć ja nie wyobrażam sobie spacerów z Mimi nawet po przedmieściach. Powiem wam szczerze że ja sobie w ogóle nie wyobrażam domu dla Mimi, a Tysi współczuję weryfikacji chętnych. No i najważniejsze, ze strachu sika, więc rezydencje z dywanami, muzea i inne pałace odpadają. Człowiek dla Mimi to musi być, morze miłości, cierpliwości, wyrozumiałości i spokoju, nie wiem czy taki istnieje.
  8. Już wykasowałam. Anetko, dlatego wcześniej sygnalizowałam że lepszy byłby dla Mimi hotelik z wychowawcą, który by ją oszlifował. Mimisia do mnie jest ufna, skacze po mnie, rozdaje całuski, śpi ze mną, wskakuje na kolana, ale nadal boi się przypinania smyczy, choć sama przychodzi do drzwi, boi się jeśli jakikolwiek przedmiot zostanie przestawiony, boi się nagłych ruchów, hałasów. I jeszcze teraz te zachowania poza swoim terenem, jak na początku. Bardzo się boję żeby nie podzieliła losu Zorki, jeśli komuś czmychnie, nikt jej nie złapie i nikt jej nie znajdzie.
  9. Dziękuję Ci Sówko za rady, w miarę możliwości postaram się wprowadzać je w nasze życie. Jednak muszę przyznać że jestem podłamana i nie wyobrażam sobie Mimisi w mieście, a znowu w domku z ogrodem kto będzie chciał Mimi prowadzać na smyczy? I może się powtórzyć sytuacja z poprzedniego domku, puszczanie luzem a potem łapanki. Mimiśka jest super kopaczką i podkopanie się pod płotem nie będzie stanowiło dla niej problemu. Trochę mnie to wszystko rozwaliło, muszę się pozbierać. Tysiu, prześlę Ci fotkę z numerem na sms. Żadnych innych kosztów około nie ma, w tej kwocie na paragonie jest już wliczony dzisiejszy zastrzyk, tabletki i sobotni zastrzyk. Jedzenie też nie trzeba zamawiać.
  10. Aaaa jeszcze słówko do pani skarbniczki, zwrot za sterylkę na to samo konto, jedzonka nie trzeba.
  11. Doturlałam się do domu, ledwo żyję, pogoda straaaaszna jak dla mnie, ledwo zipię, zapowiadają załamanie pogody i burze z gradem. pożyjom uwidiom. Pupsko Mimisi zaliczyło już dzisiejszy zastrzyk, jeszcze jeden w sobotę. Rana ładna suchutka, bez obrzmień/zaczerwień, goi się jak na przysłowiowym psie ;) Wczoraj była jedna próba rozkubraczenia, ale w porę zauważyłam. Witajcie ciocie Nesiowata i b-b Dzisiaj wracam do sypialni, ja na podłodze kości odgniatam a Mimiśka skacze po fotelach i po łóżku jak królik. Całkiem doszła do formy i to już wczoraj. Wetka orzekła że Mimi jest ślicznym psem :) To były dobre wiadomości, a teraz te gorsze. Mimi poza znajomym terenem, nie funkcjonuje wcale, pełza po ziemi, ciągnie w dziury i krzaki, ogon przyklejony do brzuszka, masakra i tragedia w jednym. Trochę się podłamałam. Będę próbowała wychodzić a raczej wypełzać z nią gdzieś dalej poza znajomy teren, ale dopiero jak Tysia zarejestruje czipa, ale kiedy to będzie to nie wiem. Część posesji jest solidnie ogrodzona, spróbowałam ją spuścić ze smyczy, w Mimisiowej główce są nadal zakodowane łapanki z poprzedniego domu, nie chciała podejść za diabła, a łapać na siłę jej nie chciałam, zresztą ciężko by było bo Mimi to lux-torpeda. Dała się podejść na zazdrość, zawołałam Psotkę i zaczęłam ją miziać, zazdrosna Mimiśka od razu przyleciała upominać się o swoje, więc udało mi się przypiąć smycz. I to by było na tyle. Gdyby się tu napatoczyła koleżanka Sowa, to bardzo bym prosiła o poradę. Jak będę wychodziła z Mimi poza znajomy teren, w jaki sposób odwrócić jej uwagę, żeby nie skupiała się na swoich strachu i przerażeniu.
  12. Ja bardzo tęsknię do tamtych lat kiedy letnie temperatury oscylowały w granicach 24-26st, ale wtedy miałam totalny glebowstręt mieszkałam w mieście i miałam ksywkę pindrząca :))), teraz kiedy kocham wolność ponad wszystko i swoją faunę i florę, uciekłam na wieś, z pindrzącej nic nie zostało, to temperatury mnie zabijają i muszę prowadzić nocne życie ;). Jak nie urok to....przemarsz wojsk ;) Tobie również miłego i niech szybko mijają godziny w pracy.
  13. Ja też się dołożę, tylko proszę mi przypomnieć na pw.
  14. Witamy się z rana. Ciężką noc miałam. Jako że sypialniane łóżko mamy wysokie fest, spałam na........podłodze, żeby Mimi nie skakała. Nie dość że twardo to jeszcze wszystkie zwierzaki spały ze mną i na mnie. Połówek miał w sypialni luzik, a ja obklejona zwierzami, cztery psy i tysiąc kotów. Mimi teraz mnie pilnuje jak najcenniejszy skarb, prawie że z oczu nie spuszcza, jak nie śpi oczywiście. Tak fajnie zachmurzone było niebo, myślałam że coś porobię w ogrodzie, a tu żarówka zza chmur wyszła i chyba nic z tego nie będzie, niestety słońce jest dla mnie zabójcze, pstryk i wyłącza zasilanie. Znowu wypełznę na ogród dopiero wieczorem jak wampir ;) Mój ogród w tym sezonie przypomina dżunglę amazońską, masakra. Mimla życzy pięknego dnia cioteczkom.
  15. Pewna wróżka z Forum Ogrodniczego Oaza, zasiliła piękną kwotą Mimisiową skarbonkę Jutro pieniążki powinny być na koncie, proszę skarbnika o potwierdzenie jak przelew dojdzie.
  16. Jak ją zobaczyłam w tym kubraczku to od razu skojarzyły mi się irlandzkie krasnale ;)
  17. Elik, Anetko, Elisabeto, b-b, Nesiowata, Olenko, bardzo Wam dziękuję że byłyście z nami tego dnia było mi raźniej, bo mnie stres i niepokój dopadł, sterylka niby nic, ale... ...był spacerek, króciutki, było koo, było sioo, czyli ok :) Jednak jaśnie panienka trochę ofucana na świat cały Tak jak uzgodniłam z Tysią, założyłam z własnych pieniędzy, bo i tak w skarbonce jest za mało, ale jak się nazbiera to skarbnik zwróci mi poniższą kwotę na konto.
  18. O jak dobrze Eliku, UFFF...to bardzo dobre określenie :))) Eeee tam, Mimisi nie podobywało się na kocykach, poczłapała na sztywnych łapinkach do sypialni i jakoś wskoczyła na łóżko, wysokie łóżko, teraz śpi na mojej poduszce.
  19. Grosiki poleciały na konto.
  20. Jesteśmy w domu, ja zestresowana, Mimi naćpana, ale pomału dochodzi do siebie, popiskuje. Mamy tablety, a w czwartek zastrzyk, potem w sobotę. Na razie koszt z czipem 290zł, później sfocę opisany paragon, czipa zarejestruje Tysia jak się pokaże. Cena może podskoczyć jeśli Mimi pożre kubraczek, co sugerowałam wetce, żeby od razu doliczyła, bo nie przewiduję długiego życia kubraczkowi ;) Mimiśka wygląda jak irlandzki krasnal w butelkowej zieleni ;) Rudą Fiszę, operowało dwóch wetów, trzeci wet asystował, a co! Dziękujemy za kciukasy i prosimy trzymać dalej, jeszcze kilka dni, żeby nie było żadnych niespodzianek. Patrzyłam na rozliczenie, w skarbonce niewiele, brakuje do dzisiejszych wydatków, a bazarek zdycha :(
×
×
  • Create New...