Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Mimisia do poprawczaka się nie kwalifikuje, to prawie aniołek, wszyscy mamy wady, a owczarkiem nie jest i nigdy nie będzie, więc te jej wybryki nie są jakoś niebezpieczne. Domek dla Mimi mi się marzy, taki że się z opiekunem zakochają w sobie od pierwszego wejrzenia, ze strony Mimi to będzie miłość dozgonna, ona oddaje całe swoje serduszko, ale tylko jednemu ludziowi. Już niedługo Mimisię czeka potężny stres i mam nadzieję że podoła temu. Postaram się porobić nowe zdjęcia.
  2. To nawet nie chodzi o to że niezbyt zgodnie, tylko jakby obok. Gnębić Mimiście pozwala się tylko Psotka. Jeżynka to całkiem inna historia i Mimi czuje przed nią respekt, ale też na spacerach właśnie Jeżynki się trzyma. A synuś Yoshi to narzeczony Psotki i wcale z Mimi nie chce mieć nic do czynienia. Jak zaczyna dokuczać kotom, to one sobie radzą, albo wskakują na meble albo Mimiskę walą z liścia. O tak, ona i człowiek, nic jej więcej do szczęścia nie trzeba. Wieczorem na mojej poduszce jest pierwsza, KOCHA łóżko, łóżkowe wygłupy to jest to co Mimi lubi najbardziej, jednak są to wygłupy w pojedynkę lub ze mną. Jest kochana, przytulaśna i urocza, jak jelonek Bambi z Diseyowskiej bajki. Lubi spacery, tropienie, kopanie dołków (chyba za myszami), jest najlepsza w wyszukiwaniu syfiastych smakołyków, zabrać jej się nie da, bo jest szybka jak wicher i wciąga śmieci w locie. Mimi jest psem jednego człowieka, Połówka do tej pory nie akceptuje, czy jakoś tak. Jest pierwsza przy stole jak je, weźmie od niego z ręki, da się nawet pogłaskać ale warczy, po domu omija go łukiem. Pozwala mu spać w łóżku z nami ;) ale jak wyciągnie do niej rękę to warczy, ale nie kłapie. Mimi to aniołek ale rosną jej różki i kopytka :), no i strach, strach i strach....i strach, ale w porównaniu do początków to już jest baaaardzo odważny pies ;))) W stadzie Mimi na 100% się nie odnajdzie. Tysiu, co robimy z tymi książkami na bazarek? Gdzie wysłać?
  3. Nie jest to jeszcze żadna tragedia, ale zmierza w złym kierunku. Animozja między Mimi a Psotką postępuje. Tak i tym razem sytuacja stała się między nimi >napięta<, chciałam zabrać Psotkę bo to ona robi za ofiarę, omija, ustępuje z drogi Mimi, ale jej to nie wystarcza, (chyba byłaby szczęśliwa gdyby Psotka zniknęła), no i rzuciła się do mnie. Jeszcze niedawno byłoby to niemożliwym zachowaniem, a jednak..., za chwilę jest z powrotem przytulaśna i wesoła. Przy jedzeniu też się rzuca jeśli któreś zwierzę jest za blisko, co u nas jest niespotykanym zachowaniem. Oby ta kolejka szybko się posuwała, zanim Mimisiowy charakter całkiem się zepsuje. Dla mnie jest to nie do nie do pojęcia żeby w takim strachliwym ciałku rozwijała się agresja, i kochani zdaję sobie sprawę że to może być przez moje błędy. Mimi w nowym miejscu na pewno się cofnie, ale to da znawcy psiej psychiki tak nią pokierować od początku, żeby wyeliminować w przyszłości agresywne zachowania.
  4. Co się już założyło na Mimiśkę tego się już nie odzałoży ;), ale to są takie jakby "szczęki z zębami" zaciskane kombinerkami, takie jak tu http://www.bigielek.pl/product-pol-20493-Zapiecie-Uchwyt-Zaciskowy-z-lancuszkiem-13mm-1szt.html, najprostszy i najszybszy sposób, sekund pięć. Bo taki widok to miód na psiolubne serce, kwintesencja psiego szczęścia.:) Ja też w to wierzę i trzymam kciuki, ale musi najpierw trafić do odpowiedniego DT z psim wychowawcą, Tysia ją zapisała w kolejkę i oby to nie trwało zbyt długo, bo Mimi dzisiaj rano pierwszy raz wystartowała do mnie z zębami , zachowanie Mimi u mnie zmierza w złym kierunku i bardzo się martwię, musi mieć kogoś silnego nad sobą kto ją delikatnie spacyfikuje, mały piesek ale charakterny. Mimi nadal jest pełna strachu, ale mimo tego strachu pokazuje różki, strach strachem a różki rosną, są już większe niż u winniczka ;)
  5. Kiedyś robiłam bransoletki i zostało mi kilka takich zaciskowych zapięć :) i się przydało :) Mimi jako jedyna chodzi z "biżuterią na szyi, jaśnie panienka :)
  6. Figuniu, to jest bardzo słuszna myśl :), Mimi kocha łóżko i mogłaby w nim spędzić cały dzień, śpi, skacze, fika, tarza się, ale w tym łóżku musi być człowiek, co prawda sam na sam z łóżkiem też daje radę, dochodzą wtedy z sypialni warkoty, niestety moje psiaki się z nią nie bawią :(, ale też i Mimisi wcale do nich nie ciągnie, woli ludzia. Dlatego ciągle nie mogę zrozumieć jej oceny z DS, że ciągnęła tylko do psów a do człowieka wcale. Z łóżka w sypialni widać przez okno drogę-rzeczkę-drugą drogę i wszystko co tam się dzieje, tak więc miękko, milutko, a do tego świetny przegląd sytuacji co się na wsiowych drogach dzieje, można obszczekiwać przechodzących ludzi, samochody i wszystko inne ;) a jednocześnie wygodnie się wylegiwać w piernatach :) Nawet nie średnio tylko wcale, ale musi przywyknąć, bo tylko ona, pomimo zakropienia advocate przyniosła z ogrodu na głowie kleszcza.
  7. Zapomniałam wczoraj potwierdzić, przepraszam. Doszła oczywiście, Mimi już w niej paraduje :) Dorobiłam zapięcie z łańcuszka. Mimi zestresowana, bo oprócz obróżki zmieniałyśmy szelki, stare były już deczko zdemolowane ;) Zestresowana i obrażona, a trzeba jej przyznać, że jest mistrzynią ucieczek, kluczenia, omijania i wyrywania ;)...się.
  8. :) Pięknie piszesz Elisabeto Dla Mimisi chcę jak najlepiej, ale moja możliwość pomocy chyba się wyczerpała. Teraz potrzeba nauczyć ją poruszać się w pewnych ramach, zasadach, nauczyć pożądanych do adopcji zachowań. Najgorsze co mogłoby się jej przydarzyć to zwrot z adopcji. A ona jest kochana, radosna, przemiła, ale .... no właśnie, agresja, szczególnie do Psotki, która stała się smutnym pieskiem a była wesoła i skoczna jak iskierka. Ja nie rozumiem tych zachowań i nie potrafię jej pomóc. Raz się z kotami bawi i mizia, to znów chce je zjeść i skacze z zębami. Za jedzeniem zaczyna na mnie wskakiwać i próbuje wydrzeć jedzenie z ręki, próbuje kraść z talerzy, choć jedzenia jej nie brakuje. Nie chcę na nią krzyczeć, karcić, bo nie wiem jak to robić, nie znam psiej psychiki i mogę narobić więcej szkody niż pożytku. Z drugiej strony jest cudowna, przytulaśna, całuśna, ale tylko do mnie. Do tego bardzo delikatna i wrażliwa. Strachu w niej jeszcze ogrom, cały ocean. Wczoraj nie wyszła wieczorem na spacer bo...przestraszyła się szumu deszczu, a na siłę jej nie wyciągałam, wytrzymała do rana :). Grzmoty i błyskawice raczej ją ciekawiły niż straszyły, ale w domu na łóżku, koło mnie. Mimi będzie dla kogoś wspaniałym przyjacielem, kochającą pocieszką, według mnie najszczęśliwsza by była zostając jedynaczką, kochaną i koniecznie łóżkową. To ona właśnie najpiękniej rozwala się na łóżku :) Moim zdaniem Mimi jest psem jednego człowieka a człowiek powinien być jeden dla Mimi. Tak jest u mnie, ale może tam gdzie Mimi czeka w kolejce, okaże się że jest inaczej.
  9. Dobrej nocy życzy dziki pies ;) "Pora na dobranoc bo już księżyc świeci, dzieci lubią misie, misie lubią dzieci" :)
  10. Dzień dobry :) To oczywista oczywistość :) Gdyby Mimi była jedynaczką, albo dobrana do pieska który by ją zaakceptował to wydaje mi się że byłoby ok. Jednak moim zdaniem Mimi potrzebuje człowieka dla siebie, który ją będzie kochał i będzie dla niego oczkiem w głowie. Jest we mnie wpatrzona, zawsze blisko, Połówkowi da się pogłaskać, weźmie jedzonko z ręki, ale trzyma się z daleka, obszczekuje i byłaby szczęśliwa gdybym w domu była jedynym człowiekiem a ona jedynym psem. Tak jak Myszko napisałaś, do mądrego domu Mimi mogłaby moim zdaniem iść już teraz, ale jak wiemy ludzie często mają chęci do pracy z pieskiem, ale krótkotrwałe. Mam pięknego kota ze schroniska, takiego bumeranga, w końcu przestali go wydawać, od kilku lat jest u mnie. Dlatego bardzo bym chciała żeby Mimi choć na miesiąc - dwa trafiła w ręce dobrego psiego wychowawcy/psychologa który jej nada kształt, nad którym domek będzie dalej pracował. Bo Mimi mimo zapędów agreso-dyktatorskich jest bardzo delikatnym i wrażliwym psiakiem, nie mam na nią sposobu i wiedzy w tym temacie. U mnie jej zachowanie może się tylko psuć, dlatego "cisnę" Tysię. ;)
  11. Nie zamawiajcie karmy, suszone śmierdziele też mamy. Trzymajcie kaskę na tymczas z wychowawcą dla Mimisi. Tysiu, pamiętaj o odwiedzinach w weekend :) Mimisia, moim zdaniem dzikusem już nie jest absolutnie, tylko bardzo strachliwym psiaczkiem, ale radosnym, ciekawskim i kochanym. Jest jak diament, teraz dobry wychowawca musi jej nadać szlif by stała się brylantem, rudym ;) Dobrej nocy.
  12. Tysiu, widzę że w Twojej pamięci zapadł obraz Mimisi z pierwszego okresu, ona do obcych to już nie tak, że nogi gubi, tylko staje dalej, w bezpiecznej odległości, obszczekuje i pomału się zbliża, szczególnie jak gość nie patrzy, podejdzie i powącha, oczywiście tylne nogi zostawia po drugiej stronie pokoju ;), ale szybko można ją skusić smaczkiem i potrafi po niedługim czasie wziąć go od obcego z ręki. Mam nadzieję że to wszystko będziesz mogła zobaczyć jak przyjedziesz. Dzisiaj miałyśmy kolizję, czołowe zderzenie nosami, w zabawie, wystraszyła się, ale tylko na chwilkę i zaraz dalej wariowała. Nigdy jeszcze nie weszła po schodach na piętro, chyba nie zna co to schody. Niestety i u nas kocie, lisie, jeżowe czy borsucze placki na jezdni to "normalka", zabite sarny też się trafiają, mieszkam na terenie Natura 2000, szkoda tylko że kierowcy do tej natury nie dorośli. Moje koty też są niewychodzące. Jeszcze dwa lata temu te mądrzejsze mogły latem wychodzić, do czasu aż jeden stracił życie w paszczach wiejskich psów puszczanych luzem. Dla moich kotów pies to przyjaciel. Mój Połówek się popłakał, chociaż "gadał" że to wiatr mu oko zawiał. Teraz tylko na smyczy po ogrodzie, mamy grafik ;) i malutką zewnętrzną kociarnie kończę, taką na trzy koty i też zrobimy grafik. W tym są dwa pampersiarze, więc lekko nie jest. Dochodzących też kilka jest, darmowe korytko każdego skusi. Na wsi koty muszą sobie same radzić, w całej wsi chyba tylko ja dokarmiam koty i robię za nawiedzoną/wariatkę.
  13. Na razie wszelkie przedmioty w ręku człowieka to zagrożenie, oprócz jedzenia które Mimi zawsze wyczuje, bo jest łakomczuchem. Jak czeszę np.Psotkę to się przygląda, ale z bezpiecznej odległości, jedna szczotka leży sobie w zabawkach, żeby się Mimi z nią oswoiła. Ogólnie Mimi jest całkiem normalnym, strachliwym psiaczkiem, chociaż dla każdego "normalny psiaczek" co innego znaczy. Tysiu, ja też dobrze pamiętam początki, aż się wierzyć nie chce że to ten sam piesek, zresztą sama zobaczysz. Niestety, tyle kotów mi się nazbierało zanim zrobiłam sterylkowy porządek w mojej części wioski. A osiem lat temu, kiedy kupiliśmy tą chałupę na wsi, miały być tylko dwa, ze schroniska. I tak było, ale bardzo krótko, później te koty spadały z nieba, z krzaków, z drzewa, znad rzeki itd. O Mimiśkowej cieczce już dawno zapomnieliśmy ale jak sama napisałaś tym bardziej że na tym moim końcu świata, gabinety wet są jakie są. I strach że Mimi się znowu zamknie jak jej taki stres się zafunduje. Nie wiem... U mnie jej NIC nie grozi, bo jedyny mój synuś jest bezjajeczny ;)
  14. Pogoniła to zbyt wielkie słowo, po prostu się postawiła i napuszyła pióra i.......Mimiśki już nie było ;)
  15. Pewnie że poczeka, super :). Mimi jest przekochana, a ja chciałabym dla niej jak najlepiej. U mnie raczej do przodu już nie pójdzie, może niewiele. Gdybym miała tylko jednego swojego psiaka to Mimi bym nie oddała, ale mój zwierzyniec jest ogromny, trzy psy i 11 kotów, nic więcej na stałe się nie zmieści. Wcześniej było coś pisane o chodzeniu na smyczy. Cały czas chodzimy na długiej flexi, Mimisia próbuje ciągnąć i prowadzić tam gdzie ona chce, ale ładnie reaguje na zastopowanie smyczy i można nią pokierować. Ja jej mogę skrócić długość i nic się nie dzieje, mnie już zaakceptowała no chyba na 90% :) Tak jak już pisałam wcześniej, przy wyjściu na spacer do drzwi podchodzi sama, chociaż czasem muszę dobrą chwilę poczekać i powołać, aż podejmie decyzję w swojej łepetynce i przyjdzie pod drzwi, nadal ma opory przy przypinaniu smyczy, chodzi o majstrowanie przy grzbiecie, ale grzecznie czeka. Ostatnią zabawę w berka urządziła mi przy zakrapianiu advocatem ;) Dzisiaj Mimiśkę pogoniła malutka kurka silka, aż mi się zakręciła wokół pergoli, ale Mimi sama zaczęła, najpierw to ona chciała na tą kurkę zapolować, no okej chciała się z nią tylko pobawić, niestety kurka nie zakumała o co Mimiśce chodzi i ją pogoniła.
  16. Mimisia nadal grzeczna. Jak widzę że coś się zaczyna ingeruję i jest na razie ok, różki się schowały jak u ślimaka ;) Tak że spokojnie można czekać na wolne miejsce w dobrym domu z wychowawcą. Chyba podziałało to że na nią nakrzyczałam i cofnęła się kilka kroków w tył z próbą zajęcia pozycji dyktatorki czy innej cysarzowej, przynajmniej na razie. Zresztą Mimisi można wiele wybaczyć, choćby za poranne całuski, którymi mnie wita.........skoro świt.
  17. Uuuu, jaki ruch na wątku się zrobił :), a Mimisia jakby nosem coś czuła, dzisiaj grzeczniutka, że prawie -do rany przyłóż- :) Mimi do mnie nie jest wcale lękliwa, ale do wszystkich innych już tak, choć nie jest tak jak na początku, bo ciekawość często zwycięża. Co do żebractwa to Mimi w mig pojęła o co kaman, a że mój Połówek słabego charakteru jest, to go zawsze obskakują wszystkie zwierzaki, weźmie od niego jedzonko z ręki, ale głaskać się nie da. Za wyjątkiem łóżka oczywiście, tam może ją głaskać i Mimi często śpi po jego stronie łóżka. Mimisi brakuje takiego -dotknięcia palcem- i pchnięcia w odpowiednim kierunku, oraz co najważniejsze, zatrzymania niewłaściwych Mimiśkowych emocji. Jak dostaje głupawki to skacze po fotelach, biega, wskakuje mi na kolana i z kolan i z powrotem, wariuje. Lubię ją obserwować, bo ma takie różne zachowania dzikiego zwierzątka. Fizjologia wydalnicza Mimisi też odbiega od normalnej psiej. Jest kochana i zawsze jest blisko mnie, będzie cudownym, wiernym, oddanym przyjacielem dla kogoś kto ją pokocha. A tu proszę, najgrzeczniejszy psiak pod słońcem, niestety tragiczna jakość.
  18. Świąteczne dzień dobry. No pewnie że tragedii nie ma, zapiszcie ją po prostu w kolejkę tam gdzie jest ktoś po psim szkoleniu żeby z nią popracował, Mimisia to naprawdę materiał na idealnego psa, bardzo lubię to dzikie Dingo, ale domek stały może nie akceptować agresywnych zachowań, a najgorsze co mogłoby się przytrafić Mimisi to kolejny zwrot z adopcji. Wczoraj się na mnie "boczyła", bo na nią krzyknęłam, a wiem że to nie tak powinno wyglądać. Teraz siedzi w drzwiach kuchni i razem z Jeżynką i obserwują każdy ruch Połówka, który robi śniadanie, a może mu coś spadnie?
  19. Tysiu, bo Mimisia jest super, mam nadzieję że się o tym przekonasz jak przyjedziesz, i że Mimi zaprezentuje się odpowiednio :) Nie ma wielkiej tragedii, ale wiem że u mnie może być tylko gorzej z jej zachowaniem, a trzeba jej pomóc, bo potencjał Mimiśki jest wielki. Może udałoby się Wam lub Tobie przyjechać 12 lub 13? Mam wtedy "luzy" :) Pamiętaj że gdybyś jechała sama to ja Cię odbiorę w Nysie i do nysy na busa odwiozę, ale może Twój chłopak da się namówić.
  20. Tysiu i obiecałaś przyjechać, chciałabym żebyś zobaczyła Mimi jeszcze u mnie, jak się zachowuje.
  21. Tysiu, Mimisi będę kibicować i pomagać aż do znalezienia swojego szczęścia w ds-ie Kto spędzi z Mimi trochę czasu nie może się w niej nie zakochać, jest pocieszna, na łóżku wariuje, turla się że aż czasem spadnie, daje buziaki, no kochana jest, lubi mizianko po brzuszku, pod brodą, w ogóle lubi wszelkie mizianki, aż oczka zamyka, śpi przytulona do mnie, ale te agresywne zachowania mogą to wszystko zepsuć. Nie jest to jeszcze zachowanie nagminne, raczej takie "odpały" i jest to dość ostre, z postawioną sierścią, z szarpaniem się na smyczy itd. I nie chodzi mi o to by jak najszybciej Mimi gdzieś przenieść, na spokojnie, jest początek maja, ja dopiero w czerwcu wyjeżdżam, tak do 10 czerwca żebym ją mogła podrzucić do Anetki, potem jeszcze na cały lipiec może wrócić gdyby nie było nigdzie wolnego miejsca. Jak za bardzo będzie agresywna do Psotki to Psotę po prostu będę zabierała ze sobą, albo Mimi zamknę w sypialni z Yoshim, bo do niego na ostro nie skacze (przynajmniej na razie). Do Jeżynki też nie podskoczy, bo Jeżynka, to pies łańcuchowy, zahartowany w bojach i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Mam dużo przeczytanych kryminałów z Gusiaczkowego Volumenu, może ktoś by ode mnie przejął te książki i zrobił bazarek??? Dla Mimisi oczywiście. Mogę wysłać książki na własny koszt paką do osoby która zrobi bazarek.
  22. Jeśli znajdzie się miejsce, gdzie z Mimi ktoś będzie pracował nad zachowaniem, to ja deklaruje stałą 50zł. Bo psuć się może i u mnie, tylko szkoda psiątka.
  23. Tysiu, ja przecież nie "wyrzucam" Mimi z dnia na dzień, piszę tylko że to idzie w złą stronę. Mimiskę bardzo lubię i chciałabym dla niej wspaniałego domku, jej się zresztą nie da nie lubić, bo to na ogół słodziak kochany, ona jest młoda, odpowiedni opiekun będzie w stanie nauczyć ją normalnych zachowań, ja tego nie potrafię, ani nie mam do tego predyspozycji najmniejszych. A jak się nam Mimiśka zepsuje na amen to będzie problem z domkiem.
×
×
  • Create New...