Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Przykro mi to pisać, ale trzeba szukać dla Mimi nowego miejsca. Kto czyta dość uważnie wątek ten wie że Mimi się ostro rozkręca, a teraz zaczyna być agresywna, do Psotki szczególnie. Do ludzi za ogrodzeniem skacze i szarpie się na smyczy, jeży się i ostro ujada, na Połówka też szczeka ale jeszcze agresji ostrej nie ma. Koty też zaczyna na poważnie podganiać, tylko do mnie ma respekt i do obcych, bo strachulec z niej dalej. Dziwnie to może brzmi, strachulec z napadami agresji. Koniecznie musi iść do kogoś kto ją ułoży, bo jak tak dalej pójdzie to agresywnemu, mimo że małemu psiakowi domu raczej nie znajdzie się. We mnie jest wpatrzona, bawi się, daje przytulać, słucha w miarę ;), Mimi to zdecydowanie psiak jednego człowieka, ale trzeba ją ratować przed jej własnym charakterem. Tysia się pewnie załamie jak wróci, ale to jest konieczność, potrzebny ktoś z mocnym i zdecydowanym charakterem, żeby nad nią zapanować, bo ona nadal jest wspaniałym, milutkim psiaczkiem, ale...zaczyna się coś złego dziać w tej małej rudej główce. Jak nic rosną różki.
  2. Brakuje ze trzy centymetry, ale jeśli taka ciut przykrótka da jej dodatkową ochronę to ja sobie a tym poradzę, bo to żaden problem :)
  3. Mimi zaliczyła kleszcza, jako jedyna. Zakropiona jest advocatem. Jeśli ma jakieś grosiki w skarbonce to może przydałoby się jej kupić dodatkowo jakąś lepszą obróżkę na pchły. Na moim zadupiu mogę kupić tylko taką zwykłą za kilkanaście złotych. Jeśli wystarczy taka, to proszę o decyzję i kupię. A tak poza tym rośnie nam potwór, Mimi ma już 6,3 kg :) i wilczy apetyt. Jakby mogła to by wlazła na stół żeby zwędzić jedzenie, jak dostanie coś dobrego, to je warcząc, choć nie ma koło niej nikogo. Mimi jest szalona, wesoła i charakterna, choć nadal mocno strachem podszyta. Oczywiście łap do niej wyciągać nadal nie można, ani brać na ręce, bo panika, strach i ucieczka, a jest w tym dobra, bo zwrotna i szybka. Jednak gdy sama chce, to i na kolana wskoczy, i buzi da, i doprasza się o mizianie, a jak coś jem, to próbuje mi wejść na głowę, pewnie by mi z ust wyciągnęła jakby mogła. Obszczekuje dzieci jeżdżące na rowerach przed ogrodzeniem, tylko z tą różnicą że np.Yoshi szczeka i merda ogonem, a Mimi obszczekuje naprawdę, jeżąc sierść na karku. Mimiśka to kochany psiak, a w łóżku przytulak, szkoda że jeszcze nikomu do niej nie zabiło mocniej serce. Miłego majowego długiego weekendu życzymy i niech nam wszystkim pogoda sprzyja :)
  4. Ja jak zwykle w niedoczasie totalnym, zostawiam tylko na dobranoc diablicę i już mnie nie ma. Pozdrawiam. Dobrej nocy.
  5. Najlepszym bramkarzem w domu jest Yoshi, to znaczy, leży pod bramą, obserwuje, a jak ktoś przechodzi/przejeżdża to obszczekuje i biega wzdłuż bramy, rezerwowym bramkarzem jest Jeżynka, zawsze dobiega Yoshikowi z pomocą, Psotka i Mimi to bramkarki dorywcze bo smyczowe, więc jak się trafi jakiś delikwent to pomagają ;) Tysiu, mi baaardzo pasuje powszedni dzień, bo wtedy będziemy miały dużo czasu dla siebie, w sobotę chłop mi z pracy wraca o 13, nie żeby przeszkadzał, ale muszę po niego o tej porze podjechać, przywieźć, nakarmić biedaka, zabierze mi sporo czasu, który możemy spędzić razem, no i w powszedni jest lepsze połączenie. Do wyboru do koloru :) http://nysa-wroclaw.pl , ale jak Ci będzie sobota pasować to nie ma sprawy, jakoś to ogarniemy. Może we dwie spróbujemy wyjść na spacer z Mimi gdzieś dalej, poza wioskę? Patrz na prognozę pogody i nią się kieruj przy wyborze terminu, żebyśmy nie musiały siedzieć w domu, tylko chociaż na tarasie, w ogrodzie zaczyna się robić ładnie, zielono i kolorowo, będzie miło :)
  6. Mimiśka nie ma litości, skoro świt zaczyna tłuc się po łóżku jak opętana, fikać koziołki, turlać się, traktorzyć, koniec spania. TYsiu, to jest taśmowa flexi, przy rozwijaniu i zwijaniu robi więcej hałasu niż linkowa, dlatego Mimi na niej chodzi, taka zołza ze mnie ;) Skracanie smyczy zostawiam Anetce, ja sobie z tym nie umiem poradzić, a ta łobuzica zaczyna ciągnąć i próbuje mnie na siłę prowadzić tam gdzie ona chce. Zastanawia mnie też stwierdzenie tej pani co zrezygnowała, że Mimi nie chciała być w domu tylko na ogrodzie. U mnie Mimi robi obchód całego ogrodu, ma swoją ulubioną drogę, oczywiście z moją niewielką korektą i sama prowadzi pod drzwi do domku. Kilka razy weszła w rolę "bramkarza" razem z moimi :) Czasem wychodzimy na spacer na dwie fleksi: Psotka i Mimi, wtedy wyczyniam na trawie piruety w wymachem rąk żeby mi się nie plątały, bo przecież tak już jest, że jak się prowadzi dwa psy na smyczach to one specjalnie robią wszystko żeby się splątać na amen. Meble zostawiła w spokoju na rzecz przeróżnych rzeczy niekoniecznie zabawek ;) Mimi do mnie przyjechała w lutym, teraz mamy koniec kwietnia, to jest czas w którym odpowiednia osoba, kochająca psy, ale nie "treser", jest w stanie zdobyć serce Mimi i zrobić z niej całuśnego psa, miziastego, choć nie w każdej sytuacji, strachy są i pewnie będą jeszcze wiele wiele miesięcy a może i dłużej. Ja piję kawkę i piszę do Was, a ona w międzyczasie wyszalała się po domu, obszczekała wszystko co się dało, wyszarpała co pod mordeczkę podeszło, teraz padła nieżywa, choć czujna. Tak tak, Mimi potrafi używać głosu, zawyć też potrafi. I te jej pazury, strasznie ostre, żadne z moich takich nie ma, skacze na człowieka jak Bambi, swoimi przednimi szczudełkami i nieźle drapie. Jak się zwinie w rogalik to wydaje się malutka psinka, ale jak porozkłada te soje szczudełka to spory piesek się robi ;) Tysiu, jeśli odwiedziny planujesz w niedzielę to musisz mi dać wcześniej znać, żebym sobie zaplanowała wolne, jeśli natomiast w dzień powszedni to wystarczy dwa dni wcześniej. Mam nadzieję że Mimi nie zestresuje się i pokaże się z dobrej strony :), choć i diabelska iskierka się w niej tli, a nawet zaczyna żarzyć ;))) oby nie wybuchła wielkim płomieniem ;))) Miłej niedzieli cioteczkom.
  7. Tysiu, karma jeszcze jest, spoko. Dziki pies dingo wita cioteczki Szalona Mimiśka zrobiła się niezłą rozrabiarą, strach oczywiście towarzyszy nam na każdym kroku, ale Mimi potrafi się przełamywać. Obcych ludzi, rzeczy i sytuacji się boi, eMa obszczekuje nadal, ale pożebrać przy stole, albo w kuchni potrafi i wziąć z ręki smakołyka też ;). Dzisiaj przyjechał kuzyn kosić trawnik, a to nowa sytuacja dla Mimi, był problem z podejściem do drzwi na spacer. Generalnie jednak Mimi dobrze sobie radzi, energia ją rozpiera, a z braku chętnych do zabawy wyładowuje się na mnie, na moich kapciach, których ciągle szukam, ciągnie mnie za szlafrok, podgryza w łydki, skacze mi na plecy, a pazury ma ostre jak nie pies, daje buzi i fuj fuj potrafi wziąć kawałek cukierka "z pyska do pyska". Niestety mam również złą wiadomość, oprócz tych dwóch tygodni w w czerwcu, szykuje mi się mały remoncik w sierpniu, będzie zrywanie podłogi i różne inne naprawy jak to w starej chałupie, Tysiu trzeba dla Mimi na sierpień znaleźć lokum. A może do sierpnia Mimisia będzie już w DS? A tak wyglądają Mimisi poranki, sikamy, kichamy, ziewamy ;) A tak Mimi pomaga w sprzątaniu ;)
  8. Nie jestem do końca przekonana, skoro zwyrole wieszają psy, ucinają im łapy i inne części ciała, walą siekierami w głowę, ciągają za samochodem, to i w domorosłego chirurga można się zabawić, jak ten koleś co eksperymentował sobie na kotach. Mnie już nic nie zdziwi. Świat jest zły.
  9. Anula, jak czytam o takich okaleczonych nie wiadomo gdzie i przez kogo psiakach, jak ten o którym piszesz, czy Czester, to mi zaraz na myśl przychodzą eksperymenty weterynaryjne, po takim czymś najprościej podrzucić psa do schronu i "nić się urywa".
  10. Moje futra dostają dwa razy w tygodniu chlorellę, nie na smrodki a z powodu dobrego wpływu na organizm, ale podobno też pomaga odśrodkowo likwidować nieprzyjemne zapachy (ale o tym już pisałam), sama zresztą też jem :) Miłego dnia :)
  11. Olenko, kto Mimiśki nie widział na początku "na żywo" ten nie jest sobie w stanie wyobrazić jak dzika była Mimi. Tylko do mnie jest taka. Jak zobaczy kogoś obcego to uciekając ze strachu się przewraca, wszystko nowe ją paraliżuje. Tysia jest w stanie ocenić zmianę. Mimi jest młodym, dorastającym psiakiem więc jest nadzieja na oswojenie. Poświęcam jej dużo czasu, przez co moje psiaki są zazdrosne, niestety nie potrafię jej wychowywać i boję się że nabierze u mnie złych nawyków. Dla Mimi koniecznie potrzebny jest ktoś potrafiący wychowywać psa. Jest niekłopotliwa, przesympatyczna, ale jak już pisałam, ma oznaki charakternego psa, chciałby dominować, jeszcze się boi ale próbuje. A jest wątek Twojego dzikuska?
  12. Co u Czesterka czytam na bieżąco, ale że nie mam nic mądrego do napisania, więc rzadko piszę, dzisiaj zdecydowałam się znowu kilka słów napisać. U Czesia to bardzo dziwna sprawa jest, Czesio śmierdzi CAŁY, jest po prostu chodzącym smrodkiem. Mam kota pampersiarza który nie trzyma ani kału ani moczu i nie śmierdzi. Żadne zwierzę pampersowe nie powinno tak śmierdzieć jak Czester. Nie wiem czy się znajdzie TAKIEGO weta który będzie w stanie dojść do sedna sprawy, tu żadne cząstkowe porady czy zabiegi na nic się zdadzą (moim zdaniem), tu trzeba spojrzenia całościowego, umysłu otwartego, analitycznego, ale gdzie znaleźć takiego weta??? Smród Czesia z tyłkiem jako takim może nie mieć nic wspólnego. Psiak piękny, ale takiego śmierdziucha nikt nie adoptuje, nie czarujmy się.
  13. Kochani, podpieram się nosem ze zmęczenia, bo ryję w ogrodzie, żeby go po zimie do jako takiego stanu doprowadzić. U Mimi wszystko OK. Pokerku, robi postępy, a nawet powiem że się nieźle rozkręca. Będzie charakternym psem, boję się że u mnie się strasznie rozbiesi i będzie później problem. Pokładam wielką nadzieję w Anetce i jej eMie że ją trochę okiełznają w czerwcu. Byłoby to baaaardzo wskazane, żeby zanim pójdzie do swojego domku, po pobycie u mnie, pomieszkała u kogoś kto ją cokolwiek nauczy, bo ja się do tego absolutnie nie nadaję, oprócz przychodzenia do drzwi na spacer (cały czas z oporami) niczego nie potrafię jej nauczyć, zaczyna ciągnąć na smyczy i zaczyna ze mną próbę sił. Tysiu, cieczka nie wpłynęła na zachowanie Mimi, ale to będzie psinka o mocnym charakterze. Pamiętaj że obiecałaś nas odwiedzić końcem kwietnia :). Zostawiam fotkę i mikro filmik. Pomału ogarniam ten nieszczęsny ogród i będę miała więcej czasu na zaglądanie i wrzucanie fotek. Szparagi już startują...mniam :)))) Mimlok vel Muminek.
  14. Cieczka jak cieczka Tysiu ;), trochę brudzi, liże się, jak to sunia w cieczce. U mnie przybyła ponad kilogram, gdzieś tam wcześniej pisałam że jak do mnie przyszłą to nie miała sześciu, ale już nie pamiętam dokładnie ile, trzeba by się cofnąć na wątku. Dobrej nocy :) A tak oglądałyśmy durny serial o ósmej (sorki za jakość)
  15. Tysiu, bo Mimisia nie ma spektakularnego wyglądu jak inne psiaczki, kudłate, łaciate, pręgowane itp. Musi komuś zabić do niej serducho, do tej delikatnej, lękliwej dziewczynki. Pytasz na czym polega jej cofka. Po prostu lęk przed obcymi automatycznie obejmuje i mnie, może nie paniczny lęk, ale jednak muszę ją przez jakiś czas z powrotem do siebie przekonywać. Jednak nie ma porównania do początków, Mimiś to jest teraz całkiem inny pies, bojący ale ciekawski, bardzo brakuje jej jakiegoś rocznego szczeniora do zabawy i wariacji. Na początku przecież bała się własnego cienia. Ładnie wychodzi na spacery, czekam na nią przy drzwiach i wołam, po namyśle podchodzi sama i czeka aż przypnę smycz, wraca też sama do domu pod drzwi, a przecież musiałam ją wnosić i wynosić długi czas. Męża obszczekuje nadal, co nie przeszkadza jej żebrać u niego przy stole, czasem weźmie od niego z ręki jedzonko, za to w sypialni daje się głaskać, podgryza go. Dobry ludź to leżący ludź ;) Na spacerach w znajomym terenie czuje się dobrze, ale wystarczy że coś się przestawi lub postawi w inne miejsce, cokolwiek, leżak, wiaderko, kawałek drewna i Mimi już się boi. Mimi na dzień dzisiejszy waży siedem kilogramów.
  16. U Mimisi wszystko ok, w weekend napiszę coś więcej, bo cały tydzień mamy problemy z prądem, wymieniają słupy, jak po południu włączają to nie wiem w co ręce włożyć, bo mam prawie wszytko na prąd. Tysiu, taki stan jak jest na dzień dzisiejszy, to Mimi w domu funkcjonuje całkiem nieźle, nad spacerami trzeba pracować jeszcze. Mimi to psiak jednego człowieka. Domek bez dzieci, ludzie spokojni, choć ja bardzo widzę Mimi u osoby samotnej, marzyłaby mi się emerytka (wcześniesza?) z dużym pokładem dobroci i cierpliwości w sercu. Niestety to towar deficytowy na rynku ;) Trzymajcie się, ja pędzę lecę nastawiać pranie, zmywarę, gotować obiad, itd. itd. itp. bo mi prąda włączyli.
  17. O tak, jest jeden synuś, tyle że bezjajeczny, zakochany i wierny Psotce, Mimisia go wcale nie interesuje, wręcz odwrotnie, warczy na nią jak go zaczepia, nawet teraz!!!
  18. Wesołych Świąt! Ze świątecznymi życzeniami dla ciotulek zagląda Mimisia. Wielkanocny zajączek przyniósł Mimisi w prezencie....cieczkę ;) Święta to strach i trauma, bo przyjechała moja córka, więc mamy cofkę, jutro wyjeżdża, ale za to przyjeżdża na kilka dni mój brat, więc kolejny koszmar dla Mimisi. No cóż, lajf is brutal.
  19. Niestety na razie chodzimy tylko po ogrodzie, ale dużym 23a, na teren jej nieznany na razie nie ma szansy wyjść, chyba że ciągnąc za sobą po ziemi szarpiącego się, przerażonego psa i nie mam na to pomysłu. Pogoda też niesprzyjająca, Mimi to zmarzlak a kubraczek nie wchodzi w grę. I po prawdzie to się boję, bo gdyby nie daj Boże mi się wyrwała, to NIGDY byśmy już jej nie zobaczyły. Mimi toleruje tylko miejsca które zna, nawet nie można nic przestawiać. Dzisiaj bała się paczki którą przyniósł listonosz i którą postawiłam na koszu na śmieci. Bała się, warczał, szczekała. Później kiedy otwierałam paczkę i wyciągałam roślinki poobkładane papierami i folią bąbelkową to panika, ucieczka do sypialni i zapuszczanie żurawia zza winkla. Dopóki nie posprzątałam to nie przyszła. Taka ta nasza Mimiśka.
  20. Z Psotką się bawi, ale Mimi by chciała non stop (prawie) a moje psy to pobawić się i owszem, ale chwilę a potem leniuchować, Yoshi tak samo, a Jeżynka to w ogóle pies po przejściach i ona się z nikim nie bawi, a zresztą to już raczej babcia 11 lat. Mimiśka trochę się nudzi, pozaczepia koty, pogryzie zabawki, trochę ja ją pomęczę. Mimi z tych żywych sreberek jest, najlepiej by się czuła luzem, ale w jej przypadku to niemożliwe. Akrobatka, jak trzeba obsikać coś wyżej to na przednich łapkach spaceruje ;), skacze, fika, turla się. Potrzebuje swojego własnego, wyjątkowego człowieka, który poświęci jej duuuużo czasu, bardzo takiego ludzia potrzebuje. Najciężej będzie ją nauczyć chodzić na krótkiej smyczy, bo wtedy Mimi nie chodzi, pokładam wielką nadzieję w Anetce, jak Mimi pojedzie do niej na wczasy.
  21. Nie mam pojęcia co ona wygrzebała spod śniegu, za daleko. Człowiek dla Mimi może nie istnieć, nie lubi, boi się człowieka w pionie, poruszającego się, nie daj Boże wyciągającego rękę w jej kierunku, lub zbliżającego się. Natomiast człowiek siedzący, a najlepiej leżący, małoruchliwy ;) jest do zaakceptowania, a nawet do zabawy i wygłupów. Mimi jest jak autystyczne dziecko, ma swój świat, swoje strachy i fobie, ale czasem, jak ma ochotę to wpuszcza do swojego świata ludzia, ja już doświadczam tego zaszczytu, ale Połówek nie, czasem poliże go po ręce, ale generalnie szczeka i warczy bądź ucieka gubiąc nogi, za to w łóżku wcale jej nie przeszkadza, czasem śpi pomiędzy nami. Taka to Mimisia.
  22. Wreszcie można pisać normalnie. Tysiu, na pewno potrzebna jest fachowa pomoc Mimisi, być może takie dłuższe wakacje pod doświadczonym okiem Anetki i jej eMa pomogą Mimi jakoś ogarnąć te jej strachy i napady paniki. U mnie jej się krzywda nie dzieje, Mimcia jest miluchna, kochana, wesoła, śpi ze mną, to jedna strona Mimisi, a druga strach, przerażenie, panika, jakby brak kontaktu z nią w tym stanie, siku ze strachu a nawet kooo. Takie dwa w jednym. Ja nie mam pomysłu na nią, a i doświadczenie niewielkie, a właściwie żadne w takich przypadkach jak Mimi, zresztą jak większość z nas. Dla kogoś kto by pokochał Mimi taką jaka jest, to jest do opanowania, bo to jest tylko kiedy się przestraszy, a potrafi przestraszyć się wszystkiego, nawet czegoś niewidocznego dla ludzkiego oka. Solidne podwójne szelki, mocna smycz, niestety na razie nadal długa i można mieć przekochanego skarbka strachulca w domu. A z sukcesów, już dwa razy rano dostałam buzi, co prawda z mojej inicjatywy, ale to i tak wielki sukces, a dzisiaj rano, jak wróciłam z zakupów, Mimisia pierwszy raz się cieszyła, to znaczy uciekała, biegała, ale więcej było w niej radości niż strachu. Pewnie jutro albo po południu będzie cofka. Zostawiam krótki filmik, jeszcze ze śniegiem, ale chcę pokazać że Mimi to zbieracz śmieci, mimo że dostaje żwacze i Rumen. Nooo....spróbuj mi zabrać...
×
×
  • Create New...