-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Plakaty mają taką przewagę nad ulotkami że wiszą długi czas i rzucają się w oczy, a zniszczone przez wiatr/deszcz/wandali można zastąpić nowymi. Na ulotkę choćby i z emocjonalnym apelem oczywiście że ludzie odpowiedzą, w danej chwili i koniec, po dwóch dniach zapomną. Dlatego uważam że plakaty są bardziej skuteczne.
-
Bo ludzie mają własne sprawy, są zabiegani i jeśli Lika sama im w oczy nie wejdzie, to nie będą jej wypatrywać po krzakach czy ustronnych miejscach. Dlatego myślałam o młodych zdrowych osobach, bo trzeba by było chodzić dróżkami i bezdrożami a nie po chodnikach. I najważniejsze żeby te osoby wiedziały na co zwracać uwagę. Może udałby się znaleźć jej kryjówkę i byłoby łatwiej, choćby dokarmiać i zaplanować coś konkretnego. Już sama nie wiem...
-
I ja podczytuję wątek, martwię się, ale co tu pisać jak nie mogę pomóc. Takie coś mi do głowy przyszło, tylko proszę mnie nie bić. Może by się ze dwie osoby znalazły, ze zdrowymi nogami, dobrzy piechurzy, można by wykupić takim osobom weekendowy pobyt w Ustroniu, zwrócić za benzynę, by przez dwa dni przeszukały okolicę w których widziana była Lika. Może wypatrzyłyby coś więcej niż ludzie którzy nie wiedzą na co zwrócić uwagę, jakie ślady zostawia koczujący pies. Lika nie była psem wędrownym, kiedy były bezdomne to trzymały się jednego rejonu. Ceny noclegów nie są jakieś wysokie. Może się znajdzie ze dwóch wytrzymałych piechurów z wolnym weekendem i przepatroluje tereny w których widziana byłą psinka, zwrócą uwagę na potencjalne kryjówki, miejsca posiłków, ślady bytowania itp. https://www.nocowanie.pl/noclegi/ustron/ Czy to bardzo głupi pomysł?
-
Mój kot Ryś miał martwicę całego tyłu łącznie z ogonem, po prostu gnił żywcem. Nie trzyma ani koo ani sioo. Do majtasów zakładam wkładki, te najtańsze, naturella itp, fajnie też trzymają pampersa. Drugi kot tylko posikuje to u niego wystarcza wkładka. Kupowałam na alle..o Coocky majtki. Oczywiście że majtasy nie są konieczne, ale jakie estetyczne :) Miłego dnia i głaski dla Czesterka
-
I bardzo dobrze że Czesterek się cywilizuje :). Po obserwacji wiedziałam że oprócz pampersa Czesterek będzie potrzebował i Pampasa w domu. Moim pampersiarzom przyszła dostawa nowych majtasów. Nie trzeba ich wiązać do szelek bo mają gumeczkę ze stoperem :) Może Czesterkowi na świąteczne występy by się takie przydały :)
-
Dziewczyny, to już było, minęło, nie ma co kopać i grzebać bo nic to już nie zmieni. Trzeba mu porobić badania, dobrze że uniknął wywózki do schronu bo ja sobie go tam absolutnie nie wyobrażam. To takie szalone, wariatuńcio, kochane, przytulaste i choćbyśmy tu wałkowały każdy szczegół z jego -poprzedniego- życia to nie ma to już znaczenia. Co już minęło nie wróci i szkoda się oglądać za siebie, tylko patrzeć do przodu :)
-
Ja od Szafirka dostałam tylko książeczkę, która nie jest wypełniona, ani imienia, ani płci, nic kompletnie, są tylko te szczepienia, umowa na Anulę i mała karteczka z napisem Brit, to wszystko co Czester posiadał, nie miał nic, ani szelek, ani smyczy. Żadnej karty choroby czy wyników badań nie było. Tak po prawdzie to ja się zastanawiałam czy to okaleczenie to nie sprawka człowieka, ale ja się na tym nie znam, więc nie mi oceniać. Anulka, doszła moja stała?
-
Pozdrawiamy Czesterka. Anetko myślę że bez Pampasa się nie obejdzie, bo on tak szaleje że mu zawsze siurek z pieluchy wyskoczy, a pampas jest wygodny w użyciu. Wracacie z podwórka do domu pampas zakładasz i spokój, i najważniejsze, jest niezależny od pieluchy i wkładkę/podpaskę taką zwykłą damską można częściej zmieniać a pieluszka na kupala zostaje dalej na swoim miejscu. Ja myślę że to by dla Ciebie była wygoda, chyba M lub L by było dla przytulasa dobre http://grandefinale.pl/?majtki-dla-psa-pampas,58 Aaaa :) i wtedy można pampasa który musi być dobrze dopasowany, ciasno, z pieluszką spiąć i nie trzeba będzie sznurówki ;) po pampas będzie ją trzymał na miejscu :)
-
Oczywiście że masz rację :) , on musi mieć swój teren bo to pies tropiący ;) tropi wszystko, wygląda prześmiesznie. Jest kochany, taka skacząca małpka na smyczy. Dobrze że Anecik ma szczelny wybieg, Czester będzie przeszczęśliwy kiedy poczuje wiatr w lokach :), ja już widzę jego wariacje kiedy poczuje wolność.
-
Anula, a gdzie ja napisałam o budzie? Po prostu Czester kocha wolność i swobodę, w domu nie może sobie znaleźć miejsca, ciągle stoi przy drzwiach od tarasu. Powinien mieć możliwość przebywać na zewnątrz tyle czasu ile potrzebuje. Z każdego psa można zrobić kanapowca, ale czy szczęśliwego? Być może w towarzystwie żywiołowych psiaków tęsknota za przestrzenią i ogrodem będzie mniejsza, tylko czy naprawdę trzeba na siłę zmieniać jego preferencje i upodobania?
-
A co tu taka cisza jak w "kościole"? Jesteśmy umówione z Anecik po południu, Czesterek koło osiemnastej, może ciut wcześniej pojedzie po nowe życie. To że Czester kocha cały świat, ludzi, zwierzęta i wszystko co żyje już pisałam. Że jest szalony, energiczny, pogodny i kochany też, ale teraz napiszę pewnie coś co się Wam nie spodoba. Co prawda to są tylko moje trzydniowe obserwacje, weryfikować je będzie Anecik, ale... Jeśli chcecie zrobić z niego typowo domowego psa, to go unieszczęśliwicie, on kocha podwórko, to jest jego żywioł, siedzenie w domu to jest dla niego kara i on nie rozumie za co go ta kara spotyka. Oczywiście powinien mieć wstęp do domu, ale powinien mieć też prawo być na podwórku tyle ile chce, no chyba że pada deszcz, śnieg, mróz itp. Musi mieć też bliski kontakt z człowiekiem, lubi się przytulić, lubi drapanko pod brodą i za uszami, dopomina się o to, musi mieć też towarzystwo do zabawy, ale najpierw kastracja, bo gwałci co może. Łagodny, cierpliwy, pies ideał, gdyby nie jego przypadłości. Czesterek jest pieluchowy to wiadomo, ale niestety z siusianiem też nie do końca jest ok. Na spacerkach siusia, podglądałam ;), ale w domu, kiedy jest zaaferowany, skaczący, szalejący itp, kropi, a po nocy na kołderce w legowisku jest nieduża plama, popuszcza. Do domu konieczne będą pampasy. Czyli w domu pielucha plus pampas, na podwórku może śmigać z gołym tyłkiem ;) No i jest z niego ocean miłości, niestety z domem stałym mogą być problemy. Wasz pampers a to mój pampers przed którym Waszego pampersa broniłam własną krwią
-
Postaram się wcisnąć mu chrupek, jak nie to dostanie gotowane, Anecik na spokojnie od jutra będzie nad nim pracować, w końcu ma duże doświadczenie, nie to co ja. Ano właśnie co do jutra Aneciku, ja będę jechała A4, spojrzałam na targeo, w Nogowczycach mam zjazd z autostrady, może tam się spotkamy? Pogadaj z eMem, jak mu pasuje, żeby niepotrzebnie nie robić zbędnych kilometrów. Może Twój eM ma jakiś inny pomysł, jestem otwarta na miejsce spotkania.
-
No kurcze Anetko z tym jego jedzeniem to jakaś trauma dla mnie, on je po odrobince ale często, chrupki z puszką, wylizał mięsko, chrupy zostawił i porozrzucał, później zjadł może z 10 chrupek samych i zaczął resztę rozrzucać, po prostu bierze do pysia i pluje. Przy obiedzie ugotuję mu ryż z warzywami i mielonym mięskiem, może to mu podejdzie. Ja nie wiem jak on tam w tym przytulisku jadł, ale na pewno nie były to chrupki. Jedzenie nie jest dla niego priorytetem, tylko zabawa i chce być cały czas na podwórku, a samego go puścić nie mogę bo się boję żeby gdzieś nie wynalazł jakiejś szpary, dziury, czy się nie podkopał. Ze smaczkami nie ma problemu, suszone śmierdziuchy wchodzą ładnie. Mam zamrożone zielone żwacze z zooplusa, mogę mu dać czy lepiej nie, żeby jutro w drodze nie było sensacji? Teraz się niby położył bo się zmęczył bieganiem za kotami, ale to tylko pozory, bo oczy wielkie jak spodki i wszystko obserwuje, jak tylko coś drgnie to już na baczność i gotowy do zabawy. Dobrze że się pogoda poprawia będziemy mogli dłużej po podwórku hasać.
-
Niedzielnie wita szalony pies. Z dokumentów Czester ma tylko książeczkę i umowę adopcyjną. 17.09 dostał Fripex, powtórzony 3.10 19.09 dostał Cestal a 4.10 został zaszczepiony Biocan DPPHi+LR Może i dobrze że pierwsza strona nie jest wypełniona, będzie można wpisać nowe imię. I jeszcze mała karteczka z nazwą Brit, której to jaśnie pan jeść nie zamierza, ale całkiem być może że te "kupne" sensacje i brak apetytu to poszczepienne skutki.
-
Chyba mu tam w przytulisku dali coś na robaki, chociaż może i nie. To że trzeba rewolucję żywieniową u niego zrobić nie ulega wątpliwości, Anecik ma doświadczenie to sobie da radę z wariatuńciem, mnie jego żywiołowość deczko przerasta, ja mam same zgniłki co im się pazurem ruszyć bez potrzeby nie chce.