-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
O bardzo by mnie taki patent wiązania pieluchy do szelek interesował, mam przecież kota totalnie nie trzymającego nic i choć jest do pieluch nawykły to też nieraz ją zgubi, nie żeby specjalnie ale tak przez przypadek ;))) Pokerku jutro spróbuję z olejem i zupą, może akurat, chrupki zmieszane z konserwą oblizuje z mięska i wypluwa, dlatego myślałam że jak chrupy zmiksuję to mu wejdą. Wszystko go interesuje, wystarczy że coś stuknie, puknie, drapnie, zaszeleści a on już na baczność, biedactwo nie może się za kotem wepchać za lodówkę, znalazł zgubione dawno temu zabawki, wszędzie go pełno, wszystko musi zobaczyć, powąchać, oszczekać, ADHD jak nic. A jak puści bąka to muchy w locie padają. Szybciutko się uczy, pojętny i mądry, wesoły, pocieszny, ale czy znajdzie swój domek??? Oby.
-
Anulka, w życiu, dopóki mi ręka nie będzie odpadać. Na razie boli, spuchnięte i trudno, smaruję maścią z antybiotykiem, usztywniam. Dzisiaj kupiłam po 20dag boscha i jakiegoś hillsa, Czester żadnych chrupek nie je. Pomyślałam sobie, czekaj, ja cię przechytrzę, zmiksowałam tego nieszczęsnego brita co to go ma jeść, wymieszałam z doliną noteci, troszeczkę zjadł z ręki, ale widać że go w zęby kuło. Czester musi dostawać osobno jeść, bo nawet kotu ustępuje miskę a interesuje go wszystko wkoło oprócz jedzenia. Łapie coś w biegu i tyle go widzieli, w stadzie może głodować. Przydałyby mu się szelki do tych pieluch bo to szalony pies, fika, tarza się, skacze, gwałci koty. Dzisiaj dodatkowo zabezpieczyłam pieluchę plastrem. Teraz ma głupawkę totalną, biedne koty. Od wtorku docenią leniwy spokój jaki mają na co dzień, dobra dla nich taka nauczka. Czester to skoncentrowana energia, ale jednocześnie bardzo grzeczny i posłuszny, cierpliwy, wszystko mu można zrobić. Taki rozczulający niepełnosprawny pluszak. Po schodach umie chodzić bo biega na piętro za kotami, erotoman ;)
-
Po spacerku i porannej toalecie :) Uregulowanie kupalca to podstawa, bo żadne chusteczki nie dadzą rady, a jeśli ma dużo przebywać na podwórku to mu dupcia pawiana będzie marzła, tak ma wygoloną a przy tych kupach to jedyne wyjście by miał czysty tyłek. Wcina trawę na spacerach, interesuje się przednimi łapkami, obgryza je sobie, nie żeby jakoś namiętnie ale że moje tak nie robią to rzuciło mi się w oczy. W nocy grzeczniutko śpi, na posłanku przy łóżku z mojej strony, jest cały czas koło mnie, potrzebuje człowieka jak powietrza. Brita ma dalej w głębokim poważaniu, może on jadł gotowane? Lubimy obgryzać patyki, tropić po ogrodzie i w ogóle zabawy wszelakie. Wieczorem chciałam wrzucić filmik ale mi się nie udało, nie chciał mi się wgrać na YT Wczoraj Czester o mało nie został znokautowany przez mojego kupalcowego kota, głupolek Czesio myślał że Ryś to taki sam kot jak te co biegają po całym domu, obroniłam go własną piersią a właściwie rękami, ciężko było. Rysiek ma wybite górne kły, ale dolnym zrobił mi chirurgiczną punkcję w staw nadgarstkowy, dużo krwi nie było ale coś mi z tego stawu wyciekło, teraz spuchło i boli jak cholera, muszę usztywnić nadgarstek, reszta to standardowe podrapanie. Idziemy w kolejny dzień :)
-
Jeśli się często zmienia pieluchę (na razie dopóki robi rzadko) to myć nie trzeba wystarczą chusteczki. Wczoraj po podróży było gorzej, dzisiaj dużo lepiej. Nie wiem jak to z tym Britem jest, bo on go wcale jeść nie chce, nie ruszył, ja go nie będę głodziła, dostał konserwę Dolina Noteci, Anecik będzie go układać po swojemu :). Pluszaka nie próbowałam, ale zabawki typowo pieskie w tym kongi napchane dobrociami szybko go nudzą, on chce towarzystwa. Moje leniwce ani myślą się z nim bawić, zagniwają, tylko ganianie kotów mu pozostaje, nawet w celach ekhmmm...;) Na podwórku jest szczęśliwy, totalne ADHD, jak wracałam do domu to przez okno zajrzałam, spał na kołderce ale ostro biegał we śnie, przy powitaniu trochę pokropuje z radości, boi się niespodziewanych dźwięków, wcale nie muszą być głośne, np.papuga, a poza tym Anula go idealnie scharakteryzowała Coś tam nakręciłam na spacerze, wieczorkiem wrzucę. Ten psiak jest w domu nieszczęśliwy.
-
Po porannym spacerku i toalecie tylnych części, zapampersowany, zanim go umyłam zdążył chapsnąć z kociej miski trochę chrupek. W pieluszce pierwsze niewielkie oznaki że rzadkie kupska mogą być ze stresu. Gdyby udało się go na bobki ustawić to zero problemu by było. Spanko było przy łóżku koło mnie, żeby choć liznąć rękę. Trzy pobudki, ale bynajmniej nie z powodu Czesterka tylko rudej, wrednej kierowniczki od zamieszań wszelakich Psoty, on tylko tak dla towarzystwa pomagał. To młodziak, bawić się potrzebuje a moje zgniłki nie chcą się bawić, koty też, nuuuudzi mu się w domu.
-
Po ostatnim spacerku, pupsko umyte, zapampersowane. Jutro muszę kupić taki puderek dla niemowląt. Czesterek bardzo cierpliwy przy myciu. Piesek bezproblemowy, oprócz problemów wiadomych. Bardzo się garnie do człowieka, dopomina się o dotyk, to delikatny i mądry piesek. Nie odstępuje mnie na krok, czym zapewnia mi wątpliwej przyjemności inhalacje ;) Nawet jeśli będzie przebywał na podwórku to trzeba mu będzie ze dwa trzy razy dziennie chlapnąć wodą pupencję, chyba że faktycznie dobierze się mu karmę by kupy były twardsze. Nie wiem co on tam jadał ale Brit mu wcale nie wchodzi, moje zjadły a on pogmerał w misce, jak mu pomieszałam z konserwą to zjadł ale niewiele. Jutro zostanie na dwie godziny sam ale w osobnym pokoju. Nawet poszczekuje z moimi rozdarciuchami, a głosik ma donośny. Pierwsza noc, zobaczymy co się będzie działo.
-
Niestety książeczka jest dziewicza, tylko zastosowane preparaty wpisane. Na pewno jest młody. Niepełnosprawny. Jutro nakręcę filmik jak chodzi i kica. Pierwsze mycie pupska i zmiana pampersa zrobiona, przed spaniem powtórka. Nie będę go kąpać, tylko wyszczotkuję, troszkę wywietrzał, przydałoby mu się profesjonalna wizyta u fryzjera, co prawda dupkę mu wygolili i dobrze bo łatwiej myć, ale górna połowa woła o zrobienie porządku.
-
Moje odcinki transportu są w prezencie dla Czesterka. Nie rozumiem jak ktoś mógł go wywalić, a dzieci do pampersów nie s..ją???? Przyjechaliśmy, założyłam mu pampersa i spokój, na podwórku na siusiu byliśmy już trzy razy, bo jest pobudzony, dużo piję i dużo sika, jakby mógł to by całą posesję zalał, każdy kwiatek, krzaczek, trawka ;) Ekscytacja kotami ogromna, co się położy to się zerwie i leci za kotem, ale w przyjaznych zamiarach. Jak się papuga rozdarła to myślałam że zawału dostanie. Biega po całym domu i chmurę smrodu za sobą ciągnie ;) Jest bezproblemowy. Mam nadzieję że znajdzie swojego człowieka, którego nie przerazi zmienić mu pampersa ze dwa razy dziennie a wieczorem umyć pupsko. To przecież nic wielkiego. Gdybym miała tylko jednego pieska to bym takiego świrka dobrała do pary ;) Pampersy i podkłady mam, bo mam chore koty więc zawsze musi być zapas, spokojnie Anulka :) Taki mały inwalida - zajączek.
-
Głowę ma dużą, albo kudłatą ;), ciężko mu będzie do poniedziałku bez podwórka, nosi go po domu, widać że kocha pole, ale ja się boję, bo a nuż gdzieś jakąś dziurę wynajdzie, wykopie, bo to taki wariatuńcio, wyjścia tylko na smyczy. Ryś podzielił się pampersami z Czesterem, myślałam że będą za małe ale spokojnie pasują, Dada z biedry 15-25kg. Anetko Brit nie Brit mój kot też bobkami nie robi, ale da się żyć. Jeszcze trochę i któryś kot mu przywali z liścia.
-
Jesteśmy w domu. Moje pierwsze spostrzeżenia. Widać że Czester był psem podwórkowym, chce być na podwórku, tylko nie wiem czy takim powinien pozostać, to już same ocenicie. Ma problemy ortopedyczne z tylnymi łapkami, chodzi szeroko, nieporadnie, a najlepiej mu kicać obiema łapkami na raz. Szczęka troszkę krzywa, wada zgryzu czy cóś. Żywiołowy, wszystko go interesuje. Typowo pampersowy, z siuśkami sobie radzi, kupencje żadne tam bobki, w domu pampers konieczny, ale nie ma problemu, widać że jest do tego przyzwyczajony. Miły, sympatyczny. Moje psy po przywitaniu zainteresowania nie wykazują, za to Czesterek zainteresowany kotami, ale zero agresji. Brita nie ruszył mimo że tak ma zapisane na karteczce, zjadł wędzony ryjek, teraz leży, odpoczywa. Wieczorem kąpiel, bo masakra, ale nie chciałam go od razu do wanny wrzucać żeby go jeszcze bardziej nie stresować, do wieczora od smrodku nie umrzemy. Jak coś jeszcze zaobserwuję to napiszę.
-
Czekajcie bo ja się już deczko pogubiłam, skąd dokąd ma dojechać Luzak??? W Opolu mógłby być jutro z Rokusiem tak??? Jeśli nic lepszego się nie znajdzie, to mogę go przejąć w Opolu i pomyślimy jak go dalej wyeksportować, u mnie może dzień dwa przewaletować, krzywdy miał nie będzie, bo szkoda tego transportu.