-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Cóż, mogę tylko potwierdzić to co napisała Anecik :(, mój M tylko dlatego wytrzymał Czesterkowy "zapach" że był u nas tylko na chwilę. Nie czarujmy się, Czesterka na stałe nikt do domu nie weźmie, ani dt ani hotelik, ja to delikatnie sugerowałam już na początku. Sytuacja jest jakby patowa :( i na razie nie jestem w stanie zobaczyć przyszłości Czesterka w różowych kolorach. Jeśli dom to tylko bez zwierząt (co u nas jest nierealne), by opiekun mógł poświęcić czas tylko jemu, za "odpowiednią" gratyfikacją finansową, wsparciem higienicznym i koniecznie z ogrodem, 24/24 w domu odpada. Niestety taka jest prawda i musimy jej spojrzeć w oczy. Niestety ZOLe dla psów nie istnieją, a może istnieją tylko ja o tym nie wiem? A Czesterek jest cudownym, radosnym psiakiem i serce mi pęka nad jego dolą, niewiadomą, niepewną dolą. Może mogłabym zaoferować jeden letni miesiąc, kiedy całymi dniami przebywam na ogrodzie, ale też nie na 100%, bo M musiałby się też zgodzić, mam 10 kotów i trzy psy i to jest górna granica wytrzymałości mojego eMa, a właściwie to już przekroczona o kilka kotów. Niedługo mnie wyeksmituje razem z całą bandą do spiżarki.
-
Czyli wszytko się wyjaśniło, do mnie musiał przyjechać z wyciśniętym pęcherzem. Na początku nie kropił, ale ładnie sikał strumieniem na podwórku, na drugi dzień zaczęłam zauważać pierwsze kropelki, myślałam że to z emocji, skakania itp, a to jednak pęcherz się zapełniał, mimo podsikiwania krzaków, kamieni, na ogrodzie. Może to się by dało jakoś podreperować farmakologicznie? Są jakieś leki poprawiające pracę mięśni zwieracza pęcherza, ale nazwy nie pamiętam.
-
Bgra, może poproś Anetkę żeby poszła z Czesterkiem na spacer bez pieluchy i podpatrzyła jak siusia, bo on ładnie podnosi łapkę i widać czy sika, szczególnie pierwsze siku po wyjściu, bo wiadomo że później to już po każdym psiaku poprawia niewielkimi ilościami, ale ten pierwszy sik u mnie był normalny, strumien, siur, sik ;) Jak ktoś będzie organizował bazarek dla Czesterka to ja bym się dołączyła z fotkami i wysyłka ode mnie, niewiele ale zawsze coś, bardzo proszę.
-
To nie był zapas pieluch, tam było niewiele sztuk. Anetka na pewno kupuje sama. Najtaniej w biedronce, dla zwierzaków kupujemy dużo większe niż sam zwierzak waży. Czester u mnie normalnie sikał jak pies, podnosił łapkę i sikał, wiem bo go podglądałam, i nie były to kropelki tylko normalny "siur", a kropił tylko jak skakał i był mocno zaaferowany, widocznie wada czy coś postępuje, bo nie wiem jak to nazwać. I niestety ale wydaje mi się że stawka dla pdt jak za pełnosprawnego pieska jest za mała, wiem wiem, nie ma pieniędzy i jest coraz ciężej :((( , ale Czesterek potrzebuje dużo więcej uwagi, pracy i troski jak zdrowy psiak.
-
O tak, to nawet nie ma porównania kiedyś a dzisiaj, pampersy, podkłady, vitopar i inne fresze, ja dodatkowo bardzo sobie chwalę BioKlean Soft do mycia, zamgławiania, legowisk itp., używam też ozonatora, no i uwielbiam żywice, palić oczywiście ;) To na dobranoc jeden z moich szczochów w pięknych majtach z kukardką ;)
-
Nie oszukujmy się, według opisu z pierwszej strony, Czesterek nigdy pokojowym pieskiem nie był i raczej nie będzie, bo nie chodzi o to by mu pozwalać skakać po kanapach i fotelach, tylko by te kanapy i fotele nie były wiecznie upaprane kałem i moczem. Musicie wszystko dobrze przemyśleć by stworzyć takie warunki by i pies i opiekun mogli żyć. Ja z deklaracji nie mam zamiaru się wycofywać, a czasem w sprzyjających okolicznościach dorzucę troszkę więcej. Czesterek bez tej pomocy nie ma najmniejszych szans na dobre życie.
-
Jestem tego samego zdania. Czesterek to bardzo pracochłonny piesek, podejrzewam że będzie na wiecznym płatnym tymczasie, a i dom tymczasowy nie może być "zazwierzęcony" żeby opiekun mógł poświęcić czas na pielęgnację Czesterka, a on nie chodził brudny i śmierdzący, wiem co piszę, bo śmierdział niemiłosiernie. Mam też stuprocentowego pampersiarza kota i dwa szczochy, wiem ile pracy kosztuje opieka nad takimi zwierzakami, żeby były czyste a w domu za przeproszeniem nie "waliło jak w wychodku". Piszę tak bezpośrednio, żeby uświadomić nieuświadomionym, że kolorowo z takimi zwierzaczkami to nie jest, a wieczne kupencje fiołkami nie pachną ;) Bardzo, bardzo bym chciała żeby stał się cud i kudłatek znalazł swój własny domek, na zawsze. Myślę jednak, że jeśli taki domek by się znalazł, to najpierw należałoby wysłać tam Czesterka na urlop, żeby potencjalny opiekun spróbował swoich sił i ocenił je, czy podoła opiece i czy wystarczy mu empatii, żeby Czesterek nie wracał jak bumerang, tak jak mój Krzyś(kot,szczoch), brany na wygląd i po dwóch-trzech dniach dyscyplinowania "wypad" z powrotem do schronu. Krzysiu jest z nami sześć lat. To ten większy:
-
Oj tam, teraz to już nie kawę, przede mną spory kielich nalewki z czarnej porzeczki stoi, na przekór tej wstrętnej pogodzie. Od wczoraj próbuję dojechać na cmentarz z kwiatami i nic, może jutro się wstrzelę między deszcz a deszcz ;) I głaskanko dla szalonego Czesterka. Wierzcie mi, u mnie to był szalony pies. Jak przekazywałam Anetce szaleńca to jej mówiłam, że pewnie moje koty teraz balangują w domu z radości ;), z kotami z pewnością imprezował też Yoshi, bo czas pobytu u nas Czesterka w większości przesiedział na parapecie, jak nie pies ;) Dobrej nocy
-
Jesteście cudowne, ja tylko w tym widzę ostatnią deskę ratunku i spokój ducha że robi się wszystko co można, proszę o konto skarbnika organizowanej wyprawy. Chętnie bym pomogła w poszukiwaniu, ale ze mnie dupa nie piechur, i ze zdrowiem kiepsko, ale jak się w tym terminie będę dobrze czuła, to dojadę na jeden dzień, choćbym miała szlifować tylko chodniki ustrońskie. Bo mi serce się na kawałki rozpada, że wyrwaliśmy ją ze znajomego miejsca, z grupy zgranych, zżytych psiaków, dokarmianych i zafundowaliśmy jej samotny koszmar w obcym, nieznanym miejscu. Nie twierdzę że państwo są źli, mogą być najlepsi na świecie i mieć serce na dłoni, niestety zabrakło wyobraźni. A tak na przyszłość, to myślę że takie dzikuski przy wydawaniu do DS powinny dostać jako "przechodni" posag, lokalizator gps, choćby na kilkumiesięczne wypożyczenie do nowego domu.