-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Oczywiście że warczy :) jak kot za blisko podchodzi kiedy ona coś konsumuje ;), albo jak się skradają po łóżku by zająć jakieś dobre miejsce do spania, ale nie jest to tak agresywne jak do psów, poza tym ładnie się bawi z kotami, z psami wcale. No i najważniejsze, tylko kot może z nią spać przytulony, pies musi być w odpowiedniej odległości. Do Mimi przeważnie na doczepkę śpi Majka, Myszkin, Kituś lub Ciumka. Mimi to taki dziwny psiak, woli koty od psów.
-
Dzisiaj generalnie śpiący dzień jest. Cały dzień podsypiamy, Mimisia uparcie wślizguje się pod nakrycie na łóżku i warczy na wszystko spod spodu. Jak tylko usiądę to zaraz jest na kolanach i z wysokości wszystko obserwuje, obwarkuje, obszczekuje. Mam nadzieję że za kilka dni wróci do poprzedniego wcielenia, bo na razie jest smutna. Elisabeto z postów na poprzednich stronach wynika że Tysia i nie tylko ona ogłasza Mimi, czekam na info, może trzeba wyróżnić. Chciałabym jakoś zintensyfikować ogłoszenia bo widzę że takie przerzucanie Mimi nie służy jej absolutnie. Mimi to nie Czester, otwarty na cały świat, który każdego by zalizał na śmierć. Dlatego jestem w stanie przełożyć remont żeby tylko Mimi ode mnie mogła iść do domu stałego.
-
Dzień dobry :) Nocka z głowy, po południu będę odsypiać. Po powrocie przyczepiła się do mnie jak rzep, ale jest czujna, warczy na psy, z kotami się dogaduje ładnie. Pierwszą część nocy Mimi spędziła na wędrówkach do miski z wodą. Jak tylko się położyłam, Mimi wczołgała się pod kołdrę, przytuliła do nóg i się gotowała, powarkując na każdy ruch innych żyjątek, jak się już zagotowała, wychodziła się napić i z powrotem pod kołdrę do nogi. W środku nocy, chyba sama już miała dość, bo wyszła nareszcie spod kołdry, przytuliła się do mnie koło szyi, położyła na ręce i przestała chodzić popijać, następnym krokiem było już "kołami do góry", ale ciągle w tym samym miejscu, przy mojej szyi, na ręce i co chwilę sprawdzała czy jestem koło niej. Już się boję sierpnia, mogłabym przełożyć remont na wrzesień, ale trzeba by zintensyfikować ogłaszanie Mimi, może by się udało znaleźć dobry domek, żeby nie musiała przechodzić kolejnych stresów. Czy ogłoszenia Mimi są wyróżnione? Jeśli nie, ja je powyróżniam. Kiedyś był bazarek z ogłoszeniami, czy to nadal istnieje? Gdzie szukać? Mimi potrzebuje miłości, spokoju i człowieka do kochania, który i ją będzie kochał, człowiek może mieć koty ale nie psy. To urodzona jedynaczka. Oddaje całe swoje serduszko, nic sobie nie zostawia.
-
Rezydenci zero reakcji, jak i koty tak i psy, to Mimi na nich poburkuje i oczywiście koncentruje się na Psotce. W ogrodzie obleciała wszystkie swoje ulubione miejsca. Pamięta swoje "rytuały" domowe. Jednak większość czasu przesiaduje na razie w sypialni na łóżku. Przydałoby się pomału "przymierzyć" do sterylki i może trochę puszek papu zakupić?
-
Super :) Nie dziwię się że posmutniała, jest bardzo wrażliwym i inteligentnym psiątkiem, czuje, tak jak i u mnie czuła, zmiana zachowania była widoczna. Niech znajdzie jak najszybciej kochające serce, tylko dla niej, potrzebuje stabilizacji jak powietrza, a tu na sierpień znowu stresy się szykują, biedne te psiaczki niechciane. Do wieczora.
-
A ode mnie piniondzorów nikt nie chce Nie mam namiarów na przelew.
-
Nic wiele nie pomogę, ale podaj konto to wpłacę 50zł, więcej nie dam rady. Chciałoby się rzucić wiązkę na takich nieludzi, ale w dobrym towarzystwie nie wypada, mózgojady toczą skutecznie nasze społeczeństwo.
-
Tyciunia to Tyciunia, powinna być nietykalna, a do tego Mimi przy niej to wielki potwór ;) Niestety to jest nauka mojego eMa, jest niereformowalny w tym względzie, ani krzyki ani tłumaczenia nie pomagają, zarzeka się, a za każdym razem i tak robi swoje. My już nawet jemy przy osobnych stolikach, bo na jego stoliku wkoło talerza siedzą koty jak sępy, a na podłodze kolejne sępy liczą mu każdy kęs. Masakra. Ja jem w spokoju. Jak nie widzę to kotom daje mleko, a później jak ja sobie robię kawę to wszystkie koty gały we mnie wlepiają czekając że ja im też naleję. Czasem można wyjść z nerw ;)
-
Historii Mimi nie znamy, znaleziono ją jak miała około roku, każdy dzień jej poprzedniego życia, był walką o przetrwanie. Lekko w życiu nie miała, to pewne. Tycia biedna i biedna Mimi. U mnie do tak ostrej konfrontacji nigdy nie doszło, Mimisiowe szykany względem Psotki trochę inaczej wyglądają, Tak ostro zawalczyć Mimi mogłaby jedynie o jedzenie, przysmaki itp, bo jest bardzo pazerna na jedzenie, ale to nie dziwota skoro głodowała. W karcie ma wpisane po znalezieniu "stan anorektyczny". Mam nadzieję że w końcu znajdzie ją ten jedyny człowiek i zostanie jedynaczką :) Miłego dnia.
-
Jezus Maria co się z ludźmi dzieje, odechciewa się żyć w takim świecie. Eliku, jak będziesz robiła bazarek to pamiętaj o mnie, mam pięć nowych smyczek plecionek i coś tam jeszcze wynajdę. Które to pieski wróciły, bo też nie kojarzę.
-
Nie jestem w stanie uwierzyć, że człowiek może być tak zwyrodniały, by doprowadzić do takiego stanu drugą istotę. Koszmar, biedna sunieczka :(
-
To też nie do końca tak jest, bo obcy to obcy, a mąż jednak jest w domu codziennie, więc raczej obcy nie jest ;), u nas Mimi jest od lutego, a na eMa szczeka i warczy, choć śpi z nami w łóżku, żebra u niego, bierze z ręki jedzenie, na łóżku daje się głaskać. Jak tylko usłyszy że eM tłucze się w kuchni od razu asystuje mu i czeka czy coś nie spadnie z blatu. Takie samo podejście jest do mojej mamy i brata, jedzonko z ręki jak najbardziej, oprze się łapkami o nogę, upomina się drapiąc po nogach, ale za chwilę się cofa warczy i szczeka.
-
Dzisiaj wróciłam z drugiego wyjazdu z trzech wypadów >ciągnionych<, jutro wybywam na ostatni, zaglądam a tu takie przykre info. Od dłuższego już czasu delikatnie daję do zrozumienia że Mimisi potrzebny jest hotelik z wychowawcą, pewnie nie brałyście poważnie mojego pisania, niektórzy może myśleli że przesadzam, lub chcę się Mimi pozbyć. Na tą chwilę pewnie jest ta skaza charakteru do opanowania przez fachowca, u mnie z pewnością będzie się utrwalać. Ja po prostu zabieram Psotkę ze sobą, a w domu jak tylko Mimi się do niej zbliża w dziwnych zamiarach to reaguję odwracając jej uwagę czym innym. Mimi jest kochana, miziasta, urocza, przytulasta i delikatna, ale, właśnie jest to małe ale... Jeśli Mimi takiej szansy nie dostanie, to może wracać z adopcji jak bumerang, bo po zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu zacznie rozrabiać, chyba że trafi się jej dom bez zwierząt i bez chęci "dozwierzęcania się", i zostanie jedynaczką, bo też ona do takiej roli nadaje się idealnie. Potrzebuje tylko jednego swojego własnego człowieka na wyłączność. Anetko, mam nadzieję że Mlófkojad czuje się dobrze, a strach minie wraz z Mimisią, jest tylko jeden problem, w sobotę mogę ją odebrać dopiero wieczorem, około 19, tam gdzie ją przekazywałam, lub w niedzielę, wtedy godzina jest mi obojętna, możesz ustalić jaka Ci pasuje.
-
Dowlokłam się do domu, koszmarny pechowy dzień, teraz łeb mi pęka i zaraz muszę go przytulić do poduszki. Mój koniec świata jest ze wszystkich stron rozkopany, kołowałam po objazdach jak sputnik po orbicie, a durna nawigacja nic o remontach i objazdach nie wiedziała. Na powrót wybrałam trzecią drogę, ale i na niej oczywiście są remonty i korki po horyzont, ale przynajmniej można się poruszać Naprzód!!! Buty mi się rozleciały, musiałam wjechać do CCC i se kupić nowe. Ma-sa-kra. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, ale do mnie ani jedna. Przy przekazaniu żadnych wariacji nie było, ogromny strach owszem, nawet posiusiała się ze strachu i bąbelek się jej wypsnął, ale to przecież dla Mimiśki rewolucja. Ja wiem że to wyjdzie Mimi na dobre, musi poznawać nowe miejsca, nowe emocje, bodźce są dla niej konieczne, nie może być zamknięta w sobie znajomym kwadracie, bo nigdy do przodu nie ruszy. Anetka to Anetka, popatrzcie jak Anetkowe opiekuńcze ramiona przytuliły naszego strachulca. Bardzo mądrze piszecie, ale się odniosę do wpisów jak dojdę ze sobą do ładu.
-
Sówko, jakiekolwiek zasady i normy są wbrew mojej naturze, najpierw ktoś musiałby mnie wychować, to może wtedy ja kogoś bym mogła ;), ale na nauki to już za stara jestem. A poza tym krakowskie mieszkanko mamy wynajęte jeszcze na dłuuuugo, a pod mostem w nocy straszno ;). Tysiu, Mimi po sierpniu może znowu do mnie wrócić, nie martw się i na siłę do jakiego bądź domu jej nie dawaj. Moją stałą Mimisia ma aż do znalezienia cudownego domku, no chyba że zbankrutuję albo hmmm... Przynajmniej Mimiśkowy łepek odpocznie u Anetki, bo ja jej go zacałowuję kilka...naście razy dziennie, takie ma fajne czółko. Ona chyba coś przeczuwa, bo taka dzisiaj wyciszona, obserwująca, niepewna, chociaż na ogrodzie szaleje. Eeee Eliku, może lepiej żeby takich alienów jak ja za dużo nie było, bo by nam kraj zborsuczał ;)