-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Niedawno wróciłam z arboretum, deczko złachana, jutro jadę dalej pomagać, przygotowujemy święto paproci, głowa mnie boli i myśleć nie mogę, może Sówko jakieś rady w tym względzie? Wydaje mi się że żadnego psa nie wyróżniam. W muzeum nie mieszkam i ręce mi do tyłka nie przyrosły, więc ze sprzątaniem nie mam problemów, tym bardziej że jednego kota mam pampersowego i dwa majtkowe, więc nic co straszne nie jest mi straszne ;))), tylko jak Mimiśka miałaby iść do domu stałego z takimi nawykami??? Mimi to pies fotelowo kanapowy, na podwórkowca się nie nadaje, a jak nauczy się posikiwać po domu to swojego nigdy nie znajdzie. Nie mam pomysłu. Dziękuję Wam serdecznie za duchowe wsparcie, bo naprawdę nie wiem co robię źle, przecież na początku tego nie było. Dobrej nocy
-
Wieści są niezbyt sympatyczne, chyba trzeba będzie szukać nowego DT :(, trzeba to przemyśleć, czekamy na Tysię. Niechęć dziewczyn do siebie przybiera zadziwiający obrót, nie wiem czy jesteście w stanie w to uwierzyć, ale one potrafią sobie nawzajem nasikać do misek na jedzenie, jak tylko nie zabiorę natychmiast po zjedzeniu, teraz tylko czekam kiedy zaczną sikać na łóżko. Oczywiście nie jest to takie sikanie-sikanie, bo Mimi ładnie załatwia się na spacerach, tylko takie znaczenie i złośliwość. Trzeba je rozdzielić, nie widzę innego wyjścia. Nie rzucają się na siebie z jakąś złością, potrafią nawet posiedzieć na jednym fotelu, ale są dla siebie złośliwe, wyjątkowo, co rykoszetem trafia w nas, domowników. "Na oko" wszystko jest ok, ale pod dywanem trwa wojna podjazdowa dwóch rudzielców. Poza tym Mimisia jest bardzo kochana, pocieszna, ciekawska, uparta, wesoła i energiczna. Zresztą to widać po zdjęciach. Przez weekend będzie mnie mniej. A tu nasza grzeczna ruda pocieszka:
-
Czasem ręce opadają i człowiek najchętniej wymiksowałby się ze wszystkiego, zamknął w skorupie jak ślimak, zatkał uszy. Właśnie się dowiedziałam o dwóch kobietach pomagającym psiakom i kotom, jedna po polskiej, druga po czeskiej stronie, bieda aż piszczy. Psiaki małe, zabierane z patologii, masakra. Głowa boli.
-
Dla ToFiśka poleciało na zrzutę 17zł ode mnie, za roślinki z forum Oaza.
-
Cza tradycyjnie zacząć dzionek, komu na dobudzenie? Areszt Mimiśkowy odsunęłam w czasie, to dla mnie ostateczność, zostają razem, później bacznie obserwuję ich zachowanie, na razie ok. Wszelkie decyzje adopcyjne podejmuje Tysia, ona mniej więcej wie jaka jest Mimi. Przy obcych ludziach momentalnie wraca do stanu pierwotnego, a ten stan Tysia zdążyła poznać. W środę kończymy kąpiółki, weekend w arboretum i czasu będzie już więcej. A wyprawa na kąpiółki to "nie w kij dmuchał" , przejazd tam i z powrotem to czterokrotne przekraczanie granicy i dwa razy wspinanie się serpentynami pod górę, troszkę się trzeba nakręcić, ale warto, kto się kąpał w Wojciechu, ten wie :) Zaraz jadę do miasta, Mimi zostaje w stadzie.
-
LALA ZOSTAJE NA STAŁE U NESIOWATEJ!!
jaguska replied to Alaskan malamutte's topic in Już w nowym domu
Zdrówka życzę -
Raczej nie o to chodzi, chyba o dominację, przewodnictwo w stadzie, bo teraz zaczęła startować do babci Jeżynki, a do tej pory czuła do niej respekt. Jeżynka nie jest nakolankowa, to był psiak łańcuchowy, choć sięga ledwo do połowy łydki. Lubi głaskanie, bardzo, ale na tym koniec, próba brania na ręce łączy się z kłapaniem, i nie śpi na łóżku tylko pod, tak jakby tam była jej buda. Dopiero po pół roku Mimisi zaczynają wychodzić prawdziwe różki. Tylko do Yoshika nie startuje, na razie przynajmniej. Do tego jest uparta jak osioł, niby się boi, ale tak będzie kombinować że postawi na swoim, to piekielnie inteligentna psica i cwaniara. Dwubiegunowa ;), albo się boi i panikuje, albo kombinuje i cwaniakuje. Nie chciałabym jej izolować pod moją nieobecność, ale zaczynam mieć obawy. Po południu jedziemy na mecz i nie wiem czy ją zamknąć w dużej łazience z oknem, dać kocyk, kongi napchane smaczkami, no nie wiem co robić, ale coś zaradzić muszę, bo boję się zostawiać je razem. No i co?????????????????????? Poza tym jest kochana i przytulaśna, niestety z jej charakterem przestaję sobie radzić. To urodzona jedynaczka, do towarzystwa raczej tylko piesek, z suczkami prędzej czy później wejdzie w konflikt, albo zostanie zjedzona przez większe. I się chyba musi przyzwyczajać do jeżdżenia samochodem, bo nie będę zabierać dwóch z domu skoro mogę jedną choć straszną cykorię. Teraz cała trójka śpi w sypialni z Połówkiem, bo facet leżący to dobry facet zdaniem Mimisi, ale niech tylko wstanie to będzie za nim chodzić i jazgotać, chyba że będzie coś jadł, to wtedy górę w Mimi bierze "dziad proszalny" ze świdrującymi talerz oczami, ale jak się kończy jedzonko, "dziad proszalny" zamienia się w rozdartą przekupkę. Mój brat woła na nią "świruska". Cóż..., coś w tym jest.
-
I zebrały się nad Mimisią czarne chmury, i nastał dzień sądu i kary za grzechy, armagedon. A armagedon wygląda tak ewentualnie tak alibo jeszcze tak czasem ciekawość brała górę nad strachem Teraz, już po powrocie, w domu panuje krystaliczna cisza........, zobaczymy jak długo. Mimi za karę, to znaczy za zbyt ostre wystartowanie do Psotki, pojechała ze mną w trasę. Najpierw się trzęsła ze strachu, bo pewnie jazda samochodem skojarzyła jej się ze sterylką, później było już bez trzęsawki ale niepewnie, ogon pod się cały czas, smaczki były ignorowane calutką drogę, jednak w ostatnich sekundach drogi, pomiędzy bramą a podjazdem do garażu znikły w tajemniczy sposób. Na podwórku jeszcze chwila ogon na dole, potem się otrzepała i ogon stanął dęba. W domu spokojniejsza, teraz odsypia stresa. Noooo...to się wredota dorobiła...;)))
-
Witajcie :) Do wód to my zasuwamy co drugi dzień na osiemnastą, przez Czechy mamy pół godziny jazdy, więc Mimi sobie jakoś radzi ;))) Jeśli się kiedyś wybiorę na uzdrawianie stacjonarne lub urlop, to Mimi, jeśli nadal będzie u mnie, znowu będzie musiała spakować manatki i jechać na kolonie, dlatego niech się jej szmal zbiera w sejfie, bo na pewno się przyda, jak nie na kolonie to może do nowego domu na potrzeby wychowawcze. Olenko, nie żałuj kota, żałuj Mimisi, jak już któremuś kotu dokuczy solidnie, to tak spyla po chałupie że nogi gubi, potrafią ją zdrowo ścignąć, akurat z tym kotkiem - Kitusiem, a właściwie to jest kotka, bardzo się lubią. Eliku, zdrowie mam do bani od dziecięctwa, ale inni mają gorzej, więc nie narzekam. -Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy...- :))) Zostawiam rozdarciucha, z zatkaną paszczą, wydłubującą z piłeczki odrobinki mięska, które tam wepchałam.
-
Na początku chciałam przeprosić Tysię, dopiero teraz, kiedy przeczytałam na wątku, że wysłała do mnie smsa sprawdziłam telefon i odczytałam go, oczywiście jest, przyszedł w piątek, a ja go dopiero teraz zauważyłam. Wybacz Do mnie najlepiej dzwonić i to do skutku, bo połączeń też raczej nie sprawdzam, nie jestem zwierzęciem iPODowym ani komputerowym, chyba się zatrzymałam na telefonie stacjonarnym i łupkowej tabliczce. Wszystkie ciotunie też proszę o wybaczenie Dynie to najmniejszy z moich problemów minionych dni, dynie to przyjemność, szczególnie w kuchni :) W nowy tydzień wchodzę z opanowaną sytuacją, przynajmniej na razie, szkoda że człowiek nie może się sklonować byłoby super. A żeby się odstresować, od jutra zaczynamy kąpiele w moim ukochanym, przepięknym Wojciechu w Lądku Zdroju, tak że za chwileczkę będę nówka jak niemowlę. A wracając do tematu najważniejszego, Mimisi nie przerobiliśmy na mielone, na razie ;). W zachowaniu znaczących zmian nie ma. Nadal energia ją rozpiera, na podwórku jest bardzo odważna, kiedy się nie boi oczywiście. Na Połówka nadal szczeka i tak jej chyba zostanie, amen. Tylko kiedy się nie rusza, siedzi lub leży i oczywiście kiedy ma coś na talerzu, wtedy jest bardzo ok, Połówek znaczy. Mimi z Psotką otwartej wojny nie prowadzą, ale są dla siebie wredne i robią sobie złośliwości, choć Psotka jest bardziej ustępliwa, Mimiśka to harpagan. Jak nie śpi to nie usiedzi ani sekundy w jednym miejscu. Do wczesno-porannych pobudek Mimiśkowym dziarmoleniem już się chyba przyzwyczajamy, koniecznie muszę ją nagrać, wzbierającą we mnie złość zawsze rozładuje jakimś jodłowaniem czy inszym gulgotem i choć chciałoby się ją zdzielić w tą rudą łepetynę to i tak człowiek parsknie śmiechem i złość ulatuje. Kradnie kapcie, potrafi także ukraść np. moją koszulę nocną i ganiać z nią po domu. Przynosi sobie z podwórka żołędzie i szyszki, potem je szatkuje, że Yoshi lubi znosić do domu szyszki to wiedziałam, ale żołędziowe zbieractwo wprowadziła Mimi, za co bardzo wdzięczne jej są koty. Ostatnio o mało nie pożarł Mimisi szarpak, który sobie sama nanizała na szyję, jakimś cudem, bo ten szarpak ma małą pętlę, nie wiem jak ona to zrobiła. Z sypialni w której urzędowała Mimi usłyszałam jakiś rejwach, nagle wypada rudzielec, bo coś jej się do szyi przylepiło Yoshi próbował odebrać szarpak Mimi i prowadzał ją jak na smyczy, z szarpakiem na szyi Mimisia była grzeczna jak aniołek i pozawalała się Yoshikowi prowadzać :) I jeszcze krótka migawka A tu zwróćcie uwagę na kabaretowe, muzyczne tło Artura Andrusa, całkiem w temacie ;), tak się przypadkiem zgrało :) Miłej niedzieli
-
Witajcie niedzielnie Niestety sterylka spłynęła po Mimisi jak woda po kaczce, w zachowaniu zero zmian, rywalizacja z Psotką trwa w najlepsze, ale największy problem że nadal potrafią po sobie kropić, nie sikać tylko znaczyć, obie wysterylizowane. Nie na okrągło, tylko jak im odbije, dzisiaj obie dostały opiernicz bo piłkę znaczyły na zmianę. Potrafią też spać razem na jednym fotelu! One są jak dwie wredne siostry. Stały domek bez suczki, bo szybciej wróci jak bumerang. Nie da się jednak wredziastej nie lubić, jest rozbrajająca. Strach nadal wisi jej na ogonie i ciągle ją goni. Zawału przed chwilą prawie dostała, bo Połówek wybierał się na rower i założył na głowę bejsbolówkę, no straszne to było, Coś z wielkim dziobem z przodu! Chciało ją zjeść. Mimi szaleństwo ma we krwi i jest roztrzepana jak jajko na omlet, lubi bardzo biegać po domu i wskakiwać na mnie na fotel, wczoraj przez pomyłeczkę se wskoczyła, ale na fotelu zamiast mnie siedział hehehe Połówek , widzieliście kiedyś start rakiety? Domowym towarzystwem Mimi są koty, z nimi wojuje, oprócz Bianki, Bianka ściga Mimiśkę, może uda mi się kiedyś skręcić filmik. Może uda mi się pstryknąć dzisiaj jakieś fotki to wieczorem wrzucę, a na razie takie, odpoczynek po wariacjach, łóżko rano było ładnie zasłane, ale Mimi z Yoshim posłali po swojemu.
-
Jeszcze jedna wpłata z Forum Ogrodniczego za kfiatecki, ode mnie dla Tofisia, na zrzutce, to wpłata 40zł podpisana "FO Jola"
-
A jakże pomaga, przeszkadza, psuje, podlizuje się, wszystko na raz. Teraz coś ukradła i niszczy, ale nie zaglądam jej do paszczy bo jest spokój i cisza, niech se niszczy. A tak btw zostawiam Wam schemat konfiguracji nocnej po mojej stronie łóżka, ja to to w środku, kto by dał radę tak spać? Kto się zamieni? Miłego dnia kochane, dzisiaj zbieramy dynie.
-
Taki on półplaskaty ;) Ode mnie za sprzedane hojki, poleciało dla Toficzka, na zrzutkę pomagam - 30zł z Forum Ogrodniczego, podpisane Mirka FO.
-
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
jaguska replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Poleciało 50zł dla sunieczki. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
jaguska replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Ja też poproszę o numer konta, dorzucę grosik dla suni.