-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Everything posted by jaguska
-
Dzień dobry :) Bez kawy nie ma zabawy, na rozbudzenie chętnym Niezawodna ciocia Nesia już na posterunku Szalejce chyba do starości wystarczy pomysłów. Muszę kiedyś nagrać jej poranne pogawędki na dyktafon, choćby człowiek był zły to i tak się roześmieje. Teraz obserwuje jak Połówek szykuje się do pracy, szczeka, powarkuje i pilnie go obserwuje, a w nocy śpi u niego na nogach, nie u mnie. Jak siedzi w fotelu - cisza, jak zacznie chodzić po domu - szczeka i warczy, Mimiśka oczywiście a nie Połówek. Dobrego dnia wszystkim.
-
Połówkę kombuchy którą mam zamiar odciąć mogę podzielić na pół, bo jest naprawdę duża. Jedna ćwiartka dla Eli, komu druga? Jutro podzielę i wyślę. Elu podaj adres na pw. Moje psiaki też obszczekują ludzi i psy za płotem, biegają, szczekają, ale merdają ogonem, Mimisia natomiast szczeka na serio i zamienia się w jaszczura, czyli staje jej pas sierści od głowy do ogona, ale niech tylko ktoś przekroczy furtkę, to ze strachu chce się zabić uciekając na oślep, natomiast Psotka i Jeżynka są w stanie zalizać na śmierć, natomiast Yoshi, mój synuś jedyny, zaczyna wtedy zachodzić delikwenta od tylca i próbuje skubnąć za nogawkę. Strach Mimisiowy jest nie do wyobrażenia, tyle czasu minęło, a jeśli się jakieś energiczne ruchy wykona, np.śpiesząc się do wyjścia, Mimisia uciekając kropi siuśkami ze strachu. Ja naprawdę sobie jej nie wyobrażam w takim standardowym polskim domu, dlatego marzy mi się dogomaniacki domek. Teraz napiszę jak ostatnia świnia, Mimi jest młoda, a dużo dogomaniaków ma staruszki, schorowane, może Mimi mogłaby pocieszyć kogoś po stracie pupila. Może, może, może, ktoś taki ją tu wypatrzy i się zakocha, bo ona jest do zakochania, mała absorbująca szalejka. Co do gości, to albo akceptują psy, koty, szczekanie i kłaki na spodniach, albo odwiedzają mnie latem, kiedy można spędzać czas na tarasie i w ogrodzie. Na spotkania ze znajomymi najczęściej umawiam się w kawiarniach/cukierniach, oni mają komfort że nic po nich nie skacze i nie drapie, i możemy spokojnie porozmawiać, bez psiego akompaniamentu ;). Generalnie więc, w domu odwiedzają mnie w zasadzie tylko zwierzoluby a mi to pasuje ;)))
-
Eliska, Nesiu, zapraszam na niedzielną kawkę -A ja już nigdy nie miałam tak głębokiej więzi z psem- , Mimi jest właśnie takim psiakiem, wchodzi w bardzo głęboką relację, ale tylko z jedną osobą, nikt i nic się więcej nie liczy, a nawet jest zbędne. Dlatego bardzo się martwię żeby znalazł się dom na miarę Mimisiowych wymagań. Na razie nic się nie dzieje i Mimi może sobie spokojnie u mnie mieszkać, niestety ja tylko z wierzchu jako tako wyglądam, w środku jestem jak robaczywa śliwka i w każdej chwili może mi się życie wywrócić do góry nogami. Młodej rudej trzeba znaleźć młodą, niekoniecznie rudą, lub starszą zdrową rzepę ;) W marzeniach widzę dla Mimisi dogomaniacki dom, może komuś zabije do niej serce, dlatego też nie cisnę Tysi na szybkie szukanie, nie wyobrażam sobie powrotów z adopcji, jest na to zbyt krucha psychicznie. Co zaś do tych dwóch pierwszych zdjęć, to Mimi tak dziwnie kręci głową o 360st w poziomie, czyli w kółko, tak łapie zapachy, kiedyś na jakimś filmie przyrodniczym widziałam takie zachowania jakichś psowatych, ale to było bardzo dawno i nie pamiętam co i kto. Na początku było to dla mnie dziwne i myślałam że jej się głowa urwie ;), a ponadto Mimi jest psem gadającym, czym nas rano rozbraja i rozśmiesza, i wybaczamy jej pobudki i podgryzki. A wracając do kombuchy, poczytajcie, szczególnie podobają mi się te napoje gazowane z sokiem owocowym i ocet. A placek dlatego że ona jest właśnie w formie okrągłego placka ;), Jedną mam za dużą, mogę połowę odciąć, podzielić na pół i obdarować kogoś. Nooo...to...niedzielną lekturę polecam https://www.olgasmile.com/grzyb-herbaciany-kombucha.html Pozdrawiamy i buziaczki ślemy
-
Kochane cioteczki Karmy nie potrzebujemy, przynajmniej na razie, natomiast niezbędna jest taśma klejąca, żeby na noc sklajstrować Mimiśce łapy i pyszczor. To jest ADHD do kwadratu i żarłacz rencowy w jednym, obiecuję sobie wysmarować na noc ręce olejkiem wrotyczowym, niech się naje ;) Niestety Mimi nadal jest psem jednego człowieka :(, nie jest w stanie z nikim oprócz mnie nawiązać bliższego kontaktu, obcy człowiek to panika i w krzaki albo w mur, gdziekolwiek, osoby znajome (moja mama, brat, Połówek) obszczekiwanie, obszczekiwanie ustaje gdy osoba je, wtedy Mimi zmienia się w dziada proszalnego, niestety gdy kończy się jedzenie obszczekiwanie wraca. Jest już u mnie ponad pół roku i chyba się już nie zmieni. Taka jej uroda. Nie wiem jak wygląda sytuacja rodzinna pani z którą Tysia jest w kontakcie, ale nie każdy będzie tolerował wiecznie obszczekującego psa, gdy tylko ruszy nogą, czy wstanie z fotela. Trzymam mocno kciuki za ewentualny domek, chociaż już nie mam pomysłu jak taki domek miałby wyglądać. Mimisiowy awers jest radosny, wesoły i kochany, ale rewers już niekoniecznie. A tak offowo, obdarowała mnie znajoma dwoma plackami kombuchy i mam zagwozdkę, modzę coś ;)
-
Mimiśka wita Ja dołączam do Tysi w temacie czasu braku. Troszkę przetworów też trzeba porobić, i naleweczek, i ziółek posuszyć. Wczoraj zlałam nalewkę wrotyczową, pieruńsko ohydną, jeszcze do zlania ocet i olej, robi się orzechówka, muszę dorobić piołunówki, dzisiaj czeka dereń i chciałabym krwawnika nazbierać, czekają pomidory żeby je zesosić na zimę do słoików, kupnych sosów nie trawię, śliwki też czekają, muszę Połówka zaopatrzyć w dżemiki, bo to taki Kubuś Puchatek Dżemikowy. Wierzę że Mimi w końcu znajdzie ten swój domek, że człowiek, ten jej, wyczekiwany, wypatrzy ją, właśnie ją. Mimisia jest 100%owym antydepresantem, bez skutków ubocznych, nooo...prawie ;) Strachem i paniką podszyta, ale mimo to radosna, uparta, energia z niej tryska niczym gejzer. Ostatnio pożarła długopis, zdążyłam w ostatniej chwili przed rozgryzieniem wkładu na łóżku w sypialni. Chodzi za mną i kąsa mnie w łydki, kapcie trzymamy z Połówkiem na nocnych szafkach, nie żeby jakoś bardzo niszczyła, po prostu się nudzi. Z psami nadal nie nawiązała bliższych relacji, ani one z nią, bardziej weszła w stado kotów, bo może im dokuczać dopóki się nie wkurzą, śpi razem z kotami na łóżku, psiaki uciekają od niej na łóżkowe antypody. Co zaś do drzwi, to pieseły w nich nie gustują, ale koty bardzo, niedługo przedrapią się na ich drugą stronę, mimo że kocie drapaki są porozstawiane po domu, cóż, przecież nie powyrywam im pazurów, a to tylko drzwi, jak już zrujnują je do szczętu to wymienię, trudno. Zostawiam szalonego rudzielca, mam też jakiś filmik, wrzucę w najbliższym czasie. I obiecuję poprawę w podpisywaniu listy obecności na wątku, tylko nie wiem od kiedy ;) Fotki takie se, ale lepsiejszych na razie nie mam. Pozdrawiam Was serdecznie
-
Elizabetko, totalnego dystansu do rzeczy materialnych nauczyły mnie koty. Wtłukły mi cały Bolesławiec, mój ukochany, ostał się jeden kubeczek, straciłam wiele wiele cennych dla mnie rzeczy, tylko rzeczy, ale i ja się nauczyłam profilaktyki ;))), niestety wpadki się nadal trafiają, wyłącznie z mojej winy. A dwie pary butów, to mały pikuś. Straciłam też całą kolekcję kwiatów domowych, przez trzy lata nie miałam ani jednego, teraz pomału odnawiam ją, hoje, achimenesy, skrętniki, oczywiście z uwzględnieniem kocich możliwości. Meble, drzwi, szafki z ornamentami kocich pazurów... Psie pomysły przy wyczynach kociego stada są niezauważalnym akcencikiem, uwierzcie, do tego moje koty są niewychodzące, więc nie mogę ich wykopać na dwór. Demolka Group , proszę jeszcze trzy sztuki dołożyć, nie były głodne więc się nie pofatygowały do foty.
-
Pomysłów rudzielcowi nie brakuje, tylko ja się rozsypałam po weekendowych imprezach i się "do kupy" zebrać nie mogę, ale się w końcu zbiorę. Do tego bardzo mi bliska osoba, jak druga mama, kochana, jest na ostatniej prostej. Zaraportować tylko mogę udane ataki Mimiśkowe na dwie pary moich trepów, jedne wyjściowe, drugie domowo-zakupowe. Z reguły buty są w szafkach, ale....jak pewnie wiele z nas, lubię sobie nóżki podciągnąć pod się na fotelu, a przy kompie siedzę na krześle "po turecku", Mimi wykorzystała sytuację i obie pary nadają się tylko na ogród. Z tym że resztki jednych z nich schowałam przed chuliganką tak skutecznie, że od trzech dni znaleźć ich nie mogę Niebawem coś napstrykamy nowego, a na razie serdecznie dziękujemy za pamięć o nas i odwiedzanie wątku.
-
Nic szczególnego poza tym że w piątek postanowiła popełnić samobójstwo poprzez utopienie. Chciawszy się napić w trakcie dziczenia z miski wkopanej na rabatce rodkowej (w celu poprawienia wilgotności powietrza), się Mimiśkowe łapki wygły nie w te co trza stronę i wpadła głową do miski. Próba utopienia nie powiodła się, bo miska była za mała.
-
Szurnięta bojałka mówi ciotuniom Dzień dobry :) Dwa dni, znaczy dwie noce było ok, dzisiejszej Mimisia znowu miała napad głupawki, trochę jakby nie żyję bo wstałam zmęczona. Przyszły domek Mimi musi na rudego szaleńca zasłużyć, Tysia ma zielone światło na wybrzydzanie. Mimi naprawdę nie nadaje się do pierwszego lepszego domu który chce mieć pieska. Musicie mi wybaczyć że do poniedziałku raczej mnie nie będzie, więc i Mimisi tysz, ale mam "ślub i wesele" bratanicy, to znaczy, dzisiaj w nocy na lotnisko do Wrocka, w sobotę będę robić za kierowcę, w niedzielę w południe na lotnisko do Wrocka, wybawię się że hej!
-
Kochane, ja nadal nie żyję i chyba jeszcze do końca tygodnia żyć nie będę, bo najbliższe trzy dni to ma być apogeum upału. Energię ma tylko Mimisia, Połówek i czasem koty, reszta nas leży i dogorywa. Tak po prawdzie to Mimi woli koty od psów, lubi się z nimi hmmm....bawić, szczególnie lubią się z Kitusiem (Kituś to kotka), Bianki rudzielec unika, boi się jej, schodzi z drogi, omija wielkim łukiem. Bianka jest głucha, a Mimiśka jej nadokuczała i teraz Bianka poluje na Mimi. Mimiśka to głuptak straszny, ma robaki w tyłku i tyle spokoju jak śpi. Ostatnio rozrabia w nocy, żeby jeszcze sobie poszła rozrabiać do innego pokoju, a ona wariuje na łóżku, przez dwie noce to myślałam że jej przywalę czymś albo uduszę, ostatnia noc już była ciut lepsza, zobaczymy dzisiaj. Skacze, turla się, robi fikołki, podgryza, mamrocze pod nosem, porykuje, jak się zmęczy pada i śpi. Ostatnio na spacerze poszła na mnie barankiem, prosto w nogi, aż sobie jęknęła a ja myślałam że orła wywinę, taki głupol, nie patrzy gdzie leci, byle prędzej, szybciej. Nudzić się z nią nie można. Tysiu, Mimi obszczekuje na filmiku stołek który przewróciły koty. A teraz to jeszcze liście zaczęły polować na Mimi, lecą z drzew i chcą ją pożreć, straaaszszszne są te liście. Dobrej nocy
-
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Wybacz Dobra Wróżko, ale ja mam sklerozę do kwadratu. -
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Z Forum Ogrodniczego Oaza powinno dojść dla Dysi pięć przelewów, bardzo proszę o potwierdzenie jak dojdą na konto. -
Niestety, mój stan zdrowia nie pozwala mi przyjąć na stałe ani pół zwierzaczka więcej, a i tak się martwię jakby co... Dzięki eMowi mogę na spokojnie żyć i czuć się bezpiecznie, no i pomagać w miarę możliwości. W sierpniu czekają mnie kolejne badania i konsultacja, więc trzymajcie kciuki. Dla mnie to też najstraszniejszy scenariusz - ucieczka Mimi po adopcji. Dlatego też, Tysia ma się nie spieszyć, wybierać domek na spokojnie, bez stresu i popędzania. W najgorszym wypadku, eM ma w moim telefonie numery do Tysi i Anetki, więc w razie W będziecie ratować Mimiśkę na CITO, czego oczywiście nie przewiduję, ale strzeżonego pan Bóg strzeże.
-
Normalnie wyć się chce, kilka dni!!! I tego się najbardziej boję przy adopcji Mimi. Ludzie się teraz zachowują jakby w ogóle mózgów nie posiadali. No i pewnie po psie, koszmar. https://www.facebook.com/507635949296688/photos/a.653711984689083.1073741828.507635949296688/1902671659793103/?type=3&theater
-
Witamy się witamy No i spójrzcie, sterylka spłynęła po Mimi jak woda po kaczce ;), na filmiku widać moment strachu, który zafundowały Mimisi koty, chodzi o tą pierwszą chwilę, kiedy ze strachu obija się o wszystko, później już hojrakuje, a gdyby to był człowiek a nie stołek, to Mimi pewnie zaliczyłaby centralnego baranka w ścianę i padła nieprzytomna, ze strachu oczywiście ;)
-
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Taki mały off. Dziewczyny, na balkonie można WSZYSTKO :) -
Dysia odeszła[*] na zawsze:( Zegnaj dobra suniu:(
jaguska replied to DORA1020's topic in Już w nowym domu
Parę grosików przyjdzie na konto Murki z mojego malutkiego bazarku książkowego na Forum Ogrodniczym Oaza, jak ktoś ma tam konto to zapraszam w odwiedziny. http://forumogrodniczeoaza.pl/index.php/forum/68-oaza-charytatywnie/128219-czytamy-dla-dysi -
Oj tam, Olenko, psiaki muszą się wyżyć, a miotła nie gryzie ;) Piesełki i tak mało broją, koty! to jest totalna domowa destrukcja. Tysiu, fizycznie/zdrowotnie tak, ale psychicznie to sama wiesz, niby funkcjonuje w domu całkiem nieźle, ale strach jest cały czas, do wszystkiego, ona już chyba taka bojąca zostanie. Ktoś musi ją pokochać taką jaka jest. A początek w nowym domu na pewno będzie trudny, bardzo trudny. Jak ktoś myśli że dostanie pieska merdającego ogonkiem to się myli, dostanie pieska pokurczonego i posikującego ze strachu, przerażonego i nie wiadomo jak długo otwierającego się na nowego człowieka. Choć na pewno szybciej pójdzie niż za pierwszym razem. No i ta tolerancja tylko jednego człowieka, tu też jest problem. Na eMa cały czas poszczekuje, nie zabawowo, ale w łóżku po nim skacze i daje się głaskać. Na pewno domek musi być wyjątkowy. No i Mimi nie jest maluszkiem, mimo że nie waży siedmiu kilogramów, to te łapinki ma długaśne. Waży najmniej z moich psów, ale jest najwyższa.
-
I Tobie również poranny skowronku :), wstajesz czasem nawet przed świtem :))) Gorąc okropny że nawet psiaki nie chcą zbyt długich spacerów, a Mimisia dla obniżenia temperatury zasypała pluszakowym śniegiem cały pokój. Yoshi przyniósł sobie ze spaceru szyszkę, Mimiśka mu ją ukradła i teraz produkuje szyszkową mielonkę. Miłego dnia wszystkim i odrobiny chłodu, choćby w postaci lodów lub wiatraka.