Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Wspaniałe wieści :)
  2. Podeślę Ci jutro linki o koto żbikach. W domu to się ze mnie nabijali najpierw, ale okazało się, że żbik pomylił im się z rysiem. Więc trochę wysłuchali moich opowieści, że dużo burych kotów może być krzyżówkami ze żbikiem. Żbiki płci żeńskiej są niewielkie, mogą ważyć od 3 do 5 kg. Na końcu uszu mają widoczne wibrysy i charakterystyczne ogony, z czarnymi paskami i chyba czarną końcówką. Znajomy z FB, napisał mi, że takie mieszanki się zdarzają, Na początku też nie mogłam w to uwierzyć, bo myślałam, że żbiki są dużo większe, ale okazuje się, że sporo burych kotów może być właśnie taką krzyżówką.
  3. Bratnie dusze, to dobre określenie :) Mogłabym napisać tak samo jak Ty: "Ja takie koty kocham najbardziej, chociaż wszystkie kocham". O Misię zabiegałam, albo oswajałam ją prawie dwa miesiące, zanim zdecydowała się wprowadzić do domu. Znalazłam Twoje posty na wątku Luśkota odnośnie Kitki - tam była narośl na łopatce. Agatko, a jaki kolor miała Twoja Kitka ? Bo Misia była tzw. buraskiem.
  4. Agatko, właśnie pamiętałam, że Twoja Kitka też miała podobną diagnozę jak Misia. Tak, były bardzo podobne z charakteru i ze swoich upodobań - wyjścia na dwór to była ich miłość, na dworze mogły być dzikimi kotami. Misię wypuszczałam praktycznie do końca. Wychodziła na bardzo krótko, przez ostatnie dwa tygodnie tylko raz dziennie. Ale jak wracała, to widziałam zdrowego, szczęśliwego kota, choć przez kilka sekund. Na trzy dni przed ostatnią wizytą u lekarza, przestała już wychodzić, nie miała siły. Mam nadzieję, że i Kika i Misia spotkały się na skraju tęczy i, że nie są samotne. Bo tak sobie myślałam, że Misia nie za bardzo lubiła się z Lusią i Misiem...więc mam nadzieję, że zaprzyjaźnią się z Kitką.
  5. A tu wklejam fragment artykułu z internetu o tym raku, co miała go Misia. Z tymi papierosami to Misia miała bardzo mało kontaktu, bo Bogdan pali, ale tylko w przedsionku. Nie nosiła Misia też tych obróżek i jadła sporo gotowanego przeze mnie jedzenia. Ponadto jest to bardzo rzadki rak u kotów, więc to jej zachorowanie, to był pech. Przyczyny: Przyczyny Wśród przyczyn raka płaskonabłonkowego wymienia się promieniowanie ultrafioletowe, brak ochronnego pigmentu (często chorują koty albinosy) oraz kontakt drogą wziewną z substancjami toksycznymi, głównie trującym dymem papierosowym. Dwadzieścia papierosów wypalonych dziennie przy kocie zwiększa u niego ryzyko zachorowania aż czterokrotnie! Nie chodzi wyłącznie o wdychanie rakotwórczych substancji, ale o ich zlizywanie z futra podczas kociej toalety. Wszystko co osiada na kociej sierści ostatecznie ląduje w kocim pyszczku. Dodatkowo prawdopodobieństwo choroby wzrasta, gdy kot nosi obrożę przeciwpchelną oraz je mokrą karmę, zwłaszcza tuńczyka z puszki (nie wiadomo czy chodzi o konserwanty czy o słabszą higienę jamy ustnej).
  6. O, teraz przeczytałam Twój post. Właśnie tak doradziła mi Pani Doktor, jak byłam we czwartek w lecznicy. Na poniedziałek będę mieć ten Controlina do podziału dla trzech kotów i osobno zamówiłam preparat dla psa. Pies się drapie strasznie, dostałam w lecznicy zastrzyk przeciw świądowy i czekam na poniedziałek. Pies Dusia, ma około 15 lat i dwa razy miał już nużeńca - ostatni raz dwa lata temu. Mam jednak nadzieję, że teraz to nie nużeniec, a te pchły go tak męczą Jego też psiakałam tym Fyprystem i nie za bardzo podziałało. Tak wygląda ten preparat: http://apetete.pl/dla-psa/preparaty-na-pchly-i-kleszcze/fypryst-spray-dla-psow-i-kotow-250ml?gclid=CjwKEAiAn7HEBRDHwNqitoWqsQcSJAADWmI2uzs_uF0-BGPnOs34h1jUFeD4-BoV5G8cVshUFjZOkBoCNa7w_wcB Na trzy koty za ten Controline zapłacę coś około 26 zł, a dla psa też coś koło tego. Za ten Fypryst zapłaciłam w lecznicy około 36 zł, ale chyba jest za słaby na taką inwazję, jak mamy teraz :)
  7. Terra, to czekam na recenzję książki :) Z tymi pchłami to jakaś katastrofa - pierwszy raz tak się namnożyły, masakra jakaś. Ale w poniedziałek będę mieć już ten preparat na kark - chyba Controline to się nazywa. A dla psa mam mieć coś innego, ale nie pamiętam nazwy. I w poniedziałek zapsikam jeszcze tym swoim Fyprystem tapicerkę. Jak to nie zadziała, to kupię ten Fiprex, o którym piszesz. Co do obróżek, to rzeczywiście , jak Misia zachorowała na tego raka płaskonabłonkowego, to wyczytałam w internecie, że jedną z przyczyn tej choroby mogą być obróżki przeciw pchelne. Zresztą wkleję tu jeden z tych artykułów. Ja u Misi i Krecika tylko raz stosowałam obróżki - jednak Misia kiedyś wróciła do domu na trzech łapakach - jedna łapka uwięzła jej za obróżką i od tej pory zrezygnowałam z obróżek, bo bałam się, że mogłaby się o coś zaczepić, zawisnąć gdzieś. Mam nadzieję, że pozbędę się w końcu tych pcheł, bo zaczyna mnie to już przerażać.
  8. Terra, właśnie mam wrażenie, że Allegro ma teraz słabsze wyszukiwanie i ja też często mam problem ze znalezieniem tego czego szukam. Jestem bardzo ciekawa, czy ta książka będzie Ci się podobała. Ja też się przymierzam do jej kupna. Wamp na początku mnie przerażał z tym dziwnym załatwianiem się, nadpobudliwością i sądziłam, że tak już mu zostanie. Jest jednak pewnie tak jak Ty napisałaś, że "wraca do normy", a te jego dziwactwa były wynikiem choroby, stresu, a załatwiał się na bank na gazety u poprzedniego opiekuna. Teraz jak mi zabraknie podkładów, to też daję mu gazetkę i on się na nią załatwia. Tak więc, przed nami zabieg na przepuklinie i kot będzie tak, jak piszesz, "jak nowy". I zapamiętałam nazwę tej szczepionki dla Wampa - to Zylexis. Wklejam link: https://imeds.pl/zylexis-liofilizat-i-rozpuszczalnik-do-sporzadzania-zawiesiny-do-wstrzykiwan-230-ifn-ml Życzę udanego weekendu :)
  9. Byłam dziś z Wampem w lecznicy. No więc plan jest taki. Wamp dostanie drugą szczepionkę we wtorek - 31.01, a zabieg na przepuklinie będzie miał tydzień później - 6 lub 7 lutego. Zamówiłam też preparat na pchły, bo mamy jakąś inwazję, a pryskanie Fyprystem jakoś nie działa. Z tym Fyprystem to jest tak, że trzeba dużo psiknięć - około 20 na kota. Cieszę się jak mi się uda ich psiknąć z 16 razy, ale najczęściej mi uciekają i mimo częstego psikania pchły nie chcą się wynieść z psa i z kotów. Teraz zamówiłam preparat do zaaplikowania na kark, to będzie chyba Controline dla kotów i coś tam dla psa :) Powinno podziałać, a jak nie, to kupię im jakieś obróżki. Wamp zachowywał się w lecznicy wzorowo :) Tak więc operacja na przepuklinie będzie za około 10 dni.
  10. Wspaniałe informacje. Ogromnie się cieszę :)
  11. Terra, Wamp oczywiście wymyziany od Ciebie został :)
  12. Terra, rzeczywiście z tą książką jest problem. Zajrzałam do katalogu w Bibliotece Śląskiej, jak i do katalogu w Dąbrowie i rzeczywiście nie ma możliwości jej wypożyczenia, co więcej nie ma jej nawet w czytelniach. Znalazłam tę książkę na Allegro, najtańsza jest za 15 zł. I jeszcze na Allegro wyskakuje jakaś druga pozycja z Muzy, pt: "Dusze zwierząt" Saundersa. http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=dusza+zwierząt&search_scope=culture.entertainment&bmatch=base-relevance-floki-5-uni-1-3-1025 Ja ostatnio staram się korzystać z biblioteki, bo mam już za dużo książek i mam problem z ich upychaniem po kątach. Ta druga książka "Dusze zwierząt" jest o /wklejam/: "Książka przedstawia rozmaite sposoby postrzegania przez ludzi świata zwierząt, uwzględniając wiele tradycji zarówno starożytnych kultów zwierząt i związanych z nimi mitów, jak i żywych do dzisiaj wierzeń różnych społeczności plemiennych i koczowniczych. " Opinie czytelników, na temat tych książek są różne, od zachwytu, po oceny krytyczne. Najlepiej byłoby wypożyczyć i sprawdzić. Z Wampem dziś nie pojechałam, ale przyznaję się, że to z czystego lenistwa. Wytłumaczyłam sobie, że nawet nie powinnam jechać do lecznicy, bo przecież Wamp, powinien dostać dwie szczepionki, w odstępie jednego dnia, a jak bym pojechała dziś, to druga dawka byłaby dopiero w poniedziałąek, albo nawet we wtorek, bo ta druga dawka jeszcze nie przyszła - zamówiona była jedna i już za nią zapłaciłam. Tak więc, do lecznicy muszę pojechać najlepiej w poniedziałek, albo we wtorek, bo wtedy będzie to "pojutrze" na podanie kolejnej dawki, a tak to by było popo albo nawet popopojutrze. To jest tzw. tłumaczenie lenia, ale jakiś tam sens jest niby zawarty :)
  13. Terra, ja też mam taką nadzieję. Znalazłam nawet w internecie książkę, ale jeszcze jej nie czytałam. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/115739/dusza-zwierzat I kiedyś znalazłam jeszcze taki artykuł: http://forumezo.pl/czy-zwierze-ma-dusze-t39732.html I na Kociniec.xaa.pl też jest ten sam artykuł co powyżej, ale nie mogę otworzyć tej strony. Jeśli zaś chodzi o Wampusia to miewa się dobrze. Wybieram się z nim na tę szczepionkę jutro albo w piątek. Wamp jest bardzo grzeczny, aktualnie zachowuje się najlepiej z całej ekipy. Jest u mnie od 13 czerwca i mogę teraz stwierdzić, że ładnie doszedł do siebie i zregenerował się i fizycznie, i psychicznie.
  14. Marticzko, mam nadzieję, że tak właśnie jest, jak napisałaś, że biega sobie szczęśliwa i, że nic ją nie boli.
  15. Rzeczywiście Obiś robi furorę :)
  16. Dziś namierzyłam Obisia na FB. Ma sporo udostępnień.
  17. Tak, to jest straszne, że ten rak jest taki bezwzględny. I to prawda, że zwierzaki obarczone tą chorobą, są zdecydowanie zbyt młode by umierać. Rzeczywiście, jak zwierzak ma 3,5 roku lub 5 lat, to mnóstwo życia przed nim, a tu takie choróbsko zabiera psa lub kota na progu życia. W tych artykułach, które czytałam w internecie pisze, że nawet chemia i radioterapia wydłużają życie jedynie o kilka miesięcy. Ale takie leczenie zwierząt w Polsce jest chyba dopiero w trakcie rozwoju.
  18. Terra, miałam wrażenie, że Misia jest zdziwiona, że mimo leków jej się nie poprawia. Patrzyła na mnie tym zdrowym okiem, a ja widziałam to ogromne zdziwienie, że jak to może być, że jest coraz gorzej, przecież zawsze po leczeniu Misia zdrowiała. Pani Doktor mi powiedziała, że dawniej mieli w lecznicy jeden przypadek raka na pół roku, a naprawdę w tej lecznicy ruch jest ogromny. A teraz mają przypadki zwierząt z rakiem ciągle. Podejrzenia oczywiście padają na brudne powietrze, przetworzoną żywność, nafaszerowaną chemią. Taka nasza rzeczywistość.
  19. Dziękuję Agnieszko za pocieszenie. Niestety nie udało mi się Misi pomóc, nic nie pomogło. Nawet żyła tylko tyle, co napisano w mądrych publikacjach. Nic dłużej.
  20. Dziękuję Elu za słowa otuchy. Rzeczywiście to paskudne choróbsko bardzo trudno pokonać. Gdyby Misia miała pierwsze zmiany na ruchomej części, na żuchwie, to wtedy można zmianę wycinać. U Misi zmiana była u góry, na nieruchomej części szczęki. Jednak nawet przy ingerencji chirurgicznej wznowa tego raka następuje bardzo szybko. Nie ukrywam, że duże nadzieje pokładałam w tym olejku konopnym, bo ten olej ma wiele dobrych opinii, ale w przypadku Misi nie zadziałał. Mógł zadziałać, albo nie - tak jest zresztą w opisie. Że może pomóc ale nie musi. Koleżanka mi mówiła, że ten olej zmniejsza ból, więc pod koniec Misia dostawała olej w najwyższych dawkach. Ale i tak nie wiemy, czy bolało, czy nie. Ludziom pomaga w dolegliwościach bólowych, więc mam nadzieję, że Misia też lepiej się po nim czuła.
  21. AlfaLS, dziękuję za słowa pocieszenia. To jedyna pociecha, że Misia nie jest już udręczona bólem, niemożnością jedzenia. To był najmądrzejszy kot jakiego do tej pory poznałam. Dzika kotka, wspaniała, zaradna i zupełnie niekłopotliwa. Mimo, że do końca zachowała spory dystans do domowników, to jednak nigdy nie przejawiła żadnych oznak agresji i do człowieka przychodziła na własnych warunkach. O pozostałych kotach często myślę jak o dzieciakach. O niej zawsze myślałam w kategoriach dorosłej jednostki. Będzie mi jej bardzo brakowało.
  22. Terra, dziękuję, że pytasz o Misię. Niestety nie udało nam się i już w okolicach piątku, czyli koło 6 stycznia widziałam, że walka przegrana, że czas się poddać. Jednak nie potrafiłam podjąć decyzji czy to już czas jechać do lecznicy. Bogdan był w lecznicy we wtorek i doktor powiedział, że to już nie ma sensu, że mamy przyjechać Misię uśpić. We środę podałam jej jeszcze Depo medrol w zastrzyku i jeszcze miałam nadzieję na kilka dni. Niestety steryd nie zadziałał, nic nie działało. Dawałam jej jeszcze ten olejek konopny w dużych dawkach i też nic. Misia jedynie piła wodę, próbowałam ją karmić ze strzykawki, ale zjadała 1, może 2 ml. We czwartek obudziła się po 17 i przyszła napić się wody. Nie planowałam absolutnie we czwartek jechać do lecznicy, myślałam, że ten steryd jakoś zadziała i damy radę dotrwać do poniedziałku. Niestety Misia dostała krwotoku nad miską z wodą, zaczęła popiskiwać. Zawołałam Bogdana i podjęliśmy decyzję, że nie ma sensu dłużej czekać. Bogdan musiał wyjść z domu, a ja zapakowałam Misię do transporterka i poszłam na autobus. Pani Doktor powiedziała, że Misi została może 1 dzień, 2 dni, góra do tygodnia życia. Że możemy jej przedłużyć życie kroplówkami, ale, że i tak nie zacznie jeść, bo rak zjadł lewą stronę czaszki. I, że nigdy tak do końca nie będziemy wiedzieć, czy udało się lekami uśmierzyć ból. Przypomniałam sobie te przeciągłe piski w domu, popatrzyłam na wychudzone ciałko, zakrwawiony pyszczek, zapadnięte oczko i podjęłam decyzję o uśpieniu mojej Misiuni. Od momentu wstępnej diagnozy do 12 stycznia nie upłynęły nawet 4 miesiące. Publikacje w internecie podają, że czas życia kota od momentu postawienia diagnozy wynosi od 3 do 4 miesięcy i w przypadku Misi dokładnie tak było. Nie udało mi się oszukać czasu. Misia była moim kotkiem przez 8,5 roku, jak się do nas wprowadziła, miała już małe, więc mogła mieć koło 10 lat, może więcej, nie wiem... Liczyłam na to, że będę się mogła nią cieszyć przez następnych kilka lat. Ale nagle pojawił się nieproszony rak i stało się, jak się stało. Kret to syn Misi i czasami jak się ustawi w odpowiedni sposób, to widzę Misię. Chociaż tyle.
  23. Terra, Wamp i Kret rzeczywiście nie za bardzo się lubią, choć Wampowi nadal jest trudno to zaakceptować i ciągle ponawia próby skumplowania się z potworem. Kret napada go od czasu do czasu i wyrywa mu futro na żywca, ale większych zranień nie odnotowałam. Za zamówioną szczepionkę dla Wampa zapłaciłam już we czwartek, bo byłam w lecznicy. A zaszczepię go w okolicach wtorku. Koszt pierwszego szczepienia to 50 zł, a chyba ma być jeszcze drugi zastrzyk w odstępie jednego dnia. Wamp jest bardzo czystym kotkiem, choć nadal nie korzysta z kuwety, tylko sika na podkłady w transporterku i w misce. Kupę też zaczął robić do transporterka, więc nie mam żadnych niespodzianek.
  24. AlfaLS, ogromnie Ci dziękuję za informacje o tym olejku. Kupię go i wypróbuję na Wampirku. Pochorowaliśmy się trochę i pewnie w tym tygodniu już nie podjadę z Wampem do lecznicy. Załapaliśmy zapalenie krtani i tchawicy i oboje z Bogdanem łykamy antybiotyki. Szczepionka jest już sprowadzona, więc co się odwlecze, to nie uciecze. Wamp czuje się dobrze, choć niestety Kret tak się już nad nim znęca, że Wamp zrobił się bardzo nerwowy. Nie przychodzi do łóżka, śpi w kuchni na krześle. Kret jest naprawdę zdrowo walnięty. Mam go od drugiego tygodnia kreciego życia - to jest syn Misi i dla człowieka Kret jest idealny, a dla innych kotów jest koszmarny. Tłucze wszystkich jak leci, łącznie ze swoją mamą. Misia przyniosła mi osiem lat temu trzy kocięta. Dwójkę wydaliśmy, a Kreta zostawiliśmy, bo ewidentnie coś było z nim nie tak. Jadł jak kura - dziobał, przewracał się przy chodzeniu, kiepsko skakał i skacze. Na pewno są tam jakieś defekty neurologiczne i czytałam, że koty z takimi defektami bardzo często są agresywne. On tę agresję kieruje na inne koty, nie na ludzi, ale bywa niestety bezwzględny.
  25. Tu w Dąbrowie trochę dudniło o północy, ale w centrum miały być chyba pokazy laserów, a nie fajerwerków. Jednak pewności nie mam. Z tym olejem warto spróbować. Kiedyś kupowałam w aptece olej lniany budwigowy. Ponoć świetny na wszystko przy regularnym stosowaniu. Wamp prawie cały czas siedzi już w domu i ja słyszę gluta, jedynie w nocy, jak sobie wzdycha :) Więc ciepło zrobiło swoje, bo w przedsionku to po prostu jest zimno. Tak jak kiedyś tam przewidywałam, Wamp ładnie kumpluje się ze Skrzatem. Lubią się, choć tak umiarkowanie. Wamp ma ewidentnie słabość do psów - pewnie jakiś psiak go kiedyś uwielbiał i spali razem, bo Wamp kilkakrotnie podejmował próbę spania z moim psem, ale mój pies nie chce. Kiedyś przyłapaliśmy Wampa jak wylizywał Mańka :) - to się Mańkowi nawet podobało.
×
×
  • Create New...