Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Marticzko, na FB już poszło trochę ogłoszeń psiaka /Jola udostępniła, a ja skopiowałam i poszło/. Zaraz jeszcze udostępnię te z olx.
  2. Aaaa, czyli wcinały pióropusze :) Wampuś rzeczywiście się wycwanił i trzyma się nad poziomem podłogi :) A i w poniedziałek ufarbowałam sobie włosy czystą henną, no i do tej pory włosy pachną mi mieszaniną szpinaku i surowej cukinii, a tam gdzie miałam siwe włosy pojawiły się takie brązowo - zielone / ten kolor kojarzy mi się ze skórą smoka hahaha.../. No i Wampuś śpi w nocy w tym warzywniaku :)
  3. Elu, rzeczywiście rozrabiają ostatnio. Pamiętam też taką sytuację. Wypuściłam psa na dwór - my mamy taki mały taras 5 m na 10 m i poszłam do kuchni. Nagle słyszę, że coś się dzieje na tarasie. Szczeka pies - ale nie mój - co ja mówię, pies jazgotał jak wariat, jak to na ratlerka przystało. Szybko biegnę zobaczyć co się dzieje i widzę taką scenę: mój pies Maniek stoi jak osioł, pies sąsiadów /ten ratlerek/, który przeszedł przez jakąś dziurę, atakuje mojego psa, no normalnie rzuca się z zębiskami i jazgocze jak nienormalny. Mój pies patrzy na to wszystko jak wół na malowane wrota i daje się dręczyć przez wyżej wspomnianego. No i teraz następuje akcja: do ataku przystąpiła moja Misiunia /ta która już nie żyję - z tym paskudnym rakiem/ i wskoczyła intruzowi na plery. Ratlerek dostał parę razy z liścia z pazurami i spierdzielał aż się kurzyło :) Tak to moja Misiunia obroniła swojego psa :) Ratlerek już więcej się nie pojawił :) co mnie bardzo ucieszyło, bo pies był napastliwy i generalnie lubił napadać na niewinnych.
  4. Elu, oni wszyscy są dopaleni. Wampek jest najmłodszy z nich i on chce się bawić po przyjacielsku, a cała reszta chce się tłuc na poważnie. W każdym razie najgorzej oczywiście, jak zwykle zachowuje się Kret. A Luśka ze Skrzatem są w swoich zachowaniach prawie identyczni - machają łapakami i warczą na siebie.
  5. Hahaha... Rzeczywiście kocie kobiety potrafią być bojowe :) AlfaLS, a jak się wkleja takie śliczne buźki ?
  6. Próbowałam udostępnić Kapselka na FB. Znalazłam go na stronie Hotelu Raszka. Jednak mimo, że udostępniam ostatni pakiet zdjęć z marca, to Kapsel wyskakuje mi w udostępnieniu z rogami renifera i w czapce Mikołaja. Spróbuję jeszcze jutro, może to jakaś awaria na FB, że nie mogę udostępnić, tego co bym chciała. Mogłabym też udostępnić na FB ogłoszenia z olx, jeśli tam Kapselek był ogłaszany. Tylko nie wiem Marticzko, czy na olx są jakieś jego ogłoszenia ?
  7. Wysieję coś Wampkowi. Nie wiedziałam, że zielistka jest jadalna dla kotów. Rany, toż to kwiat z parapetów szkolnych :) A jak przeczytałam stopa słonia, to zastanawiałam się w pierwszej chwili co to ? Ale potem wpisałam w google i wyskoczyła mi piękna roślina. Rozumiem, że stopa raczej jest niejadalna ? :) Wampiszon od trzech dni zaczął przemieszczać się głównie po meblach, czyli skok na kredens, z kredensu na ławę, z ławy na stół i tak w kółko. Miejsce do spania też sobie wybrał na wysokościach. Po trzech dniach wpadłam wreszcie na to gdzie leży przyczyna takiego zachowania. Kret od paru dni przeżywa jakieś podniecenie wiosenne /choć jest wykastrowany/, zrobił się nadpobudliwy i goni Wampka, no to ten wymyślił, że będzie miał spokój przemieszczając się po meblach. Kret nie wskakuje na meble, od małego ma coś z tylnymi łapami i o ile jako tako wlezie na pień drzewa - tak do 1,7 metra, to do mebli nie podchodzi. Wampek jak widać zorientował się, że łobuz nie daje rady skakać i przemieszcza się ponad podłogą. Mam nadzieję, że Kret się szybko ogarnie, bo to jest wnerwiające, jak Wampek skacze po tych stołach i ściąga wszystko co na nich leży. Rudej na razie nie wpuszczam, bo wszyscy chodzą nabuzowani i nie chcę, żeby się pobili. Rudzielec bardzo chce włazić do mieszkania, ale co z tego, jak potem wszyscy chcą się tłuc.
  8. Mam takiego kota, który zjada drożdżówki, kaszę mannę na mleku, spróbuje owsianki, wypije zupę pomidorową, zje makaron z sosem - Krecik musi spróbować wszystkiego :)
  9. Tak, każde stado jest inne :) i co innego lubi :)
  10. Trzeba by pewnie założyć watek transportowy. Myślę, że udałoby się coś znaleźć.
  11. Moje koty, wszystkie, jedzą gotowane mięso z ryżem i z warzywami. Gdyby Luśka dogadywała się z nimi, też pewnie przekonałaby się to tych potrawek, bo wiadomo konkurencja przy jedzeniu zaostrza apetyt.
  12. Zęby te z przodu są ok. Pozostałe obejrzy lekarz przy wizycie.
  13. I rzeczywiście byłoby chyba dobrze gdyby była jedynym kotem w domu. Ten pies mógłby być, tyle, że psiak musiałby być grzeczny, albo zwyczajnie w świecie olewać kota :)
  14. Gosiu, ja ją oceniam na 4 lub 5 lat. Ale mogę się mylić, zapytamy się dr Wróblewskiego, jak będziemy z Luśką na zabiegu. Sądzę jednak, że na pewno nie ma więcej.
  15. No chyba, że coś zrzuci na podłogę, jak biega jak szalona. U nas w przedsionku stoi dywan do czyszczenia i zrolowana wykładzina - to one ciągle leżą na podłodze, bo Luśka na nie wskakuje :) Z jedzeniem jest tak, że chętnie zjada chrupki kocie, kocie puszki i saszetki. Nie lubi mleka dla kotów. Trochę trzeba czekać aż zje gotowaną pierś z kurczaka. Na początku jadała też gotowane mięso z nóg kurczaka, ale teraz chce tylko gotowaną pierś. Dziś spróbuję jej dać surową pierś, zobaczę czy lubi. Ponadto lubi sobie zjeść kawałek kiełbaski, szyneczki, paszteciku, no sępi jak się je :)
  16. Gosiu, ponieważ kicia jest u mnie, to tak mniej więcej już coś o niej wiemy. Kicia jest dość duża, tak na oko waży około 5 kg, powiedziałabym, że nawet ciut więcej - zważę ją dziś. Jest bardzo sprawna fizycznie. Jeśli chodzi o zachowanie, to jest to kotka oswojona, ale nie jest na tym etapie wybitnym pieszczochem. Owszem daje się pogłaskać bez problemów po głowie, po pleckach, nawet bo brzuchu, ale jak to głaskanie trwa za długo, to podrapie. Na kolanach owszem siedzi, przez chwilę, ale tylko patrzy jak nawiać. Na początku była bardzo grzeczna, a teraz od dwóch dni chodzi trochę nabuzowana, wszystko ją denerwuje i lata po pomieszczeniach w których przebywa jak samolot odrzutowy. Ona siedzi w przedsionku i w pomieszczeniu gosp. - dużo czasu spędza z moim mężem - ale oczywiście bardzo chce wchodzić do mieszkania. Jednak w mieszkaniu dogaduje się jedynie z psem, a z kotami jest stan wojny /mam trzy kocury/. Jeden próbuje z nią walczyć, a ona przyjmuje wyzwanie, drugiego kota muszę izolować, bo by ją napadł, jak nic. Jest jeszcze jeden kotek, taki malutki, to jego Luśka tłucze. Natomiast z psem jest wszystko OK - z tym, że mój pies jest bardzo spokojny, ma teraz około 15 lat i zachowuje kulturalny dystans do Luśki, a Luśka do niego. Myślę, że Luśce potrzeba trochę czasu, żeby doszła do siebie po ostatnich przeżyciach i wszystko będzie dobrze. Wydaje nam się też, że tęskni za poprzednim właścicielem i, że raczej była przez tę osobę dobrze traktowana, bo Lusia nie jest lękliwym kotem, więc na pewno nikt jej nie bił, ani nic z tych rzeczy. Lusia zachowuje wzorową czystość, nic też nie niszczy, nie załatwia się po kątach. To chyba tyle :)
  17. Lusia nie lubi ewidentnie kotów, być może akurat moich. Zresztą Skrzat i Kret nie akceptują jej. Ale już Wampirek jest chętny do nowych kontaktów - no to Wampkowi Luśka natrzaskała i pogoniła go pod szafę. Wampek ma jeszcze nadzieję, na dobre układy, ale raczej się nie skumplują w tym momencie. Może Lusia mieszkała z psem ? A z kotami nie miała do czynienia ? Pies nie działa jej na nerwy, z psem się lubią i nawet widać, że się cieszą na swój widok. Poza tym wszystko u niej dobrze :)
  18. Terra, też muszę spróbować z tym owsem. Czy to może być taki owies kupiony z worka na targu ? Czy też jest jakiś do wysiania, bo teraz wiem, że jest sporo produktów z owsa - ja mam herbatkę na przykład. Skrzat i Kret jedzą trawę na dworze, więc z nimi nie ma problemu wypasu. Wampek znowu został pobity przez Rudą Luśkę. Nie za bardzo potrafi jej oddać, więc staram się ich nie zapoznawać bliżej.
  19. Wampuś to rzeczywiście jest ciapkowaty. Nie wyobrażam sobie wypuszczania go na dwór. Zresztą był na dworze, zanim znalazłyśmy go z Agnieszką i był w takim stanie, w jakim był. Terra, to w uchu jest właśnie takie czarne i swędzi - dla mnie to wygląda jak taki zrogowaciały naskórek. No i trochę z Wampka głupolek. Jak w miskach jest pusto, to próbuje jeść na przykład torebkę po pieczywie - w Biedronce są takie torebki papierowe, ale z plastikowym środkiem z dziurkami i chyba we czwartek wyjadł kawałek tego plastiku. Kiedyś przyłapałam go ja zjadał liście juki. W lecznicy Pani Doktor kazała go obserwować, bo juka może zaszkodzić, ale nie musi. Całe szczęście Wampkowi nie zaszkodziła. Ja o niego czasami mówię: dzidziuś, bo on się tak zachowuje jak dzidziuś :)
  20. Wampiszon wypił chyba trochę wody z płynem do mycia podłogi i dopadła go bieguna, ale dziś jest już dobrze. Coś go swędzi w lewym uchu, bo bardzo je drapie, a wczoraj wytrzepał z ucha jakieś czarne skórki. W lecznicy powiedzieli mi, że bardzo szybko brudzą mu się uszy i żeby podać jeszcze tę maść do uszu. Muszę jutro jej poszukać, bo gdzieś ją wcisnęłam, ale na pewno jest i będę mu kropić te uszy. Świerzbowca nie ma, ale ten naskórek, czy coś, od czasu do czasu formuje się w taką skorupę i to go chyba swędzi. Ta Ruda Luśka pogoniła dziś Wampka i widzę, że teraz jej się boi.
  21. Lusia z psem dogaduje się dobrze. Mój pies jednak zawsze akceptował każde zwierzątko: czyli lubił świnki morskie oraz wszystkie koty, które przewinęły się przez dom. Luśkę oczywiście też lubi. Z tym, że pies ma teraz około 15 lat i nie wchodzi już z kotami w żadne interakcje. Może Lusia mieszkała w domu z psem, albo mieszkała sama, a jest otwarta na nowe kontakty. Z kotami niestety jest inaczej. Do domu wpuszczam Luśkę tylko wieczorem, na góra 1,5 godziny, jak Kret i Skrzat idą na obchód. W domu zostaje tylko pies i Wampirek, ale dziś Wampirka Luśka pogoniła i Wampek jej się teraz boi. Luśka pewnie mogłaby zamieszkać ze spokojnym psem - ale takim naprawdę grzecznym i sądzę, że z jakimś grzecznym kotem też miałby szansę się dogadać. Ale na chwilę obecną z moimi kotami się nie lubią. Dziewczyna miała trochę mniejszy apetyt, ale teraz wszystko wróciło do normy. Jest bardzo czyściutka i nigdzie nie brudzi.
  22. Gabrysiu, no i wkleiłam to zdanie, do posta o Luśce i jej nieposkromionej miłości do jedzenia.
  23. Gabrysiu, miłość Rudej Luśki do jedzenia jest naprawdę ogromna. Nikt tak jak ona nie potrafi celebrować posiłków. Ona je spożywa w takiej atmosferze, jakby medytowała sobie przy okazji :) Mogłaby jak nic prowadzić zajęcia dla kotów: "Zen jedz zdrowo"... hehehehe...
  24. Tak, takie tłumaczenie to standard. Rzeczywiście, szkoda słów... Terra, dziękuję, ze pytasz o zwierzaki :) Więc jest tak, że Ruda Luśka siedzi w przedsionku od piątku. Dziś mamy wtorek i postanowiłam wpuścić ją do mieszkania, żeby się trochę rozerwała. Kret polazł na dwór, więc wydawało mi się, że będzie miło i sympatycznie, ale niestety myliłam się. Mój tolerancyjny Skrzatek dostał jakiegoś szału - pierwszy raz, bo on zawsze akceptował nowe kotki - i tym razem, chciał pogonić pannicę, gdzie pieprz rośnie. Zaczął na nią warczeć, ona na niego i zrobiło się niesympatycznie. Wampek widzę, nie zajmuje stanowiska w tej sprawie, wlazł do transporterka i obserwował przebieg konfliktu zbrojnego. Dziewczyna, owszem była wnerwiona, ale nie na tyle, żeby nie wrąbać sobie w tak zwanym między czasie kociej puszeczki, kilku chrupek i kabanosika. Jak sobie podjadła, to kazała się wypuścić do przedsionka. Jutro ją wpuszczę do domu późnym wieczorem, jak i Kret i Skrzat pójdą się przewietrzyć. Tak więc nie dogadali się, ale też nie było żadnego rozlewu krwi, czy nadgryzionego ucha. Ale chyba przyjaźni to z tego nie będzie...
×
×
  • Create New...