Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Tak, to prawda. Ja zawsze miałam jakiegoś psiaka, aż tu raptem 9 lat zamarzył mi się kotek. Bogdan nie chciał słyszeć o kotku, mieliśmy zresztą już wtedy psa - tego co jest do tej pory. Ale kotek sam przyszedł :) Ja go tylko dokarmiałam przez dwa miesiące, a że się potem wprowadził...no cóż...sam się wprowadził, nawet nie musieliśmy po niego jechać przykładowo do schroniska, albo do kogoś, kto miał kotki do wydania. I rzeczywiście choć kotecki mają sporo swoich problemów, są humorzaste i nie za bardzo się dogadują, to te zwierzaki mnie bardzo fascynują.
  2. AlfaLS, serdecznie dziekuję za odwiedziny na wątku Wampka, za życzenia oraz za link do strony z emotikontkami :) Wiesz, taka prawda, że, bez Waszych wskazówek to niewiele bym zdziałała :) Ja też ciągle się dowiaduję nowych rzeczy z Twoich, Waszych wpisów, z różnych wątków na dogo i miau. Wygląda też na to, że polecony przez Ciebie olejek z czarnuszki działa, bo Wampek ma mniejszy problem z nosem. Może całkiem zniknie ? Na to liczę :) Życzę miłego, drugiego dnia Świąt :)
  3. Melduję, że u Lusi jest wszystko dobrze. Apetyt jej dopisuje, pyszczek ładnie wygląda. Wraz z karmą ładnie zjada zawartość kapsułki Veto Mune. Zdarza się, że kichnie, ale zdecydowanie jest poprawa. Nie wiem, czy jeszcze trzeba będzie z nią podjechać do lecznicy. Zastanowię się jeszcze i uzgodnimy z Dziewczynami. Miłego drugiego dnia Świąt życzę :)
  4. Mnie się najbardziej podoba hasło: jak saper - miąchasz tylko raz :) Dziewczyna, od instrukcji produkuje dużo fajnych żartów o kotach - ma stronę na FB - Miłozwierz :) O jeszcze jeden:
  5. Jeszcze raz życzę Wszystkim zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkanocnych :)
  6. Zdrowych i spokojnych Świąt :) Od razu sprawdziłam ten punkt "o-ho-ho" i moje kocury tam lubią, ale krótko :) Luśka nie lubi - straszy, że ugryzie :) Wypożyczyłam sobie wczoraj kolejną książkę o kotach i wreszcie są tam jakieś inne informacje niż w internecie. No i przeczytałam, że nie powinnam pacać wampkowego brzucha, bo nie jestem kotem :), a pacanie powinna wychowawczo wykonywać kocia mama, no i ta mama przy okazji wydaje jakieś określone dźwięki opierniczające. A człowiek nie da rady z tymi dźwiękami. Ale autorka pisze, żeby jak kot za bardzo gryzie kończyć zabawę. No i jeszcze ponoć kot gryzie rękę i ją drapie, jak za mocno się go miącha :) O, to ta książka: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/266794/zaklinaczka-kotow-dlaczego-koty-sa-jakie-sa-i-co-zrobic-by-w-koncu-zaczely-cie-sluchac
  7. Wampek rzeczywiście kocha gazetki, kuwety ze żwirkiem omija z daleka. Wydaje mi się też, że chętnie napiłby się z mojej filiżanki. bo jak coś piję, to jego to bardzo fascynuje. Może ktoś mu dawał herbatkę do popijania ? - ale ta moja mu niestety nie smakuje, więc nie wiem co popijał. Nie lubi być brany na ręce, nie lubi być noszony - wyrywa się wtedy. Nie lubi pudeł. I tak sobie pomyślałam o tych różnych, dziwnych pozycjach spania. To nie widziałam go jeszcze nigdy, żeby spał na plecach. Każdy wyluzowany kot sypia na plecach: Twój Baal, moje dwa kocury, a Wampek jeszcze nie. Choć czasami jak go miąchnę przez sen, to wykręca się na moment na plecy, potem jednak wraca do poprzedniej pozycji. Może nie lubi, a może nadal jeszcze nie umie się wyluzować.
  8. Tak, starsze koty mogą stawiać opór przy próbach wychowawczych :) Oo...znalazłam w końcu schemat miąchania kota :) Wampek po pyknięciach w brzuch dalej gryzie i łapie paluchy na haczyki :) Ale wyczytałam, że wychowawczo działa też :) zaprzestanie zabawy :) Bo w końcu co to za zabawa dla mnie, jak Wampek wbija mi pazury na żywca ? No więc, mu mówię: to koniec, przegiąłeś. Zabieram swoje zabawki, czyli paluchy i idę sobie. Będę pisać, czy coś mi się uda wynegocjować z Wampkiem w kwestii jego zachowania :)
  9. Tak, widać rudzielca :) jako tako :) Luśka po wyrwaniu zęba odżyła, ładnie wygląda i dużo je. Zaczęła niestety kichać ale dziś nie miałam za bardzo czasu żeby z nią pojechać do lecznicy - łatwiej było mi podejść samej, tym bardziej, że potem jechałam jeszcze do Katowic. Dostałam dla niej 10 kapsułek preparatu Veto Mune i już dostała pierwszą dawkę. W weekend wkleję paragony za czyszczenie zębów i za zakup Veto Mune.
  10. A to jeden z kibelachów Wampka. Stała sobie na podłodze mała miseczka i ta miseczka stała się kibelachem dla kotecka :) Tam przeważnie jest podkład higieniczny, ale jak mi zabraknie, to ratuję się ukochanymi gazetkami Wampiszona, jak również wykładam miskę ręcznikami papierowymi. Tu jest właśnie gazetka. Wampek zrobił sobie jeszcze jeden kibelek. Włazi do transporterka, w którym wożę go również na wizyty do lecznicy i tam robi siusiu. Całe szczęście ostatnio tylko siusiu. W każdym razie to nie ja zdecydowałam gdzie Wamp ma się załatwiać, a Wamp zdecydował. Ja zaakceptowałam jego pomysł i tyle. Cieszę się, że pilnuje tych swoich dwóch kibelków, robi im zresztą obchody i kontrole czystości. Drze się jak są do sprzątania i jak do nich zmierza, to też się drze. W każdym razie załatwia się tylko w te dwa miejsca i nigdzie więcej. Okazał się bardzo czystym kotkiem, tylko z pewnymi natręctwami :)
  11. Jak Luśka łaziła w kubraku, to Wampkowi też zrobiłam kilka zdjęć, marnych, bo marnych, ale widać, że to Wampek :) A na tym wygląda jakby zemdlał :)
  12. Ten mój aparat chyba nie ma zbyt dużych możliwości i niestety zdjęcia wychodzą słabe. Ale widać na nich Luśkota, więc można sobie pooglądać :) I nawet na tych marnych zdjęciach widać brudne ucho dziewczyny :) Ale teraz już ma czyściutkie :)
  13. Nowych zdjęć nie mam, ale wgrałam przed chwilą do komputera, te które robiłam Lusi, tuż przed zdjęciem kubraka. Tu siedzi na kredensie: A tu jeszcze wyżej:
  14. Rzeczywiście wychodzi na to, że to są gaduły jak nie wiem co :) Wampek dziś też beczał za wolnością, ale potem zapolował sobie na różne rzeczy walające się po podłodze, takie jak nakrętki, orzechy i skarpety i się uspokoił. No i ostatnio bardzo boleśnie poluje na moje ręce: tzn: gryzie i drapie. A drapie tak, że podwija łapę i łapie rękę jak na haczyk wszystkimi pazurkami. Boli to jak nie wiem co, no i stwierdziłam, że będę go wychowywać w kwestii gryzienia ręki, co jeść daje. Najpierw z nim pogadałam, ale krótko i stanowczo, a potem wyczytałam w necie co kocia mama robi w przypadku małych drapieżników, jak za bardzo brykają. No i znalazłam takie coś: Przede wszystkim uczy samokontroli, umiejętności zachowywania bezpiecznych granic. Jeśli kociaki zbytnio dokazują, matka karci je. Starsze, rozbrykane kotki łapie i swoimi tylnymi łapami drapie je po brzuszku. To jest komunikat: uspokój się, tak nie można, przekroczyłeś dozwolone granice. No to ja zrobiłam podobnie, czyli pyknęłam Wampka paluchem w brzuchol i to rzeczywiście działa. A już w ogóle Wampek zapada w jakiś letarg, jak się mu nasadę dłoni trzyma na brzuchu. Wtedy moje paluchy są na wysokości zęboli, pazury są wbite w te biedne palce, ale jak nasadę dłoni położę na brzuch, to Wampek zasypia. Widać, że kocia mama nad nim pracowała i to sporo, ale pewno wcześnie był od niej zabrany i nie ukończył szkoły życia. Zastanawiam się jeszcze skąd u kotów ciągoty do spania ludziom na głowie. Bo wiem, że są takie egzemplarze. Wampek włazi mi na głowę i mości sobie tam gniazdo. A te insulinówki bez igły, na pewno znajdzie się gdzieś w internecie, bo widzę, że są na grafice zdjęcia normalnych strzykawek. Ja na razie używam tych dwójek i nie jest źle, choć wiadomo taka insulinówka byłaby wygodniejsza dla kota.
  15. To czekamy na jutrzejszy dzień z niecierpliwością :)
  16. Wygląda na to, że wszystko dobrze :) Wczoraj o 23 dałam jej trochę jedzenia i wszystko zjadła. W nocy nie wymiotowała. Pyszczek wygląda bardzo ładnie, wreszcie jest symetryczny, a głowa nie przekrzywia się. Mięli jeszcze jęzorem, ale będę ją obserwować i zobaczymy czy to ustanie. Ponieważ wczoraj była bardzo ospała po przywiezieniu z lecznicy, to wykorzystałam ten fakt i porządnie ją zakropiłam Fyprystem. Wcześniej to byłaby szarpanina, a tak kropienie poszło spokojnie. Jeszcze 18 kwietnia ma być podana tabletka na robaki wewnętrzne i Lusia będzie produktem luksusowym :)
  17. Terra, ja też nie wiedziałam. Myślałam, że w ogóle nie istnieją strzykawki z wmontowaną na stałe igłą, a tu się okazuje, że są :) Dziś polazłam do drugiej apteki i pytam się, czy mają insulinówki z igłą, czy bez. No, też mają tylko z igłą. Tak więc kupiłam te małe 2 ml i jakoś wcisnęłam w niego pierwszą porcję olejku. Zobaczymy, czy coś mu się poprawi z tym nosem. Baal pewnie nie miał, podobnie, jak Wamp zapędów bojowych. Podobnie, jak Ty, jak Wampka biją też się wydzieram jak wściekły kocur :) Terra, Wampirek chyba odreagowuje stres, taki ogólny, no bo tu koty go napadają, tu wiosna za oknem. Tu widzi, że wypuszczam na dwór Skrzata i Kreta, a jego nie - i to też go denerwuje. Tak więc stresów ma co niemiara. Teraz wciskam w niego jeszcze jakiś olejek. No istna katastrofa. No więc Wampek od trzech dni doprowadza mnie do rozstroju nerwowego. A mianowicie: zaczął śpiewać po nocy, jak profesjonalny kocur i w nocy biega nam po twarzach. Zawsze był gadatliwy i musiał nas informować, że zjadł, że się napił, że zrobił siku i potarmosił podkład...Ale teraz potrafi śpiewać przez kilka godzin, np. trzy !!! A przecież został wykastrowany w wakacje ubiegłego roku !!! I na 200% nic mu nie odrosło :) Nie wiem, czy znacie taki film: "Mała Brytania" ? Tzn. to jest brytyjski serial komediowy - ja go uwielbiam, ale muszę przyznać, że jest to film momentami obleśny :) No i tam, jest wątek pacjentki oddziału psychiatrycznego - niejakiej Anny. No i ta Anna komunikuje się ze światem zewnętrznym odgłosami: e - e I Wampirek też się tak komunikuje... Więc, już czasami zdarza się, że do Księciunia Wampunia mówimy Anno, i odpowiadamy mu w jego stylu: e - e. Mam nadzieję, że on się jakoś ogarnie i przestanie się wydzierać. Myślę, że zazdrości Kretowi i Skrzatowi tych nocnych wyjść, czuje zresztą zapachy dochodzące z dworu i na pewno chciałaby sobie zobaczyć, co tam się dzieje, na tym dworze. Ale, Wamp się nie nadaje na dwór. Więc mam nadzieję, że się jakoś ogarnie i przestanie "eać".
  18. Odpiszę po nocy :)
  19. Kicia ma wyrwanego zęba oraz wyczyszczone zęby z kamienia. Teraz odsypia zabieg - przywiozłyśmy ją z Agnieszką jakąś godzinę temu. Bardzo dziękuję Eli I Agnieszce za transport - jestem Wam ogromnie wdzięczna :) Ela zawiozła nas na 13 :) Luśkot teraz odsypia znieczulenie, jutro pewnie też jeszcze będzie niemrawy i zobaczymy jak się będzie czuł w piątek. To był też dobry czas żeby wyrwać tego kła, ponieważ już wczoraj kicia zaczęła mniej jeść i mocno podciągać wargę do góry. Nie za bardzo dała się też dotykać, więc myślę, że ten ząb nieźle jej już dokuczał. To chyba wszystko Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to dopiszę :)
  20. Purizona kupię dla Wampka, żeby się trochę gość odżywił, tym bardziej, że on nie lubi surowego ani też gotowanego mięsa. Dziękuję za link do sklepu bitiba :) bo ten sklep nie wyskakiwał mi w wyszukiwarce, jak próbowałam porównywać ceny. Jak te koty się tłuką, to zawsze może być tak, że nic sobie nie zrobią, ale może być i tak, że sobie zrobią. A wtedy o jakiś ropień nie trudno. Szczególnie, jak się zrobi gdzieś na niedotyklaskim brzuchu, to potem już tylko pozostaje operacją. Jak ucho jest dziabnięte, to widać, ale jak te brzuchy albo pachwiny, to jest źle. Dziękujemy za kciuki :) Pomogły baaardzo - wszystko poszło dobrze :)
×
×
  • Create New...