Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Dziękuję za odwiedzinki :) Mam nadzieję, że uda Ci się wyeliminować wirusa komputerowego. Wampuś jest baaardzo grzeczny. Skóra wzdłuż linii grzbietu wygoiła się całkowicie. Zostało trochę strupków pod szyją, bo widzę, że się tam obmeresza. Może pod szyją ten preparat na pchły działa słabiej i siedzi tam jakaś jedna pchła ? Dokropię go dziś jeszcze tym Controlinem. Kupiłam też suchą karmę Royal Canin i mieszam mu z jego ukochaną Puriną i jeszcze mam tę karmę Applaws, gdzie jest ponoć 80% mięsa. Tę najporządniejszą karmę Wampek oczywiście omija z daleka, skubaniec. Tego Royala jakoś tam zjada. Terra z chęcią go wymiziałam od Ciebie :) Bardzo jest zadowolony :)
  2. Filmy z miśkami tak jak piszesz są urocze. Widziałam chyba ten film z tymi czterema zbójami. Oglądałam też takie, na których miśki zjeżdżają ze zjeżdżalni, albo bujają się na koniku, albo gonią opiekunów. Pandy są naprawdę prześmieszne :) Jakby ktoś sobie chciał obejrzeć więcej miśków w akcji, to wklejam link do strony :) https://www.youtube.com/ipandachannel Tam są już kulturalne "chmurki" z tekstami, tyle, że po angielsku :) Wstyd się przyznać, ale ja z tego filmu z przeklinającymi miśkami, śmiałam się jak szalona :)
  3. A te teksty to pisał chyba ktoś będący pod wpływem, bądź też ktoś, kto miał dwóję z polaka. W każdym razie ja pękam ze śmiechu za każdym razem jak oglądam ten film, no i generalnie filmy z pandami są bardzo śmieszne.
  4. Mam nadzieję, że film będzie się Wam podobał. Miałam jeszcze wkleić film oryginalny, bez tekstów, ale wychodzi mi gigantyczny obraz. Więc wklejam film z napisami. No wiem, że te napisy nie są zbyt grzeczne, a nawet powiedziałabym wulgarne, ale już dawno się tak nie śmiałam :) https://l.facebook.com/l.php?u=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DltS8s9y4X6U&h=ATNPquGsxkv3HyMRUju0ha8uvoVuRna4n_qR7xlORJx-ZM0T8NSHlKvLTyFAMY71jvKUtuQ4G39RHYC-eL8HOyRdJo57QR8VUKErFOxaDBF2IpRgtvbfm118VY-2GNlMgFh5oRykq9yB&s=1
  5. U mnie dalej duchota jak nie wiem co. Deszczu nie było, trochę wieje. Nie da się wytrzymać. Chyba już wszyscy w Dąbrowie marzą o deszczu. I oczywiście masz rację, że gdyby: "Gdyby zwierzęta wyły z bólu to nasza planeta byłaby jednym wielkim krzykiem cierpienia".
  6. U nas też duszno jak nie wiem co. Oczywiście, podobnie jak Ty czekam na deszcz. Skrzacik jakoś przeżył zakrapianie, z dociskiem do podłogi :) Cała ekipa przymulona upałem, podobnie jak i Twoje zwierzaki :) Ze zwierzakami, to nigdy nie wiadomo jak ich boli, czy tak samo silnie jak i nas. Podobno zwierzęta inaczej odczuwają ból, ale w sumie, żadne zwierzę nigdy nie określiło jak bardzo go boli. Niektóre cierpią w milczeniu, a niektóre sygnalizują - u mnie Wampek i pies, potrafią dać znać, że coś jest nie tak. Czy mają większą odporność na ból ? Nie mam pojęcia, choć ponoć ten ból inaczej odbierają. Ja jak się oparzyłam ostatnio od piekarnika, to ręką goiła mi się dwa tygodnie i bolało. Od kopnięcia przez cielaka też na pewno bolało. U ludzi przy takich uderzeniach robią się takie gule, guzy, zgrubienia i bardzo długo się to wchłania. Krecik jak kiedyś spadł ze schodów, to miał guza na nosie i on się wchłaniał chyba z miesiąc. Całe szczęście, że na guzie się skończyło i nie było żadnego wstrząsu mózgu, ani złamania. Spadł naprawdę bardzo brzydko, może uratowało go przed kontuzją to, że był rocznym kociakiem i jeszcze mało ważył. Oby jak najmniej takich wypadków przytrafiało się naszym zwierzakom :)
  7. I ja też zaglądam zawsze, jak tylko ukaże się nowy post, z nadzieją, że przeczytam, że rozdzwoniły się telefony. Pozostaje nam więc, czekać dalej.
  8. O tak :) Skrzat został dociśnięty kolanami, czyli zastosowałam metodę nr 1 - siadanie na kocie :) Oczywiście, gdyby zachowywał się żenująco, to już miał zapowiedziane, że wcisnę go do nogawki jeansów i zaszyję dół :) - - czyli miał zapowiedziane, że zastosuję metodę nr 2 - czyli metodę nogawkową :) Mam nadzieję, że Twój Lakuś już całkiem doszedł do siebie po kopnięciu. Moje kocury łapią myszki sporadycznie. Podejrzewam też, że Skrzat nie łapie myszek wcale. Natomiast Krecik od czasu do czasu i też je przynosi. Teraz, jak jest tak ciepło to wszystkie koty świata, najchętniej siedziałyby po całych dniach na dworze. A do domu przychodziłyby tylko coś zjeść. Latem mam wrażenie koty wychodzące trochę dziczeją i jakaś pierwotna natura się w nich odzywa. Jak jest zimno, to moje koty zachowują się zdecydowanie lepiej :) Wampek jest teraz bardzo grzeczny, śpi, je, przyjdzie się wypieszczochować i znowu śpi. Bardzo grzeczny jest. Skóra ładnie się goi, świąd ustał, więc kiciuś jest zrelaksowany. Zwierzaki dziękują za miziaczki :) I oczywiście prosimy wygłaskać Twoich łobuzów :)
  9. Genialne !!! Naprawdę !!! Obezwładnienie kota na 100 %. A rzeczywiście bardzo często nie da się inaczej, a człowiek zupełnie nie ma pomysłu, jak sobie poradzić. Dlatego pomysł z jeansami uważam za rewelacyjny !!! Drżyjcie koty - nadchodzę z galotami i będę was leczyć i zakrapiać :)
  10. Bardzo dziękuję za przepis :) Wszystkie składniki mam w domu. Mam też wrażenie, że rogówki już nic nie ruszy, bo takimi środkami ją spryskiwałam różnistymi, że dochodzę do wniosku, że jest niezniszczalna, nieodbarwialna, tylko na chwilę obecną zasierściona i brudna od sierściuchów :)
  11. Terra, jasne, że wiem, że to nie są żadne zarzuty. Jesteś tak życzliwą i fajną osobą, że nigdy, przenigdy nawet nie wpadłabym na pomysł, że to są jakieś zarzuty :) Absolutnie, przysięgam :) Siadanie okrakiem wypróbuję :) Drżyjcie koty, bo nie wiecie jeszcze jaki mam na Was sposób :)
  12. Na swoje usprawiedliwienie napiszę jedynie, że te moje kocury stawiają opór przy zakrapianiu i jak zakropię dwóch głąbów, to na tego trzeciego już zazwyczaj nie mam siły. Wiesz Terra jak jest z kotami, wyrywa się taki łobuz, rapie tylnymi łapami, szarpie się, no wiadomo, co oni potrafią wyczyniać. No i najczęściej kropię ich na raty. Jedynie pies przy kropieniu zachowuje się wzorowo, ale pies z kolei non stop robi mnie w konia z kuwetami /wyjada, fuj.../ oraz rozbraja worki ze śmieciami i wygrzebuje z nich jedzenie. I robi to tak sprytnie, że mimo, iż podejrzewam, że może mieć 15 lub nawet 16 lat, to i tak mnie zawsze przechytrzy. Pies w ogóle się ze mną nie liczy i dochodzę do wniosku, że zapatrzył się na koty i aktualnie jest już kotem :) - tzn. mentalnie :) Jeszcze powinnam kupić jakiś preparat, żeby spryskać rogówkę i fotel, na którym zapchlone towarzystwo zalega godzinami. No a Wampiak tylko śpi, je, uspokoił się, a skóra ładnie się goi. Doczytałam wczoraj, że Wamp cierpi na alergiczne pchle zapalenie skóry. I mój pies też. Czyli, że mam w domu dwa gatunki pcheł: psie i kocie. Doczytałam też w internecie, że u kota te zmiany alergiczne, najczęściej pojawiają się wzdłuż lini grzbietu. I rzeczywiście Wampiak ma tam strupki. Teraz te zmiany po prostu się wykruszają, bo kotek przestała się drapać. I kota ponoć uczula ślina pcheł. Wklejam ten artykuł - Wampek i Maniek, na bank mają alergię na te pasożyty: http://swiatkotow.pl/strefa-wiedzy/artykuly/choroby/art,546,alergiczne-pchle-zapalenie-skory.html Tak więc Skrzata dokropię już jutro, bo on nadal jest na mnie lekko obrażony i nie chcę jeszcze bardziej mu podpaść. Jeszcze przez przypadek uderzyłam go drzwiami i nie chciał w ogóle wracać o domu, a jak mnie widział to uciekał. Podpadałam w każdym razie baaardzo.
  13. Ten preparat na pchły dziś już zadziałał w pełni. Wampek jest bardzo spokojny, pies też odetchnął. Dalej nie zakropiłam Skrzata bo trochę dziczy i świruje, i nie chcę się z nim szarpać, bo potem nie chce głąb wracać do domu. Czyli Wampek tak się wydzierał, bo go swędziało. Pies też sygnalizuje dolegliwości. Jedynie po Kreciku i Skrzacie nic nie widać, jak im coś dolega - nie skarżą się. Muszę pilnować żeby za cztery tygodnie od razu ich zakropić, bo jak zapomnę, to znowu będzie inwazja pcheł.
  14. Terra, myślę, że to nadwrażliwość na ugryzienia pcheł. Po zastrzyku i zakropieniu jest ogromna poprawa. Inne zwierzaki też mają oczywiście pchły, ale widać nie mają tak delikatnej skóry jak Wapiszon. No w końcu: kto jest Księciuniem ? Pani Doktor w lecznicy, mówiła mi, że ten Controline też nie u wszystkich zwierząt działa. Jednak jakiś czas temu okazał się skuteczny i teraz widzę, że też podziałał. Zakropiłam psa i dwa koty, został mi jeszcze Skrzacik. Ci zakropieni wreszcie śpią spokojnie. U Wampka na szyi, pod brodą, zrobił się wręcz taki kołnierz ze strupków. Kiedyś miałam taką koteczkę Lusię, po wypadku, to jak przyjechała do mnie pierwszy dzień, to na szyi miała obstrupiałą obręcz. Pierwszy raz spotkałam się wtedy z czymś takim. Jak z nią pojechałyśmy do lecznicy, razem z Martiką, to lekarz powiedział, że kotka ma mnóstwo pcheł i Lusia dostała zastrzyk na pasożyty zewnętrzne. Genialny był ten zastrzyk reakcja natychmiastowa i Lusia miała od razu ulgę. Niestety, później już te zastrzyki były niedostępne Koszt był duży - około 20 -30 zł, z tego co pamiętam, ale jak zwierzak był baaardzo chory, to warto było mu zakupić coś takiego, żeby sobie od razu odetchnął od świądu. Potem ten kołnierz się wysypywał z futra sam, albo przy czesaniu i po jakimś czasie skóra była bardzo ładna. Wampkowi też robią się takie obstrupiałe płachty na ciele. Wychodzi na to, że Księciunie tak mają :)
  15. Może ktoś się zakocha ? Z dogo znaczy się ;)
  16. Hahaha...dobre, dobre :) No, te gruczoły nieustannie mnie zadziwiają :) I oczywiście wiedza Twoja nie jest skromna, a solidna i oczywiście jest za co dziękować :) Byłam dziś w lecznicy, mam ten Controline i dostałam jeszcze dla Wampka zastrzyk przeciw świądowy. Myślałam, że Wamp jest tłuczony przez Kreta i Skrzata, bo ma bardzo dużo strupków. Jednak jestem na 100% pewna, że nikt go nie tłucze, a Wamp po prostu się rozdrapuje. Zastrzyk już dostał, jeszcze ich zakropię :)
  17. Zrobiłam rozliczenie zakupowe w poście nr 2. Brakuje jeszcze zdjęć kilku paragonów - muszę się tu z nimi pomęczyć, żeby je wstawić. Bo jak zwykle mam z tym problem.
  18. Super :) W Dąbrowie jest całkiem przyzwoity sklep zielarski, więc sobie tam podejdę. Bardzo Ci dziękuję za porady odnośnie ślimaków - na początek spróbuję z trocinami, bo mam całą paczkę. Piasek zresztą też mam, bo kiedyś kupiłam dla Wampka, a on i tak nie chciał z niego korzystać. I dam znać, czy ślimaki trzymają się z daleka :) Ogrodniczka ze mnie jest naprawdę kiepska, choć przez prawie 10 lat zawsze coś tam sobie hodowałam i bardzo dbałam o te moje roślinki. A potem nagle straciłam zapał i wstyd się przyznać, na tym skrawku ziemi jest naprawdę dennie. Ale moją ambicją jest walka z marazmem ogrodniczym i mam nadzieję, że w to lato sprostam temu wyzwaniu. Terra, bardzo Ci dziękuję za wskazówki - Kochana jesteś :)
  19. Terra, a ja myślałam, że tylko psy mają gruczoły okołoodbytowe i w związku z tym problemy z ich zapchaniem. A tu się dziś dowiaduję, że koty też je mają i mam rozumieć, że człowiek również je ma. Czyli: wiem, że nic nie wiem, jest jak zwykle aktualne i na czasie :) Ponadto doszłam do wniosku, że nie mam zupełnie doświadczenia z kotem niewychodzącym i Wampek ma jeszcze problem z kłaczkami, tzn. zakłacza się od czasu do czasu. Te wychodzące idą sobie na dwór, poskubią zielska i jest ok. A Wampkowi ciągle zapominam narwać trawki i gość się od czasu do czasu przytyka. Dziś widzę sporą poprawę z brzuchem. Dalej nic z Wampka nie wycieka i jest zdecydowanie spokojniejszy. Poleciałam też dziś do zoologicznego, bo stwierdziłam, że zanim to zamówienie z zooplusa do mnie przyjdzie, to Wampek musi zjeść coś lepszego. I kupiłam mu dziś Applaws - kurczak i jagnięcina. Jutro będę w lecznicy, ale bez żadnego zwierzaka, a jedynie po Controline na pchły. Może uda mi się w tym tygodniu podjechać z Wampkiem do lecznicy - biorę pod uwagę koniec tygodnia.
  20. Mamy zdjęcia z DT. Próbuję wklejać:
  21. Melduję, że po Stoperanie wulkan został unieczynniony. Nie ma przecieków, darcie zostało hehehe... Apetyt na dziadostwo powrócił ze zdwojoną siłą.
  22. I jeszcze parę słów o Wampku. No dziś niby jest lepiej, ale Wampek jakiś taki wilgotny się zrobił i wylizujący się. Całe futro wylizywał i pod ogonem dość obsesyjnie. Niby nie ma biegunki, ale jak go dorwałam i zajrzałam pod ogon, to niestety jakieś małe wybuchy tam się ujawniły - i dlatego on te wybuchy cały czas zlizuje. Rozrobiłam w kubku Stoperan z wodą, naciągnęłam trochę do strzykawki i do pychola. No i jak usnął sobie pierdzioszek, to śpi cały czas. Wychodzi jak nic ta jego dieta oparta na Kitkacie i badziewnych chrupach. Mam już w koszyku w zooplusie tego Purizona - i muszę mu to kupić, bo się chłopak wykończy z tymi eksplozjami. Domyślam się, że go kręciło w tym brzuchu - bo w pewnym momencie zaległ w misce /kuwecie/ - i tam spał, żeby już nie tracić czasu na dobieganie do kibelka. Stoperan /dałam mało/ zadziałał jak trzeba - jest poprawa. Nie mam pojęcia, czy te wrzaski i miałki też mają związek z tym brzuchem, będę go obserwować i zobaczymy.
  23. Terra, będę bardzo wdzięczna jeśli doradzisz mi jak odstraszyć takie ślimaki bez skorupek. W ubiegłym roku było ich mnóstwo, ale nie u mnie, a w tym roku obrodziły dosłownie wszędzie. Ja mam mały taras - 5 na 10 metrów i oprócz trawy i żywopłotu hoduję tylko cytrynę i jukę. Tych roślin ślimaki nie napastują. Ale kupiłam sobie przykładowo 10 begonii - takie maluchy - sadzonki - i z 10 zostały mi 4 - reszta została zjedzona żywcem... A ślimaków mnóstwo, dziś też wybierałam tłuściocha z tych moich poobgryzanych sadzonek. Czym mogę spryskać te roślinki ? Czy masz jakiś sprawdzony sposób ? Na mszyce mam taki ekologiczne preparat na bazie olejów jakiś tam - sprawdzę potem jak się nazywa.
×
×
  • Create New...