-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Dziś wpuściłam ją do domu, jak Kret agresor się stlenił. Niestety nie za bardzo wyszło to jej pierwsze wejście do mieszkania, bo Skrzat, który zawsze akceptował nowe kotki, tym razem powiedział dość i zaczął warczeć na Luśkę. Luśka zresztą też zaczęła na niego warczeć i zrobiło się niezbyt sympatycznie. Ogólnie nerwowa atmosfera nie wpłynęła jednak specjalnie na apetyt tłuścioszka. Dziewczyna, owszem była wnerwiona, ale nie na tyle, żeby nie wrąbać sobie w tak zwanym między czasie kociej puszeczki, kilku chrupek i kabanosika. Jak sobie pojadła do powiedziała: "adieu" i kazała się wypuścić do przedsionka. Jutro ją też wpuszczę, ale dopiero wieczorem jak i Kret i Skrzat pójdą się przewietrzyć. Generalnie Luśka jest otwarta nowe kontakty, nie wszczyna żadnych burd, nie awanturuje się. Spokojnie podchodzi do kulturalnego psa /mówię o swoim :) i dość spokojnie podchodzi do innych kotów, chyba, że tym innym coś odwala, to wtedy trzyma dystans i warczy.
-
Rzeczywiście, Agnieszko, koteczka nie sprawia żadnych kłopotów. Nie brudzi, załatwia się do kuwet, wszystko zjada z apetytem. Na tym etapie jej życia pełnym zmian, nie jest wybitnym pieszczochem, ale trudno jej się dziwić i tak ją podziwiam, że zachowuje taki stoicki spokój. Owszem daje się głaskać, ale na kolanach siedzi krótko i nie lubi jak się ją dłużej trzyma na rękach. No ale Wampirek pokazał pełnię swoich zalet po pół roku, generalnie aklimatyzacja musi potrwać. Sądzę, że ma zadatki na wybitnego pieszczocha poduszkowego za jakiś czas :)
-
Kicia jako tako doszła do siebie od piątku. Już nie ma tego obłędu w oczach i normalnie je, i załatwia się. Zjada wszystko: karmę suchą, karmę mokrą w sosach i w galaretach, jak również zjada gotowanego kurczaka. Raczej nigdzie nie nasiusiała, bo nic żeśmy nie znaleźli. Jak dla mnie to jest Lady Luśka z iście angielskim flegmatyzmem :) Chyba jednak nie do końca jej się podoba w przedsionku, bo próbuje przenikać przez drzwi do mieszkania, albo na dwór.
-
Kupiłam jej żwirek, bo na podkłady nie załatwia się. W sumie nie wiem, gdzie ona się załatwiła, bo nie możemy znaleźć. Jeden kot chce podkłady, drugi chce gazetkę, trzeci żwirek, czwarty gardzi żwirkiem, kolejny się brzydzi kuwet i zrobi tylko na dworze. Mam nadzieję, że dziewczyna w końcu zacznie korzystać jednak z kuwet. Lusię bardzo ciekawi co jest w domu i na dworze. Ładuje się i tu i tu. Wyjście na dwór wymaga niezłej gimnastyki - od nas oczywiście :) Trzeba ją chyba będzie ładować do klatki, żeby nie uciekła na dwór. A poza tym to flegmatyczna dama, lubiąca sobie pochrupać i porządnie popić. Zero agresji - nawet do psa stoicki spokój, zresztą pies też zachowuje stoicki spokój. Tylko ogon miała nastroszony trochę.
-
Terra, świetne podsumowanie: "Myślę, że taki wyrok zapadł jedynie dlatego, że dotyczył policjantki, chociaż jawnie stoi w sprzeczności z poczuciem sprawiedliwości społecznej :(" Wkleiłam też ten artykuł dlatego, że taka sytuacja, może dotyczyć każdej z nas. Dobrze, że ta pani porobiła trochę zdjęć, jak piesek był chory, lecznica też pewnie potwierdziła w jakim stanie był psiak. Mam nadzieję, że ta sprawa będzie miała jednak przyzwoite zakończenie.
-
Mnie się wydaje, że koteczka jest jednak trochę starsza. Bogdan też tak stwierdził, ale oczywiście może być tak, że ma te dwa lata. Ja bym ja oceniła na 4 lub 5 lat. No bo dwulatek to trochę jednak lubi brykać, a jej to już raczej nie w głowie. No i Luśka jest, że tak powiem solidnie zbudowana, a takie dwuletnie kotki to ja kojarzę z takimi ruchliwymi wypłoszkami. Dopytamy jeszcze w lecznicy i zobaczymy co powiedzą.
-
Przykro się czyta takie artykuły. Potem trzeba nagłaśniać takie sprawy, żeby pokazać jak absurdalny był ten wyrok. Mam nadzieję, że Pani wygra kolejną rozprawę, ze nie poniesie kolejnych kosztów, tylko czy odzyska pieska ?
-
Mam nadzieję, że po nagłośnieniu sprawy piesek wróci do pani. Pani odwołała się od zasądzonego wyroku.
-
Zapraszamy na wątek koteczki, która wczoraj wylądowała w przedsionku. Bogdan się zgodził, więc mamy tam kolejnego kota w potrzebie:
-
Nie ma za co Gabrysiu. Koteczka jest bardzo grzeczna, ale i zestresowana ostatnimi wydarzeniami. Wczoraj dostała saszetkę mokrej karmy i wodę i wylizała jedynie sosik. Czyli mało, ale nie przejełam się tym, bo wiedziałam, że jest porządnie nakarmiona. Dziś dałam jej suchą karmę i rzuciła się na nią jak lew. Wyjadła wszystko z miseczki. No i nie namierzyliśmy gdzie się załatwia, bo na pewno nie do dwóch przygotowanych kuwet. Dziś kupię jej żwirek, bo ostatnie dwa koty załatwiały się na podkłady higieniczne, a ten widać nie lubi podkładów. Kicia jest bardzo ładna, duża i bardzo oswojona. Na razie zachowuje dystans, siedzi głównie na pufach w przedsionku i wygląda sobie na dwór. To ją ewidentnie fascynuje. To na razie tyle. Dziś jeszcze dam jej gotowanego kurczaka, zobaczymy czy lubi. Bo na pewno nie przepada za mokrą karmą, za to kocha chrupki.
-
Jest to chyba jednak prawda, bo na innych stronach też jest o Pani Elżbiecie: http://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/57466-znalazla-psa-policjantki-i-otoczyla-opieka-sad-zdecydowal-ze-szczekusia-wroci-do-poprzedniego-domu-chora-sytuacja O i tu: http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/trojmiaek77fbbsto/w-sadzie-w-gdansku-trwa-batalia-o-psa-szczekusie/ W tym ostatnim artykule są zdjęcia z leczenia pieska.
-
No i muszę napisać, że wczoraj kupiłam kotom piersi z kurczaka i Wampuś jak zobaczył, że dwa wujki :) jedzą mięso, to też zjadł. Nie za dużo, ale tyle, że jestem zadowolona. Oby był to dobry początek do zmian w jego jadłospisie.
-
Nie wiem, czy to prawda, ale jeśli tak, to jest to jakiś kolejny absurd w naszym chorym kraju. Pani uratowała psa i poniesie za to karę. No chyba, że to nie jest prawda, ale sama nie wiem... http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/trojmiasto/pies-szczekusia-trafi-do-policjantki/qpt0zth
-
Hahahaha...kolejny komputerowiec :) i koci pisarz :)
-
Czyli w kocim świecie mamy i flegmatyków. Pośmiałam się z tego Emila i z opisu jego upodobań do 12 prostackich zabaw w roku hahahaha...
-
Tak, zgadza się prawdziwy kot musi choć trochę brykać :)
-
Bardzo dziękujemy za odwiedzinki. Rzeczywiście z kiciarka robi się powoli Księciunio Wampunio. Sypia na poduszkach, często na mojej głowie, wybrzydza przy jedzeniu, głośno wydaje dyspozycje. Wampuś zjada sporo, ale głównie upomina się o puszki i chrupki. Nadal nie chce jeść mięsa, ale chociaż polubił picie mleka dla kotów. Niestety nadal utzrymuje się trochę tego kataru, głównie w lewej dziurce. Nic tam z tego nosa nie cieknie, kot nie kicha, ale w tej dziurce siedzi zawsze kropelka kataru i już. Było bardzo dobrze po tej szczepionce, ale po operacji na przepuklinie, ta kropelka w nosie znowu jest. Muszę mu koniecznie kupić ten olej z czarnuszki i postaram się zdecydować z którego sklepu jeszcze w tym tygodniu. Olej z czarnuszki wykazuje działanie p/bakteryjne. Bo łatwo dostępny jest olej lniany budwigowy - jest on w aptece niedaleko ode mnie i w sklepie ze zdrową żywnością. Kupowałam go kiedyś dla siebie. On działa niby na wszystko. Więc chyba jednak lepszy będzie ten z czarnuszki. Wampuś jest bardzo spokojnym kotem, przesypia bardzo dużo czasu, lubi się pobawić ze Skrzatem. W porównaniu z moimi harpaganami jest bardzo grzeczny. Na chwilę obecną problemem jest ten wilgotny nosek, no i zastanawia mnie czemu on jest taki grzeczny. Czy Wasze koty też bywają takie spokojne ? Choć ma jeden wybryk - włazi regularnie na klawiaturę i dziś nacisnął jakieś dwa guziczki i wyświetlacz obrazu obrócił się o 90 stopni i nie umiałam tego naprawić. Bogan naprawił. Ale w sumie, to żaden wybryk :) śmiesznie to po prostu wyglądało i trzeba było mieć przechyloną głowę, żeby coś przeczytać :)
-
No i wreszcie podliczyłam Wampirka. Koszt operacji, antybiotyki po operacji wyniósł 100 zł. Wcześniej była szczepionka Zylexis - 2 razy po 50 zł, czyli razem 100 zł. I Wampowi zostaje jeszcze 148 zł. To zaszczepię go na białaczkę jeszcze. Tylko chyba musi upłynąć trochę czasu po zabiegu. I kupię mu ten olej z czarnuszki, bo oczywiście po szczepionce jest lepiej, ale problem gluta w nosie nie został całkowicie wyeliminowany. Rozliczenie jest w poście nr 2. Jeszcze raz sprawdzę czy wszystko dobrze policzyłam. No i w koszty wrzucam pieniążki wydane na leczenie Wampa.
-
Dziś przeszła wiadomość do Róży, Martiki i do Dwbem. Nie wiem, czemu wczoraj nie przesyłały się wiadomości. Gdybym kogoś pominęła, a ktoś byłby zainteresowany to proszę dać mi znać, wyślę informację o koteczce na PW.