-
Posts
6893 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanka40
-
Byliśmy wczoraj w lecznicy. Na dworze zrobiło się dość chłodno - było 13 stopni i byłam w szoku - bo w lecznicy nie było kolejki :) Tak więc Bogdan mnie wysadził i pojechał do Sosnowca coś załatwić, a ja weszłam do Pani Doktor i po 10 minutach wyszłam... No szok...bo po piętnastej, to szykowaliśmy się na co najmniej godzinę czekania, a tu taka niespodzianka :) Relacja z wizyty: Wszystko jest idealnie. Jednak Wampirek dostał jeszcze zastrzyki do wtorku, ze względu na to, że zaczął znowu kichać, a i tak trzeci antybiotyk był brany po uwagę. Tak więc dostałam do domu 6 strzykawek z lekiem i będę mu to podawać do wtorku włącznie. We środę mamy iść do kontroli. Zapłaciłam wczoraj 15 zł. Apetyt ma ładny, zjada te swoje chrupy. Kupiłam wczoraj drugą brytfankę, no bo teraz ma jedną pod drzwiami do garażu, drugą /tam są przyklejone do podłogi podkłady/ w pomieszczeniu gospodarczym, gdzie sika do kąta, no i jeszcze dziś mu przygotuję tą trzecią w przedsionku, bo tu najczęściej jest kupsko. No i zakładam, że za jakiś czas wypłukają mu się wszelkie kocurowe hormony, więc z tym znaczeniem ścian trochę się wyciszy i bierzemy się ostro za edukację kuwetową, bo na razie mamy mierne efekty, niestety... Feliwaya, jeszcze nie otworzyłam z pudełka, bo przez ostatnie dwa dni miałam sporo na głowie, ale dziś rozpracuję strategicznie, gdzie mam napsikać :) Wiem, że te moje kocurry po kastracji, to różnie znosiły ten zabieg. Kret, to w ogóle tego nie odczuł. : Miałam też takiego Misia, to Misio był bardzo obolały przez tydzień, Skrzat po kastracji oszalał i dosłownie skakał jak małpa po ścianach. No normalnie pojechaliśmy do weterynarza, żeby dał mu coś na uspokojenie :) A Wampirek dzień zabiegu miał ciężki, a już na następny dzień wszystko było dobrze :)
-
Dziś u Wampirka wszystko dobrze. Jeszcze czeka nas wizyta w lecznicy i musimy się zmieścić do godziny 16, bo do tej godziny jest Nasza Pani Doktor :) Czekam na Bogdana. Wampirek ładnie zjadł, dziś czuje się ewidentnie dobrze, powiedziałbym nawet, jakby nigdy nic :) Odezwę się później, jak dorwę komputer :)
-
Myślałam, że uda mi się odpisać na telefonie, ale niestety nie umiałam tam dodać odpowiedzi na wątku. Teraz dorwałam się do komputera, więc zdam relację. Wampirka odebraliśmy o 14, w dobrym stanie. Dostał osłonę antybiotykową i wszystkie potrzebne leki. Pani Doktor zrobiła kontrolną morfologię, postaram się ją na dniach wkleić - wyniki wszystkie Wampirek ma bardzo dobre. Jutro mamy jechać się pokazać. Wampirek odsypia teraz zabieg, to było dla niego spore przeżycie. Zaraz po przyjeździe do domu, wlazł Bogdanowi na kolana i sobie odpoczywał. Potem musieliśmy na trochę wyjść, a jak wróciliśmy, to zastaliśmy go śpiącego na jego legowisku w przedsionku. No to teraz nacieszy się Bogdanem. Dziś też odebrałam Feliwaya i jutro będę go testować. Za zabieg, morfologię zapłaciłam 80 zł. Tak więc, wszystko jest w porządku. Bardzo dziękuję wszystkim za kciuki, pomogły, tego jestem pewna :) Ponieważ dzielę się komputerem z moim synem, więc mam limit czasowy na pisanie maili, ale jeszcze dziś tu oczywiście zajrzę :)
-
Zawieźliśmy kotka na 10 na kastrację. Będzie do odebrania około 14. Dam znać jak poszło. A na razie pozostaje trzymanie kciuków.
-
Aniu, melduję, że pieniążki od Ciebie są oczywiście na koncie. Były już chyba we czwartek - przepraszam za opóźnienie w odpisywaniu :) Zaraz wpiszę w rozliczeniu, w poście nr 2. Jeszcze raz ogromnie dziękujemy, ogromnie, ogromnie :)
-
Poodpisuję po nocy :)
-
Rozliczenie zrobię jutro w poście nr 2, bo teraz już padam na nos. Życzę wszystkim miłego czwartku.
-
Różo, bardzo dziękuję Ci za odwiedziny na wątku :) Pani Doktor powiedziała dziś to samo, co Ty napisałaś. Że u niektórych kotów trzeba utrafić z antybiotykiem. Na razie spróbujemy z tym VetoMune, a jak nie zadziała to wtedy trzeba będzie dać kolejny antybiotyk :) Może ten preparat podziała, mam taką nadzieję...zobaczymy...
-
Terra, Kochana jesteś. Ja to kupię, to zioło :) Wiesz, szkoda żebyś płaciła za przesyłkę. Czy można kocimietkę kupić w zoologicznym ? Ja kiedyś kupiłam tym moim takie poduszeczki z suszoną kocimiętką, albo z jakimś olejkiem, to widać było, że to jest to co kochają - tzn. tarzali się o to i zachowywali się jak pijani, ale szczęście biło z ich oczu. Ciekawa jestem jak działa taka świeża kocimiętka, czy taka samo jak takie poduszeczki z olejkiem, albo z ziołami ?
-
Aniu, ogromie dziękuję Tobie i Bogusi za pomoc, przy leczeniu Wampirka :) Tak, to prawda. Człowiek, jak i zwierzę, jak idą na zabieg powinni być zdrowi. Czekamy więc kolejny tydzień, plus ten preparat na odporność i Bogdan nigdzie nie może wyjeżdżać :) Pani Doktor powiedziała też, że Wamp wziął bardzo dużą ilość antybiotyków i sterydów, więc musimy spróbować ponieść mu teraz odporność tym VetoMuno. Aniu, wklejam link do tych kapsułek: https://animalia.pl/vetexpert-vetomune-60-kapsulek/szczegoly/26069/ Ale rzeczywiście, jak Bogdan wrócił, to Wamp odżył, a ta brunatna wydzielina zniknęła. Jak B. wyjechał w sobotę, to kot cały dzień przeleżał jak sflaczały balonik i nic nie jadł. W niedzielę było lepiej, zjadł już jako tako, ale nerwowy był. A jak B. wrócił, to kot od razu zrobił się zdrowszy :)
-
Koszt dzisiejszej wizyty to 10 zł. Preparat dla Wampirka będzie kosztował 30 zł, bo ja drugie 30 zł zapłacę - bo połowa sprayu pójdzie na Skrzata. Czyli dzisiejszy koszt to 40 zł. Już musiałam zamówić ten Feliway, bo Skrzat bardzo mi sika i to od kilku miesięcy. Wcześniej sikał ze dwa razy w tygodniu, a teraz prawie codziennie. Najgorzej jak nasika na szafę, bo muszę wyciągać wtedy ciężkie szuflady żeby wszystko wytrzeć. Już po prostu jestem tym sikaniem zmęczona, więc muszę zacząć coś z tym problemem robić. U Wampa jest nadzieja, że po kastracji będzie tylko lepiej, ale u Skrzata chyba się samo nie poprawi. Będę też chciała kupić tę karmę, z tym, że Skrzat już z karmy nie skorzysta, bo musiałbym te karmę sypać też pozostałaym dwóm kotom, a i pies pewnie próbowałby karmę podeżreć. Karmienie Skrzata ukradkiem spowoduje znowu frustrację o Kreta i Miśki, i ci znowu dostaną jakiegoś stresu, i jeszcze oni zaczną mi posikiwać. To już wtedy na bank ucieknę z domu. Tak więc, karmę kupiłabym tylko dla Wampa, ale na razie wypróbuję preparat.
-
Kolejna sprawa jest taka, że podejrzewamy z Bogdanaem, ze Wamp nie był kotem wychodzącym. A to dlatego, że jak jestem z nim na spacerze, to jak słyszy szczekanie psa, obojętnie jakiego, to chce lecieć w kierunku tego psa i się nim witać. No więc, gdyby tak sobie pobiegał na wolności i przywitał się z paroma psami, to jednego z tych spotkań, mógłby nie przeżyć. Ewidentnie miał bardzo dobre kontakty z psem i ma zakodowane, że pies to przyjaciel. Mojego psa też uwielbia i chce się z nim bawić. Na smyczy chodzi rewelacyjnie :) Co prawda wychodzę z nim późno, koło 23, więc jest spokojnie, nie wiem, jak by to było w środku dnia. No i wczoraj, jak wracałam do domu po spacerze z psem, to jak strzała uciekł mi na dwór między nogami. Ale całe szczęście złapałam go bez problemu, bo stał jak trąba, dość blisko domu, a jak go zawołałam, to pędem do mnie przyleciał. Ale ostrożności nigdy za wiele, mogłoby mu się za bardzo spodobać na wolności i tego się obawiam, że mogłabym go potem wołać i wołać... Poza tym, Wamp jest bardzo dobrym kotem. Z tym podgryzaniem i łapaniem ręki pazurami już się wyjaśniło. Na początku myślałam, że jak nic mnie pogryzie i podrapie, ale okazuje się, że robi to bardzo delikatnie, łapie ząbkami, ale nie gryzie, a łapkami tylko przytrzymuje rękę, ale nie podrapał mnie ani razu. Bogdan już dużo wcześniej rozgryzł te jego zabawy, a ja miałam trochę strachu, że mnie podrapie, ale okazuje się, że Wamp ma ogromne wyczucie i nie ma zamiaru nikomu zrobić krzywdy.
-
Przepraszam, że wczoraj nic nie napisałam, ale miałam mało czasu, a posty zamieszczane na dogo podczytywałam na telefonie w biegu. Wczoraj nie byliśmy też w lecznicy, bo Bogdan miał też niewiele czasu, a jak przejeżdżał koło lecznicy to było sporo ludzi, więc trzeba by liczyć ze dwie godziny czekania. Dzisiaj w sumie też nam zeszło w lecznicy dwie godziny, ale nie musieliśmy nigdzie się spieszyć. Fenomen tej przychodni polega na tym, że nie lekarze nie biorą opłat za tzw. badanie podstawowe, które w innych lecznicach wynosi około 20 - 25 zł. Co przy 10 wizytach, powoduje, że koszt leczenia wzrasta o co najmniej 200 zł. Co do kataru, który bodajże na przełomie niedzieli i poniedziałku zrobił się brunatny z podbarwieniem krwawym, to on ustąpił. Z lewej dziurki tylko leci trochę wody. Coś mi się wydaje, że wyjazd Bogdana na trzy dni spowodował załamanie się Wampa i katar powrócił taki brzydki. Jak Bogdan przyjechał, to i apetyt się Wampowi poprawił i brunatny katar zniknął. Pani Doktor powiedziała, że z tęsknoty Wampowi mogła spaść odporność. No więc jak B. usłyszał, że kot tak Go uwielbia, to o mało się nie rozpłakał :) No i nie bez znaczenia jest inhalacja z papierosów :) No więc tak, Pani Doktor zbadała Wampirka, obejrzała oczy, nos, uszy i osłuchowo jest idealnie, z noska tylko z lewej dziurki leci woda, oczy czyste i piękne :) Dostałam 8 kapsułek tego preparatu VetoMune i na wtorek, czyli na 9 sierpnia, jesteśmy umówieni na kastrację. No i B. nie może jechać na wieś, bo znowu kot się załamie, a z nim padnie o odporność. Gdyby katar znowu zrobił się brzydki, to wtedy będzie kolejny antybiotyk, a i termin kastracji znowu się odwlecze. Miejmy jednak nadzieję, że brzydki katar nie powróci. Jesli chodzi o te preparaty na uspokojenie, to Pani Doktor powiedziała mi, że sprowadzją Feliwaya w sprayu oraz takie coś do kontaktu. Koszt sprayu to 60 zł, a koszt tego do kontaktu 100 zł. Zamówiłam Feliwaya w sprayu. Połowa pójdzie dla Wampa, a polowa dla Skrzata, więc w koszty Wampirowskiego pójdzie 30 zł. Terra, kropelek ta lecznica nie sprowadza, niestety, jedynie te dwa środki. Szkoda, że tego nie mają, bo to jest bardzo fajne rozwiązanie. Jeśli chodzi o trening czystości u Wampa, to tak: w przedsionku, gdzie śpi, nie załatwia, na ścianę w przedsionku nsikał może ze dwa razy w ciągu 1,5 miesiąca. Więc w swojej sypialni trzyma porzadek :) Sik teraz na drzwi do garażu i tam czasami udaje mu się trafić do brytfanki, albo idzie w taki kąt do pomieszczenia gosp. i tak leje na podkłady. Kupę robi w różnych dziwnych miejscach. No i oczywiście dziś, jak jechaliśmy do lecznicy, to załatwił się całościowo w transporterku - nadal to jest dla niego ogromny stres, te wyprawy - choć bez problemu do transporterka wchodzi, a dla lekarzy jest bardzo grzeczny.
-
Ja to chyba zrobię sobie lamperię tak do pół metra od podłogi :) na ściany i na meble oczywiście ta lamperia pójdzie. W sumie, to sądzę, że ten problem jakoś w końcu przestanie być problemem, bo i Wamp i Skrzat to zwierzęta zdrowe. Co innego chory kot, tak jak Merlin, albo tak jak Lusia w pampersie. Pewnie też tak opieszale podchodzę do tego problemu posikiwania, bo nasikane jest w konkretnych miejscach, a nie wszędzie, tak jak przy chorych zwierzakach.
-
Kochana, nic się nie przejmuj sikawcami. Ja jutro w lecznicy wszystko rozeznam. Nie mogę się jednak zgodzić na to, żebyś przesyłała mi swojego Feliwaya, bo przecież Maurycemu też może się przydać :) Jestem Ci jednak ogromnie wdzięczna za propozycję i bardzo Ci dziękuję za nieustające wsparcie. Ja jestem trochę opieszała z tymi decyzjami, za co bardzo przepraszam. Jeszcze raz dziękuję :)
-
Danusiu i Soniu melduję, że pieniążki z bazarku są już na koncie w kwocie 85 zł. Serdecznie i ogromnie jak również szalenie dziękuję za bazarek, pracę przy bazarku i za wszystko :) Kłaniam się nisko :)
-
Pełny odlot zapewni siurającym kotom walerianka i kocimiętka, a na starość botox :) Ten botox to tylko po to żeby był rym :)
-
A z tych rzeczy na uspokojenie, to mam jeszcze Hydroxyzynę po Lusi, jak również Fluoksetynę przepisaną Kretowi. Ale to ja już sama sobie dziabnę :) To znaczy te perełki zatrzymuję dla siebie, hehe...
-
Tak, i kolejna sprawa. Wysłałam dziś B., jak wrócił ze wsi, do lecznicy. Pani Doktor, która leczy Wampirka już była :) No ale teraz napiszę, dlaczego ja tego Bogdana wysłałam. No więc, pisałam, że Wamp ma dalej lekki katarek- w ubiegły wtorek dostał te kapsułki na odporność. Ale katar dalej się utrzymuje. Dziś na podłodze w przedsionku był brunatny glut, podbarwiony krwią, no i właśnie dlatego wysłałam Bogdana, żeby się dowiedział, czy ciachamy jutro, czy też nie. No i Pani Doktor powiedziała, że mamy jutro przyjechać na ogląd. Gdyby znowu trzeba było podleczyć ten nos, to kastracja się trochę odwlecze. Danusia mówiła, że może on ma w tym nochalu jakieś polipy. Ja to w końcu nie wiem jak to jest z tym katarem. Jak te moje drapieżniki miały katar, to przechodził maxymalnie w ciągu siedmiu dniu, a nawet po trzech, czterech. Od jednej Pani z kolejki, słyszałam, że wzięła jakiegoś biedaka z działek i, że ten biedak ma katar już dwa miesiące. Wamp jest u mnie od 13 czerwca, czyli katar jest już prawie 1,5 miesiąca. Jutro jak wrócę z lecznicy to napiszę, co z tym nochalem i z tą kastracją :) Tzn. jutro napiszę.
-
Dorotko, ja przymierzam się do wypróbowania chusteczek i do zakupu karmy. Mam nadzieję, że w końcu coś pomoże tym szczochom :) Nie ukrywam, że najchętniej wypróbowałabym wszystkie te cuda na znerwicowane koty. Moje dwa inne: Misia i Kret na chwilę obecną nie wykazują żadnych problemów, ale Wamp i Skrzat mają tych widzę problemów sporo. Najchętniej wysmarowałabym wszystko Feliwayem, dawała do jedzenia tylko RC Calm, a dla pewności jeszcze zakropiłabym to dwa egzemplarze kropelkami :) No taka prawda :)
-
Alaskan, ja jutro będę w lecznicy i zapytam o chusteczki - to byłoby najlepsze wyjście żeby wypróbować :) Bo mam dwa szczochy z tym, że Wamp jest większym szczochem :)
-
O rany, znowu mam szlaban na przyznawanie reputacji. Ale to chyba tylko dzisiaj :)
-
Zapraszamy i ogromnie dziękujemy :)
-
O rany, Marticzko, ogromnie dziękuję :) Ten koszt operacji to wstępnie 100 zł, zobaczymy, czy będzie coś z tym guziorem. Przyznam się, że chciałabym bardzo, że choć wstępnie udało się zdiagnozować co to na tym brzuchu u niego jest. Po wtorkowej kastracji zrobię mu jeszcze badanie moczu - już we wtorek umówię się na dostarczenie sikura.
-
Marticzko, ten kot go trzyma w szachu. Omamił go, albo co...