Jump to content
Dogomania

joanka40

Members
  • Posts

    6893
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joanka40

  1. Tak, to prawda - Dziewczyny piszą wspaniale i jestem im ogromnie wdzięczna, za to, że dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem :) Bardzo dziękujemy za pomoc, Kochane Dziewczyny :)
  2. Tak, fajny jest to fakt. Nie wiem w sumie o co chodzi, ale B. jest nim zachwycony i przynajmniej raz dziennie słyszę: - Jaki to wspaniały kot. Dla mnie kot, jak kot - taka prawda - całować mnie nie chce, dziś usiłował mnie podrapać i ugryźć, poczochrać też się nie dał. Więc ewidentnie wspaniały to on jest, ale dla B. Ciągle słyszę, jak to oni się całują i jak to W. leży u B. na kolanach i jaki to W. jest mądry. To nic, że B. ma całe nogi w dziarach, a na czole błyskawicę - I TAK W. JEST CUDOWNY !!!
  3. Tak, serdecznie zapraszamy na bazarek :) Danusiu i Soniu - dzięki WIELKIE :)
  4. Dorotko, przyznam się, że zakup tego Feliwaya planuję od kilku miesięcy, zanim Wamp do nas trafił. Ten biały kot - Skrzat, miał sporo stresów, a ponadto jest dość neurotyczny, wszystko bardzo mocno przeżywa i niestety nerwy go roznoszą. Ostatnim jego problemem jest fakt, że wychodzi na dwór tylko po 22, no i ponieważ jest po chorobie sił starcza mu tylko na godzinne brykanie. Więc w ciągu dnia jest cały w nerwach, bo nie wypuszczam go. Źle znosi te ograniczenia i sporo sika mi po meblach. Więc przymierzałam się do zakupu tego środka, albo teraz jak wiem, że są kropelki, to może kupię i Wampowi i jemu te kropelki. Gdybym jednak kupiła ten Feliway, to rozleję go do drugiej butelki, a w koszty Wampa pójdzie połowa kwoty zakupu, czyli około 25 zł. Co do skuteczności tego preparatu, to widzę, że opine są różne. U Maurycego preparat zadziałał, tak jak pisała Alaskan, Z kolei w lecznicy jedna Pani doktor miała informacje od klientów, że preparat dział świetnie, a druga Pani Doktor mówiła mi, że działa od przypadku do przypadku. Zapytam się więc o te chusteczki żeby przetestować na szczochach.
  5. Dziękuję za informację :) Oczywiście zapytam. Jednemu mojemu też by się przydały, bo jest ostatnio bardzo nerwowy. B. pojechał wczoraj na wieś, a ja wzięłam się za porządki. Że tak powiem, jestem na początku tej trudnej drogi :) No ale nie o tym chciałam pisać. Dziś wzięłam się za sprzątanie przedsionka i spędziłam z Wampem sporo czasu. Tak więc, jak przestawiałam klatkę, to razem z siedzącym na niej kotem. Jak przestawiałam dwa zrolowane dywany to też na czubku każdego siedział akurat Wampirowski. Jak myłam podłogę, to Wamp najchętniej siedziałby na szmacie i jeździł sobie na niej. Sporo się bawi, więc jak nic to młody kot. Ma piłeczkę to sobie widzę robi rozgrywki. Kastracja na dzień dzisiejszy jest bardzo wskazana, bo zew natury robi swoje i Wampa nosi - śpiewa, wyje i jak sprzątałam, to tak sie denerwował, że mu przestawiam jego sprzęty, że cztery razy nasikał na ścianę, w tym tylko raz do brytfanki, dwa razy w okolice brytfanki, a raz zupełnie gdzie indziej. Kastracja zrobi swoje i chłopisko się za jakiś czas wyciszy :) Ale nerwowy jest bardzo. Dziś próbowałam go poczochrać, to łapie szponiakami i zębami, ale delikatnie. No i jak wylewałam wodę przed przedsionek, to oczywiście jakoś udało mu się przeniknąć na zewnątrz. Ale przychodzi skubany na wołanie, więc od razu jak wylazł to i od razu przylazł :) A na to uspokojenie to muszę Wampowi i Skrzatowi coś kupić, no i sobie też chyba coś kropnę, bo przecież z tym siuraniem to można dostać przysłowiowego kota.
  6. Poodpisuje po nocy :) Miłego dnia :)
  7. No i jeszcze jedna historia z wczoraj. B. rano po siódmej włazi do domu, bo już od piątej siedział w pomieszczeniu gosp. i naprawiał jakieś sprzęty i widzę na czole ma strzałę jak Harry Potter. Pytam się: - Co Ci kot zrobił ? No bo od razu wiedziałam, że była jakaś akcja. A Bogdan mi mówi tak: - Wiesz, wszedł do mnie na kolanka, poleżał sobie tak z godzinkę, a potem chciał mnie pocałować /dodam, że Wamp całuje w usta/, wspiął się, ujechały mu nogi i łapał się w panice za moją głowę. No to chyba buzi - buzi nie było :) A szrama jest, tyle, że dość ładnie się to zasklepiło od wczoraj.
  8. Bardzo się cieszę :) U Wampirka jak widzisz nic nowego, może coś ruszy po kastracji :) Wczoraj wyszłam z nim po 23 na spacer, na szeleczkach. No powiem Wam, że wczoraj chodził pięknie :) Nie chciał wracać do domu, podziwiał sobie świat, ale naprawd e jestem z niego dumna - jak ładnie chodzi na smyczy. Tzn. on ustala trasę i wtedy jest ok. Kiedyś rozmawiałam z Dziewczyną, która przyszła do lecznicy z kotem nie w transporterku, a właśnie na smyczy. Takie cuda można czasami sobie pooglądać, jak człowiek ma szczęście. A, że w tej lecznicy czeka się naprawdę czasami bardzo dłuuugo, to człowiek skraca sobie czas oczekiwania rozmową. No i Dziewczyna mi opowiedziała,ze kicia ma teraz 16 lat i, że od małego chodzi na smyczy. Jednak ma swoją trasę, swoje drzewa i tej trasy jej właścicielka się zawsze trzyma i spacery się pięknie udają. No więc nie wlekam Wampa tam, gdzie ja uważam, że powinniśmy iść, tylko daję się prowadzić i to się sprawdza. Oczywiście, że chciałby sobie wskoczyć do czyjegoś ogródka, ale jak go odciągam, to wybiera trasę po prostej i pięknie maszeruje :)
  9. A człowiekowi się wydaje, że kotek ładnie wejdzie do kuwetki i się załatwi, a tu proszę, takie historie, jak z horroru. My mamy teraz horror zapachowy. Jak B. szybko nie posprząta, to czuć nawet przed przedsionkiem, na zewnątrz domu...no melina normalnie...
  10. To jak będę z Wampirkiem w lecznicy we wtorek, to zapytam się o te chusteczki. Bardzo mnie kusi żeby spróbować z tym preparatem. Ta karma o której pisała Dorobella RC Calm jest dla kotów zestresowanych ;) Kopiuję wskazania: Wskazania: Leczenie zaburzeń lękowych Problemy z żołądkiem, jelitami oraz skórą i sierścią, ktore spowodowane sa stresem Problemy ze stresem u kotów. Na razie zrobiliśmy trochę rewolucję brytfankową. Zmieniliśmy jej miejsce, postawiliśmy ją tam, gdzie kot najchętniej sika - pod drzwiami. I do brytfanki poszedł podkład oraz worki, strzęp gazety i garść trocin. Zobaczymy co to będzie. Wczoraj nie dotarłam do Biedrony po kartony, dziś zamierzam tam iść.
  11. Ceny sprawdzałam na allegro. Dodam jeszcze jedną informację o Wampie. On je teraz tylko suchą karmę, już nawet nie chce saszetek, nie zjada też czystego mięsa, ani gotowanego, ani surowego. Daję mu takie wymieszane dwie karmy: Purina i Sanabelle /w tej drugiej jest 20% mięsa?. A jeśli chodzi o saszetki, to nie zjada tych kawałków, wylizuje tylko sosik, albo galaretkę.
  12. Sprawdziłam tę karmę - jest niestety droga, 4 kg to ok.118 do 120 zł. A 2 kg od 83 do 97 zł. To może bym mu ją kupiła ? Może pomoże, już sama nie wiem. No bo jeszcze jest ten preparat Feliway, w lecznicy około 50 zł. To to, czy to drugie ?
  13. Terra, dwór byłby wybawieniem, to jest pewne. Tyle tylko, że nie wypuszczę go tu, bo boję się, że by go mógł potrącić samochód. Lokalizacje mamy beznadziejną.
  14. Bogusiu, ogromnie Ci dziękujemy za bazarek :) Kłaniam się nisko :)
  15. Witam serdecznie Dorotko, na wątku Wampirowskiego :) Łapię się wszystkich wskazówek, więc może, tak jak piszesz kupię mu tę karmę RC calm - to się pewnie zamawia u weterynarza ? Jak widzisz, mam w sobie jakiś magnetyzm przyciągający koty sikające gdzie popadnie i kupkające w sposób dowolny. Przysięgam też, że Wamp ani razu nie usłyszał nawet podniesionego głosu, że coś robi nie tak. Traktujemy go jak kota po przejściach i z trochę zakręconą psychiką. No wiadomo, te moje domowe, a szczególnie ten biały jak nasika mi na meble, to już opiernicz jest :) ale Wamp sika sobie beztrosko i bezstresowo, a my czekamy na cud :) Ciągle myślę, co by tu mu kupić na te kuwety, no wiecie, żeby nie było drogo. Do tej pory jak miałam tymczasa, to wystarczyła miska za 5 zł, pudło z Biedrony za darmo, albo brytfanka za 5,50 zł. Nie chcę wydawać niepotrzebnie kasy, wiadomo. Może kupić inną brytfankę, w innym kolorze ? Albo poszukać taniej kuwety. Coś mi się też zdaje, że powinien mieć dwie kuwety na chwilę obecną - pod drzwiami, w przedsionku, bo w pom.gosp. leje na te przyklejone do podłogi podkłady. A może jeszcze raz spróbować z płytkimi pudełkami z Biedry ? Chyba tak, pudełek dano już nie widział, dziś przyniosę takie płytkie po piwie :)
  16. Tak, musimy testować różne warianty. Tylko tak, do pudełka nie wejdzie się załatwić, kupiłam tę brytfankę, bo może służyć za kuwetę, a kosztuje tylko 5,50 zł :) W jednym z kątów ma przyklejone taśmą dwustronną podkłady higieniczne i tam czasami idzie się wysikać, ale trzeba go do tego zachęcić, tzn. jak miauczy /miauk sikowy :) to B. mówi "idź tam"., pokazuje jeszcze palcem, no to Wamp idzie. Ale jak nikt nie widzi, to sika na drzwi z lubością, a tam nie ma podkładów, ani gazet. Dziś tam pod tymi drzwiami coś zmontujemy ala kuweta.
  17. Agnieszko, on wczoraj zrobił kupę przy brytfance. Jak zaczęłam sprzątać, to ją odsunęłam. No to co zrobił Wampirek ? Wskoczył do brytfanki i chciał żeby go w niej wozić :) Jest to komiczne i tragiczne zarazem.
  18. Z kolejnych informacji, to mam takie, że kot zaczął wielbić leżenie na kolanach i B. mówi, że może już tak leżeć godzinami, tzn. uwielbienie kolan nastąpiło ok. trzy dni temu. Niestety w brytgance - kuwecie Wamp urządza sobie drzemki, a sika przykładowo na drzwi. Wyszukuje sobie różne dziwne miejsca do sikania i kupkania i nie za bardzo umiemy nad tym zpanować. Trochę się poddaliśmy i tylko sprzątamy. Brytfankę chyba usunę, dam jakiś inny płytki pojemnik i zacznę wszystko od początku. W pomieszczeniu gosp.,ma takie swoje ulubione miejsce do siurania i tam przykleiliśmy do podłogi dwa podkłady i daliśmy gazety. Owszem łazi tak siurać, ale wystarczy, ze B. zostawi przez nieuwagę reklamówkę np. z zakupami, a Wamp leci tam sikać. Może rzeczywiście kupię mu ten Feliway i spróbujemy z tym preparatem, jak Wy uważacie ? Poza tym kot ma same zalety :) Nie gryzie, przychodzi na wołanie jak pies, nie ucieka, nawet jak mu się podaje leki, czy też jak zakrapiałam mu uszy, to do końca trzymał się blisko mnie. Na spacerze też byliśmy wczoraj, ale wczoraj było bardziej nerwowo i W. chciał nawiewać do ogródków sąsiadów, albo'wracać do domu.
  19. Witam serdecznie :) Tak jak się umawiałyśmy byłam dziś z Wampirkiem w lecznicy. Bogdan nas zawiózł, ale Wampirek i tak ze strachu załatwił się, że tak powiem całkowicie :) Pani Doktor obejrzała Wampirka i tak: uszy są wyleczone, a na kichanie dostałam takie leki na odporność w kapsułkach - Veto Mune. Dziś nie zapłaciłam nic, za poprzednią wizytę też nic, a kiedyś tam 10 zł /bo były zastrzyki/. Koszt tabletek będzie wliczony do zabiegu kastracji. Sama kastracja to około 100 zł i w tym już jest siedem tych tabletek na odporność. Jeśli zaś chodzi o guza na brzuszku, to jak wróci do pracy Pani Doktor, która leczyła Wampirka przez większość czasu, to Panie się skonsultują co z tym guzem, czy wycinać, czy też nie. Rozumiem też, że chodzi o to, żeby zbytnio nie obciążać kota operacją po tej chorobie. Ta Pani Doktor, która leczyła Wampirowskiego, mówiła, że podczas zabiegu delikatnie natną guzka, żeby zobaczyć co to jest. W gabinecie też jest Usg. Znieczulenie do kastracji ma być płytkie i krótkotrwałe, chyba dobrze zapamiętałam te określenia. Termin kastracji mam umówiony na 2 sierpnia, na wtorek, na godzinę 10.
  20. Wczoraj założyłam Wampirkowi szeleczki i o 23 poszłam z nim na spacer. Spacer trwał około 15 minut i muszę Wam powiedzieć, że nie było aż tak tragicznie jakbym się spodziewała. To znaczy, nie leżał plackiem na ulicy, ani specjalnie się nie szarpał. Kilka kawałków drogi przeszedł po linii prostej, co prawda na ugiętych łapach, taki był z niego trochę przyczajony kot, ale w sumie było nawet przyjemnie na tym spacerze. Dziś też go wyprowadzę, po 22. Wtedy jest już w miarę spokojnie i kot jest na pewno bardziej spokojny, niż gdybym go wyprowadziła przykładowo o 16.
  21. Przez ten przedsionek przewinęło się kilka kotów, ale tylko Wampirek dał radę oparciu od krzesła. I w sumie tylko to krzesło i ta klatka go interesują, reszty nie niszczy. On chyba rzeczywiście jest dość młodym kotem, tak jak mówią w lecznicy i musi się wyszaleć. Tylko żeby tę kuwetę opanował, to byłoby super, a on raz tam idzie, a dwa razy nie idzie, tylko kombinuje z tą podłogą. To siuranie na ściany powinno się wyciszyć po kastracji, przynajmniej mam taką nadzieję. B. bardzo biadolił nad tym oparciem, ale, że krzesło jest dość stare, więc człowiekowi nie jest aż tak bardzo żal. Wampuś, rozdarł tkaninę na oparciu i wyciągnął z niego wypełnienie. Jakoś to naprawimy. Miałam już kiedyś kociaki, które zniszczyły mi wszystkie firanki i zasłony /aktualnie nie mam żadnych firanek, kwiatków w doniczkach/. Ja to olewam, ale szukając domu dla Wampirka trzeba będzie trafić na prawdziwego miłośnika kotów. Całe szczęście, że takie domy też są.
  22. W przedsionku jest takie małe graciarstwo. Od ponad roku stoją tam też dwa zrolowane dywany, jeden się złamał w pół. Owszem Wampuś korzysta z nich, ale nie niszczy. Niszczy tylko to oparcie i bardzo drapie klatkę od Myszy :) Te dywany wywożę co miesiąc do czyszczenia i jakoś tak się składa, że mija kolejny miesiąc, a one dalej się tam kurzą, a stacjonujące tam koty testują wytrzymałość tych dywanów. W przedsionku są jeszcze dwie pufy, krzesełeczko, a w pomieszczeniu gosp.: biurko, krzesło obrotowe, półki, zlew i mnóstwo dziadostwa. Do B. coraz częściej włazi na kolana, ale w ogólnym rozrachunku, woli leżeć na klatce i gapić się przez szybę, co się dzieje w domu, i się zadręczać. Z tym wpuszczaniem do domu, to jest jeszcze jeden problem, w postaci tłustego kota Kreta. Kret atakuje nowe koty i jest w tym tak zawzięty, że potrafi naprawdę takiego nowicjusza uszkodzić. Kiedyś tak napadł na jednego malucha, że skończyło się operacją usuwania ropnia, na brzuchu. Trzeba było wycinać sporo tkanki, a ja ropnia wymacałam chyba dwa, trzy dni po napadzie, jak był już dość duży, a kot przestał jeść i tylko leżał. Kret potrafi być naprawdę agresywny, więc już prędzej sprawdzę Wampirka, wpuszczając do przedsionka Skrzata - to ten z avatara. Jak tylko Wamuś wyzdrowieje po kastracji i tym usunięciu guza, to będę chciała szybciutko znaleźć mu fajny dom. U mnie niestety jego potrzeby zaspokajane są połowicznie. A kot kocha, jak może łazić po całym mieszkaniu, a nie przebywać jedynie w wydzielonych pomieszczeniach. Martwię się też tym, że Wampirek znowu olewa brytfankę i sika na podłogę. Kupa była wczoraj koło brytfanki, na podłodze. Pocieszam się jednak, że może w końcu zaskoczy, no i okazuje się, że są ludzie, którzy chcą adoptować nawet problematycznego kota. Jak przykładowo Alaskan wzięła Maurycego i potem dopracowywali sposób załatwiania się. Albo jak Anula wzięła schorowanego Zębulka. Jednak zdaję sobie też sprawę, że takie domki i tacy ludzie są na wagę złota i czasami trzeba długo szukać takich ZŁOTYCH LUDZI.
  23. Bogusiu, jeśli Wampirek mógł przebywać na dworze, a obecnie siedzi tylko w domu, to i tak ładnie się dostosował. Ale bardzo go ciągnie do innych kotów i pewnie czuje się osamotniony i odizolowany. Teraz podejmuje próby wychodzenia z domu i wchodzenia do domu, widać, że go bardzo ciągnie, ale, że jest dość flegmatyczny, to łatwo jest go przypilnować. We wtorek dowiem się o sugerowany koszt zabiegu i napiszę od razu na wątku. Bogusiu, aż mi głupio, że mi tak pomagacie z Wampirowskim. Danusia - Maruda z Sonią zrobiły teraz kolejny bazarek na Wampirka na FB, on będzie na FB do 2 sierpnia. Ja tam chcę dziś spróbować przesłać zdjęcia książek, żeby Dziewczyny dołączyły moje fanty do facebookowego bazarku. Bogusiu, dam znać we wtorek odnośnie kosztu zabiegu i wtedy będzie wiadomo ile trzeba nazbierać pieniążków.
  24. Oj tak, on na pewno czuje się bardzo samotny. Ponadto przez szybę w drzwiach widzi co porabiają inne zwierzęta i bardzo chciałby wejść do domu. Bogdan bardzo dużo czasu spędza w tym pomieszczeniu gospodarczym, czasami siedzi tam wiele godzin. Na kolana do B. włazi, ale powiedziałbym, że dosłownie na moment i złazi. Kilka miesięcy wstecz mieliśmy na BDT w tymże przedsionku wspaniałą kociunię Misiunię. Misiunia mieszkała z nami przez miesiąc. Ona była całkiem zdrowa, tyle, że po sterylce i Misiunia, jak Bogdan siadał przy biurku, to potrafiła siedzieć Mu na kolanach i 8 godzin :) To tylko słyszałam: - " Zrób z nią coś, bo mi nogi cierpną". Misiunia pomieszkiwała sobie w sypialni, ale musiała być tam zamknięta, bo bardzo bała się psa. Wampir marzy o wejściu do domu i pewnie też z lubością spałby z B. w łóżeczku :) no takie są fakty. Ponadto on nie boi się psa. Nie wiem natomiast, jak potraktowałyby go moje koty i na odwrót. Nie wiem, czy wobec kotów jest zawadiaką, czy też ciapą. Na razie Pani Doktor mówiła, żeby do domu nie wchodził, no bo jeszcze trochę kicha. Ale jestem pewna, że gdyby mógł spać sobie w łóżeczku, to byłby bardzo szczęśliwy :)
  25. Bogusiu, Wampirek lubi pobrykać. Myślę też, że się bardzo nudzi w tych dwóch pomieszczeniach, w których przebywa. Do domu go nie wpuszczam, bo jeszcze ma trochę tego kataru, no i nie wiem jak długo zaraża się tym świerzbem. Bogusiu, Wampirowski będzie kastrowany i dodatkowo, na brzuchu ma coś w rodzaju małej śliwki - taki guz. Pani Doktor powiedziała, że natną najpierw tego guza i zobaczą co to jest. Może to być też przepuklina, nie wiadomo. Na początku ten guzek wydawał się bardzo duży, bo kot ważył pewnie nieco ponad dwa kilo. Jak przytył około 60 dkg, to ten guz trochę się "wtopił" w ciało, ale nadal jest wyczuwalny. O koszt zabiegu dowiem się we wtorek. Tak sobie kalkuluję, że w poniedziałek przez lecznicę przetoczy się tłum po weekendzie, no więc we wtorek może już będzie mnie osób :)
×
×
  • Create New...